W arktycznej Kirunie na północy Szwecji rozgrywa się właśnie inżynieryjny i architektoniczny cud, który z zapartym tchem śledzi cały świat. Z powodu gigantycznej podziemnej kopalni rudy żelaza całe miasto musi przeprowadzić się o trzy kilometry dalej, żeby jego ulice nie zapadły się pod ziemię.
Z pierwotnie surowej, przemysłowej osady powstała tak absolutnie fascynująca brama do arktycznej dziczy, do której podróżnicy jadą po najmocniejsze skandynawskie przeżycia. Znajdziesz tu dosłownie wszystko. Od legendarnego lodowego hotelu w pobliskim Jukkasjärvi, przez bezkresne zaśnieżone równiny, aż po idealne warunki do obserwacji magicznej zorzy polarnej.
Niezależnie od tego, czy ciągnie cię do zorzy polarnej, zaprzęgu reniferów, czy letniego górskiego treku, oto 18 pomysłów, jak porządnie zwiedzić Kirunę i okolice. Podpowiem ci też, jaką strategię wybrać do polowania na aurorę, gdzie strategicznie się zatrzymać i ile tak naprawdę kosztuje taka lapońska przygoda.

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
- Miasto w ruchu: Kiruna przenosi się z powodu wydobycia rudy, a w sierpniu 2025 udało się przeprowadzić także ogromny historyczny drewniany kościół.
- Lodowe królestwo: Kawałek od miasta leży słynny ICEHOTEL, który możesz odwiedzić także w ramach znacznie tańszego biletu dziennego.
- Arktyczne aktywności: Przygotuj się na adrenalinowe przejażdżki skuterami śnieżnymi i cichą urodę jazdy psim zaprzęgiem.
- Zorza polarna: Dla największej szansy na zielone niebo wyrusz z Kiruny do parku narodowego Abisko, gdzie panuje wyjątkowy mikroklimat.
- Kultura Saamów: Poznaj życie rdzennych mieszkańców Laponii, obejrzyj stada reniferów i spróbuj tradycyjnych produktów.
- Letnie oblicze: Od czerwca do sierpnia śnieg zastępuje słońce o północy i otwierają się przepiękne treki, w tym wejście na najwyższą górę Szwecji.
- Praktyczne planowanie: Zwykły zimowy pobyt trwa od trzech do pięciu dni i wymaga naprawdę solidnego ubierania się na cebulkę z dobrej jakości odzieży.

Kiedy jechać do Kiruny
Wybór właściwego terminu podróży za koło podbiegunowe jest absolutnie kluczowy, bo arktyczna przyroda dyktuje wszystko – od godzin otwarcia po twoją fizyczną wytrzymałość. Jeśli twoim głównym celem jest śnieg i zorza polarna, najlepszym okresem na wizytę są luty i marzec. W tym czasie dni już przyjemnie się wydłużają, a słońce odbija się od białych zasp. Możesz więc w pełni cieszyć się wszystkimi dziennymi aktywnościami – od biegówek po skutery – bez ciągłego marznięcia w ciemności. Noce są przy tym wciąż na tyle długie, że masz ogromną szansę zobaczyć aurora borealis, która w okolicach równonocy wiosennej bywa wyjątkowo aktywna. W tym okresie dzienne temperatury oscylują wokół minus dziesięciu stopni, co jest solidnym, ale wciąż znośnym skandynawskim mrozem.
Grudzień i pierwsza połowa stycznia to z kolei czas mrocznej romantyki, gdy słońce w ogóle nie wschodzi ponad horyzont. Miasto pogrąża się w nocy polarnej, co jednak nie oznacza całkowitej ciemności. Około południa krajobraz na kilka godzin przybiera niesamowite fioletowe i niebieskie odcienie, które fotografowie nazywają niebieską godziną. Przygotuj się jednak na to, że temperatury w tym okresie regularnie spadają do minus dwudziestu, a nawet trzydziestu stopni. Taki mróz może niebezpiecznie skomplikować dłuższy pobyt na zewnątrz, a wielu organizatorów przy skrajnych temperaturach odwołuje przejażdżki z psami ze względu na bezpieczeństwo zwierząt. Jeśli wyjdziesz na zewnątrz, musisz naprawdę uważnie obserwować sygnały ostrzegawcze własnego ciała i nie udawać bohatera.
Ciekawą i często pomijaną alternatywą jest jesień. We wrześniu i październiku możesz obserwować zorzę polarną w znacznie przyjemniejszych temperaturach powyżej zera. Ogromnym bonusem dla fotografów jest fakt, że jeziora nie są jeszcze zamarznięte i zielone niebo pięknie odbija się na tafli wody, co daje efekt absolutnie magicznych lustrzanych odbić. Odpada konieczność kupowania ciężkiego arktycznego sprzętu, a do tego nie będą ci już dokuczać letnie roje owadów.
Lato w Laponii to zaś rozdział sam w sobie. Oferuje zupełnie inny, ale nie mniej zachwycający świat. Od końca maja do połowy lipca panuje tu słońce o północy, gdy światło nigdy się nie kończy, a przyroda dosłownie eksploduje zielenią. To idealny czas na piesze wędrówki, kemping i zdobywanie górskich szczytów. Musisz się tylko liczyć z tym, że w lipcu w bagnistych rejonach nad jeziorami pojawiają się ogromne chmary komarów, więc dobrej jakości mocny repelent kupiony na miejscu stanie się twoim najlepszym przyjacielem. Środkowoeuropejskie środki na surowe arktyczne komary zwykle nie działają zbyt dobrze.

Gdzie się zatrzymać w Kirunie i okolicy
💡 Wskazówka co do noclegów i atrakcji: Noclegów najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulowania. Bilety, wycieczki i atrakcje warto natomiast porównać i kupić przez GetYourGuide.
Wybór noclegu na dalekiej północy zasadniczo wpłynie nie tylko na twój budżet, ale i na to, jak łatwo dotrzesz do nocnej obserwacji nieba. Większość podróżnych rozwiązuje klasyczny dylemat – zostać w cywilizacji czy wyruszyć od razu na łono dziczy. Jeśli szukasz pełnego komfortu, dobrych restauracji i łatwego dojazdu z lotniska, zostań bezpośrednio w nowym centrum Kiruny. Stąd organizatorzy wygodnie odbiorą cię na wszystkie zaplanowane wycieczki, a do sklepów spożywczych będziesz miał blisko, co znacznie odciąży twój portfel.
Dla miłośników przyrody i łowców zorzy warto natomiast przejechać około sto kilometrów na północny zachód, do parku narodowego Abisko. Właśnie tu uciekniesz od miejskiego smogu świetlnego, a aurorę możesz obserwować prosto z okna swojego pokoju. Noclegi w całym regionie nie są jednak z gumy i w szczycie sezonu zimowego znikają naprawdę szybko, więc rezerwacja nawet pół roku wcześniej jest zdecydowanie rozsądna. Za zwykły dwuosobowy pokój klasy średniej zapłacisz od około 620 do 1070 zł za noc. Ceny w okresach szwedzkich świąt państwowych i ferii szkolnych mogą jeszcze znacząco wzrosnąć.
Oto konkretne propozycje noclegów, które podróżni długoterminowo chwalą i które mają świetne recenzje:
- Camp Ripan: Fantastyczny resort tuż na obrzeżach Kiruny, oferujący samodzielne, przytulne domki. Jego największym magnesem jest własne, topowe arktyczne centrum wellness z podgrzewanymi basenami na zewnątrz, gdzie po dniu w mrozie możesz się doskonale rozgrzać.
- Scandic Kiruna: Zupełnie nowy i architektonicznie bardzo ciekawy hotel prosto w nowym centrum miasta. Goście najbardziej chwalą tu bogate skandynawskie śniadania i panoramiczny bar na najwyższym piętrze, skąd rozciąga się przepiękny widok na okoliczne góry.
- STF Abisko Turiststation: Kultowa stacja górska leżąca bezpośrednio nad jeziorem Torneträsk w parku narodowym. To absolutny święty Graal dla wszystkich łowców zorzy, bo leży w tak zwanej niebieskiej dziurze z minimalnym zachmurzeniem.
- Icehotel Jukkasjärvi: Jeśli chcesz spełnić marzenie życia, zarezerwuj pobyt łączony. Spędzisz jedną noc w słynnym lodowym pokoju w śpiworze, a resztę urlopu odpoczniesz w ogrzewanym drewnianym domku, który kompleks również oferuje.

18 pomysłów, co zobaczyć w Kirunie
Kiruna oferuje zaskakująco dużo: od inżynieryjnych unikatów, przez kulturę Saamów, po przyrodę, która po prostu zapiera dech w piersiach. Oto najlepsze propozycje. Podpowiem ci, jak sprytnie rozplanować czas, żeby zdążyć zobaczyć to, co najważniejsze, i niepotrzebnie nie stracić setek złotych na przepłacone atrakcje. Radzę zaplanować na każdy dzień maksymalnie jedną dużą aktywność, bo skandynawska zima i wczesny zmrok zmęczą cię niezawodnie bardziej, niż się spodziewasz.

1. Nowy ratusz Kristallen
Sercem nowo budowanego miasta jest nie do przeoczenia ratusz o nazwie Kristallen, którego okrągły projekt symbolizuje odrodzenie i zjednoczenie mieszkańców. Wewnątrz tej nowoczesnej budowli znajdziesz nie tylko biura urzędowe, ale i piękne sale wystawowe opisujące historię wydobycia oraz skomplikowany proces przenoszenia całego układu urbanistycznego. Pierwotny ratusz niestety trzeba było zburzyć, ale architekci uratowali z niego kultową żelazną dzwonnicę, którą bardzo delikatnie wkomponowali w nowy plac.
Zaczęcie tutaj ma spory sens. W godzinę zrozumiesz, dlaczego całe miasto się przeprowadza i jakie wyzwanie inżynieryjne stoi za tym w praktyce. Wstęp do publicznych części budynku i na wystawy jest całkowicie darmowy, co na północy z pewnością ucieszy twój budżet. Nie zapomnij obejrzeć też szczegółowych makiet nowego planu miasta, które pokazują, jak Kiruna będzie wyglądać za kilka dekad, gdy po dawnej zabudowie nie zostanie nawet śladu.
Wewnątrz ratusza działa też bardzo przyjemna kawiarnia, w której możesz schronić się przed arktycznym mrozem. Szwedzi kochają swój kawowy rytuał fika, więc możesz tu spokojnie zaplanować resztę dnia nad filiżanką gorącego napoju i świeżą cynamonową bułeczką.
💡 Wskazówka: Ratusz jest otwarty głównie w zwykłych godzinach pracy w dni robocze. Jeśli przyjedziesz w weekend, prawdopodobnie dostaniesz się tylko na zewnętrzny plac przy dzwonnicy.

2. Drewniany kościół Kiruna kyrka
Ten przepiękny, ceglastoczerwony kościół z 1912 roku kształtem przypomina tradycyjny namiot Saamów, a Szwedzi w przeszłości wybrali go nawet najpiękniejszą budowlą całego kraju. Z powodu rozszerzającego się wydobycia rudy znalazł się jednak w krytycznej strefie zapadania i w sierpniu 2025 przeprowadzono jego bacznie obserwowaną akcję ratunkową. Inżynierowie załadowali cały budynek o wadze 672 ton na specjalne podwozia i z prędkością pieszego przewieźli go pięciokilometrową trasą na nowe, bezpieczne miejsce. To była jedna z najbardziej skomplikowanych operacji w nowoczesnej historii Europy.
Dziś kościół dumnie stoi w nowym centrum, a ty możesz spokojnie obejrzeć jego unikatowe drewniane wnętrze, które zdobi przepiękny obraz ołtarzowy zalany szczególnym arktycznym światłem. Zdecydowanie nie przegap detali na fasadzie i masywnej dzwonnicy, która nierozerwalnie należy do budynku i przeżyła przeprowadzkę bez najmniejszej rysy. W środku panuje niesamowity spokój, który ostro kontrastuje z hukiem maszyn wydobywczych w oddali.
Wstęp jest darmowy, ale kościół bywa zamknięty podczas nabożeństw lub ślubów. Nawet wtedy zdecydowanie nie pomijaj przynajmniej spaceru wokół niego, bo to czerwone drewno na tle białego śniegu to naprawdę widok. Spróbuj uchwycić go właśnie podczas porannego świtu lub o zachodzie słońca, gdy fasada nabiera niewiarygodnie soczystej barwy.
💡 Wskazówka: Kościół ma dla turystów specyficzne godziny otwarcia, więc przed wizytą lepiej sprawdź aktualne godziny na oficjalnej stronie miejscowej parafii, żeby nie jechać na darmo.

3. Kopalnia LKAB i InfoMine
Powodem istnienia i przeprowadzki całego miasta jest gigantyczna kopalnia państwowej spółki LKAB, która stanowi największe podziemne złoże rudy żelaza na świecie. Wydobycie odbywa się tu na niewiarygodnych głębokościach, a firma oferuje wciągające wycieczki dla zwiedzających prosto do wnętrza ziemi. Specjalny autobus zawiezie cię ponad pięćset metrów pod powierzchnię, do ogromnego centrum dla zwiedzających InfoMine, gdzie na własne oczy zobaczysz ciężki sprzęt górniczy i bezkresne tunele.
Podczas około trzygodzinnej wycieczki zrozumiesz ogromną skalę całego przemysłowego kolosa. Doświadczeni przewodnicy szczegółowo wyjaśnią ci, jak z ogromnych kawałów twardej skały powstają małe pelety gotowe do transportu koleją do norweskiego Narwiku. Dowiesz się między innymi też, jak cały podziemny labirynt nieustannie się rozrasta i kształtuje los ludzi na powierzchni.
Bilety znikają naprawdę szybko, nawet miesiące wcześniej, więc z rezerwacją naprawdę nie zwlekaj. Bilet dla dorosłego kosztuje około 400 SEK, czyli w przeliczeniu jakieś 160 zł. Pod ziemią panuje stała temperatura około dziesięciu stopni powyżej zera, więc podczas gdy na zewnątrz może trzaskać mróz, na dole całkiem się rozgrzejesz. Dostaniesz obowiązkowy kask ochronny oraz kawę z ciasteczkiem w miejscowej podziemnej kawiarni.
💡 Wskazówka: Wycieczki zawsze startują z turystycznego centrum informacji w mieście, skąd zabierają cię autobusem. Nie próbuj dojechać do kopalni własnym autem, bo do ściśle strzeżonego terenu ochrona nie wpuści cię samego bez przewodnika.

4. Dzienne wejście do ICEHOTELu w Jukkasjärvi
Około dwadzieścia minut jazdy od Kiruny leży wioska Jukkasjärvi, która skrywa pierwszy w ogóle i najsłynniejszy lodowy hotel na świecie. Każdej jesieni zjeżdżają tu artyści z najróżniejszych krajów, aby z masywnych bloków czystego lodu wydobytych z pobliskiej rzeki Torne wyrzeźbić zupełnie nowe artystyczne apartamenty. Bloki lodu wydobywa się wczesną wiosną i przechowuje w specjalnych chłodniach przez całe lato. Jeśli nie chcesz płacić horrendalnych sum za nocleg w mrozie, możesz zapłacić za bilet dzienny za 325 SEK (około 130 zł) i przejść cały kompleks jak zapierającą dech galerię.
Podczas dziennego zwiedzania zajrzysz do wszystkich lodowych pokoi, sfotografujesz niewiarygodnie szczegółowe rzeźby i będziesz podziwiać grę światła przenikającego przez zamarznięte ściany. Każdy pokój ma zupełnie unikatowy projekt i imię swojego twórcy wyryte w lodowej tabliczce. Dla rodzin z dziećmi to absolutnie idealny kompromis, bo mali goście zapłacą tylko symboliczne 39 SEK (około 15 zł), a ty wieczorem spokojnie wrócisz do ogrzanego pensjonatu. Dziś istnieje już do tego budynek ICEHOTEL 365, chłodzony energią słoneczną, który nie topnieje nawet latem.
Do hotelu z Kiruny dostaniesz się bardzo łatwo miejscowym autobusem numer 501, więc nie musisz koniecznie wypożyczać drogiego auta. Podróż trwa chwilę, a przystanek jest kawałek od głównej recepcji. Przystanki w Szwecji nie zawsze mają cyfrowe tablice, ale kierowcy autobusu przy hotelu niezawodnie ogłaszają wysiadkę wszystkim turystom.
💡 Wskazówka: Na zwiedzanie hotelu zarezerwuj sobie około dwie godziny. W środku panuje stała temperatura minus pięć stopni, więc zdecydowanie zostaw na sobie zimową kurtkę i czapkę, nawet jeśli wchodzisz tylko na chwilę zerknąć.

5. Nocleg w lodowym pokoju
Dla prawdziwych śmiałków spanie w gigantycznej zamrażarce to przeżycie, o którym z zachwytem będą opowiadać jeszcze wnukom. W pokojach temperatura trwale utrzymuje się na poziomie minus pięciu stopni Celsjusza, a goście śpią w specjalnych ekspedycyjnych śpiworach ułożonych na reniferzych skórach. Na nadchodzący sezon 2026/2027 otwiera się do tego jubileuszowy ICEHOTEL 37, który przywita pierwszych zmarzniętych noclegowiczów w piątek 11 grudnia 2026.
Doświadczeni podróżni jednogłośnie zgadzają się co do jednej absolutnie kluczowej rady. Zapłać za pobyt na lodzie tylko i wyłącznie za jedną noc. Spanie w mrozie jest bowiem fizycznie bardzo wymagające i przypomina raczej wyprawę polarną niż wypoczynkowy urlop. Toalet i pryszniców w pokoju oczywiście nie znajdziesz – w środku nocy musisz przebiec mroźnym korytarzem do sąsiedniego ciepłego budynku. Do samego lodowego pokoju nie zabierasz do tego żadnego bagażu, ten zostaje zamknięty w ogrzewanej szatni, żeby ci przez noc nie przemarzł do kości. Rano personel budzi cię kubkiem gorącego soku żurawinowego prosto do łóżka.
Cena za to unikatowe przeżycie wcale nie jest niska. Zwykły lodowy pokój zaczyna się od kwoty około 6000 SEK (ponad 2400 zł) za noc, a luksusowe artystyczne apartamenty z własnymi rzeźbami kosztują jeszcze znacznie więcej.
💡 Wskazówka: Resztę pobytu zaplanuj w klasycznych ciepłych domkach, które kompleks hotelowy w Jukkasjärvi również oferuje. Po nocy na lodzie naprawdę docenisz gorący prysznic i zwykły miękki materac.

6. ICEBAR i drinki z lodu
Nawet jeśli zdecydujesz się nie spać w hotelu i przyjedziesz tylko na dzienną wycieczkę, zdecydowanie nie powinieneś pominąć wizyty w miejscowym lodowym barze, który jest stałym elementem trasy zwiedzania. W środku znajdziesz masywny zamarznięty kontuar, lodowe stoły i fotele przykryte ciepłymi futrami. Doświadczeni barmani zmieszają ci tu kolorowe koktajle w masywnych kieliszkach zrobionych z czystego rzecznego lodu. Każdy napój ma swoją specyficzną nazwę i barwę, która pięknie prześwieca przez lodowe szkło.
Atmosfera w środku jest bardzo swobodna, a drink z lodowego pucharu należy do tych najbardziej kultowych zdjęć, jakie możesz przywieźć z Laponii na pamiątkę. Nie zapomnij jednak zostawić założonych ciepłych rękawiczek, inaczej kieliszek pełny mroźnego napoju bardzo szybko i dość nieprzyjemnie przymarznie ci do gołej skóry. Koktajle kosztują zwykle około 150 SEK (jakieś 60 zł), a w ofercie znajdziesz też wyborne bezalkoholowe wersje pełne skandynawskich leśnych owoców, takich jak jeżyny i żurawina.
Bar bywa otwarty już od południa dla dziennych zwiedzających, więc nie musisz czekać do wieczora. W środku spotkasz ludzi z całego świata w ogromnych puchowych kurtkach, jak próbują elegancko sączyć drink z pięciocentymetrowego kawałka lodu. 😅
💡 Wskazówka: Pustego lodowego kieliszka na koniec nie musisz nigdzie zwracać. Wielu odwiedzających po prostu wyrzuca go w śnieg przed hotelem, gdzie wiosną naturalnie roztopi się z powrotem do rzeki.

7. Jazda psim zaprzęgiem (husky safari)
Słyszeć tylko chrzęst śniegu i zdyszany oddech watahy rozentuzjazmowanych psów zaprzęgowych to jeden z najbardziej romantycznych momentów, jakie oferuje surowa skandynawska zima. Husky alaskańskie i syberyjskie są dosłownie stworzone do biegu w śniegu, a ich energia jest niesamowicie zaraźliwa. Przy rezerwacji uważaj jednak dobrze na to, jaki typ wycieczki właściwie kupujesz. Możesz wybrać wygodniejszy wariant, w którym siedzisz owinięty w koce, a saniami kieruje doświadczony przewodnik, albo dopłacić za możliwość prowadzenia własnego mniejszego zaprzęgu, co doda całemu przeżyciu zupełnie nowego wymiaru.
Opanowanie sań jest fizycznie dość wymagające. Musisz aktywnie pomagać psom pod górę – zeskakujesz z płóz i pchasz – ostro hamować z górki i wyważać ciężar na ostrych zakrętach, więc pod grubą kurtką porządnie się spocisz. Jednocześnie musisz zaufać doświadczeniu psów wodzów, które doskonale wiedzą, jaki trop mają śledzić. Ceny za husky safari zwykle wahają się między 400 a 600 zł od osoby (1000 do 1500 SEK). Zwykła przejażdżka trwa od dwóch do czterech godzin, a w połowie drogi czeka cię przerwa w tradycyjnym namiocie przy ognisku z gorącą herbatą i ciastem.
Organizatorzy przed jazdą zawsze wypożyczają masywne arktyczne kombinezony i specjalne ciepłe buty, więc nie musisz się bać, że zmarzniesz we własnym ubraniu. Zwierzęta są niesamowicie przyjazne i po jeździe możesz się z nimi do woli poprzytulać, co większość psów z entuzjazmem wita.
💡 Wskazówka: Jeśli temperatura spadnie poniżej minus dwudziestu stopni, organizatorzy często odwołują przejażdżki ze względu na zdrowie psów. Najbardziej stabilne warunki oferują więc dopiero luty i marzec, gdy za dnia jest już cieplej, a śnieg ma właściwą konsystencję.

8. Skutery śnieżne w głąb dziczy
Podczas gdy psy oznaczają spokój i połączenie z przyrodą, wyprawa na skuterach śnieżnych to czysta adrenalina i ogromna efektywność w pokonywaniu odległości. Zamarznięte jeziora i bezkresne zaśnieżone równiny w okolicach Kiruny działają jak idealna sieć zimowych autostrad. Po nich dostaniesz się głęboko w nietkniętą dzicz, dokąd inaczej musiałbyś iść całe dni na rakietach śnieżnych.
Do prowadzenia skutera wystarczy ci zwykłe prawo jazdy na samochód osobowy, a przed samą jazdą przejdziesz dokładne szkolenie z bezpieczeństwa. Dowiesz się, jak omijać ukryte kamienie, jak pracować z gazem i że hamowanie na czystym lodzie nie ma zbytniego sensu. Licz się z tym, że na otwartych przestrzeniach panuje okrutny mróz i silny wiatr, który obniża odczuwalną temperaturę głęboko poniżej punktu zamarzania. Dobrej jakości wypożyczony sprzęt od organizatora i podgrzewane rączki maszyny zadbają jednak o to, żebyś trzygodzinną wyprawę przetrwał we względnym komforcie. Wyprawy kosztują zwykle od 350 do 570 zł (80 do 130 EUR) w zależności od długości trasy.
Na jednym skuterze mogą siedzieć dwie osoby, a w połowie drogi możecie się zmienić w prowadzeniu. Kierowca cieszy się adrenaliną i pełnym skupieniem na trasie, podczas gdy pasażer ma czas napawać się umykającym zaśnieżonym krajobrazem, który wygląda jak z innej planety.
💡 Wskazówka: Pod kask koniecznie weź dobrej jakości kominiarkę (balaklawę), która ochroni ci szyję i brodę przed lodowatym powietrzem. Sam szalik zupełnie się nie nadaje na wiatr na skuterze, bo łatwo się rozwija i traci właściwości izolacyjne.

9. Polowanie na zorzę polarną w okolicy Kiruny
Samo miasto produkuje dość silny smog świetlny, który niestety uniemożliwia obserwację słabszych burz geomagnetycznych prosto z ulic. Jeśli chcesz zobaczyć zorzę polarną w pełnej krasie, musisz dostać się w absolutną ciemność poza obszarami zamieszkanymi. Miejscowe agencje rozwiązują to organizowanymi wieczornymi wyjazdami busami, gdy doświadczeni przewodnicy zawiozą cię dokładnie tam, gdzie modele obiecują czyste niebo. Dziś co prawda każdy może pobrać sobie sprytne aplikacje, takie jak My Aurora Forecast czy SpaceWeatherLive, ale miejscowi przewodnicy dokładnie wiedzą, w której dolinie zachmurzenie najczęściej się rozrywa.
Podczas oczekiwania na zielony spektakl przewodnicy zwykle rozpalają ognisko w lesie, gotują gorącą herbatę i pomagają ci z odpowiednim ustawieniem aparatu na długą ekspozycję. Bez statywu i ręcznego ustawiania ostrości na gwiazdy się bowiem nie obejdzie. Te wycieczki kosztują około 350 do 530 zł od osoby. Warto wiedzieć, że doświadczeni łowcy aurory nie śledzą tylko znanego indeksu KP, ale przede wszystkim szczegółowe wartości wiatru słonecznego i mapy zachmurzenia. Nawet najmniejsza aktywność magnetyczna wyczaruje bowiem przepiękne widowisko, jeśli masz nad głową czyste niebo.
I jeszcze jedna ważna rzecz: gołym okiem zorza początkowo wygląda raczej jak podejrzana szarawa chmura. Soczystą zieloną barwę odkryje dopiero aparat, więc nie przeraź się, że przyjechałeś na darmo. 😅 W momencie, gdy jednak wybuchnie silna burza słoneczna, przed twoimi oczami roztańczą się nawet bez aparatu niesamowite zielone, różowe i fioletowe smugi ciągnące się przez cały horyzont.
💡 Wskazówka: Większość komercyjnych wycieczek ma zasadę, że nie zwraca pieniędzy, jeśli zorzy nie zobaczysz. Pogodzie po prostu nie rozkażesz, więc podejdź do tego jak do loterii z przyjemnym wieczorem w lesie i nie oczekuj cudów na zawołanie.

10. Park narodowy Abisko i Niebieska dziura
Około sto kilometrów od Kiruny leży park narodowy Abisko, który na całym świecie słynie jako jedno z absolutnie najbardziej niezawodnych miejsc do obserwacji aurora borealis. Ten status zawdzięcza unikatowemu mikroklimatowi i cieniowi opadowemu okolicznych gór. Tworzą one tak zwaną niebieską dziurę nad ogromnym jeziorem Torneträsk. Dzięki temu zachmurzenie bardzo często się tu rozrywa nawet wtedy, gdy reszta Laponii beznadziejnie melduje zachmurzenie i opady śniegu.
Za dnia park oferuje przepiękne możliwości zimowych spacerów. Najpopularniejszy jest krótki i niewymagający trek do zamarzniętego kanionu rzeki Abiskojåkka, który przejdziesz nawet bez rakiet śnieżnych. Możesz tu obserwować niezwykłe formacje lodowe na zamarzniętych bystrzach i cieszyć się absolutną ciszą skandynawskiej puszczy. Do Abisko z Kiruny dostaniesz się bardzo łatwo wygodnym pociągiem (podróż trwa około półtorej godziny) lub wypożyczonym autem. Zdecydowanie warto spędzić tu przynajmniej dwie lub trzy noce, czym radykalnie zwiększysz swoje szanse na udane polowanie.
Wioska Abisko jest maleńka, znajdziesz tu tylko kilka noclegów, mały supermarket i stację turystyczną. Tym silniejsze jest tu jednak poczucie połączenia z prawdziwą arktyczną przyrodą, z dala od świateł miejskich aglomeracji.
💡 Wskazówka: Jeśli śpisz bezpośrednio w stacji turystycznej w Abisko, nie musisz płacić za żadne drogie wieczorne wycieczki. Wystarczy dobrze się ubrać, przejść pięćset metrów do jeziora w ciemność i czekać z termokubkiem w ręku. Zaoszczędzisz tak ogromną ilość pieniędzy, które lepiej zainwestujesz w lepszy nocleg.

11. Aurora Sky Station na górze Nuolja
Bezpośrednio w Abisko działa unikatowa stacja obserwacyjna, która leży wysoko na zboczach góry Nuolja w absolutnie idealnej ciemności, bez ani jednego ulicznego światła. Na górę wywiezie cię starszy odkryty wyciąg krzesełkowy, co samo w sobie w arktycznym mrozie jest dość intensywnym przeżyciem, podczas którego przez całą drogę będziesz się modlić o jak najcieplejsze ubranie. Na szczycie czeka na ciebie ciepły budynek z małą kawiarnią i ogromnym tarasem widokowym, skąd masz całe niebo jak na dłoni.
Bilety na wieczorną wizytę tak zwanego Night Visit bywają dość drogie (wahają się w okolicach 750 do 900 SEK, czyli 300 do 360 zł). W szczycie sezonu dodatkowo bardzo szybko się wyprzedają, więc rezerwacja miesiące wcześniej jest absolutną koniecznością, bo pojemność szczytu jest ze względów bezpieczeństwa ściśle ograniczona. Jeśli chcesz zaoszczędzić, wystarczy wyjechać wyciągiem za dnia, gdy zapłacisz tylko ułamek ceny (około 220 SEK).
Dzienne widoki z góry na zamarznięte jezioro i słynny profil gór w kształcie litery U, zwany Lapporten, są absolutnie zapierające dech. Na górze możesz w cieple napić się kawy, sfotografować panoramy zalane niskim popołudniowym słońcem i nacieszyć się scenerią bez nocnego marznięcia.
💡 Wskazówka: Jazda wyciągiem w górę trwa około dwadzieścia minut. Organizatorzy na dole wypożyczą ci grube koce i kombinezony, ale mimo to weź na siebie absolutnie wszystko, co masz w plecaku, bo wyciąg jedzie bardzo wolno i wystawi cię na ostry wiatr.

12. Spotkanie z reniferami i kultura Saamów
Saamowie to rdzenni mieszkańcy obszarów północnych i jedyny uznany rdzenny naród w Unii Europejskiej. Hodowla reniferów do dziś jest absolutnie kluczową częścią ich kultury i utrzymania. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o ich fascynującym życiu, podróżni bardzo polecają wizytę w społeczności Nutti Sámi Siida, która leży kawałek od Jukkasjärvi i którą prowadzą bezpośrednio miejscowi mieszkańcy z ogromnym szacunkiem dla tradycji.
To naprawdę nie ta świętomikołajowa kicz z fińskiej strony granicy. To prawdziwa społeczność, gdzie na tradycje patrzy się z szacunkiem i bez teatralnego blichtru. Podczas wizyty znajdziesz się w bliskiej odległości od pół-dzikich reniferów, które możesz ostrożnie karmić specjalnym suszonym porostem z ręki. Wysłuchasz wciągającej opowieści o tym, jak dawne pasterstwo dostosowuje się do współczesności pełnej zmian klimatycznych i wszechobecnego wydobycia, które zakłóca stare trasy migracji zwierząt.
Wycieczka zwykle trwa od dwóch do trzech godzin. Posiedzenie odbywa się w tradycyjnym namiocie lávvu przy otwartym ogniu, gdzie podaje się kawę z blaszanego kubka i opowiada historie z życia w dziczy, których w przewodnikach turystycznych na pewno nie znajdziesz.
💡 Wskazówka: Podczas spotkania z reniferami bądź spokojny i nie wykonuj gwałtownych ruchów. Renifery są co prawda przyzwyczajone do ludzi, ale to wciąż pół-dzikie, płochliwe zwierzęta, które łatwo przestraszy nieoczekiwany hałas lub flesz z aparatu.

13. Zimowy jarmark w Jokkmokk
Jeśli planujesz podróż na sam początek lutego, powinieneś poważnie rozważyć całodniową wycieczkę do miasteczka Jokkmokk leżącego na południe od Kiruny. Odbywa się tu bowiem legendarny zimowy jarmark z nieprzerwaną tradycją trwającą ponad czterysta lat, na który co roku zjeżdżają się Saamowie z całej północy. Miasteczko z paroma tysiącami mieszkańców na trzy dni zmienia się w tętniące centrum, do którego przybywa nawet trzydzieści tysięcy rozentuzjazmowanych odwiedzających i dziesiątki sprzedawców z całej Skandynawii.
Zobaczysz tu przepiękne przykłady tradycyjnego rzemiosła zwanego duodji, posłuchasz gardłowego śpiewu jojk i możesz oglądać emocjonujące wyścigi zaprzęgów reniferów prosto na zamarzniętym jeziorze. Atmosfera jest absolutnie elektryzująca i to najlepsza okazja, by kupić naprawdę autentyczne ręczne wyroby z drewna brzozowego, srebra lub dobrej jakości skóry, które wytrzymają ci całe życie.
Noclegi w okolicy jarmarku znikają nawet rok wcześniej, więc większość ludzi wybiera wczesny poranny przyjazd z Kiruny i wieczorny powrót do bazy. Podróż autem zajmuje około trzy godziny w jedną stronę, ale te widoki po drodze wzdłuż starych koryt rzek zdecydowanie są tego warte.
💡 Wskazówka: Ubierz się naprawdę ekstremalnie ciepło. Cały dzień spędzisz na zewnątrz między straganami, a temperatury w Jokkmokk w lutym spadają przeraźliwie nisko, często głęboko poniżej trzydziestu stopni. Gorący napój w termosie to absolutna konieczność, bez której na jarmark nawet nie wyruszaj.

14. Degustacja kuchni arktycznej i saamskiej
Skandynawska gastronomia jest surowa, prosta i opiera się na lokalnych produktach, które potrafią przetrwać w skrajnych warunkach. Dla tradycyjnej kultury Saamów typowe jest co prawda wędzone mięso reniferów podawane z puree ziemniaczanym oraz najróżniejsze gatunki arktycznych ryb (głównie golec arktyczny), ale Szwecja należy do bardzo świadomych krajów z ogromną ofertą wyśmienitych alternatyw bezmięsnych. W każdej restauracji natkniesz się na wyborne kremowe zupy, sycące pieczone ziemniaki z ziołami lub bogate skandynawskie sałatki z warzywami korzeniowymi.
Z lokalnych specjałów koniecznie spróbuj jaskrawopomarańczowej maliny moroszki (cloudberries), którą na północy nazywają arktycznym złotem. Rośnie głównie na bagnach i świetnie smakuje z ciepłymi goframi, bitą śmietaną, lodami, a nawet na słono ze specjalnym serem. Po wymagającym dniu w mrozie niezawodnie uratuje cię święty szwedzki rytuał zwany fika, podczas którego napijesz się mocnej kawy i zjesz ciepłą cynamonową bułeczkę (kanelbulle) lub deser z kardamonem. Ten słodki relaks kosztuje około 65 do 100 SEK (25 do 40 zł).
Ciekawostką jest też miejscowe podejście do alkoholu. W Szwecji działa państwowy monopol Systembolaget, co oznacza, że mocniejszego piwa i wina nie kupisz w zwykłym supermarkecie, tylko w specjalistycznych sklepach o bardzo ograniczonych godzinach otwarcia. Jeśli planujesz wieczorny toast w domku, zaopatrz się z wyprzedzeniem za dnia. Woda z kranu jest tu za to tak czysta i pyszna, że kupowanie tej butelkowanej w plastiku byłoby dosłownie grzechem.
💡 Wskazówka: Jedzenie z wieczornej karty w restauracjach jest ekstremalnie drogie. Warto więc szukać lokali oferujących korzystne menu obiadowe zwane dagens rätt. Za około 120 do 150 SEK (50 do 60 zł) dostaniesz ciepłe danie główne, bufet sałatkowy do woli, chrupiący chleb i kawę na koniec.

15. Arktyczna sauna i lodowa kąpiel
Bastu, czyli sauna, nie jest w Szwecji tylko jakimś luksusowym dodatkiem droższych hoteli, ale absolutną życiową koniecznością i miejscem spotkań towarzyskich między pokoleniami. Po dniu spędzonym na zewnątrz w minus dwudziestu stopniach nie ma nic lepszego niż rozgrzana drewniana sauna zbudowana prosto na brzegu zamarzniętego jeziora. Przyjemne promieniujące ciepło natychmiast pomoże ci rozluźnić zesztywniałe mięśnie po jeździe skuterem, pobudzi odporność i doskonale rozgrzeje aż do szpiku kości.
Do tradycyjnego arktycznego saunowania nierozerwalnie należy jednak także przerębel wycięty w lodzie (isvak), do którego musisz odważnie zanurzyć się przynajmniej na kilka sekund. Szok z lodowatej wody uwolni do ciała niesamowitą ilość endorfin. Gdy tylko wyjdziesz na zewnątrz, nawet najbardziej okrutny skandynawski mróz na chwilę wyda ci się przyjemnym wiosennym powiewem, a skóra będzie ci pięknie mrowić.
Wyśmienite ogólnodostępne arktyczne spa znajdziesz na przykład w resorcie Camp Ripan, gdzie całodniowe wejście kosztuje około 400 SEK (jakieś 160 zł). Mają tu też zewnętrzne podgrzewane baseny, z których można wieczorem pięknie i wygodnie obserwować gwiaździste niebo pełne aurory.
💡 Wskazówka: Do publicznych saun w Szwecji często chodzi się bez stroju kąpielowego, ale mężczyźni i kobiety mają zwykle osobne pomieszczenia. Przy saunach mieszanych lub zewnętrznych kadziach pod gołym niebem strój kąpielowy jest za to koniecznością, więc lepiej zawsze go zabierz ze sobą.

16. Wejście na Kebnekaise
Jeśli wybierzesz się do Kiruny w miesiącach letnich, twoim największym wyzwaniem prawdopodobnie stanie się wejście na najwyższą górę Szwecji, która ma nieco ponad dwa tysiące metrów. Punktem wyjścia jest malownicza wioska Nikkaluokta leżąca na końcu drogi, jakieś siedemdziesiąt kilometrów od miasta. Stąd musisz najpierw przejść około dziewiętnaście kilometrów do stacji górskiej Kebnekaise Fjällstation, gdzie możesz rozbić własny namiot lub wygodnie przenocować w łóżku. Ta baza jest do tego świetnie wyposażona w restaurację i suszarnię na przemoczone buty.
Samo wejście na szczyt to zaś bardzo długi i fizycznie wymagający dzienny trek kamienistym terenem, który tam i z powrotem zajmie ci od dziesięciu do czternastu godzin w zależności od wybranej trasy (wschodniej lub zachodniej). Szczyt góry pokrywa lodowiec, który niestety z powodu zmian klimatycznych powoli topnieje, więc jego dokładna wysokość co roku nieco się zmienia i maleje. Ocieplenie do tego czyni szczeliny lodowcowe coraz bardziej nieprzewidywalnymi.
Do wejścia trasą zachodnią nie potrzebujesz specjalnego sprzętu wspinaczkowego, ale idealnej kondycji i absolutnie niezawodnego nieprzemakalnego ubrania. Pogoda na tych szerokościach geograficznych zmienia się z minuty na minutę i w sierpniu może cię tu spokojnie zaskoczyć niespodziewana śnieżyca lub nieprzenikniona mgła.
💡 Wskazówka: Jeśli chcesz zaoszczędzić siły na sam szczyt, możesz skrócić sobie drogę z Nikkaluokty do stacji górskiej łodzią przez jezioro Ladtjojaure, co oszczędzi ci około sześć kilometrów żmudnego marszu doliną.

17. Trek słynnym szlakiem Kungsleden
Park narodowy Abisko służy nie tylko zimowym łowcom zorzy polarnej, ale latem funkcjonuje jako północna brama do najsłynniejszego w ogóle szwedzkiego szlaku długodystansowego zwanego Kungsleden, czyli Królewska Ścieżka. Cała trasa liczy ponad czterysta kilometrów, ale większość zwykłych podróżnych wybiera tylko jej najpiękniejszy i najlepiej dostępny północny odcinek z Abisko do Nikkaluokty, który zajmuje około pięć do siedmiu dni spokojnego marszu przez przepiękne góry i przełęcze.
Po drodze będziesz spać w prostych, ale fantastycznie utrzymanych chatach górskich stowarzyszenia turystycznego STF. Nocleg kosztuje około 400 do 500 SEK (jakieś 160 do 200 zł). W wielu z nich możesz dokupić podstawowe produkty o długim terminie przydatności, więc nie musisz taszczyć jedzenia na cały tydzień na plecach, a wieczorem odpocząć przy rozgrzanym piecu w miłym towarzystwie innych turystów z całego świata.
Krajobraz wokół szlaku jest absolutnie zapierający dech, pełen dzikich, rwących rzek, głębokich dolin polodowcowych i swobodnie pasących się reniferów na letnich, rozkwitłych łąkach. Orientacja jest bardzo łatwa, bo szlak jest perfekcyjnie oznakowany typowymi czerwonymi krzyżami, a na najgorszych bagnistych odcinkach leżą niezawodne drewniane pomosty.
💡 Wskazówka: Najlepszy okres na ten trek to sierpień i początek września, gdy opadną już najgorsze chmary komarów, temperatury są przyjemne do marszu, a przyroda zaczyna się powoli barwić na przepiękne pomarańczowe i czerwone jesienne odcienie.

18. Słońce o północy i letnie oblicze Laponii
Podczas gdy zima upływa pod znakiem ciemności i trzaskającego mrozu, od końca maja do połowy lipca cały region pogrąża się w niekończącym się świetle. Słońce w tym okresie w ogóle nie zachodzi pod horyzont, a jedynie prześlizguje się tuż nad linią lasu. Ten niewiarygodny fenomen zwany słońcem o północy dodaje krajobrazowi ogromnej energii i pozwala ci wyruszać na wędrówki spokojnie o trzeciej nad ranem, gdy masz całą przyrodę tylko dla siebie, zalaną szczególnym złocistym światłem, bez obaw, że zabłądzisz w ciemności.
Letnia Kiruna jest zaskakująco zielona, a w słoneczne dni temperatury mogą wspiąć się nawet do dwudziestu stopni, co wprost zachęca do spacerów w koszulce. Musisz jednak liczyć się z jednym drobnym haczykiem w postaci wszechobecnych owadów. Do plecaka zdecydowanie dorzuć dobrej jakości lokalny repelent (sprawdzona szwedzka marka nazywa się Mygga). Arktyczne komary potrafią być w bezwietrze nad jeziorami dość uciążliwe i gryzące, choć na otwartych, wietrznych graniach gór na szczęście nawet nie będziesz o nich wiedzieć.
Nagrodą za letnią wizytę są doskonale spokojne jeziora gotowe na spływy kajakowe, możliwość dzikiego biwakowania niemal wszędzie dzięki szwedzkiemu prawu allemansrätten oraz przepiękne widoki, które zimą skrywa śnieżyca.
💡 Wskazówka: Sen w pełnym świetle może być dla Środkowoeuropejczyków wymagający, a ciało z trudem przełącza się w tryb nocny. Jeśli jedziesz latem i śpisz w namiocie lub tańszym domku bez zasłon zaciemniających, dobrej jakości opaska na oczy to absolutna konieczność, jeśli nie chcesz być po trzech dniach śmiertelnie zmęczony.

Gdzie zjeść w Kirunie
Arktyczne miasto wielkości powiatu ma zaskakująco przyzwoitą ofertę, choć trzeba się do niej przyzwyczaić: kolacje kończą się wcześniej niż w Europie Środkowej, a w niedzielę wiele lokali jest zamkniętych. Licz się z tym, że danie główne kosztuje 150 do 250 SEK (60 do 100 zł).
Najlepszym przystankiem za dnia jest Café Safari w centrum. To naturalne serce miejscowego życia towarzyskiego, piecze się tu ogromną cynamonową bułeczkę, a kawa z wypiekiem kosztuje około 80 SEK (30 zł). Wegetarianie dobrze tu wyjdą nawet w mrozy, podobnie jak w lokalach z zupami i bufetem sałatkowym, które w porze obiadowej oferują dagens lunch za 120 do 150 SEK z kawą.
W nowoczesną kuchnię skandynawską można zajrzeć w restauracji Spis Mat & Dryck w nowym centrum, którą polubili też miejscowi. Kuchnia opiera się tu na lokalnych produktach, więc obok wariantów wegetariańskich znajdziesz i tradycyjne arktyczne ryby oraz dziczyznę, którą jedzą tu głównie Szwedzi. Podobnie działa Stejk Street Food w namiocie lávvu z paleniskiem w środku, gdzie podaje się burgery z mięsem reniferów i łosia jako miejscową klasykę, ale też wersje bez mięsa.
💡 Wskazówka: W Kirunie i okolicy jest tylko kilka supermarketów, a w Jukkasjärvi praktycznie żaden. Jeśli bierzesz nocleg z aneksem kuchennym, zrób zakupy w mieście, zanim wyruszysz na północ.

Jak dojechać do Kiruny
Podróż za koło podbiegunowe z Polski już dawno nie oznacza mozolnej tygodniowej wyprawy. Masz do wyboru trzy główne możliwości, które różnią się czasem, ceną i poziomem przygody.
Samolotem: To jednoznacznie najszybszy i najwygodniejszy wariant. Z Warszawy latają na główne sztokholmskie lotnisko Arlanda (ARN) na przykład LOT, Ryanair czy Norwegian, przy czym bilet w obie strony w promocji zdobędziesz między 300 a 700 zł. Z Arlandy odlatują następnie loty krajowe SAS prosto do Kiruny, podróż trwa półtorej godziny, a na lotnisku czekają na ciebie autobusy lub taksówki. Ogromnie uważaj na tanie bilety na lotnisko Skavsta lub Västerås, leżą one bowiem sto kilometrów od Sztokholmu, a następny przejazd na Arlandę pochłonie ci ogromną ilość cennego czasu i pieniędzy.
Pociągiem: Dla miłośników powolnego podróżowania i niekończącej się romantyki jest niezawodny nocny pociąg. Ze Sztokholmu każdego wieczoru wyruszają długie składy sypialne (obsługiwane przez firmy SJ lub Vy), które w 15 do 18 godzin dowiozą cię przez magiczny zaśnieżony krajobraz prosto do Kiruny lub dalej do Abisko. Miejsce siedzące zdobędziesz od około 475 SEK (190 zł), wygodniejsza i znacznie bardziej prywatna kuszetka we wspólnym przedziale zaczyna się od 835 SEK (330 zł). Podróż mija zaskakująco szybko dzięki wagonowi restauracyjnemu, ale licz się z tym, że północna linia Malmbanan bywa zimą ekstremalnie obciążona pociągami towarowymi z rudą żelaza, a opóźnienia z powodu zasp nie są tu żadnym wyjątkiem, więc na dzień przyjazdu nie planuj żadnych ważnych płatnych aktywności z ustalonym czasem.
Autem: Jeśli masz dość czasu, jazda zimą przeraża cię tylko trochę, a wieziesz własny obszerny sprzęt, możesz wyruszyć autem długą i piękną drogą E10 prowadzącą przez całą Szwecję na północ. Dróg w rejonach arktycznych w ogóle się nie soli, jedynie czasem odpługowuje i lekko posypuje drobnym żwirem dla podstawowej przyczepności, więc absolutnie normalnie jeździ się po twardej warstwie ubitego śniegu lub wprost po lodzie (tzw. black ice). Dlatego opony zimowe są koniecznością, a miejscowi kierowcy używają wyłącznie opon z metalowymi kolcami (dubbade däck), które przy okazji w wielu miejscach w Szwecji można wypożyczyć razem z autem. Na drogach musisz być stale czujny, bo głównym niebezpieczeństwem nie są, co ciekawe, poślizgi, ale ogromne renifery i nieobliczalne łosie, które szczególnie o zmierzchu bardzo chętnie ściągają do odśnieżonych dróg, żeby lizać uwięzioną sól. Auta z miejscowych wypożyczalni są do tego standardowo wyposażone w mały konektor w przednim grillu – to podłączenie tak zwanego motorvärmare, czyli podgrzewania silnika ze zwykłego gniazdka elektrycznego, które w nocy na parkingach przy hotelach powszechnie się tu stosuje.

Co zabrać na arktyczną zimę
Zimowa Laponia absolutnie nie wybacza żadnych poważnych błędów w wyposażeniu. Zwykła dzienna temperatura przez większość sezonu waha się między minus piętnastoma a minus trzydziestoma stopniami, więc cienkie dżinsy i zwykłe bawełniane koszulki możesz bez zastanowienia zostawić w domu w szufladzie. Podstawą całego sukcesu i uczucia ciepła jest przemyślane ubieranie się na cebulkę, a nie jedna ogromna, bezkształtna kurtka.
Ubranie: Jako zupełnie pierwszą i najważniejszą warstwę prosto na gołe ciało użyj dobrej jakości i grubej wełny merino (idealnie koszulka z długim rękawem o gramaturze przynajmniej 200 do 250 g/m2 i takie same kalesony). Merino w przeciwieństwie do syntetyku pięknie grzeje nawet gdy jest lekko wilgotne i niezawodnie odprowadza pot z dala od skóry. Bawełna wchłonęłaby natychmiast całą wilgoć, ziębiłaby cię na plecach i gwarantowanie bardzo szybko byś się wychłodził. Jako środkowa warstwa izolacyjna świetnie posłuży gruby techniczny polar lub solidny gruby wełniany sweter, ewentualnie oba na siebie w zależności od tego, jaki akurat panuje mróz. Potem następuje główna warstwa izolacyjna w postaci dobrej jakości i mocno puszystej puchowej kurtki, która trzyma powietrze. Na sam koniec musisz to wszystko zamknąć skorupą odporną na mroźny wiatr, czyli wierzchnią kurtką i spodniami z goretexu, przez które śnieg ani wiatr nie mają żadnych szans się przedostać.
Ochrona kończyn: Głowa, ręce, a przede wszystkim stopy cierpią w skrajnym mrozie ze wszystkiego najbardziej, bo ciało instynktownie ściąga ciepłą krew do środka, do kluczowych narządów. Weź więc dwie pary rękawiczek. Cienkie merino rękawiczki z palcami założysz pod grube zewnętrzne rękawice z jednym palcem, żebyś mógł na zewnątrz łatwo obsługiwać telefon lub aparat i nie odpadły ci przy tym odmrożone palce. Buty zawsze wybieraj minimum o cały numer większe, żeby zmieściła się w nich zarówno cienka skarpeta liner, jak i gruba dziana wełniana warstwa na nią, a jednocześnie została w bucie przestrzeń na izolacyjną warstwę powietrza. Ściśnięta stopa odmarza bowiem najszybciej. Na głowę pasuje porządna gruba czapka, a pod kask na skuter przyda się dziana kominiarka (balaklawa), która niezawodnie ochroni nos i policzki przed niebezpiecznymi odmrożeniami od zdradliwego zimnego wiatru.
Nie musisz kupować wszystkiego: Dobra wiadomość dla twojego portfela i miejsca w walizce brzmi, że na szczęście nie musisz od razu w Polsce kupować ciężkich ekspedycyjnych śniegowców do minus czterdziestu za tysiące złotych, których potem w domu już nigdy nie wykorzystasz. Niemal wszyscy solidni organizatorzy w Kirunie i okolicy przed jakąkolwiek zaplanowaną jazdą z psami lub na skuterach w cenie aktywności automatycznie i chętnie wypożyczą ci ogromne ciepłe arktyczne kombinezony oraz właściwe masywne buty przystosowane do tutejszego zabójczego mrozu.
Technika w mrozie: Baterie w smartfonach i nowoczesnych aparatach umierają w warunkach arktycznych w błyskawicznym tempie, często spokojnie z pełnego naładowania do wyłączenia w ciągu zaledwie dwudziestu minut pobytu na zewnątrz. Noś telefon w kieszeni na piersi, żeby ogrzewało go twoje ciepło, wyciągaj go tylko do zdjęć, a wydajny powerbank po prostu bierz zawsze — to prawo numer jeden arktycznej turystyki. Jeśli myślisz poważnie o wieczornym fotografowaniu zorzy polarnej, kup sobie wcześniej małe naklejane chemiczne poduszeczki grzewcze i gumką przymocuj je prosto do tubusa obiektywu lub przy komorze baterii w aparacie, żeby znacząco wydłużyć ich żywotność.

Ile kosztuje wyjazd do Kiruny: 3 modelowe budżety
Szwecja co prawda dla Środkowoeuropejczyków zdecydowanie nie należy do tanich i niskobudżetowych kierunków, ale z odrobiną sprytu i długoterminowego planowania da się ten skandynawski wyjazd poskładać nawet bez rozbijania rodzinnej skarbonki. Oto trzy orientacyjne budżety na osobę na ładny pięciodniowy zimowy pobyt (przeliczone kursem około 40 gr za 1 SEK).
1. DIY Backpacker (ok. 3200 – 3700 zł) Podróżujesz co prawda sprytnie i bardzo oszczędnie, ale mimo to zdobędziesz przepiękne przeżycia. Lecisz tanimi liniami do Sztokholmu, skąd kontynuujesz tanim nocnym pociągiem sypialnym lub siedzącym prosto do Abisko. Śpisz w skromnym wspólnym pokoju w którymś z nielicznych miejscowych hosteli (np. w STF Turiststation). Wszystkie posiłki gotujesz sam z podstawowych produktów kupionych w miejscowym małym supermarkecie. Zamiast kupować drogie zorganizowane aurora tours chodzisz wieczorem po prostu pieszo z termosem nad jezioro, gdzie panuje absolutna ciemność, a zorza polarna przez obiektyw jest pięknie widoczna nawet bez przewodnika. Z zaoszczędzonych pieniędzy opłacasz sobie tylko podstawowy bilet dzienny do słynnego Icehotelu i jedną trzygodzinną jazdę psim zaprzęgiem, gdzie zmieniasz się z kimś w prowadzeniu.
2. Złoty środek (ok. 4500 – 5300 zł) To absolutnie idealny i bardzo częsty kompromis dla młodszych i starszych par bez dzieci. Lecisz ładnie i wygodnie prosto z Warszawy przez Sztokholm na małe lokalne lotnisko w Kirunie. Mieszkasz we własnym prywatnym i przyjemnie ogrzewanym dwuosobowym pokoju w ładnym pensjonacie lub domku (np. w lubianym Camp Ripan). W ciągu dnia od czasu do czasu wpadasz na sycące korzystne menu obiadowe (dagens rätt), które nasyci cię na długo, a wieczorem albo gotujesz sam w aneksie, albo idziesz na lubianą szwedzką fikę do kawiarni. W budżecie na aktywności masz uwzględnione dzienne zwiedzanie Icehotelu, fantastyczną przejażdżkę na skuterach śnieżnych z wypożyczeniem całego ciepłego sprzętu oraz wieczorne zorganizowane polowanie na zorzę polarną z przewodnikiem w okoliczną głęboką dzicz, gdzie zapewnią ci ucieczkę przed chmurami.
3. Arktyczny komfort (ok. 8000+ zł) Po prostu chcesz przeżyć z zimy absolutnie wszystko w pełni i bez kompromisów czy ustępstw z komfortu. Mieszkasz w pięknym nowoczesnym hotelu z panoramicznym widokiem prosto w centrum Kiruny wraz z bogatym hotelowym śniadaniem, a na jedną jedyną noc z ciekawości przenosisz się do słynnego artystycznego lodowego pokoju w Icehotelu. Jadasz kolacje wyłącznie w renomowanych miejscowych klasycznych restauracjach i delektujesz się wyborną arktyczną gastronomią z reniferów i ryb. Masz opłacony bilet i wyjazd starym wyciągiem na prestiżową Aurora Sky Station na ekskluzywną wieczorną obserwację zorzy polarnej, prowadzisz wyłącznie własny mniejszy zaprzęg husky tylko dla siebie, a na koniec wyjazdu wypróbujesz topowe arktyczne wellness z zewnętrznymi gorącymi podgrzewanymi basenami i prawdziwą szwedzką sauną z możliwością lodowej kąpieli.
Dokąd dalej z Kiruny
Jeśli rozważasz szerszy skandynawski plan podróży lub szukasz kolejnej inspiracji do polowania na aurorę, koniecznie zajrzyj do naszych szczegółowych artykułów z regionu. Napisaliśmy dla ciebie od razu kilka przewodników, w których dowiesz się, jak poskładać najlepszą podróż dalej na południe lub jak odwiedzić zachwycające parki narodowe w sąsiednich krajach skandynawskich.
- Szwecja: 30 pomysłów, co zobaczyć i przeżyć
- Zorza polarna: gdzie i kiedy ją zobaczysz
- Laponia: 20 pomysłów, co zobaczyć i przeżyć
- Islandia, Finlandia i Norwegia: jak i gdzie złapać zorzę polarną
- Norwegia: 50 pomysłów, co zobaczyć
Często zadawane pytania
Kiedy jest największa szansa zobaczyć zorzę polarną?
Statystycznie najlepsze warunki panują w miesiącach luty i marzec, kiedy noce zaczynają się rozjaśniać, a aktywność geomagnetyczna wokół równonocy wiosennej wzrasta. W przeciwieństwie do grudnia nie panują już tak ekstremalne mrozy, a dni są wyraźnie dłuższe, więc w ciągu dnia możesz oddawać się zimowym sportom w słońcu, a wieczorem wypatrywać zielonego nieba.
Ile dni powinienem zarezerwować na Kirunę?
Idealna długość pobytu to od trzech do pięciu dni. Ten okres daje Ci wystarczająco dużo czasu na wszystkie kluczowe aktywności, takie jak jazda psim zaprzęgiem czy wizyta w lodowym hotelu. Przede wszystkim jednak zapewnia odpowiednią rezerwę na wypadek, gdyby przez pierwsze dwie noce było pochmurno i przez zachmurzenie nie udałoby Ci się zobaczyć zorzy.
Jak najlepiej dostać się do Kiruny z Polski?
Najszybszą i najwygodniejszą trasą jest lot z Warszawy do Sztokholmu na główne lotnisko Arlanda, skąd następnie bezpośrednio łączą się loty krajowe wprost do Kiruny. Jeśli wolisz wolniejsze podróżowanie, bardziej romantyczną alternatywą jest skorzystanie z nocnego pociągu sypialnego, który wyrusza ze szwedzkiej stolicy i zawiezie Cię przez ośnieżony krajobraz aż za koło podbiegunowe.
Ile kosztuje jazda psim zaprzęgiem?
Ceny husky safari zwykle wahają się między 900 a 1400 zł na osobę, czyli około 1000 do 1500 koron szwedzkich. Ostateczna kwota zależy głównie od tego, czy sanie tylko dzielisz z doświadczonym przewodnikiem i siedzisz okryty kocami, czy dopłacasz za fizycznie bardziej wymagające prowadzenie własnego mniejszego zaprzęgu.
Czy potrzebuję specjalnego ubrania na mróz?
Podstawą jest dobrej jakości odzież warstwowa z wełny merino i ciepłego flisu, ale ciężkiej odzieży ekspedycyjnej nie musisz kupować w Polsce. Masywne arktyczne kombinezony i ogromne śniegowce do minus trzydziestu stopni chętnie wypożyczą Ci operatorzy bezpośrednio na miejscu, i to zawsze w cenie wykupionej aktywności, takiej jak skutery śnieżne czy psy.
Czy można odwiedzić Icehotel bez nocowania w lodzie?
Tak, i jest to w zasadzie najpopularniejszy i najmądrzejszy wariant. Za bilet dzienny zapłacisz 325 SEK, czyli w przeliczeniu około 145 zł. W ciągu dnia możesz więc spokojnie obejrzeć wszystkie piękne pokoje artystyczne jak unikalną zamrożoną galerię, a wieczorem wrócić do ciepła swojego klasycznego, ogrzanego pensjonatu.
Jak ciemno jest w grudniu podczas nocy polarnej?
To nie jest absolutna, czarna ciemność, jaką znamy z północy, ale raczej taki całodzienny zmrok. Słońce wprawdzie w ogóle nie wychodzi ponad horyzont, ale około południa krajobraz na kilka godzin pięknie rozświetla się w cudowne odcienie niebieskiego i fioletu. Fotografowie nazywają to zjawisko błękitną godziną i jest to całkowicie wyjątkowe wrażenie wizualne.
Czy wakacje w Kirunie są drogie?
Zimowa Laponia niestety należy do bardziej kosztownych destynacji. Nawet przy bardzo ostrożnym samodzielnym planowaniu i noclegach w średniej klasie powinieneś liczyć się z budżetem około 8000 do 12000 zł na jedną osobę za pięciodniowy pobyt. Kwota obejmuje bilety lotnicze, wyżywienie, zakwaterowanie w cieple oraz najpopularniejsze płatne arktyczne aktywności.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
