Kiedy razem z Lukášem na przełomie września i października 2018 roku po raz pierwszy wysiedliśmy z samolotu na lotnisku w Keflavíku, od razu dostaliśmy policzek od miejscowej oceanicznej pogody. Wiatr wiał z taką siłą, że miałam wrażenie, że zaraz odleci mi nie tylko zimowa czapka, ale chyba i cała głowa. Powietrze pachniało solą, siarką i całkowicie surową dziczą. Islandia to miejsce, które na wstępie pokazuje, kto tu rządzi — i właśnie dlatego wynajem samochodu na tej wyspie wymaga odrobiny przygotowania.
Już na parkingu zrozumieliśmy najważniejszą zasadę całego islandzkiego roadtripu, która może uratować ci tysiące euro. Drzwi samochodu przy każdym wysiadaniu trzeba bowiem zawsze trzymać mocno obiema rękami.
Sam wynajem samochodu na Islandii to ogólnie rzecz biorąc trochę specyficzna dyscyplina, bo miejscowa przyroda potrafi dać kierowcy w kość pod wieloma nieoczekiwanymi względami. My ostatecznie przejechaliśmy naszą niezawodną terenówką Suzuki Grand Vitara aż 3500 kilometrów przepięknych, ale i przerażających dróg.
Islandia to po prostu nie jest kierunek, na który jedziesz odpocząć na leżaku. To raczej ekspedycja w miejsca, gdzie skorupa ziemska pęka na pół, spod lodowców buzuje magma, a widok na nieskończoną pustkę zmusza cię do przemyślenia własnej wielkości. Jednocześnie jest to według prestiżowego rankingu Global Peace Index najbezpieczniejszy kraj na świecie.
Domów się tu nie zamyka, przestępczość jest niemal zerowa, a twoim jedynym prawdziwym wrogiem jest właśnie nieprzewidywalna matka natura. W artykule znajdziesz szczegółowy przewodnik, jak ogarnąć jazdę w krainie ognia i lodu bez najmniejszej zmarszczki na czole. Przyjrzymy się nowemu podatkowi kilometrowemu na rok 2026, rozłożymy na czynniki pierwsze skomplikowane ubezpieczenie i podpowiemy, gdzie w trasie dobrze i tanio zjesz.

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
- Wybór samochodu: Na letni objazd głównej drogi (Ring Road) w zupełności wystarczy ci zwykłe auto z napędem na dwa koła (2WD). Jeśli jednak jedziesz poza sezonem albo chcesz odkrywać surowszy interior (F-roads), musisz z mocy prawa wypożyczyć terenówkę (4×4).
- Ubezpieczenie to konieczność: Klasyczne ubezpieczenie nie wystarczy, więc zawsze dopłać za ochronę przed odlatującym żwirem (Gravel Protection) i ewentualnie przed piaskiem i popiołem (Sand & Ash), bo islandzki wiatr potrafi całkowicie zedrzeć lakier z samochodu, a szkody idą w tysiące euro.
- Nowości na rok 2026: Rząd wprowadził nowy podatek kilometrowy w wysokości 6,95 ISK za przejechany kilometr, co odbije się na rozliczeniu w wypożyczalni. Z drugiej strony znacznie spadła za to cena benzyny do mniej więcej 210–225 ISK za litr.
- Zdradliwe drzwi: Żadne ubezpieczenie na świecie nie pokryje drzwi wyrwanych przez wiatr. Pamiętaj o tym przy każdym wysiadaniu, bo silne porywy wiatru są na Islandii na porządku dziennym.
- Karty płatnicze: Islandia to kraj w pełni bezgotówkowy. Potrzebujesz jednak fizycznej karty i jej kodu PIN, bo bez tego nie zatankujesz na samoobsługowych stacjach.
Kiedy jechać i jak się tam dostać
Sezon na Islandii dzieli się na drogie, zatłoczone lato i nieprzewidywalną resztę roku. Prąd Zatokowy wprawdzie utrzymuje zaskakująco wysokie temperatury i zimą w Reykjavíku rzadko mrozi przez dłuższy czas, ale prawdziwym dyktatorem jest tu wiatr. Jeśli śledzisz pogodę na Islandii, szybko zauważysz, że to właśnie on dyktuje warunki.
Wiatr potrafi zbić odczuwalną temperaturę spokojnie o dziesięć stopni w dół. Nieprzemakalna i wiatroszczelna kurtka to absolutna konieczność nawet w lipcu.
Jeśli chcesz zobaczyć zorzę polarną, musisz ruszyć w sezonie ciemności od września do kwietnia. My wybraliśmy przełom września i października i było to po prostu magiczne, bo nie było już takich tłumów turystów, a jesienne barwy pięknie kontrastowały z ośnieżonymi szczytami gór.
Jeśli planujesz polować właśnie na aurora borealis, muszę cię uprzedzić o jednej zasadniczej kwestii. W miesiącach letnich od maja do sierpnia nie masz szans zobaczyć absolutnie niczego, bo wyspa przeżywa tak zwane dni polarne i nigdy się tam porządnie nie ściemnia.
Do udanego polowania potrzebujesz absolutnej ciemności, czystego nieba bez chmur i wysokiej aktywności słonecznej (wskaźnik KP). Eksperci z NOAA przewidują w każdym razie, że również jesień 2026 będzie pod względem niebiańskiego spektaklu zupełnie wyjątkowa. Na fotografowanie nie zapomnij jednak zabrać solidnego statywu, bo zorzy polarnej na automatyce z ręki po prostu nie sfotografujesz.
Połączenia lotnicze są dziś już bardzo wygodne, choć na rynku zaszły niedawno dość zasadnicze zmiany. Jeśli lubiłeś latać tanią linią PLAY w jaskrawoczerwonych samolotach, muszę cię rozczarować. Spółka pod koniec września 2025 roku zbankrutowała i zostawiła na lotniskach tysiące pasażerów.
Z Polski wciąż dostaniesz się jednak bardzo łatwo — bezpośrednie loty z Warszawy czy Krakowa oferuje na przykład Wizz Air czy PLAY (do czasu zawieszenia), a tradycyjnie kursuje też Icelandair z przesiadką. Lot z Polski trwa około cztery godziny. Jeśli zmierzasz jeszcze dalej do Ameryki Północnej, możesz skorzystać z popularnego programu Stopover od Icelandair. Pozwala on zrobić sobie na wyspie przystanek nawet na siedem dni bez żadnej dopłaty do ceny biletu.
Ogromnym magnesem na rok 2026 jest ponadto całkowite zaćmienie Słońca, które nastąpi w środę 12 sierpnia. To gigantyczne wydarzenie astronomiczne, bo z Islandii podobne zaćmienie było widać po raz ostatni w 1954 roku, a kolejna szansa nadejdzie dopiero za niespełna dwieście lat. Pas najgłębszej ciemności przetnie zachodnie fiordy, półwysep Snæfellsnes i będzie najlepiej widoczny właśnie z zachodniej części wyspy.
Najdłużej ciemnością nacieszą się klify Látrabjarg, gdzie zaćmienie potrwa ponad dwie minuty. Licz się jednak z tym, że na sierpień wiele miejsc noclegowych jest już beznadziejnie wyprzedanych. Cena za zwykły pensjonat na zachodzie wystrzeliła do ekstremalnych wysokości i przez cały miesiąc wyspa będzie pękać w szwach. Na półwyspie Snæfellsnes odbywa się nawet wielki festiwal, więc spokoju latem naprawdę tam nie szukaj.
Gdzie się zatrzymać + ile to kosztuje
Choć wielu podróżników wybiera kemping albo spanie w vanach, my z Lukášem jesteśmy wygodniejsi i postawiliśmy na spanie pod solidnym dachem. Podczas naszego dwutygodniowego roadtripu zmienialiśmy całą serię sympatycznych pensjonatów, mniejszych guesthouse’ów, a czasem i przytulnych apartamentów, gdzie wieczorem mogliśmy sami ugotować kolację. Islandia po prostu należy do najdroższych krajów na świecie i musisz się przygotować na to, że noclegi pochłoną naprawdę sporą część twojego budżetu.
Tygodniowy roadtrip dla dwóch osób w średnim standardzie (spanie w guesthouse’ach, wynajem solidnego auta i gotowanie z lokalnych produktów) wyjdzie cię w 2026 roku na mniej więcej 3300–5400 € bez biletów lotniczych. Noc w zwykłym guesthousie z własną lub współdzieloną łazienką oscyluje wokół 850–1250 € za sześć nocy, co w przeliczeniu daje mniej więcej 80–150 € za jedną noc.
Jeśli chciałbyś spać w klasycznych większych hotelach, przygotuj na noc spokojnie 200–400 €. Świetną i popularną alternatywą są farmstays oferowane przez sieć Hey Iceland, gdzie często masz do dyspozycji dużą wspólną kuchnię i możesz zajrzeć za kulisy życia miejscowych farmerów. Najniższą kategorią cenową spania pod dachem są hostele, gdzie za łóżko we wspólnym pokoju zapłacisz około 40–60 €.
Za wynajem naszej terenówki płaciliśmy wtedy za dwa tygodnie około 620 €, ale dziś ceny mogą w szczycie sezonu letniego wzrosnąć nawet dwukrotnie. Polecam szukać noclegu jak najwcześniej, bo miejsc poza stolicą jest naprawdę bardzo mało, a te najlepsze znikają z prędkością błyskawicy. Jeśli zdecydujesz się radykalnie ściąć cały budżet, możesz zmieścić się w 2000–2800 € za dwie osoby na tydzień, ale to oznacza już ekstremalne oszczędzanie i spanie wyłącznie w namiotach lub zwykłych autach.
💡 Konkretne propozycje noclegów (ceny i dostępność sprawdzisz przez Booking, rezerwuj z wyprzedzeniem — w sezonie i wokół zaćmienia 2026 znikają miesiące naprzód):
- Center Hotels Grandi (Reykjavík)
- Hótel Kea (Akureyri)
- Hótel Katla by Keahotels (Vík)
Wynajem samochodu: 2WD czy 4×4?
Kiedy zajrzysz na jakiekolwiek forum podróżnicze, zauważysz, że temat wynajmu samochodu na Islandii zdominował chyba każdą dyskusję, a ludzie nieustannie się kłócą, jaki pojazd jest właściwie potrzebny. Prawda jest taka, że oba warianty mają sens i wszystko zależy tylko od tego, dokąd dokładnie się wybierasz i w jakiej porze roku lecisz. Rozłóżmy to więc dokładniej, żebyś niepotrzebnie nie przepłacał za coś, czego ostatecznie wcale nie wykorzystasz.
1. Kiedy wystarczy ci klasyczne auto (2WD)
Jeśli lecisz na Islandię czysto w miesiącach letnich i planujesz objechać tylko słynną Ring Road (drogę okrężną numer 1) albo popularny Złoty Krąg (Golden Circle), z powodzeniem wystarczy ci mniejsze auto z napędem na dwa koła. Większość tych głównych tras jest dziś już pięknie wyasfaltowana i utrzymana.

Musisz jednak liczyć się z tym, że nawet na samej drodze okrężnej około trzydzieści procent odcinków wciąż tworzy nieutwardzona nawierzchnia. Mniejsze żwirowe drogi, na które czasem natrafisz przy zjazdach do wodospadów i noclegów, da się z ostrożnością i powolną jazdą spokojnie przejechać.
Mniejsze auto jest oczywiście znacznie tańsze w samym wynajmie i ucieszy cię też istotnie niższe zużycie paliwa. Zwłaszcza przy obecnych cenach w roku 2026 i wprowadzeniu nowego podatku kilometrowego to oszczędność, za którą możesz potem zafundować sobie chociażby bilet do droższych gorących źródeł.
Pamiętaj jednak o jednej całkowicie zasadniczej rzeczy. Klasycznym autem typu 2WD masz surowo zakazany wjazd na drogi górskie, które na wszystkich mapach oznaczone są literą F (F-roads). Jeśli złamiesz ten zakaz, przepada ci całe ubezpieczenie, a w razie ugrzęźnięcia za akcję ratunkową płacisz z własnej kieszeni.
2. Dlaczego my wybraliśmy mocną terenówkę (4×4)
My z Lukášem przez wyszukiwarkę RentalCars wybraliśmy Suzuki Grand Vitara z napędem na wszystkie cztery koła, bo podróżowaliśmy aż jesienią i chcieliśmy mieć po prostu pewność. Na Islandii pogoda potrafi się zmienić w ciągu zaledwie pięciu minut i nie chcieliśmy bać się każdego małego wzgórka pokrytego porannym szronem. Z Lukášem od lat mamy dobre doświadczenia z RentalCars, z których korzystamy na całym świecie, i również tym razem wszystko od odbioru po zwrot zagrało na medal.

Niektóre bardziej odległe drogi, szczególnie jeśli chcesz dojechać do mniej obleganych miejsc poza głównym kręgiem, jakością całkiem przypominały to, czego doświadczyliśmy na pylistych drogach w dalekiej Ugandzie.
Terenówka jest ponadto wprost koniecznością i wymogiem prawnym, jeśli planujesz odkrywać dziki interior (Highlands). Miejsca takie jak tęczowe góry Landmannalaugar czy księżycowy krajobraz obszaru wulkanicznego Askja są bez odpowiedniego auta terenowego zupełnie niedostępne. Bez terenówki ryzykujesz tam nie tylko zniszczenie auta, ale i astronomiczną grzywnę.
3. Wynajem kampera jako alternatywa
Coraz popularniejszą opcją dla bardziej żądnych przygód jest zarezerwowanie na wyspie campervana albo od razu dużego kampera. Właśnie wynajem kampera na Islandii daje ci ogromną swobodę, bo nie musisz załatwiać codziennego check-inu w hotelach, nie stresujesz się dokładnymi godzinami i możesz spać zaledwie kilka kroków od najpiękniejszych wodospadów i klifów.

W dodatku wewnątrz wygodnie ugotujesz śniadanie i kolację, co niesamowicie zbije twoje całkowite wydatki na drogie restauracje.
Musisz jednak liczyć się z tym, że na Islandii ze względu na ochronę kruchej przyrody jest dziś zakazany kemping na dziko. Z kamperem każdego wieczoru musisz więc kierować się do jednego z oficjalnych kempingów. Zdecydowanie opłaca się sprawić sobie tak zwaną Camping Card, która w 2026 roku wyjdzie mniej więcej na 26 000 ISK (około 175 €).
Obowiązuje przez całe 28 nocy, pokrywa dwie dorosłe osoby i nawet czworo dzieci oraz wpuszcza cię na ponad czterdzieści różnych kempingów na całej wyspie. Na miejscu dopłacisz już tylko drobny podatek pobytowy około 400 ISK za noc. Bardzo uważaj jednak przy samej jeździe, bo duże kampery są ekstremalnie podatne na wszechobecny silny boczny wiatr.
Ubezpieczenie, czyli na czym zdecydowanie nie oszczędzać
Przyznam, że zwykle przy wynajmie aut gdzieś w południowej Europie premiowych ubezpieczeń z zerowym udziałem własnym raczej nie biorę, ale Islandia to ogromny wyjątek. Przyroda jest tu tak strasznie surowa, a drogi kryją tyle drobnych pułapek, że oszczędzanie kilku euro dziennie na polisie może ci się naprawdę paskudnie nie opłacić. Fora podróżnicze w sieci są pełne przerażających historii i jeszcze bardziej przerażających rachunków z wypożyczalni, które nieszczęśni ludzie musieli dopłacać z własnej kieszeni.
1. Podstawowe ubezpieczenie i ochrona przed żwirem (Gravel Protection)
Każde auto z wypożyczalni ma w cenie podstawowej ubezpieczenie CDW (Collision Damage Waiver), które jednak zawiera bardzo wysoki udział własny i przede wszystkim nie pokrywa mnóstwa specyficznych islandzkich ryzyk. Żebyś miał obraz: to podstawowe krycie wyjdzie przy małym aucie mniej więcej na 3190 ISK dziennie, a przy terenówce około 4090 ISK. Absolutnym minimum, które zawsze powinieneś dokupić, jest specjalna ochrona przed odlatującymi kamykami, tak zwana Gravel Protection (GP).

Na Islandii bowiem nawet słynna wyasfaltowana Ring Road czasem znienacka przechodzi w odcinek żwirowy, i to spokojnie na kilkadziesiąt kilometrów. Kiedy obok ciebie przy dużej prędkości przejedzie ciężka ciężarówka albo inne masywne auto terenowe, grad ostrych kamyków spod ich kół jest niemal nieunikniony. Rozbite szyby czołowe i paskudnie porysowane maski są tutaj zdecydowanie najczęstszym zdarzeniem szkodowym, które wypożyczalnie rozwiązują praktycznie codziennie.
2. Piasek, popiół i dlaczego rozważyć SAAP
Jeśli planujesz przejechać wietrzne południowe i południowo-wschodnie wybrzeże, obsługa w wypożyczalni prawdopodobnie zaproponuje ci też bardzo specyficzne ubezpieczenie przed piaskiem i popiołem wulkanicznym (Sand & Ash Protection, w skrócie SAAP). Być może na pierwszy rzut oka brzmi to jak zbędny luksus albo trik na turystów, ale uwierz mi, że burze piaskowe są na Islandii ogromnym realnym zagrożeniem.

Kiedy zerwie się silny wiatr na czarnych wulkanicznych plażach albo na otwartych terenach w pobliżu aktywnych wulkanów, drobny pył wulkaniczny zadziała jak gigantyczna przemysłowa piaskarka. W ciągu zaledwie kilku kilometrów jazdy potrafi całkowicie zedrzeć z twojego auta lakier aż do gołego matowego metalu i totalnie zniszczyć wszystkie szyby. Rachunki za całkowite przelakierowanie i naprawę tak zniszczonego pojazdu oscylują wtedy w zupełnie astronomicznych kwotach od 500 000 do 1 500 000 koron islandzkich.
3. Czego nie pokrywa ci żadne ubezpieczenie
Nawet jeśli kupisz najdroższe premiowe ubezpieczenie z zerowym udziałem własnym i będziesz mieć wrażenie, że jesteś kryty na wszystko, na Islandii istnieją sytuacje, których po prostu nie pokrywa nic. Najbardziej znanym i najdroższym błędem są szkody wyrządzone przez silny wiatr na drzwiach auta (door-ripping). Kiedy zatrzymasz się gdzieś na punkcie widokowym i nieostrożnie otworzysz drzwi, islandski wicher natychmiast się w nie wprze i z brutalną siłą dosłownie wyrwie je z zawiasów. Zawsze więc otwieraj je niewiarygodnie powoli i przez cały czas trzymaj je mocno obiema rękami.
Kolejnym dużym wyjątkiem są wszelkie szkody na podwoziu pojazdu i szkody spowodowane wodą przy brodzeniu dzikich rzek. Nawet jeśli masz z wypożyczalni ogromną mocną terenówkę i zgodnie z umową możesz legalnie jeździć po surowych F-roads, do każdego brodu wjeżdżasz wyłącznie i jedynie na własne ryzyko. Jeśli zassiesz wodę do silnika albo utopisz auto w nieoczekiwanie silnym nurcie, wszystkie koszty związane z holowaniem i naprawą obciążają wyłącznie ciebie, a kwoty z łatwością wspinają się w setki tysięcy koron.
Ukryte opłaty i nowy podatek kilometrowy na rok 2026
Islandzka gospodarka i skomplikowany system podatkowy nieustannie się zmieniają, co jako turysta bardzo wyraźnie odczujesz właśnie przy ladzie swojej wypożyczalni. Od 1 stycznia 2026 weszła bowiem w życie dość zasadnicza zmiana legislacyjna, która zmienia to, jak będziesz płacić za swoje letnie czy zimowe podróżowanie. Nie chodzi koniecznie o podrożenie całej wyprawy, ale raczej o kompletne przeniesienie kosztów z samych stacji benzynowych wprost do wypożyczalni i ich umów.
1. Jak działa podatek kilometrowy w praktyce
Rząd zdecydował się zmienić opodatkowanie transportu i wprowadził tak zwany podatek kilometrowy (Kilometer Fee), który obowiązuje wszystkie auta osobowe, potężne SUV-y, a także nowoczesne samochody elektryczne. Jego aktualna stawka wynosi dokładnie 6,95 ISK (czyli mniej więcej 0,05 €) za każdy przejechany kilometr. Wypożyczalnie tę nową rządową opłatę oczywiście znoszą niechętnie i przenoszą ją wprost na ciebie jako klienta końcowego.

Niektóre firmy przy odbiorze pojazdu naliczą ci jakiś stały ryczałt, który oscyluje wokół 1390–1550 ISK za każdy dzień wynajmu, podczas gdy inne wypożyczalnie skrupulatnie zapiszą początkowy stan licznika i po zwrocie auta ściągną ci dokładną przejechaną kwotę z karty kredytowej.
Jeśli zdecydujesz się objechać całą wyspę, co daje mniej więcej 1330 kilometrów na głównej drodze plus zjazdy, podrożeje ci to o niespełna dziewięć do dziesięciu tysięcy koron islandzkich. Polecam zawsze dokładnie przeczytać warunki umowy, żeby na koniec wakacji nie być niepotrzebnie zaskoczonym, gdy z konta zejdzie nieoczekiwana suma.
2. Ceny benzyny i płatności kartą
Nowy podatek kilometrowy ma dla wszystkich podróżników i jedną bardzo pozytywną stronę. Państwo bowiem jako formę rekompensaty zniosło część akcyzy od paliwa wprost przy dystrybutorach, więc ceny benzyny w 2026 roku na szczęście znacznie spadły. Podczas gdy jeszcze jesienią poprzedniego roku litr niebezpiecznie zbliżał się do przerażających 305 ISK, teraz zatankujesz za bardzo przyjemne 210–225 ISK za litr (mniej więcej 1,40–1,50 €). Przyzwoite ceny miewają duże stacje jak N1, Olís, a szczególnie tanio bywa w hipermarkecie Costco.
Samo tankowanie jest dla wielu Europejczyków przeżyciem, bo niemal wszystkie stacje są tu kompletnie samoobsługowe. Wkładasz do dystrybutora fizyczną kartę, podajesz swój kod PIN, wybierasz dokładną kwotę albo od razu pełny bak i zaczynasz tankować.
Stanowczo uprzedzam, że bez fizycznej plastikowej karty z chipem i znajomości twojego kodu PIN po prostu nie wlejesz tu paliwa do auta. Z lubianym płaceniem przez telefon za pomocą Apple Pay czy Google Pay na opustoszałych wiejskich stacjach przeważnie w ogóle nie wskórasz, bo automaty wymagają włożenia karty.
💡 Wskazówka: Bilety wstępu i zorganizowane wycieczki (po Islandii i okolicy) opłaca się kupić z wyprzedzeniem online na GetYourGuide, w sezonie szybko się zapełniają.
Jazda na Islandii: na co uważać
Islandzkie drogi są wizualnie zupełnie przepiękne, a filmowe pejzaże zmieniają się za każdym ostrym zakrętem, ale sama jazda wymaga twojego nieustannego skupienia. Nie ma tu wprawdzie żadnych skomplikowanych węzłów autostradowych ani uciążliwych korków (z wyjątkiem centrum Reykjavíku), za to czekają na ciebie pułapki w postaci wszechobecnych nieuważnych zwierząt i niezwykle zdradliwych warunków meteorologicznych. My z Lukášem za kierownicą naszej Vitary sumiennie zmienialiśmy się przy kierownicy i czasem mieliśmy wieczorem po dotarciu do noclegu naprawdę dość.
1. Jednopasmowe mosty i nieuważne owce
Jednym z najbardziej ikonicznych i czasem trochę stresujących elementów islandzkich dróg są tak zwane jednopasmowe mosty. Rozpoznasz je bezpiecznie z wyprzedzeniem, bo zawsze są wyraźnie oznaczone żółtym odblaskowym znakiem z napisem „Einbreið brú”. Zasada ich bezpiecznego przejechania jest zupełnie prosta: kierowca, który dojedzie do wąskiego mostu bliżej i wjedzie na niego jako pierwszy, po prostu ma pierwszeństwo. Od obu stron wymaga to jednak maksymalnej rozwagi, zdrowego rozsądku i odpowiednio wczesnego zwolnienia, bo te mosty często podstępnie pojawiają się tuż za nieprzejrzystym zakrętem.

Oprócz mostów przez całą drogę będą ci towarzyszyć islandzkie owce, których na tej niegościnnej wyspie żyje nawet więcej niż samych ludzkich mieszkańców. Latem pasą się swobodnie po całym krajobrazie i niestety mają zwyczaj zupełnie bezsensownie przebiegać drogę tuż przed szybko jadącymi autami. Szczególnie uważaj na małe jagnięta, które łatwo wpadają w panikę i wbiegają ci wprost pod koła, choć ich matka pozostała w zupełnym spokoju na bezpiecznym poboczu.
2. Zdradliwa pogoda na Islandii i przydatne aplikacje
Miejscowi mieszkańcy z lubością mawiają, że jeśli nie podoba ci się aktualna pogoda na Islandii, masz po prostu poczekać pięć minut. Brzmi to wprawdzie jak oklepany frazes, ale doskonale oddaje tutejszą rzeczywistość. Słoneczny i spokojny jesienny dzień potrafi w ciągu zaledwie kilku chwil zmienić się w nieprzeniknioną gęstą mgłę albo gwałtowny poziomy deszcz, którego wycieraczki w ogóle nie nadążają zgarniać.

Przed każdym porannym wyjazdem z ciepła noclegu zrobiliśmy więc z Lukášem rytuał i sprawdzaliśmy tak zwaną świętą trójcę islandzkich stron. Najpierw zaglądaliśmy na vedur.is, gdzie wiszą szczegółowe prognozy meteorologiczne wraz z mapami wiatru.
Następnie skrupulatnie sprawdzaliśmy wszystkie ostrzeżenia bezpieczeństwa na portalu safetravel.is, a przejezdność konkretnych odcinków dróg zawsze weryfikowaliśmy na państwowej stronie road.is. Gwarantuję ci, że te trzy ważne zakładki będziesz mieć w przeglądarce telefonu otwarte nieustannie.
3. Parkowanie i limity prędkości
Mandaty za przekroczenie maksymalnej dozwolonej prędkości są na Islandii dosłownie drakońskie i z łatwością zrujnują twój skrupulatnie wyliczony budżet na całe wakacje. Maksymalna prędkość na wyasfaltowanych drogach poza terenem zabudowanym to zaledwie 90 km/h, na żwirze i odcinkach szutrowych musisz obowiązkowo zwolnić do 80 km/h, a we wszystkich miejscowościach jeździ się pięćdziesiątką. Policja ma wprawdzie tylko stosunkowo niewiele fizycznych patroli, ale cały urzekający krajobraz jest dosłownie usiany niepozornymi ukrytymi fotoradarami i nowoczesnymi kamerami.

Dużą zmianą z ostatnich kilku lat jest też masowe wprowadzenie opłat za parkowanie. Większość przepięknych przyrodniczych cudów i ogromnych wodospadów wciąż na szczęście można zobaczyć całkowicie za darmo, ale za odstawienie twojego wynajętego auta przy nich już solidnie zapłacisz.
W słynnych miejscach jak wodospad Skógafoss czy ikoniczny park narodowy Þingvellir na słupach wiszą inteligentne kamery, które skrupulatnie skanują twoją tablicę rejestracyjną. Opłatę za parkowanie (przeważnie około 1000 ISK) szybko i łatwo uregulujesz przez aplikacje mobilne jak Parka.is, EasyPark czy Checkit.is. Jeśli zdecydujesz się odjechać po cichu bez płacenia, wypożyczalnia bezlitośnie ściągnie ci zaległą opłatę z karty i doda do niej bardzo tłustą prowizję administracyjną.
Najpiękniejsze miejsca i regiony: co zobaczyć i przeżyć
Wokół całej wyspy biegnie słynna wyasfaltowana droga Ring Road, która ma ponad 1300 kilometrów długości. Jeśli chcesz wygodnie objechać ją całą i nie spędzić przy tym ośmiu godzin dziennie w skurczu za kierownicą, będziesz potrzebować minimum osiem do dziesięciu dni. My podczas naszej wyprawy spotkaliśmy mnóstwo ludzi, którzy próbowali zdążyć absolutnie wszystko w pięć dni, a rezultatem były tylko zmęczone twarze i rozmazane zdjęcia robione przez brudną szybę pasażera. Lepiej wybierz tylko kilka regionów i poznaj je porządnie.
1. Reykjavík i półwysep Reykjanes
Stolica Reykjavík jest sympatycznie maleńka i na jej spokojne zwiedzanie w zupełności wystarczy ci jeden dzień. Na pewno nie pomijaj widoku na ikoniczny betonowy kościół Hallgrímskirkja, gdzie za wejście na wysoką wieżę widokową przygotuj sobie mniej więcej 1400 ISK. Przejdź się obok nowoczesnej przeszklonej opery Harpa aż do lśniącej stalowej rzeźby Statku Słońca (Sun Voyager), a wieczorem wyjdź na ulice, którym króluje tak zwany rúntur, czyli słynne i dość szalone przemierzanie miejscowych barów.

Kawałek za miastem rozciąga się wulkaniczny półwysep Reykjanes, który od 2021 roku przeżywa naprawdę dzikie geologiczne przebudzenie. Znajdziesz tu wprawdzie ciekawy Most między Kontynentami (Bridge Between Continents), gdzie rozstępują się płyty tektoniczne, ale głównym tematem jest tu obszar Svartsengi i wulkany z systemu Sundhnúkur.
Erupcje są wprawdzie lokalne i bezpieczne dla lotnictwa, ale słynne termalne kąpieliska Blue Lagoon muszą przez nie funkcjonować w dynamicznym trybie bezpieczeństwa, a miasteczko Grindavík jest kompletnie ewakuowane. Przed wyprawą w ten rejon zawsze więc lepiej otwórz sobie aktualne komunikaty na stronach rządowych.
2. Złoty Krąg (Golden Circle) i jego klasyki
Złoty Krąg to absolutna islandzka klasyka i najczęściej odwiedzany obszar całej wyspy. To idealna jednodniowa trasa ze stolicy, która pokrywa mniej więcej 250 kilometrów czystego piękna. Twoim pierwszym przystankiem będzie park narodowy Þingvellir, miejsce, gdzie już w 930 roku powstał w ogóle pierwszy islandzki parlament. Znajduje się tu także magiczna szczelina tektoniczna Silfra, w której śmiałkowie mogą nurkować w wodzie o temperaturze zaledwie 2 stopni Celsjusza.

Kolejnym punktem trasy jest słynny obszar geotermalny Geysir, który dał nazwę wszystkim gejzerom na świecie. Pierwotny wielki gejzer wprawdzie przeważnie już śpi, ale jego mniejszy brat Strokkur niezawodnie wystrzeliwuje wrzącą wodę na wysokość nawet trzydziestu metrów mniej więcej co pięć do dziesięciu minut. Krąg z wielką pompą zamyka masywny dwustopniowy wodospad Gullfoss, przy którym w chłodną pogodę na pewno założysz kaptur, bo nieustannie tryska z niego ogromny pył wodny.
3. Południowe wybrzeże: wodospady i zdradliwe fale
Gdy tylko ruszysz z Reykjavíku wzdłuż południowego wybrzeża po głównej drodze, czeka na ciebie jedna fotogeniczna ikona obok drugiej. Przejdziesz się wąską ścieżką prosto za spadającą ścianą wodospadu Seljalandsfoss, wspiniesz się długimi dziesiątkami drewnianych schodów wzdłuż niewiarygodnie potężnego Skógafossu, a jeśli lubisz ponurą atmosferę, dojdziesz aż do opuszczonego zardzewiałego wraku samolotu DC-3, który leży na nieskończonej czarnej plaży Sólheimasandur.

Kawałek dalej leży urokliwe miasteczko Vík, a przy nim przepiękna czarna plaża Reynisfjara z bazaltowymi kolumnami. Tutaj jednak ogromna ostrożność. Reynisfjara należy do najniebezpieczniejszych miejsc na wyspie z powodu tak zwanych zdradliwych fal (sneaker waves).
Te oceaniczne fale przychodzą zupełnie nieoczekiwanie, sięgają spokojnie o dziesiątki metrów dalej w głąb lądu niż fale poprzednie i mają śmiercionośną siłę. Przez ostatnie dwadzieścia lat niestety zginęło tu już sześciu turystów, więc zawsze ściśle szanuj ostrzegawczy plażowy semafor i nigdy nie odwracaj się plecami do huczącego oceanu.
4. Południowy wschód: laguna lodowcowa i Wschodnie fiordy
Gdy zostawisz Vík za sobą, turystyczne tłumy zaczną przyjemnie rzednąć, a krajobraz jeszcze bardziej się otworzy. Południowo-wschodniej części wyspy absolutnie dominuje park narodowy Vatnajökull z lodowcem o tej samej nazwie, który jest największy w całej Europie i pokrywa imponujące osiem procent powierzchni Islandii. Absolutnym wizualnym szczytem jest tu laguna lodowcowa Jökulsárlón, gdzie z trzaskiem odłamują się ogromne niebieskie kry. Prądy oceaniczne wyrzucają je potem na czarny piasek naprzeciwległej plaży, którą trafnie nazwano Diamond Beach.

Stąd droga już płynnie prowadzi do spokojnych Wschodnich fiordów. To przepiękny odległy krajobraz pełen ostrych klifów, krętych dróg i okazjonalnych dzikich reniferów, które zostały tu w przeszłości sprowadzone.
Koniecznie zrób sobie objazd do urokliwego miasteczka Seyðisfjörður, które leży zaciśnięte na samym końcu długiego fiordu i zasłynęło pięknym niebieskim kościółkiem, do którego prowadzi namalowana tęczowa uliczka. Na wschodzie nie zapominaj jednak częściej kontrolować baku auta, bo odległości między stacjami zdecydowanie się tu wydłużają.
5. Północna Islandia: Diamentowy Krąg i wieloryby
Rolę umownej stolicy chłodnej północy pełni przyjemne miasteczko Akureyri. Cały ten obszar jest zachwycający i z turystycznego punktu widzenia tworzy tak zwany Diamentowy Krąg (Diamond Circle). Podczas niego podziwiasz boski wodospad Goðafoss, niesamowicie cuchnący obszar geotermalny jeziora Mývatn z bulgoczącym błotem i tajemniczymi formacjami lawowymi, a na koniec stajesz twarzą w twarz z majestatycznym Dettifossem, który jest w ogóle najpotężniejszym i najbardziej onieśmielającym wodospadem całej Europy.

Północ jest też światową mekką dla obserwacji dzikich wielorybów w ich naturalnym środowisku. Łodzie wypływające z urokliwego portu Húsavík mają niewiarygodną skuteczność (podaje się ponad 98 procent), a w miesiącach letnich możesz tu przy odrobinie szczęścia ujrzeć nawet gigantyczne płetwale błękitne.
Po długim dniu w chłodnym wietrze na pewno docenisz zanurzenie w gorącej wodzie termalnej. Miejscowe kąpieliska przeszły ogromną przebudowę i wiosną 2026 roku otwierają się pod nową nazwą Earth Lagoon, ewentualnie możesz odwiedzić luksusowy Forest Lagoon prosto przy Akureyri albo czarujący GeoSea w Húsavíku.
6. Półwysep Snæfellsnes i Zachodnie fiordy
Półwysep Snæfellsnes, który leży na zachód od stolicy, z lubością i bardzo trafnie nazywany jest „Islandią w pigułce”. Podczas jednego dnia znajdziesz tu bowiem wszystko, czym typowy jest ten kraj. Wznosi się tu przepiękny wulkan z białym lodowcem, oszołomią cię dramatyczne klify przy wiosce Arnarstapi, zaciekawi cię samotny czarny drewniany kościółek Búðir i oczywiście stoi tu też najczęściej fotografowana góra Islandii, spiczasta góra Kirkjufell (którą zasłynęła słynna saga Gra o tron).

Jeszcze dalej na odległym północnym zachodzie leżą dzikie Zachodnie fiordy (Westfjords), które dla większości turystów są zupełnie niezbadanym światem. Kieruje tu bowiem tylko ułamek podróżników, bo drogi karkołomnie obrysowują tu niewiarygodnie głębokie fiordy, a asfalt często niespodziewanie zmienia się w zdradliwy żwir. Nagrodą za powolną i ostrożną jazdę jest ci jednak absolutna cisza i izolacja. Szczytem regionu jest kaskadowy wodospad Dynjandi i strome klify Látrabjarg, które służą za dom dla tysięcy par uroczych maskonurów.
7. Interior (Highlands): nieokiełznana dzicz dla terenówek
Surowe i zupełnie odległe serce Islandii to rozdział sam dla siebie. Nie prowadzą tu żadne wygodne wyasfaltowane drogi, nie znajdziesz tu bezpiecznych stacji benzynowych ani przytulnych ciepłych hoteli. Istnieją tu tylko kamieniste i wyboiste drogi górskie (F-roads), głębokie brody przez dzikie rzeki pełne lodowcowej wody i nieskończone pustkowia. Właśnie tu jednak leżą zachwycające kolorowe góry ryolitowe w obszarze Landmannalaugar albo zupełnie fascynujący księżycowy krajobraz przy niespokojnym wulkanie Askja.

Interior z powodu nawałnic śniegu jest dla publiczności dostępny tylko bardzo ograniczenie, mniej więcej od połowy czerwca do połowy września. Do jazdy tutaj potrzebujesz wyłącznie dobrego auta z napędem 4×4. Stanowczo uprzedzam, że wjazd zwykłym pojazdem typu 2WD na jakiekolwiek F-roads jest z mocy prawa zupełnie nielegalny.
Przepada ci tym ponadto zupełnie całe wykupione ubezpieczenie, a jeśli gdzieś ugrzęźniesz w błocie albo zniszczysz auto na kamieniach, grożą ci wprost likwidacyjne grzywny w setkach tysięcy i rachunki za płatne holowanie specjalnym ciężkim sprzętem.
8. Kąpiel jak miejscowy: surowa etykieta w basenach termalnych
Podczas gdy większość zwykłych turystów po przylocie od razu pcha się do znanych i ekstremalnie drogich luksusowych kąpielisk (gdzie spokojnie zapłacisz dwanaście i więcej tysięcy koron islandzkich za jeden rytuał), miejscowi mieszkańcy chodzą masowo relaksować się do klasycznych miejskich podgrzewanych basenów (Sundlaug). Znajdziesz je chyba w każdej większej wiosce, wstęp do nich jest zupełnie ułamkowy, a zanurzenie się w gorącej wodzie pod otwartym niebem to wspaniałe przeżycie. Mają jednak swoje surowe zasady, które musisz znać.

Islandzkie baseny używają bowiem w wodzie tylko absolutne minimum chemicznego chloru, a o czystość dbają przede wszystkim sami goście już przed wejściem do wody. Zanim wejdziesz do basenu, musisz się dokładnie umyć całkiem nago. Nie trochę w stroju kąpielowym. Całkiem nago.
Dla wstydliwego Europejczyka bywa to ogromny szok kulturowy, ale dla Islandczyków higiena publiczna jest absolutnie święta. W szatniach często spotkasz nawet surowych strażników pryszniców, którzy bez litości odeślą cię z powrotem, jeśli zobaczą, że próbujesz się myć schowany pod strojem kąpielowym. Nie wstydź się, naprawdę nikt obcy nie patrzy na ciebie podczas brania prysznica.
Gdzie się najeść (dla wegetarian i ciekawskich)
Islandzka kuchnia jest bardzo specyficzna, surowa i tradycyjnie wszystko kręci się w niej głównie wokół mięsa jagnięcego i darów morza. Chyba najbardziej znaną miejscową specjalnością, którą odważni turyści czasem próbują z twarzą pełną obrzydzenia dla zabawy spróbować, jest słynny hákarl (sfermentowany i dość mocno cuchnący rekin) albo wszechobecne harðfiskur (twarde i łykowate suszone ryby). Jako że jednak oboje z Lukášem jesteśmy wieloletnimi wegetarianami, wszystkie te mięsne wyspiarskie tradycje zupełnie bez wyrzutów sumienia szerokim łukiem omijaliśmy i skupiliśmy się na innych rzeczach.
Zjedzenie w zwykłej restauracji kosztuje tu całkiem niezłe pieniądze. Danie główne wyjdzie cię spokojnie około dwóch do trzech tysięcy koron islandzkich, czyli spokojnie i 20 euro, więc przez większość drogi mocno stawialiśmy na gotowanie samemu. Kupowaliśmy głównie w supermarketach Bónus, które bezpiecznie rozpoznasz po nie do przeoczenia jaskraworóżowej śwince w logo i które są zdecydowanie najtańsze na całej wyspie.
Trochę droższą alternatywą na zakupy jest sieć Krónan czy Nettó, a zupełnie najdroższą sprawą są premiowe sklepy Hagkaup, do których chodziliśmy raczej tylko popatrzeć. Na kolację z radością robiliśmy sobie na noclegu ogromne miski pełne makaronu, ciepłe warzywne bowle albo sałatki.
Mieliśmy ogromne zużycie znakomitego islandzkiego skyru. Ten pyszny i gęsty mleczny przysmak, który ma mniej więcej 16 gramów czystego białka na porcję i jest zupełnie wegetariański, ratował nas chyba przy każdym śniadaniu ☺️.
Kiedy mieliśmy już ochotę wyjść między ludzi i najeść się na mieście, zaskakująco świetne doświadczenie mieliśmy prosto w centrum deszczowego Reykjavíku z małym i przytulnym lokalem Mandi, gdzie przyrządzili nam wyborny i chrupiący falafel z miską świeżego kremowego hummusu. Jeśli kochasz dobre włoskie ciasto tak bardzo jak my, gorąco mogę polecić ci lubianą pizzerię Flatey, gdzie wypiekają doskonałą wegetariańską pizzę w autentycznym neapolitańskim stylu z efektownie przypalonymi brzegami.
Co do nawodnienia — na kupowaniu wody nie marnuj niepotrzebnie ani jednej korony. Tutejsza woda z kranu jest fenomenalna, lodowo czysta i pełna zdrowych minerałów, więc jedyne, czego potrzebujesz do życia, to nosić wszędzie ze sobą własną butelkę wielokrotnego użytku. A jeśli chciałbyś wieczorem do makaronu otworzyć butelkę wina, pamiętaj, że w żadnym Bónusie alkoholu nie kupisz, musisz wybrać się do wyspecjalizowanych państwowych sklepów Vínbúðin.
Dokąd dalej
Jeśli wizja dzikiego wynajmu samochodu na Islandii, zdradliwych warunków meteorologicznych i wysokich nordyckich cen już cię wcale nie przeraża i masz jasność, że niedługo tam ruszysz, napisaliśmy dla ciebie na blogu mnóstwo kolejnych artykułów. Mocno wierzymy, że trochę ułatwią ci to stresujące planowanie.
- Interesuje cię, ile to wszystko uczciwie będzie kosztować i jaka tak naprawdę jest pogoda jesienią? Przeczytaj artykuł Jaka jest Islandia w październiku i ile kosztuje.
- Jeśli chcesz odpocząć od jazdy i wymagających treków w cudownie ciepłej wodzie, napisaliśmy dla ciebie ogromną listę z 16 najlepszymi gorącymi źródłami na Islandii.
- Nie wiesz w ogóle którędy i dokąd dokładnie jechać? Daj się w pełni zainspirować naszym szczegółowym przewodnikiem po najpiękniejszych miejscach Islandii.
- A jeśli polujesz na zorzę polarną i nie chcesz marznąć niepotrzebnie, napisaliśmy dla ciebie najbardziej praktyczne wskazówki jak i gdzie złapać ją na pewno.
🚗 Wynajem auta w podróży
Sprawdzone samochody do wynajęcia na Islandii
Szukaj przez porównywarkę DiscoverCars — porównuje ceny dziesiątek lokalnych i międzynarodowych wypożyczalni, a większość rezerwacji ma bezpłatne anulowanie.
Porównaj ceny samochodów na Islandii →Najczęściej zadawane pytania
Ile dni realnie potrzebuję na Islandię?
Jeśli chcesz stosunkowo wygodnie i bez zbędnego pośpiechu przejechać całą główną drogę Ring Road, idealnie jest zarezerwować sobie czystych 8 do 10 dni. Na krótszy wyjazd (4 do 5 dni) zdecydowanie polecamy przejechać tylko okolicę ruchliwej stolicy, klasyczny Złoty Krąg i dzikie południowe wybrzeże do miasteczka Vík. Jeśli jednak pragniesz odkryć również te najbardziej odległe zakątki jak Zachodnie Fiordy czy surowe interior, będziesz koniecznie potrzebować około 12 do 14 dni urlopu.
Czy naprawdę powinienem wypożyczyć auto 2WD czy lepiej od razu 4×4?
W czystych miesiącach letnich i do poruszania się niemal wyłącznie po utwardzonej asfaltowej drodze Ring Road i popularnym Złotym Kręgu bez żadnych problemów wystarczy zwykłe i tańsze małe auto 2WD. Jeśli jednak planujesz wyprawę w surowy interior po żwirowych górskich drogach (F-roads) lub lecisz na Islandię w nieprzewidywalnym zimowym i jesiennym okresie, napęd na cztery koła (4×4) jest absolutną koniecznością, zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i przede wszystkim z surowych powodów prawnych (wjazd pojazdów z napędem na dwa koła do interioru jest zabroniony).
Czy potrzebuję wizy lub zezwolenia ETIAS na wyjazd do Islandii?
Jako obywatel Czech nie potrzebujesz do podróży na tę zachwycającą wyspę absolutnie żadnej wizy, ponieważ cały kraj jest pełnoprawną i stałą częścią europejskiej strefy Schengen. Do podróży tam i z powrotem w zupełności i bez problemu wystarczy Ci twój ważny dowód osobisty. Nowo przygotowywany i często wspominany system zezwoleń ETIAS w ogóle nie dotyczy obywateli Unii Europejskiej.
Czy jest teraz bezpiecznie tam jechać ze względu na aktywną działalność wulkaniczną?
Tak, Islandia jest dla wszystkich turystów nadal całkowicie i w pełni bezpieczna, wręcz w rankingu bezpieczeństwa wygrywa. Obecna aktywność wulkaniczna na półwyspie Reykjanes z systemu wulkanicznego Sundhnúkur jest bowiem bardzo lokalna i ma tak zwany charakter efuzywny, więc wcale nie wyrzuca wysoko w powietrze niebezpiecznych chmur popiołu, które w jakikolwiek sposób blokowałyby czy zagrażały ruchowi lotniczemu nad Europą. Główna droga okrężna Ring Road oraz samo międzynarodowe lotnisko w Keflavíku funkcjonują bez problemów i wystarczy tylko przed wycieczką prewencyjnie śledzić aktualne ostrzeżenia władz na państwowej stronie safetravel.is.
Ile kosztuje tygodniowy pobyt na Islandii dla dwóch dorosłych osób?
Zachowując przyjemny średni standard, kiedy przez cały czas wygodnie śpisz w cieple zwykłych guesthousów, wypożyczysz ubezpieczony i niezawodny samochód, a zdecydowaną większość dziennych posiłków gotujesz sobie sam z zapasów mądrze zakupionych w dyskontowym supermarkecie Bónus, licz realnie z kwotą około 3 200 do 5 200 EUR (i to bez wliczenia biletów lotniczych). Tylko ekstremalnie oszczędni i odporni podróżnicy z zakupioną Camping Card i noclegiem w zimnym namiocie mogą się zmieścić w minimalnym wydatku 2 000 do 2 800 EUR.
Jak dokładnie wygląda sprawa nowego podatku kilometrowego i ceny benzyny w roku 2026?
Od samego początku roku 2026 islandzki rząd bezkompromisowo wprowadził zupełnie nowy podatek kilometrowy (Kilometer Fee), który dla mniejszych i średnich pojazdów wynosi dokładnie 6,95 ISK (około 0,05 EUR) za każdy faktycznie przejechany kilometr. Wypożyczalnie samochodów z dużym prawdopodobieństwem po prostu naliczą Wam tę niemałą kwotę przy zdawaniu auta na koniec wynajmu lub wprowadzą stały ryczałt. Jednocześnie z tą zmianą jednak dość zauważalnie spadł lokalny podatek akcyzowy na paliwa, dzięki czemu średnia cena benzyny na stacjach kształtuje się teraz dość korzystnie między 210 a 225 ISK za litr (to jest około 1,35 do 1,45 EUR), podczas gdy jeszcze niedawno była o jedną trzecią wyższa.
Dlaczego wszędzie mówi się, że czarna plaża Reynisfjara jest tak niebezpieczna i śmiertelna?
Ta niezwykle piękna i fotogeniczna czarna wulkaniczna plaża Reynisfjara na wietrznym południu wyspy jest niechlubnie i ostrzegawczo znana głównie ze względu na tak zwane zdradliwe fale (w języku angielskim sneaker waves). Te gigantyczne fale podkradają się do brzegu całkowicie i absolutnie niespodziewanie z niesamowitą siłą wciągającą i bez ostrzeżenia sięgają spokojnie o ogromne dziesiątki metrów dalej na stały ląd niż wszystkie poprzednie fale. Podczas spaceru nigdy, ale to naprawdę nigdy nie odwracaj się plecami do zdradzieckie oceanu, nie zbliżaj się niepotrzebnie do krawędzi wody dla zdjęć i zawsze ściśle i posłusznie przestrzegaj kolorowego ostrzegawczego semafora strefowego bezpośrednio przy wejściu na plażę. —
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
