Rumunia #2: Narodowe hobby – siedzenie i gapienie się

Wtedy, w drodze z Pitești do Târgu Jiu, zauważyłam to po raz pierwszy. Przejeżdżaliśmy przez wsie, które są właściwie szeregiem domków ustawionych wzdłuż głównej drogi – bez centrum, bez ryneczku, bez czegokolwiek, czym wizualnie definiujemy wieś. Dziwiliśmy się, że nie ma tu żadnych bocznych uliczek, wszyscy mieszkali przy głównej. Ale szybko zrozumieliśmy dlaczego. Rumunia wakacje to nie tylko zamki i Transylwania – to przede wszystkim ludzie i ich codzienne życie.
Ozdobna brama przed rumuńskim domem, obok ławeczka
Brama to najważniejsza część domu. I oczywiście ławeczka.
Jedna wioska na naszej nawigacji zmieniała się w kolejną, ale mieliśmy wrażenie, że jedziemy jedną długą, zabudowaną drogą. Zaledwie dwa razy wyjechaliśmy poza zabudowania i mogliśmy przez kilka minut jechać szybciej niż 50 km/h. I właśnie wtedy zauważyliśmy to po raz pierwszy. Po co naprawiać stare, skoro łatwiej wybudować nowe obok? Ludzie siedzieli na ławeczkach przed swoimi pięknie zdobionymi bramami i patrzyli na główną drogę. Co z tego, że za bramą rosła dzika roślinność, w której walały się zardzewiałe grabie, opony, lalki bez oczu czy zarośnięte szczątki auta. Niekiedy za bramą stał rozpadający się, niezamieszkały dom, a za nim – nowy, nowoczesny budynek. Po co naprawiać stary, skoro łatwiej postawić obok nowy? Długo zastanawialiśmy się, dlaczego nawet te nowe domy nigdy nie są do końca wykończone. I przede wszystkim – dlaczego w Rumunii jest tyle niedokończonych budynków? Odpowiedź jest prosta: dopóki dom nie jest ukończony, nie trzeba płacić podatku od nieruchomości. Ale najbardziej przerażały nas, a zarazem przyciągały, te spojrzenia. Spojrzenia ludzi siedzących przed domami i obserwujących nas. Mama, tata, córka, syn, babcia i dziadek. Każde spojrzenie synchronicznie kierowało się na nasze przejeżdżające auto.    
Siedzący mieszkańcy wsi w Transylwanii obserwujący przejeżdżające auta
W Transylwanii też się siedziało i gapiło.
O czym rozmawiają? Kto dziś już wyszedł przed dom, kto jeszcze nie, kto skończył robotę, a kto się nie wyrabia? A może w ogóle nic nie omawiają i po prostu czekają, czy nie przejedzie jakieś dziwne auto z dwójką blondynów z Polski. Jak się później dowiedzieliśmy, siedzenie i patrzenie to tutaj zwyczaj narodowy. Siedzą pojedyncy i całe rodziny – zależnie od tego, ile osób mieszka w domu. Mieszkać w bocznej uliczce byłoby karą – nie wiadomo byłoby, co się dzieje na głównej drodze. Dlatego żadnych bocznych uliczek w tych miejscach po prostu nie było. Nie mieć przed domem miejsca do siedzenia to na rumuńskiej wsi prawdziwe nieszczęście. Główne narodowe hobby w Rumunii to siedzenie i gapienie się. W miastach to hobby wyparły siłownie i kawiarnie. Ale w bajkowym Sighișoarze widzieliśmy, jak pewna rodzinka wyciągnęła po piątej po południu składane krzesełka wędkarskie pod główną drogę i gapiła się na przejeżdżające auta. Żeby jednak poczuć to na własnej skórze – a właściwie na własnych nerwach – trzeba pojechać na prowincję. W miastach to była rzadkość.
Rumuńska wieś wzdłuż drogi głównej - spojrzenia mieszkańców
W niektórych wioskach te spojrzenia nie dawały nam spokoju.
Kolejne wiejskie hobby to dbanie o bramę, która często jest prawdziwym dziełem sztuki. Widywaliśmy, jak rano ludzie wychodzą z domów i z troską ją pielęgnują. Tym bardziej uderzała nas dżungla, która rosła za nią. Centrum turystyczne Krasnalowo Godzinę przed Târgu Jiu, kiedy słońce przybierało swój najpiękniejszy złocisty odcień, dotarliśmy do pewnej wioski. Jej nazwy od razu zapomniałam – może w ogóle jej nie zauważyłam – ale tabliczki z napisem „centrum turystyczne” nie sposób było przeoczyć. Centrum turystyczne oznaczało Krasnalowo. Jak na polskim bazarze przy granicy – stragany z drewnianymi łyżkami, futrami i krasnalami we wszelkich możliwych pozach i minach ciągnęły się przez całą wioskę. Wszystko zalane piękną złocistą poświatą powoli zachodzącego słońca, które przebijało się nad wioską, podczas gdy okolica chowała się pod burzowymi chmurami. Zatrzymaliśmy się i poszliśmy się przejść. Absurdalnie poetyckie – niebo rozjaśnione tylko nad Krasnalowem, a reszta spowita fioletowoczarną burzową ciemnością. Słońce oświetlało to miejsce kiczu jak świątynię. Była w tym jakaś boska romantyka z krasnalami. Przy pierwszych kroplach deszczu odjechaliśmy.
Stragany z krasnalami i pamiątkami w rumuńskiej wiosce
Krasnalowo
Do Târgu Jiu dotarliśmy po zmroku. Mieliśmy adres z Booking.com, ale ten zaprowadził nas tylko pod jakiś urząd. Błądziliśmy w ciemności, która od dawna już opadła na miasto. Zapobiegliwie Łukasz wydrukował adresy hoteli również z Google, bo różniły się od tych z Booking.com – ale i ten adres okazał się nieaktualny. Zapobiegliwość na nic się nie zdała. Wyglądało to beznadziejnie. Chcieliśmy zadzwonić do hotelu, żeby nas naprowadzili, ale kiedy wysiedliśmy z auta, od razu zajął się nami palący Rumun. Łamaną angielszczyzną z papierosem w zębach zapytał, czy potrzebujemy pomocy. „Nie wie pan, gdzie jest hotel Enigma?” Rumun skinął głową, powtórzył nazwę hotelu i rękami próbował wytłumaczyć, którędy jechać. Na koniec stwierdził: „See, hotel Enigma.” I pokazywał, że będzie tam wielki napis. Za pierwszym razem, podążając za jego wskazówkami, i tak się zgubiliśmy – ale po dokładnej analizie tego, co właściwie chciał nam powiedzieć, dotarliśmy w końcu do hotelu Enigma. Okazało się, że już kilka razy obok niego przejechaliśmy i dziwiliśmy się, że go nie widzimy. Był jedynym nowoczesnym budynkiem w okolicy i do tego doskonale oświetlonym.  
lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Rumunii
2 noclegi — hotele i inne opcje zakwaterowania
lukas a lucka
Łukasz i Lucka polecają
Gdzie się zatrzymać w Rumunii
2 noclegi — hotele i inne opcje zakwaterowania

Planujesz wyjazd do Rumunii? Wypróbuj tego samego przewodnika, którego my używaliśmy

 
Atrakcje i bilety
oceniane przez podróżnych · GetYourGuide
Bukareszt: zamek Drakuli, pałac Peleş i Braszów – 3 w 1
★★★★★5.0 · 660 opinii
od 1,14 EUR
Chcę tego doświadczyć →
🔗 Linki afiliacyjne — nie zmieniają ceny dla Ciebie, pomagają nam tworzyć treści. · Wszystkie atrakcje →

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

📶 DANE NA PODRÓŻ
Internet w telefonie na wakacjach — przez eSIM
⚡ aktywacja QR w 2 min · 📱 bez fizycznej SIM · 🌍 37 krajów · od 3 €
Wybierz eSIM na Europę →
✅ Od zespołu bloga podróżniczego Loudavým krokem · Nasz własny projekt — lk-sim.com

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

✈️ Tanie loty
Szukasz tanich lotów?
Porównaj wszystkie linie i znajdź najtańsze terminy. · Więcej tanich lotów →
Znajdź lot →

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię i nazwisko

To jest miejsce, gdzie jesteś

PodróżeEuropaRumunia #2: Narodowe hobby – siedzenie i gapienie się

Najnowsze artykuły na blogu