Kiedy z Lukášem wyruszyliśmy na przełomie września i października na nasz wielki wyspiarski roadtrip, mieliśmy dość jasne wyobrażenie o tym, jaki ziąb nas czeka. W końcu termometr pokazywał łaskawe minus jeden stopień. Tyle że gdy wysiedliśmy z auta, islandzki wiatr dał nam porządnego prztyczka w nos — i wtedy zrozumieliśmy, że Islandia rządzi się własnymi prawami.
Z powodu mroźnych porywów temperatura odczuwalna spokojnie sięgała minus trzydziestu stopni, a my szybko zakładaliśmy na siebie wszystkie warstwy, jakie mieliśmy w bagażniku. 😅
Jednocześnie był to jednak okres absolutnie magiczny. Zakochaliśmy się w jesiennych barwach, niekończących się polach lawowych porośniętych mchem i tym boskim spokoju, bo turystów gwałtownie ubyło. Największą nagrodą okazała się zorza polarna, którą z zapałem łowiliśmy w odległych Fiordach Zachodnich.
Miało to jednak swoją ciemniejszą stronę. Dokładnie od 1 października w wielu mniej turystycznych miejscach pojawiły się tabliczki z napisem „zamknięte na zimę, otwieramy w kwietniu„, a my czasem na próżno szukaliśmy otwartej restauracji. W tym artykule znajdziesz szczegółowe wskazówki, kiedy najlepiej wybrać się na Islandię, jaka panuje tu pogoda i czego dokładnie spodziewać się w poszczególnych miesiącach, aby w pełni cieszyć się podróżą i uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu

- Najlepszy czas na wodospady i trekkingi: Od czerwca do sierpnia panuje najprzyjemniejszy klimat, niekończące się słońce o północy i jedyna możliwość, by dotrzeć autem 4×4 do surowego interioru (Highlands).
- Kiedy wybrać się na obserwację zwierząt: Jeśli chcesz zobaczyć urocze maskonury, idealne okno trwa od końca kwietnia do początku sierpnia. Na wieloryby najlepiej wyruszyć w miesiącach letnich na północ wyspy do Húsavíku.
- Kiedy łowić zorzę polarną: Jeśli marzysz o zorzy, sezon zaczyna się pod koniec sierpnia i kończy na początku kwietnia. Największe szanse masz od listopada do lutego, gdy panuje najdłuższy mrok.
- Jaskinie lodowcowe: Fascynujące naturalne błękitne jaskinie pod lodowcem Vatnajökull są bezpiecznie dostępne wyłącznie w mroźnych miesiącach od połowy października do marca.
- Wyjątkowe wydarzenie lata 2026: W środę 12 sierpnia 2026 zachodnia część Islandii doświadczy całkowitego zaćmienia Słońca. Noclegi w tym rejonie są już teraz ekstremalnie drogie i wyprzedane.
- Jak zaoszczędzić: Od listopada do marca (poza świętami) ceny noclegów i biletów lotniczych spadają o 30 do 50%. Kompromisem są miesiące przejściowe — maj i wrzesień, gdy jest mniej ludzi, a dni są jeszcze stosunkowo długie.
Kiedy jechać i jak się tam dostać
Z Polski na tę północną wyspę dotrzesz całkiem wygodnie, choć sposób podróży różni się w zależności od tego, jaką porę roku ostatecznie wybierzesz. Miesiące letnie to absolutny szczyt sezonu i wtedy latają tu loty bezpośrednie z Warszawy obsługiwane przez PLAY czy Wizz Air, dzięki którym jesteś w krainie ognia i lodu w niecałe cztery godziny.
Gdy jednak wakacje się skończą, najprawdopodobniej trzeba będzie zadowolić się lotem z przesiadką, co przydarzyło się właśnie nam jesienią.
Najczęściej leci się z Icelandair przez Kopenhagę lub Frankfurt, ewentualnie z innymi przewoźnikami z przesiadką w Wiedniu czy Londynie. Przesiadek w ogóle się nie bój, bywają błyskawiczne, a międzynarodowe lotnisko w Keflavíku jest stosunkowo małe i niewiarygodnie przejrzyste.
Czasem ludzie pytają nas, czy lotom nie zagraża aktywność wulkaniczna na półwyspie Reykjanes, która obudziła się w 2021 roku. Możemy was uspokoić, że obecne erupcje są tak zwane efuzywne, więc z pęknięć wypływa lawa, ale nie powstają chmury dławiącego popiołu wulkanicznego, które zatrzymałyby ruch lotniczy, jak stało się to przy słynnym wulkanie Eyjafjallajökull w 2010 roku.
Biletów lotniczych szukamy regularnie na Kiwi — to nasz ulubiony portal, na którym łatwo porównasz wszystkie opcje. Cenowo poza sezonem da się zejść mniej więcej do 110–200 € za bilet w obie strony, natomiast latem przy lotach bezpośrednich licz się z kwotą około 320–580 €.
Jeśli nie czujesz się na siłach, by wypożyczyć auto i mierzyć się z surową pogodą, albo nie odważysz się na przeprawy przez rzeki w interiorze, możesz skorzystać z usług profesjonalistów. Wiele biur podróży z Polski organizuje świetne wyprawy na Islandię — letnie trekkingi w Landmannalaugar czy zimowe polowania na zorzę — przy których nie musisz martwić się absolutnie o nic.
Gdzie się zatrzymać i ile to wszystko kosztuje
Lokalną walutą jest korona islandzka (ISK), a dla szybkiej orientacji zapamiętaj, że 1000 ISK to mniej więcej 30 zł (kurs oscyluje wokół 1 ISK = 0,03 zł). O wymianie plików banknotów w kantorze możesz od razu zapomnieć.
To chyba najbardziej bezgotówkowy kraj na świecie i nawet za skorzystanie z publicznej toalety w środku niczego zapłacisz po prostu kartą lub telefonem przez Apple Pay czy Google Pay. Zdecydowanie jednak nie zapomnij fizycznej karty i kodu PIN, bo samoobsługowe stacje benzynowe N1 czy automaty parkingowe będą tego bezwzględnie wymagać i bez wpisania czterech cyfr po prostu cię nie przepuszczą.
Planując budżet, musisz liczyć się z tym, że to nie jest tania destynacja, a ceny dramatycznie różnią się w zależności od sezonu. Za nocleg w zwykłym guesthouse dla dwojga z własną łazienką w szczycie sezonu letniego zapłacisz zwykle około 140–200 € za noc, w Reykjavíku nawet więcej, podczas gdy od listopada do marca ceny spadają spokojnie o 30 do 50 procent.
Noclegi w bardziej odległych rejonach bywają ograniczone, więc jeśli planujesz letni roadtrip dookoła całej wyspy po drodze numer jeden, pokoiki musisz rezerwować długie miesiące z wyprzedzeniem. Booking.com to nasza ulubiona wyszukiwarka hoteli i gorąco polecamy rezerwować opcje z możliwością bezpłatnego anulowania.
Od 1 stycznia 2026 doszedł ponadto nowy podatek kilometrowy dla wszystkich osobowych aut wynajętych i SUV-ów do 3,5 tony. Opłata wynosi 6,95 ISK za przejechany kilometr (około 0,21 zł), więc tygodniowy roadtrip podrożeje ci o jakieś 500–700 zł tylko na opłatach państwowych.
Większość wypożyczalni rozwiązuje to tak, że nalicza ci albo dzienny ryczałt około 1390–1550 ISK, albo dokładnie rozlicza się z tobą przy oddaniu kluczyków. Dobra wiadomość jest jednak taka, że w zamian nieco potaniało paliwo, bo państwo jednocześnie zniosło pierwotny podatek paliwowy.
💡 Konkretne propozycje noclegów (ceny i dostępność sprawdzisz przez Booking, rezerwuj na czas — w sezonie i wokół zaćmienia 2026 znikają miesiące wcześniej):
- Center Hotels Grandi (Reykjavík)
- Hótel Kea (Akureyri)
- Fosshótel Glacier Lagoon (Hof)
- Hótel Katla by Keahotels (Vík)
Wiosna i lato: 5 powodów, by wyruszyć za słońcem i zielenią
Jeśli rozważasz idealny termin na swoją pierwszą wizytę na Islandii, miesiące wiosenne i letnie od końca maja do początku sierpnia są najbezpieczniejszym i najwygodniejszym wyborem. Przyroda budzi się po długiej zimie, pola mchu pięknie zielenieją, a ty nie musisz martwić się o oblodzone drogi ani niespodziewane śnieżne zamiecie, które z dnia na dzień wywróciłyby do góry nogami cały pracowicie ułożony plan.

Przyjrzyjmy się temu, co możesz przeżyć w tym pachnącym okresie.
1. Słońce o północy i niekończące się dni
Największym fenomenem lata jest bez wątpienia słońce o północy, które kulminuje wokół przesilenia letniego 21 czerwca. Słońce w Reykjavíku zachodzi wtedy dopiero cztery minuty po północy i wschodzi ponownie już po niecałych trzech godzinach. W praktyce w ogóle się nie ściemnia.

Niebo przybiera przepiękne pomarańczowe i różowe odcienie, ledwie się leciutko zmierzcha, a ty masz niewiarygodne 21 godzin światła dziennego na zwiedzanie wszystkich naturalnych cudów. Na północy wyspy w okolicy Akureyri zjawisko to jest jeszcze odrobinę bardziej ekstremalne.
To daje ci ogromną przewagę taktyczną przy układaniu planu i pozwala przeżyć magiczne chwile. Do najsłynniejszych miejsc, jak choćby potężny wodospad Skógafoss, możesz spokojnie wyruszyć nawet o północy. Całkowicie unikniesz wtedy tłumów turystów i zrobisz zapierające dech zdjęcia bez ani jednej obcej osoby w kadrze.
Sami strasznie chcielibyśmy nacieszyć się taką swobodą, bo szczerze nienawidzimy tłoku na punktach widokowych, a letnie popołudnia na południu wyspy bywają naprawdę pełne autobusów.
Ma to jednak jeden drobny, bardzo praktyczny haczyk, którego nie wolno lekceważyć. Nie zapomnij spakować do walizki naprawdę porządnej opaski na oczy do spania. Wiele małych rodzinnych pensjonatów i farmerskich domków po prostu nie ma idealnych zasłon zaciemniających, a jeśli nie jesteś przyzwyczajony do twardego snu w pełnym świetle dziennym, twój rytm dobowy dostanie porządnie w kość już pierwszej nocy.
2. Obserwacja uroczych maskonurów i olbrzymich wielorybów
Miłośnicy zwierząt mają w miesiącach letnich istną ucztę, a my byliśmy lokalną fauną absolutnie zachwyceni. Od końca kwietnia do połowy sierpnia wyspa staje się tymczasowym domem dla milionów maskonurów, które przylatują tu z oceanu, by gniazdować.

Te urocze ptaki o czarno-białym upierzeniu i jaskrawo kolorowych dziobach, czule nazywane morskimi papugami, znajdziesz głównie na wysokich klifach Látrabjarg w dzikich Fiordach Zachodnich, gdzie bywają bardzo ufne i da się je fotografować z bliska. Po ogromne kolonie możesz wybrać się także do Borgarfjörður eystri na wschodzie albo na wyspy Vestmannaeyjar, gdzie podobno gniazduje nawet milion par.
Idealnym czasem na ich obserwację jest absolutny szczyt lata, czyli czerwiec i lipiec. Z własnego doświadczenia wiemy jednak, że w miejscach, gdzie te małe ptaszki gniazdują, dostęp bywa czasem ograniczony ze względu na ich ścisłą ochronę. Zwłaszcza przy popularnym łuku skalnym i klifie Dyrhólaey na południu w maju i czerwcu ścieżka może być całkowicie zamknięta, by nie niepokoić gniazdujących par, więc zawsze respektuj wyznaczone sznurki i zapory.
Lato jest też zdecydowanie najlepszym głównym sezonem na obserwację wielorybów. Choć statki wycieczkowe wypływają z portu w Reykjavíku przez cały długi rok, największą szansę na sukces masz od kwietnia do początku października. Jeśli chcesz mieć niemal stuprocentową pewność (statki oficjalnie raportują tu skuteczność na poziomie wspaniałych 98–99 procent), wybierz się na północ do malowniczego miasteczka Húsavík.
Właśnie je nazywa się stolicą wielorybów Europy, a w czerwcu i lipcu pojawiają się tu w wodach nawet fascynujące płetwale błękitne, co musi być przeżyciem na całe życie.
3. Otwarty interior i tęczowe góry Landmannalaugar
Podczas gdy słynna droga numer 1 (znana jako Ring Road) okalająca całą wyspę jest przez cały rok stosunkowo niezawodnie przejezdna, dziki islandzki interior czyli Highlands jest zimą szczelnie zamknięty pod wieloma metrami ciężkiego śniegu. Dopiero w zależności od tempa wiosennego topnienia, zwykle między połową a końcem czerwca, otwierają się wreszcie tak zwane górskie F-roads.

Te surowe, zakurzone drogi wymagają obowiązkowo z mocy prawa auta z napędem 4×4 i gorąco polecamy wcześniej przestudiować zasady przeprawiania się przez rzeki.
Wyruszyć tu jednak zdecydowanie warto — bez względu na każdą dodatkową wydaną złotówkę. Otworzy się przed tobą świat surowego, bezludnego pustkowia, który wygląda jak z innej planety. Chyba najsłynniejszym celem są tęczowe góry Landmannalaugar, mieniące się chyba wszystkimi wyobrażalnymi barwami od jaskrawożółtej przez zieloną aż po nasyconą czerwień dzięki wysokiej zawartości riolitu w skałach.
Do rejonu wulkanicznego pustkowia Askja drogi otwierają się zwykle dopiero w pierwszym lub drugim tygodniu lipca.
Jeśli kochasz turystykę pieszą i masz przyzwoitą kondycję, w miesiącach letnich otwiera się tu także słynny szlak Laugavegur. Mierzy imponujące 55 kilometrów, prowadzi z Landmannalaugar do zielonej doliny Þórsmörk i zwykle pokonuje się go tylko w krótkim oknie od końca czerwca do początku września.
Pamiętaj jednak, że miejsca w górskich schroniskach zarządzanych przez stowarzyszenie Ferðafélag Íslands bywają beznadziejnie wyprzedane już wiele miesięcy wcześniej. Kiedy objeżdżaliśmy wyspę jesienią, strasznie żałowaliśmy, że drogi do interioru już powoli zasypywał śnieg i ten inny świat musieliśmy sobie odpuścić.
4. Zejście prosto do gardzieli wulkanu Þríhnúkagígur
Jeśli szukasz absolutnego światowego unikatu, lato oferuje ci przeżycie, którego nie znajdziesz ot tak byle gdzie. Na Islandii masz bowiem wyjątkową możliwość zjechać specjalną otwartą windą, przypominającą platformę do mycia okien wieżowców, całe 198 metrów w głąb komory magmowej uśpionego wulkanu Þríhnúkagígur.

Ta ekskluzywna atrakcja zwana Inside the Volcano działa wyłącznie w wyznaczonym czasie od 5 maja do 30 października, gdy pozwalają na to warunki bezpieczeństwa i pogodowe. Na dole czeka na ciebie ogromny podziemny dom grający wszystkimi barwami, od fioletu przez żółć aż po nasyconą czerwień, za co odpowiadają minerały wypalone ekstremalnym żarem tysiące lat temu.
Musimy cię jednak szczerze ostrzec, że to mocno droga zabawa, która przewietrzy twój podróżniczy budżet. Ceny za tę mniej więcej półdniową wyprawę zaczynają się od około 300 dolarów amerykańskich od osoby.
Mimo to terminy w szczycie sezonu letniego zapełniają się bardzo szybko, więc jeśli marzysz o tym unikatowym zejściu, rezerwacji na pewno nie zostawiaj na ostatnią chwilę.
5. Ekstremalne zaćmienie Słońca w sierpniu 2026
Jeśli planujesz podróż na lato 2026, koniecznie musisz wiedzieć o jednym wielkim wydarzeniu, które dotknie całą wyspę. W środę 12 sierpnia 2026 zachodnią część Islandii ogarnie całkowite zaćmienie Słońca.

To pierwsze takie zjawisko astronomiczne w tym kraju od 1954 roku, a kolejne przyjdzie dopiero w 2196. Pas całkowitości przejdzie prosto przez odległe Fiordy Zachodnie, magiczny półwysep Snæfellsnes, sam Reykjavík oraz półwysep Reykjanes.
To wyjątkowe wydarzenie wywołało na wyspie kompletne logistyczne szaleństwo. Ludzie zjeżdżający się z całego świata rozdrapali bazę noclegową w rejonie pasa całkowitości często już na początku 2025 roku.
Ceny ostatnich wolnych pokoi atakują niewiarygodne ekstrema i wcale nie jest wyjątkiem trafić na zwykły starszy pensjonat w miasteczku Ísafjörður, który za noc liczy sobie nawet 700 dolarów amerykańskich. Na półwyspie Snæfellsnes szykuje się wręcz ogromny festiwal.
Przeżycie będzie z pewnością niewiarygodne — w fiordzie przy klifach Látrabjarg całkowita ciemność potrwa ponad dwie minuty, a w Reykjavíku słońce skryje się około 17:48 na jakąś minutę. Z danych historycznych wynika jednak, że w sierpniu na Islandii bywa w 70 do 80 procentach pochmurno, więc to dość droga loteria z chmurami.
Po szczegóły dotyczące dokładnych lokalizacji możesz zajrzeć na oficjalną stronę eclipse2026.is. Jeśli zaćmienie nie jest twoim głównym celem, szczerze radzimy w połowie sierpnia 2026 omijać zachodnią część wyspy szerokim łukiem i kierować się raczej na wschód, gdzie sytuacja cenowa będzie nieco znośniejsza.
Jesień i zima: 5 doświadczeń, które nie dadzą ci spać
Zimowy urlop blisko koła podbiegunowego brzmi może odrobinę szalenie, ale uwierz nam, że ma swój absolutnie nieopisywalny urok. Miesiące zimowe i jesienne od końca września do kwietnia zmuszą cię do wyraźnego zwolnienia.
Podczas gdy latem przejedziesz autem i zdążysz zaliczyć pięć wodospadów dziennie, zima pokaże ci swoją surową twarz i musisz dużo staranniej wybierać, co w ciągu zaledwie kilku godzin światła w ogóle zdążysz objechać.
1. Polowanie na magiczną zorzę polarną
Ludzie często pytają nas na Instagramie, w którym miesiącu mają wyruszyć, by upolować najlepsze zdjęcia zorzy polarnej czyli Aurora Borealis. Odpowiedź jest zaskakująco prosta — potrzebujesz do tego bowiem jak najdłuższego mroku. Sezon oficjalnie zaczyna się pod koniec sierpnia i trwa mniej więcej do początku kwietnia.


Najlepsze warunki panują w okresie od listopada do lutego, gdy słońce jest nad horyzontem tylko bardzo krótko, a mrok rządzi krajobrazem. Sami widzieliśmy zorzę w Fiordach Zachodnich i tego uczucia, gdy nad głową zaczynają tańczyć zielone smugi, a ty stoisz w mrozie pośrodku pustkowia, nie da się z niczym porównać.
Do udanego polowania potrzebujesz trzech podstawowych rzeczy: absolutnego mroku, czystego nieba i aktywności geomagnetycznej słońca (tak zwany indeks KP podawany w skali od zera do dziewięciu). Rok 2026 jest dla łowców szczególnie sprzyjający, bo znajdujemy się na szczycie tak zwanego Solar Cycle 25, co przynosi najsilniejsze zorze polarne od ponad dziesięciu lat.
Właśnie zachmurzenie bywa jednak największą przeszkodą. Dlatego zawsze zaglądaj na oficjalną stronę meteorologiczną en.vedur.is w zakładce Aurora, gdzie na mapie zachmurzenia kolor biały oznacza czyste niebo, a zielony pokazuje denerwujące chmury.
W ogóle nie zniechęcaj się, gdy indeks KP pokazuje tylko 2 lub 3. Nawet przy tych stosunkowo niższych wartościach widowisko na niebie może być absolutnie fantastyczne, jeśli jesteś wystarczająco daleko od smogu świetlnego dużych miast.
Jeśli chcesz sfotografować zorzę, telefonem z ręki zazwyczaj wiele nie zdziałasz. Koniecznie potrzebujesz statywu, ustawienia ISO na 1600–3200, otwarcia przysłony na maksimum (na przykład f/2.8) i wydłużenia czasu naświetlania na 5 do 15 sekund z ręcznym ostrzeniem na nieskończoność.
💡 Wskazówka: Bilety i zorganizowane wycieczki (po Islandii i okolicy) warto kupić wcześniej online na GetYourGuide — w sezonie zapełniają się szybko.
2. Eksploracja zachwycających jaskiń lodowcowych
Drugim największym magnesem srogiej islandzkiej zimy są niesamowite naturalne jaskinie lodowcowe, znane na całym świecie jako Ice Caves. Powstają zupełnie naturalnie przez topnienie latem i następne zamarzanie wody pod masywnym lodowcem Vatnajökull na południowym wschodzie wyspy. Te ogromne, prześwitujące, kryształowo błękitne tunele przy lagunie Jökulsárlón lub w parku narodowym Skaftafell są bezpiecznie dostępne wyłącznie w naprawdę mroźnych miesiącach, konkretnie od połowy października do marca.

Ze względów bezpieczeństwa chodzi się do nich wyłącznie z certyfikowanym przewodnikiem, który ma przy sobie potrzebny sprzęt, rozda ci raki na buty i kaski, a przede wszystkim bezpiecznie zna aktualny stan lodowca. Te potężne struktury lodowe nieustannie się zmieniają, ruszają i czasem nawet zawalają.
Jedynym wyjątkiem od tej zimowej reguły jest nieco ciemniejsza jaskinia pod lodowcem Katla w pobliżu miasteczka Vík, dostępna mniej więcej przez cały rok, ale te największe prześwitujące piękności po prostu wymagają porządnego, skrzypiącego zimowego mrozu.
3. Zdradliwe zimowe plaże i fale w Reynisfjara
Zimowe wybrzeże Islandii jest dzikie i niewiarygodnie fotogeniczne, ale potrafi też być śmiertelnie niebezpieczne. Dotyczy to głównie słynnej plaży Reynisfjara niedaleko Víku z ikonicznym czarnym piaskiem i bazaltowymi kolumnami, którą zimą smagają lodowate wiatry.

Właśnie tutaj regularnie występują tak zwane sneaker waves czyli zdradliwe fale. Morze początkowo wydaje się stosunkowo spokojne, a ty robisz sobie ładne zdjęcia, gdy nagle znikąd nadchodzi ogromna fala, która wlewa się o dziesiątki metrów dalej na plażę niż poprzednie.
Fale te mają ogromną siłę, z łatwością podetną ci nogi, a silny prąd denny bezkompromisowo wciągnie cię w lodowaty ocean, skąd przez ciężkie zimowe ubranie praktycznie nie ma już powrotu. Przez ostatnie dwadzieścia lat życie straciło tu w ten sposób kilku nieuważnych turystów.
Dlatego na plaży działa dziś wielka świetlna sygnalizacja ostrzegawcza i szczerze cię prosimy, byś ją respektował. Jeśli świeci na żółto lub czerwono, trzymaj się od wody w pełnej szacunku odległości co najmniej 30 metrów i pamiętaj o złotej zasadzie miejscowych: nigdy nie odwracaj się tyłem do dzikiego oceanu, nawet dla najpiękniejszego zdjęcia na Instagram.
4. Gorące źródła z widokiem na śnieg
Rozgrzanie się w gorącej wodzie geotermalnej, podczas gdy na czapkę padają ci płatki śniegu, należy do naszych absolutnie ulubionych zimowych przeżyć. Kąpiele pod gołym niebem uprawia się tu przez cały rok, ale dopiero zimą mają ten właściwy magiczny kontrast.

Możesz oczywiście wybrać się do słynnej Blue Lagoon niedaleko lotniska (która, nawiasem mówiąc, ma świetnie opracowany plan ewakuacji na wypadek erupcji wulkanu na pobliskim półwyspie Reykjanes), albo spróbować architektonicznie przepięknej i nowoczesnej Sky Lagoon prosto w Reykjavíku z ich luksusowym siedmiokrokowym rytuałem oczyszczania.
Jeśli jednak w 2026 roku kierujesz się na północ ku wulkanicznemu jezioru Mývatn, musisz wiedzieć o jednej zasadniczej zmianie. Stare i ulubione Mývatn Nature Baths 1 stycznia 2026 całkowicie zamknięto z powodu ogromnej przebudowy. Ponowne otwarcie pod nową nowoczesną nazwą Earth Lagoon planowane jest mniej więcej na przełom czerwca i lipca 2026.
Do tego czasu nie musisz jednak smucić się, bo na północy możesz pięknie rozgrzać się w świetnych leśnych łaźniach Forest Lagoon przy mieście Akureyri lub w zapierających dech basenach GeoSea w Húsavíku z widokiem prosto na otwarty ocean.
5. Jesienne barwy i shoulder season
Okres przejściowy, tak zwany shoulder season na przełomie września i października, to dokładnie ten czas, kiedy byliśmy tu my z Lukášem. Z punktu widzenia przyrody było to niewiarygodnie fotogeniczne. Niekończące się pola lawowe porośnięte tym charakterystycznym, szorstkim mchem przybrały przepiękne nasycone żółte odcienie, które idealnie kontrastowały z szarym niebem i ciemnoniebieskim oceanem w tle.


Ponadto ogromnie odpowiadało nam to, że turystów gwałtownie ubyło. Na wąskich widokowych ścieżkach nie tłoczyliśmy się, ceny guesthousów były wyraźnie przyjemniejsze niż w zatłoczonym lipcu, a przy słynnych wodospadach dało się zaparkować zupełnie bez nerwów.
Wrzesień jest też miesiącem, gdy zwykle jeszcze w pierwszej połowie zdążysz wyruszyć w ostatniej chwili do interioru, zanim drogi na długie miesiące ostatecznie zasypie śnieg.
Z drugiej strony musisz wiedzieć, że październik przynosi już ostry jesienny wiatr i bardzo silne deszcze. Mniej więcej od pierwszego października wiele mniejszych punktów usługowych poza dużymi miastami, drobne toalety przy bardziej oddalonych zabytkach i urocze wiejskie bistra bezkompromisowo się zamyka z tabliczką, że widzimy się dopiero w kwietniu na wiosnę.
Po prostu trzeba to wcześniej uwzględnić i dla pewności mieć przy sobie zawsze jakąś większą przekąskę kupioną w mieście.
Pogoda na Islandii miesiąc po miesiącu: co cię czeka i nie minie
Choć krążą straszne opowieści o arktycznych mrozach, dzięki silnemu wpływowi ciepłego Prądu Zatokowego islandzkie zimy są zaskakująco bardzo łagodne, a lata wręcz chłodniejsze. W stolicy, Reykjavíku, średnia temperatura rzadko spada głęboko poniżej zera.
Prawdziwym i nieprzewidywalnym wrogiem nie jest tu bowiem rtęć na termometrze, lecz nieustannie zmieniające się warunki i ekstremalnie silny wiatr, który z temperaturą odczuwalną robi prawdziwe cuda. Rozłóżmy ten rok na części krok po kroku.
1. Styczeń–marzec (zima w pełni)
Początek roku upływa pod znakiem chłodu, długich ciemnych nocy i nieprzewidywalnej, dzikiej pogody. W styczniu średnie temperatury w stolicy oscylują tuż wokół zera, zwykle między -2 a +2 stopnie Celsjusza.

Słonko wyjrzy tylko na jakieś smutne pięć godzin dziennie i statystycznie jest to najbardziej wietrzny miesiąc w całym roku. Drogi bywają zwykle niebezpiecznie pokryte lodem i nawianym śniegiem, więc auto z napędem 4×4 to absolutna i niezbędna konieczność dla twojego bezpieczeństwa.
Luty (z temperaturami -2 do +3 stopnie) i marzec zaczynają powoli dokładać cennego światła dziennego. W marcu słonko świeci już mniej więcej wspaniałych 11 godzin, co daje ci dużo większe pole manewru przy zwiedzaniu wodospadów na południu wyspy.
To absolutnie idealne miesiące na odkrywanie błękitnych jaskiń lodowych za dnia i nocne polowanie na zorzę polarną wieczorami. Wielkim bonusem są też finanse, bo poza świętami miesiące zimowe są generalnie najtańszym okresem, gdy na biletach lotniczych i noclegach zaoszczędzisz spokojnie nawet 30 do 50 procent w porównaniu ze szczytem sezonu letniego.
2. Kwiecień i maj (przebudzenie i maskonury)
Kwiecień i maj to okres wielkiego wiosennego przebudzenia. Dni nagle gwałtownie się wydłużają i w maju nacieszysz się luksusowymi 18 godzinami światła dziennego.

Temperatury powoli wspinają się ku przyjemniejszym wartościom, zwykle zmierzysz między 4 a 9 stopni Celsjusza. Maj należy ponadto statystycznie do najbardziej suchych miesięcy na Islandii, co w tak deszczowym miejscu z ulgą uznajemy za ogromny plus.
W tych miesiącach przyroda wreszcie wraca do życia i na wyspę zaczynają masowo przylatywać ukochane stada maskonurów. Drogi wzdłuż południowego i północnego wybrzeża są już zwykle czyste i łatwo przejezdne bez większego stresu, jednak interior wciąż mocno trzyma śnieg, a górskie F-roads pozostają bezkompromisowo zamknięte.
To po prostu świetny wiosenny kompromis, gdy nacieszysz się przepiękną budzącą się przyrodą i wielorybami w zatokach, a wszystko to absolutnie bez tłoczących się tłumów turystów z wakacji letnich.
3. Czerwiec–sierpień (szczyt sezonu)
To zdecydowanie najpopularniejsze miesiące w całym roku. W czerwcu opady spadają do swojego rocznego minimum, a w lipcu wiatr jest wreszcie najspokojniejszy z całego roku.

Temperatury w ciągu dnia wspinają się do wiosennych 9 do 13 stopni Celsjusza, a choć nie wydaje się to dużo, w pełnym słońcu gdzieś w zaciszu za skałą możesz spokojnie opalać się w koszulce z krótkim rękawem. Przeżycie magicznego słońca o północy kusi dziesiątki tysięcy odwiedzających, a wraz z końcem czerwca otwierają się wreszcie wytęsknione zakurzone drogi ku wulkanowi Askja i do barwnego Landmannalaugar.
W lipcu wyspa znajduje się w absolutnym szczycie turystycznego natężenia letniego. Znane miejsca na południu, jak przepiękny wodospad Skógafoss czy lodowcowa laguna Jökulsárlón, dosłownie pękają w szwach pod naporem autobusów.
Sierpień upływa pod znakiem odlotu maskonurów z powrotem na ocean (zwykle około połowy miesiąca) i stopniowego skracania długich dni, przy czym zaczyna już powoli przybywać opadów deszczu. Dlatego na miesiące letnie zawsze rób rezerwacje wynajętego auta i wszystkich pokoi hotelowych z ogromnym, wielomiesięcznym wyprzedzeniem, zwłaszcza wokół zaćmienia w 2026 roku.
4. Wrzesień–grudzień (od barwnej jesieni po mrok)
Wrzesień jest niezmiernie piękny, ale odrobinę zdradliwy. Przyroda co prawda zyskuje przepiękne złociste barwy, turystów ubywa, a zielona zorza polarna wraca na niebo wraz z dłuższymi nocami, ale według statystyk to najbardziej deszczowy miesiąc ze wszystkich.

Październik (gdy temperatury wahają się od 2 do 7 stopni) bywa wręcz loterią. Często z oceanu nadciągają silne jesienne burze i wiatr, który ma taką siłę, że może ci dosłownie urwać drzwi wynajętego auta, jeśli nie uważasz. Większość punktów usługowych poza dużymi miastami w dodatku zamyka swoje bramy.
Listopad i grudzień to miesiące przeznaczone głównie dla twardszych poszukiwaczy przygód. W grudniu wokół przesilenia zimowego rozwidnia się dopiero przed południem, a słońce nad horyzontem wytrzymuje zaledwie nędzne 4 godziny, przy czym temperatury nieustannie balansują wokół punktu zamarzania.
Za to możesz przeżyć niewiarygodnie czarującą przedświąteczną atmosferę w uliczkach Reykjavíku, bez wyrzutów sumienia rozgrzewać się długie godziny w gorących źródłach i wieczór w wieczór z kubkiem herbaty wypatrywać zielonej zorzy tańczącej nad ośnieżonymi szczytami gór.
Co spakować na islandzki wiatr i chłód
Istnieje jedno piękne i w stu procentach prawdziwe lokalne powiedzenie, które mówi, że w trakcie obiadu możesz tu przeżyć wszystkie cztery pory roku. Rano wyruszyliśmy z pensjonatu zalani słonkiem w samej cienkiej bluzie, w południe na klifie złapał nas silny poziomy deszcz, po południu zaczął padać ogromny grad, a wieczorem niebo rozświetliła zorza nad gwiaździstym firmamentem.

Kluczem do przetrwania i dobrego humoru jest po prostu właściwe i mądre pakowanie walizki.
1. Warstwowanie to absolutna podstawa
Podstawową zasadą numer jeden jest ubieranie się na cebulkę. Klasyczne dżinsy możesz od razu z czystym sumieniem zostawić w domu w szafie, bo gdy nasiąkną na islandzkim wietrze, wyschną ci prawdopodobnie dopiero po powrocie do Polski.

Jako pierwszą warstwę spodnią zawsze wybieraj dobrej jakości bieliznę termoaktywną z naturalnej wełny merino, która świetnie odprowadza pot, a jednocześnie cudownie cię grzeje nawet wtedy, gdy jest lekko wilgotna od wysiłku na trekkingu. Na nią przychodzi dobra ocieplająca warstwa środkowa, najlepiej ciepła bluza polarowa lub cienka, łatwo składana kurtka puchowa.
Zdecydowanie najważniejszą pozycją w plecaku jest jednak warstwa wierzchnia. Potrzebujesz absolutnie nieprzemakalnej i w stu procentach nieprzewiewnej kurtki oraz dobrych spodni (tu warto zainwestować w dobrą membranę typu Gore-Tex). Islandzki wiatr potrafi bardzo szybko obniżyć odczuwalną temperaturę na skórze i chłodzi po prostu o wiele bardziej niż to, co pokazuje rtęć na termometrze w aucie.
Oczywistością na każdą pogodę są ciepłe czapki chroniące uszy, nieprzemakalne rękawice i solidne, za kostkę buty turystyczne, które przed wylotem nie zapomnij porządnie zaimpregnować. Jeśli jedziesz w miesiącach zimowych, spakuj do walizki na pewno też dobre raczki na oblodzone ścieżki przy wodospadach i mocną czołówkę.
Z tą surową i nieprzewidywalną pogodą ściśle wiąże się też nasze stanowcze zalecenie dotyczące auta z wypożyczalni. Silna wichura regularnie unosi tu z długich równin drobny piasek wulkaniczny i ostre kamyki, które w ciągu kilku godzin potrafią dosłownie zedrzeć lakier auta aż do gołej blachy i zniszczyć przednią szybę. My od dawna mamy dobre doświadczenia z porównywarką wypożyczalni, z której korzystamy z Lukášem na całym świecie.
Na pewno wykup jednak na Islandii specjalne ubezpieczenia dodatkowe Gravel Protection (od odpryskującego żwiru) i SAAP (od niszczącego popiołu i piasku, których uszkodzenie inaczej może sięgnąć 500 tysięcy do 1,5 miliona ISK, czyli ponad 45 tysięcy złotych). I pamiętaj, żadne ubezpieczenie nie pokrywa wyrwanych drzwi, więc gdy na parkingu wieje, przy wysiadaniu trzymaj je zawsze mocno obiema rękami.
2. Dlaczego zostawić parasol w domu i zabrać kostium kąpielowy
Może wyda ci się to oczywistością, ale naprawdę, na poważnie nie bierz ze sobą do walizki parasola. Będzie ci tu kompletnie na nic, bo słynny islandzki wiatr wywinąłby ci go na drugą stronę i bezpowrotnie zniszczył mniej więcej w pierwszych pięciu sekundach po uroczystym otwarciu.

Zamiast parasola sięgnij więc od razu po dobry płaszcz przeciwdeszczowy lub duże ponczo, które da się sprytnie zarzucić także na plecak ze sprzętem foto. W miesiącach letnich na pewno spakuj wspomnianą opaskę na oczy do spania, a jeśli kierujesz się nad jezioro Mývatn, przyda się też repelent na dokuczliwe drobne ochotki.
Natomiast rzeczą, której nie wolno ci zapomnieć w domu pod żadnym pozorem (i to dotyczy także sytuacji, gdy jedziesz pośrodku ciemnych styczniowych zamieci), jest kostium kąpielowy. Kąpiele termalne są tu bowiem absolutną alfą i omegą lokalnej kultury, a rozgrzanie się w gorącej wodzie z widokiem na biało ośnieżone wzgórza to najlepsze relaksujące uczucie na świecie po wymagającym dniu w aucie.
Miej jednak na uwadze jedną zasadniczą rzecz, a jest nią surowa etykieta lokalnych basenów (sundlaug). Przed wejściem do gorącej wody musisz się zawsze dokładnie umyć mydłem zupełnie bez kostiumu w oddzielnych prysznicach (uwaga, dotyczy to dokładnego umycia pach, nóg oraz miejsc intymnych). Islandczycy celowo nie używają w wodzie aż tyle chemicznego chloru i na tej rygorystycznej higienie ogromnie im zależy.
Szybki prysznic w już założonym kostiumie jest tu uważany za ogromne, nieuprzejme, a przez miejscowych często i głośno krytykowane faux pas. Przed każdą poranną podróżą z hotelu nie zapomnij też sprawdzać aktualnego stanu przejezdności dróg na umferdin.is oraz ostrzeżeń bezpieczeństwa przed wiatrem na oficjalnej stronie ratowników safetravel.is.
Gdzie zjeść na Islandii: przewodnik nie tylko dla wegetarian
Jedzenie w małych kawiarenkach i restauracjach na wyspie jest absolutnie wyśmienite, choć musisz z góry liczyć się z tym, że niezawodnie przewietrzy twój podróżniczy portfel nieco bardziej niż podobne lokale w reszcie Europy. My dwoje z Lukášem jesteśmy wegetarianami, więc mnóstwo klasycznych i słynnych rybnych restauracji na wybrzeżu kompletnie nas podczas roadtripu ominęło.
Miejscowi co prawda chętnie proponują w przewodnikach tradycyjne mięsne specjały, jak fermentowany rekin Hákarl (co dziś jest raczej drogą adrenalinową atrakcją turystyczną) czy rozgrzewająca jagnięca zupa Kjötsúpa, którą z kolei bardzo chwalą sobie mięsożercy za jej sytość po wymagającym mroźnym dniu, ale my zawsze bez problemu znajdowaliśmy tu coś świetnego i ciepłego bez mięsa.
Absolutnie najbardziej podczas podróży po południu polubiliśmy cudowną farmę pomidorów Friðheimar, która leży sprytnie na trasie popularnej pętli Golden Circle i polecamy zrobić tu rezerwację stolika. Siedzisz prosto w nagrzanej, rozświetlonej szklarni pośród setek wysokich roślin dojrzałych pomidorów, a serwują tu absolutnie najlepszą kremową zupę pomidorową ze świeżym domowym chlebem.
W dodatku działa to tu na genialny system „jedz, ile chcesz”, więc za jedną stałą cenę możesz z chochli dokładać sobie aż do pęknięcia, co po chłodnym, wiatrem owianym przedpołudniu przy gejzerach ogromnie doceniliśmy i zjedliśmy chyba trzy talerze.
Jeśli po południu dopadnie cię głód w mniejszym mieście Selfoss podczas podróży po południowym wybrzeżu, gorąco polecamy zatrzymać się w strasznie przytulnym rodzinnym lokalu Kaffi Krús. Wpadniesz do małego żółtego domku o przyjemnej atmosferze, gdzie w piecu robią absolutnie fantastyczne wegetariańskie pizze z bogatym dodatkiem i porządny makaron.
A jeśli będziesz wałęsać się barwnymi uliczkami stolicy Reykjavíku, na pewno wpadnij na obiad do sympatycznego bistra Kaffi Vínyl lub zamów luksusowy veggie burger z porządną porcją frytek w słynnym hipsterskim lokalu Block Burger. Zaskakująco scena wegańska działa tu dla nas bardzo dobrze i naturalnie, a niemal na każdej większej stacji benzynowej (nawet przy tych słynnych samoobsługowych pompach N1) bez długiego szukania zdobędziesz jakiś dobry ciepły wegański wrap lub świeżą kanapkę na dalszą drogę do auta. 😉
Dokąd dalej
Jeśli właśnie z zapałem układasz plany na swój wyspiarski roadtrip, koniecznie zajrzyj też do naszych innych artykułów pełnych szczegółowych wskazówek i konkretnych tras, które przygotowaliśmy dla ciebie na blogu.
- Islandia: kompletny przewodnik dla podróżujących – Wszystko, co musisz wiedzieć przed wylotem w jednym miejscu.
- Jaka jest Islandia w październiku i ile to wszystko kosztuje – Szczegółowe spojrzenie na nasz jesienny budżet.
- Najpiękniejsze miejsca Islandii: co musisz zobaczyć – Nasze ulubione przystanki ze wskazówkami parkingowymi.
- Gdzie i jak złapać zorzę polarną: Islandia, Finlandia i Norwegia – Praktyczny poradnik fotografowania i łowienia zorzy.
🚗 Wynajem auta w podróży
Sprawdzone auta do wynajęcia na Islandii
Szukaj przez porównywarkę DiscoverCars — porównuje ceny dziesiątek lokalnych i międzynarodowych wypożyczalni, a większość rezerwacji ma bezpłatne anulowanie.
Porównaj ceny aut na Islandii →Najczęściej zadawane pytania
Kiedy najlepiej jechać na Islandię?
Wszystko zależy od tego, czego realnie oczekujesz od podróży. Jeśli interesują Cię przyjemne ciepłe miesiące, pyliste treki w głębi lądu i niekończące się dni z magicznym słońcem o północy, jedź od czerwca do sierpnia. Jeśli wolisz w rakach odkrywać przezroczyste lodowe jaskinie i obserwować na niebie zieloną zorzę polarną bez tłumów turystów, wybierz raczej miesiące zimowe od listopada do marca.
Kiedy jest na Islandii główny sezon turystyczny?
Ta najbardziej intensywna sezon na wyspie osiąga szczyt w ciepłym lipcu i sierpniu. Pogoda w tych miesiącach bywa najłagodniejsza i wszystkie drogi, włącznie z tymi wymagającymi górskimi F-roads do Landmannalaugar i Askji, są w tym czasie już w pełni otwarte. Na wyspę logicznie przyjeżdża wtedy najwięcej zagranicznych turystów, a ceny wypożyczalni czy pensjonatów są na swoich absolutnych letnich maksimach.
Kiedy można zobaczyć zorzę polarną na Islandii?
Sezon zorzy polarnej trwa dzięki wystarczającej ciemności od końca sierpnia mniej więcej do początku kwietnia. Absolutnie najlepszymi miesiącami do jej obserwacji są jednak listopad do lutego, ponieważ dni są wtedy najkrótsze i macie naprawdę długie nocne godziny ciemnego nieba, by móc w spokoju oglądać zorzę nad sobą, wytrzymać mróz i sfotografować ją ze statywu.
Na co uważać na Islandii?
Największym ukrytym niebezpieczeństwem dla turystów jest bez wątpienia pogoda i ekstremalnie silny wiatr, który potrafi w mgnieniu oka wyrwać otwarte drzwi w wynajętym samochodzie. Szczególnie uważajcie także na słynnej plaży Reynisfjara z czarnym piaskiem niedaleko miasteczka Vík. Występują tam tak zwane sneaker waves, czyli bardzo zdradliwe fale, które z daleka wyglądają niewinnie, ale mają ogromną siłę i mogą bez problemu wciągnąć was do lodowatego oceanu, jeśli nie będziecie respektować sygnalizacji ostrzegawczej i nie zachowacie minimum 30 metrów odległości od wody.
Czy zimą potrzebny jest samochód z napędem 4×4?
Stuprocentowo zdecydowanie tak i nie idźcie na kompromisy. Od chłodnego listopada do marca drogi poza głównymi szlakami bardzo często bywają oblodzone i pełne zasp, ubitego śniegu. Nawet dla zwykłego spokoju ducha za kierownicą nieporównywalnie lepiej jest mieć mocniejszy i wyższy pojazd. W ciepłych letnich miesiącach do przejazdu asfaltową drogą numer jeden spokojnie wystarczy klasyczny mniejszy samochód, ale pamiętajcie, że do wjazdu w głąb lądu na F-roads potrzebujecie 4×4 zgodnie z prawem o każdej porze roku.
Jakie nowości dotyczące opłat wprowadzono w roku 2026?
Od 1 stycznia 2026 roku rząd islandzki wprowadził tak zwaną opłatę kilometrową dla wszystkich samochodów osobowych i mniejszych SUV-ów. Opłata wynosi około 6,95 ISK za przejechany kilometr, co zostanie doliczone do standardowej dziennej stawki za wynajem pojazdu przy płatności w wypożyczalni. Tę kwotę wypożyczalnie rozliczają zazwyczaj albo ryczałtem dziennym w wysokości około piętnastu stówek ISK, albo dokładnym rozliczeniem przy zwrocie kluczyków po powrocie na lotnisko.
Kiedy można zobaczyć urocze maskonury?
Maskonury, czyli kolorowe papuchałki, nie są widoczne na islandzkich klifach przez cały rok, ponieważ zimę spędzają na otwartym oceanie. Przylatują tu jedynie na niezbędne lęgi mniej więcej od końca kwietnia do połowy sierpnia, przy czym absolutnym szczytem do ich fotografowania są miesiące czerwiec i lipiec, kiedy to na klifach Látrabjarg i wyspach Vestmannaeyjar macie szansę zobaczyć miliony tych małych piękności z rybkami w dziobkach.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
