Kiedy pewnego ranka podczas alaska cruise odsuniecie zasłony w kabinie i zamiast nudnego oceanu zobaczycie majestatyczne ośnieżone szczyty gór wznoszące się wprost z turkusowej wody – zrozumiecie, że to będzie absolutnie spektakularne przeżycie. Z Łukaszem odkryliśmy na Alasce jedną kluczową rzecz. Organizacja road tripu samochodem pochłania większość energii i pieniędzy, bo w odległych rejonach polujecie na przedrogie motele i modlicie się, żeby na ciemnej drodze nie wjechać na łosia.
Za to rejs statkiem wycieczkowym wymaga mniej więcej pięciu procent tego wysiłku – po prostu wchodzicie na pokład w Seattle i wasz hotel z restauracją płynie razem z wami przez najpiękniejsze zatoki na świecie. ☺️ Następnym razem – tylko statkiem.
A więc co was tu czeka? Pomogę wam wybrać statek, kabinę i trasę, zdradzę, ile nas ta przygoda kosztowała w 2026 roku, i podzielę się lokalnymi tipami z każdego portu — łącznie z tymi, o których przewodniki milczą.

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
- Najlepsza trasa: Najpopularniejsze i logistycznie najprostsze są siedmiodniowe rejsy z Seattle lub Vancouver. Nie trzeba martwić się skomplikowanymi lotami krajowymi.
- Lodowce to podstawa: Zawsze wybierajcie itinerarium obejmujące Glacier Bay National Park lub lodowiec Hubbard. To jest główny powód, dla którego tu się przyjeżdża.
- Balkon to konieczność: Oszczędzanie na wewnętrznej kabinie bez okna to ogromny błąd. Na Alasce chcecie obserwować wieloryby prosto z łóżka, a nie przepychać się o miejsce na otwartym pokładzie w deszczu.
- Kiedy wyruszyć: Sezon trwa od maja do września. Najcieplej jest w lipcu, ale najlepsze ceny i mniejsze tłumy znajdziecie w maju lub wrześniu.
- Budżet: Przygotujcie się na około 1500–2500 USD (ok. 6500–11 000 zł) na osobę za siedmiodniowy rejs w kabinie z balkonem, plus loty i kieszonkowe na wycieczki.
Kiedy wyruszyć na alaska cruise i jak to wszystko działa
Sezon rejsów na Alaskę jest bezlitośnie ograniczony nieprzewidywalną pogodą. Pierwsze statki wypływają pod koniec kwietnia, a ostatnie opuszczają lodowcowe zatoki zazwyczaj pod koniec września. Jeśli szukacie złotego środka między dobrą ceną a znośną pogodą, polecam skupić się na końcu maja lub początku września. Sam port w Seattle czeka w 2026 roku na rekordowy napływ turystów, więc planowanie z rocznym wyprzedzeniem to już nie tylko zaleta — to absolutna konieczność. Sekret przetrwania na Alasce tkwi w warstwowaniu ubrań. Rano mróz, w południe na słońcu ściągacie bluzę, a wieczorem na pokładzie szukacie czapki.

Alaska cruise 2024 pobiła już wszelkie historyczne rekordy frekwencji, a rok 2026 zapowiada się jeszcze szaleniej — na alaskie wody wchodzą nowe linie żeglugowe. Jeśli wypływacie z Seattle lub Vancouver, wystarczy kupić zwykły bilet z Europy. Z lotniska łatwo dotrzecie Uberem lub transferem prosto do terminalu.
Ludzie często pytają nas, jak dostać się do portu Seward — możliwości są w zasadzie dwie. Z Anchorage (gdzie wylądujecie) do portu Seward dojedziecie malowniczym pociągiem Alaska Railroad (co samo w sobie jest niezapomnianym przeżyciem) lub specjalnym autobusem. Podróż trwa około dwóch i pół do trzech godzin przez zapierającą dech w piersiach przyrodę.
Jak wybrać kabinę
Jeśli chodzi o wybór kabiny, muszę was przed czymś stanowczo ostrzec. Wewnętrzne kabiny (Interior) bez okna wyglądają cenowo bardzo kusząco — zaczynają się już od 400–700 USD za tydzień — ale na Alaskę to chyba najgorszy możliwy pomysł. Pogoda na zewnątrz bywa chłodna i deszczowa, a perspektywa walki z kolejnymi trzema tysiącami pasażerów o miejsce na otwartym pokładzie przy silnym wietrze, żeby zobaczyć lodowiec — zupełnie nie brzmi romantycznie.
Osobiście uważam kabinę z balkonem za absolutną konieczność. Wierzcie mi — uczucie, gdy rano owinięci kocem pijecie gorącą herbatę na własnym balkonie, a obok przepływają niebieskie kry lodowe, jest bezcenne. Wewnętrzne kabiny może sprawdzają się na Karaibach, gdzie cały dzień spędzacie przy basenie, ale Alaska to wszystko widoki.
Ceny w 2026 roku wahają się średnio między 1300 a 2500 USD (ok. 5700–11 000 zł) za osobę. To dopłata, ale gdy rano w szlafroku wyniesiecie kawę na swój prywatny balkon i zobaczycie przepływającą orkę — zapomnicie o każdym wydanym dolarze. Tradycyjnymi liderami rynku są Princess Cruises i Holland America Line, które mają pierwszeństwo wejścia do lodowcowych zatok. Świetnym wyborem dla wymagających dorosłych jest Celebrity Cruises. Jeśli natomiast podróżujecie z dziećmi i nie przeszkadza wam głośniejsza rozrywka, norwegian cruise line alaska lub bajkowy disney cruise alaska będą strzałem w dziesiątkę.
Podstawowa cena rejsu to jednak dopiero początek — koniecznie uwzględnijcie to w budżecie. Trzeba doliczyć opłaty portowe i podatki (ok. 250 USD), obowiązkowe napiwki dla personelu (ok. 18–25 USD dziennie), a także ewentualne pakiety internetowe lub alkoholowe, które mogą pochłonąć kolejne 100 USD dziennie.
Przed wejściem na pokład (lub po zejściu) prawie na pewno będziecie musieli spędzić co najmniej jedną noc w mieście portowym. Nigdy nie latajcie w dniu odpłynięcia statku — jakiekolwiek opóźnienie samolotu oznacza, że statek po prostu odpłynie bez was. W Seattle lubimy zatrzymywać się w pobliżu Pike Place Market, skąd blisko jest do terminalu Pier 66. Warto wypróbować urokliwy hotel The Edgewater, który stoi dosłownie na wodzie.
Itineraria: Którą trasę wybrać i jak to wygląda w praktyce
Ten wybór spędza wszystkim sen z powiek najbardziej. Rejs okrężny z Seattle czy jednostronny z Vancouver? Spoiler: zależy głównie od tego, ile chcecie kombinować z lotami. Mniej więcej cztery piąte podróżników wybiera rejs okrężny — i dla pierwszej wyprawy my też tak polecamy. Każda trasa ma jednak swoje specyfiki i pułapki. Jeśli macie problemy z chorobą morską, koniecznie weźcie to pod uwagę.
Najpopularniejszym wyborem jest rejs okrężny z Seattle. Podróż zaczyna się i kończy w tym samym miejscu, co niesamowicie oszczędza pieniądze na bilety powrotne do Europy. Te statki muszą jednak opłynąć zachodnią stronę Wyspy Vancouver przez otwarty Pacyfik, gdzie czasem mogą trafić się wyższe fale. Typowy itinerariusz zabierze was do Juneau, Skagway, Ketchikan i na rejs widokowy do lodowców.
Drugą bardzo popularną opcją jest rejs okrężny z kanadyjskiego Vancouver. Zaletą jest to, że statki od pierwszego dnia płyną przez chronione wody Inside Passage (Wewnętrznego Przejścia), gdzie dzięki otaczającym wyspom fale są niemal nieodczuwalne. Choroba morska grozi tu naprawdę minimalnie.
Jeśli jednak chcecie zobaczyć Alaskę w pełnej krasie i odkryć głębokie wnętrze lądu z parkiem narodowym Denali, polecam tak zwaną trasę Glacier Discovery. To jednostronny siedmiodniowy rejs z Vancouver do alaskich portów Whittier lub Seward (lub odwrotnie). Po zejściu na ląd możecie kontynuować podróż pociągiem i autobusami w głąb alaskiej dziczy. Logistycznie jest to bardziej wymagające i droższe, bo potrzebujecie biletów w jedną stronę, ale zobaczycie Alaskę w jej pełnej okazałości.
Pojedynek lodowców: Które zobaczyć i czego się spodziewać
Jeden pełny dzień rejsu poświęcony będzie wyłącznie obserwowaniu lodowców. Tego dnia nie schodzicie ze statku, ubieracie wszystko, co macie najcieplejszego, i z kubkiem gorącej czekolady stoicie na pokładzie, podczas gdy kapitan powoli manewruje w zatoce pełnej kry lodowej.

Glacier Bay National Park to ten moment, dla którego ludzie przyjeżdżają na Alaskę. I po naszej wizycie doskonale to rozumiemy. To ściśle chroniony park narodowy — administracja wpuszcza tu tylko dwa duże statki wycieczkowe dziennie. Prawo wejścia mają przede wszystkim statki Princess i Holland America. Na pokład z małej łódki wchodzą prawdziwi strażnicy parku (Park Rangers), którzy przez statkowy głośnik opowiadają fascynujące historie o niedźwiedziach, humbackach i pradawnym lodzie. Zatoka roi się od życia, a widok na ikoniczny lodowiec Margerie to chyba najmocniejszy moment całej podróży.
Jeśli wasz statek nie ma przepustki do Glacier Bay, z dużym prawdopodobieństwem zabierze was do lodowca Hubbard. To prawdziwy potwór. Największy lodowiec pływowy w Ameryce Północnej — jego czoło ma szerokość niesamowitych jedenastu kilometrów i wznosi się na ponad sto dwadzieścia metrów ponad poziom morza. Nosi przydomek galopującego lodowca i słynie z masywnego odrywania się ogromnych brył lodu (tzw. calving). Brzmi to podobno jak wystrzał armatni, po którym następuje grzmot. Muszę jednak uczciwie ostrzec, że droga do niego prowadzi przez nieco bardziej niespokojną część zatoki. Gdy opada gęsta mgła lub w morzu unosi się zbyt wiele kry, kapitan z powodów bezpieczeństwa nie będzie się do niego zbliżał.
Trzecią popularną alternatywą jest wąski fiord Tracy Arm z lodowcem Dawes na końcu. To przepiękny, dramatyczny granitowy kanion pełen szumiących wodospadów. Ponieważ fiord jest bardzo wąski, ogromne statki wycieczkowe mają tu problemy z manewrowaniem i często nie mogą podpłynąć wystarczająco blisko do lodu.
Postoje na trasie: 12 miejsc i atrakcji, których nie wolno przegapić
Każdy port wzdłuż Wewnętrznego Przejścia pełni nieco inną rolę. Muszę was jednak od razu uprzedzić — nie spodziewajcie się romantycznej, cichej i opuszczonej dziczy. Gdy do nabrzeża cumują jednocześnie trzy wielkie statki wycieczkowe, centra tych miasteczek w mgnieniu oka zamieniają się w tętniący lunapark dla turystów. Mimo to znajdziecie tu absolutnie niesamowite rzeczy. Oto nasze tipy.
1. Juneau i majestatyczny lodowiec Mendenhall
Juneau to stolica Alaski, do której nie prowadzi żadna droga lądowa. Można tu tylko przylecieć lub przypłynąć. To niesamowite miasto otoczone stromymi górami. Główną atrakcją, do której ciągnie chyba każdy, jest lodowiec Mendenhall, leżący zaledwie niecałe dwadzieścia kilometrów od centrum.

Wstęp do centrum dla odwiedzających jest praktycznie bezpłatny (lub za symboliczną opłatą). Dotrzecie tam łatwo lokalnymi autobusami kursującymi bezpośrednio od terminalu statku — bilet w obie strony kosztuje ok. 60 USD. Spacer do ogromnego wodospadu Nugget Falls, który spada tuż obok lodowca, jest absolutnie czarujący.
Muszę jednak wspomnieć o jednej smutnej rzeczy. Lodowiec z powodu ocieplenia klimatu cofa się w zastraszającym tempie i każdego roku jest odrobinę mniejszy. Dlatego właśnie polecam nie odkładać wizyty na Alasce. Po powrocie z lodowca możecie z centrum Juneau wjechać kolejką linową Mt Roberts Tramway na górę nad miastem, skąd roztacza się fantastyczny widok na cały port i wasz statek. Łukasz co prawda trochę boi się wysokości, ale w końcu go namówiłam — i ten widok był wart każdego nerwu.
2. Obserwowanie humbacków z małych łodzi
Jeśli kochacie zwierzęta i marzycie o obserwowaniu wielorybów (konkretnie humbacków, a czasem też orek), Juneau to jedno z najlepszych miejsc na świecie. Wieloryby przybywa tu latem na żerowisko i trzymają się płytkiej wody niedaleko portu.

Największym błędem jest kupno masowej wycieczki przez linię żeglugową na wielkim katamaranie dla stu osób. Zamiast tego polecam zarezerwować wycieczkę u miejscowych niezależnych operatorów (np. Harv & Marv’s Outback Alaska), którzy zabierają was na małą łódkę dla maksymalnie sześciu osób.
Cena waha się między 180 a 360 USD (ok. 800–1600 zł), ale wieloryby są tak blisko, że my z Łukaszem prawie zapomnieliśmy oddychać — i to bez irytującego tłoczenia się przy barierkach. Miejscowi kapitanowie dokładnie wiedzą, gdzie płynąć, i gwarantują pełne trzy godziny na wodzie. Co więcej, ci sprawdzeni operatorzy zapewniają, że wrócicie na statek na czas.
3. Miasteczko Skagway i atmosfera gorączki złota
Skagway leży na najbardziej wysuniętym na północ krańcu Inside Passage i funkcjonuje w zasadzie jako żywe muzeum legendarnej gorączki złota na Klondike z 1898 roku. Spacerując przez centrum, czujecie się jak na planie historycznego westernu. Kiedy zamkniecie oczy, bez trudu wyobrażacie sobie, jak sto lat temu w błocie brodził tutaj desperacki poszukiwacz złota.

Całe centrum ozdabiają drewniane chodniki, historyczne budynki i bary w stylu dawnych salonów. Jest niesamowicie fotogeniczne, choć muszę uczciwie przyznać, że w szczycie sezonu wysiadają tu nawet cztery tysiące turystów dziennie, co robi z tego dość zatłoczone doświadczenie. 😅
Koniecznie zajrzyjcie do słynnego baru Red Onion Saloon, który niegdyś działał jako luksytelny dom publiczny dla poszukiwaczy złota. Dziś możecie tu wypić wyśmienite piwo, a kelnerki w historycznych gorsetach chętnie opowiedzą wam pikantne historyjki z przeszłości.
4. Przejazd pociągiem White Pass & Yukon Route
Choć Skagway to rewelacyjne miasteczko, prawdziwym powodem, dla którego się tu jedzie, jest pociąg. Historyczna wąskotorowa kolej White Pass & Yukon Route to cud inżynierii. Górnicy wybudowali ją w zaledwie dwudziestu sześciu miesiącach, wysadzając przy tym ponad czterysta pięćdziesiąt ton materiałów wybuchowych w twardej granitowej skale.

Dziś ten piękny, zabytkowy pociąg zabierze was na trzygodzinną, zapierającą dech podróż górską przełęczą na wysokość niemal tysiąca metrów. Mijanki przy stromych urwiskach, głębokich wąwozach i szumiących rzekach robią niesamowite wrażenie. To chyba najpopularniejsza i najszybciej wyprzedająca się wycieczka na całej Alasce.
Bilet można kupić na dwa sposoby. Zakup przez linię żeglugową daje spokój ducha i możliwość wsiadania do pociągu wygodnie tuż przy nabrzeżu (zapłacicie ok. 170 USD). Jeśli kupicie bilet bezpośrednio u kolei, zaoszczędzicie kilka dolarów (cena to 155 USD), ale z portu musicie dojść pieszo ok. piętnastu minut do historycznego dworca w centrum miasta.
5. Ketchikan, łososie i kultura totemów
Ketchikan to pierwszy alaski port, do którego wpływają statki podczas rejsu na północ. Nazywają go stolicą łososia — znajdziecie tu aż pięć różnych gatunków (dla miłośników ryb to prawdziwy raj). Ketchikan jest podobno najbardziej deszczowym miastem w Ameryce i możemy to potwierdzić. Padało na nas przez całe popołudnie, ale panowała taka prawdziwa, nordycka atmosfera. Kupiliśmy gorącą herbatę i schowaliśmy się pod daszkiem jednego z drewnianych domków przy Creek Street.

To jednocześnie miejsce z największą kolekcją ręcznie rzeźbionych drewnianych totemów na świecie. Jeśli interesuje was kultura rdzennych mieszkańców — Tlingitów — wybierzcie się do Saxman Native Village lub Totem Heritage Center niedaleko portu. Fascynujące jest oglądanie rzeźbiarzy przy pracy, gdy tworzą olbrzymie słupy z drewna cedrowego.
W samym centrum miasta nie możecie pominąć słynnej Creek Street. To historyczna uliczka zbudowana w całości na drewnianych palach, dosłownie nad rzeką łososiową. Niegdyś była to słynna dzielnica pełna przemytników i lekkich obyczajów, dziś mieszczą się tu urokliwe kawiarnie, galerie i sklepy z pamiątkami. Z nabrzeża czasem zobaczycie foki bawiące się w wodzie.
6. Lot hydroplanem nad Misty Fjords
Jeśli w Ketchikan zostanie wam budżet i chcecie przeżyć coś, o czym nie zapomnicie do końca życia, zarezerwujcie lot hydroplanem nad narodowym pomnikiem Misty Fjords (Mglistymi Fiordami).

To ogromny obszar dramatycznych, wyrzeźbionych przez lodowce granitowych fiordów — nie ma tu żadnych dróg i nie wpłynie tu żaden duży statek. Hydroplan (floatplane) startuje razem z wami wprost z wody w porcie i zabiera was nad niesamowitą scenerię majestatycznych gór, głębokich jezior i lasów. Większość pilotów ląduje w trakcie lotu na tafli odizolowanego górskiego jeziora w samym sercu dziczy, żebyście mogli w ciszy sfotografować otaczające piękno.
Wycieczka kosztuje co prawda 300–400 USD (ok. 1300–1750 zł), ale wszyscy, którzy ją zaliczyli, są zgodni, że to najlepsza inwestycja całych wakacji. Liczcie się jednak z tym, że z powodu niskich chmur i złej pogody loty bywają dość często odwoływane w ostatniej chwili.
7. Sitka i powiew rosyjskiej historii
Sitka to dawna stolica Rosyjskiej Alaski (niegdyś zwanej Nowo-Archangielskiem) i ma zupełnie inną atmosferę niż pozostałe porty. Tłumy turystów nie są tu tak przytłaczające, a miasto zachowało znacznie bardziej autentyczny charakter, leżąc na wybrzeżu otwartego oceanu.

Historyczne rosyjskie dziedzictwo czuć tu na każdym kroku. Dominantą centrum jest piękna drewniana prawosławna katedra św. Michała Archanioła (Saint Michael’s Cathedral) z charakterystycznymi cebulastymi kopułami — zdecydowanie polecam ją odwiedzić.
Kawałek za miastem znajduje się Sitka National Historical Park z nadmorską ścieżką wyłożoną pradawnymi świerkami i indiańskimi totemami — gdy szliśmy tam z Łukaszem rano, nie spotkaliśmy prawie nikogo. Po dniu pełnym wycieczek w tłumach to był prawdziwy luksus.
8. Icy Strait Point i ucieczka od komercji
Icy Strait Point (w pobliżu wioski Hoonah) to nieco inny port. Jest prywatną własnością miejscowej rdzennej korporacji plemienia Tlingit. Jeśli męczą was sklepy z diamentami i tanimi pamiątkami w Skagway czy Juneau, to miejsce was zachwyci. Nacisk kładzie się tu na zachowanie lokalnej kultury i szacunek do przyrody.

Oprócz fantastycznej i kameralnej obserwacji wielorybów znajdziecie tu też jedną wielką adrenalinową atrakcję. Jest tu jedna z najdłuższych zipline na świecie — ZipRider. Gondola zjeżdża z zawrotną prędkością ze szczytu góry wprost na plażę przy porcie.
Możecie też po prostu siedzieć spokojnie przy ognisku na brzegu, próbować miejscowych tacos z halibutem i rozmawiać z rdzennymi mieszkańcami o tym, jak wygląda życie na Alasce podczas ciężkiej, ciemnej zimy.
9. Centrum rehabilitacji niedźwiedzi Fortress of the Bear
Zobaczenie niedźwiedzia na wolności na Alasce to marzenie chyba każdego, ale bądźmy ze sobą szczerzy — od portów pełnych hałaśliwych turystów niedźwiedzie trzymają się z daleka. Jeśli chcecie je zobaczyć, polecam wizytę w centrum rehabilitacji Fortress of the Bear, które znajduje się chwilę drogi za Sitką.

To nie jest żadne zoo, ale organizacja non-profit opiekująca się osieroconymi niedźwiadkami, których matki zginęły najczęściej w wypadkach drogowych lub z rąk kłusowników. Niedźwiedzie żyją w ogromnych wybiegach przebudowanych z dawnych oczyszczalni papierniczych — nie wygląda to może zbyt naturalnie, ale zwierzęta mają tu bezpieczeństwo i opiekę na najwyższym poziomie.
Wstęp kosztuje jedyne 15 USD i szczerze mówiąc, gdy zobaczyłam te niedźwiedzie z bliska, żałowałam, że nie dałam więcej. Opiekunowie opowiadają niesamowite historię o każdym zwierzęciu z imienia.
10. Obowiązkowy postój w Victorii w Kanadzie
Jeśli wasz rejs zaczyna się i kończy w amerykańskim Seattle, niemal na pewno będziecie mieli w itinerarium krótki postój w kanadyjskim porcie Victoria na Wyspie Vancouver. Powód jest czysto biurokratyczny. Amerykańskie prawo (tzw. Passenger Vessel Services Act, czyli PVSA) zabrania statkom pod obcą banderą przewożenia pasażerów między dwoma portami amerykańskimi bez postoju za granicą.

Statek cumuje tu zazwyczaj wieczorem, często zaledwie na cztery do sześciu godzin. Większość pasażerów natychmiast pędzi na autobusy do słynnych Butchart Gardens. To jedne z najpiękniejszych i najlepiej utrzymanych ogrodów botanicznych na świecie.
Jeśli nie macie ochoty płacić sporych pieniędzy za wycieczkę do ogrodów, polecam wziąć taksówkę z portu lub spacerkiem dotrzeć do centrum Victorii. To piękne miasteczko o głębokiej tradycji brytyjskiej, z pięknie podświetlonym parlamentem i eleganckim hotelem Empress.
11. Wycieczki organizowane vs. zwiedzanie na własną rękę
Zakup wycieczek w portach to moment, gdy budżet naprawdę staje pod ścianą. Linie żeglugowe pobierają za wycieczki ogromne marże (zwykle trzydzieści do pięćdziesięciu procent ceny). Ceną za ten spokój jest jednak gwarancja, że statek bez was nigdy nie odpłynie — nawet gdyby wasz autobus miał przebitą oponę.
Osobiście na Alasce chętnie wybieramy niezależnych lokalnych operatorów. Oznacza to niższe ceny, znacznie mniejsze grupy i bardziej osobiste podejście (jak pisałam przy wielorybach). Jest jednak jedno wielkie ALE. Jeśli spóźnicie się na odpłynięcie statku, kapitan na was nie zaczeka. Koszty hotelu i biletu do kolejnego portu pokryjecie twardo z własnej kieszeni i nikt nie będzie miał dla was litości. Zawsze zostawcie sobie rezerwę co najmniej dwóch godzin przed odjazdem (tzw. all aboard time).
12. Promy dla wolnych odkrywców (AMHS)
Jeśli naprawdę przeraża was wizja tłoczenia się na ogromnym statku z kolejnymi czterema tysiącami pasażerów i obowiązkowe kolacje w formalnym stroju, istnieje świetna lokalna alternatywa: Alaska Marine Highway System (AMHS), stanowy system promowy.
Działa jak taka wodna autostrada dla miejscowych. Bilet dla dorosłego ze stanu Waszyngton na Alaskę kosztuje ok. 250–350 USD (ok. 1100–1550 zł). Na tych statkach nie ma basenów ani kasyn — tylko czysta podróż. Budżet można tu dramatycznie obciąć, rezygnując z drogiej kabiny i rozkładając własny namiot na tylnym otwartym pokładzie oraz śpiąc pod gwiazdami jak prawdziwi podróżnicy. ☺️
Gdzie zjeść
Jedzenie na statku to temat, o którym z Łukaszem możemy rozmawiać godzinami. W cenie macie główną jadalnię z wieczornym menu à la carte i ogromny bufet czynny od rana do nocy — co dla nas oznaczało pewne niebezpieczeństwo. Łososia spotkaliśmy na pokładzie zaskakująco często i był wyśmienity. Czego w cenie nie ma, to tzw. specialty restaurants (steakhousy, bary sushi). W nich zapłacicie dodatkowe 30–50 USD od osoby. Pamiętajcie, że napoje — poza zwykłą wodą, kawą i porannym sokiem w bufecie — są płatne osobno. Jeśli lubicie wino do obiadu i kolacji albo kilka koktajli przy basenie, koniecznie sprawdźcie przed rejsem, czy nie opłaca się wykupić pakietu all-inclusive napojowego.
Kiedy już będziecie chodzić po lądowych portach, zróbcie sobie przerwę od pokładowego jedzenia. W Skagway lub Juneau natkniecie się na miejscowe lokale oferujące Salmon Bake — olbrzymie filety świeżego alaskiego łososia, powoli pieczone na ruszcie nad otwartym ogniem z drewna olszowego, na świeżym powietrzu w lesie. To nie jest tani obiad, ale tego aromatu i smaku nie doświadczycie nigdzie indziej na świecie. W Juneau my z Łukaszem zawsze chętnie stoimy w kolejce po fenomenalnego kraba do Tracy’s King Crab Shack. A jeśli najdzie was ochota na porządną rybną ucztę z widokiem na port w Skagway, idźcie prosto do Skagway Fish Company — robią tam najlepsze fish and chips pod słońcem.
Gdzie jechać dalej
Jeśli fascynuje was dzika północ USA i Alaska, koniecznie zajrzyjcie do naszych innych szczegółowych artykułów z tej niesamowitej destynacji:
- Juneau, Alaska: 15 tipów, co zobaczyć i zrobić
- Glacier Bay Park Narodowy: Kompletny przewodnik
- Sitka, Alaska: Najpiękniejsze miasteczko z rosyjską duszą
- Kiedy jechać na Alaskę: Przewodnik po pogodzie i sezonie
Praktyczne wskazówki na podróż
Oto nasze sprawdzone strony i usługi, których z Łukaszem sami używamy od lat i bez których już nie wyruszamy w podróż.
Gdzie szukać biletów lotniczych
Tanie loty szukajcie na Kiwi — to nasz ulubiony portal, który świetnie łączy też niskokosztowych przewoźników po Ameryce. Loty do Seattle lub Vancouver zawsze rezerwujcie z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem. Z Polski latają na trasach do Ameryki Północnej m.in. LOT, Lufthansa czy KLM przez swoje huby — warto porównać opcje z Warszawy, Krakowa czy Wrocławia.
Wynajem samochodu
Jeśli chcecie podróżować po Alasce lub okolicach przed rejsem na własną rękę, używamy porównywarki RentalCars.com. Mamy z nimi długoletnie dobre doświadczenia na całym świecie — pokazują ceny wszystkich dużych wypożyczalni w jednym miejscu.
Nie zapomnijcie o ubezpieczeniu
Na rejsie morskim (a zwłaszcza w USA z ich drogą służbą zdrowia) porządne ubezpieczenie podróżne to absolutna podstawa. Na krótsze wyjazdy wybieramy klasycznie AXA (50% zniżki), a na dłuższe wyprawy stawiamy na True Traveller. Więcej możecie przeczytać w naszej recenzji SafetyWing.
Dane mobilne na Alasce
Nie przepłacajcie za drogi roaming u swojego operatora. Polecam przed wyjazdem zaopatrzyć się w elektroniczną kartę eSIM od Holafly — z nią macie na terenie całych Stanów Zjednoczonych szybki, nieograniczony internet.
FAQ — Najczęściej zadawane pytania o rejs na Alaskę
Poniżej znajdziecie odpowiedzi na pytania, które czytelnicy zadają mi najczęściej, gdy planują swój pierwszy alaski rejs.
Který měsíc je nejlepší na plavbu po Aljašce?
Nejlepší počasí s nejdelšími dny a nejmenší šancí na vytrvalý déšť vás čeká v červenci a srpnu. Je to ale vrchol sezóny, takže počítejte s nejvyššími cenami a davy turistů. Pokud hledáte dobrý kompromis, my milujeme konec května a začátek června. Na vrcholcích hor je ještě spousta dramatického sněhu a medvědi se zrovna probouzejí k životu.
Která plavební společnost je pro Aljašku nejlepší?
Není jedna univerzální odpověď, záleží na tom, s kým cestujete. Princess a Holland America tu frčí roky a mají vstupenku do Glacier Bay prakticky jistou, což je podle nás argument číslo jedna. Pokud jedete s dětmi, nejlepší bude Disney Cruise Line nebo NCL s jejich zábavními parky na horních palubách. Zkuste si projít recenze k jednotlivým lodím podle vašich priorit.
Kolik stojí týdenní plavba po Aljašce?
Za týdenní plavbu pro jednu osobu v hezké balkonové kajutě zaplatíte v průměru od 1 500 do 2 500 USD v závislosti na měsíci a společnosti. K tomu ale musíte připočítat letenky do Seattlu/Vancouveru, přístavní poplatky (cca 250 USD), spropitné (cca 150 USD za týden) a lokální výlety (obvykle 100–300 USD za exkurzi).
Ve kterém měsíci je aljašská plavba nejlevnější?
Nejlevnější měsíce (tzv. shoulder season) jsou květen a následně konec září. Plavební společnosti potřebují na okrajích sezóny naplnit obrovské lodě, takže ceny kajut padají dolů klidně i o třetinu. Květen je trochu chladnější a na moři mohou být větší vlny, září už bývá sychravější s častějším deštěm, ale příroda je nádherná.
Jak je to s mořskou nemocí na aljašské plavbě?
Přímo Inside Passage (Vnitřní průliv) je chráněný masou ostrovů, takže moře je tu většinu cesty naprosto klidné jako na rybníku. Pokud vyplouváte z Vancouveru, jste chráněni prakticky neustále. Pokud ale vyplouváte ze Seattlu, čeká vás jeden den plavby otevřeným oceánem, kde to občas umí trošku houpat. Rozhodně doporučuji vzít si preventivně náplasti nebo Kinedryl.
Potřebuji pro plavbu víza do USA nebo Kanady?
Ano, a dejte si na to velký pozor. Protože velká část lodí začíná, končí nebo zastavuje v Kanadě (Vancouver, Victoria) a zároveň vplouvá do amerických přístavů na Aljašce, budete potřebovat schválená elektronická víza pro obě země. Jedná se o americkou ESTA a kanadskou eTA. Lodní personál to velmi důkladně kontroluje už při naloďování a bez nich vás zkrátka na loď nepustí.
Dá se na aljašské plavbě sezónně pracovat?
Určitě ano, pracovat na plující lodi po Aljašce zní jako obrovské dobrodružství. Lodní společnosti neustále nabírají tisíce zaměstnanců na pozice servírek, barmanů, pokojských nebo recepčních. Počítejte ale s tím, že jde o tvrdou dřinu. Pracuje se běžně 10 až 14 hodin denně, sedm dní v týdnu po dobu několika měsíců. Odměnou vám bude slušný výdělek, jelikož na lodi nemáte žádné náklady za stravu a ubytování, a volné hodiny strávíte procházkou po aljašských přístavech.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
