Wszyscy powiedzą Ci, że wesele będzie najpiękniejszym dniem w Twoim życiu. Ale mało kto powie, co właściwie może pójść na nim nie tak (i nie mówię tu o pogodzie). Od tego jesteśmy my. Niech ten artykuł pomoże Ci popełnić podczas planowania wesela mniej błędów niż my. Dowiesz się, w jak długim czasie da się zaplanować wesele, jakie mieliśmy my, ile mniej więcej kosztuje, czy potrzebujesz koordynatorki ślubu lub DJ-a i jak zabawić gości.
Dzień przed weselem wyglądało, że goście umrą z głodu
Nasze wesele miało być bajką zaplanowaną bez nerwów, awantur i stresu. Bajka faktycznie z tego była. Wyszło dokładnie tak, jak miało (nie, to nie była katastrofa, było magicznie), ale nerwów nas to kosztowało sporo — dzień przed weselem szukaliśmy dowozu pizzy do naszej miejscowości, bo wyglądało na to, że połowa gości umrze z głodu.

W jak długim czasie da się zaplanować wesele
Lukáš oświadczył mi się w grudniu 2017 roku. Chcieliśmy wziąć ślub latem, co oznaczało, że musieliśmy jak najszybciej znaleźć miejsce. Domyślałam się, że te najpiękniejsze mogą być już wtedy beznadziejnie zapełnione. Udało nam się złapać czwartkowy termin (26.7.2018), reszta lata w naszym wymarzonym miejscu była już dawno zajęta. Gdy wybraliśmy miejsce, zaczęłam zajmować się sukienką. Miejsce, sukienka i zaproszenia to naprawdę jedyne rzeczy, które trzeba załatwić z dużym wyprzedzeniem. Resztę dopięliśmy na ostatni guzik miesiąc przed weselem.

Obrączki i sukienka online
Miałam jasną wizję sukienki ślubnej, którą znalazłam na Pinterescie. Przepiękna dwuczęściowa sukienka, zwiewna spódnica i do tego koronkowa, luźna góra. W naszym kraju nie znalazłam jednak nic podobnego. A potem pomyślałam — po co mam szukać podobnej sukienki, skoro mogę zamówić dokładnie tę, którą znalazłam na Pinterescie. Wytropiłam pracownię, która je szyje, wysłałam wymiary i modliłam się, żeby Lukáš zmierzył mnie poprawnie. Kiedy przyszła, leżała idealnie, a ja triumfalnie obwieściłam, że nasze wesele będzie bez stresu.
Podobnie było z obrączkami. Obeszliśmy kilka sklepów w mieście i nic nas nie zachwyciło. Wieczorem wybrałam coś w internecie w pięć minut i pomyślałam sobie, że to kółeczko, które będę nosić na palcu, to i tak najnudniejszy pierścionek na świecie, bo to przecież kółeczko. I znowu miałam szczęśliwą rękę. Przyszła idealna obrączka, piękniejsza niż na zdjęciach, i doszłam do wniosku, że jednak nie jest aż takim nudnym kółeczkiem.
Myślałam, że mam wesele w małym palcu. Ale wtedy pojawiły się pierwsze problemy.
Fryzjerki nie miałam, makijaż robiłam sobie sama
W naszej okolicy nie znalazłam nikogo, komu mogłabym zaufać na swój wielki dzień, więc postanowiłam, że umaluję się i uczeszę sama. Rano leżałam z moją świadkową w łóżku, oglądając Simpsonów, a przed obiadem wstałam, nakręciłam włosy, w piętnaście minut zrobiłam makijaż i poszłam coś zjeść. Spokojniejszych godzin przedweselnych nie mogłam sobie wymarzyć.
WSKAZÓWKA: Chcesz wyglądać idealnie, ale nie odważysz się na makijaż samodzielnie? Powierz się w ręce zdolnej wizażystki.

Wesele na odwrót, czyli dlaczego brać ślub wieczorem
Długi sen i mnóstwo czasu zapewnił mi wieczorny obrzęd. Wesele zaczynało się przyjęciem o piątej, co oznaczało, że mam czas przynajmniej do drugiej po południu, kiedy mieliśmy zaplanowaną sesję z Lukášem i druhnami. A dlaczego ślub wieczorem? Branie ślubu w samo południe to największa głupota — jeśli bowiem będzie świeciło słońce, gwarantuje Ci to najgorsze warunki świetlne do zdjęć. Ostre światło i cienie nie pochlebiają twarzy. No i porządnie się przed weselem nawet nie wyśpisz.
Sala weselna jako najgorszy wybór
Podczas gdy wszyscy podziwiacie nasze miejsce ślubu, ja odradzam je każdemu, kto się nad nim zastanawia. Było przepiękne, ale gdybyśmy nie mieli przed weselem egzaminów państwowych i mieli choć trochę czasu na szukanie czegoś nowego, na pewno bym je zmieniła. A jaką salę weselną wybrałabym dziś? Najpewniej ogród zamku Mitrowicz, bo ma świetnego właściciela.
Kiedy przyjechaliśmy w grudniu na pierwsze spotkanie z menedżerką sali, byliśmy zachwyceni. Padały zdania w stylu: „wszystko jest możliwe”, „jedzenie możemy zorganizować my, wegetariańskie też ogarniamy” i „wszystko wam udekorujemy, jak tylko zechcecie”. Wyjeżdżaliśmy zachwyceni, wpłaciliśmy zaliczkę i więcej tym się nie zajmowaliśmy.

Menedżerka próbowała nam wcisnąć gulasz i kotlety
Z drugiego spotkania w lutym nie byliśmy już tak zachwyceni. Menedżerka wciskała nam menu pełne kotletów, gulaszu i pieczonego prosiaka, bo „goście to lubią”. Wyjeżdżałam załamana porażką, nieszczęśliwa, a jedyne, co mnie uspokajało, to to, że możemy to zmienić. Po dokładnym przejrzeniu zaproponowanego menu zdaliśmy sobie jednak sprawę, że nie złożymy z tego zdrowego i lekkiego przyjęcia.
Po długich poszukiwaniach odpowiedniego cateringu, dwa i pół miesiąca przed weselem, skontaktowaliśmy się z firmą I feel good, która po kilku informacjach o naszej wizji ułożyła idealne menu i zaproponowała nawet piknik na degustację. Z entuzjazmem napisaliśmy do sali, że ich cateringu nie chcemy, i cieszyliśmy się na piknik.

Nie wpuścimy was do kuchni!
Tyle że menedżerka sali napisała nam, że w żadnym wypadku. Byliśmy w szoku — nic takiego nie było w umowie ani nigdy nam tego nie powiedziano. Gdy domagaliśmy się wyjaśnień, menedżerka nagle stwierdziła, że spróbuje przekonać właścicielkę. Tak kluczyła aż do 3 tygodni przed weselem, zanim dostaliśmy jasną odpowiedź, że własnego cateringu mieć nie możemy, bo nie wpuszczą nas z nim do kuchni. Zaproponowała, że nasze menu od I feel good ugotuje ich kucharz.

Goście będą głodni — oznajmiła menedżerka, która odpowiadała za jedzenie
Chciałabym Wam tu napisać, że to był koniec udręki, ale niestety nie. Dzień przed weselem przyjechaliśmy na miejsce, a menedżerka przy druhnach i rodzinie oznajmiła, że goście będą głodni. Patrzyłam na nią z niedowierzaniem — jak to, że jedzenie za 1800 € dla 30 osób nie wystarczy? „Przecież to wy z kucharzem ustalaliście ilości, więc chyba dobrze policzyliście” — denerwowałam się. „No ale przecież mówiła pani, że u was niewiele się je”. „SŁUCHAM?” To było już dla mnie za wiele. Lukáš mnie odprowadził, mówiąc, że wszystko się dobrze skończy. Dla informacji: połowa jedzenia została. Ale cały dzień przed weselem spędziliśmy na dzwonieniu, gdzie dozamówić jedzenie.
Chciałabym też napisać, że to był jedyny problem z tym bajkowym miejscem, ale nie był. Niczego, co obiecali, nie dotrzymali. Zapomnieli z wyprzedzeniem przygotować nam nagłośnienie i lampki na bramę weselną. Na szczęście nie liczyliśmy na menedżerkę i wszystko na wszelki wypadek przywieźliśmy ze sobą.

Jak rozwiązaliśmy kwestię muzyki
Na obrzęd zdecydowaliśmy się na muzykę na żywo, ale w środku postawiliśmy na Spotify. I był to chyba najlepszy wybór, jakiego dokonaliśmy. Mieliśmy dwie playlisty — jedną spokojną i przyjemną przed ceremonią, a drugą do tańca po niej.
W co warto zainwestować
Zawsze wiedziałam, że moją największą inwestycją na weselu będzie fotograf. Cieszę się, że tak jak głupim wyborem była ta sala, tak świetnym wyborem był Olda z Něco Modrého. Myślę, że jego zdjęcia mówią niemal wszystko. Czego natomiast nie powiedzą, to że Olda jest nie tylko świetnym fotografem, ale i wspaniałym człowiekiem, którego chętnie ma się na weselu. Polubiliśmy go tak, że dziś uważamy go za przyjaciela (i mamy nadzieję, że on nas też).
Kolejną naszą inwestycją byli chłopaki z DIB Production. Zobaczyliśmy ich film pół roku przed weselem i nagle dotarło do nas, że ich potrzebujemy. Nie chcieliśmy filmu z wesela — chcieliśmy filmu DIB z wesela.
Goście zabawią się sami, ale jeśli chcesz kilka pomysłów…
Baliśmy się, co nasi goście będą u nas robić. Okazało się, że nie ma się czego bać. Nie potrzebujesz niczego. Żadnych gier, żadnych głupot. A mimo to trochę urozmaicą wesele.

1) Czekoladowa fontanna
Nasz największy weselny hit. Kto powiedział, że jedzenie nie może być zabawą?
2) Polaroid i księga gości
Tabliczki „Ja też chcę wyjść za mąż” i „Przyszedłem tylko dla jedzenia” zwabiły nawet nasze babcie i dziadków. Pod koniec wieczoru mieliśmy pełną księgę gości ze zdjęciami polaroid.

3) Dokąd musimy wyruszyć w rok i jeden dzień
Postanowiliśmy, że pozwolimy gościom zdecydować za nas, dokąd pojedziemy w przyszłym roku. Wrzucali do pudełka miejsca, a my nad ranem wylosowaliśmy 3 z nich. Jak dostaniemy się na Antarktydę, jeszcze nie wiemy.
4) Życzenie na dziesięć lat
Kiedy byłam mała, napisałam sobie wiadomość na osiemnaste urodziny — tym razem do mojego 35-letniego ja pisałam już nie ja, lecz goście. Mieli możliwość napisać wiadomość, którą otworzymy za 10 lat.
WSKAZÓWKA: Gdybyś jednak chciał zaplanować kilka aktywności, zajrzyj do tych oryginalnych gier weselnych.

Czy potrzebujesz koordynatorki?
Nasze wesele było bajkowe, mimo wszystkich problemów przy planowaniu, mimo wszystkich nerwów spowodowanych przez salę. I Twoje też takie będzie. Do zaplanowania pięknego wesela nie potrzebujesz koordynatorki ani miesięcy pracy. Wystarczy jasna wizja, weselna lista kontrolna, kilka telefonów i spotkań. No i mocne nerwy.
Ile kosztuje wesele
Nie mieliśmy sztywno ustalonego budżetu, ale orientacyjnie zakładaliśmy, że wesele wyniesie nas około 8000 €, licząc na 55 gości. Ostatecznie było nas tylko 30, a mimo to wesele kosztowało więcej. 8900 € to finalny rachunek, jeśli nie liczyć naszego czasu, półrocznych dojazdów samochodem na drugi koniec kraju i różnych drobiazgów.
- Wynajem sali: 800 €
- Muzyka, urzędnik, fotograf, film: 2480 €
- Nocleg w hotelu dla wszystkich gości: 1280 €
- Jedzenie i napoje: 1775 €
- Kwiaty: 480 €
- Dowóz gości po weselu: 48 €
- Zaproszenia na wesele: 48 €
- Sukienka dla panny młodej, druhen i strój pana młodego: 1320 €
- Obrączki ślubne: 520 €
- Czekolada do fontanny: 40 €
- Księga gości: 36 €
- Zdjęcia Instax: 68 €
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
