Laponia Szwecja zajmuje aż jedną czwartą powierzchni całej Szwecji, a mieszka tu zaledwie dwa procent ludności kraju. W praktyce oznacza to, że w tym ogromnym północnym pustkowiu najprawdopodobniej spotkasz więcej reniferów niż ludzi. Jeśli szukasz wioski Świętego Mikołaja i komercyjnego świątecznego blichtru, musisz wybrać się do sąsiadów w Finlandii, bo tutaj króluje czysta, surowa i niewiarygodnie cicha arktyczna dzicz.
Zima za północnym kołem podbiegunowym to nie zwykła pora roku, lecz raczej osobny wszechświat pełen ekstremów i kontrastów. Słońce przez kilka tygodni w ogóle nie wschodzi ponad horyzont, a temperatury regularnie spadają do wartości, przy których zamarza ci nawet oddech na kołnierzu kurtki. Nagrodą jest jednak ciemne niebo, które nocą eksploduje zieloną plazmą, i bezkresne równiny skrzącego się śniegu ciągnące się aż po horyzont.
Te wskazówki spisałam po to, żebyś naprawdę w pełni cieszył się wyprawą na północ, a także żebyś wiedział, gdzie da się zaoszczędzić i na co uważać. Podpowiem ci, gdzie strategicznie się zakwaterować, jak wybrać przejażdżkę psim zaprzęgiem i ile ta cała arktyczna zabawa kosztuje. Dowiesz się też, kiedy jest najlepszy czas na wyjazd, żeby uniknąć chmar letnich komarów albo, przeciwnie, najostrzejszych zimowych mrozów.

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
- Najlepsza baza: Do polowania na zorzę absolutną czołówką jest wioska Abisko z mikroklimatem bez chmur, a do aktywności i zaplecza świetnie sprawdzi się miasto Kiruna.
- Psie zaprzęgi i skutery: To one stanowią rdzeń zimowej rozrywki, ale przygotuj hojny budżet, bo ceny za półdniową wycieczkę zwykle startują od 80 do 140 euro.
- Lodowy hotel: Ikoniczny ICEHOTEL w Jukkasjärvi możesz odwiedzić na dzienne zwiedzanie za 325 SEK, co jest świetną alternatywą dla drogiego noclegu w mrozie.
- Kultura Saamów: Rdzenni mieszkańcy północy to nie atrakcja turystyczna, lecz dumny naród z własnym parlamentem, którego zimowy jarmark w Jokkmokku należy do szczytowych punktów sezonu.
- Turystyka letnia: Legendarny Kungsleden (Szlak Królewski) oferuje 440 kilometrów tras trekkingowych ze świetnym zapleczem górskich schronisk, gdzie nie potrzebujesz własnego namiotu.
- Dojazd na północ: Z Polski dostaniesz się tu najlepiej samolotem przez Sztokholm do Kiruny, ewentualnie możesz wybrać romantyczną podróż nocnym arktycznym pociągiem.
- Budżet: O ile z biurem podróży zapłacisz za tydzień ponad 12 500 zł, na własną rękę bez problemu zmieścisz się w 4 500 zł na osobę.

Kiedy jechać do szwedzkiej Laponii
Wybór odpowiedniej pory roku na wyprawę na północ jest absolutnie kluczowy, bo Laponia zmienia się nie do poznania z każdym miesiącem. Jeśli twoim głównym celem jest zorza polarna i zimowe uciechy, idealne okno otwiera się w lutym i marcu. Wtedy dni są już dłuższe, słońce ma siłę, śnieg tworzy idealne skrzące się zaspy, ale wciąż jest wystarczająco ciemno na wieczorne zielone przedstawienie na niebie. Grudzień i styczeń oferują wprawdzie magiczną noc polarną, kiedy słońce w ogóle nie wschodzi, a krajobraz tonie w porywających niebieskich i fioletowych cieniach, ale musisz liczyć się z ekstremalnymi mrozami sięgającymi minus trzydziestu stopni.
Lato za kołem podbiegunowym to zupełnie inny świat, w którym rządzi fenomen słońca o północy. W czerwcu i lipcu jest jasno przez całą dobę, co jest absolutnie idealne na długie górskie wędrówki albo nocne łowienie ryb na jeziorach. Letnie miesiące mają jednak jeden ogromny haczyk — gigantyczne chmary komarów i drobnych gryzących muszek zwanych knott. Nad wodą przy bezwietrznej pogodzie potrafią zjeść cię żywcem.
Doświadczeni podróżnicy często radzą więc, żeby na letni trekking wybrać się dopiero na przełomie sierpnia i września, kiedy nadchodzi okres tak zwanej ruska. Pierwsze nocne przymrozki niezawodnie likwidują owady, a przyroda dodatkowo mieni się niewiarygodnymi płonącymi jesiennymi barwami. Wrześniowa zorza ma za to ogromny bonus wizualny — jeziora nie są jeszcze zamarznięte, więc zielone światła pięknie odbijają się wprost w tafli wody.

Gdzie się zatrzymać w szwedzkiej Laponii
💡 Wskazówka co do noclegów i przeżyć: Noclegi najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulowania. Bilety, wycieczki i atrakcje warto z kolei porównać i kupić przez GetYourGuide.
Podstawą udanej arktycznej wyprawy jest dobre planowanie logistyczne i wybór właściwego noclegu w zależności od twojego planu podróży. Odległości na północy są ogromne, więc nie opłaca się stawiać na jedno miejsce, lecz raczej łączyć kilka lokalizacji w zależności od tego, co akurat chcesz robić. Jeśli przylecisz do Kiruny i szukasz solidnego zaplecza z odrobiną luksusu, koniecznie zajrzyj do Camp Ripan. Ten resort oferuje przepiękne wolnostojące chatki z ogromnymi oknami i fantastyczne arktyczne centrum wellness, gdzie po dniu w mrozie rozgrzejesz się w saunach. Świetną, nowoczesną alternatywą prosto w nowo zbudowanym centrum miasta jest z kolei Scandic Kiruna, który punktuje obfitymi śniadaniami i doskonałym dostępem do komunikacji miejskiej.
Dla łowców zorzy polarnej absolutną koniecznością jest przeniesienie się nad jezioro do parku narodowego Abisko. Działa tu legendarna stacja górska STF Abisko Turiststation, która oferuje wszystko — od tańszych łóżek w salach współdzielonych po prywatne pokoje hotelowe i wolnostojące chatki. Rezerwację musisz jednak załatwić na długie miesiące przed wyjazdem, bo w szczycie sezonu miejsce jest beznadziejnie wyprzedane.
Jeśli bardziej kusi cię wybrzeże i zamarznięte morze, w nowoczesnym mieście Luleå świetnie posłuży ci Clarion Hotel Sense, skąd masz widok wprost na lodowe tafle zatoki. Na osobną wzmiankę zasługuje ośrodek narciarski Åre, który leży wprawdzie nieco bardziej na południe w regionie Jämtland, ale pełni rolę doskonałej bramy na północ. Dla miłośników designu i pierwszorzędnej obsługi czeka tu Copperhill Mountain Lodge, ogromny drewniany hotel wznoszący się wprost na szczycie góry, z własnym wyciągiem i luksusowymi miedzianymi detalami.

Gdzie zjeść w szwedzkiej Laponii
Kiedy po całym dniu na mroźnym powietrzu zgłodniejesz, szwedzka kuchnia z pewnością postawi cię na nogi. Mimo wyższych cen znajdziesz tu świetne lokale, które gotują ze szczerych arktycznych składników — w tym mięsa z renifera, ryb polarnych czy maliny moroszki.

Nasze typy na konkretne restauracje
W Kirunie koniecznie odwiedź restaurację Spis Mat & Dryck, która oferuje świetne obiadowe menu, a wieczorem zamienia się w przytulny lokal z fantastyczną atmosferą. Dla miłośników kawy i tradycyjnej fiki obowiązkowym punktem jest Café Safari, gdzie mają najlepsze cynamonowe bułeczki w okolicy. Jeśli zawitasz do Jokkmokku, zatrzymaj się w restauracji Restaurang Ájtte prosto w muzeum, gdzie robią doskonałe wegetariańskie zupy i tradycyjne północne specjały. A jeśli marzysz o prawdziwym przeżyciu kulinarnym, Icehotel Restaurant w Jukkasjärvi serwuje luksusowe arktyczne menu degustacyjne, którego szybko nie zapomnisz.

20 pomysłów, co zobaczyć i robić w szwedzkiej Laponii
Przyjrzyjmy się razem najlepszym pomysłom i aktywnościom, jakie oferuje ci szwedzka północ. Podpowiem, jak zaoszczędzić na drogich biletach i na co najbardziej uważać w ekstremalnych mrozach.

1. Kiruna i wyjątkowa przeprowadzka całego miasta
Twoja podróż najprawdopodobniej zacznie się w Kirunie — mieście o zupełnie fascynujących losach. Leży ono bowiem wprost na ogromnym złożu wysokiej jakości rudy żelaza, którą wydobywa tu państwowa spółka LKAB w największej podziemnej kopalni tego typu na świecie. Wydobycie jest obecnie tak masowe, że całkiem podkopało same fundamenty miasta, którego centrum realnie groziło zapadnięciem się pod ziemię. Szwedzi zdecydowali się więc na niespotykany krok i stopniowo przenoszą całe miasto o trzy kilometry na wschód.
Ten gigantyczny proces z napięciem śledzi cały świat, a przeniesienie ponad stuletniego drewnianego kościoła Kiruna kyrka zaplanowano na rok 2025. Ta majestatyczna budowla o wadze 672 ton i szerokości czterdziestu metrów zostanie w całości przewieziona na pięciokilometrowej trasie na nowe miejsce, co będzie operacją techniczną, jakiej świat jeszcze nie widział. Kiedy ten architektoniczny klejnot będzie już bezpiecznie osadzony w nowym centrum, będziesz mógł zwiedzić miasto, które rodzi się na nowo na twoich oczach.
💡 Wskazówka: Jeśli interesuje cię historia przemysłowa, koniecznie zarezerwuj zwiedzanie samej kopalni LKAB. Autobus zawiezie cię setki metrów pod ziemię do rozległego centrum dla zwiedzających, gdzie na własne oczy zrozumiesz, dlaczego całe stutysięczne miasto trzeba było wprawić w ruch. Dostępność i godziny wycieczek zmieniają się w zależności od bieżącego wydobycia, więc bilety trzeba załatwić z odpowiednim wyprzedzeniem przez internet.

2. ICEHOTEL w Jukkasjärvi i noc w zamrażarce
Jakieś dwadzieścia minut jazdy od Kiruny znajdziesz fenomen, który w zasadzie zdefiniował zimową turystykę w Skandynawii. Tutejszy ICEHOTEL to w ogóle pierwszy lodowy hotel na świecie, którego tradycja sięga już 1989 roku. Każdej jesieni robotnicy wycinają z pobliskiej rzeki Torne ogromne bloki idealnie czystego lodu, z których artyści z całego świata budują zupełnie nową, zapierającą dech budowlę. Wiosną cała ta wspaniałość po prostu topnieje i spływa z powrotem do rzeki, a na sezon 2026/2027 otwiera się już 37. edycja z kolei.
Nocleg w lodowym pokoju to przeżycie balansujące na granicy luksusu i arktycznej wyprawy. Temperatura w środku utrzymuje się stale na minus pięciu stopniach, a ty śpisz w specjalnym ocieplanym śpiworze na łóżku wyściełanym skórami reniferów. Toalet i pryszniców w pokoju oczywiście nie szukaj — w środku nocy musisz się ubrać i przebiec mroźnym korytarzem do sąsiedniego, ciepłego budynku. Cena za tę chłodną zabawę zaczyna się od jakichś 6 000 SEK (około 2 350 zł), przy czym bardziej luksusowe apartamenty artystyczne kosztują znacznie więcej.
💡 Wskazówka: Zdecydowana większość odwiedzających zgadza się, że bogato wystarczy zapłacić za dzienny bilet za 325 SEK (około 130 zł). Możesz wtedy w spokoju obejść wszystkie lodowe pokoje, wypić drinka w ICEBARze, a na noc wrócić do zwykłego, przyjemnie ogrzanego pensjonatu. Dzięki nowej hali ICEHOTEL 365, chłodzonej energią słoneczną, lodowe rzeźby możesz zresztą podziwiać nawet w środku lata.

3. Psie zaprzęgi i cisza arktycznego lasu
Przejażdżka psim zaprzęgiem, czyli husky safari, to zaraz po zorzy polarnej główny powód, dla którego ludzie podróżują na północ. Cisza ośnieżonego lasu, którą przerywa tylko radosne sapanie psów i chrzęst sań, działa na psychikę zupełnie hipnotyzująco. Zwykła cena za to półdniowe przeżycie waha się między 80 a 140 euro od osoby (mniej więcej 350 do 600 zł), co wprawdzie nie jest mało, ale zdecydowanie warte każdej złotówki.
Przy rezerwacji dobrze przemyśl, czy chcesz sam prowadzić sanie, czy tylko dać się wieźć. Opanowanie sfory rozentuzjazmowanych psów jest bowiem fizycznie dość wymagające — musisz wyważać sanie na zakrętach, a pod górę aktywnie pomagać psom, odpychając się nogą. Ogromna adrenalina miesza się więc z porządnym wysiłkiem sportowym. Jeśli nie jesteś pewien swojej kondycji, wariant z przewodnikiem jako kierowcą jest w pełni wartościowy, dużo bardziej relaksujący, a ty możesz przez całą drogę spokojnie robić zdjęcia.
💡 Wskazówka: Wielu operatorów ze względów bezpieczeństwa odwołuje przejażdżki, gdy tylko temperatura spadnie poniżej minus dwudziestu stopni. Wdychanie lodowego powietrza przy wysiłku fizycznym jest niebezpieczne dla ludzi i dla zwierząt. Grudzień i styczeń bywają ekstremalnie mroźne, dlatego luty i marzec są dla tej aktywności statystycznie znacznie pewniejszym wyborem.

4. Skutery śnieżne dla miłośników adrenaliny
O ile psy oznaczają romantyzm i więź z przyrodą, skutery śnieżne to czysta adrenalina i ogromna skuteczność. To zdecydowanie najlepszy sposób, by w krótkim czasie dostać się głęboko w nieprzebytą dzicz, na zamarznięte jeziora i bezkresne białe równiny. Do prowadzenia tej mocnej maszyny potrzebujesz jedynie zwykłego, ważnego prawa jazdy na samochód, a ceny są bardzo podobne jak przy psach, czyli między 80 a 130 euro.
Operatorzy przed jazdą dokładnie ubiorą cię w specjalne ciężkie kombinezony termiczne, dostaniesz ciepłą kominiarkę, kask ochronny i solidne rękawice oraz śniegowce. Bez tego wyposażenia przy prędkości około pięćdziesięciu kilometrów na godzinę na otwartej równinie bardzo szybko byś zamarzł. Samo prowadzenie nie jest trudne, dodajesz gazu kciukiem prawej ręki, a hamujesz lewą, ale wymaga to nieustannego skupienia na terenie i szacunku dla ogromnej mocy maszyny.
💡 Wskazówka: Wybierz raczej dłuższą, co najmniej trzygodzinną wycieczkę połączoną z obiadem przy ognisku na łonie natury. Godzinne szybkie przejażdżki w okolicy Kiruny często wiozą cię tylko po ubitych trasach przy drogach, gdzie nie zaznasz tego prawdziwego uczucia arktycznej izolacji i nie zdążysz porządnie oswoić się z jazdą.

5. Kultura Saamów i szacunek dla tradycji
Saamowie to rdzenni mieszkańcy północnej Skandynawii i zarazem jedyny oficjalnie uznany naród tubylczy w Unii Europejskiej. Szwedzka Laponia jest ich historyczną ojczyzną, którą w swoim języku nazywają Sápmi, a mają tu nawet swój własny, działający parlament. Absolutnie kluczowe jest, by zdać sobie sprawę, że Saamowie to żadna historyczna dekoracja dla turystów, lecz żywa i nowoczesna kultura, która często bardzo twardo walczy o swoje prawa do ziemi z koncernami wydobywczymi.
Hodowla reniferów do dziś stanowi absolutny rdzeń kultury Saamów i tradycyjnego utrzymania. Jeśli chcesz poznać ten fascynujący świat z bliska i z szacunkiem, wybieraj programy prowadzone bezpośrednio przez miejscowe rodziny Saamów. Świetnym przykładem jest organizacja Nutti Sámi Siida, gdzie dowiesz się o realnym życiu pasterzy we współczesnym świecie, nakarmisz ciekawskie zwierzęta i posiedzisz przy ogniu w tradycyjnym namiocie zwanym lávvu.
💡 Wskazówka: Miejscowym specjałem, który Saamowie tradycyjnie jedzą, jest suovas, czyli wędzone mięso z renifera. Jako turysta możesz jednak przy rezerwacji programu poprosić o poczęstunek wegetariański, do którego często podaje się gęstą, czarną kawę i wyśmienity słodki chleb pieczony wprost nad otwartym ogniem.

6. Zimowy jarmark w Jokkmokku z ogromną tradycją
Absolutnym szczytem roku towarzyskiego na całej północy jest słynny zimowy jarmark w miasteczku Jokkmokk. Odbywa się regularnie zawsze na początku lutego i szczyci się niewiarygodną, nieprzerwaną tradycją trwającą ponad czterysta lat. Do spokojnego miasteczka z zaledwie pięcioma tysiącami stałych mieszkańców zjeżdżają się na trzy dni dziesiątki tysięcy ludzi z całego świata, a miejsce zamienia się w epicentrum wszystkiego, co skandynawskie.
Jarmark działa jak gigantyczny pokaz przepięknego rzemiosła Saamów zwanego duodji, tradycyjnej gardłowej muzyki jojk i lokalnych północnych specjałów. Atmosfera jest tu zupełnie elektryzująca — na zamarzniętym jeziorze odbywają się popularne wyścigi reniferów, a ośnieżone ulice są pełne ludzi w barwnych tradycyjnych strojach. To niepowtarzalne przeżycie kulturalne, które pozwoli ci zajrzeć w duszę prawdziwej Laponii znacznie głębiej niż jakakolwiek ekspozycja muzealna.
💡 Wskazówka: Jeśli planujesz wizytę w Jokkmokku w czasie jarmarku, musisz zarezerwować nocleg nawet rok wcześniej. Miejsca noclegowe w szerokiej okolicy znikają w błyskawicznym tempie, ceny szybują na zawrotne wysokości, a na ostatnią chwilę nie znajdziesz nawet miejsca na kamper.

7. Ájtte: fascynujące muzeum kultury Saamów
Skoro już wybierasz się do Jokkmokku, twoje pierwsze kroki powinny prowadzić do muzeum Ájtte. To główne szwedzkie muzeum poświęcone kulturze Saamów i górskiej przyrodzie, opracowane w zupełnie błyskotliwy i wciągający sposób. Zyskasz tu pełny kontekst dotyczący historii, mitologii i codziennej walki o przetrwanie w niegościnnych warunkach Arktyki, co pomoże ci lepiej zrozumieć wszystko to, co zobaczysz na zewnątrz.
Ekspozycje są podzielone na kilka tematycznych części i przeprowadzą cię przez cały rok pasterza Saamów. Zobaczysz oryginalną srebrną biżuterię, przepięknie rzeźbione noże z brzozowego drewna i poroża reniferów, ale dowiesz się też o mrocznych rozdziałach szwedzkiej historii, kiedy Saamowie byli przymusowo asymilowani. Muzeum jest bardzo interaktywne, świetnie sprawdza się również dla rodzin z dziećmi i nie unika też trudnych tematów politycznych współczesności.
💡 Wskazówka: Zarezerwuj sobie na zwiedzanie co najmniej trzy godziny i koniecznie odwiedź tutejszą muzealną restaurację, gdzie serwują wyśmienite kremowe wegetariańskie zupy i borówkowe desery, które po trzech godzinach chodzenia po ekspozycji niezawodnie cię uratują.

8. Abisko i niebieska dziura dla łowców zorzy
Wioska Abisko i park narodowy o tej samej nazwie to absolutny święty Graal dla wszystkich łowców zorzy polarnej. Leży jakieś sto kilometrów na północny zachód od Kiruny nad brzegiem ogromnego jeziora Torneträsk i zawdzięcza swoją sławę wyjątkowemu zjawisku meteorologicznemu zwanemu niebieską dziurą. Dzięki specyficznemu cieniowi opadowemu okolicznych gór nad jeziorem często przeciera się chmurność nawet w chwilach, gdy reszta regionu leży pod chmurami. Statystycznie masz tu więc największą szansę na czyste niebo.
Głównym magnesem jest tu słynna Aurora Sky Station na górze Nuolja. Wywiezie cię tam powolna kolejka krzesełkowa (zimą bilet kosztuje od 220 SEK w górę), a na górze znajdziesz się w absolutnej ciemności z doskonałym widokiem na ikoniczny profil gór zwany Lapporten. Cena specjalnego wieczornego pakietu Night Visit waha się między 750 a 900 SEK, przy czym przeżycie z oglądania niebiańskiego przedstawienia z tego obserwatorium jest zupełnie wyjątkowe i fotogeniczne.
💡 Wskazówka: Jeśli chcesz zaoszczędzić na drogiej kolejce, wystarczy ubrać się ciepło i odejść wieczorem pięćset metrów od oświetlonej stacji STF wprost nad jezioro. Ciemność jest tam dokładnie taka sama, twoje szanse na ujrzenie zorzy są zupełnie porównywalne, a w dodatku nie będzie cię to kosztować ani grosza.

9. Kungsleden, czyli Szlak Królewski w Szwecji
Kungsleden to w świecie outdooru absolutna legenda — ludzie planują na niego urlop latami z wyprzedzeniem, a potem mówią o nim jeszcze przez kolejne lata. Najpopularniejszy północny odcinek prowadzi z Abisko do osady Nikkaluokta i liczy 108 kilometrów czystego arktycznego piękna, które przeciętnie sprawny piechur pokona w pięć do siedmiu dni zupełnego odcięcia od cywilizacji.
Ogromną zaletą tego trekkingu jest perfekcyjnie działający system górskich schronisk, które prowadzi Szwedzki Związek Turystyczny (STF). Są od siebie oddalone o jakieś dziesięć do dwudziestu kilometrów, więc nie musisz targać na plecach ciężkiego namiotu ani zapasów jedzenia na cały tydzień. W schroniskach możesz napalić w piecu, ugotować posiłek na kuchence gazowej i za opłatą około 470 do 520 SEK (mniej więcej 200 zł) złożyć głowę w cieple. Niektóre z nich, jak na przykład Alesjaure, mają nawet własną saunę.
💡 Wskazówka: Największe oblężenie szlak przeżywa w sierpniu, gdy odbywa się masowa impreza Fjällräven Classic, na którą wyrusza ponad tysiąc osób. Znacznie lepszym terminem jest pierwsza połowa września, gdy niezawodnie znikają komary, przyroda mieni się jesiennymi barwami, a wieczorem możesz przez okno schroniska obserwować zorzę polarną.

10. Kebnekaise: wejście na dach Szwecji
Podczas trekkingu po Szlaku Królewskim trasa skręca w stronę stacji górskiej Kebnekaise fjällstation, która jest idealnym punktem wyjścia do zdobycia najwyższej góry Szwecji. Sam masyw Kebnekaise wygląda niewiarygodnie majestatycznie, a wejście na niego stanowi dla wielu Szwedów spełnienie życiowego marzenia. Stacja oferuje świetne zaplecze z restauracją, prysznicami i możliwością wypożyczenia całego potrzebnego sprzętu.
Wejście na szczyt wymaga jednak bardzo dobrej kondycji fizycznej i najlepiej też doświadczenia górskiego, bo droga prowadzi przez lodowiec, który przez globalne ocieplenie wyraźnie topnieje, a sam południowy szczyt góry z roku na rok się obniża. Jeśli nie jesteś pewien swoich umiejętności, zdecydowanie wynajmij na stacji doświadczonego przewodnika górskiego, który przeprowadzi cię bezpiecznie przez krytyczne odcinki i pożyczy ci czekan oraz raki.
💡 Wskazówka: Licz się z tym, że pogoda w tym masywie potrafi zmienić się z minuty na minutę. Zawsze miej w plecaku dość ciepłych warstw, solidną nieprzemakalną kurtkę i zdecydowanie nie licz na zasięg komórkowy, którego w okolicznych górach często zupełnie brakuje.

11. Sarek: ostatnia prawdziwa dzicz Europy
Jeśli Szlak Królewski to zadbana i przejrzysta autostrada, to Park Narodowy Sarek przypomina nieprzebytą i dziką dżunglę. Często i słusznie dostaje etykietę ostatniej wielkiej dziczy Europy, bo nie znajdziesz tu absolutnie żadnych znakowanych szlaków, wygodnych schronisk ani mostów nad rwącymi lodowcowymi rzekami. Jesteś tu tylko ty, papierowa mapa, busola i ogromny plecak na plecach, który na początku drogi waży spokojnie dwadzieścia pięć kilo.
Brody miejscowych rzek realnie zagrażają życiu, a zasięgu komórkowego po prostu tu nie ma przez cały marsz. Sarek działa jak ogromny magnes dla ekspertów i samotnych śmiałków, którzy szukają absolutnego odcięcia od cywilizacyjnego komfortu. Atmosfera poszarpanych szczytów i głębokich dolin jest tu wprawdzie zupełnie nie do przebicia, ale błędów w tym niegościnnym środowisku się nie wybacza.
💡 Wskazówka: Jeśli nie masz za sobą ciężkich, wielodniowych trekkingów z pełnym ekwipunkiem i nie potrafisz niezawodnie czytać mapy bez nawigacji GPS, zostaw Sarek na razie tylko na liście marzeń. Lepiej zbieraj doświadczenie na łatwiej dostępnych szwedzkich trasach, gdzie masz pewność pomocy.

12. Åre: największy ośrodek narciarski Skandynawii
Choć Åre leży geograficznie w regionie Jämtland nieco bardziej na południe, należy do absolutnych perełek zimowej północy. To w ogóle największy i najlepiej wyposażony ośrodek narciarski w całej Skandynawii, prowadzony przez spółkę SkiStar, który wytrzymuje najsurowsze porównania z alpejskimi kurortami. Wprawdzie nie znajdziesz tu trzytysięcznych szczytów, a trasy są nieco krótsze, ale wszystko wynagrodzi ci absolutna pewność wysokiej jakości naturalnego śniegu i na wpół puste stoki.
Sceneria jest tu porywająca, bo jeździsz na stokach ogromnej góry Åreskutan z widokiem na zamarznięte jezioro głęboko w dolinie. Ośrodek regularnie gości zawody Pucharu Świata, oferuje perfekcyjną infrastrukturę dla rodzin z dziećmi i szczyci się legendarną sceną après-ski. Ceny skipasów są porównywalne z lepszą Austrią, ale za jedzenie i alkohol na stoku sporo dopłacisz przez szwedzkie podatki.
💡 Wskazówka: Ogromną zaletą Åre jest jego bezproblemowa dostępność. Ze Sztokholmu jeżdżą tu wygodne nocne pociągi, z których rano wysiadasz praktycznie wprost przy dolnej stacji kolejki, więc nie tracisz czasu na żmudne przejazdy autem.

13. Luleå i fascynujące zimowe lodowe drogi
Na wybrzeżu zamarzniętej Zatoki Botnickiej leży miasto Luleå, które stanowi ważne centrum północy o zupełnie innej atmosferze niż położona w głębi lądu Kiruna. Ogromną atrakcją tego miasta w zimowych miesiącach są tak zwane lodowe drogi, które drogowcy co roku wytyczają wprost na zamarzniętym morzu i jeziorach. Trasy te zwykle służą miejscowym do skrócenia drogi i połączenia lądu z pobliskimi wyspami.
Jazda zwykłym autem po zamarzniętym morzu to surrealistyczne przeżycie, od którego z pewnością przejdą cię ciarki po plecach. Lód musi być odpowiednio gruby, a trasy otwierają się zwykle dopiero w lutym, gdy zima osiąga swój absolutny szczyt. Poza samochodami te szerokie lodowe bulwary masowo wykorzystują też miejscowi narciarze biegowi i łyżwiarze dystansowi, co tworzy niewiarygodnie żywą zimową społeczność wprost na lodzie.
💡 Wskazówka: Jeśli nie odważysz się wyruszyć na lód wypożyczonym autem, wypożycz w centrum miasta specjalne łyżwy dystansowe (långfärdsskridsko). Szwedzi przypinają je do sztywnych butów i z kijkami w rękach pokonują ogromne odległości na oczyszczonych torach w pobliżu wybrzeża.

14. Gammelstad: wyjątkowe miasteczko kościelne UNESCO
Kawałek za granicami miasta Luleå znajdziesz historyczny klejnot Gammelstad, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To w ogóle najlepiej zachowane tak zwane miasteczko kościelne w Szwecji. Tworzy je porywający kamienny kościół z piętnastego wieku, który otacza ponad czterysta tradycyjnych, intensywnie czerwonych drewnianych domków, ściśle poukładanych jeden obok drugiego.
Te niewielkie domki w przeszłości służyły wiernym z odległych zakątków parafii do noclegu, gdy w weekendy podróżowali na niedzielne nabożeństwa lub wielkie święta kościelne. Podróże przez surową przyrodę trwały wtedy zbyt długo, by ludzie zdążyli wrócić do domu tego samego dnia. Spacer wąskimi, ośnieżonymi uliczkami między czerwonymi ścianami działa jak podróż wehikułem czasu w głąb północnego średniowiecza.
💡 Wskazówka: Koniecznie zatrzymaj się w miejscowym centrum dla zwiedzających, gdzie dostaniesz szczegółową mapkę, i skorzystaj z możliwości zajrzenia do wnętrz niektórych domków, które bywają czasem dostępne dla publiczności i urządzone w dawnym stylu z epokowymi meblami.

15. Arktyczna sauna i lodowa kąpiel isvak
Sauna, czyli bastu, jest w Szwecji absolutną religią, a na chłodnej północy tym bardziej. Nie chodzi tu o żadne przepłacone luksusowe wellness, lecz o absolutną konieczność i główne miejsce spotkań towarzyskich po pracy. Po całym dniu spędzonym w minus dwudziestu stopniach nie ma lepszego uczucia niż zamknąć się w rozgrzanej drewnianej budce na brzegu zamarzniętego jeziora.
Do prawdziwej szwedzkiej sauny nieodłącznie należy jednak też wycięta w lodzie przerębel zwana isvak. Szok z zanurzenia w lodowatej wodzie wyzwoli w twoim ciele tyle endorfin, że poczujesz się jak nowo narodzony. Po takiej kąpieli mróz na zewnątrz w drodze z powrotem do chatki wyda ci się przyjemnym wiosennym powiewem, a twoja odporność dostanie najlepszy możliwy trening.
�2 Wskazówka: W saunach obowiązuje surowa etykieta i często wymaga się tu pełnej nagości, przy czym siedzi się na własnym czystym ręczniku. Jeśli odwiedzisz mieszaną publiczną saunę na plaży, dyskretnie podpatrz, jakie zasady dotyczące strojów kąpielowych akurat obowiązują miejscowych.

16. Hotele na drzewach i arktyczne lodge
Szwedzi są absolutnymi mistrzami w łączeniu zapierającego dech nowoczesnego designu z surową przyrodą. Poza lodowym hotelem w Jukkasjärvi północ oferuje kilka innych noclegowych unikatów, które obiegły światowe magazyny architektoniczne. Najbardziej znanym jest Treehotel w wiosce Harads, gdzie możesz przenocować w supernowoczesnych kabinach zawieszonych wysoko w koronach drzew. Do dyspozycji jest na przykład kabina w kształcie UFO albo idealne lustrzane sześciany, które zlewają się z lasem.
Kolejnym ogromnym hitem są luksusowe arktyczne lodge i pływające szklane igloo, jak na przykład porywający Arctic Bath. Ta okrągła budowla przypominająca gniazdo unosi się na rzece Lule, a zimą zamarza wprost w lód. Oferuje absolutny luksus, gastronomię z najwyższej półki i widoki na zorzę polarną wprost z łóżka. Za ten luksus oczywiście zapłacisz — spokojnie kilka tysięcy złotych za noc. Ale przynajmniej będziesz miał co opowiadać.
💡 Wskazówka: Nawet jeśli nie stać cię na nocleg za takie pieniądze, wokół Treehotelu prowadzi ogólnodostępna ścieżka, z której możesz obejrzeć i sfotografować te architektoniczne cuda z bezpiecznej odległości przynajmniej z zewnątrz podczas zwykłego spaceru po lesie.

17. Słońce o północy i letnia Laponia
Letnia Laponia oferuje przeżycie, które zupełnie zburzy twój dotychczasowy biorytm. Dzięki położeniu za kołem podbiegunowym w czerwcu i lipcu słońce w ogóle nie zachodzi, a krajobraz kąpie się w nieskończonym dziennym świetle. Otwierają się dzięki temu nieograniczone możliwości dla turystyki, bo nie musisz się martwić, czy zdążysz dotrzeć do celu przed zmrokiem, a planowanie tras jest znacznie swobodniejsze.
Ten nieprzerwany świetlny spektakl dodaje ludziom ogromnej dawki energii, więc nie ma nic wyjątkowego w wyruszeniu na wymagającą górską wędrówkę o północy. Złociste światło tuż nad horyzontem dodatkowo tworzy absolutnie idealne warunki do fotografowania przyrody, bo tak zwana złota godzina trwa tu całą noc. Letnia północ to po prostu maksymalne wykorzystanie każdej minuty na pobyt na zewnątrz.
💡 Wskazówka: Nie zapomnij spakować do bagażu naprawdę dobrej opaski na oczy. Większość północnych chatek ma wprawdzie rolety zaciemniające, ale spanie w pełnym świetle dziennym jest dla środkowoeuropejskiego mózgu na początku bardzo trudnym zadaniem.

18. Kajaki i wędkowanie na jeziorach
Lato na północy bez dyskusji należy do sportów wodnych i cichego ślizgania się po tafli. Szwecja jest poprzetykana dziesiątkami tysięcy jezior, a dzięki prawu wolnego dostępu do przyrody (allemansrätten) możesz z kajakiem zacumować przy jakiejkolwiek opuszczonej wysepce i rozbić tam na noc namiot. Wypożyczalnie łodzi działają przy każdym większym jeziorze i chętnie dadzą ci też mapę polecanych miejsc biwakowych z paleniskami. W prowincji Dalsland możesz nawet kupić specjalną kartę DANO za około 10 zł, która pozwoli ci biwakować w przygotowanych miejscach.
Wędkowanie jest tu z kolei uważane za absolutny sport narodowy. Na całym wybrzeżu Morza Bałtyckiego i pięciu największych szwedzkich jeziorach możesz łowić ryby na zwykłą wędkę zupełnie za darmo, natomiast na jeziora i rzeki w głębi lądu musisz kupić pozwolenie zwane fiskekort. Dziś da się je łatwo wyklikać online i kosztują od 50 do 200 SEK (20 do 80 zł) za dzień, co jest drobną inwestycją w fantastyczny relaks nad wodą.
💡 Wskazówka: Szwedzi ogromnie chronią swoją przyrodę i przestrzegają zasady „złów i wypuść” przy trofeowych okazach. Zabranie większej liczby ryb, niż jesteś w stanie danego dnia realnie zjeść na kolację, uchodzi za rażące wykroczenie przeciw miejscowej etyce.

19. Komary i muszki knott: druga twarz lata
Jeśli zdecydujesz się wyruszyć na północ w lipcu, muszę cię bardzo stanowczo ostrzec przed miejscowymi owadami. Letnia Laponia przy bezwietrznej pogodzie i nad wodą zamienia się w prawdziwe piekło, bo roją się tu miliardy agresywnych komarów i drobnych gryzących muszek zwanych knott. Te małe bestie potrafią przecisnąć się nawet przez najmniejsze oczka zwykłych moskitier, a ich ukąszenia nieprzyjemnie swędzą jeszcze przez kilka dni.
Zwykłe środkowoeuropejskie repelenty niestety działają tu mniej więcej tak, jakbyś polał się czystą wodą. Na szczęście w każdym miejscowym supermarkecie kupisz mocne szwedzkie repelenty (na przykład marki Mygga), które są dostosowane wprost do tamtejszych warunków. Zasadniczą obroną jest jednak odpowiednie ubranie, czyli długie nogawki, solidne koszule i kapelusz z siatką na twarz, gdy tylko się zatrzymasz.
💡 Wskazówka: Ilość owadów dramatycznie spada powyżej granicy lasu i na otwartych, wietrznych równinach. Jeśli chcesz zupełnie uniknąć komarów, planuj letnią podróż dopiero na sam przełom sierpnia i września, kiedy niezawodnie zlikwidują je pierwsze przymrozki.

20. Fika i lokalne przysmaki na mróz
Skoro już będziesz marznąć na północy, musisz nagrodzić się tradycyjnymi miejscowymi przysmakami. W ciągu dnia koniecznie zatrzymaj się na tak zwaną fikę — święty szwedzki rytuał przerwy na kawę ze słodkim wypiekiem, przy którym zatrzymuje się czas. W miejscowych kawiarniach do gorącej czarnej kawy podadzą ci idealną cynamonową bułeczkę (kanelbulle) albo kardamonową briochę, a za taki zestaw zapłacisz jakieś 65 do 100 SEK (25 do 40 zł).
Jeśli w południe napadnie cię większy głód, szukaj przed restauracjami tabliczek z napisem dagens lunch. To korzystne obiadowe menu w cenie 110 do 145 SEK, gdzie poza daniem głównym dostaniesz też nieograniczony dostęp do bufetu sałatkowego, kawę i wodę. Miejscowi chętnie zamawiają mięso z renifera albo fermentowanego śledzia, ale wegetarianie mają tu zawsze do wyboru wyśmienite kremowe zupy, treściwe serowe placki i lokalne owoce leśne, jak niezwykle cenione żółte maliny moroszki.
💡 Wskazówka: Podczas długich wypraw na nartach biegowych lub skuterach miej w termosie gęstą borówkową zupę zwaną blåbärssoppa. Pije się ją na gorąco, dostarcza natychmiastowej energii i jest najlepszym płynnym swetrem, jaki możesz sobie w zaspach zapragnąć.

Jak dostać się do szwedzkiej Laponii
Pokonanie odległości dwóch tysięcy kilometrów i znalezienie się głęboko za kołem podbiegunowym jest dziś zaskakująco proste, ale wymaga odrobiny strategicznego planowania. Jeśli chcesz zaoszczędzić czas, najszybszym wariantem jest jednoznacznie połączenie lotnicze. Z Warszawy najlepiej lecieć liniami LOT, SAS lub Norwegian z jedną przesiadką na sztokholmskim lotnisku Arlanda. Stamtąd kursują loty krajowe wprost do Kiruny (KRN) lub Luleå (LLA). Bilet w obie strony przy wczesnym zakupie wyjdzie cię jakieś 600 do 1 100 zł. Loty bezpośrednie z Polski na północ pojawiają się bardzo rzadko i mają raczej postać sezonowych czarterów.
Dla romantyków kolei i miłośników powolnego podróżowania kusi fantastyczna podróż nocnym ekspresem zwanym Arctic Circle Train. Pociągi te obsługują spółki SJ lub Vy i wyjeżdżają ze Sztokholmu wczesnym wieczorem. Podróż do Kiruny i Abisko trwa 15 do 18 godzin, a ty budzisz się rano pośrodku ośnieżonej dziczy. Bilet na zwykłe miejsce siedzące zaczyna się od 475 SEK, a wygodniejszą kuszetkę kupisz od 835 SEK. Miejsca w wagonach sypialnych znikają jednak w błyskawicznym tempie, więc musisz je kupować nawet kilka miesięcy wcześniej. Linia na północy, zwana Malmbanan, bywa poza tym zimą bardzo obciążona pociągami towarowymi z rudą i mogą się zdarzać opóźnienia.
Jeśli zdecydujesz się na roadtrip i wypożyczysz na miejscu auto, czeka cię wspaniała przygoda. Głównymi arteriami północy są drogi E10 i E45. Szwedzkie wypożyczalnie są na ekstremalną zimę perfekcyjnie przygotowane, auta mają świetne opony zimowe z metalowymi kolcami, a często też elektryczne podgrzewanie silnika. Dróg się tu nie soli, tylko odśnieża pługiem i posypuje żwirem, więc jeździ się nieustannie po ubitym śniegu i lodzie. Największym niebezpieczeństwem za kierownicą jest jednak wszechobecna ciemność i renifery, które często ściągają w pobliże dróg, a podczas nocy polarnej zobaczysz je dopiero w ostatniej chwili. Odległości są zdradliwe — na przykład droga z Kiruny do Abisko liczy sto kilometrów i zajmie ci jakieś półtorej godziny ostrożnej jazdy.

Ile kosztuje tydzień w Laponii
Szwedzka Laponia jest droga, nie będę cię okłamywać. Gotowość podróżnych do płacenia bierze się jednak z faktu, że chodzi o wyjątkowe przeżycia, których nigdzie indziej w Europie po prostu nie znajdziesz. Jeśli poskładasz podróż samodzielnie i pominiesz luksusowe usługi biur podróży, da się zaliczyć całą wyprawę w rozsądnym budżecie. Poniżej przynoszę ci trzy orientacyjne warianty, z którymi możesz liczyć się przy planowaniu tygodniowej podróży (5 do 7 dni).
1. Wariant niskobudżetowy na własną rękę (około 3 600 zł na osobę) Ten wariant wymaga starannego planowania i wczesnego zakupu okazyjnych biletów lotniczych przez Sztokholm. Zakwaterujesz się w tańszych współdzielonych pokojach stacji górskiej STF w Abisko, a jedzenie będziesz gotować sam z lokalnych supermarketów, co zaoszczędzi ci ogromne pieniądze za restauracje. Zorzę polarną będziesz łowić na piechotę nad jeziorem za darmo, a jako główne płatne przeżycie zafundujesz sobie dzienny wstęp do Icehotelu.
2. Środkowa złota droga (4 500 do 6 200 zł na osobę) W tym budżecie cieszysz się wygodnym lotem i zakwaterujesz się w ciepłej, prywatnej chatce, na przykład w Camp Ripan w Kirunie. W dzień wyruszysz na obiadowe menu (dagens lunch) i nie pominiesz też popołudniowej kawy z tradycyjnym wypiekiem. Co jednak najważniejsze, ten budżet pozwoli ci opłacić dwie duże zimowe aktywności, czyli na przykład półdniową przejażdżkę psim zaprzęgiem i wycieczkę na skuterach śnieżnych.
3. Arktyczny komfort bez kompromisów (od 12 500 zł w górę) Jeśli marzysz o absolutnym beztroskim luksusie, zlecisz poskładanie całej podróży pod klucz wyspecjalizowanemu biuru podróży. Zakwaterujesz się w architektonicznych perłach typu Arctic Bath albo spędzisz noc wprost w artystycznym apartamencie Icehotelu. Każdego wieczora zabierze cię prywatny przewodnik i wywiezie specjalnym busem daleko od cywilizacji na spotkanie z zorzą.
Dokąd dalej ze szwedzkiej Laponii
Szwedzka północ starczyłaby na całe życie wycieczek — ale na początek przygotowaliśmy dla ciebie kilka innych przewodników, które przydadzą ci się przy planowaniu:
- Chcesz wyrobić sobie ogólny obraz tego, co jeszcze oferuje reszta kraju? Przeczytaj nasz obszerny artykuł Szwecja: 30 pomysłów, co zobaczyć i przeżyć.
- Jeśli wybierasz się wprost na północ i potrzebujesz szczegółów o największym mieście regionu, zajrzyj na Kiruna: 18 pomysłów, co zobaczyć i przeżyć.
- Dla wszystkich łowców niebiańskich zjawisk spisaliśmy szczegółowy poradnik Zorza polarna w Szwecji: kiedy, gdzie i jak jej nie przegapić, gdzie znajdziesz najlepsze triki.
- Interesuje cię cały region z szerszej perspektywy? W artykule Laponia: 20 pomysłów, co zobaczyć i przeżyć znajdziesz dalszą inspirację.
- Nie jesteś pewien terminu podróży? Praktyczny przegląd pogody znajdziesz w przewodniku Kiedy jechać do Szwecji: pogoda miesiąc po miesiącu.
Często zadawane pytania
Zanim wyruszysz za koło podbiegunowe, może w głowie kołacze ci kilka praktycznych znaków zapytania. Tutaj spisałam dla ciebie odpowiedzi na to, o co w związku z podróżą na daleką północ pytacie najczęściej 😉.
Kiedy najlepiej jechać do szwedzkiej Laponii?
Dla prawdziwych zimowych aktywności i idealnych warunków do obserwacji zorzy polarnej zdecydowanie najlepsze są miesiące luty i marzec. Mrozy nie są już tak srrogie jak w grudniu, dni wyraźnie się wydłużają, a słońce nadaje ośnieżonej krainie piękny blask. Jeśli natomiast chcesz doświadczyć słońca o północy i wybrać się na długie piesze wędrówki bez śniegu, wybierz się w lipcu. Trzeba się jednak liczyć z dużą ilością owadów, dlatego świetną alternatywą jest przełom sierpnia i września, kiedy przyroda płonie jesiennymi barwami, a komary już zniknęły.
Jak najlepiej się tam dostać z Polski?
Najszybszym i ogólnie najwygodniejszym rozwiązaniem jest lot przez Sztokholm bezpośrednio na mniejsze lotnisko w Kirunie lub Luleå. Często lata się tam liniami SAS lub Norwegian, przy czym bilety można w promocji znaleźć za bardzo rozsądne pieniądze. Dla bardziej żądnych przygód osób świetnym wyborem jest podróż nocnym pociągiem ze Sztokholmu, która co prawda trwa około piętnastu do osiemnastu godzin, ale zawiezie was wprost do parków narodowych i zaoszczędzicie na jednej nocy w hotelu.
Ile mniej więcej kosztuje tygodniowy pobyt?
Jeśli wybierzecie się z klasycznym polskim biurem podróży, przygotujcie się na kompletny pakiet w cenie od 16 000 zł. Jeśli jednak ułożycie sobie wycieczkę sami na własną rękę, kupicie bilety z odpowiednim wyprzedzeniem i czasem ugotujecie z własnych zapasów z supermarketu, spokojnie zmieścicie się w 6 000 zł na osobę. W tej cenie masz już wliczoną także jedną lub dwie droższe zimowe aktywności, jak przejażdżka psim zaprzęgiem.
Co powinienem ubrać na mróz?
Podstawą przetrwania jest zasada warstwowego ubierania i całkowite pominięcie bawełny, która na mrozie nie odprowadza potu i szybko byście się w niej przeziębiili. Jako pierwszą warstwę wybierzcie wysokiej jakości wełnę merino, na nią ubierzcie ciepły polar lub solidny wełniany sweter, a na wierzch załóżcie dobrą nieprzewiewną puchową kurtkę. Nie musicie jednak kupować drogich ekspedycyjnych kombinezonów, ponieważ na wszystkie płatne zimowe aktywności instruktorzy na miejscu wypożyczą wam masywne arktyczne kombinezony oraz ciepłe śniegowce.
Czy do Laponii można jechać również latem?
Zdecydowanie tak i to absolutnie fantastyczne przeżycie dla miłośników długich trekkingów, biwakowania na dziko i sportów wodnych na jeziorach. Możecie cieszyć się nieprzerwanymi białymi nocami, przejść słynny Szlak Królewski lub wypożyczyć kajak. Kluczowe jest jednak nie zapomnieć o dobrej jakości szwedzkim repelencie przeciwko komarom, ponieważ te środkowoeuropejskie na miejscowe owady w ogóle nie działają. Świetnym rozwiązaniem jest też wyjazd dopiero na początku września.
Czy arktyczna Laponia nadaje się dla dzieci?
Szwecja to ogólnie bardzo przyjazny dzieciom kraj, ale w arktycznej zimie musicie bardzo uważać na wychłodzenie, ponieważ mniejsze dzieci marznie znacznie szybciej niż dorośli. Większość bardziej wymagających zimowych aktywności, jak dłuższe przejażdżki skuterami śnieżnymi, ma dodatkowo rygorystyczne limity wiekowe lub wymaga, aby dzieci siedziały w zadaszonych saniach bezpiecznie ciągniętych przez przewodnika.
Ile kosztuje wycieczka z zaprzęgiem husky?
To jedna z najdroższych pozycji w programie, przy czym półdniowa wycieczka zazwyczaj kosztuje od 80 do 140 euro na osobę (około 350 do 600 zł). Cena może się nieznacznie różnić w zależności od tego, czy chcecie sami aktywnie prowadzić zaprzęg, czy tylko wygodnie dać się wieźć doświadczonemu przewodnikowi otuloną w ciepłe koce. Należy się też liczyć z tym, że ze względów bezpieczeństwa przejażdżki są odwoływane, gdy temperatura spadnie poniżej minus dwudziestu stopni.
Jaka jest różnica między szwedzką a fińską Laponią?
Fińska Laponia, a zwłaszcza popularne okolice Rovaniemi, masywnie postawiła na turystykę związaną ze Świętym Mikołajem, komercyjnymi wioskami i tłumami rodzin z małymi dziećmi. Szwedzka strona poszła natomiast inną drogą i jest znacznie bardziej surowa, pustkowia i skupia się na czystej przyrodzie, autentycznej kulturze Saamów oraz ciszy ogromnej, niczym niezakłóconej dziczy.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
