Rano obudziliśmy się, spakowaliśmy rzeczy w naszym małym pensjonacie i ruszyliśmy na południowy wschód, gdzie czekał na nas krajobraz rodem z zupełnie innej planety. W chwili, gdy po raz pierwszy w oddali wyłonił się przed nami olbrzymi biały zjawa lodowca Vatnajökull, oboje z Lukášem oniemieliśmy z zachwytu. To jest właśnie ta Islandia, o której marzy każdy podróżnik.
Właśnie tutaj, gdzie ogromne masy starego lodu spotykają się z dzikim Atlantykiem, leży słynna laguna lodowcowa Jökulsárlón, na którą czekaliśmy chyba najbardziej ze wszystkiego. Z jednej strony to była zapierająca dech w piersiach romantyczność, gdy obserwowaliśmy błękitne kry leniwie sunące po tafli wody, ale z drugiej strony ogarnął nas dziwny smutek. Człowiek widzi tu bowiem na własne oczy, jak szybko ten majestatyczny lodowiec się cofa i topnieje w oczach.
W tym artykule znajdziesz 13 wskazówek, co zobaczyć i robić w okolicy laguny lodowcowej Jökulsárlón, jak zaplanować podróż i na co uważać. Podpowiem ci, gdzie strategicznie się zatrzymać, jak tu jest z jedzeniem dla wegetarian i ile te lodowe wrażenia ostatecznie cię będą kosztować.

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
- Główna gwiazda: Laguna lodowcowa Jökulsárlón i położona naprzeciwko plaża Diamond Beach z olbrzymimi kawałkami lodu to absolutny must-see.
- Aktywne wrażenia: Przejdź się po lodowcu w rakach (tylko z przewodnikiem) albo zimą wyrusz na zwiedzanie zachwycających niebieskich jaskiń lodowych.
- Mniej ludzi: Zatrzymaj się przy mniejszej lagunie Fjallsárlón, która jest spokojniejsza, albo zanurz się w gorących basenikach Hoffell hot tubs z widokiem na góry.
- Bezpieczeństwo przede wszystkim: Nigdy nie stawaj tyłem do oceanu na Diamond Beach ze względu na niespodziewane fale, a na lodowiec nie wchodź bez certyfikowanego przewodnika.
- Logistyka: Z Reykjaviku to pięć godzin czystej jazdy, więc nie opłaca się tu przyjeżdżać na jednodniową wycieczkę — najlepiej przenocować w pobliżu i delektować się okolicą bez pośpiechu.
Kiedy jechać i jak się tam dostać
Z Reykjaviku do laguny lodowcowej jest niespełna 380 kilometrów, co oznacza mniej więcej pięć godzin czystego czasu za kierownicą. My sprytnie rozłożyliśmy sobie trasę, bo pokonanie jej w jeden dzień tam i z powrotem byłoby czystym szaleństwem, podczas którego w ogóle nie nacieszylibyście się tym pięknem.
W rzeczywistości po drodze zatrzymacie się przy co drugim wodospadzie, więc idealnie jest przenocować mniej więcej w połowie trasy gdzieś w okolicy miasteczka Vík i dotrzeć do lodowców dopiero następnego dnia, pięknie wypoczęci. Droga numer 1 jest tu wprawdzie w całości asfaltowa i dobrze utrzymana, ale przygotujcie się na ponad 150 wąskich jednokierunkowych mostów (tzw. Einbreið brú), gdzie zawsze obowiązuje zasada, że samochód bliżej mostu ma pierwszeństwo, a kontakt wzrokowy z kierowcą jadącym z naprzeciwka jest absolutną koniecznością.
Jeśli zastanawiacie się nad idealnym terminem na wizytę, cały region Jökulsárlón jest urzekający przez cały rok, tylko wraz z porą roku trochę zmienia się oferta atrakcji. Lato (od czerwca do sierpnia) oferuje niekończące się dni i słońce o północy, kiedy to około 21 czerwca jest jasno przez niewiarygodne 21 godzin na dobę. Liczcie się jednak z ogromnymi tłumami turystów i wysokimi cenami noclegów.
Specjalne ostrzeżenie mam co do sierpnia 2026, kiedy to 12 sierpnia na Islandii ma nastąpić całkowite zaćmienie słońca i choć południowy wschód nie znajdzie się dokładnie w pasie totalności, cała wyspa będzie zgodnie z przewidywaniami beznadziejnie wyprzedana. Z kolei zima (od listopada do marca) jest magiczna tym, że możecie zajrzeć do jaskiń lodowych, a przy odrobinie szczęścia ujrzycie zorzę polarną — tylko musicie każdego ranka uważnie śledzić oficjalny portal przejezdności dróg, bo zamiecie śnieżne czasem zupełnie zamykają główną trasę.
Przy wynajmie samochodu zdecydowanie nie oszczędzajcie na ubezpieczeniu i zawsze dopłaćcie za ochronę przed piaskiem i popiołem (SAAP). Zwłaszcza na rozległych równinach pod lodowcem Vatnajökull często wieje tak silny wiatr, że unosi drobny pył wulkaniczny, który potrafi zniszczyć lakier auta w ciągu kilkudziesięciu minut, a szkody sięgają wówczas astronomicznych kwot przekraczających 10 000 euro, których standardowe ubezpieczenie AC nie pokrywa.
Kolejną islandzką osobliwością jest otwieranie drzwi auta, bo tutejsze wichury potrafią dosłownie wyrwać je z zawiasów, więc oboje z Lukášem bardzo szybko nauczyliśmy się trzymać drzwi mocno obiema rękami. Pamiętajcie też, że od 2026 roku na Islandii obowiązuje nowy podatek od kilometrów dla samochodów osobowych, wynoszący niespełna 7 ISK za kilometr (około 0,05 euro), co wypożyczalnie często rozwiązują stałą opłatą dzienną około 1500 ISK, więc od razu wkalkulujcie to w budżet, korzystając z informacji z oficjalnego portalu rządowego.
Gdzie się zatrzymać i ile to kosztuje
Znalezienie przystępnego cenowo noclegu na południowym wschodzie może być nie lada wyzwaniem, bo dużych kompleksów hotelowych jest tu jak na lekarstwo, a te najlepsze pensjonaty bywają wyprzedane nawet kilka miesięcy naprzód. Na całym odcinku dominują raczej mniejsze gospodarstwa agroturystyczne i guesthouse’y, gdzie ceny za zwykły pokój dwuosobowy wahają się mniej więcej od 120 do 215 euro za noc.
My z Lukášem od razu odrzuciliśmy opcję spania w namiocie, bo już na przełomie września i października było tu porządnie zimno, i woleliśmy znaleźć przytulne apartamenty ze wspólną kuchnią. Nie zapominajcie też, że do każdego noclegu dolicza się podatek noclegowy w wysokości około 800 ISK (około 5,50 euro) za noc za pokój, a w przypadku kempingów to 400 ISK — szczegółowo wyjaśnia to islandzki urząd skarbowy.
💡 Konkretne propozycje noclegów (ceny i dostępność sprawdzicie przez Booking, rezerwujcie z wyprzedzeniem — w sezonie i wokół zaćmienia 2026 znikają na miesiące naprzód):
- Fosshótel Glacier Lagoon (Hof)
- Adventure Hotel Hof (Hof)
- Hótel Höfn (Höfn)
- Hótel Katla by Keahotels (Vík)
Jeśli chcecie być jak najbliżej wszystkich głównych atrakcji i zminimalizować poranne przejazdy, szukajcie noclegu w osadach Hof lub Freysnes, kawałek od parku narodowego Skaftafell. Znajdziecie tu bardzo przyjemny trzygwiazdkowy Adventure Hotel Hof, ale jeśli szukacie wręcz luksusowego noclegu tuż przy lagunie, możecie wypróbować wspaniały Fosshotel Glacier Lagoon, gdzie mają nawet spa.
Ceny za noc mogą tam wprawdzie w szczycie sezonu wspiąć się nawet do 340 euro, ale dla miłośników komfortu po wyczerpującym, mroźnym dniu to ogromne przeżycie.
Wyraźnie tańszą opcją i logiczną bazą do zwiedzania wschodniej części jest dojechanie aż do miasteczka Höfn, gdzie znajdziecie najwięcej możliwości, w tym hostele i sklepy. Z laguny jest tu jeszcze jakąś godzinę jazdy na wschód, ale jeśli planujecie kontynuować dalej do Fiordów Wschodnich, to absolutnie idealny punkt strategiczny.
Dla podróżnych z naprawdę ścisłym budżetem (około 2800–3900 euro na parę za cały tydzień) najrozsądniejszym wyborem jest wynajem ogrzewanego campervana i spanie na kempingach, z których jeden — ogromny i świetnie wyposażony — znajdziecie wprost w Skaftafell, a kolejny w Höfn. Dziki kemping jest bowiem na Islandii surowo zakazany.
Jökulsárlón i okolice: 4 propozycje na lodowe piękno
Przyjrzyjmy się od razu tym największym magnesom, dla których większość podróżnych z całego świata w ogóle tu przyjeżdża. Ten region jest bowiem tak fotogeniczny, że nie będziecie wiedzieć, gdzie wcześniej skierować aparat, i gwarantuję, że bez problemu zapełnicie tu kartę pamięci już w ciągu pierwszych kilku godzin.
1. Laguna lodowcowa Jökulsárlón
To jest właśnie miejsce, w którym musicie się zatrzymać, nawet gdybyście mieli na Islandii zobaczyć tylko jedną jedyną rzecz. Uchodzi tu ogromny jęzor lodowcowy Breiðamerkurjökull, z którego do najgłębszego jeziora całej wyspy nieustannie odłamują się masywne kawały stuletniego lodu. Spędziliśmy tu jakieś dwie godziny tylko na tym, że zafascynowani staliśmy na brzegu i obserwowaliśmy tę niewiarygodną grę barw — od jaskrawej bieli przez głęboki turkus aż po pasma czarnego popiołu wulkanicznego.


Dużym bonusem jest to, że w lagunie dość często żyją foki, które chętnie polują tu na ryby albo po prostu leniwie odpoczywają na krach. Akurat gdy spacerowaliśmy wzdłuż brzegu, kilka razy kawałek od nas wyłaniała się ciekawska głowa — foka przyglądała nam się chwilę, a potem z absolutną elegancją znikała pod wodą.
Samo wejście do laguny jest darmowe, a płaci się tylko za parking w wysokości 1000 ISK (czyli około 7 euro), przy czym tuż przy parkingu znajdziecie otwartą cały rok kawiarnię, w której można się ogrzać. Jeśli chcecie sprawdzić sytuację na miejscu jeszcze z domu i skontrolować zachmurzenie, możecie skorzystać z oficjalnej strony o pogodzie, która oferuje dokładne prognozy dla całego regionu.
💡 Wskazówka: Bilety i zorganizowane wycieczki po Islandii i okolicach warto kupić z wyprzedzeniem online na GetYourGuide — w sezonie szybko się zapełniają.
2. Rejs po lagunie: amfibia kontra Zodiac
Skoro już będziecie przy lagunie, byłoby ogromną szkodą nie przyjrzeć się tym lodowym gigantom z bliska, prosto z tafli wody. W szczycie sezonu, który trwa mniej więcej od 1 maja do końca października, macie do wyboru dwa główne typy łodzi i jest to taki mały dylemat, w którym liczy się głównie wasz budżet oraz to, z kim podróżujecie. Latem jest tu jednak naprawdę tłoczno, więc rejs zdecydowanie rezerwujcie z dużym wyprzedzeniem, inaczej będziecie tylko ze smutkiem patrzeć z brzegu.

Pierwszą i najbardziej dostępną opcją jest duża łódź amfibia, która z lądu na potężnych kołach wjeżdża prosto do wody. To wolniejszy i spokojniejszy rejs trwający około 40 minut, a bilet dla dorosłego kosztuje 7100 ISK (około 48 euro).
Dzieci od 6 do 12 lat płacą 3500 ISK, a te najmłodsze do pięciu lat jadą zupełnie za darmo, więc dla rodzin to bez dyskusji najlepszy wybór — przewodnik w trakcie rejsu da wam nawet skosztować kawałka tysiącletniego lodu.
Jeśli jednak pragniecie większej przygody i chcecie poczuć wiatr we włosach, dopłaćcie za mniejszy gumowy ponton Zodiac ze sztywnym dnem. Wycieczka kosztuje wprawdzie 16 600 ISK (około 112 euro), a dzieci od 10 do 12 lat płacą 8300 ISK, ale przeżycie jest absolutnie nieporównywalne. Łódź jest znacznie szybsza i w jakieś 75 minut dotrzecie aż osiem kilometrów dalej, do samej ściany lodowca, dokąd powolne amfibie nie docierają, a do tego możecie przeplatać się wąskimi kanałami w bezpośredniej bliskości ogromnych kier.
3. Diamond Beach i klejnoty z lodu
Wystarczy przejść główną drogę od laguny w stronę oceanu i znajdziecie się w zupełnie innym świecie na plaży Breiðamerkursandur. Krótka rzeka odnosi tu bowiem wszystkie odtopione kawałki lodu do morza, które następnie szlifuje je falami do gładka i wyrzuca z powrotem na czarną jak węgiel plażę wulkaniczną.


Biegaliśmy tu zupełnie zachwyceni, bo ten kontrast krystalicznie czystego lodu na węglowo czarnym podłożu to absolutny raj dla fotografów, zwłaszcza o wschodzie słońca, kiedy poranne ciepłe światło prześwietla lodowe bloki i nadaje im wręcz magicznego odcienia.
Muszę was jednak niezwykle dobitnie ostrzec przed tutejszym dzikim Atlantykiem, bo to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na Islandii. Plaża jest niesławnie znana ze swoich zdradliwych fal-niespodzianek (sneaker waves), które mogą znienacka uderzyć znacznie dalej i mocniej, niżby się ze spokojnej tafli mogło wydawać.
Nigdy zatem nie stawajcie na plaży tyłem do oceanu, gdy robicie sobie selfie przy lodzie, i nie stawajcie tuż przed krami w chwili, gdy nadchodzi choćby mniejsza fala — ciężki lód może was bowiem łatwo przygnieść. Aktualne ostrzeżenia zawsze znajdziecie na portalu bezpieczeństwa Safetravel.
4. Fjallsárlón jako spokojniejsza alternatywa
Jeśli przy głównej lagunie trochę zmęczą was ogromne tłumy ludzi, pełne parkingi i wszechobecny hałas, podjedźcie jakieś dziesięć minut samochodem z powrotem na zachód do mniejszego braciszka Jökulsárlónu. Laguna Fjallsárlón nie jest co prawda tak ogromna, a jej woda nie ma tak intensywnie niebieskiej barwy, ale ma ogromną zaletę — sam jęzor lodowcowy wznosi się tu znacznie bliżej brzegu i robi tym większe, majestatyczne i dramatyczne wrażenie.

My zaznaliśmy tu zupełnie cudownego spokoju, bo turystów przyjeżdża tu zdecydowanie mniej i panuje bardzo kameralna atmosfera. Możecie tu po prostu siedzieć na brzegu w absolutnej ciszy i słuchać dudniącego trzasku prastarego lodu, gdy gdzieś w oddali odłamuje się kolejna kra.
Również tutaj działają małe gumowe pontony Zodiac na wypadek, gdybyście chcieli sobie sprawić wodną przygodę w mniejszych grupach i z dala od największego turystycznego zgiełku głównej laguny.
Park Narodowy Vatnajökull i Skaftafell: 4 propozycje dla aktywnych podróżnych
Zachodnia część południowo-wschodniego cypla należy do ogromnego Parku Narodowego Vatnajökull, który pokrywa niewiarygodne osiem procent powierzchni całej Islandii i oferuje jedne z najlepszych szlaków pieszych na wyspie. Tutaj możecie się spocić podczas podejść do pięknych wodospadów albo założyć porządne raki i wyruszyć badać głębokie szczeliny wprost na powierzchni lodowca.
5. Glacier hike, czyli spacer po lodowcu
To przeżycie, które z czystym sumieniem gorąco polecam wszystkim, którzy mają choć trochę normalną kondycję fizyczną. Chodzenie po powierzchni ogromnego lodowca Vatnajökull na jęzorach Falljökull lub Skaftafellsjökull, ostrożne zaglądanie do głębokich niebieskich dziur i przeskakiwanie małych strumyczków czystej lodowej wody to po prostu coś absolutnie wyjątkowego. To właśnie centrum dla zwiedzających w Skaftafell jest główną bazą, z której regularnie wyruszają wszystkie te wycieczki.

Najważniejsza zasada całej Islandii brzmi jednak tak, że na lodowiec pod żadnym pozorem nie wolno wyruszać na własną rękę. Jest on bowiem usiany zdradliwymi szczelinami sprytnie ukrytymi pod cienką warstwą śniegu lub pyłu wulkanicznego, a upadek do nich byłby fatalny w skutkach. Wycieczkę zawsze rezerwujcie u certyfikowanych firm takich jak Arctic Adventures czy Glacier Guides.
Zwykła trzygodzinna wycieczka dla początkujących kosztuje około 120 euro, a profesjonalny przewodnik wypożyczy wam cały sprzęt bezpieczeństwa — od kasku przez uprząż po czekan i raki — tylko nie zapomnijcie wziąć własnego solidnego, wodoodpornego obuwia za kostkę, bo do miękkich trampek raków po prostu nie da się przypiąć.
💡 Wskazówka: Bilety i zorganizowane wycieczki po Islandii i okolicach warto kupić z wyprzedzeniem online na GetYourGuide — w sezonie szybko się zapełniają.
6. Niebieskie jaskinie lodowe zimą
Jeśli macie szczęście i planujecie podróż w chłodnych miesiącach zimowych od listopada do marca, otwiera się przed wami absolutnie unikatowa możliwość zwiedzenia tzw. Crystal Caves lub Blue Caves wprost we wnętrzu lodowca. Te jaskinie powstają każdego lata na skutek topnienia ogromnych ilości wody pod lodowcem, a na zimę znów mocno zamarzają w niewiarygodne organiczne kształty, przy czym światło słoneczne przechodzi wtedy przez starą masę sprasowanego lodu bez pęcherzyków i tworzy tu najbardziej intensywny szafirowy kolor.

Tak samo jak przy chodzeniu po lodowcu, również tutaj możecie wejść wyłącznie w towarzystwie przewodnika, bo lodowiec nieustannie się porusza, a stropy jaskiń mogą się zawalić pod wpływem cieplejszej pogody. Wycieczki zwykle zaczynają się odjazdem ze specjalnego parkingu przy Jökulsárlón w podniesionych superjeepach z ogromnymi oponami, bo droga do jaskiń bywa dla zwykłych aut zupełnie nieprzejezdna.
Ceny za trzygodzinną wycieczkę wahają się mniej więcej od 19 900 do 28 900 ISK (ok. 135 do 195 euro), a za specjalne wycieczki fotograficzne znacznie wyżej, ale to przeżycie, którego nigdy w życiu nie zapomnicie.
7. Czarny wodospad Svartifoss
Skoro już będziecie w Skaftafell, koniecznie znajdźcie czas na spacer od centrum dla zwiedzających łagodnym wzniesieniem w górę do tego pięknego i unikatowego wodospadu. Cała pętla mierzy jakieś dwa i pół kilometra, zajmie wam nieco ponad godzinę, i choć wodospad nie jest specjalnie wysoki i nie ma też zawrotnego przepływu wody, to, co czyni go wyjątkowym, to jego dramatyczne geologiczne tło.

Woda z hukotem przelewa się tu bowiem przez idealne i geometrycznie zupełnie regularne sześcioboczne kolumny z głęboko czarnego bazaltu, które wizualnie przypominają ogromne piszczałki gigantycznych organów. To właśnie ten przyrodniczy fenomen zainspirował kiedyś słynnego islandzkiego architekta Guðjóna Samúelssona przy projektowaniu ikonicznego kościoła Hallgrímskirkja w Reykjaviku, i gdy postoicie tu chwilę zafascynowani, od razu dostrzeżecie to oczywiste architektoniczne podobieństwo.
8. Łatwy spacer do lodowca Skaftafellsjökull
Jeśli nie czujecie się na siłach, by zakładać raki i płacić za wycieczkę wprost po powierzchni lodowca, park narodowy oferuje też bardzo przyjemną darmową alternatywę. Od centrum informacyjnego prowadzi bowiem niewymagająca i pięknie utrzymana ścieżka prosto do podnóża potężnego jęzora lodowcowego Skaftafellsjökull.

To niemal idealna prosta, którą pokonacie nawet z dziećmi, a na jej końcu otworzy się przed wami fantastyczny widok na olbrzymią masę lodu, która wygląda, jakby chciała się wgryźć wprost w żwirowe podłoże. Również tutaj zobaczycie małą lagunę pełną mętnej lodowcowej wody i mniejszych odłamków kier — to świetne miejsce na chwilę spokojnej kontemplacji i zrobienie przepięknych zdjęć bez konieczności płacenia za przewodnika.
Droga na wschód: 5 propozycji na mniej znane miejsca i relaks
Gdy dokładnie zwiedzicie słynne laguny, większość turystów od razu zawraca w stronę Reykjaviku, ale ja gorąco polecam wam nie spieszyć się i kontynuować obwodnicą numer 1 dalej w stronę miasteczka Höfn. Krajobraz zaczyna się tu zmieniać, gwałtownie ubywa przejeżdżających aut i znajdziecie tu spokojne zakątki, w których świetnie odpoczniecie.
9. Tajemniczy lodowiec Hoffellsjökull
Gdy samochodem powoli zbliżaliśmy się do Höfn, nie wytrzymaliśmy i skręciliśmy z głównego asfaltu na taką trochę rozbitą, pylistą drogę w stronę lodowca Hoffellsjökull. To zdecydowanie mniej odwiedzany region i oferuje widok na taką surowszą, bardziej zabłoconą i dzikszą twarz islandzkiej przyrody, która nie jest wygładzona pod kątem tłumów turystów z aparatami.


Gdy do niego dotarliśmy, ogarnęła nas z Lukášem trochę przygnębiająca melancholia. Ten jęzor lodowcowy niezwykle szybko się cofa i dramatycznie topnieje, więc pod nim tworzy się dziś już tylko mętna laguna pełna błota z podłoża, i całkiem możliwe, że za kilkadziesiąt lat nie zostanie z niego już prawie nic.
Mimo to był to niezmiernie silny i dość spokojny przystanek, przy którym człowiek w pełni uświadamia sobie ogromną siłę zachodzących zmian klimatycznych.
10. Kąpiel z widokiem w Hoffell hot tubs
Po całym długim dniu spędzonym na lodowym wietrze pośród zamarzniętych równin nie ma nic lepszego niż zanurzenie się w gorącej wodzie termalnej. Jakieś piętnaście minut jazdy od Höfn i tuż przy zjeździe na wspomniany wyżej lodowiec znajdziecie czarujące Hoffell hot tubs, czyli grupkę pięciu mniejszych okrągłych basenów wbudowanych wprost w skałę z niesamowitym widokiem na okoliczne szczyty górskie.

Spędziliśmy tu dobre dwie godziny tylko na rozgrzewaniu obolałych mięśni od niekończącego się chodzenia. Wstęp kosztuje bardzo rozsądne 2000 ISK (około 14 euro), a obiekt jest zazwyczaj otwarty codziennie od dziesiątej rano do dziewiątej wieczorem, przy czym w listopadzie często zamyka się już na zimę.
Na miejscu są do dyspozycji tylko najprostsze prysznice na zewnątrz i mała drewniana przebieralnia, więc zdecydowanie nie oczekujcie luksusowego hotelowego spa, ale dostaniecie tu prawdziwą i nieskażoną islandzką romantyczność pośród dziewiczej przyrody.
11. Fotogeniczna góra Vestrahorn i wydmy Stokksnes
Kawałek za miastem Höfn w morze wybiega dramatyczny półwysep Stokksnes, któremu dominuje ikoniczna ostra góra Vestrahorn z czarnego gabra, często nazywana też Batman Mountain ze względu na swój charakterystyczny kształt. Plaże są tu obramowane przepięknymi trawiastymi wydmami z czarnego piasku wulkanicznego, w których czasem leniwie wylegują się foki, a fotografowie z całego świata przyjeżdżają tu na łowy najlepszych kompozycji.

Półwysep znajduje się na prywatnym terenie, więc płaci się tu wstęp 1100 ISK (ok. 7,50 euro) w miejscowej kawiarni Viking Café, przy czym dzieci do szesnastego roku życia mają wstęp na szczęście za darmo. Kawiarnia jest otwarta od dziewiątej do szóstej wieczorem, ale poza tymi godzinami działa automatyczna brama, więc dostaniecie się tu spokojnie nawet na wschód słońca.
W cenie wstępu jest zresztą również spacer wokół starej wioski wikingów, która jest co prawda tylko opuszczoną dekoracją filmową stworzoną do jednych dawnych zdjęć, ale wygląda zaskakująco autentycznie i nadaje miejscu lekko tajemniczej atmosfery.
12. Podziwianie masywu Eystrahorn
Jeśli przypadkiem nie macie czasu zbaczać na Stokksnes i płacić za wstęp, inny piękny widok zagwarantuje wam zachwycająca góra Eystrahorn, obok której przejeżdżacie wprost po obwodnicy w chwili, gdy kierujecie się jeszcze dalej do odległych Fiordów Wschodnich. To podobnie stromy i mroczny masyw skalny opadający prosto w fale oceanu, który z zachwytem obserwowaliśmy wprost z okna naszego samochodu.


Gdy macie szczęście do idealnych warunków pogodowych, a ocean jest niezwykle spokojny, ogromna góra odbija się w płytkich wodach rozległej zatoki i oferuje widok jak z pocztówki. W zupełności wystarczy zatrzymać się na jednej z małych bezpiecznych zatoczek wzdłuż głównej drogi, wysiąść z nagrzanego auta i przez chwilę po prostu chłonąć tę niesamowitą dzikość nieskażonego islandzkiego wschodu.
13. Darniowy kościółek Hofskirkja
Jako zupełnie ostatnią drobną wskazówkę przy podróżowaniu po tym regionie muszę wspomnieć osadę Hof, którą znajdziecie tuż obok parku narodowego Skaftafell. Pośrodku małej wioski, gdzie zresztą znajdziecie też bardzo przyjemne noclegi w gospodarstwach, stoi bowiem przepiękny historyczny kościółek Hofskirkja z dziewiętnastego wieku, który szczyci się tradycyjnym darniowym dachem porośniętym intensywnie zieloną trawą, która służyła jako genialna naturalna izolacja przed chłodem.

Wygląda tu dokładnie jak gdzieś w Shire z Władcy Pierścieni, bo kościółek jest otoczony pięknym starym cmentarzem, gdzie poszczególne groby tworzą tylko trawiaste pagórki zlewające się z otoczeniem.
Hofskirkja jest jednym z zaledwie sześciu ostatnich zachowanych darniowych kościołów na całej Islandii i opiekuje się nim muzeum narodowe, więc choć zdecydowanie nie jest to atrakcja na półdniową wycieczkę, na dziesięciominutowy przystanek na zdjęcia przy przejeździe przez osadę to absolutnie idealny zjazd.
Gdzie zjeść w krainie homarców, gdy jesteście wegetarianami
Miasteczko Höfn, które funkcjonuje jako zupełnie logiczna baza dla wschodniego cypla regionu i uzupełniania zapasów w tanim supermarkecie Bónus (to ten z tą zabawną różową świnką w logo), jest na całej Islandii znane jako metropolia homarców. W rzeczywistości miejscowi rybacy wyciągają tu z morza ogromne ilości homarców (po islandzku humar), czyli mniejszych i podobno niewiarygodnie słodkich morskich stworzeń.
Jeśli jecie owoce morza, absolutnie wszyscy mięsożerni przewodnicy polecają tu legendarną restaurację Pakkhús, która mieści się w starym czerwonym magazynie wprost przy porcie, a jej pieczone homarce w czosnkowym maśle są słynne, przy czym cena za danie główne wynosi około 6000 do 8000 ISK.
Ponieważ jednak oboje z Lukášem jesteśmy wegetarianami, ta homarcowa sława stanowiła dla nas raczej logistyczny orzech do zgryzienia i baliśmy się, że znów będziemy musieli gotować makaron w pokoju. Wyruszyliśmy więc do centrum z nadzieją, że gdzieś coś się znajdzie, i muszę z ogromną radością przyznać, że właśnie ten budzący nasze obawy Pakkhús niespodziewanie mile nas zaskoczył!
Choć to przede wszystkim raj dla rybaków, zamówiliśmy tu fantastyczne danie wegetariańskie złożone z pieczonych na złoto ziemniaków, słodkich batatów, porządnej porcji ciecierzycy i soczystych suszonych pomidorów. To była naprawdę duża i sycąca porcja, która po mroźnym dniu spędzonym na zewnątrz na lodowcu niesamowicie smakowała i udowodniła, że i bez mięsa na Islandii głodu cierpieć nie będziecie.
Jako drugi świetny wybór w miasteczku gorąco polecam bardzo przytulny lokal Otto Matur & Drykkur, gdzie potrafią wyczarować wspaniałe gorące zupy, kawę i wyśmienite świeże pieczywo, tylko zawsze lepiej z wyprzedzeniem sprawdźcie aktualną ofertę dnia, czy mają akurat coś w pełni wegetariańskiego.
A przy okazji — nigdy nie kupujcie wody butelkowanej w islandzkich restauracjach, bo ta zwykła z kranu (którą wszędzie naleją wam za darmo) to dosłownie krystalicznie czysta lodowcowa woda najwyższej jakości.
Co dalej
Jeśli macie już południowy wschód zaliczony i zastanawiacie się, dokąd na wyspie ognia i lodu udać się dalej, koniecznie nie pomińcie naszych kolejnych przewodników i wskazówek, bo nocleg przy Jökulsárlón możecie mieć wprawdzie zarezerwowany, ale Islandia jest ogromna. Spisałam dla was kolejne artykuły pełne naszej inspiracji i praktycznych doświadczeń.
Jeśli jedziecie trasą od strony lotniska, koniecznie zwiedźcie co zobaczyć na południowym wybrzeżu Islandii, gdzie czekają na was najpiękniejsze wodospady i klify. Po ogólne porady dotyczące biletów lotniczych i budżetu przyda się nasz wielki przewodnik po Islandii, gdzie znajdziecie wszystko, co potrzebne do bezproblemowej podróży.
Jeśli jedziecie w chłodniejszych miesiącach, spisaliśmy też przegląd tego, jaka jest Islandia w październiku i ile to wszystko kosztuje, a żebyście podczas podróżowania nie zmarzli, na pewno docenicie nasz artykuł o tym, gdzie znaleźć 16 najlepszych gorących źródeł na Islandii. Tanie bilety lotnicze tradycyjnie szukamy na Kiwi, to nasz ulubiony portal, a auto wypożyczamy przez niezawodną porównywarkę RentalCars, z którą od dłuższego czasu mamy najlepsze doświadczenia.
🚗 Wynajem auta w podróży
Sprawdzone samochody do wynajęcia na Islandii
Szukaj przez porównywarkę DiscoverCars — porównuje ceny dziesiątek lokalnych i międzynarodowych wypożyczalni, a większość rezerwacji ma bezpłatne anulowanie.
Porównaj ceny samochodów na Islandii →Najczęściej zadawane pytania
Jak daleko to jest z Reykjaviku i czy da się to zrobić w jeden dzień?
Z Reykjavíku do laguny Jökulsárlón jest około 375 kilometrów, co zajmuje co najmniej pięć godzin czystej jazdy w jedną stronę bez jakichkolwiek przerw. Na jednodniową wycieczkę tam i z powrotem jest to niesamowicie męczące, wręcz mordercze, więc w ogóle tego nie polecam, o wiele rozsądniej jest podzielić sobie trasę i przenocować na przykład w Vík lub w osadzie Skaftafell.
Czy warto wybrać rejsem amfibią, czy lepiej gumowym pontonem Zodiac?
Zależy to od twojego budżetu i grupy. Amfibia jest tańsza (7100 ISK za osobę dorosłą), wolniejsza i znacznie bardziej odpowiednia, jeśli podróżujesz z mniejszymi dziećmi. Zodiac kosztuje wprawdzie znacznie więcej (około 16600 ISK), ale mała gumowa łódź zawiezie cię o całe osiem kilometrów dalej w głąb laguny i przeprowadzi tuż obok ściany lodowca, więc to większe przeżycie.
W jakim okresie te rejsy łodzią po lagunie właściwie działają?
Główny sezon rejsów po lagunie trwa mniej więcej od 1 maja do 31 października. Zimą łodzie nie wypływają z powodu zbyt dużej ilości lodu na tafli wody i gorszych warunków pogodowych, ale zamiast rejsów rozpoczyna się ekscytujący sezon zwiedzania jaskiń lodowych.
Kiedy dokładnie można odwiedzić niebieskie lodowe jaskinie pod lodowcem?
Jaskinie (tak zwane Crystal lub Blue Caves) są stabilne i bezpieczne tylko w miesiącach zimowych, kiedy mróz, czyli mniej więcej od połowy listopada do marca. Zwiedzanie możliwe jest wyłącznie z certyfikowanym przewodnikiem, wyrusza się specjalnymi superjeepami, a ceny wahają się od 130 do 190 EUR.
Czy mogę pójść na lodowiec sam bez płatnego przewodnika?
Zdecydowanie nie, jest to surowo zabronione, a przede wszystkim byłoby to ogromne hazardowanie własnym życiem. Pod niewielką warstwą śniegu lub piasku często kryją się bardzo głębokie szczeliny, do których możesz wpaść, dlatego wyprawy po lodowcu (glacier hikes) i wizyty w jaskiniach należy odbywać zawsze wyłącznie z certyfikowanymi profesjonalistami.
Powinienem odwiedzić Jökulsárlón, czy raczej sąsiednią Fjallsárlón?
Najlepiej oba! Jökulsárlón to główna i najgłębsza laguna o intensywnie niebieskim kolorze z bonusem w postaci Diamond Beach po drugiej stronie drogi, ale w sezonie potrafi być tu naprawdę tłoczno. Fjallsárlón to mniejsza, spokojniejsza laguna z ciemniejszą wodą, gdzie sama ściana lodowca jest optycznie znacznie bliżej i unikniecie tu największych tłumów.
Czy można zjeść wegetariańsko w Höfn, który pełen jest homarów i ryb?
Tak, zdecydowanie da się i wcale nie musicie się tego obawiać. Mimo że miasteczko Höfn słynie z połowu homarów, świetnie się tu najecicie także bez mięsa. Nawet ta najsłynniejsza restauracja rybna Pakkhús oferuje oprócz ryb wyśmienite i bardzo sycące dania wegetariańskie z pieczonych ziemniaków, ciecierzycy i batatów, tylko lepiej zawsze wcześniej sprawdźcie aktualną ofertę.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
