Roadtrip po Austrii: Plan na 7 dni na wakacje na własną rękę

TL;DRSiedmiodniowy roadtrip po Austrii prowadzi trasą Wiedeń → dolina Wachau → Salzburg → Hallstatt → Salzkammergut → Innsbruck → Grossglockner Hochalpenstraße, na łącznej długości ok. 800–850 km. Najlepiej jechać między majem a październikiem, a idealnie we wrześniu, gdy pogoda jest stabilna i jest mniej tłumów. Budżet dla dwóch osób na 7 dni wynosi 37 000–66 000 Kč bez biletów lotniczych, przy czym wynajem samochodu zaczyna się od 1 500 Kč za dobę, a przejazd Grossglocknerem wymaga opłaty w wysokości 41,50 € (ok. 1 040 Kč). Do najważniejszych przystanków należą Hallstatt nad jeziorem Hallstätter See, punkt widokowy 5 Fingers, klasztor Stift Melk w Wachau oraz twierdza Hohensalzburg w Salzburgu. Warto też pamiętać o austriackiej winiecie autostradowej za 8,60 € dziennie (ok. 215 Kč).

Austria to kraj, do którego wracamy tak często, że chyba nie byłabym w stanie policzyć naszych wizyt. A mimo to — za każdym razem, gdy zatrzymujemy samochód na jakiejś górskiej przełęczy, gdzie roztacza się widok na ośnieżone szczyty i turkusowe jeziora, stoję tam z otwartymi ustami jak za pierwszym razem. 😅

Z Łukaszem przejechaliśmy Austrię wzdłuż i wszerz — od wiedeńskich kawiarni przez skalne ściany Grossglocknera aż po uliczki Salzburga, gdzie czujesz się jak w filmie (dosłownie — kręcono tu „Dźwięki muzyki”). I właśnie dlatego przygotowaliśmy ten 7-dniowy plan na roadtrip po Austrii, który przeprowadzi Was przez to, co najlepsze w tym kraju. Od wielkomiejskiej kultury przez romantyczne winnice w dolinie Wachau aż po alpejskie panoramy, przy których będziecie łapać oddech.

W tym artykule znajdziecie kompletny plan na roadtrip po Austrii na 7 dni — dzień po dniu, z konkretnymi wskazówkami gdzie wypić kawę, gdzie się zatrzymać, jakie drogi koniecznie przejechać i co spokojnie można pominąć. Dodaję też praktyczne informacje o prowadzeniu samochodu, winietach, budżecie i najlepszym czasie na wyjazd. Zaczynamy! ☺️

Co zobaczyć w Hallstatt
Co zobaczyć w Hallstatt? Czytajcie dalej, a się dowiecie

Podsumowanie

  • Trasa: Wiedeń → Wachau → Salzburg → Hallstatt → Salzkammergut → Innsbruck → Grossglockner (ok. 850 km łącznie)
  • Idealny okres: Maj–październik, najpiękniej jest we wrześniu — mniej turystów, stabilna pogoda, kolorowe liście
  • Budżet na 7 dni dla dwóch osób: Ok. 1 400–2 600 € (bez biletów lotniczych), w zależności od rodzaju noclegów
  • Wynajem auta: Od ok. 60 €/dzień, nie zapomnijcie o winiecie (jednodniowa 8,60 €, 10-dniowa 11,50 €)
  • Grossglockner: Najpiękniejsza alpejska droga w Europie — opłata 41,50 € za samochód, ale warta każdego centa
  • Hallstatt: Piękny, ale ekstremalnie zatłoczony — wyruszajcie wcześnie rano lub poza sezonem
  • Noclegi: Najdrożej jest w Hallstatt i Innsbrucku, najlepszy stosunek jakości do ceny oferuje Wachau i Salzkammergut
  • Prowadzenie auta: Uwaga na surowe mandaty za prędkość, strefy niskiej emisji i zakaz wyprzedzania na alpejskich drogach

Kiedy jechać na roadtrip po Austrii i jak się przygotować

Austria jest piękna cały rok, ale na roadtrip samochodem jednoznacznie najlepszy jest okres od maja do października. A jeśli możecie wybierać, postawcie na wrzesień — pogoda jest zwykle stabilna, temperatury przyjemne 15–22 °C, tłumy turystów opadają, a krajobraz zaczyna grać jesiennymi barwami. My tę trasę jechaliśmy pierwszy raz we wrześniu i było absolutnie perfekcyjnie.

Lipiec i sierpień też się sprawdzą, ale licz się z tłumami turystów (zwłaszcza Hallstatt i Salzburg) i wyższymi cenami noclegów. Maj i czerwiec są świetne na przyrodę — wszystko kwitnie, wodospady są pełne wody po wiosennych roztopach, ale niektóre górskie drogi (w tym Grossglockner) otwierają się dopiero pod koniec maja lub na początku czerwca, w zależności od śniegu.

Czego unikać: Listopad–marzec dla tej konkretnej trasy. Grossglockner jest zamknięty, sporo restauracji i górskich schronisk też, a w Salzkammergut bez słońca robi się dość ponuro.

Jak dostać się do Austrii i transport

Samochodem z Polski: Najprostsza opcja. Kraków → Wiedeń to ok. 4 godziny przez Słowację, a z Katowic jeszcze trochę krócej. Potrzebujecie austriackiej winiety (Vignette) — jednodniowa kosztuje 8,60 €, 10-dniowa 11,50 €. Kupcie ją elektronicznie na asfinag.at jeszcze przed wyjazdem — papierowa na szybę już nie jest sprzedawana.

Samolotem + wynajem auta: Jeśli lecicie, najtańsze bilety zwykle znajdziecie do Wiednia. Z Polski do Wiednia latają m.in. Wizz Air i Ryanair (z Katowic, Krakowa, Warszawy i Gdańska). Tanie bilety szukajcie na Kiwi — to nasz ulubiony portal. Z wiedeńskiego lotniska do centrum jest 20 minut, a wypożyczalnie samochodów znajdują się bezpośrednio w terminalu.

Wynajem samochodu: Z Łukaszem od dawna mamy dobre doświadczenia z DiscoverCars, z którego korzystamy na całym świecie. Na Austrię polecam mniejsze auto — parkowanie w alpejskich miasteczkach bywa trudne, a wąskie drogi w górach docenicie z kompaktowym pojazdem. Licz się z ceną od ok. 60 €/dzień za małe auto.

Na co uważać podczas jazdy w Austrii

To ważne, bo Austriacy traktują przepisy drogowe bardzo poważnie, a mandaty są wysokie:

  • Limity prędkości: 130 km/h autostrada, 100 km/h poza miastem, 50 km/h w mieście. Na niektórych odcinkach autostrady obowiązuje nocny limit 110 km/h (22:00–5:00) ze względu na hałas — jest to oznakowane i kontrolowane.
  • Mandaty za prędkość: Zaczynają się od 20 € za niewielkie przekroczenie, ale za 30 km/h ponad limit spokojnie 150+ €. Za skrajne przekroczenie mogą skonfiskować samochód — tak, naprawdę.
  • Światła dzienne: W Austrii NIE musicie jechać ze światłami w ciągu dnia (inaczej niż w Polsce), ale jest to zalecane.
  • Zakaz wyprzedzania w tunelach: Ściśle egzekwowany, a tuneli w Alpach jest mnóstwo.
  • Alkohol: Limit 0,5 promila, ale dla kierowców z praktyką poniżej 2 lat obowiązuje 0,1 promila.
  • Wyposażenie zimowe: Jeśli jedziecie wiosną lub jesienią, miejcie w bagażniku łańcuchy śniegowe — na górskich przełęczach mogą być obowiązkowe nawet w październiku.
  • Opłata na Grossglocknerze: 41,50 € za samochód osobowy. Niektóre inne alpejskie drogi i tunele mają własne opłaty, niezależnie od winiety.

Gdzie się zatrzymać + ile kosztuje roadtrip po Austrii

Noclegi to zdecydowanie największa pozycja w budżecie. Austria nie jest tanim krajem, ale da się to ogarnąć rozsądnie, jeśli nie liczycie na luksusowe hotele w centrum Hallstatt. 😅

Orientacyjne ceny za noc dla dwóch osób (pokój dwuosobowy):

  • Wiedeń: 80–160 € (zależy od lokalizacji, poza centrum taniej)
  • Wachau: 60–120 € (pensjonaty i winnice — świetny stosunek jakości do ceny)
  • Salzburg: 100–200 € (w centrum drogo, szukajcie na obrzeżach miasta)
  • Hallstatt: 120–280 € (jedno z najdroższych miejsc, rezerwujcie z dużym wyprzedzeniem)
  • Salzkammergut: 60–120 € (mniejsze miasteczka nad jeziorami są cenowo rozsądniejsze)
  • Innsbruck: 80–180 € (centrum drogie, alternatywnie noclegi w Hall in Tirol)
  • Grossglockner/Heiligenblut: 70–140 € (górskie pensjonaty)

Budżet na 7-dniowy roadtrip dla dwóch osób

PozycjaBudżet
Noclegi (7 nocy)560–1 120 €
Wynajem auta (7 dni)420–560 €
Paliwo (ok. 850 km)100–140 €
Winieta (10-dniowa)11,50 €
Opłata Grossglockner41,50 €
Jedzenie i kawiarnie280–560 €
Bilety wstępu i aktywności80–200 €
Razemok. 1 500–2 630 €

W podróży specjalnie nie oszczędzaliśmy — jedliśmy w restauracjach, każdego ranka fundowaliśmy sobie porządne śniadanie i nie odmawialiśmy sobie kawy z ciastem w każdym mieście (w Austrii to prawie obowiązek). Jeśli chcecie zaoszczędzić, kupujcie w supermarketach Billa lub Spar i nocujcie w pensjonatach poza centrami.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Austrii
6 opcji noclegowych — hotele wellness, hotele i inne możliwości zakwaterowania

Dzień po dniu: 7-dniowy roadtrip po Austrii

Oto przegląd całej trasy dzień po dniu. Chcecie więcej czasu i zobaczyć też Grossglockner, Graz i Wörthersee? Zajrzyjcie do naszej 14-dniowej wersji roadtripu.

DzieńTrasa i przejazdGdzie nocleg
1.Przylot do Wiednia, centrum i kawiarnieWiedeń
2.Wiedeń → dolina Wachau (~1,5 h)Wachau
3.Wachau → Salzburg (~2,5 h)Salzburg
4.Salzburg → Hallstatt (~1,5 h)Hallstatt
5.Hallstatt → Salzkammergut — alpejskie jezioraSalzkammergut
6.Salzkammergut → Innsbruck (~2,5 h)Innsbruck
7.Innsbruck → Grossglockner Hochalpenstrasse → powrótGrossglockner
Łączna trasa to ok. 800 km. Czasy przejazdów są orientacyjne, bez postojów po drodze.

Dzień 1. Wiedeń — cesarska elegancja i kawiarnie, w których zatrzymał się czas

Kościół Wotywny w Wiedniu

Pierwszy dzień należy do Wiednia i jest pełen spacerów, kawy i tego specyficznego wiedeńskiego uczucia, jakbyście się przenieśli do XIX wieku. Miasto jest pięknie kompaktowe jak na stolicę — większość zabytków obejdziecie pieszo wokół Ringu.

Zacznijcie rano w kawiarni Café Central — tak, to turystyczny klasyk, ale nie bez powodu. Sklepienia, marmurowe stoliki, wiedeński strudel i melange (wiedeńskie cappuccino). Licz się z kolejką w weekendy, w dzień powszedni rano jest spokojnie. Jeśli wolicie bardziej lokalną atmosferę bez turystów, idźcie zamiast tego do Café Sperl — to chyba nasza ulubiona wiedeńska kawiarnia. Ciemne drewno, gazety na drążkach, nikt się nigdzie nie spieszy.

Po kawie ruszajcie do katedry św. Szczepana (Stephansdom) — wejście do nawy głównej jest bezpłatne, ale warto wejść na wieżę południową (343 stopnie, wejście ok. 6 €). Widok na wiedeńskie dachy jest wart tego bólu w łydkach. 😁 Stamtąd kilka minut spaceru do Hofburga — ogromnego kompleksu cesarskiego pałacu, w którym można spędzić godziny. Jeśli nie macie czasu na cały pałac, zajrzyjcie przynajmniej do Cesarskiego Skarbca (Kaiserliche Schatzkammer) — klejnoty koronacyjne i skarby Habsburgów.

Na obiad polecam Figlmüller na sznycel (podobno najlepszy w Austrii, i szczerze — jest naprawdę rewelacyjny, zwisa z talerza i jest chrupiący) lub Zum Schwarzen Kameel na wiedeńskie tapas i doskonałe wino. Jeśli szukacie czegoś tańszego i bardziej autentycznego, idźcie do straganu Bitzinger Würstelstand przy Albertinie — kiełbaska w bułce i piwo na stojąco obok ludzi w garniturach, którzy właśnie wyszli z opery. To Wiedeń w pigułce.

Popołudnie poświęćcie pałacowi Schönbrunn — letniej rezydencji Habsburgów ze wspaniałymi ogrodami (ogrody bezpłatnie, pałac od 22 €). Ogrody są ogromne, warto wejść na wzgórze do Gloriette — nagrodą jest panoramiczny widok na cały kompleks i miasto za nim. Na zachód słońca wróćcie nad Kanał Dunajski, gdzie jest street art, bary i relaksująca atmosfera.

Gdzie się zatrzymać w Wiedniu

Na jedną noc polecam lokalizacje Neubau (7. dzielnica) lub Josefstadt (8. dzielnica) — są blisko centrum, ale cenowo rozsądniejsze i pełne kawiarni i restauracji. Świetne doświadczenia mamy z hotelem Ruby Marie Hotel (stylowy design, świetna lokalizacja) lub z Hotel & Palais Strudlhof (piękny secesyjny budynek z ogrodem i basenem).

Dzień 2. Dolina Wachau — winnice, klasztory i najpiękniejszy odcinek Dunaju

Dolina Wachau z Dunajem koło Melk
Foto: Jakub Hałun, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Rano wyjedźcie z Wiednia na zachód — czeka Was godzina i kwadrans jazdy do doliny Wachau, wpisanej na listę UNESCO i będącej jednym z najbardziej romantycznych zakątków Austrii. Wyobraźcie sobie: winnice opadające ku Dunajowi, średniowieczne miasteczka z pastelowymi domami, klasztory na wzgórzach i morele, dokąd okiem sięgnąć. Jeśli kochacie wino, ten dzień pokochacie. ☺️

Pierwszy przystanek: Melk i jego ogromny klasztor Stift Melk — barokowy klejnot na skale nad Dunajem. Biblioteka z freskami zapiera dech (wstęp 15,50 €). Zwiedzanie trwa ok. 1,5 godziny. Klasztorny ogród z widokiem na dolinę jest fotogeniczny jak z bajki.

Z Melk kontynuujcie drogą B33 wzdłuż Dunaju — to jedna z najpiękniejszych dróg w Austrii. Przejeżdżacie przez winnice, obok ruin zamków i malowniczych wiosek. Zatrzymajcie się w Spitz an der Donau — małe miasteczko z widokiem na Dunaj, gdzie polecam zatrzymać się na degustację win w winnicy Domäne Wachau lub Weingut Prager. Lokalną specjalnością jest Grüner Veltliner — rześkie białe wino, które smakuje dokładnie tak, jak wygląda otaczający krajobraz.

Na obiad kontynuujcie do Dürnsteinu — to chyba najczęściej fotografowane miasteczko całej doliny. Niebieska wieża klasztoru, wąskie uliczki otoczone winnicami, a nad miastem ruiny zamku, gdzie podobno więziony był Ryszard Lwie Serce. Wejdźcie do ruin (20 minut, łatwe podejście) — widok na Dunaj i winnice jest fantastyczny. Na obiad polecam Restaurant Loibnerhof (wyśmienita lokalna kuchnia, morelowy knedle na deser to obowiązek) lub Alter Klosterkeller w samym centrum.

Jeśli macie czas, zatrzymajcie się jeszcze w Krems — uniwersyteckie miasteczko z piękną starówką, gdzie znajdziecie doskonałe lody i galerię Kunsthalle Krems dla miłośników sztuki współczesnej.

💡 WSKAZÓWKA: Zamiast jechać samochodem, odcinek Melk–Krems możecie pokonać statkiem po Dunaju (DDSG Blue Danube, ok. 1,5 godziny, od 29 € w jedną stronę). Jest wolniej, ale widok z pokładu jest tego wart. Samochód zostawcie w Melk, a wróćcie pociągiem.

Gdzie się zatrzymać w Wachau

Zostańcie bezpośrednio w dolinie — noclegi w pensjonatach i winnicach są tu zaskakująco przystępne cenowo, a atmosfera niezapomniana. Polecam Hotel & Restaurant Bacher w Spitz an der Donau (doskonała restauracja z rekomendacją Michelina) lub Gartenhotel & Weingut Pfeffel w Dürnsteinie (bezpośrednio wśród winnic, z basenem i tarasem nad Dunajem).

Dzień 3. Salzburg — Mozart, Dźwięki muzyki i najlepsze knedle w Alpach

Stare miasto w Salzburgu
Stare miasto w Salzburgu

Z Wachau do Salzburga to ok. 2,5 godziny autostradą. Polecam wyjechać wcześnie rano, żebyście mieli na Salzburg cały dzień — a całego dnia będziecie potrzebować.

Salzburg to jedno z tych miast, w których po prostu czujecie, że działy się tu wielkie rzeczy. Barokowe kościoły, twierdza na wzgórzu, Alpy jako tło i Mozart na każdym rogu (czasem dosłownie — uliczni muzycy grają jego utwory non-stop). To kompaktowe miasto, które można zwiedzić pieszo, z tą szczególną atmosferą — na pół włoską, na pół alpejską.

Zacznijcie na Getreidegasse — głównej ulicy handlowej starówki z kutymi szyldami. Tak, jest tu też dom rodzinny Mozarta (wstęp 14 €), ale szczerze — jeśli nie jesteście fanami Mozarta, wnętrze nie jest warte zachodu. Ciekawsze jest przejść bocznymi uliczkami — przejścia i podwórka prowadzące z Getreidegasse są pełne małych sklepików i galerii.

Wejdźcie (lub wjedźcie kolejką, 14 € w obie strony) na twierdzę Hohensalzburg — jedną z największych średniowiecznych twierdz w Europie. Widok na miasto i Alpy jest stamtąd absolutnie zapierający dech, zwłaszcza przy pogodzie. W środku jest muzeum, ale główną atrakcją jest ten widok.

Na obiad zejdźcie na dół i zajrzyjcie do Stiftsbäckerei St. Peter — najstarszej piekarni w Salzburgu (działa od 1160 roku!), gdzie mają fantastyczny chleb i ciasta. Na porządny posiłek polecam Triangel (świetny sznycel i knedle, lokalna atmosfera, rozsądne ceny) lub Zwettler’s na Kajetanerplatz (nieco bardziej elegancko, wyśmienity Tafelspitz — gotowana wołowina).

Po południu przejdźcie na prawy brzeg Salzachu do Mirabell — ogrody pałacu Mirabell są bezpłatne, a fanom „Dźwięków muzyki” wydadzą się znajome (kręcono tu scenę „Do-Re-Mi”). Kontynuujcie do dzielnicy Linzergasse — mniej turystyczna strona Salzburga z kawiarenkami i sklepami artystycznymi. Wejdźcie na Kapuzinerberg (wzgórze z klasztorem) — widok na starówkę i twierdzę jest stamtąd chyba najpiękniejszy w całym Salzburgu, a turyści prawie tu nie docierają.

Na kawę i słynny Salzburger Nockerl (słodki suflet w kształcie trzech alpejskich szczytów) idźcie do Café Tomaselli na Alter Markt — najstarszej kawiarni w Austrii. Porcja jest ogromna, spokojnie dzielcie się we dwoje.

Jeśli lubicie sztukę współczesną, warto odwiedzić Museum der Moderne na Mönchsbergu — sam budynek to architektoniczny klejnot, a widok z tarasu to bonus.

Więcej wskazówek na Salzburg znajdziecie w naszym artykule Salzburg, Austria: Co zobaczyć i robić.

Gdzie się zatrzymać w Salzburgu

Centrum Salzburga jest drogie, ale warto być w zasięgu spaceru od starówki. Dobra lokalizacja to Neustadt (prawy brzeg) — cenowo rozsądniejsze i kilka minut pieszo od głównych zabytków. Polecam Hotel am Mirabellplatz (świetna lokalizacja przy ogrodach Mirabell) lub Arthotel Blaue Gans na starówce (designerski hotel w zabytkowym budynku, trochę droższy, ale piękny). Jeśli chcecie zaoszczędzić, szukajcie noclegów w Kasern lub Aigen — spokojniejsze dzielnice z połączeniem komunikacją miejską do centrum.

Dzień 4. Hallstatt i jezioro Hallstätter See — fotogeniczny klejnot (i jak przetrwać tłumy)

Do Hallstatt jechaliśmy z Łukaszem też na rowerach
Do Hallstatt jechaliśmy z Łukaszem też na rowerach

Z Salzburga do Hallstatt to ok. 1,5 godziny, a droga jest przepiękna — przejeżdżacie obok jezior i alpejskich łąk. A potem skręcacie za zakręt, na dole ukazuje się jezioro Hallstätter See, a na jego brzegu to słynne miasteczko, i… no, zrozumiecie, dlaczego to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc na planecie.

ALE. Muszę być szczera: Hallstatt jest ofiarą własnej urody. W szczycie sezonu ciągną tu tysiące ludzi dziennie (głównie latem, gdy przyjeżdżają całe autokary), miasteczko jest malutkie, a ulice tak wąskie, że w niektórych miejscach nie da się nawet wyminąć. Od 2020 roku ograniczają liczbę autokarów turystycznych, ale i tak jest trudno.

Jak cieszyć się Hallstatt:

  • Wyruszajcie wcześnie rano — bądźcie tam do 8:00, gdy miasteczko jest prawie puste, a poranna mgła nad jeziorem tworzy magiczną atmosferę
  • Albo późnym popołudniem — autokary odjeżdżają ok. 16:00–17:00 i miasto gwałtownie się wyludnia
  • Poza sezonem (wrzesień–październik) jest nieporównywalnie lepiej

Przejdźcie się główną uliczką wzdłuż jeziora, zatrzymajcie się przy słynnym „postcard view” przy kościele ewangelickim (ten z czerwonym dachem, który znacie z Instagrama) i kontynuujcie do Beinhaus (kostnica) w kościele parafialnym — jest tu kolekcja malowanych czaszek, trochę makabryczne, ale fascynujące (wstęp 2 €).

Główną atrakcją (oprócz samego miasteczka) jest Salzwelten Hallstatt — najstarsza kopalnia soli na świecie, gdzie wydobywa się sól od ponad 7 000 lat. Wjazd kolejką na kopalnię + zwiedzanie trwa ok. 2 godziny (wstęp 40 €, z kolejką). W środku jest drewniana zjeżdżalnia i podziemne jezioro — brzmi turystycznie, ale jest naprawdę fajne, też dla dorosłych.

Na obiad polecam Restaurant zum Salzbaron (lokalna kuchnia, pstrąg z jeziora jest wyśmienity) lub zjedzcie prostego Leberkäse (rodzaj pieczeni) w jednym ze straganów. Jeśli szukacie bardziej luksusowego doświadczenia, Seehotel Grüner Baum ma restaurację bezpośrednio nad jeziorem.

Po południu objedźcie jezioro samochodem (lub jego część) i zatrzymajcie się na platformie widokowej 5 Fingers przy kolejce na Krippenstein (kolejka ok. 38 € w obie strony) — pięć stalowych palców wystających nad przepaścią z widokiem na Hallstätter See i Dachstein. Ten widok zapiera dech, naprawdę. 😅

💡 WSKAZÓWKA: Parking w Hallstatt jest ograniczony i drogi. Parkujcie w parkingu wielopoziomowym P1 na wjeździe do miasta (ok. 10 €/dzień) i do centrum dojdźcie pieszo (5 minut).

Gdzie się zatrzymać w Hallstatt i okolicach

Noclegi bezpośrednio w Hallstatt są drogie i jest ich mało — rezerwujcie minimum 2–3 miesiące wcześniej. Jeśli chcecie tę magiczną atmosferę porannego Hallstatt bez tłumów, warto tu przenocować — polecam Heritage Hotel Hallstatt (zabytkowy budynek bezpośrednio nad jeziorem) lub Brauhaus Hallstatt (stylowy, z własną restauracją). Tańszą alternatywą jest nocleg w Obertraun (5 minut samochodem), gdzie znajdziecie ładne pensjonaty za połowę ceny.

Dzień 5. Salzkammergut — jeziorny raj, o którym mówi się za mało

Alpejskie jezioro w Austrii

Salzkammergut to chyba nasz ulubiony region całej Austrii i szczerze — zasługuje na więcej niż jeden dzień. Ale nawet w jeden dzień zdążycie poczuć tę magię. To kraina dziesiątek jezior, zielonych gór, rodzinnych pensjonatów z pelargoniami na balkonach i absolutnego spokoju. Tu Austriacy spędzają własne urlopy, a to coś mówi.

Rano wyruszajcie z Hallstatt do jeziora Wolfgangsee (40 minut). Miasteczko St. Wolfgang jest jak z pocztówki — kościół nad jeziorem, kawiarnie na nabrzeżu i Schafbergbahn — kolej zębata, która wywiezie Was na szczyt Schafbergu (1 783 m). Jazda trwa 40 minut, a widok ze szczytu na siedem jezior Salzkammergut jest absolutnie fantastyczny (bilet w obie strony 48 €, kursuje maj–październik). Polecam jechać pierwszym porannym kursem i uniknąć kolejek.

Ze St. Wolfgang kontynuujcie do jeziora Mondsee (30 minut) — tutaj kręcono scenę ślubną z „Dźwięków muzyki” w tutejszej bazylice. Jezioro jest nieco cieplejsze od okolicznych i ma piękne zatoki do kąpieli. Na obiad polecam Restaurant Seecafé Mondsee (bezpośrednio nad jeziorem, wyśmienite ryby) lub Gasthof Drachenwand (tradycyjna kuchnia austriacka, domowe knedle).

Po południu zatrzymajcie się przy jeziorze Attersee — największym jeziorze w Salzkammergut z krystalicznie czystą, turkusową wodą. Tu malował Gustav Klimt, i kiedy zobaczycie kolor tej wody, zrozumiecie dlaczego. Zatrzymajcie się w miasteczku Unterach am Attersee lub Nussdorf — kąpiel, spacer po brzegu, kawa z widokiem.

Jeśli lubicie piesze wycieczki, polecam szlak wokół jeziora Fuschlsee (9 km, ok. 2,5 godziny) — mniejsze, mniej znane jezioro z przejrzystą wodą i pięknymi lasami. Albo krótszą wycieczkę na Zwölferhorn nad St. Gilgen (kolejką w górę, pieszo w dół, ok. 2 godziny).

Więcej informacji o austriackich jeziorach znajdziecie w naszym artykule Austriackie jeziora: Przewodnik po najpiękniejszych.

Gdzie się zatrzymać w Salzkammergut

Salzkammergut oferuje świetne noclegi w rozsądnych cenach, zwłaszcza w mniejszych miasteczkach. Polecam Landhotel Lackner w St. Wolfgang (rodzinny hotel z basenem i widokiem na jezioro) lub Seehotel Billroth na brzegu Wolfgangsee (bezpośrednio nad wodą, własna plaża). Dla wersji budżetowej szukajcie pensjonatów (Gasthöfe) w okolicach Mondsee lub Attersee — pokój dwuosobowy od 70 € za noc.

Dzień 6. Innsbruck — stolica Alp (i najlepszy strudel w Tyrolu)

Innsbruck i otaczające Alpy

Z Salzkammergut do Innsbrucku to ok. 2,5 godziny autostradą, ale droga wiedzie przez górskie przełęcze i alpejskie doliny — więc nudzić się na pewno nie będziecie.

Innsbruck zaskoczył nas przy pierwszej wizycie bardziej, niż się spodziewaliśmy. To nowoczesne, tętniące życiem miasto uniwersyteckie, ale jednocześnie macie wrażenie, że stoicie bezpośrednio pod Alpami — bo faktycznie stoicie. Góry są tu tak blisko, że wydaje się, jakby spadły prosto w ulice.

Zacznijcie w centrum historycznym na Herzog-Friedrich-Straße — wąska średniowieczna ulica z arkadami i słynnym Złotym Dachem (Goldenes Dachl). To mały balkon pokryty 2 657 pozłacanymi miedzianymi gontami i symbol Innsbrucku. Szczerze — jest mniejszy, niż byście się spodziewali, ale ładny. 😅 Muzeum pod nim (5,50 €) nie jest warte wizyty.

Główne „must-do” w Innsbrucku to Nordkette — grzbiet górski bezpośrednio nad miastem, na który dostaniecie się kolejką prosto z centrum. Trzy odcinki kolejki w 20 minut wywiozą Was z 600 m do 2 300 m n.p.m. (w obie strony 41 €, lub 53 € z Innsbruck Card). Na górze, na stacji Hafelekar, widok z jednej strony na miasto, a z drugiej na dziki Karwendel — góry, dokąd okiem sięgnąć. Staliśmy tam na górze i nie mogliśmy się ruszyć. Tak wygląda „wow moment”.

Na obiad zejdźcie z powrotem do miasta. Polecam Gasthaus Goldenes Dachl (tradycyjny tyrolski Tiroler Gröstl — patelnia z ziemniakami, mięsem i jajkiem) lub Stiftskeller (klasztorna restauracja z pięknym ogródkiem i doskonałym winem). Na kawę i najlepszy strudel w mieście idźcie do Strudel Café Kröll — robią go przy Was, chrupiący, ciepły, z lodami… 🤤

Po południu przejdźcie się nabrzeżem rzeki Inn — kolorowe domy wzdłuż rzeki (Mariahilf) to najczęściej fotografowany widok Innsbrucku. Jeśli macie czas, warto odwiedzić zamek Ambras (4 km od centrum, wstęp 16 €) — renesansowy zamek z ciekawą kolekcją osobliwości i pięknymi ogrodami.

Gdzie się zatrzymać w Innsbrucku

Centrum Innsbrucku jest kompaktowe, a noclegi drogie. Świetną alternatywą jest miasteczko Hall in Tirol (10 minut samochodem) — piękna średniowieczna starówka, znacznie tańsze noclegi i właściwie przyjemniejsza atmosfera niż centrum Innsbrucku. W centrum polecam Nala Individuell Hotel (designerski, świetna lokalizacja) lub Hotel Weisses Kreuz (historyczny hotel w samym centrum, gdzie podobno nocował Mozart — ale kto w Austrii nie nocował 😁). W Hall doskonały jest Parkhotel Hall.

Dzień 7. Grossglockner — najpiękniejsza droga w Alpach (i godny finał)

Droga wysokogórska Grossglockner Hochalpenstrasse
Foto: Karsten Würth, CC0, Wikimedia Commons

Ostatni dzień zachowaliśmy na absolutnie to, co najlepsze. Grossglockner Hochalpenstraße to chyba najpiękniejsza droga, jaką kiedykolwiek jechaliśmy. A jechaliśmy ich sporo. To 48 km alpejskiej drogi, która wspina się na wysokość 2 504 metrów, wije się między lodowcami i ośnieżonymi szczytami i oferuje widoki, od których dosłownie bolą oczy, tak są piękne. W ogóle nie przesadzam.

Z Innsbrucku do Heiligenblut (południowy wjazd na Grossglockner) to ok. 2,5 godziny. Wyjedźcie jak najwcześniej rano — w sezonie na drodze tworzą się korki, a punkty widokowe przy Edelweißspitze i Kaiser-Franz-Josefs-Höhe bywają zatłoczone.

Opłata: 41,50 € za samochód osobowy. Płaci się przy wjeździe, można kartą.

Droga jest otwarta zwykle od początku/połowy maja do końca października, w zależności od warunków śniegowych. Aktualny stan sprawdzicie na grossglockner.at.

Kluczowe przystanki na trasie (od południa):

Heiligenblut — urocze górskie miasteczko z ikonicznym kościołem, którego wieża wznosi się na tle ośnieżonych szczytów. Tutaj zjedzcie śniadanie — Café-Restaurant National Park Lodge ma widok, przy którym stygnie Wam kawa, bo nie możecie oderwać wzroku.

Kaiser-Franz-Josefs-Höhe (2 369 m) — główny punkt widokowy z widokiem na Pasterze, największy lodowiec w Austrii, i na sam Grossglockner (3 798 m) — najwyższą górę Austrii. Jest tu muzeum, restauracja i kilka krótkich szlaków. Lodowiec niestety z roku na rok się kurczy — jeszcze kilka lat temu sięgał o setki metrów dalej. To smutne, ale tym ważniejsze, żeby to zobaczyć.

Edelweißspitze (2 571 m) — krótki zjazd z głównej drogi na najwyższy punkt, do którego da się dojechać samochodem. Widok na 360° — przy pogodzie zobaczycie ponad 30 trzytysięczników. To jest to miejsce, gdzie staliśmy z Łukaszem i nie wierzyliśmy własnym oczom. Wiatr wieje Wam w twarz, dookoła śnieg i skały, a Wy macie wrażenie, że jesteście na dachu świata.

Hochtor (2 504 m) — przejazd tunelem w najwyższym punkcie głównej drogi. Zatrzymajcie się na parkingu przed tunelem — jest tu krótki szlak z tablicami informacyjnymi o historii drogi i geologii.

Fuscher Törl — punkt widokowy z kaplicą i pięknym widokiem w dolinę. Dobry punkt na krótki postój i zdjęcia.

Całą drogę od południa na północ (lub odwrotnie) spokojnie przejedziecie w 3–4 godziny (łącznie z przystankami na widoki i zdjęcia), ale polecam zarezerwować na to cały dzień — będziecie chcieli zatrzymywać się na każdym zakręcie. Jeśli lubicie chodzić, na Kaiser-Franz-Josefs-Höhe zaczyna się Gamsgrubenweg — łatwy szlak tunelami w skale z widokiem na lodowiec (1 godzina tam i z powrotem).

Po południu zjedźcie północną stroną do Zell am See (ok. 45 minut z Ferleiten), gdzie możecie zakończyć roadtrip kąpielą w jeziorze albo kawą na nabrzeżu. Ewentualnie kontynuujcie z powrotem do Salzburga (1,5 godziny z Zell am See), skąd ruszycie do domu lub na lotnisko.

💡 WSKAZÓWKA: Jeśli pogoda jest pochmurna lub pada, Grossglockner się nie opłaca — cały sens to te widoki. Lepiej zamienić dni lub poczekać. Prognozę dla obszarów wysokogórskich śledźcie na zamg.ac.at.

Gdzie się zatrzymać (jeśli potrzebujecie jeszcze jednej nocy)

Jeśli chcecie podzielić dzień 7 na dwie części (lub macie samolot dopiero następnego dnia), przenocujcie w HeiligenblutChalet Hotel Senger to piękny alpejski hotel z widokiem na Grossglockner, doskonałą restauracją i wellness. Lub w Zell am SeeHotel Neue Post w samym centrum miasta nad jeziorem.

Praktyczne porady na koniec

Co spakować

Na roadtrip po Austrii latem pakujcie się warstwowo — w dolinie może być 28 °C, a na Grossglocknerze na 2 500 metrach 5 °C z wiatrem. Koniecznie zabierzcie polarową bluzę, wiatrówkę, wygodne buty na wycieczki (sprawdzone buty znajdziecie w naszym artykule Buty trekkingowe) i kurtkę przeciwdeszczową. Na górskie jeziora przydadzą się kąpielówki/kostium — nawet latem woda jest rześka, ale orzeźwiająca. 😅 A jeśli chcecie zmieścić się w bagażu podręcznym, zajrzyjcie do naszego poradnika Jak się spakować do bagażu podręcznego.

Gdzie znaleźć bilety lotnicze

Tanie bilety lotnicze szukajcie na Kiwi — to nasz ulubiony portal. Do Wiednia z Polski latają m.in. Wizz Air i Ryanair z wielu miast (Kraków, Katowice, Warszawa, Gdańsk — bilety nawet od 20 €!), ale często najszybciej i najwygodniej jest po prostu jechać samochodem.

Ubezpieczenie

Na tygodniowy roadtrip po Austrii wystarczy Wam klasyczne ubezpieczenie turystyczne. Na krótsze wypady po Europie korzystamy z kart EKUZ (bezpłatna opieka medyczna w UE), a na dłuższe podróże polecamy True Traveller — pełną recenzję znajdziecie w artykule SafetyWing recenzja.

eSIM i internet

W Austrii działa roaming UE, więc jeśli macie polski pakiet danych, jesteście spokojni. Jeśli potrzebujecie więcej danych lub wybierapie się też poza UE, zajrzyjcie do naszej recenzji Holafly.

Pobierzcie mapę do telefonu

💡 WSKAZÓWKA: Pobierzcie mapy offline w Google Maps dla całej trasy — w górach i tunelach często nie ma zasięgu. Przed wyjazdem pobierzcie regiony Wiedeń, Górna Austria, Salzburg i Tyrol.

Najczęściej zadawane pytania o roadtripie po Austrii

Zanim ruszycie, oto odpowiedzi na pytania, które wokół 7-dniowego roadtripu po Austrii pojawiają się wśród naszych czytelników najczęściej.

Kiedy najlepiej jechać na roadtrip po Austrii?

Najlepszy okres to maj–październik. Na kompletną trasę z Grossglocknerem polecamy wrzesień — stabilna pogoda, mniej turystów, niższe ceny noclegów i piękne jesienne barwy. Grossglockner Hochalpenstraße jest otwarta zwykle od połowy maja do końca października.

Gdzie w Austrii na łono natury?

Austria to raj dla miłośników przyrody. Na tej trasie najlepsze przyrodnicze doznania czekają w Salzkammergut (jeziora, góry, szlaki), na Grossglocknerze (alpejskie panoramy, lodowiec) i w okolicach Innsbrucku (Nordkette, Karwendel). Na jednodniowe wycieczki polecam wejście na Schafberg w St. Wolfgang, platformę widokową 5 Fingers nad Hallstatt lub Gamsgrubenweg przy lodowcu Pasterze.

Na co uważać jadąc samochodem po Austrii?

Przede wszystkim na ścisłe przestrzeganie limitów prędkości — mandaty są wysokie, a kontrole częste. Nie zapomnijcie o elektronicznej winiecie (Vignette), którą kupcie wcześniej online. Na alpejskich drogach jedzie się wolno i ostrożnie, w tunelach obowiązuje ścisły zakaz wyprzedzania. Niektóre drogi górskie (w tym Grossglockner) mają dodatkowe opłaty, niezależne od winiety.

Na co uważać jadąc do Austrii?

Oprócz przepisów drogowych pamiętajcie: ceny w restauracjach są wyższe niż w Polsce (danie główne 15–25 €), napiwek jest zwyczajowy 5–10%, większość sklepów jest w niedzielę zamknięta (zróbcie zakupy w sobotę!), a w Hallstatt i innych popularnych miejscach parking jest ograniczony — przyjeżdżajcie wcześnie rano.

Ile kosztuje 7-dniowy roadtrip po Austrii dla dwóch osób?

Realistyczny budżet dla dwóch osób to ok. 1 500–2 630 € bez biletów lotniczych. Największą pozycją są noclegi (560–1 120 € za 7 nocy) i wynajem auta (420–560 € za 7 dni). Na jedzeniu i atrakcjach można zaoszczędzić, robiąc zakupy w supermarketach i wybierając ogólnodostępne punkty widokowe i szlaki.

Czy 7 dni wystarczy na roadtrip po Austrii?

Siedem dni to dobre minimum dla tej trasy, ale szczerze — ideałem byłoby 10 dni. Z 7 dniami tempo jest dość dynamiczne i w niektórych miejscach (zwłaszcza Salzkammergut) chcielibyście spędzić więcej czasu. Jeśli macie tylko 7 dni, polecamy pominąć jeden z przystanków (np. Wachau) i dać sobie więcej czasu na resztę.

Czy w Austrii potrzebuję samochodu, czy wystarczy pociąg?

Do miast (Wiedeń, Salzburg, Innsbruck) pociągi działają świetnie — austriacki ÖBB jest niezawodny i wygodny. Ale do Hallstatt, Salzkammergut, Wachau i przede wszystkim na Grossglockner samochód jest praktycznie niezbędny. Bez auta stracilibyście najpiękniejsze części trasy — górskie drogi, punkty widokowe i spontaniczne postoje nad jeziorami. Na tę konkretną trasę jednoznacznie polecamy samochód.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Roadtrip po Austrii: Plan podróży na 14 dni

TL;DRDwutygodniowy plan podróży po Austrii prowadzi od Wiednia i doliny Wachau przez Salzburg, Hallstatt i jeziora regionu Salzkammergut, dalej przez Innsbruck i dolinę Stubaital na trasę Grossglockner Hochalpenstrasse i do Zell am See, aż na południe do Grazu i nad jezioro Wörthersee — łączna długość trasy to około 1500 km. Najlepiej jechać w czerwcu lub wrześniu, kiedy górskie drogi są otwarte, jeziora nagrzane, a turystów mniej. Budżet dla dwóch osób wynosi około 60 000–100 000 koron czeskich bez biletów lotniczych, a samochód jest niezbędny ze względu na winietę autostradową (11,50 € na 10 dni) oraz opłatę za przejazd trasą Grossglockner Hochalpenstrasse (41,50 €). Wśród najciekawszych atrakcji warto wymienić punkt widokowy Skywalk nad Hallstattem, przejazd przez Grossglockner oraz kąpiel w jeziorze Wörthersee, gdzie woda nagrzewa się nawet do 27°C.

Austria to kraj, w którym co dwadzieścia minut jazdy opadnie wam szczęka. Jedziecie autostradą, zerkacie w prawo — a tam ni stąd, ni zowąd piętrzy się ośnieżony alpejski szczyt, pod nim szmaragdowe jezioro, a na brzegu jakiś staruszek spokojnie łowi pstrągi. I myślicie sobie: „Jak to możliwe, że nie przyjechałam tu wcześniej?“ 😅

Z Łukaszem przejechaliśmy Austrię już kilka razy — na przedłużone weekendy do Salzburga, na kilka dni w tyrolskie góry i na romantyczny wypad nad austriackie jeziora. Ale dopiero kiedy zrobiliśmy porządny dwutygodniowy roadtrip po Austrii, zrozumieliśmy, jak niesamowicie różnorodny jest ten mały kraj. W 14 dni przejdziecie wiedeńskie kawiarnie, popłyniecie statkiem po Dunaju, będziecie wpatrywać się w Hallstatt z punktu widokowego, przejedziecie Grossglockner i wykąpiecie się w alpejskich jeziorach, a na koniec skoszujecie styryjskiego wina na południu.

W tym artykule znajdziesz kompletny plan 14-dniowego roadtripu po Austrii — dzień po dniu, z konkretnymi miejscami, restauracjami, wskazówkami noclegowymi i budżetem. Niezależnie od tego, czy planujesz letni wyjazd z partnerem, rodzinną wycieczkę czy solo przygodę, ten przewodnik zaoszczędzi ci godzin planowania. Obiecuję. ☺️

Podsumowanie

  • Idealna długość roadtripu: 14 dni to optymalne tempo — zdążycie zobaczyć Wiedeń, Alpy i południe, a przy tym nie będziecie ciągle siedzieć w aucie.
  • Najlepszy czas: Czerwiec i wrzesień — piękna pogoda, otwarte drogi górskie, mniej turystów niż latem.
  • Budżet: Liczcie ok. 2 400–4 000 € dla dwóch osób na 14 dni (bez biletów lotniczych), w zależności od rodzaju noclegów.
  • Auto jest koniecznością — pociągiem objedziecie Wiedeń i Salzburg, ale do jezior, na Grossglockner i do mniejszych miasteczek bez auta się nie dostaniecie.
  • Winieta autostradowa (Vignette) kosztuje 11,50 € na 10 dni — bez niej grozi kara do 240 €.
  • Top 3 przeżycia: Grossglockner Hochalpenstrasse (najpiękniejsza droga górska w Europie), Hallstatt z punktu widokowego Skywalk, kąpiel w Wörthersee.
  • Na co uważać: Opłaty za przejazd na przełęczach górskich (płacone osobno), parkowanie w centrum Wiednia to koszmar, w Hallstatt są tłumy — jedźcie wcześnie rano.
  • Noclegi rezerwujcie min. 2 miesiące wcześniej, szczególnie Hallstatt i Salzkammergut latem.
Co zobaczyć i robić w Hallstatt, wakacje w Austrii
Widok na Hallstatt

Kiedy jechać i jak się przygotować na roadtrip po Austrii

Austria jest piękna o każdej porze roku, ale na roadtrip samochodem istnieje jasny zwycięzca: czerwiec i wrzesień. W czerwcu jest już wystarczająco ciepło na kąpiel w jeziorach (woda w alpejskich jeziorach ma przyjemne 20–24 °C), drogi górskie są otwarte (Grossglockner otwiera się zwykle w maju), a tłumy turystów nie są jeszcze na pełnych obrotach. Wrzesień z kolei jest cudowny dzięki babiemu latu, mniejszej liczbie turystów i niższym cenom noclegów.

Lipiec i sierpień to oczywiście też piękny czas, ale musicie liczyć się z tym, że Hallstatt będzie pękał w szwach, ceny noclegów poszybują w górę, a nad jeziorami będzie tłoczno. Jeśli jedziecie w szczycie sezonu, rezerwujcie noclegi jak najwcześniej.

Wiosna (kwiecień–maj) jest dobra na miasta, ale przełęcze górskie mogą być jeszcze zamknięte, a nad jeziorami będzie za zimno na kąpiel.

Jak dostać się do Austrii i transport

Samochodem z Polski — z Krakowa do Wiednia jedzie się ok. 4–4,5 godziny, z Katowic nieco krócej. My zazwyczaj zaczynamy roadtrip właśnie w Wiedniu.

Samolotem — jeśli lecicie, leccie do Wiednia. Tanie loty z Warszawy, Krakowa czy Katowic (szukajcie na Wizz Air lub Ryanair) kosztują często niewiele. Z lotniska odbiór auta i ruszacie w drogę.

Wynajem auta: Z Łukaszem od dawna mamy dobre doświadczenia z DiscoverCars, z którego korzystamy na całym świecie. Porównuje ceny od wszystkich wypożyczalni, a ubezpieczenie macie przejrzyście w jednym miejscu. Na Austrię polecam:

  • Auto z mocnym silnikiem — będziecie jeździć pod górę, słaby silnik na Grossglockner nikt nie doceni.
  • Automat — w górach w manualu się upocicie (dosłownie i psychicznie 😅).
  • Pełne ubezpieczenie — na drogach górskich może odlecieć kamyczek, nie chcecie rozwiązywać sprawy z udziałem własnym.

Na co uważać przy prowadzeniu w Austrii

  • Winieta autostradowa (Vignette): Obowiązkowa na autostradach i drogach szybkiego ruchu. Cyfrowa winieta na 10 dni kosztuje 11,50 €, na 2 miesiące 28,90 €. Kupcie ją online na asfinag.at — obowiązuje od razu. Bez niej kara do 240 €!
  • Opłaty za przejazd na przełęczach: Grossglockner Hochalpenstrasse kosztuje 41,50 € za auto (2025), Gerlos Alpenstrasse 13,50 €. Te opłaty są DODATKOWE do winiety.
  • Limity prędkości: Autostrada 130 km/h, poza miastem 100 km/h, w mieście 50 km/h (miejscami 30 km/h). Mandaty są znacznie wyższe niż w Polsce — 150 € za przekroczenie o 30 km/h w mieście to standard.
  • Wyposażenie zimowe: Jeśli jedziecie wiosną lub jesienią, miejcie w aucie łańcuchy śniegowe — na niektórych drogach górskich są obowiązkowe nawet poza zimą.
  • Parkowanie w Wiedniu: Całe Innere Stadt to płatna strefa parkowania. Zatrzymajcie się w hotelu z parkingiem albo zostawcie auto na parkingu przesiadkowym i jeźdźcie komunikacją miejską.

Ile kosztuje 14-dniowy roadtrip po Austrii + gdzie nocować

Austria nie jest tanim krajem, ale to nie Szwajcaria. Z rozsądnym planowaniem roadtrip da się zrealizować w przyzwoitym budżecie. Oto orientacyjne zestawienie kosztów dla dwóch osób na 14 dni:

PozycjaBudżet (dla dwóch osób)
Noclegi (13 nocy)1 000–1 800 €
Wynajem auta (14 dni)320–600 €
Paliwo160–240 €
Winieta + opłaty drogowe100–140 €
Jedzenie i picie600–880 €
Bilety wstępu i atrakcje200–320 €
Razemok. 2 400–4 000 €

Wskazówka oszczędnościowa: Największą pozycją jest nocleg. Przeplatajcie hotele z apartamentami (w apartamencie przygotujecie sobie śniadanie i zaoszczędzicie 15–20 € dziennie). W alpejskich regionach szukajcie Gasthausów i pensjonatów — są tańsze niż hotele i często mają fantastyczne śniadania z lokalnymi produktami.

Gdzie nocować — ogólne wskazówki

Noclegi w Austrii mają specyficzną jakość — nawet najmniejsze pensjonaty są czyste, przytulne i mają tę szczególną alpejską atmosferę z drewnianymi meblami i widokiem na góry. Cenowo liczcie:

  • Wiedeń: 70–130 €/noc za pokój dwuosobowy w centrum
  • Salzburg: 80–140 €/noc (w centrum drożej)
  • Hallstatt i Salzkammergut: 90–160 €/noc (w sezonie ceny szybują w górę)
  • Innsbruck i Tyrol: 70–120 €/noc
  • Mniejsze miasta (Graz, Wachau, Semmering): 60–100 €/noc

Konkretne wskazówki noclegowe podaję przy każdym dniu osobno.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Austrii
6 noclegów — hotele i inne opcje zakwaterowania

Dzień po dniu: 14-dniowy plan podróży po Austrii

A teraz przejdźmy do sedna — kompletna trasa dzień po dniu. Plan jest skonstruowany tak, żebyście mieli mix dużych miast, górskiej przyrody, jezior i kulturalnych przeżyć. Przejazdy trwają zazwyczaj do 2 godzin, więc nie spędzicie połowy urlopu w aucie. ☺️

Oto przegląd całej trasy — którędy się jedzie i gdzie każdej nocy spać. Jeśli macie mniej czasu, zerknijcie na naszą 7-dniową wersję roadtripu.

DzieńTrasa i przejazdGdzie nocować
1.–2.Wiedeń — Schönbrunn, Belvedere i centrumWiedeń
3.Wiedeń → dolina Wachau (~1,5 h)Wachau
4.–5.Wachau → Salzburg (~2,5 h), Berchtesgaden i KönigsseeSalzburg
6.Salzburg → Hallstatt (~1,5 h)Hallstatt
7.Hallstatt → Salzkammergut — alpejskie jezioraSalzkammergut
8.Salzkammergut → Innsbruck przez Kitzbühel (~2,5 h)Innsbruck
9.Innsbruck → dolina StubaitalStubaital
10.–11.Stubaital → Grossglockner Hochalpenstrasse → Zell am See, wodospady KrimmlZell am See
12.Zell am See → Graz (~3 h)Graz
13.Graz → Wörthersee (~1,5 h)Wörthersee
14.Wörthersee → Semmering → powrót
Całkowita trasa mierzy ok. 1 500 km. Czasy przejazdów są orientacyjne, bez przystanków po drodze.

Dzień 1. Wiedeń — przyjazd i pierwszy przedsmak

Kościół Wotywny w Wiedniu

Pierwszy dzień jest na przyjazd, więc nie planujcie nic szalonego. Dotrzyjcie do Wiednia, zameldujcie się i wyruszajcie na zwiady. Jeśli dotrzecie przed południem, macie czas na więcej — jeśli dopiero po południu, wystarczy spacer po centrum i wchłanianie atmosfery.

Co zdążyć: Przejdźcie się od Stephansdom (katedra św. Szczepana — wstęp wolny, wieża za 6 €) przez Graben i Kohlmarkt aż do Hofburga. Ta pętla to jakieś godzina pieszo i przechodzicie przy niej przez najpiękniejsze części centrum.

Na kawę zajdźcie do Café Central (Herrengasse 14) — tak, to turystyczne, ale atmosfera pod wysokimi sklepieniami jest tego warta. Wiedeński melange (odpowiednik cappuccino) kosztuje tu ok. 7 €. Jeśli wolicie coś bardziej autentycznego bez turystów, spróbujcie Café Sperl (Gumpendorfer Str. 11) — to nasza ulubiona wiedeńska kawiarnia. Starsi kelnerzy, gazety na drewnianych uchwytach, Apfelstrudel jak od babci.

Na kolację wybierzcie się do Figlmüller na słynnego wiedeńskiego sznyca — jest ogromny, zwisa z talerza i kosztuje ok. 17–19 €. Zarezerwujcie wcześniej, kolejki są szalone. Alternatywą jest Plachutta na Tafelspitz (gotowana wołowina) — droższa, ale kulinarne przeżycie.

Gdzie nocować w Wiedniu

W Wiedniu polecam nocleg w okolicach Mariahilfer Strasse (6. lub 7. dzielnica) — blisko centrum, dookoła pełno restauracji i komunikacja miejska na wyciągnięcie ręki. Hotel Motel One Wien-Staatsoper ma świetny stosunek jakości do ceny, albo spróbujcie boutique hotelu Hotel Motto w 5. dzielnicy.

Jeśli jedziecie samochodem, wybierajcie hotel z parkingiem — parkowanie na ulicy w Wiedniu to koszmar i kosztuje 2,40 €/godzinę (maks. 2 godziny).

Dzień 2. Wiedeń — Schönbrunn, Belvedere i wino

Pałac Schönbrunn w Wiedniu
Foto: Thomas Wolf, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Dzisiaj macie cały dzień na Wiedeń, więc wykorzystajcie go na maksa. Zacznijcie rano od Schönbrunn — pałac otwiera się o 8:30 i rano jest tu jeszcze spokojnie (koło 10. zaczynają przyjeżdżać autokary z turystami). Bilet kosztuje 22–29 € w zależności od zakresu zwiedzania. Ogrody są bezpłatne i przepiękne — dojdźcie aż do Gloriette na wzgórzu, widok na Wiedeń jest fantastyczny.

Po południu przenieście się do Belvederu — górny pałac ma jedną z najlepszych kolekcji sztuki w Europie, w tym Pocałunek Klimta. Wstęp 16,50 €. Ogrody są znów bezpłatne i cudowne na spacer.

Jeśli zostanie wam czas (i energia), wyruszcie na Naschmarkt — to wiedeński targowy raj z jedzeniem z całego świata. Można tu zjeść obiad za rozsądną cenę — spróbujcie Neni am Naschmarkt na kuchnię bliskowschodnią.

Wieczorem zróbcie coś, co większość turystów pomija: wybierzcie się na wino do Grinzingu albo Nussdorfu na obrzeżach Wiednia. Heurigery (winne gospódki) to typowo wiedeńska sprawa — siedzicie w ogródku pod winoroślą, pijecie młode wino i jecie zimną deskę z lokalnymi serami i szynką. Atmosfera jest niezapomniana. Spróbujcie Heuriger Mayer am Pfarrplatz — wino pił tu podobno sam Beethoven (no, może nie dokładnie to samo wino 😅).

Dzień 3. Wachau — Dunaj, morele i winnice

Dolina Wachau z Dunajem przy Melku
Foto: Jakub Hałun, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Rano załadujcie walizki do auta i ruszajcie na zachód — cel to dolina Wachau, jedna z najpiękniejszych dolin rzecznych w Europie (UNESCO). Z Wiednia jedzie się ok. godziny i kwadrans.

Zatrzymajcie się w Melku — klasztor benedyktyński Stift Melk troni na skale nad Dunajem i jest absolutnie oszałamiającą budowlą. Wstęp 14,50 €, zwiedzanie trwa ok. 1,5 godziny. Barokowa biblioteka i marmurowa sala zapierają dech.

Z Melku przejedźcie wzdłuż Dunaju przez urokliwe wioski Spitz an der Donau i Weissenkirchen do Dürnsteinu — to to biało-niebieskie miasteczko z zamkiem, w którym według legendy był więziony Ryszard Lwie Serce. Przejdźcie się uliczkami, kosztujcie morelowych produktów (morelowy likier, morelowe knedle, morelowy dżem — po prostu morele wszędzie 😁) i zatrzymajcie się w jednej z piwniczek winnych na Grüner Veltliner — to typowe austriackie białe wino i tutaj w Wachau jest najlepsze.

Na obiad polecam restaurację Loibnerhof w Unterloiben — wyśmienita kuchnia regionalna z widokiem na winnice. Albo Landhaus Bacher w Mautern, jeśli chcecie fine dining.

Jeśli macie ochotę, zróbcie sobie rejs statkiem po Dunaju z Melku do Kremsu (lub odwrotnie) — trwa ok. 1,5 godziny i płyniecie przez najpiękniejszy odcinek doliny. DDSG Blue Danube prowadzi regularne rejsy, cena ok. 29 € w jedną stronę.

Gdzie nocować w Wachau

Przenocujcie bezpośrednio w dolinie — hotel Gartenhotel & Weingut Pfeffel w Dürnsteinie ma piękny widok na Dunaj i własną winiarnię. Albo spróbujcie Hotel Richard Löwenherz — romantyczny hotel tuż pod zamkiem.

Dzień 4. Salzburg — miasto Mozarta

Stare miasto w Salzburgu
Stare miasto w Salzburgu

Z Wachau jedźcie dalej na zachód do Salzburga — droga trwa ok. 2,5 godziny autostradą. Popołudnie poświęćcie na stare miasto.

Salzburg jest kompaktowy i świetnie da się go zwiedzić pieszo. Zacznijcie na Getreidegasse — słynna uliczka handlowa z kutymi szyldami, gdzie znajduje się też dom rodzinny Mozarta (wstęp 12 €). Przejdźcie się na Residenzplatz i Domplatz, gdzie napijecie się kawy z widokiem na fontannę.

Jeśli macie energię, wjedźcie kolejką na twierdzę Hohensalzburg (bilet z kolejką 16,30 €) — to jedna z największych średniowiecznych twierdz w Europie, a widok na miasto i okoliczne góry jest absolutnie zapierający dech. Spędziliśmy tam prawie dwie godziny i nie chciało nam się schodzić.

Na kolację wybierzcie się do Stiftskeller St. Peter — ponoć najstarszej restauracji w Europie (działającej nieprzerwanie od 803 roku!). Jedzenie jest wyśmienite, ceny ok. 18–28 € za danie główne. Albo spróbujcie Triangel na Wiener-Philharmoniker-Gasse — mniejsza, tańsza, bardziej lokalna.

Jeśli chcecie więcej wskazówek na temat Salzburga, mam o nim cały osobny artykuł ze szczegółowym przewodnikiem.

Gdzie nocować w Salzburgu

Zatrzymajcie się w centrum lub na prawym brzegu Salzachu — Hotel am Dom jest w samym sercu starego miasta, IMLAUER HOTEL PITTER oferuje dobry stosunek jakości do ceny kawałek od dworca głównego. Tańsza opcja to MEININGER Hotel Salzburg City Center.

Dzień 5. Salzburg i okolice — Berchtesgaden i Königssee

Jezioro Königssee koło Berchtesgaden
Foto: Diego Delso, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Drugi dzień w okolicach Salzburga wykorzystajcie na wycieczkę za granicę — do niemieckiego Berchtesgaden jest z Salzburga tylko 30 minut i naprawdę warto.

Königssee to jedno z najczystszych jezior w Europie — woda jest tak przejrzysta, że widzicie dno nawet na głębokości kilku metrów. Popłyńcie łodzią elektryczną do kościółka St. Bartholomä (bilet w obie strony 19,50 €, trwa ok. 1,5 godziny z przystankiem). Czerwono-biały kościół na tle stromych skał wygląda jak z bajki.

Jeśli macie ochotę na wędrówkę, płyńcie dalej łodzią aż na koniec jeziora do Salet i dojdźcie do Obersee (ok. 15 minut pieszo) — mniejsze jeziorko w bardziej dzikiej scenerii, idealne na piknik.

Obiad zróbcie sobie nad jeziorem — stoisko przy St. Bartholomä sprzedaje wyśmienite wędzone pstrągi (Räucherfisch). Albo na drodze powrotnej zatrzymajcie się w Berchtesgaden w restauracji Bräustübl na kuchnię bawarską.

Po południu możecie zajrzeć do Kehlsteinhaus (Orle Gniazdo) — górski dom herbaciany Hitlera na szczycie góry. Ciekawe bardziej ze względów historycznych niż architektonicznych, ale widok jest fenomenalny. Uwaga — jedzie się tam specjalnym autobusem (cena z autobusem ok. 22 €), autem się nie dotrzecie.

O butach trekkingowych nie zapomnijcie — będziecie ich potrzebować praktycznie każdego dnia tego roadtripu.

Gdzie nocować

Zostańcie jeszcze jedną noc w Salzburgu (ten sam nocleg co Dzień 4).

Dzień 6. Hallstatt — najczęściej fotografowane miejsce w Austrii

Co zobaczyć w Hallstatt, wakacje w Austrii
Widok na Hallstatt

Z Salzburga do Hallstattu jedzie się ok. półtorej godziny. Wyruszajcie jak najwcześniej rano — to kluczowa rada. Hallstatt jest piękny, ale w sezonie przechodzą przez niego tysiące turystów dziennie i od 10 rano robi się tam szaleństwo. O 8 rano macie miasteczko niemal dla siebie.

Hallstatt jest dokładnie tak fotogeniczny, jak wygląda na Instagramie — małe kolorowe domki stłoczone między jeziorem a stromą skałą. Przejdźcie się główną uliczką, zatrzymajcie na punkcie widokowym przy kościele ewangelickim (to TEN ikoniczny kadr) i jeśli jesteście odważni, odwiedźcie Beinhaus (kostnicę) w kaplicy św. Michała — czaszki pomalowane kwiatami i imionami zmarłych są fascynujące i trochę straszne zarazem.

Punkt widokowy Skywalk przy kopalni soli jest fantastyczny — wyjedziecie kolejką na górę (bilet z kopalnią soli 40 €, sama kolejka i Skywalk 22 €) i z platformy zawieszonej nad przepaścią widzicie Hallstatt, jezioro i całą dolinę. Wart każdego centa.

Obiad: Restauracje bezpośrednio w Hallstatt są przepłacone i przeciętne — turystyczna pułapka. Lepiej zjeść obiad w Obertraun albo w drodze do Gosau. Jeśli jednak chcecie jeść w Hallstatt, Gasthof Zauner to chyba najbardziej niezawodny wybór.

Ważna informacja praktyczna: W Hallstatt źle się parkuje. Parking P1 przy tunelu kosztuje 12 €/dzień (2025) i w sezonie bywa pełny już o 9 rano. Alternatywnie zaparkujcie w Obertraun lub przy kolejce górskiej i do Hallstattu dojedźcie łódką albo dojdźcie pieszo.

Gdzie nocować koło Hallstatt

Nie polecam nocowania bezpośrednio w Hallstatt — jest drogo, a wieczorem i tak nie ma tam nic do roboty. Lepszy jest Obertraun (10 min autem) lub Bad Goisern (15 min). Heritage Hotel Hallstatt jest piękny, jeśli chcecie luksusu. Na rozsądny budżet spróbujcie Gasthof Pension Hirlatz w Hallstatt lub Haus Salzkammergut w Obertraun.

Dzień 7. Salzkammergut — jeziora jak z bajki

Alpejskie jezioro w Austrii

Dzisiaj czeka was to, co najpiękniejsze w Austrii — region Salzkammergut z dziesiątkami jezior, jedno piękniejsze od drugiego. Jeśli nie czytaliście mojego artykułu o austriackich jeziorach, teraz jest najwyższy czas.

Zacznijcie od Wolfgangsee — zatrzymajcie się w miasteczku St. Wolfgang, przejdźcie się wzdłuż nabrzeża, a jeśli macie ochotę na retro przeżycie, przejedźcie się zabytkowym pociągiem parowym Schafbergbahn na szczyt góry Schafberg (ok. 47 € w obie strony). Widok na siedem jezior ze szczytu to chyba najpiękniejsza panorama, jaką w Austrii widziałam.

Jedźcie dalej do Mondsee — jeziora znanego z filmu Dźwięki Muzyki (ślub kręcono w bazylice w miasteczku Mondsee). Woda jest tu cieplejsza niż w innych jeziorach i latem świetnie się tu pływa.

Traunsee to największe i najgłębsze jezioro regionu — miasteczko Gmunden na brzegu jest urocze, z Zamkiem Orłów na wysepce. Zjedzcie tu obiad w restauracji Seerestaurant am Traunsee tuż nad wodą.

Po południu możecie zajrzeć nad Attersee — to największe jezioro Salzkammergut i latem ulubione miejsce do kąpieli. Gustav Klimt tu malował i jest tu po nim nazwana tematyczna ścieżka.

Gdzie nocować w Salzkammergut

Polecam nocleg przy St. Wolfgang lub nad Mondsee — oba miejsca są piękne na nocleg i macie stąd blisko do wszystkich jezior. Im Weissen Rössl w St. Wolfgang to legendarny hotel tuż nad jeziorem (ale droższy). Seehotel Lackner nad Mondsee oferuje pokój z widokiem na jezioro w rozsądnej cenie.

Dzień 8. Przejazd do Innsbrucku przez Kitzbühel

Innsbruck i otaczające go Alpy

Dzisiaj czeka dłuższy przejazd na zachód do Tyrolu — ok. 2,5–3 godziny, ale po drodze można pięknie się zatrzymać.

Kitzbühel to luksusowe narciarskie miasteczko, które i latem jest przepiękne. Średniowieczne centrum z kolorowymi domami wygląda jak z bombonierki. Przejdźcie się główną ulicą, zatrzymajcie na kawę w jednej z kawiarni na rynku, a jeśli macie czas, wjedźcie kolejką na Hahnenkamm (10 € w obie strony) — zimą jest tu legendarny tor zjazdowy, a latem piękne szlaki turystyczne.

Do Innsbrucku dotrzecie po południu. Jeśli jeszcze tu nie byliście, Innsbruck zaskakuje swoją kompaktowością i urodą. Przejdźcie się po starym mieście — Maria-Theresien-Strasse z widokiem na ośnieżone szczyty jest ikoniczna, Złoty Dach (Goldenes Dachl) jest mniejszy, niż się spodziewacie (ale ładny), a kolorowe kamieniczki nad rzeką Inn są fotogeniczne z każdego kąta.

Na kolację polecam Stiftskeller Innsbruck na tradycyjną tyrolską kuchnię (Tiroler Gröstl — patelnia z ziemniakami i mięsem, ok. 16 €) albo Die Wilderin na nowoczesną alpejską gastronomię.

Gdzie nocować w Innsbrucku

Nala Individuell Hotel — świetny boutique hotel w centrum z nowoczesnym designem. Hotel Weisses Kreuz — historyczny hotel w samym starym mieście, w którym podobno nocował sam Mozart. Cenowo bardziej przystępna opcja to Stage 12 kawałek od centrum.

Dzień 9. Stubaital — alpejska dolina jak z kalendarza

Alpejska dolina Stubaital w Tyrolu
Foto: Jörg Braukmann, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Dzisiaj zróbcie wycieczkę do doliny Stubaital — to tylko 20 minut jazdy z Innsbrucku, a poczujecie się, jakbyście przenieśli się w inny świat. Strome zielone zbocza, wodospady, górskie schroniska i powietrze tak czyste, że kręci się od niego w głowie.

Główna atrakcja to Stubaier Gletscher (lodowiec Stubai) — kolejką wyjedziecie na 3 210 m n.p.m., a na górze czeka was platforma widokowa Top of Tyrol, z której widzicie dziesiątki alpejskich szczytów w 360° panoramie. Bilet na kolejkę ok. 52 € w obie strony (2025). Nawet latem bywa tu śnieg i temperatura ok. 0–5 °C, więc zabierzcie kurtkę!

W drodze powrotnej zatrzymajcie się przy wodospadzie Grawa (Grawa Wasserfall) — to największy wodospad w Tyrolu i jest bezpłatnie dostępny z parkingu (5 min spacerkiem). Stoicie tak blisko, że orzeźwi was wodna mgiełka.

Obiad w górskim schronisku — Dresdner Hütte przy lodowcu albo Gasthof Grawa na dole przy wodospadzie. Tyrolskie knedle (Speckknödel) są tu fantastyczne.

Po południu możecie przejść się doliną jednym z wielu oznakowanych szlaków albo po prostu usiąść na tarasie z piwem i patrzeć na góry. Czasem to najlepszy plan. ☺️

Gdzie nocować

Zostańcie jeszcze noc w Innsbrucku (ten sam nocleg co Dzień 8) albo przenieście się do doliny Stubaital — Hotel Stubaierhof w Schönbergu to przyjemny rodzinny hotel.

Dzień 10. Grossglockner Hochalpenstrasse — najpiękniejsza droga Europy

Droga wysokogórska Grossglockner Hochalpenstrasse
Foto: Karsten Würth, CC0, Wikimedia Commons

To jest dzień, który będziecie wspominać jeszcze latami. Grossglockner Hochalpenstrasse to 48-kilometrowa droga górska, która wznosi się na 2 504 m n.p.m. i oferuje widoki zapierające dech w piersiach. Nie, naprawdę — dosłownie. Łukasz prowadził, a ja na zmianę trzymałam się fotela i fotografowałam jak szalona. 😅

Opłata za przejazd: 41,50 € za samochód osobowy (2025). Płaci się przy wjeździe na drogę. Droga jest otwarta zazwyczaj od maja do października (zależy od warunków śniegowych — sprawdźcie na grossglockner.at).

Trasa: Najpiękniej jest jechać z północy z Bruck an der Grossglocknerstrasse na południe. Zatrzymujcie się na punktach widokowych — jest ich kilkadziesiąt i każdy oferuje inną perspektywę. Nie przegapcie:

  • Edelweißspitze (2 571 m) — najwyższy punkt dostępny autem, 360° panorama
  • Kaiser-Franz-Josefs-Höhe — punkt widokowy na Pasterze, największy lodowiec Austrii, i na sam Grossglockner (3 798 m). Jest tu też centrum informacyjne i restauracja.
  • Fuscher Törl — przełęcz z pomnikiem i pięknym widokiem na dolinę

Cała droga trwa 2–4 godziny w zależności od tego, ile razy się zatrzymacie (a zatrzymacie się często, wierzcie mi). Na Kaiser-Franz-Josefs-Höhe zaplanujcie minimum godzinę.

Na obiad zjedzcie na górze w restauracji przy Kaiser-Franz-Josefs-Höhe albo weźcie piknik — na punktach widokowych są ławki z widokiem, o jakim restauracje w dolinie mogą tylko pomarzyć.

Gdzie nocować — Zell am See

Po zjeździe z Grossglocknera jedźcie dalej do Zell am See (ok. 30 min) — przepiękne miasteczko nad jeziorem, gdzie po intensywnym dniu na alpejskiej drodze świetnie się zrelaksujecie.

Hotel Mavida Wellnesshotel & Spa ma basen i wellness — dokładnie to, czego po dniu na Grossglocknerze potrzebujecie. Boutique Hotel steinerwirt1493 jest w samym centrum Zell am See z alpejskim urokiem.

Dzień 11. Zell am See i wodospady Krimml

Zell am See i Kaprun w austriackich Alpach

Rano cieszcie się Zell am See — przejdźcie się po nabrzeżu jeziora, wjedźcie kolejką na Schmittenhöhe (37 € w obie strony) z 360° widokiem na jezioro i otaczające trzytysięczniki, albo po prostu wykąpcie się w jeziorze (latem woda ma przyjemne 20–23 °C).

Po południu wyruszcie na wycieczkę do wodospadów Krimml — to najwyższe wodospady Austrii (i jedne z najwyższych w Europie) o łącznej wysokości 380 metrów w trzech stopniach. Wstęp 6 € (2025), z parkingu do dolnego stopnia jest 10 minut, na szczyt trasa trwa ok. godziny i jest dość stroma, ale pięknie oznakowana.

Czy warto? Absolutnie. Ten moment, gdy stoisz przy środkowym stopniu i potężna masa wody pędzi w dół zaledwie kilka metrów od ciebie, jest nie do opisania. Weźcie pelerynę przeciwdeszczową albo przynajmniej kaptur — mgiełka z wodospadu przemoczy was do suchej nitki.

W drodze powrotnej zatrzymajcie się w miasteczku Mittersill na kolację — Gasthof Bräurup ma wyśmienitą kuchnię i lokalne piwo.

Gdzie nocować

Zostańcie na drugą noc w Zell am See (ten sam nocleg co Dzień 10).

Dzień 12. Przejazd na południe — Graz i styryjskie winnice

Stare miasto Graz
Foto: Scotch Mist, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Dzisiaj czeka was dłuższy przejazd na południowy wschód do Grazu — ok. 3 godziny jazdy. Ale nie martwcie się, Graz jest tego wart. To drugie co do wielkości miasto Austrii, ale turystycznie jest w cieniu Wiednia i Salzburga — a to szkoda, bo jest piękne, ma świetne jedzenie i zupełnie inny klimat.

Graz ma wpisane na listę UNESCO centrum z renesansowymi i barokowymi kamienicami, prężną scenę artystyczną i najlepszą tradycję kulinarną w Austrii. Przejdźcie się po Hauptplatz, wdrapcie się na Schlossberg (wzgórze w centrum miasta z wieżą zegarową Uhrturm — ikoniczny symbol Grazu, bezpłatnie) i spacerujcie wzdłuż rzeki Mur obok futurystycznej budowli Kunsthaus Graz (ta bańka wygląda jak kosmita, ale jakoś pasuje do miasta 😁).

Na jedzenie Graz jest absolutnie fantastyczny. Zajdźcie na Kaiser-Josef-Platz Markt (targ rolniczy, przed południem) na lokalne sery, szynki i styryjskie specjały z dyni. Na kolację polecam Der Steirer — autentyczna kuchnia styryjska z naciskiem na lokalne produkty. Ich Backhendl (smażony kurczak) jest legendarny, cena ok. 16 €.

Styryjski olej dyniowy — koniecznie musicie spróbować. Ciemnozielony, orzechowy, zupełnie inny niż oliwkowy. Kupcie buteleczkę do domu (znajdziecie na targu lub w delikatesach po całym mieście).

Gdzie nocować w Grazu

Hotel Daniel Graz — nowoczesny, designerski, przy dworcu głównym. Hotel Wiesler — boutique hotel nad Murem z pięknym widokiem. Na mniejszy budżet A&O Hostel Graz lub Meininger Hotel Graz.

Dzień 13. Wörthersee — alpejska riwiera

Jezioro Wörthersee w Karyntii
Foto: Johann Jaritz, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Z Grazu jedźcie dalej na południowy zachód do Wörthersee — najsłynniejszego i najcieplejszego austriackiego jeziora (ok. 2 godziny jazdy). Latem woda osiąga tu nawet 27 °C, więc naprawdę można się kąpać, a nie tylko zanurzyć palec i uciekać.

Głównym miastem nad jeziorem jest Velden am Wörthersee — eleganckie uzdrowisko, w którym latem Porsche parkuje obok Porsche, a atmosfera przypomina raczej włoską riwierę niż Austrię. Przejdźcie się promenadą, zjedzcie obiad w jednej z restauracji nad wodą i po południu cieszcie się kąpielą.

Jeśli szukacie spokoju, jedźcie na południowy brzeg — plaże są tu mniej zatłoczone. Piękne miejsce do kąpieli to Strandbad Maiernigg (wstęp ok. 7 €).

Klagenfurt (stolica Karyntii, 20 min od Wörthersee) jest wart krótkiego postoju — stare miasto jest przyjemne na spacer, Lindwurm (smok) na rynku to symbol miasta, a latem panuje tu żywa atmosfera.

Na kolację: Landhaus Bacher (tak, ta sama nazwa co w Wachau, ale inna restauracja 😅) w Veldenie albo Restaurant Maria Loretto w Klagenfurcie — taras wprost nad jeziorem, romantyczna kolacja z widokiem na zachód słońca.

Gdzie nocować nad Wörthersee

Falkensteiner Schlosshotel Velden to luksusowa opcja w samym centrum Velden. Seepark Hotel ma własną plażę nad jeziorem. Na rozsądny budżet spróbujcie Hotel Barry Memle Lakeside Resort lub apartamentów na południowym brzegu.

Dzień 14. Semmering i powrót — ostatnie alpejskie przeżycie

Górski kurort Semmering
Foto: D-Kuru, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Ostatni dzień roadtripu — z Wörthersee ruszacie z powrotem na północny wschód. Droga do Wiednia (lub dalej w kierunku Polski) zajmuje ok. 3,5 godziny, ale po drodze zatrzymajcie się na Semmeringu.

Semmering to historyczne górskie uzdrowisko, które było ulubionym miejscem ucieczki wiedeńskiej śmietanki towarzyskiej na przełomie XIX i XX wieku. Kolej Semmeringska (UNESCO) to pierwsza kolej górska na świecie — nawet jeśli nią nie pojedziecie, przejedźcie się autem w okolicy i podziwiajcie wiadukty i tunele wkomponowane w zielone wzgórza.

Zatrzymajcie się na przełęczy Semmering — jest tu kilka hoteli, kawiarni i piękne widoki na obie strony. Hotel Panhans to grandhotel z epoki belle époque, w którym możecie wypić stylową kawę z ciastkiem na tarasie (Apfelstrudel robią tu wyśmienity).

Jeśli macie czas na krótką wędrówkę (1–2 godziny), wyruszcie na Sonnwendstein (1 523 m) — z parkingu na przełęczy to ok. godziny pod górę, a widok na Alpy i Kotlinę Wiedeńską jest piękną kropką nad i na cały roadtrip.

Po południu jedźcie dalej do Wiednia (1 godzina), a stamtąd w kierunku Polski (z Wiednia do Krakowa jedzie się ok. 4–4,5 godziny, do Katowic podobnie).

Gdzie nocować

Jeśli chcecie jeszcze jedną noc w Austrii, Grand Hotel Panhans na Semmeringu to sam w sobie przeżycie — historyczny hotel z ogromnymi pokojami i nostalgiczną atmosferą. W przeciwnym razie jedźcie do domu albo przenocujcie w Wiedniu.

Praktyczne wskazówki na koniec

Kilka rzeczy, których nauczyłam się z własnego doświadczenia i które oszczędzą wam nerwów:

  • Pobierajcie mapy offline — w górach zasięg często zanika. Google Maps lub Mapy.cz obsługują nawigację offline.
  • Ubierajcie się warstwowo — rano w dolinie 25 °C, na lodowcu 0 °C. Dobra wiatrówka i polar przydadzą się nawet latem.
  • Woda z kranu w Austrii jest doskonała — nie musicie kupować butelkowanej.
  • Supermarkety Hofer (austriacki Aldi) i Lidl są najtańsze na zakupy. Spar i Billa są droższe, ale mają lepsze lokalne produkty.
  • Niemieckim mówi się tu wszędzie, ale w turystycznych miejscach angielski nie stanowi problemu. Polacy z kolei mogą liczyć na to, że podstawowe zwroty (Danke, Bitte, Grüß Gott) otworzą wiele drzwi.

Co spakować

Mam szczegółowy poradnik, jak się spakować do bagażu podręcznego — nawet na 14-dniową wycieczkę się da. Kluczowe na Austrię: wygodne buty trekkingowe, kurtka przeciwdeszczowa, kostium kąpielowy (jeziora!) i lekki polar lub sweter na wieczory w górach.

Ubezpieczenie i eSIM

Na podróże po Europie polecam mieć ubezpieczenie podróżne — chociaż macie EKUZ, karta nie pokrywa wszystkiego (transport helikopterem z góry może kosztować tysiące euro). Zerknijcie na moją recenzję SafetyWing.

Jeśli chcecie mieć internet mobilny bez zmartwień (i bez limitów roamingowych), przeczytajcie moją recenzję Holafly eSIM.

Często zadawane pytania o roadtripie po Austrii

Zanim wyruszycie, oto odpowiedzi na pytania, które wokół 14-dniowego roadtripu po Austrii rozwiązujemy z czytelnikami najczęściej.

Kiedy najlepiej jechać do Austrii na roadtrip?

Idealny czas to czerwiec i wrzesień. W czerwcu jest piękna pogoda, otwarte drogi górskie, zielone łąki pełne kwiatów i jeszcze nie ma letnich tłumów. Wrzesień oferuje babie lato, mniej turystów i niższe ceny noclegów. Lipiec i sierpień też są fajne, ale nad jeziorami i w Hallstatt będzie tłoczno.

Ile kosztuje 14-dniowy roadtrip po Austrii dla dwojga?

Orientacyjnie 2 400–4 000 € dla dwóch osób bez biletów lotniczych, w zależności od rodzaju noclegów. Z apartamentami i własnym gotowaniem jesteście bliżej dolnej granicy, z hotelami i restauracjami bliżej górnej. Największe pozycje to noclegi (1 000–1 800 €) i jedzenie (600–880 €).

Na co uważać jadąc do Austrii samochodem?

Przede wszystkim na winietę autostradową — bez niej grozi kara do 240 €. Kupcie ją online na asfinag.at. Dalej uwaga na płatne przełęcze górskie (Grossglockner 41,50 €), limity prędkości (mandaty są znacznie wyższe niż w Polsce) i parkowanie w Wiedniu (płatna strefa w całym centrum). W górach trzymajcie pełny bak — stacji benzynowych jest mniej.

Czy na Grossglockner potrzebna jest rezerwacja?

Nie, na Grossglockner Hochalpenstrasse nie potrzebujecie rezerwacji — po prostu przyjeżdżacie do wjazdu, płacicie opłatę i jedziecie. Droga jest otwarta zazwyczaj od maja do października. Polecam wyruszyć rano (ok. 8–9) — po południu bywają chmury i gorsza widoczność.

Dokąd jechać do Austrii latem z dziećmi?

Region Salzkammergut jest idealny dla rodzin — ciepłe jeziora do kąpieli, kolejki górskie, łatwe szlaki, pikniki. Zell am See ma świetną infrastrukturę dla rodzin. Natomiast Grossglockner i lodowiec Stubai są raczej dla starszych dzieci i dorosłych.

Czy na Austrię wystarczy tydzień, czy potrzeba dwóch?

Tydzień wystarczy na skróconą wersję (Wiedeń–Salzburg–Hallstatt–Innsbruck). Ale w dwa tygodnie zobaczycie znacznie więcej i nie będziecie ciągle siedzieć w aucie. Dwutygodniowy plan umożliwia włączenie południa Austrii (Graz, Wörthersee), Grossglocknera i mniej znanych miejsc, na które inaczej nie starczyłoby czasu.

Czy w Austrii potrzebuję auto, czy wystarczy pociąg?

Pociągi w Austrii działają świetnie między większymi miastami (Wiedeń–Salzburg–Innsbruck–Graz). Ale do jezior, na drogi górskie, do mniejszych wiosek i w przyrodę potrzebujecie auto. Na roadtrip tego typu auto jest koniecznością — bez niego ominie was Grossglockner, Wachau, Stubaital i połowa jezior w Salzkammergut.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Halifax, Kanada: 8 wskazówek, co zobaczyć i robić + najpiękniejsze wycieczki po Nowej Szkocji

TL;DRHalifax w Kanadzie ma do zaoferowania 8 głównych atrakcji: gwiaździstą fortecę Halifax Citadel, czterokilometrowy Waterfront Boardwalk, Maritime Museum of the Atlantic z ekspozycją o Titanicu, wiktoriańskie Public Gardens, muzeum na Pier 21, Point Pleasant Park, browar Alexander Keith’s oraz prom Alderney Ferry do Dartmouth. Na samo miasto wystarczą 2–3 dni, a jeśli planujesz wycieczki w okolice, warto zarezerwować 4–5 dni albo tydzień. Najlepiej jechać między czerwcem a październikiem, a najlepszy termin to wrzesień – mniej turystów i piękne barwy indiańskiego lata. Wśród najpiękniejszych wycieczek po Nowej Szkocji nie przegap Peggy’s Cove (50 minut jazdy), miasteczka Lunenburg wpisanego na listę UNESCO oraz Mahone Bay z trzema kościołami nad wodą. Budżet wychodzi na 3500–5500 koron czeskich na osobę dziennie, licząc nocleg, jedzenie i wstępy.

Kiedy z mamą planowałyśmy podróż po wschodniej Kanadzie (po tym, jak zakochałyśmy się w zachodzie Kanady podczas roadtripu), Halifax był dla mnie szczerze mówiąc raczej takim „przystankiem w drodze”. Miasto, w którym wylądujemy, prześpimy się i ruszamy dalej. No, ale jak to zwykle w Kanadzie bywa — i tutaj zostałabym spokojnie na cały tydzień. 😅

Halifax, Kanada to jedno z tych miast, które nie ogłusza was monumentalnymi zabytkami ani instagramowymi sceneriami na każdym rogu. Zamiast tego powoli wciąga was w swój rytm — przez zapach świeżo gotowanego homara na nabrzeżu, przez gitarę ulicznego muzyka na boardwalku, przez pierwszy łyk lokalnego IPA w browarze liczącym ponad dwieście lat. I nagle okazuje się, że siedzicie w knajpce nad brzegiem, patrzycie na zachód słońca nad portem i nie chcecie się nigdzie ruszać.

W tym artykule znajdziecie 8 wskazówek, co zobaczyć i robić w Halifaxie — od gwiaździstej fortecy Citadel przez muzeum z artefaktami z Titanica aż po najstarszy prom wodny w Ameryce Północnej. Podpowiem wam też, dokąd wybrać się na wycieczki z Halifaxu (Peggy’s Cove i Lunenburg to obowiązek!), gdzie się zatrzymać, co jeść i ile to wszystko kosztuje. Zaczynajmy! ☺️

Historyczne budynki na nabrzeżu Halifaxu

Podsumowanie

  • Halifax jest idealny na 3–4 dni, ale jeśli chcecie zdążyć z wycieczkami po okolicy (Peggy’s Cove, Lunenburg, Cabot Trail), planujcie cały tydzień.
  • Najlepsza pora na wizytę to czerwiec–październik — lato jest idealne, wrzesień i październik oferują piękne kolory Indian summer i mniej turystów.
  • Wypożyczcie samochód. Na samo miasto nie jest potrzebny, ale na wycieczki po Nowej Szkocji to konieczność. Peggy’s Cove jest 50 minut jazdy samochodem, a bez auta dotrzecie tam jedynie drogą taksówką ($150 CAD / ok. 100 € w jedną stronę).
  • Donair to oficjalne danie Halifaxu — brzmi absurdalnie, ale tak jest naprawdę i koniecznie musicie go spróbować.
  • Maritime Museum of the Atlantic ma fascynującą ekspozycję o Titanicu — Halifax był miastem, z którego wypłynęły łodzie ratunkowe i gdzie pochowano większość ofiar.
  • Peggy’s Cove to najczęściej fotografowana latarnia w Kanadzie — warto tam pojechać, ale UWAGA na śliskie skały przy oceanie — tablice „Niebezpieczeństwo śmierci” nie wiszą tu dla ozdoby.
  • Lunenburg to urokliwe miasteczko UNESCO z kolorowymi domkami z XVIII wieku — idealne na pół dnia.
  • Planujcie budżet ok. 130–190 € na osobę/dzień (nocleg, jedzenie, bilety wstępu) — restauracje w Halifaxie są zaskakująco przystępne cenowo jak na Kanadę.

Kiedy jechać do Halifaxu i jak tam dotrzeć

Halifax leży na wschodnim wybrzeżu Kanady w prowincji Nova Scotia — czyli dosłownie „Nowa Szkocja”, co wiele mówi o pogodzie. To żaden tropikalny kurort, ale lato bywa tu zaskakująco przyjemne, a atmosfera nadmorskiego miasteczka jest po prostu nie do odparcia. Oto przegląd, czego się spodziewać i jak się tu dostać.

Najlepsza pora na wizytę to zdecydowanie czerwiec–październik. Lato (lipiec–sierpień) oferuje temperatury 20–25 °C, długie dni i pełne tarasy na nabrzeżu. Jeśli nie lubicie tłumów, wrzesień i październik są wprost idealne — turystów ubywa, ceny spadają, a Nowa Szkocja przybiera kolory Indian summer tak piękne, że będziecie żałować, że nie macie lepszego aparatu. 😁

My byłyśmy tam w połowie września i trafił nam się idealny moment — w ciągu dnia przyjemne 18–22 °C, wieczorem sweter i lekka kurtka, a turystów na Peggy’s Cove akurat tyle, żeby nie trzeba było walczyć o miejsce na zdjęcie.

Zima (listopad–marzec) jest chłodna, wietrzna i w Nowej Szkocji pada sporo śniegu. Halifax zimą funkcjonuje, ale wiele atrakcji jest zamkniętych lub działa w ograniczonym trybie, a wycieczki po okolicy będą utrudnione. Odradzam.

Jak dotrzeć do Halifaxu

Z Polski nie ma bezpośredniego lotu do Halifaxu — konieczna jest przesiadka. Najczęstsze trasy wiodą przez Toronto, Montreal lub Londyn. My leciałyśmy przez Toronto (jeśli będziecie tam przesiadać, zajrzyjcie do naszych wskazówek na temat wodospadów Niagara) liniami Air Canada, a łączny czas podróży wyniósł około 14 godzin z przesiadką.

Tanie bilety lotnicze szukajcie na Kiwi — to nasz ulubiony portal do wyszukiwania lotów. Bilety powrotne do Halifaxu z Warszawy znaleźliśmy tam za ok. 700–800 € na osobę (we wrześniu, z jedną przesiadką). W szczycie sezonu letowego liczcie raczej z 900–1200 €.

Z lotniska Halifax Stanfield (YHZ) do centrum dotrzecie w 30–40 minut. Taksówka kosztuje stałe $63 CAD (ok. 43 €), co na dwie osoby jest rozsądne. Jest też autobus (Route 320), ale kursuje nieregularnie i podróż trwa ponad godzinę.

Samochód wypożyczcie od razu na lotnisku. Jeśli planujecie wycieczki poza Halifax (a zdecydowanie powinniście), bez auta się nie obejdziecie. Mamy długoletnie dobre doświadczenia z DiscoverCars, gdzie porównacie ceny wszystkich wypożyczalni w jednym miejscu. Wynajem auta w Halifaxie wyszedł nas ok. $55–70 CAD/dzień (38–48 €). Polecam zarezerwować jak najwcześniej — latem wypożyczalnie na lotnisku szybko się wyczerpują.

💡 WSKAZÓWKA na dane mobilne: Żeby nie zaskoczyły was rachunki za roaming w Kanadzie, zaopatrzcie się w eSIM od Holafly — działa perfekcyjnie, aktywujecie jeszcze przed wylotem i w Kanadzie macie od razu internet. Żadnego szukania lokalnych kart SIM na lotnisku.

Gdzie się zatrzymać w Halifaxie i ile to kosztuje

Dobrą wiadomością jest, że Halifax jak na Kanadę jest cenowo całkiem przystępnym miastem. Nocleg w centrum da się znaleźć w rozsądnej cenie, a jeśli wyruszycie poza szczyt sezonu letniego, zaoszczędzicie jeszcze więcej. Większość atrakcji skupia się w centrum i na nabrzeżu, więc idealne jest zatrzymanie się gdzieś w odległości spaceru od portu — zaoszczędzicie na transporcie, a wieczorem możecie spokojnie pójść na drinka na boardwalk.

Booking.com to nasza ulubiona wyszukiwarka hoteli i w Halifaxie też przez nią rezerwowaliśmy. Latem orientacyjne ceny wyglądają tak:

  • Budget (hostel/Airbnb): $80–120 CAD/noc (55–82 €)
  • Średnia półka (hotel 3★): $150–220 CAD/noc (103–150 €)
  • Luksus (hotel 4–5★): $250–400+ CAD/noc (170–275+ €)

Nasze rekomendacje noclegowe w Halifaxie

The Hollis Halifax — a DoubleTree Suites by Hilton — to był nasz wybór i nie żałowaliśmy. Lokalizacja w samym centrum, kilka minut spaceru na nabrzeże, czyste i przestronne pokoje z podstawową kuchenką. Za noc płaciliśmy ok. $180 CAD (ok. 123 €) i jak na tę lokalizację i jakość to był świetny wybór.

Muir, Autograph Collection — jeśli chcecie sobie pozwolić na coś bardziej luksusowego, Muir to piękny boutique hotel przy Queen’s Marque nad nabrzeżem. Design, widoki na port, świetna restauracja. Ceny zaczynają się od ok. $350 CAD/noc (240 €), ale za to doświadczenie warto zapłacić.

Halifax Backpackers Hostel — dla tych z mniejszym budżetem. Łóżko w dormitorium od $45 CAD (31 €), pokój prywatny ok. $110 CAD (75 €). Lokalizacja niedaleko Citadel, czysto, przyjazna obsługa.

💡 WSKAZÓWKA: W Halifaxie nie musicie się stresować, że mieszkacie „daleko” — centrum jest kompaktowe i wszystko najważniejsze obejdziecie pieszo w 20–30 minut. Zatrzymajcie się gdziekolwiek między Citadel a nabrzeżem i będzie idealne.

Halifax: 8 miejsc, które musicie odwiedzić, i co tu robić

Jeśli chcecie zarezerwować aktywności w Halifaxie z wyprzedzeniem (wycieczki, rejs po porcie, wypad na Peggy’s Cove), sprawdźcie ofertę na GetYourGuide — łatwa rezerwacja i większość aktywności z bezpłatną rezygnacją.

Spójrzmy na 8 wskazówek, co zobaczyć i robić w Halifaxie. Miasto jest wprawdzie kompaktowe, ale zaskakująco bogate w atrakcje i klimat — od historycznych fortec i muzealnych ekspozycji o Titanicu przez przepiękne wiktoriańskie ogrody aż po degustacje w browarze liczącym ponad dwieście lat. Większość miejsc zwłaszcza pieszo, co jest w Halifaxie najlepsze — po prostu dajcie się ponieść miastu i odkrywajcie.

1. Halifax Citadel National Historic Site — forteca strzegąca miasta do dziś

Szkocki dudziarz w stroju ceremonialnym na cytadeli w Halifaxie

Kiedy mowa o Halifaxie, większości ludzi od razu kojarzy się Citadel — ogromna gwiaździsta forteca, która góruje na wzgórzu nad miastem i jest widoczna praktycznie zewsząd. I muszę przyznać, że zrobiła na nas większe wrażenie, niż się spodziewałyśmy.

Forteca, którą dzisiaj widzicie, to już czwarta z kolei (ta pierwsza stanęła w tym samym miejscu w 1749 roku) i została ukończona w 1856 roku. W środku spotkacie żołnierzy w historycznych mundurach, którzy z absolutnym spokojem i brytyjskim humorem opowiedzą wam, jak tu żyło się w czasach wojennych. A każdego dnia dokładnie o 12:00 pada strzał z armaty — tradycja trwająca od 1857 roku. My o tym nie wiedziałyśmy, stałyśmy akurat na bastionach i o mało nie wyskoczyłyśmy ze skóry. Łukasz udawał, że wiedział, ale nie wiedział. 😅

Bilet wstępu kosztuje $11.70 CAD (ok. 8 €) dla dorosłych, dzieci do 17 lat wchodzą za darmo. Aktualne informacje znajdziecie na oficjalnej stronie Parks Canada. Zwiedzanie zajmuje ok. 1,5–2 godziny. Widoki z bastionów na miasto, port i Dartmouth po drugiej stronie zatoki są wspaniałe — to chyba najlepsze miejsce w Halifaxie na orientację, bo widać stąd praktycznie wszystko.

💡 WSKAZÓWKA: Wybierzcie się tu przed południem, najlepiej ok. 11:30, żeby zdążyć na południowy strzał z armaty. I nie zapomnijcie o wygodnych butach — jest tu sporo schodów i podejść.

2. Halifax Waterfront Boardwalk — serce miasta nad oceanem

Nabrzeże Halifaxu z kanadyjską flagą

Waterfront Boardwalk to chyba pierwsza rzecz, jaką poleci wam każdy w Halifaxie — i słusznie. To prawie 4-kilometrowa promenada wzdłuż portu, będąca czymś w rodzaju salonu całego miasta. Miejscowi rano tu biegają, w południe jedzą lunch na ławkach, a wieczorem popijają piwo w jednym z wielu ogródków z widokiem na port.

Na boardwalku znajdziecie sklepiki, galerie, restauracje, muzea, a latem odbywają się tu różne targi i festiwale. My spędziłyśmy tu spokojnie dwie godziny, po prostu spacerując, próbując street food i oglądając statki. Atmosfera jest niesamowicie relaksująca — żadnego stresu, żadnych tłumów (chyba że traficie na sezon statków wycieczkowych, kiedy do portu wpływają ogromne wycieczkowce i miasto na kilka godzin zamienia się w mrówkowiec).

Warto zwrócić uwagę na nową dzielnicę Queen’s Marque na południowym końcu boardwalku — nowoczesny kompleks z hotelami, restauracjami i przestrzenią publiczną tuż nad wodą. Trochę kontrastuje z historycznym portowym klimatem, ale działa zaskakująco dobrze.

Boardwalk jest za darmo i dostępny 24 godziny na dobę. Najpiękniej jest tu o zachodzie słońca — bierzecie piwo, siadacie na molo i patrzycie. Więcej do szczęścia nie trzeba. ☺️

3. Maritime Museum of the Atlantic — Titanic, eksplozja i historia morska

Budynek Maritime Museum of the Atlantic na nabrzeżu Halifaxu
Foto: No machine-readable author provided. Phobophile~commonswiki assumed (based on co / CC BY-SA 3.0 / Wikimedia Commons

To muzeum mnie szczerze zaskoczyło. Spodziewałam się takiego klasycznego muzeum regionalnego — parę modeli statków, zakurzone eksponaty i znudzony przewodnik. Zamiast tego spędziłyśmy prawie trzy godziny przy fascynujących wystawach, które dosłownie opowiadały nam historie.

Najbardziej wciągnęła nas ekspozycja o Titanicu. Czego większość ludzi nie wie: kiedy Titanic w kwietniu 1912 roku zatonął, to właśnie statki z Halifaxu wypłynęły, żeby wyławiać ciała ofiar z oceanu. Większość ofiar spoczywa na trzech cmentarzach w Halifaxie — a w muzeum zobaczycie prawdziwe przedmioty wyciągnięte z morza, w tym drewniany leżak, który miał być podobno inspiracją dla słynnej sceny z filmu (tak, tej, gdzie Rose i Jack nie mieszczą się na jednej desce — i nie, muzeum tej teorii ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza 😁).

Druga porywająca ekspozycja poświęcona jest eksplozji w Halifaxie z 1917 roku — największej eksplozji wywołanej przez człowieka przed Hiroszimą. Francuski statek załadowany amunicją zderzył się z belgijskim statkiem w porcie, a wybuch zrównał z ziemią całą dzielnicę. Zginęło prawie 2 000 osób, a 9 000 zostało rannych. To historia, o której wcześniej nie miałam pojęcia, a muzeum opowiada ją niesamowicie wrażliwie i przejmująco.

Bilet wstępu kosztuje $11 CAD (ok. 7,50 €) dla dorosłych. Aktualne godziny otwarcia znajdziecie na stronie Maritime Museum of the Atlantic. Latem (czerwiec–październik) otwarte codziennie, zimą tylko od wtorku do soboty. Znajduje się tuż na boardwalku, więc łatwo połączycie to ze spacerem.

4. Halifax Public Gardens — wiktoriańska oaza spokoju

Wiktoriańska altana w Halifax Public Gardens
Foto: Hayden Soloviev / CC BY 4.0 / Wikimedia Commons

W samym środku tętniącego życiem miasta leży 16 akrów (ok. 6,5 hektara) przepięknych wiktoriańskich ogrodów, otwartych dla publiczności od 1867 roku. I jest dokładnie tak magicznie, jak to brzmi.

Halifax Public Gardens uważane są za jedne z najpiękniejszych wiktoriańskich ogrodów w Ameryce Północnej — i ja w to w pełni wierzę. Kute bramy, kamienne fontanny, altanki, stare drzewa i latem morze kwiatów, że nie wiadomo, gdzie patrzeć najpierw. W niedziele gra tu muzyka na żywo w bandstandzie (altanie) i miejscowi przychodzą na piknik, poczytać książkę albo po prostu posiedzieć i pobyć.

My wpadłyśmy tu na chwilę i zostałyśmy godzinę. Łukasz położył się na trawie i odmawiał wstania, bo „wreszcie gdzieś, gdzie nie płacimy za wstęp i nie musimy się nigdzie spieszyć”. Miał rację — ogrody są całkowicie za darmo i otwarte od wiosny do jesieni (zamykane na zimę, mniej więcej listopad–kwiecień).

💡 WSKAZÓWKA: Ogrody są piękne o każdej porze dnia, ale rano jest najmniej ludzi, a światło do zdjęć najlepsze.

5. Canadian Museum of Immigration at Pier 21 — historie, które nie dają spać

Ceglany budynek Pier 21 w Halifaxie
Foto: Janayna Velozo / CC BY 2.0 / Wikimedia Commons

Pier 21 to miejsce, przez które między 1928 a 1971 rokiem wjechało do Kanady prawie milion imigrantów. To taki kanadyjski Ellis Island — a muzeum, które tu dziś stoi, jest jednym z najbardziej wzruszających, jakie kiedykolwiek odwiedziliśmy.

Ekspozycje przeprowadzą was przez historie ludzi, którzy przybyli tu z walizką i nadzieją — uchodźców wojennych, brytyjskich dzieci ewakuowanych przed blitzem, rodzin szukających nowego początku. Interaktywne instalacje pozwalają wyszukać konkretne nazwiska w bazach danych i przejrzeć oryginalne dokumenty. Wielu Kanadyjczyków przyjeżdża tu szukać historii swoich dziadków.

Bilet wstępu kosztuje $12.50 CAD (ok. 8,50 €) dla dorosłych. Więcej informacji na oficjalnej stronie Pier 21. Muzeum znajduje się na południowym końcu nabrzeża, niedaleko terminalu statków wycieczkowych. Planujcie 1–2 godziny na zwiedzanie.

6. Point Pleasant Park — gdzie miasto się kończy, a ocean się zaczyna

Altana i ścieżka do oceanu w Point Pleasant Park w Halifaxie
Foto: KMW2700 from Edmonton, Canada / CC BY-SA 2.0 / Wikimedia Commons

Na południowym cyplu półwyspu Halifax leży Point Pleasant Park — ponad 75 hektarów leśnych ścieżek, plaż, starych fortyfikacji wojskowych i widoków na otwarty ocean. To miejsce, gdzie mieszkańcy Halifaxu chodzą spacerować z psami, biegać i po prostu oddychać.

My spędziłyśmy tu całe popołudnie i było to dokładnie to, czego potrzebowałyśmy po dwóch dniach muzeów i restauracji. Ścieżki wiodą przez gęsty las, a potem nagle wychodzicie na brzeg i przed wami Atlantyk, jak okiem sięgnąć. Jest tu też kilka ciekawych historycznych ruin — pozostałości fortyfikacji z czasów wojen napoleońskich i drugiej wojny światowej.

Wstęp jest bezpłatny. Park jest dostępny przez cały rok i popularny wśród miejscowych, więc spotkacie tu więcej halifaxczyków niż turystów. Z centrum miasta dotrzecie tu pieszo w 20–25 minut lub autobusem.

💡 WSKAZÓWKA: Weźcie ze sobą kurtkę przeciwdeszczową lub wiatrówkę — na południowym końcu parku przy oceanie mocno wieje, nawet kiedy w mieście jest bezwietrznie.

7. Alexander Keith’s Nova Scotia Brewery — browar liczący ponad 200 lat

Maskotka z piwem w browarze w Halifaxie

Jeśli lubicie piwo (a kto nie lubi? 😉), Alexander Keith’s to obowiązkowy przystanek. Browar działa od roku 1820 i jest jednym z najstarszych w Ameryce Północnej. A wycieczka po nim jest… no, powiedzmy, że nie traktują się tu zbyt poważnie.

Tour prowadzą aktorzy w historycznych kostiumach, wcielający się w postacie z XIX wieku. To trochę teatralne, trochę kiczowate, ale zaskakująco zabawne — a na koniec czeka was degustacja trzech piw, w tym sezonowych specjałów, których nie kupicie nigdzie indziej. Łukasz był w siódmym niebie, a ja polubiłam ich India Pale Ale, które jest lżejsze i świeższe niż większość IPA, jakie znam.

Wycieczka kosztuje $24 CAD (ok. 16 €) od osoby i trwa ok. godziny. Rezerwujcie z wyprzedzeniem, zwłaszcza latem — bywa pełno. Browar znajdziecie w dolnej części miasta, niedaleko nabrzeża.

8. Alderney Ferry i Dartmouth — najstarszy prom wodny w Ameryce Północnej

Promy między Halifaxem a Dartmouthem w zatoce Halifax
Foto: Nicole Bratt from San Francisco, CA, USA / CC BY-SA 2.0 / Wikimedia Commons

To wskazówka, którą trudno znaleźć w przewodnikach, a my ją uwielbialiśmy. Alderney Ferry to publiczny prom łączący Halifax z miastem Dartmouth po drugiej stronie zatoki — i jest to najstarszy stale działający prom wodny w Ameryce Północnej (od 1752 roku!).

Przeprawa trwa ok. 12 minut i kosztuje zaledwie $2.75 CAD (niecałe 2 €) — za tę cenę dostajecie mini rejs z przepięknymi widokami na nabrzeże Halifaxu, Citadel i port. Szczerze, lepszego stosunku cena/wrażenia w Halifaxie nie znaleźliśmy.

Po stronie Dartmouth czeka was sympatyczne miasteczko z kawiarniami, parkami i pięknym Dartmouth Waterfront Trail. Wstąpcie do Two If By Sea Cafe na legendarnego croissanta (miejscowi mówią o nich z niemal religijnym zapałem) i przejdźcie się promenadą z widokiem na Halifax. Cała wycieczka do Dartmouth i z powrotem zajmie wam 2–3 godziny i jest absolutnie warta zachodu.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Halifaxie
4 noclegi — hotele wellness, hotele i inne opcje zakwaterowania

Wycieczki z Halifaxu: Peggy’s Cove, Lunenburg i inne perły Nowej Szkocji

Halifax jest świetny sam w sobie, ale prawdziwa magia Nowej Szkocji zaczyna się za miastem. Skaliste wybrzeże, urokliwe rybackie miasteczka, kolorowe domy i latarnie jak z pocztówki — to wszystko znajdziecie w godzinę–dwie jazdy samochodem z Halifaxu. Oto wycieczki, których zdecydowanie nie powinniście pomijać. I powtórzę — wypożyczcie samochód, bez niego na te miejsca praktycznie się nie dostaniecie (ewentualnie jedynie z zorganizowaną wycieczką za $150–200 CAD, czyli ok. 100–137 € od osoby).

Peggy’s Cove — najczęściej fotografowana latarnia Kanady

Peggy’s Cove to dokładnie to, co przychodzi na myśl, kiedy mowa o „wybrzeżu Atlantyku” — czerwono-biała latarnia stojąca na ogromnych granitowych głazach, wokół dziki ocean i wiatr, który wieje prosto w duszę. To najczęściej fotografowane miejsce w Kanadzie i w pełni rozumiem dlaczego.

Wioska Peggy’s Cove leży ok. 50 minut jazdy z centrum Halifaxu i jest maleńka — kilkadziesiąt domków, rybackie szopy, jeden sklepik z pamiątkami i ta słynna latarnia. Całość obejdziecie w 20 minut, ale będziecie chcieli zostać znacznie dłużej, bo atmosfera jest po prostu magiczna. Granitowe skały wokół latarni wyglądają, jakby rzeźbił je olbrzym — gładkie, pofalowane, szare. A ocean bezustannie uderza w nie falami.

ALE — i mówię to zupełnie poważnie — uważajcie na skały. Wyglądają niewinnie, ale kiedy przyjdzie fala, stają się śmiertelnie śliskie. Co roku zdarzają się tu tragiczne wypadki, kiedy turystów zmywa fala z kamieni. Tablice „Niebezpieczeństwo śmierci” nie wiszą tu dla ozdoby. Zostańcie powyżej linii oznaczonej na skałach, proszę.

Przyjedźcie wcześnie rano (przed 9:00) albo późnym popołudniem — w ciągu dnia, zwłaszcza latem, bywają tu tłumy ze statków wycieczkowych. My dotarłyśmy ok. 8 rano i byłyśmy tu prawie same. Wstęp jest bezpłatny, parking też.

Lunenburg — miasteczko UNESCO jak z bajki

Jeśli macie w Nowej Szkocji czas tylko na jedną wycieczkę poza Halifax, jedźcie do Lunenburga. To urokliwe miasteczko leżące ok. godziny i kwadransa jazdy z Halifaxu jest wpisane na listę UNESCO i stanowi jeden z najlepiej zachowanych przykładów brytyjskiego kolonialnego planowania miejskiego w Ameryce Północnej.

Co to oznacza w praktyce? Kolorowe drewniane domy z XVIII i XIX wieku ustawione wzdłuż pagórkowatych uliczek, piękny port pełen żaglówek i kutrów rybackich, a atmosfera taka, jakbyście cofnęli się w czasie. Lunenburg został założony w 1753 roku i do dziś czuć tu tę szczególną mieszankę brytyjskiej kolonialnej elegancji i surowego nadmorskiego życia.

Przejdźcie się po głównej ulicy z galeriami, kawiarniami i sklepikami. Odwiedźcie Fisheries Museum of the Atlantic ($15 CAD / ok. 10 €), gdzie dowiecie się o historii rybołówstwa i zobaczycie replikę słynnego szkunera Bluenose (znacie go z kanadyjskiej monety dziesięciocentowej, nawet jeśli nie zdajecie sobie z tego sprawy). I przede wszystkim — dajcie sobie tu homara. Lunenburg to rybackie miasto i owoce morza są tu niesamowicie świeże.

My spędziłyśmy tu pół dnia i był to jeden z highlightów całej podróży po Nowej Szkocji. Miasteczko jest fotogeniczne z każdego kąta, a turystów było przyjemnie mało (we wrześniu).

Mahone Bay — trzy kościółki nad wodą

W drodze do Lunenburga lub z powrotem zatrzymajcie się w Mahone Bay — miasteczku znanym z ikonicznego widoku na trzy kościółki stojące obok siebie nad wodą. Ten widok jest na milionach pocztówek i muszę przyznać, że na żywo jest jeszcze piękniejszy.

Mahone Bay samo w sobie jest małe i na zwiedzanie wystarczy godzina — przejdźcie się po głównej ulicy, zajrzyjcie do lokalnych sklepików z ręcznie robionymi świecami i ceramiką i napijcie się kawy z widokiem na port. To taki miły przystanek, nie osobny cel wycieczki.

Cabot Trail — dla odważnych (i tych z zapasem czasu)

Jeśli macie w Nowej Szkocji więcej czasu (idealnie 2–3 dodatkowe dni), Cabot Trail na wyspie Cape Breton to jedna z najpiękniejszych tras widokowych w całej Ameryce Północnej. 298 kilometrów drogi wijącej się wzdłuż dramatycznego wybrzeża, przez góry Cape Breton Highlands National Park i urokliwe rybackie wioski.

Z Halifaxu na Cape Breton jedzie się ok. 4 godziny, więc to nie wycieczka na jeden dzień — idealnie zaplanujcie 2–3 noclegi bezpośrednio na trasie. Ale jeśli macie czas, to absolutnie niezapomniany przeżycie. My nie zdążyłyśmy i do dziś tego żałujemy — to powód, dla którego wrócimy do Nowej Szkocji. ☺️

Co jeść i pić w Halifaxie: przewodnik dla smakoszy

Restauracja Dave's Lobster na nabrzeżu w Halifaxie

Halifax to miasto, w którym je się zaskakująco dobrze — i za rozsądne pieniądze (przynajmniej jak na Kanadę). Owoce morza są tu niesamowicie świeże, lokalna scena piwna kwitnie, a jedno danie uzyskało nawet status oficjalnego przysmaku miejskiego. Oto przegląd tego, co musicie spróbować i gdzie najlepiej to znaleźć.

Co spróbować w Halifaxie

Lobster (homar) — Pewnie was to nie zdziwi, ale homar jest królem Nowej Szkocji. Świeży, gotowany, podawany w bułce jako lobster roll lub po prostu cały na talerzu z rozpuszczonym masłem. Lobster roll w Halifaxie kupicie od $20 CAD (ok. 14 €) w budkach na nabrzeżu, w restauracji liczcie z $25–35 CAD (17–24 €). Cały homar w restauracji to $35–55 CAD (24–38 €) w zależności od sezonu i wielkości.

Donair — A teraz najważniejsze: donair to oficjalne danie miasta Halifax. Tak, naprawdę. Od 2015 roku. To odpowiednik kebaba/dönera, ale z unikalnym słodkim sosem z mleka skondensowanego, cukru i czosnku. Brzmi dziwnie? Jest absolutnie uzależniające. 😅 Najlepszego donaira w Halifaxie ponoć znajdziecie w King of Donair (tak, to się naprawdę tak nazywa) lub Tony’s Pizza. Donair kosztuje ok. $10–15 CAD (7–10 €).

Seafood chowder — Kremowa zupa rybna z kawałkami homara, krewetek i małży. Każda restauracja ma własny przepis i miejscowi kłócą się, kto robi najlepszą. My jedliśmy rewelacyjną w Salty’s na nabrzeżu — gęstą, pełną owoców morza, ze skwarkami na wierzchu. Porcja ok. $15–18 CAD (10–12 €).

Fish & chips — Klasyka, która w nadmorskim mieście nie może zabraknąć. Świeży dorsz lub flądra w piwnym cieście, frytki i coleslaw. Proste, doskonałe.

Lokalne piwa — Halifax ma świetną scenę craft beer. Oprócz Alexander Keith’s spróbujcie Garrison Brewing (tuż na nabrzeżu, mają taproom z widokiem na port) lub Good Robot Brewing (trochę hipsterskie, trochę dziwaczne, ale piwa wyśmienite).

Gdzie jeść — nasze ulubione restauracje

The Bicycle Thief — Włoska restauracja na nabrzeżu, prawdopodobnie najsłynniejszy lokal w Halifaxie. Świetne pasty, owoce morza i atmosfera. Dania główne $25–45 CAD (17–31 €). Rezerwujcie z wyprzedzeniem, bywa tłoczno.

Bar Kismet — Rodzinny lokal niedaleko centrum, który nas kompletnie oczarował. Owoce morza i pasty przyrządzane z miłością i kreatywnością. Menu zmienia się w zależności od sezonu i dostępności składników. Liczcie z $30–50 CAD (21–34 €) na osobę za jedzenie bez napojów. Tu też — rezerwujcie, to mały lokal i bywa pełen.

Salty’s on the Waterfront — Klasyczna halifaxska restauracja tuż na boardwalku z widokiem na port. Tu jedliśmy tę fenomenalną chowder, a Łukasz zamówił całego homara i wyglądał jak dziecko w Wigilię. Cenowo średnia półka, dania główne $22–40 CAD (15–27 €).

The Old Triangle Irish Alehouse — Jeśli wolicie mniej formalną atmosferę, muzykę na żywo i solidne fish & chips w rozsądnej cenie ($16–20 CAD / 11–14 €), to jest wasze miejsce. Irlandzki pub z kanadyjskim sercem.

💡 WSKAZÓWKA: Jeśli jesteście w Halifaxie w sobotę rano, jedźcie na Halifax Seaport Farmers’ Market — to najstarszy targ farmerski w Ameryce Północnej (działa od 1750 roku!) i znajdziecie tu lokalne sery, pieczywo, dżemy i street food.

Praktyczne rady i wskazówki na koniec

Zanim ruszycie do Halifaxu, oto jeszcze kilka praktycznych informacji, które wam się przydadzą. Z własnego doświadczenia wiem, że właśnie te „nudne” szczegóły potrafią zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy i nerwów.

Jak się spakować

Szczegółowy poradnik znajdziecie w naszym artykule jak spakować się do bagażu podręcznego. Halifax to nadmorskie miasto i pogoda zmienia się tu szybko — rano świeci słońce, po południu wieje, a wieczorem może mżyć. Warstwy to podstawa. Nie zapomnijcie o:

  • Lekkiej kurtce przeciwdeszczowej lub pelerynie (absolutna konieczność na Peggy’s Cove!)
  • Wygodnych butach do chodzenia — w Halifaxie dużo chodzicie, a teren w Point Pleasant Park i na skałach w Peggy’s Cove jest nierówny
  • Swetrze lub bluzie na wieczór — nawet latem bywa tu po zmroku chłodno
  • Okularach przeciwsłonecznych i kremie z filtrem — odbicia od wody i wiatru potrafią zaskoczyć

Bilety lotnicze

Tanie bilety lotnicze szukajcie na Kiwi — to nasz ulubiony portal i regularnie znajdujemy tam loty do Kanady znacznie taniej niż gdzie indziej. Z Polski do Halifaxu planujcie jedną przesiadkę (najczęściej Toronto, Montreal lub Londyn). Bilety powrotne w szczycie sezonu to ok. 700–1200 € na osobę.

Wynajem samochodu

Powtórzę to po raz trzeci, bo to ważne: na wycieczki poza Halifax potrzebujecie samochód. Mamy długoletnie dobre doświadczenia z DiscoverCars, gdzie w jednym miejscu porównacie ceny od dziesiątek wypożyczalni. W Halifaxie wypożyczyliśmy auto na lotnisku za $55–70 CAD/dzień (38–48 €). Tankowanie w Kanadzie jest tańsze niż w Europie — litr benzyny ok. $1.50–1.70 CAD (ok. 1 €).

Nocleg

Booking.com to nasza ulubiona wyszukiwarka hoteli — przejrzysta, niezawodna i w Halifaxie zawsze znajdowaliśmy przez nią świetne noclegi w rozsądnych cenach. Polecam rezerwować przynajmniej 2–3 miesiące wcześniej, jeśli lecicie latem.

Ubezpieczenie podróżne

Do Kanady zdecydowanie nie jedźcie bez ubezpieczenia podróżnego — opieka zdrowotna jest tu dla turystów ekstremalnie droga. Wizyta na pogotowiu może kosztować tysiące dolarów. Na dłuższe podróże polecamy SafetyWing — to ubezpieczenie podróżne zaprojektowane dla nomadów i podróżników, z rozsądnymi cenami i świetnym zakresem ochrony. Można się ubezpieczyć nawet wstecznie, czyli już po wyjeździe na podróż.

Dane mobilne

Jak pisałam wyżej, zaopatrzcie się w eSIM od Holafly — w Kanadzie będziecie potrzebować internetu do nawigacji (zwłaszcza przy wycieczkach poza miasto), Google Maps i tłumacza. Aktywacja jest prosta, zrobicie ją jeszcze z Polski, a na miejscu macie od razu połączenie.

Ile kosztuje tydzień w Halifaxie (dla dwóch osób)

Orientacyjny budżet na 7 nocy dla dwóch osób (średnia półka):

  • Nocleg: 7 × $180 CAD = $1 260 CAD (ok. 860 €)
  • Jedzenie (restauracje + czasem zakupy): $70–100 CAD/dzień = $490–700 CAD (335–478 €)
  • Wynajem auta (4 dni na wycieczki): 4 × $60 CAD = $240 CAD (164 €)
  • Benzyna: $80 CAD (55 €)
  • Bilety wstępu i aktywności: $150 CAD (103 €)
  • Łącznie: ok. $2 220–2 430 CAD, czyli ok. 1 517–1 660 € na dwie osoby (ok. 760–830 € na osobę)

Bez biletów lotniczych. Chodzi o średnią półkę — da się zaoszczędzić na noclegach (Airbnb, hostel) i jedzeniu (gotowanie), albo wydać więcej na luksusowe hotele i restauracje.

Najczęściej zadawane pytania o Halifaxie

Oto odpowiedzi na najczęstsze pytania, jakie dostajemy od czytelników w sprawie podróży do Halifaxu i Nowej Szkocji.

Halifax nas zaskoczył, oczarował i zostawił w nas pragnienie powrotu — tym razem na dłużej i z Cabot Trail w planach. Jeśli szukacie kawałka Kanady, który nie jest przepełniony turystami, gdzie wyśmienicie się je, gdzie historia czeka na każdym kroku i gdzie ocean pachnie wolnością, Nowa Szkocja jest waszym miejscem. Bawcie się tam świetnie! ☺️

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

St. John’s, Newfoundland, Kanada: 12 rzeczy, które warto zobaczyć i zrobić

TL;DRSt. John’s, stolica kanadyjskiej Nowej Fundlandii, kryje w sobie 12 miejsc, które warto zobaczyć: widok ze Signal Hill z wieżą Cabot Tower, kolorowe dzielnice Jellybean Row i The Battery, a także najbardziej wysunięty na wschód punkt Ameryki Północnej – Cape Spear. Do tego muzeum The Rooms, klimatyczna ulica pubów George Street, wioska rybacka Quidi Vidi, obserwacja gór lodowych (Iceberg Alley) i wielorybów oraz maskonurów w pobliżu Witless Bay, wędrówki po East Coast Trail, Bowring Park i wypad do parku narodowego Gros Morne. Najlepiej jechać między czerwcem a sierpniem, gdy temperatury sięgają 15–22°C; góry lodowe liczące 10 000–12 000 lat zobaczysz w maju i czerwcu, a wieloryby i maskonury w lipcu i sierpniu. Na zwiedzanie samego miasta wystarczą 3–4 dni, a jeśli chcesz odwiedzić Gros Morne, zaplanuj co najmniej 6–7 dni. Tygodniowy budżet dla dwóch osób bez biletów lotniczych to wydatek rzędu 48 600–66 600 koron czeskich.

Wiecie, jak to jest stać na klifie, pod wami rozbija się lodowaty Atlantyk, a wy macie wrażenie, że za tym horyzontem naprawdę nie ma już nic? Że jesteście na samym końcu świata — a jednocześnie jest niesamowicie pięknie? Dokładnie tak czuliśmy się z Lukášem, gdy po raz pierwszy dotarliśmy do St. John’s na Newfoundlandzie. Było późne popołudnie, słońce przebijało się przez typową newfoundlandzką mgłę, a my zjeżdżaliśmy z góry w stronę portu. I wtedy je zobaczyliśmy — te kolorowe domki. Rzędy żółtych, różowych, turkusowych i pomarańczowych fasad, jakby ktoś rozsypał wielkie pudełko drażetek wzdłuż wąskich uliczek. W tej chwili wiedziałam, że zakocham się w tym miasteczku. ☺️ To właśnie St. John’s Kanada w całej swojej krasie — miasto, które potrafi oczarować od pierwszego wejrzenia.

St. John’s to stolica prowincji Nowa Fundlandia i Labrador oraz jedno z najstarszych miast w Ameryce Północnej. Jest surowe, wietrzne, często spowite mgłą — i absolutnie urzekające. To miejsce, gdzie dzika przyroda spotyka się z zaskakująco żywą sceną kulturalną, gdzie w czerwcu można z wybrzeża podziwiać 12 000-letnie góry lodowe z Grenlandii, a w lipcu obserwować humbaki na wyciągnięcie ręki. A wieczorem? Wieczorem ruszacie na George Street, gdzie podobno jest najwięcej barów na metr kwadratowy w całej Ameryce Północnej. Jak mówię — koniec świata, ale zdecydowanie nie nudny. 😁

Newfundlandczycy (tutaj mówi się na nich „Newfies” i przyjmują to z dumą) to jedni z najsympatyczniejszych ludzi, jakich spotkaliśmy w podróży. Co drugi was zatrzyma, zapyta, skąd jesteście, i zacznie opowiadać historię o swoim dziadku, który łowił dorsze. A wy stoicie, rozumiecie jakieś pół, bo newfoundlandzki akcent to temat sam w sobie, ale jakoś tak dobrze się z tym czujecie. 😅

W tym artykule znajdziecie 12 rzeczy, które warto zobaczyć i zrobić w St. John’s — od Signal Hill ze słynną Cabot Tower przez najbarwniejszą dzielnicę Jellybean Row aż po obserwację gór lodowych i wielorybów. Podpowiem wam, kiedy najlepiej przyjechać, gdzie się zatrzymać, co spróbować i ile to wszystko kosztuje. Jeśli myślicie o St. John’s na Newfoundlandzie i szukacie, co zobaczyć i gdzie się wybrać, jesteście we właściwym miejscu.

Podróżniczka na punkcie widokowym nad dramatycznym wybrzeżem przy St. John's
Port St. John's otoczony kolorowymi domkami

Podsumowanie

  • St. John’s to stolica Nowej Fundlandii, jedno z najstarszych i najbarwniejszych miast Ameryki Północnej, położone na samym wschodnim krańcu kontynentu.
  • Najlepszy czas na wizytę to czerwiec–sierpień — w maju i czerwcu zobaczycie góry lodowe, w lipcu i sierpniu wieloryby i maskonury.
  • Pogoda jest nieprzewidywalna — nawet latem spodziewajcie się temperatur ok. 15–22 °C, wiatru i mgieł. Wodoodporna kurtka to obowiązkowe wyposażenie.
  • Signal Hill i Cabot Tower oferują najlepszy widok na miasto i ocean, Cape Spear to najdalej wysunięty na wschód punkt całej Ameryki Północnej.
  • Jellybean Row i dzielnica The Battery to fotogeniczny raj — kolorowe domki jak z bajki.
  • Iceberg Alley: w maju i czerwcu wzdłuż wybrzeża płyną ogromne góry lodowe liczące 10 000–12 000 lat, widoczne wprost z miasta.
  • Wieloryby i maskonury: rejsy do Witless Bay, gdzie żyje największa kolonia maskonurów w Ameryce Północnej i dziesiątki humbaków.
  • George Street ma podobno największe zagęszczenie barów na metr kwadratowy w Ameryce Północnej — a ceremoniał Screech-In z całowaniem dorsza to przeżycie, którego nie zapomnicie. 😁
  • Musicie spróbować toutons (smażone ciasto z melasą), cod tongues (języki dorsza) i fish and chips z Ches’s lub Duke of Duckworth.
  • Miasto da się zwiedzać pieszo, ale na wycieczki w okolicę (Cape Spear, Witless Bay, Gros Morne NP) potrzebujecie samochodu.
  • Z Polski dostaniecie się tu przez Toronto lub Montreal — liczcie się z całodzienną podróżą, ale naprawdę warto.
  • Budżet na tydzień dla dwóch osób: ok. 1 900–2 600 € (bez biletów lotniczych), w zależności od stylu noclegu i liczby wycieczek.

Kiedy jechać do St. John’s i jak się tam dostać

St. John’s to jedno z tych miejsc, gdzie termin wyjazdu naprawdę mocno wpływa na to, co przeżyjecie. Góry lodowe, wieloryby, maskonury — każda z tych atrakcji ma swój sezon, i jeśli chcecie trafić w dziesiątkę, warto planować z wyprzedzeniem. A jeśli chodzi o dojazd — nie będę was oszukiwać, Nowa Fundlandia nie leży za rogiem. Ale uwierzcie mi, ta podróż jest warta każdej przesiadkowej godziny na lotnisku w Toronto.

Najlepszy czas na wizytę w St. John’s

Czerwiec do sierpnia to zdecydowanie najlepszy okres na wizytę. Dni są długie (w czerwcu jest jasno aż do 21:30), temperatury oscylują wokół 15–22 °C, a miasto tętni wydarzeniami kulturalnymi i festiwalami.

Jeśli kuszą was góry lodowe, przyjedźcie w maju i czerwcu. Właśnie wtedy wzdłuż wybrzeża Nowej Fundlandii płyną ogromne kawały lodu z Grenlandii, liczące 10 000–12 000 lat. Nazywa się to Iceberg Alley (Aleja Gór Lodowych) i jest to jedno z najwspanialszych zjawisk przyrodniczych, jakie można zobaczyć w Ameryce Północnej. W niektórych latach przepływają dziesiątki gór lodowych, w innych zaledwie kilka — przyrodzie nie da się rozkazywać.

Wieloryby i maskonury mają szczyt sezonu w lipcu i sierpniu. Wokół Nowej Fundlandii żyje 22 gatunki wielorybów i jest tu jedna z największych populacji humbaków na świecie. Jeśli uda wam się trafić na początek lipca, możecie zobaczyć zarówno góry lodowe, jak i wieloryby jednocześnie — to dopiero jackpot.

⚠️ Uwaga dotycząca pogody: St. John’s słynie z absolutnie nieprzewidywalnej pogody. Miejscowi mówią: „Jeśli nie podoba ci się pogoda, poczekaj pięć minut.” Mgły, wiatr i przelotne deszcze są normą nawet latem. Ubierajcie się warstwowo, a wodoodporną kurtkę traktujcie jako obowiązkowe wyposażenie — więcej o tym w sekcji praktycznych porad.

Jak dostać się do St. John’s z Polski

Bezpośrednich lotów z Polski na Nową Fundlandię nie ma, ale dotarcie tutaj nie jest tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Lotnisko St. John’s (YYT) leży zaledwie 6 km od centrum miasta i obsługuje regularne połączenia krajowe.

Najczęstsza trasa z Polski:

  1. Lot Warszawa → Toronto lub Montreal (bezpośrednie loty z LOT-u do Toronto trwają ok. 9 godzin)
  2. Przesiadka i lot do St. John’s (ok. 3–3,5 godziny)

Łącznie liczcie się z całodzienną podróżą, ale przy rozsądnej przesiadce w Toronto dacie radę bez problemu. Jeśli macie w Toronto dłuższą przesiadkę, rozważcie wycieczkę do Wodospadów Niagara — naprawdę warto! Tanie bilety lotnicze szukajcie na Kiwi.com — my z Lukášem latamy przez nich regularnie i zawsze znajdujemy dobre połączenia.

W sezonie letnim WestJet oferuje sezonowe loty z Dublina, Londynu i Paryża, więc jeśli łączycie Nową Fundlandię z pobytem w Europie, może to być ciekawa alternatywa.

💡 WSKAZÓWKA: Po przylocie zdecydowanie wypożyczcie samochód. Samo St. John’s da się zwiedzać pieszo, ale na wycieczki w okolicę (Cape Spear, Witless Bay, Gros Morne) auto jest niezbędne. Z Lukášem od dawna korzystamy z DiscoverCars, gdzie porównacie ceny ze wszystkich wypożyczalni w jednym miejscu. Ceny wynajmu na Nowej Fundlandii latem wynoszą ok. 60–90 CAD / 40–60 € dziennie za kompaktowy samochód.

Gdzie się zatrzymać w St. John’s + ile to kosztuje

Noclegi w St. John’s są nieco tańsze niż w Toronto czy Vancouverze, ale w sezonie letnim (czerwiec–sierpień) ceny oczywiście rosną. Ogólnie liczcie się z cenami 150–250 CAD (ok. 100–170 €) za noc za pokój dwuosobowy w hotelu średniej i wyższej kategorii. My z Lukášem noclegi zazwyczaj szukamy przez Booking.com — zbieramy tam punkty i lubimy porównywać recenzje ze zdjęciami od prawdziwych gości.

Najlepiej zatrzymać się bezpośrednio w centrum miasta (Downtown), skąd macie na piechotę port, George Street, Jellybean Row i większość restauracji. Jeśli szukacie trochę spokoju, okolice Quidi Vidi są urokliwe i wciąż blisko centrum.

Oto trzy noclegi, które polecamy:

  • Alt Hotel St. John’s — nowoczesny, czysty design z widokiem na port. Świetna lokalizacja tuż przy Water Street. Ceny od ok. 180 CAD / 120 € za noc. Jeśli lubicie minimalistyczny skandynawski styl, to wybór dla was.
  • Hilton Garden Inn St. John’s — sprawdzony wybór w samym centrum, z basenem i siłownią. Pokoje są przestronne, a śniadanie solidne. Ceny od ok. 200 CAD / 135 € za noc.
  • Murray Premises Hotel — dla tych, którzy chcą czegoś z duszą. Butikowy hotel w zabytkowym magazynie z XIX wieku, tuż nad wodą. Piękne detale, doskonała lokalizacja. Ceny od ok. 220 CAD / 150 € za noc.

Orientacyjny budżet na tydzień dla dwóch osób (bez biletów lotniczych):

  • Nocleg (7 nocy): 1 260–1 540 CAD / 860–1 050 €
  • Jedzenie (restauracje 2× dziennie): 700–1 050 CAD / 480–720 €
  • Wynajem auta + benzyna: 500–750 CAD / 340–510 €
  • Wycieczki i atrakcje (wieloryby, muzea): 200–400 CAD / 135–270 €
  • Razem: ok. 2 700–3 700 CAD / 1 850–2 550 € dla dwóch osób na tydzień

Ceny są oczywiście orientacyjne i dużo zależy od tego, czy pozwolicie sobie na fine dining w Mallard Cottage, czy będziecie jeść fish and chips z Ches’s (szczerze, jedno i drugie jest świetne 😁).

St. John’s, Newfoundland: 12 rzeczy, które warto zobaczyć i zrobić

Przejdźmy wreszcie do tego, po co tu właściwie jechać. St. John’s to miasto, które zaskakuje na każdym kroku — od dramatycznych klifów i historycznych latarni morskich przez kolorowe uliczki pełne sztuki aż po browary rzemieślnicze i barową ulicę, gdzie w sobotni wieczór rybacy spotykają się z hipsterami. Oto 12 miejsc i doświadczeń, których w St. John’s zdecydowanie nie możecie pominąć.

1. Signal Hill i Cabot Tower — najlepszy widok na miasto i ocean

Kamienna wieża Cabot Tower na Signal Hill nad St. John's

Jeśli w St. John’s macie zrobić jedną jedyną rzecz, niech to będzie wejście na Signal Hill. To wzgórze górujące nad wejściem do portu (tzw. The Narrows) jest ikoniczną dominantą miasta, a widok stamtąd jest po prostu zapierający dech — po jednej stronie kolorowe dachy miasta, po drugiej bezkresny Atlantyk.

Na szczycie stoi Cabot Tower, kamienna wieża zbudowana w 1897 roku z okazji 400. rocznicy przybycia Johna Cabota na Nową Fundlandię. Ale to nie jedyny powód, dla którego to miejsce jest słynne — to właśnie stąd w roku 1901 Guglielmo Marconi odebrał pierwszy transatlantycki sygnał bezprzewodowy. Kiedy stoisz tam i patrzysz na ten bezkresny ocean, trochę dociera do ciebie, jak rewolucyjne to musiało być.

Z Cabot Tower ruszajcie na North Head Trail — krótką, ale przepiękną ścieżkę (ok. 1,7 km), która wiedzie krawędzią klifów z widokiem na otwarte morze. Przy dobrej pogodzie stąd można dostrzec wieloryby, a jeśli przyjedziecie w maju lub czerwcu, być może również góry lodowe. Z Lukášem spędziliśmy tu dobre dwie godziny i wychodziliśmy z pełnym telefonem zdjęć i poczuciem, że lepszego widoku w Kanadzie jeszcze nie mieliśmy.

💡 WSKAZÓWKA: Ruszajcie na Signal Hill wcześnie rano (mniej turystów) albo na zachód słońca — kolory są niesamowite. Wstęp jest bezpłatny, parking przy Cabot Tower również. We mgle to też przeżycie, ale na widoki nie liczycie — obserwujcie prognozę.

2. Jellybean Row — kolorowe domki jak z bajki

Kolorowe kamienice Jellybean Row w St. John's

Jellybean Row. Sama nazwa brzmi jak z dziecięcej książeczki i dokładnie tak to miejsce wygląda. To rzędy wiktoriańskich kamieniczek w centrum St. John’s, pomalowanych w najweselsze kolory, jakie można sobie wyobrazić — fuksja, cytryna, turkus, lawenda, ognista pomarańcz.

Dlaczego domki są tak kolorowe? Jest kilka teorii. Jedna mówi, że rybacy malowali swoje domy w jaskrawych kolorach, żeby rozpoznać je z morza, wracając do domu we mgle. Inna teoria mówi o tym, że po wielkim pożarze w 1892 roku, który zniszczył większość miasta, ludzie przy odbudowie wybrali barwne kolory jako symbol nowego początku i nadziei. Niezależnie od prawdy, efekt jest absolutnie fotogeniczny.

Najpiękniejsze Jellybean Row znajdziecie na Gower Street, Prescott Street i okolicznych uliczkach. Nie ma żadnego biletu wstępu, to nie jest ogrodzona atrakcja — po prostu spacerujecie po mieście i cieszycie się tą paletą barw. My chodziliśmy tam rano, kiedy ulice były jeszcze puste, a światło pięknie padało na fasady. Szczerze, zdjęcia z Jellybean Row to chyba najchętniej udostępniane, jakie kiedykolwiek wrzuciłam na Instagrama. ☺️

3. Cape Spear — stoicie na samym wschodnim krańcu kontynentu

Latarnia morska na skalistym wybrzeżu przy St. John's

Cape Spear to miejsce, gdzie Ameryka Północna po prostu się kończy. Stoicie na klifie, a przed wami jest sam ocean — następny ląd na wschodzie to Irlandia, oddalona o jakieś 3 500 km. To najdalej wysunięty na wschód punkt całej Ameryki Północnej, a uczucie, że stoicie dosłownie na krawędzi kontynentu, jest nie do opisania.

Na przylądku stoi najstarsza zachowana latarnia morska na Nowej Fundlandii, zbudowana w roku 1836. Jest pięknie odrestaurowana i można zwiedzić jej wnętrze, gdzie dowiadujecie się o życiu latarników w XIX wieku. Obok stoi nowsza latarnia z 1955 roku, która wciąż działa. Oprócz latarni znajdziecie tu również pozostałości fortyfikacji z II wojny światowej — betonowe bunkry i stanowiska artyleryjskie, które strzegły wejścia do portu St. John’s.

Cape Spear leży zaledwie 15 minut jazdy od centrum St. John’s, więc wymówki nie obowiązują. W maju i czerwcu stąd można obserwować góry lodowe płynące wzdłuż wybrzeża, a latem często widać tu wieloryby. Byliśmy tu pięknego wieczoru i ten zachód słońca nad klifami (a właściwie nad miastem za nami, bo na wschód jest sam ocean 😅) był magiczny.

⚠️ Uwaga: Na Cape Spear wieje naprawdę potężnie, nawet gdy w mieście panuje relatywny spokój. Zabierajcie ciepłą warstwę i wiatrówkę, również latem.

4. The Rooms — kultura, historia i najlepszy widok w mieście (od wewnątrz)

Budynek muzeum The Rooms w St. John's

The Rooms z zewnątrz wygląda jak futurystyczna budowla na wzgórzu nad miastem, ale w środku kryje się wspaniałe muzeum, galeria i archiwum, które opowiadają historię Nowej Fundlandii tak, jak żaden przewodnik tego nie zrobi.

Zbiory obejmują dosłownie wszystko — od kultury rdzennych mieszkańców (Beothuk i Inuit) przez historię rybołówstwa aż po współczesną sztukę newfoundlandzką. Nas z Lukášem najbardziej zainteresowała sekcja o wrakach statków (Nowa Fundlandia ma ich na koncie setki) oraz o połowie dorsza, który przez stulecia definiował życie na wyspie. Jeśli lubicie muzea, z łatwością spędzicie tu 2–3 godziny.

A potem jest jeszcze ten widok. Z górnych pięter The Rooms rozciąga się panoramiczny widok na całe miasto, port i Signal Hill — a w odróżnieniu od Signal Hill jesteście tu w cieple i suchości, co na Nowej Fundlandii nie jest do pogardzenia. 😉

Bilet wstępu to ok. 10 CAD / 7 €, w środę wieczorem wstęp jest bezpłatny. Zamknięte w poniedziałki (poza sezonem letnim).

5. George Street — gdzie barów jest więcej niż domów

Kolorowe domy na ulicach St. John's

George Street to krótka uliczka w centrum St. John’s, która ma podobno największe zagęszczenie barów i pubów na metr kwadratowy w całej Ameryce Północnej. Na jednej ulicy długiej na jakieś 200 metrów znajdziecie ponad 30 lokali — od irlandzkich pubów przez bary koktajlowe po rockowe kluby. W sobotni wieczór żyje tu całe miasto.

Ale tym, co czyni George Street naprawdę legendarną, jest ceremoniał Screech-In. To rytuał, przez który „nie-Newfoundlandczycy” (czyli wszyscy goście) oficjalnie stają się honorowymi obywatelami Nowej Fundlandii. Jak to wygląda? Pijecie łyk Screech rumu (miejscowy ciemny rum o naprawdę wyrazistym smaku), recytujecie przysięgę w newfoundlandzkim dialekcie (rozumiecie jakieś pół) i na koniec… całujecie dorsza. Tak, prawdziwą rybę. 😅 Dostajecie certyfikat, a cały bar klaska wam w brawa.

My przeszliśmy Screech-In w Christian’s Pub i był to jeden z najzabawniejszych wieczorów całego wyjazdu. Lukáš udawał, że całuje dorsza codziennie, a ja starałam się nie pęknąć ze śmiechu. Polecamy w 100 % — to absurdalne, zabawne i absolutnie autentyczne.

Jeśli wolicie spokojniejszą atmosferę, polecam Celtic Hearth lub The Ship Pub, gdzie gra muzyka na żywo i klimat jest przyjemnie kameralny.

6. Quidi Vidi Village i browar — wioska rybacka w środku miasta

Tablica powitalna wioski rybackiej Quidi Vidi

Quidi Vidi (wymawiajcie „kiddy widdy” — i tak, trochę nam zajęło, zanim na to wpadliśmy 😅) to urokliwa wioska rybacka przytulona w zatoce, zaledwie kilka minut od centrum St. John’s. To jedno z tych miejsc, gdzie macie wrażenie, że przenieśliście się o sto lat wstecz — kolorowe szopy rybackie, spokojna tafla zatoki, łódki kołyszące się przy nabrzeżu.

Głównym magnesem jest Quidi Vidi Brewery, miejscowy browar rzemieślniczy, który warzy piwo z newfoundlandzkiej wody i lodowcowego lodu (tak, naprawdę z góry lodowej!). Ich Iceberg Beer jest legendarne i warte spróbowania. Browar oferuje zwiedzanie i degustację, a nawet jeśli nie jesteście fanami piwa, atmosfera taproomu z widokiem na port jest tego warta.

W okolicy zatoki przyjemnie się spaceruje, a znajdziecie tu również Mallard Cottage — jedną z najlepszych restauracji w całym St. John’s (więcej o niej w sekcji o jedzeniu). Quidi Vidi jest idealne na spokojny poranek lub popołudnie, kiedy chcecie uciec od turystycznego zgiełku centrum — choć szczerze, St. John’s nigdy nie jest tak zatłoczone jak Barcelona. ☺️

7. Obserwacja gór lodowych (Iceberg Alley) — płynące kolosy z epoki lodowcowej

To przeżycie, dla którego wielu ludzi przyjeżdża na Nową Fundlandię. W maju i czerwcu wzdłuż wschodniego wybrzeża wyspy płyną ogromne góry lodowe, które oderwały się od grenlandzkich lodowców i podróżują Prądem Labradorskim na południe. Nazywa się to Iceberg Alley, a niektóre z tych kolosów mają 10 000–12 000 lat. Spróbujcie to sobie wyobrazić — lód, który formował się, gdy nasi przodkowie polowali jeszcze na mamuty.

Góry lodowe mają najróżniejsze kształty i rozmiary — od mniejszych kawałków („bergy bits”) po olbrzymie góry lodowe stołowe wielkości boiska piłkarskiego. Ich kolor zmienia się od oślepiająco białego po niesamowity turkusowy i szafirowo-niebieski, w zależności od tego, jak światło słoneczne przechodzi przez sprasowany lód.

Skąd je obserwować?

  • Cape Spear i Signal Hill — prosto z wybrzeża, za darmo, z lornetką to rewelacja
  • Fort Amherst — po przeciwnej stronie The Narrows od Signal Hill
  • Rejsy łodzią — jeśli chcecie podpłynąć bliżej (a uwierzcie mi, chcecie), są rejsy, które zabiorą was na odległość kilkudziesięciu metrów. To niesamowite wrażenie. Liczcie się z ceną ok. 60–80 CAD / 40–55 € od osoby.

💡 WSKAZÓWKA: Śledźcie stronę IcebergFinder.com — to interaktywna mapa pokazująca aktualne położenie gór lodowych. W niektórych latach jest ich dużo, w innych mało — zależy od prądów i temperatury. Jeśli jedziecie przede wszystkim dla gór lodowych, planujcie elastycznie.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w St. John’s na Nowej Fundlandii
4 noclegi — hotele wellness, hotele i inne opcje zakwaterowania

8. Obserwacja wielorybów i maskonurów — Witless Bay to absolutny must

Jeśli myślicie, że obserwacja wielorybów z łodzi to „taka tam typowa wycieczka turystyczna”, Witless Bay przekona was, że jest inaczej. To jedno z najlepszych doświadczeń z dziką przyrodą, jakie mieliśmy z Lukášem kiedykolwiek.

Witless Bay Ecological Reserve leży ok. 30 minut jazdy na południe od St. John’s i jest domem największej kolonii maskonurów (puffins) w Ameryce Północnej — ponad 260 000 par tu gniazduje na skalistych wyspach. A obok nich? Humbaki. Dziesiątki humbaków, które latem przybywa tu za pokarmem. Wokół Nowej Fundlandii żyje 22 gatunki wielorybów, a tutejsze wody goszczą jedną z największych populacji humbaków na świecie.

My płynęliśmy z O’Brien’s Whale and Bird Tours, co jest najbardziej znanym operatorem w regionie. Dwugodzinny rejs kosztuje ok. 75 CAD / 50 € od osoby i to inwestycja, która zwraca się stokrotnie. Podczas naszego rejsu widzieliśmy trzy humbaki, z których jeden wyskoczył z wody kompletnie nad powierzchnię (breaching) — do dziś mam gęsią skórkę, kiedy o tym myślę. A maskonurów? Tysiące. Wszędzie dookoła. Latają, siedzą na wodzie, nurkują za rybami. Są tak absurdalnie urocze, że czujecie się, jakbyście oglądali film animowany.

Inny dobry operator to Gatherall’s Puffin & Whale Watch. Szczyt sezonu to lipiec–sierpień, ale pierwsze wieloryby pojawiają się już w czerwcu.

⚠️ Uwaga: Na łodzi jest zimno, nawet gdy na lądzie jest ciepło. Zabierajcie ciepłą warstwę, a jeśli macie skłonność do choroby morskiej, rozważcie tabletki — fale mogą być dość groźne.

9. North Head Trail i East Coast Trail — raj dla miłośników trekkingu

Dramatyczne klify nadmorskie na East Coast Trail przy St. John's

St. John’s i jego okolice są poprzecinane setkami kilometrów przepięknych szlaków nadmorskich, które należą do najlepszych trekkingów w całej Kanadzie. Ta część Nowej Fundlandii jest surowa, dzika i niesamowicie piękna — klify spadające pionowo do oceanu, wrzosowiska pokryte dzikimi kwiatami i widoki, od których zapiera dech w piersiach.

North Head Trail (ok. 1,7 km) na Signal Hill jest idealny na rozgrzewkę — krótka, ale dramatyczna ścieżka wzdłuż krawędzi klifów z widokiem na otwarty Atlantyk. Da radę każdy, a nagroda jest fantastyczna.

Jeśli szukacie czegoś dłuższego i dzikszego, East Coast Trail jest dla was. To sieć szlaków nadmorskich ciągnących się przez 336 km w 26 odcinkach wzdłuż wschodniego wybrzeża Nowej Fundlandii. Nie musicie iść całej trasy — wybieracie jeden odcinek i ruszacie. Popularne to:

  • Sugarloaf Path (10 km) — najdramatyczniejsze klify, blisko St. John’s
  • Cobbler Path (17 km) — przechodzicie przez torfowiska i nadmorskie łąki
  • Cape Spear Path (16 km) — od Cape Spear do Maddox Cove, niesamowity

Z Lukášem szliśmy Sugarloaf Path i był to jeden z najpiękniejszych szlaków w Ameryce Północnej. Teren jest miejscami wymagający (mokre kamienie, strome podejścia), ale widoki na ocean i klify są absolutnie rewelacyjne. Miejscami byliśmy na szlaku zupełnie sami — żadnych tłumów, żadnych kolejek, tylko my i Atlantyk.

💡 WSKAZÓWKA: Sprawdźcie stan szlaków na eastcoasttrail.com — niektóre odcinki są po zimie remontowane. I nie zapominajcie o butach trekkingowych z dobrym protektorem — mokre newfounlandzkie kamienie potrafią być zdradliwe. Jeśli jeszcze nie macie porządnych butów trekkingowych, zajrzyjcie do naszego artykułu o tym, jak wybrać buty turystyczne.

10. The Battery — kolorowa dzielnica wbudowana w skałę

Historyczne domki dzielnicy The Battery wbudowane w skałę w St. John's

The Battery to jedna z najbardziej fotogenicznych części St. John’s i zarazem jedno z tych miejsc, które łatwo przeoczyć, jeśli o nich nie wiecie. Ta maleńka dzielnica kuli się na skałach tuż przy wejściu do portu, pod Signal Hill, a jej kolorowe domki wyglądają, jakby były przyklejone do klifu. Niektóre z nich dosłownie są.

Historycznie mieszkali tu rybacy i ich rodziny — domy stawiano tam, gdzie akurat było miejsce, bez względu na logikę, teren czy drogi dojazdowe. Efektem jest fascynujący labirynt wąskich ścieżek, stromych schodów i domków w najróżniejszych kolorach, naklejonych jeden na drugim w nieregularnych warstwach. To jak Jellybean Row, ale dziksze i bardziej autentyczne.

Najlepszy widok na The Battery jest z Signal Hill lub z przeciwnego brzegu portu — stamtąd widzicie całą dzielnicę w kontekście, z klifami i oceanem w tle. Spacer bezpośrednio po dzielnicy też jest urokliwy, ale przygotujcie się na strome podjazdy i wąskie uliczki. I proszę, pamiętajcie, że tu mieszkają ludzie — nie fotografujcie im przez okna. 😉

11. Bowring Park — 80 hektarów spokoju w środku miasta

Zieleń i okazałe drzewa w Bowring Park w St. John's
Foto: Sivaprasad.ucc / CC BY-SA 3.0 / Wikimedia Commons

Jeśli potrzebujecie wytchnienia od klifów, wiatru i słonej wody (to się zdarza), Bowring Park jest waszą oazą. Ten park rozciąga się na 80 hektarach i ma ponad 100 lat — a szczerze zaskoczyło nas, jak jest piękny i jak niewielu turystów tu spotkaliśmy.

Znajdziecie tu wspaniałe ogrody, wodospady, stawy z kaczkami, mostki i kilometry spacerowych ścieżek. Jest tu też replika słynnej rzeźby Piotrusia Pana z londyńskich Kensington Gardens — kopie istnieją zaledwie w kilku miejscach na świecie i St. John’s jest jednym z nich.

Bowring Park jest idealny na piknik, na spacer z kawą w ręku albo po prostu na to, żeby się na chwilę zatrzymać i odetchnąć. Spędziliśmy tu przyjemne popołudnie, a Lukáš twierdził, że najlepsza część to ławka nad strumieniem, gdzie zasnął. 😅 Wstęp bezpłatny, park otwarty cały rok.

12. Wycieczka do Gros Morne NP — skarb UNESCO na zachodzie wyspy

Fiord w Parku Narodowym Gros Morne na Nowej Fundlandii
Foto: Michel Rathwell from Cornwall, Canada / CC BY 2.0 / Wikimedia Commons

Jeśli macie na Nowej Fundlandii więcej niż 3–4 dni, wycieczka do Gros Morne National Park jest absolutnym obowiązkiem. Ten park narodowy wpisany na listę UNESCO leży na zachodnim wybrzeżu wyspy, ok. 5 godzin jazdy z St. John’s — i uwierzcie mi, ta podróż naprawdę jest tego warta.

Gros Morne to miejsce, gdzie płyty tektoniczne dosłownie odsłaniają się na powierzchni — znajdziecie tu Tablelands, płaską górską płaskowyż z rudoczerwonogeo perydotytu, skały, która normalnie leży głęboko pod skorupą ziemską. Wygląda to jak powierzchnia Marsa pośrodku zielonej Kanady. To geologiczny cud i powód, dla którego park znalazł się na liście UNESCO.

Oprócz Tablelands są tu fiordy (Western Brook Pond — w rzeczywistości słodkowodny fiord z 700-metrowymi ścianami), wodospady, góry i jedne z najpiękniejszych szlaków trekkingowych w Kanadzie. Rejs po Western Brook Pond to jedno z najlepszych przeżyć, jakie mieliśmy w Kanadzie — a widzieliśmy też Góry Skaliste.

💡 WSKAZÓWKA: Na Gros Morne idealnie zaplanujcie 2–3 dni. Na jednodniową wycieczkę z St. John’s to zbyt daleko (10 godzin jazdy w obie strony). Jeśli jedziecie samochodem po wyspie, włączcie Gros Morne do planu jako osobny przystanek. Jeśli planujecie większy roadtrip po Kanadzie, zajrzyjcie do naszego artykułu o roadtripie po zachodniej Kanadzie — to wprawdzie inny kawałek kraju, ale wskazówki dotyczące planowania przydają się wszędzie.

Co jeść w St. John’s: przewodnik dla łakomczuchów

Kuchnia newfoundlandzka jest taka szczera, rybacka i niespodziewanie smaczna. Żadnych wymyślnych porcji i przesadnych prezentacji — tu dostajecie rzetelne jedzenie, które ma swoją historię i smak oceanu. St. John’s ma jednak też zaskakująco wyrafinowaną scenę restauracyjną, która mogłaby się mierzyć z każdym dużym kanadyjskim miastem. Oto przegląd tego, co musicie spróbować i gdzie to znajdziecie.

Toutons — smażone ciasto z melasą

Toutons to typowe newfoundlandzkie śniadanie i absolutnie uzależniająca sprawa. Wyobraźcie sobie kawałki ciasta drożdżowego, usmażone na złoto na patelni, podawane z melasą (ciemny syrop cukrowy) lub masłem. To proste, tłuste, słodkie i absolutnie wspaniałe — szczególnie po poranku, kiedy jesteście przemarznięci od wczesnego trekkingu na Signal Hill. Najlepsze toutons jedliśmy w Mallard Cottage.

Fish and chips + Cod tongues

Fish and chips to tutaj nie fast food — to instytucja. Świeży dorsz w chrupiącym cieście, domowe frytki i coleslaw. Kropka. Najlepsze fish and chips w mieście znajdziecie w Duke of Duckworth (przyjemny pub w centrum) lub w Ches’s — legendarnej lokalnej sieciówce, do której chodzą miejscowi. Porcje w Ches’s są ogromne i za naprawdę śmieszne pieniądze.

A potem są jeszcze cod tongues — smażone języki dorsza. Brzmi to szalenie, wygląda podejrzanie, ale smakowo jest wyborne. Są miękkie, delikatne, trochę jak grzyb w cieście. Jeśli nie boicie się eksperymentować, to prawdziwe przeżycie kulinarne.

Jiggs dinner — niedzielna uczta po newfoundlandzku

Jiggs dinner to tradycyjny niedzielny obiad, gotowany tu od pokoleń. W jednym garnku gotuje się razem soloną wołowinę, kapustę, brukiew, marchewkę, ziemniaki i groszek. Brzmi prosto, ale kombinacja smaków po godzinach powolnego gotowania jest zaskakująco złożona i rozgrzewająca. Jeśli będziecie w St. John’s w niedzielę, zapytajcie w restauracji, czy robią Jiggs dinner — to autentyczne newfoundlandzkie doświadczenie.

Gdzie jeść — konkretne restauracje

  • Mallard Cottage (Quidi Vidi) — prawdopodobnie najlepsza restauracja w mieście. Mieści się w jednym z najstarszych drewnianych domów w Ameryce Północnej i serwuje fantastyczne dania z lokalnych produktów. Rezerwujcie z wyprzedzeniem, zwłaszcza latem!
  • Merchant Tavern — eleganckie, ale nieformalne bistro z otwartą kuchnią. Doskonałe steki i ryby.
  • Duke of Duckworth — klasyczny pub, najlepsze fish and chips w mieście, przyjemna atmosfera.
  • Ches’s Fish and Chips — legendarna lokalna sieciówka, ogromne porcje za grosze. Chodzą tu miejscowi, a to zawsze dobry wyznacznik.
  • Celtic Hearth — irlandzki pub z muzyką na żywo i solidnym jedzeniem. Świetne miejsce na wieczór, kiedy chcecie dobre piwo i atmosferę.

Liczcie się z cenami ok. 15–25 CAD / 10–17 € za danie główne w zwykłej restauracji i 35–55 CAD / 24–38 € w Mallard Cottage czy Merchant Tavern. St. John’s zdecydowanie nie jest drogim miastem pod względem jedzenia, zwłaszcza w porównaniu z Toronto czy Vancouverem.

Praktyczne porady i wskazówki na podróż

Na koniec kilka praktycznych informacji, które przydadzą się przy planowaniu. St. John’s to miasto przyjazne turystom, bezpieczne i stosunkowo kompaktowe — ale kilka rzeczy warto wiedzieć z góry, żeby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek (głównie z pogodą 😅).

Co spakować

To chyba najważniejsza rada w całym artykule: ubierajcie się warstwowo i zabierzcie wodoodporną kurtkę. Pogoda w St. John’s jest legendarnie nieprzewidywalna — rano może świecić słońce, w południe wpada mgła, popołudniu deszcz, a wieczorem znów jest pięknie. I wiatr wieje tu praktycznie non stop.

  • Wodoodporna kurtka z kapturem — absolutna konieczność, nawet latem
  • Polar lub ciepła bluza — nawet w lipcu na klifach może być ok. 12 °C
  • Buty trekkingowe — jeśli planujecie East Coast Trail lub jakikolwiek trekking, mokre kamienie są zdradliwe. Zajrzyjcie do naszego przeglądu najlepszych butów turystycznych.
  • Czapka i lekki szalik — na Cape Spear i Signal Hill docenicie
  • Okulary przeciwsłoneczne i krem z filtrem — kiedy świeci, to świeci na całego

Jeśli nie wiecie, co spakować, zajrzyjcie do naszego szczegółowego poradnika, jak spakować się do bagażu podręcznego. Nawet na Nową Fundlandię da się tak pojechać!

Waluta i ceny

Płaci się dolarami kanadyjskimi (CAD). Aktualny kurs oscyluje wokół 1 CAD = ok. 0,68 € (ok. 2,90 PLN). Kartą zapłacicie wszędzie — przez cały pobyt potrzebowaliśmy gotówki tylko raz, na targu rolniczym.

Uwaga na napiwki (tip) — w Kanadzie zwyczajowo daje się 15–20 % w restauracjach. Nie jest to obowiązkowe, ale jest oczekiwane, a obsługa od nich zależy. Przy płatności kartą terminal automatycznie zaproponuje procentowy napiwek.

Ogólnie St. John’s jest cenowo przyjemniejsze niż Toronto, Vancouver czy Banff. Jedzenie, noclegi i atrakcje są o 10–20 % tańsze niż w tych miastach.

Bezpieczeństwo

St. John’s to bardzo bezpieczne miasto. Przestępczość jest niska, ludzie przyjaźni, a nawet późnym wieczorem na George Street czuliśmy się zupełnie swobodnie. Oczywiście zachowujcie zdrowy rozsądek jak wszędzie, ale żadnych szczególnych obaw nie musicie mieć.

Największym „zagrożeniem” jest pogoda — jeśli idziecie na trekking, obserwujcie prognozę, noście odpowiednie wyposażenie i na klifach trzymajcie się z daleka od krawędzi. Mokre newfoundlandzkie skały są śliskie, a wiatr potrafi zaskoczyć.

Transport po mieście

Centrum St. John’s da się zwiedzać na piechotę — od portu na Signal Hill, od Jellybean Row do George Street, to wszystko ogarniacie pieszo. Miasto jest pagórkowate (przygotujcie się na strome uliczki), ale kompaktowe.

Na wycieczki poza miasto (Cape Spear, Witless Bay, Gros Morne) potrzebujecie samochodu. Komunikacja miejska (Metrobus) istnieje, ale połączenia są rzadkie i nie obejmują turystycznych destynacji w okolicy. Wynajem auta załatwicie łatwo na lotnisku. Jak pisałam wyżej, z Lukášem od dawna korzystamy z porównywarki DiscoverCars.com, gdzie porównacie oferty wszystkich wypożyczalni naraz.

Internet i eSIM

Zasięg w centrum St. John’s jest bez problemu, ale w bardziej odległych miejscach (East Coast Trail, droga do Gros Morne) może być słaby lub żaden. Jeśli nie chcecie bawić się z lokalną kartą SIM, polecamy eSIM — podróżne karty eSIM aktywujecie w kilka minut i działają świetnie. Nasze doświadczenia z kartami eSIM spisaliśmy w osobnym artykule o Holafly eSIM.

Przydatne linki — co jeszcze będziecie potrzebować

  • ✈️ Bilety lotnicze: Tanie loty szukajcie na Kiwi.com — to nasz ulubiony portal, gdzie znajdziecie też kreatywne połączenia z przesiadkami.
  • 🚗 Wynajem auta: Od dawna korzystamy z porównywarki DiscoverCars.com, gdzie porównacie ceny ze wszystkich lokalnych wypożyczalni.
  • 🏨 Noclegi: Hotele i apartamenty szukamy przez Booking.com — lubimy zbierać punkty Genius i czytać recenzje od prawdziwych gości.
  • 🛡️ Ubezpieczenie podróżne: Przed podróżą do Kanady koniecznie wykupcie ubezpieczenie — opieka zdrowotna w Kanadzie jest dla cudzoziemców bardzo droga. Nasze wskazówki dotyczące ubezpieczenia podróżnego znajdziecie w osobnym artykule.
  • 📱 eSIM: Podróżna karta eSIM do Kanady — przeczytajcie naszą recenzję Holafly.
  • 🎒 Pakowanie: Jak spakować się do bagażu podręcznego — nawet na Nową Fundlandię się da!
  • 🥾 Buty: Jak wybrać buty turystyczne — na mokrych newfoundlandzkich skałach docenicie każdą złotówkę.

Najczęściej zadawane pytania o St. John’s, Newfoundland (FAQ)

Ile dni potrzebuję na St. John’s?

Na samo miasto St. John’s i najbliższą okolicę (Signal Hill, Cape Spear, Quidi Vidi, Witless Bay) wystarczą 3–4 dni. Jeśli chcecie dodać wycieczkę do Gros Morne National Park (5 godzin jazdy), planujcie minimum 6–7 dni na cały Newfoundland. Z Lukášem spędziliśmy w St. John’s 4 dni i nie zdążyliśmy zobaczyć absolutnie wszystkiego — spokojnie dodalibyśmy jeszcze jeden dzień na trekking po East Coast Trail.

Jaki jest najlepszy czas na wizytę w St. John’s?

Najlepszy czas to czerwiec–sierpień. W maju i czerwcu zobaczycie góry lodowe (Iceberg Alley), w lipcu i sierpniu wieloryby i maskonury. Pogoda jest nawet latem nieprzewidywalna — temperatury ok. 15–22 °C, częste mgły i wiatr. Zima (listopad–marzec) jest surowa i większość atrakcji turystycznych jest zamknięta, więc jej nie polecamy.

Jak dostać się do St. John’s z Polski?

Bezpośrednich lotów z Polski nie ma. Najczęstsza trasa prowadzi przez Toronto lub Montreal — lot z Warszawy do Toronto z LOT-em trwa ok. 9 godzin, przesiadka i dalszy lot do St. John’s ok. 3 godziny. Łącznie liczcie się z całodzienną podróżą. W sezonie letnim istnieją też sezonowe loty WestJet z Dublina, Londynu i Paryża. Bilety polecamy szukać na Kiwi.com.

Czy St. John’s jest bezpiecznym miastem?

Tak, St. John’s to bardzo bezpieczne miasto z niską przestępczością. Mieszkańcy są przyjaźni i chętnie pomagają. Największe ryzyko stanowi nieprzewidywalna pogoda, szczególnie podczas trekkingu po klifach — trzymajcie się oznakowanych szlaków, noście odpowiednie ubranie i obserwujcie prognozę pogody.

Gdzie zobaczyć góry lodowe w St. John’s?

Góry lodowe płyną wzdłuż wybrzeża Nowej Fundlandii głównie w maju i czerwcu (okres zwany Iceberg Alley). Ze St. John’s można je obserwować z Cape Spear, Signal Hill lub Fort Amherst. Dla bliższego doświadczenia polecamy rejsy łodzią, które podpływają na odległość kilkudziesięciu metrów od góry lodowej. Aktualną pozycję gór lodowych śledźcie na IcebergFinder.com.

Ile kosztuje urlop w St. John’s?

Orientacyjny budżet na tydzień dla dwóch osób (bez biletów lotniczych): nocleg ok. 860–1 050 €, jedzenie 480–720 €, samochód i benzyna 340–510 €, atrakcje 135–270 €. Razem ok. 1 850–2 550 € dla dwóch osób. St. John’s jest cenowo przyjemniejsze niż Toronto czy Vancouver. Bilety lotnicze z Warszawy to ok. 600–1 000 € od osoby (powrotne, z przesiadką).

Czy warto jechać z St. John’s do Gros Morne?

Zdecydowanie tak, jeśli macie czas. Gros Morne National Park (UNESCO) to jedno z najpiękniejszych miejsc w Kanadzie — fiordy, cuda geologiczne i wspaniały trekking. Leży jednak 5 godzin jazdy od St. John’s, więc jednodniowej wycieczki nie polecamy. Idealnie zaplanujcie 2–3 dni bezpośrednio w Gros Morne. Jeśli macie na Nowej Fundlandii tylko 3–4 dni, zostańcie w St. John’s i okolicach — i tu jest mnóstwo do zobaczenia.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Roadtrip po zachodnim wybrzeżu USA: Plan na 14–21 dni (LA → San Francisco)

TL;DRLegendarny roadtrip przez zachód USA prowadzi z Los Angeles przez Joshua Tree, Las Vegas, Zion, Bryce Canyon, Page (Antelope Canyon, Horseshoe Bend), Wielki Kanion, Monument Valley, Arches, Canyonlands, Dolinę Śmierci, Sequoia i Yosemite, aż do San Francisco. Trasa liczy około 4500 km, a najlepiej zaplanować na nią 14–21 dni, idealnie 18 i więcej. Najlepiej jechać w kwietniu–maju albo wrześniu–październiku, gdy temperatury są przyjemne, a turystów mniej. Budżet dla dwóch osób wynosi łącznie 100 000–255 000 koron (50 000–127 500 koron na osobę), licząc bilety lotnicze, wynajem SUV-a, noclegi i jedzenie. Warto kupić America the Beautiful Pass za 80 dolarów, który pokrywa wstęp do wszystkich parków narodowych na trasie. Do najmocniejszych wrażeń należą Angels Landing w Zionie, wschód słońca nad Wielkim Kanionem, zachód słońca w Arches oraz Yosemite Valley.

Ten roadtrip przejechałam już 3 razy i chętnie powtórzę go kolejny raz — zachodnie wybrzeże USA to jedno z tych miejsc, gdzie rzeczywistość wygląda jeszcze lepiej niż przefiltrowane zdjęcia z Instagrama. Jeśli możesz, zarezerwuj sobie przynajmniej 3 tygodnie, zwłaszcza lecąc z Europy. To będzie przeżycie na całe życie. Przejazd przez czerwone kaniony Utah, noce pod gwiazdami w Death Valley, gigantyczne sekwoje, przy których czujesz się jak mrówka, i na koniec mgła przelewająca się przez Golden Gate Bridge. Po prostu filmowy road movie, tyle że w roli głównej występujesz Ty.

W tym artykule znajdziesz kompletny plan na 14–21-dniowy roadtrip po zachodnim wybrzeżu USA — dzień po dniu, z konkretnymi miejscami, restauracjami, wskazówkami dotyczącymi noclegów i cenami. Podpowiem, kiedy jechać, jakie auto wynająć, ile to wszystko kosztuje i na co uważać. Niezależnie od tego, czy masz dwa tygodnie czy trzy, dopasujesz trasę do siebie.

Para na szczycie wulkanu Haleakala nad chmurami

Podsumowanie

  • Trasa: Los Angeles → Joshua Tree → Las Vegas → ZionBryce Canyon → Page (Antelope Canyon, Horseshoe Bend) → Grand Canyon → Monument Valley → ArchesCanyonlandsDeath ValleySequoiaYosemite → San Francisco
  • Całkowita długość: ok. 4 500 km (2 800 mil) — planuj 14–21 dni, najlepiej 18+
  • Najlepszy okres: kwiecień–maj i wrzesień–październik (przyjemne temperatury, mniej ludzi)
  • Budżet na dwie osoby: ok. 5 000–10 000 € na osobę wraz z biletami lotniczymi, w zależności od stylu podróżowania
  • Auto: SUV lub crossover z wysokim zawieszeniem (Monument Valley, Death Valley) — korzystamy z DiscoverCars
  • Noclegi: mix campingów, moteli i Airbnb — w parkach narodowych rezerwuj 3–6 miesięcy wcześniej
  • Parki narodowe: kup America the Beautiful Pass za $80 (ważny cały rok, wstęp do wszystkich parków)
  • Must-see: Zion (Angels Landing lub Observation Point), Grand Canyon o wschodzie słońca, Arches o zachodzie, Yosemite Valley
  • Niespodzianka podróży: Monument Valley i Bryce Canyon zachwycił nas bardziej, niż się spodziewaliśmy

Kiedy jechać i jak dotrzeć na zachodnie wybrzeże USA

Zachodnie stany USA to ogromny obszar, a pogoda dramatycznie się różni w zależności od wysokości i lokalizacji. Latem w Death Valley termometry pokazują nawet 50 °C, a w Yosemite będzie przyjemne 25 °C. Z drugiej strony zimą przełęcze w Sierra Nevadzie mogą być zamknięte z powodu śniegu. Dlatego odpowiedni termin to klucz do udanego roadtripu.

Najlepszy czas na roadtrip

Kwiecień–maj i wrzesień–październik to zdecydowanie najlepsze miesiące. Temperatury na pustyni są znośne (ok. 25–35 °C), w górach jest pięknie, a turystów jest znacznie mniej niż latem. My jechaliśmy na przełomie września i października i było idealnie — złociste światło, puste szlaki i temperatury w Utah ok. 28 °C.

Lato (czerwiec–sierpień) to wprawdzie najpopularniejszy sezon, ale na pustyni jest naprawdę nie do zniesienia. W Death Valley, Joshua Tree i Grand Canyon będziesz mieć wrażenie, że stoisz w piekarniku. Na dodatek w parkach narodowych jest tak tłoczno, że na niektóre szlaki musisz mieć rezerwację (Zion, Yosemite). Jeśli nie masz innego wyjścia, przynajmniej wstawaj wcześnie — rano ok. 6:00 to najlepszy czas na wszystko.

Zima (listopad–marzec) jest problematyczna z powodu śniegu w górach. Tioga Pass do Yosemite bywa zamknięty od listopada do maja, Bryce Canyon może być pod śniegiem (ale jest przepiękny!). Z drugiej strony Las Vegas i południowa Arizona są zimą niezwykle przyjemne.

Jak dotrzeć do Los Angeles

Z Polski nie ma bezpośrednich lotów do LA, ale połączenia z przesiadką znajdziesz bez problemu. Najczęstsze punkty przesiadkowe to Londyn, Amsterdam, Frankfurt lub Paryż. Z Warszawy latają m.in. LOT (przez Nowy Jork lub Chicago), Lufthansa (przez Frankfurt) czy KLM (przez Amsterdam). Tanie bilety szukaj na porównywarkach lotów — często znajdziesz połączenia za 500–800 € w jedną stronę.

💡 WSKAZÓWKA: Jeśli lecisz w jedną stronę do LA i wracasz z San Francisco (lub odwrotnie), bywa to często tańsze niż bilet powrotny do jednego miasta. Porównaj obie opcje.

Jeśli chodzi o dane mobilne w USA, polecamy eSIM od Holafly — przeczytaj naszą recenzję. W parkach narodowych zasięg jest często słaby lub żaden, ale w miastach i na głównych drogach działa świetnie.

Wodospad Vernal Fall z tęczą na słynnym szlaku Mist Trail
DCIM100GOPROGOPR2214.JPG

Auto i wynajem

Bez auta zachodniego wybrzeża USA nie zwiedzisz. I to nie byle jakiego — polecamy SUV-a lub crossovera z wysokim zawieszeniem. Monument Valley ma nieutwardzoną drogę, w Death Valley są miejsca, do których nie dojedziesz osobówką, a na tych dystansach po prostu będziesz czuć się wygodniej.

Z Łukaszem od lat mamy dobre doświadczenia z DiscoverCars, z którego korzystamy na całym świecie. Na tę trasę licz z ceną $40–80/dzień (ok. 35–75 €) za SUV-a, w zależności od sezonu. Wynajem na 21 dni wyjdzie więc ok. $1 000–1 500 (900–1 400 €).

Ważne:

  • Jeśli ubezpieczysz się przez DiscoverCars, nie musisz kupować drogiego ubezpieczenia na miejscu
  • Tankuj zawsze, gdy widzisz stację — na pustyni mogą być dziesiątki mil bez stacji benzynowej
  • Benzyna kosztuje aktualnie ok. $4–5,5/galon (ok. 1–1,3 €/litr), w Kalifornii najdroższa
  • Jeśli oddajesz auto w innym miejscu niż je brałeś (one-way), licz z dopłatą $100–300

Ile kosztuje roadtrip po zachodnim wybrzeżu USA + gdzie nocować

Budżet na roadtrip zależy głównie od tego, czy będziesz biwakować czy spać w hotelach, i jak bardzo będziesz dogadzać sobie w restauracjach. Zachodnie wybrzeże USA nie jest tanie, ale da się podróżować rozsądnie.

Orientacyjny budżet na 21 dni dla dwóch osób

PozycjaWariant budżetowyWariant średniWariant komfortowy
Bilety lotnicze (w obie strony/os.)550 €700 €1 000 €
Auto (21 dni)950 €1 200 €1 600 €
Benzyna480 €480 €600 €
Noclegi (21 nocy, za oboje)1 000 €2 200 €4 000 €
Jedzenie (za oboje)800 €1 400 €2 200 €
Parki + atrakcje200 €400 €800 €
RAZEM za oboje3 980 €6 380 €10 200 €
Na osobę1 990 €3 190 €5 100 €

My byliśmy gdzieś pomiędzy wariantem średnim a komfortowym — na zmianę nocowaliśmy na campingach, w motelach i Airbnb, w kwestii jedzenia sobie nie żałowaliśmy, ale czasem gotowaliśmy na campingu. Wyszło nas ok. 3 800 € na osobę wraz z biletami lotniczymi.

America the Beautiful Pass

To absolutny must-have. Za $80 (ok. 75 €) dostajesz roczny wstęp do wszystkich parków narodowych w USA. Na naszej trasie to: Joshua Tree, Zion, Bryce Canyon, Grand Canyon, Arches, Canyonlands, Death Valley, Sequoia, Yosemite — bilet do każdego parku kosztuje $30–35, więc przepustka zwraca się już przy trzecim parku. Kup ją online z wyprzedzeniem lub na pierwszym postoju w parku narodowym.

Gdzie nocować — przegląd

W parkach narodowych masz trzy opcje: 1. Campingi w parkach — najtańsze ($15–35/noc), ale trzeba rezerwować miesiące wcześniej na recreation.gov 2. Lodge w parkach — piękne, ale drogie ($150–400/noc) i zarezerwowane rok wcześniej 3. Motele/hotele w pobliskich miasteczkach — najbardziej elastyczna opcja, $60–150/noc

💡 WSKAZÓWKA: Niektóre campingi działają na zasadzie first-come-first-served (kto pierwszy, ten lepszy). Jeśli przyjedziesz wcześnie rano (przed 10:00), masz dużą szansę zająć miejsce nawet bez rezerwacji.

Zanim przejdziemy do poszczególnych dni, oto przegląd całej trasy — którędy się jedzie i gdzie spać każdej nocy:

DzieńTrasa i przejazdGdzie nocować
1.–2.Przylot do Los Angeles, Santa Monica, Griffith ObservatoryLos Angeles
3.Los Angeles → Joshua Tree NP (~2,5 h)Joshua Tree
4.Joshua Tree → Las Vegas (~3 h)Las Vegas
5.–6.Las Vegas → Zion NP (~2,5 h)Springdale koło Zion
7.Zion → Bryce Canyon NP (~1,5 h)Bryce Canyon
8.Bryce Canyon → Page — Antelope Canyon, Horseshoe Bend (~2,5 h)Page
9.–10.Page → Grand Canyon NP (~2,5 h)Grand Canyon (Tusayan)
11.Grand Canyon → Monument Valley (~3 h)Monument Valley
12.–13.Monument Valley → Arches i Canyonlands NP (~2,5 h)Moab
14.–15.Moab → Death Valley NP (~9 h, z noclegiem po drodze)Death Valley
16.–17.Death Valley → Sequoia i Kings Canyon NP (~5 h)Sequoia NP
18.–19.Sequoia → Yosemite NP (~3,5 h)Yosemite
20.–21.Yosemite → San Francisco (~3,5 h), odlotSan Francisco
Całkowita trasa liczy ok. 4 500 km. Czasy przejazdów są orientacyjne, bez postojów po drodze.

Dzień 1–2. Los Angeles

Panorama centrum Los Angeles
Foto: dconvertini, CC BY-SA 2.0, Wikimedia Commons

Wylądowaliśmy w LA późnym popołudniem, totalnie zmęczeni jet lagiem, a pierwsza rzecz, która nas uderzyła, to słońce. Ostre, kalifornijskie, bezlitosne. LA to miasto, które albo kochasz, albo nienawidzisz — my je nienawidziliśmy przez pierwsze sześć godzin, dopóki nie znaleźliśmy parkingu. 😅 Ale potem nas wciągnęło.

Dzień 1 poświęć na aklimatyzację i odpoczynek. Przejedź się po Santa Monica, przejdź się po molo (tak, to turystyczny kicz, ale ten zachód słońca!), a potem ruszaj na Venice Beach na wieczorny spacer po boardwalku. Jest dziwnie, kolorowo, głośno — i absolutnie fantastycznie.

Dzień 2 wybierz się na Griffith Observatory — najlepszy widok na całe LA i napis Hollywood. Wstęp jest bezpłatny, a rano prawie nikogo tu nie ma. Stamtąd możesz zejść pieszo przez Griffith Park. Po południu przejdź się po Hollywood Boulevard (wystarczy pół godziny, to głównie dla zabawy), a jeśli masz czas, odwiedź Getty Center — fantastyczna galeria z niesamowitą architekturą, wstęp bezpłatny.

Gdzie zjeść: Grand Central Market w DTLA to raj dla foodies — meksykańskie tacos u Tacos Tumbras a Tumbar, tajskie makarony u Sticky Rice, a jeśli kochasz śniadania, Eggslut ma kultowe kanapki jajeczne (kolejka jest tego warta). Na kolację spróbuj In-N-Out Burger — klasyczny kalifornijski fast food, który naprawdę nas zaskoczył jakością. Zamów „Animal Style”.

Gdzie nocować w Los Angeles

W LA zatrzymaj się w okolicy Santa Monica lub Venice Beach — masz blisko do morza i jednocześnie dobry punkt wyjścia do dalszej drogi. Freehand Los Angeles w centrum to świetny wybór dla tych, którzy chcą być w samym sercu miasta za rozsądną cenę ($80–130/noc).

Dzień 3. Joshua Tree National Park

Drzewa Joshua Tree wzdłuż drogi w parku narodowym

Z LA do Joshua Tree to jakieś 2,5 godziny i wjeżdżasz w zupełnie inny świat. Dziwaczne drzewka (właściwie to juki, nie drzewa, ale kogo to obchodzi 😁), ogromne granitowe głazy i cisza, jakiej w Kalifornii się nie spodziewałeś.

Dotrzyj idealnie rano i ruszaj na Arch Rock Trail (krótki, łatwy, fotogeniczny), potem Skull Rock (dokładnie to, co myślisz — skała w kształcie czaszki) i Keys View z widokiem na Coachella Valley i uskok San Andreas. Jeśli masz siłę, Ryan Mountain Trail (4,8 km tam i z powrotem) oferuje najlepszy panoramiczny widok w całym parku.

Zachód słońca w Joshua Tree jest niezapomniany — te dziwne sylwetki drzew na tle pomarańczowego nieba wyglądają jak z innej planety.

Gdzie zjeść: Miasteczko Joshua Tree Village (tuż obok parku) ma zaskakująco dobrą scenę gastronomiczną. Crossroads Café ma świetne śniadania i kawę, Joshua Tree Saloon to klasyczny amerykański saloon z burgerami.

💡 WSKAZÓWKA: Weź ze sobą zapas wody — w Joshua Tree nie ma żadnego źródła wody pitnej. Licz minimum 3 litry na osobę dziennie.

Gdzie nocować przy Joshua Tree

W Joshua Tree Village znajdziesz mnóstwo unikatowych Airbnb — od retro karawanów Airstream po dome houses. Jeśli chcesz biwakować, Jumbo Rocks Campground to najbardziej klimatyczny camping w samym parku ($15/noc, first-come-first-served, przyjedź wcześnie).

Dzień 4. Las Vegas

Bulwar The Strip w Las Vegas
Foto: Dietmar Rabich, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Z Joshua Tree do Vegas to jakieś 3 godziny. I nagle — pośrodku niczego — na horyzoncie wyłania się migające miasto. To surrealistyczne.

Vegas albo pokochasz, albo znienawidzisz. My traktowaliśmy je jako zabawny przystanek na jedną noc — i dokładnie tak polecamy. Przejdź się po Stripie wieczorem (fontanny Bellagio są za darmo i naprawdę piękne), zajrzyj do kasyn (nawet jeśli nie grasz, wnętrza są szalone), a jeśli chcesz widok, High Roller (gigantyczny diabelski młyn, $25–37) to lepsza opcja niż przepłacona Stratosphere.

Gdzie zjeść: Vegas ma jedne z najlepszych restauracji w USA, ale też jedne z najdroższych. Na rozsądny budżet: Tacos El Gordo na Stripie (autentyczne meksykańskie tacos za $3–5), In-N-Out Burger (jeśli jeszcze nie próbowałeś), lub Bacchanal Buffet w Caesars Palace, jeśli chcesz raz zaszaleć na all-you-can-eat za $75 na osobę — szczerze, warto.

💡 WSKAZÓWKA: Opłaty hotelowe (resort fees) w Las Vegas są osławione — $30–50/noc dodatkowo do ceny pokoju. Zawsze licz z tą ukrytą dopłatą.

Gdzie nocować w Las Vegas

Paradoksalnie, nocleg na Stripie może być zaskakująco tani — duże hotele oferują pokoje od $40–80/noc (ale uwaga na resort fees!). The LINQ Hotel & Experience to dobry stosunek ceny do lokalizacji, The Venetian to luksusowa opcja z pięknymi apartamentami.

Dzień 5–6. Zion National Park

Widok z Angels Landing w parku narodowym Zion

Z Vegas do Zion to zaledwie 2,5 godziny i jest to jedno z najpiękniejszych przejść, jakie na roadtripie przeżyjesz — z pustyni nagle wjeżdżasz w czerwone kaniony i zielone doliny. Zion nas totalnie oczarował. To chyba nasz ulubiony park w USA. ☺️

Dzień 5: Dotrzyj wcześnie rano i ruszaj na Angels Landing — jeden z najbardziej ikonicznych szlaków w USA. To 8,7 km tam i z powrotem z przewyższeniem 450 m, a ostatni odcinek wiedzie po wąskiej grani z łańcuchami nad kanionem. Nie jest to szlak dla osób z lękiem wysokości, ale jeśli dasz radę, widok ze szczytu jest niesamowity. Od 2022 roku potrzebujesz na Angels Landing permit — loteria na recreation.gov, zapisz się miesiące wcześniej!

Jeśli nie masz permitu (lub nie lubisz wysokości), Observation Point przez East Mesa Trail jest równie piękny i mniej przerażający — to 10,5 km, ale bez eksponowanych odcinków.

Dzień 6: The Narrows — wędrówka korytem rzeki Virgin River. Brodzisz w rzece między skalnymi ścianami wysokimi na setki metrów. To magiczne. Wypożycz neoprenowe skarpety i kije w jednym ze sklepów w Springdale ($25–30) — będziesz ich potrzebować. Po południu przejdź Canyon Overlook Trail (1,6 km, łatwy, fantastyczny widok) i przejedź się tunelem po Zion-Mt. Carmel Highway.

Gdzie zjeść: Springdale (miasteczko przy wejściu do parku) ma zaskakująco dobre restauracje. Oscar’s Café — duże porcje, kuchnia meksykańska, super śniadania. Bit & Spur — kreatywna kuchnia southwestern, dobra też na kolację z piwem.

Gdzie nocować przy Zion National Park

Zatrzymaj się w Springdale — to tuż przy wejściu do parku, stąd jedziesz shuttle busem (samochodem do kanionu nie wolno). Cable Mountain Lodge ma piękny widok i basen, albo spróbuj La Quinta Inn. Campingi w parku: Watchman Campground ($20/noc, rezerwacja konieczna).

Dzień 7. Bryce Canyon National Park

Amfiteatr skalnych wież w Bryce Canyon

Z Zion do Bryce Canyon to jakieś 1,5 godziny i szczerze — Bryce zaskoczył nas bardziej niż cokolwiek innego. Te tysiące pomarańczowych hoodoos (skalnych kolumn) wyglądają jak armia zastygłych strażników. O wschodzie słońca, gdy cały amfiteatr rozświetla się na pomarańczowo i różowo, oboje staliśmy z otwartymi ustami.

Dotrzyj na Sunrise Point jeszcze po ciemku (tak, to oznacza wstawanie o 5 rano, ale WARTO). Potem zejdź na dół po Navajo Loop + Queen’s Garden Trail (4,6 km, umiarkowanie wymagające, ale każdy da radę). Przechodzisz prosto między hoodoos i to zupełnie inne doświadczenie niż z góry.

Po południu przejedź Scenic Drive z przystankami na punktach widokowych — Inspiration Point, Bryce Point i Natural Bridge to must-see.

Gdzie zjeść: W Bryce Canyon nie ma zbyt wielu opcji. Bryce Canyon Pines (na drodze z Tropic) ma zaskakująco dobre domowe ciasta, poza tym lepiej zrób sobie piknik — w parku są piękne miejsca do siedzenia.

💡 WSKAZÓWKA: Bryce Canyon leży na wysokości 2 400 m n.p.m. — nawet latem rano może być ok. 5 °C. Weź ciepłą warstwę! Na temat doboru odpowiednich butów turystycznych zajrzyj do naszego poradnika.

Gdzie nocować przy Bryce Canyon

Miasteczko Tropic (15 min od parku) jest cenowo przystępniejsze niż noclegi bezpośrednio przy parku. Bryce Canyon Grand Hotel to solidna opcja. Jeśli chcesz biwakować, North Campground w samym parku jest fantastyczny ($20/noc).

Dzień 8. Page — Antelope Canyon i Horseshoe Bend

Meander Horseshoe Bend koło miasta Page
Foto: Charles Wang, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Z Bryce do Page to jakieś 2,5 godziny przez przepiękny krajobraz. Page to małe miasteczko, ale koncentracja zapierających dech w piersiach widoków na metr kwadratowy jest tu nie do pobicia.

Rano ruszaj do Upper Antelope Canyon — ta słynna szczelinowa dolina, gdzie promienie światła przenikają z góry i tworzą niesamowite kolory na piaskowcowych ścianach. Wejście tylko z przewodnikiem i MUSISZ zarezerwować wcześniej (wycieczka kosztuje $50–90/os., ok. 45–85 €). Alternatywnie Lower Antelope Canyon jest mniej zatłoczony i naszym zdaniem równie piękny.

Po południu (idealnie godzinę przed zachodem słońca) udaj się na Horseshoe Bend — ikoniczny meandrowy zakręt rzeki Colorado 300 metrów pod tobą. Z parkingu to 1,2 km spaceru. Wstęp $10.

Jeśli masz czas, podjedź nad Lake Powell — ogromne turkusowe jezioro pośrodku pustyni. Możesz wynająć kajak albo po prostu się kąpać.

Gdzie zjeść: El Tapatio — zaskakująco autentyczna restauracja meksykańska. Big John’s Texas BBQ — jeśli kochasz amerykańskie BBQ, to jest to miejsce.

Gdzie nocować w Page

Page ma sporo moteli i hoteli w przedziale cenowym $70–150/noc. Hyatt Place Page/Lake Powell to nowszy i wygodny hotel. Na budżet: Rodeway Inn.

Dzień 9–10. Grand Canyon National Park

Panorama Grand Canyonu

Z Page do Grand Canyon (South Rim) to jakieś 2,5 godziny i to jest ten przystanek, dla którego wielu ludzi w ogóle wybiera się na roadtrip po zachodnim wybrzeżu USA. I ja to rozumiem. Grand Canyon jest po prostu… grand. 😅 Żadne zdjęcie, żadne wideo nie przygotuje cię na to, jak się czujesz, gdy stoisz na krawędzi i patrzysz w przepaść głęboką na 1,6 km, którą miliony lat drążyła rzeka Colorado.

Dzień 9: Dotrzyj na South Rim idealnie na wschód słońca — Mather Point lub Yavapai Point to najlepsze punkty widokowe. Przed południem przejdź Rim Trail (prowadzi po równym wzdłuż krawędzi, możesz iść dowolny odcinek). Po południu ruszaj na Bright Angel Trail — nie musisz iść aż do rzeki (to całodzienna wyprawa), ale nawet 3–5 km w dół i z powrotem da ci wyobrażenie o rozmiarach kanionu. Uwaga — w dół jest łatwo, w górę znacznie trudniej!

Dzień 10: Desert View Drive — 40 km jazdy wzdłuż krawędzi kanionu z mnóstwem punktów widokowych. Przystanki na Grandview Point, Moran Point i Desert View Watchtower (historyczna kamienna wieża z widokiem 360°). Po południu masz czas ruszyć w kierunku Monument Valley.

Gdzie zjeść: W parku opcje są ograniczone. El Tovar Dining Room w historycznym hotelu El Tovar to najlepsza restauracja w parku — rezerwuj wcześniej! Na budżet: Bright Angel Lodge lub zrób sobie piknik.

💡 WSKAZÓWKA: O Grand Canyon przeczytaj też nasz artykuł o amerykańskich parkach narodowych — znajdziesz tam wskazówki, które dotyczą wszystkich parków.

Gdzie nocować przy Grand Canyon

Noclegi bezpośrednio w parku (El Tovar, Bright Angel Lodge, Maswik Lodge) to najwygodniejsza opcja, ale droga ($150–400/noc) i wyprzedana miesiące wcześniej. Miasteczko Tusayan (10 min od wejścia) ma motele za $80–150/noc. Best Western Premier Grand Canyon Squire Inn to przyzwoity wybór.

Dzień 11. Monument Valley

Skalne wieże w Monument Valley
Foto: King of Hearts, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Z Grand Canyon do Monument Valley to jakieś 3 godziny, a gdy zobaczysz te czerwone buttes wyrastające z płaskiej pustyni, poczujesz się, jakbyś wjechał w film western. Bo dokładnie tutaj te westerny kręcono.

Monument Valley leży na terenie Navajo Nation, a wstęp kosztuje $8/os. (nie, America the Beautiful Pass tu nie obowiązuje). Możesz przejechać Valley Drive — 27 km długą nieutwardzoną pętlę między monumentami. Droga jest wyboista, ale SUV-em dasz radę (osobówką bym nie polecała).

Dla głębszego przeżycia polecamy wycieczkę z przewodnikiem Navajo — dostaniesz się w miejsca, gdzie samemu nie wolno, i usłyszysz opowieści o tym świętym miejscu. Wycieczka kosztuje $50–80/os.

Zachód słońca z tarasu The View Hotel to chyba najbardziej fotogeniczny moment całego roadtripu. Te czerwone buttes na tle pomarańczowego nieba — klasyka, ale po prostu działa.

Gdzie zjeść: The View Restaurant przy hotelu oferuje kuchnię Navajo z widokiem. Spróbuj Navajo Taco (frybread z fasolą, mięsem i serem) — to lokalna specjalność i nas totalnie zachwyciła.

Gdzie nocować w Monument Valley

The View Hotel to jedyny nocleg z widokiem prosto na buttes i jest wart swojej ceny ($150–250/noc). Wariant budżetowy: Goulding’s Lodge naprzeciwko ($100–160/noc) lub camping w samym Monument Valley ($20/noc).

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać na zachodzie USA
6 noclegów — kempingi, hotele i inne opcje zakwaterowania

Dzień 12–13. Arches i Canyonlands National Park

Skalny łuk w parku narodowym Arches

Z Monument Valley do Moab (brama do obu parków) to jakieś 2,5 godziny. Moab to raj miłośników outdooru — dwa parki narodowe, czerwone skały i tętniące życiem miasteczko pełne kawiarni i sklepów outdoorowych.

Dzień 12 — Arches National Park: Od 2022 roku potrzebujesz timed entry reservation (recreation.gov, $2). Dotrzyj rano i przejdź: Delicate Arch Trail (4,8 km tam i z powrotem, umiarkowanie wymagające) — ikoniczny łuk, który znasz z tablicy rejestracyjnej Utah. O zachodzie słońca to magia. Dalej Windows Section (łatwe, fotogeniczne), Double Arch i Landscape Arch (najdłuższy naturalny łuk na świecie).

Dzień 13 — Canyonlands National Park: Mniej odwiedzany brat Arches, ale naszym zdaniem jeszcze bardziej imponujący. Kieruj się do sekcji Island in the SkyGrand View Point oferuje widok porównywalny z Grand Canyon (ale bez tłumów!). Mesa Arch o wschodzie słońca to fotograficzny sen — słońce prześwieca przez łuk i rozświetla kanion pod nim na pomarańczowo.

Po południu możesz dać sobie White Rim Road (potrzebujesz 4WD i pozwolenia) albo po prostu cieszyć się punktami widokowymi na Upheaval Dome i Shafer Canyon.

Gdzie zjeść: Moab ma świetną scenę gastronomiczną. Milt’s Stop & Eat — legendarni burgery i milkshake’i (tylko gotówka!). Antica Forma — najlepsza pizza w Utah, bez przesady. Love Muffin Cafe — fantastyczne śniadania.

Gdzie nocować w Moab

Moab oferuje wszystko — od campingów po boutique hotele. Under Canvas Moab to luksusowy glamping za miastem ($200+/noc), Hoodoo Moab to stylowy hotel ($120–180/noc). Na budżet: Lazy Lizard Hostel lub campingi na terenie BLM za miastem (za darmo lub $5–10).

Dzień 14–15. Przejazd i Death Valley National Park

Wydmy piaszczyste w Death Valley o zachodzie słońca

Z Moab do Death Valley to długi przejazd — ok. 8–9 godzin. Polecamy rozdzielić go na dwa dni z noclegiem w Las Vegas (ponownie, tym razem tylko na noc) lub w miasteczku Beatty na skraju Death Valley.

Dzień 14: Przejazd z Moab. Jeśli jedziesz przez Vegas, wystarczy tam przenocować i wcześnie rano jechać dalej. Jeśli jedziesz przez Beatty, dotrzesz po południu i możesz od razu ruszyć na zachód słońca do Death Valley.

Dzień 15 — Death Valley: To najbardziej ekstremalne miejsce na naszej trasie. Najniższy punkt Ameryki Północnej (Badwater Basin, -86 m p.p.m.), najgorętsze miejsce na Ziemi i — niespodzianka — jedno z najpiękniejszych. Rano ruszaj na Zabriskie Point (wschód słońca jest tu niesamowity), potem Badwater Basin (spacer po solnej równinie), Artist’s Drive (kolorowe skały), Mesquite Flat Sand Dunes i Dante’s View (widok na całą dolinę).

WAŻNE: Latem temperatury sięgają tu ponad 50 °C — nie lekceważ tego. Miej pełny bak, 8+ litrów wody na osobę i kontroluj stan samochodu. W chłodniejszych miesiącach (październik–kwiecień) jest tu absolutnie idealnie.

Gdzie zjeść: W Death Valley opcje są bardzo ograniczone. The Inn at Death Valley ma jedyną porządną restaurację w parku. Polecamy zaopatrzyć się w zapasy z Vegas.

Gdzie nocować w Death Valley

The Ranch at Death Valley ($150–250/noc) to cenowo przystępniejsza opcja w samym parku. Stovepipe Wells Village jest prostszy, ale spełnia swoją funkcję ($120–180/noc). Biwakowanie: Furnace Creek Campground ($22/noc, październik–kwiecień), latem wybierz wyżej położony Mesquite Spring ($14/noc).

Dzień 16–17. Sequoia i Kings Canyon National Park

Gigantyczne sekwoje w Giant Forest w parku narodowym Sequoia

Z Death Valley do Sequoia to jakieś 4–5 godzin i to jak przenieść się z Marsa do Śródziemia. Z wypalonej pustyni nagle wjeżdżasz w gęste lasy pełne gigantycznych drzew, które rosną tu od tysięcy lat.

Dzień 16: Dotrzyj po południu i przejdź Giant Forest — obszar z największym skupiskiem olbrzymich sekwoi na świecie. General Sherman Tree to największe drzewo na planecie (objętościowo), a gdy przy nim stoisz, czujesz się niesamowicie mały. Congress Trail (3,2 km, łatwy) poprowadzi cię między kolejnymi gigantami.

Dzień 17: Rano ruszaj na Moro Rock — krótkie, ale strome wejście po schodach wykutych w skale z widokiem na Great Western Divide. Potem przejedź do Kings Canyon (sąsiedni park, na ten sam bilet) — Kings Canyon Scenic Byway to jedna z najpiękniejszych górskich dróg w Kalifornii. Zatrzymaj się przy Grizzly Falls i przejdź Zumwalt Meadow Trail (2,6 km, płaski, przepiękny).

Gdzie zjeść: W parkach są tylko podstawowe bufety. W miasteczku Three Rivers (przy wejściu do Sequoia) spróbuj Ol’ Buckaroo lub Antoinette’s Coffee & Goodies na śniadanie.

💡 WSKAZÓWKA: Generals Highway (droga przez park) jest wąska i kręta — dużymi pojazdami (powyżej 22 stóp) nie wjedziesz. Ze zwykłym SUV-em nie ma problemu.

Gdzie nocować przy Sequoia

Wuksachi Lodge to jedyny hotel w samym parku ($150–250/noc). W Three Rivers znajdziesz motele za $80–130/noc — Buckeye Tree Lodge to popularna opcja. Biwakowanie: Lodgepole Campground ($22/noc, rezerwacja na recreation.gov).

Dzień 18–19. Yosemite National Park

Wodospad Nevada Fall i Half Dome w Yosemite

Ze Sequoia do Yosemite to jakieś 3–4 godziny (przez Fresno) i jest to godne zwieńczenie całego roadtripu. Yosemite Valley jest po prostu ikoniczne — ogromne granitowe ściany, wodospady spadające setki metrów i łąki, na których pasą się jelenie. Jak tapeta na pulpit komputera, tyle że na żywo.

Dzień 18: Dotrzyj do Yosemite Valley i zacznij od podstaw — Yosemite Falls (najwyższy wodospad w Ameryce Północnej), El Capitan (monstrualna granitowa ściana — jeśli masz lornetkę, zobaczysz wspinaczy!), i Bridalveil Fall. Po południu ruszaj na Mirror Lake Trail (8 km, płaski) lub łatwiejszy Valley View Loop. Zachód słońca z Tunnel View to obowiązkowy punkt — widok na całą dolinę z El Capitan i Half Dome.

Dzień 19: Jeśli jesteś w formie, Mist Trail do Vernal Fall i Nevada Fall (8,8 km, wymagający, dużo schodów) to chyba najlepsza wędrówka w Yosemite. Przechodzisz prosto przez mgłę wodospadu — będziesz mokry, ale szczęśliwy. Po południu przejedź się po Tioga Road (otwarta ok. czerwiec–październik) — przystanki na Olmsted Point i Tenaya Lake są przepiękne.

Dla ambitnych: Half Dome to legendarny całodzienny wypad (22 km, 1 500 m przewyższenia, odcinek z linami) — potrzebujesz permit i doskonałą kondycję.

Gdzie zjeść: The Ahwahnee Dining Room (obecnie Majestic Yosemite Hotel) — historyczna jadalnia z wysokimi sufitami i widokiem na wodospady. Drogie, ale niezapomniane. Degnan’s Kitchen w Yosemite Village ma solidne kanapki i sałatki w rozsądnej cenie. W Mariposa (miasteczko przy parku): 1850 Brewing Company — craft piwo i dobre burgery.

Gdzie nocować w Yosemite

Nocleg w Yosemite Valley trzeba rezerwować 6–12 miesięcy wcześniej. Yosemite Valley Lodge ($200–350/noc) i Curry Village (namiotowe kabiny, $100–150/noc) to najpopularniejsze opcje. Poza parkiem: Mariposa lub El Portal mają motele za $100–180/noc. Biwakowanie: Upper Pines ($26/noc, recreation.gov, loteria).

Dzień 20–21. San Francisco

Most Golden Gate w San Francisco
Foto: Frank Schulenburg, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Z Yosemite do San Francisco to jakieś 3,5–4 godziny i to piękne zakończenie roadtripu. Wjeżdżasz z dzikiej przyrody do jednego z najpiękniejszych miast USA — i będziesz się dziwić, jak bardzo brakowało ci cywilizacji (i jak bardzo jednocześnie się na nią cieszyłeś). 😄

Dzień 20: Przejdź się przez Golden Gate Bridge — idealnie rano, zanim podniesie się mgła (albo właśnie gdy mgła przelewa się przez most, co jest jeszcze piękniejsze). Stamtąd podjedź do Sausalito — urokliwe miasteczko po drugiej stronie zatoki z widokiem na SF. Po południu Fisherman’s Wharf (turystyczne, ale raz trzeba to zobaczyć) i Pier 39 (foki!). Na chińskie jedzenie ruszaj do Chinatown — najstarszego w Ameryce Północnej.

Dzień 21: Rano przejedź się krętą Lombard Street (ta słynna zygzakowata ulica), przejdź się koło Painted Ladies przy Alamo Square (domki z serialu Pełna chata), a po południu odwiedź dzielnicę Mission District — najlepszy street art, meksykańskie jedzenie i hipsterskie kawiarnie w całym mieście.

Jeśli masz dodatkowy czas, Alcatraz Island to fantastyczna wycieczka — audioprzewodnik po byłym więzieniu jest absolutnie wciągający. Ale MUSISZ kupić bilety wcześniej, wyprzedają się tygodnie wcześniej ($41/os., ok. 38 €).

Gdzie zjeść: SF to raj dla foodies numer jeden. Tartine Bakery w Mission (najlepsza piekarnia, kolejki temu odpowiadają), Swan Oyster Depot — legendarny oyster bar (przyjdź przed otwarciem, kolejka!), La Taqueria — najlepsze burrito w San Francisco (wielu twierdzi, że w całej Ameryce). Na kolację: Foreign Cinema w Mission — jedzenie i filmy wyświetlane na ścianie na dziedzińcu.

Gdzie nocować w San Francisco

San Francisco to drogie miasto — licz ze $120–250/noc za standardowy hotel. HI San Francisco Fisherman’s Wharf to świetny hostel w rozsądnej cenie. Hotel Bohème w North Beach to boutique klasyka. Dla lepszego stosunku ceny do jakości spróbuj noclegów w Oakland po drugiej stronie zatoki — to 15 min pociągiem BART i znacznie taniej.

San Francisco
San Francisco

Praktyczne wskazówki na koniec

Co zapakować

Zachodnie wybrzeże USA to ekstremalne różnice temperatur — w dzień na pustyni 40 °C, w nocy w górach 5 °C. System warstw to klucz. Zajrzyj do naszego szczegółowego poradnika, jak się spakować do bagażu podręcznego — tak, nawet na 3 tygodnie się da.

Bilety lotnicze

Tanie bilety lotnicze szukaj na porównywarkach lotów — porównuj ceny na Skyscanner, Google Flights czy Momondo. Z Warszawy bezpośrednio do LA lata LOT, ale połączenia z przesiadką bywają tańsze. Bilety w jedną stronę LA → SF (lub odwrotnie) często są korzystniejsze niż lot powrotny do jednego miasta.

Wynajem auta

Z Łukaszem od lat mamy dobre doświadczenia z DiscoverCars, z którego korzystamy na całym świecie. Na zachodnie stany USA polecamy SUV-a i pełne ubezpieczenie (full coverage).

Ubezpieczenie

Na trzytygodniową podróż do USA zdecydowanie nie lekceważ ubezpieczenia — opieka zdrowotna w Ameryce jest astronomicznie droga. Na dłuższe wyjazdy wybieramy SafetyWingprzeczytaj naszą recenzję.

Dane mobilne

eSIM od Holafly działa w USA świetnie — nasza recenzja. W parkach narodowych zasięg jest ograniczony, ale do nawigacji wystarczą mapy offline (pobierz wcześniej Google Maps offline!).

ESTA dla obywateli Polski

Polscy obywatele potrzebują ESTA (Electronic System for Travel Authorization) — wypełnij formularz online minimum 72 godziny przed wylotem. Kosztuje $21 (ok. 20 €) i jest ważna przez dwa lata. Wypełniaj WYŁĄCZNIE na oficjalnej stronie esta.cbp.dhs.gov — istnieje mnóstwo oszukańczych stron, które pobierają wyższe opłaty.

Czytaj dalej: kolejne artykuły o zachodnim wybrzeżu USA

Chcesz poznać poszczególne parki na trasie bardziej szczegółowo? Oto nasze dokładne przewodniki po poszczególnych parkach narodowych:

Najczęściej zadawane pytania o roadtripie po zachodnim wybrzeżu USA

Zanim wyruszysz, oto odpowiedzi na pytania, które w sprawie roadtripu po zachodnim wybrzeżu USA najczęściej omawiamy z czytelnikami.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Quebec City, Kanada: 15 rzeczy, które warto zobaczyć i zrobić

TL;DRQuebec w Kanadzie: oto 15 pomysłów na wycieczkę — od przechadzki po murach obronnych, jedynego ufortyfikowanego miasta w Ameryce Północnej na północ od Meksyku (wstęp bezpłatny, trasa długości 4,6 km), przez Château Frontenac i dzielnicę Petit-Champlain, aż po wodospad Montmorency o wysokości 83 metrów, czyli 30 metrów wyższy od Niagary, tylko 15 minut od centrum. Warto dodać do tego wypad na wyspę Île d’Orléans z farmami i czekoladziarniami. Na zwiedzanie wystarczą 3–4 dni, najlepiej jechać we wrześniu–październiku albo w lutym, kiedy odbywa się największy zimowy karnawał na świecie. Nocleg w centrum kosztuje od 130 CAD (ok. 2200 Kč) za dobę, a budżet dla dwóch osób na 4–5 dni (bez biletów lotniczych) wynosi około 35 000–45 000 Kč. Z Montrealu dojedziesz samochodem w 2,5 godziny albo pociągiem w 3,5 godziny.

Są miasta, do których przyjeżdżasz i mówisz „ładne”. A potem są miasta, w których opadają ci szczęki i nie jesteś pewien, czy nadal jesteś w Ameryce Północnej, czy ktoś cię potajemnie przeniósł do Francji. Quebec Kanada to dokładnie ten drugi przypadek. Kiedy z Lukášem pierwszy raz wyjechaliśmy zza zakrętu i na horyzoncie wyłoniła się sylwetka Château Frontenac nad rzeką Świętego Wawrzyńca, oboje zamilkliśmy. A to u nas nie zdarza się często, jak możecie sobie wyobrazić. 😁

Quebec City to taki europejski oszust ukryty w Kanadzie. Brukowane uliczki, kamienne domy z łupkowymi dachami, francuski na każdym rogu, croissanty na śniadanie i poutine na kolację. Można by przysiąc, że jest się gdzieś w Bretanii — a potem nagle dostrzegasz flagę z liściem klonu i uświadamiasz sobie, że wciąż jesteś na kontynencie północnoamerykańskim. A wiecie, co jest w tym najlepsze? National Geographic umieścił Quebec wśród „Best of the World 2026″, więc teraz jest najlepszy czas, żeby tu przyjechać, zanim odkryją to absolutnie wszyscy.

W tym artykule znajdziecie 15 rzeczy, które warto zobaczyć i zrobić w Quebec City — od spaceru po murach jedynego ufortyfikowanego miasta w Ameryce Północnej, przez ikoniczny Château Frontenac, aż po wodospady wyższe niż Niagara. Podpowiem wam, gdzie się zatrzymać, co jeść (spoiler: poutine będzie często), kiedy najlepiej jechać i ile to wszystko kosztuje. Po prostu kompletny przewodnik po mieście Quebec Kanada, żebyście nie musieli googlować nic więcej. ☺️

Panorama historycznego Quebecu z dominującym zamkiem Château Frontenac

Podsumowanie

  • Stare Miasto (Vieux-Québec) jest wpisane na listę UNESCO i jest jedynym ufortyfikowanym miastem w Ameryce Północnej na północ od Meksyku. Spacer po murach jest bezpłatny i absolutnie magiczny.
  • Château Frontenac to najczęściej fotografowany hotel na świecie. Nawet jeśli w nim nie śpicie (a my w nim nie spaliśmy 😅), Terrasse Dufferin tuż pod nim oferuje jeden z najpiękniejszych widoków w całej Kanadzie.
  • Quartier Petit-Champlain to najstarsza dzielnica handlowa w Ameryce Północnej i wygląda jak scena z francuskiego filmu. Tu musicie koniecznie zajść.
  • Wodospady Montmorency są o 30 metrów wyższe od Niagary i znajdują się zaledwie 15 minut od centrum. Kolejka linowa, wiszący most, zipline — jest co robić.
  • Île d’Orléans to wysepka pełna farm, winnic i czekoladni. Nazywana jest „Ogrodem Quebecu” i kupiliśmy tu tyle syropu klonowego, że na lotnisku prawie nie przyjęli nam walizki.
  • Najlepszy czas na wizytę to wrzesień–październik (Indian summer, fantastyczne kolory, mniej turystów) lub luty, jeśli chcecie przeżyć największy zimowy karnawał na świecie.
  • Na jedzenie idźcie do La Bûche (całoroczna sugar shack), Aux Anciens Canadiens (tradycyjna kuchnia quebecka) i Le Chic Shack (najlepsze poutine).
  • Noclegi w centrum zaczynają się od 130 CAD (ok. 90 €) za noc, przyzwoity pokój w Starym Mieście znajdziecie za ok. 150–200 CAD (100–135 €).
  • Na 4–5 dni planujcie ok. 1 400–1 900 € na dwie osoby (bez lotów), włącznie z noclegami, jedzeniem w restauracjach i biletami wstępu.
  • Z Montrealu dojedziecie tu samochodem w 2,5 godziny lub pociągiem w 3,5 godziny. Bez samochodu miasto da się świetnie zwiedzić na piechotę, ale na wycieczki (Île d’Orléans, Montmorency Falls) auto to duży plus.

Kiedy jechać do Quebecu i jak się tam dostać

Miasto Quebec jest piękne przez cały rok, ale każda pora roku oferuje zupełnie inny klimat — i zupełnie inne ceny. Przyjrzyjmy się, kiedy warto tu przyjechać, jak dostać się do Kanady i jak dotrzeć bezpośrednio do Quebecu. Z góry mówię: niezależnie od tego, kiedy wyruszycie, nie pożałujecie. Byliśmy jesienią i już teraz planujemy zimowy powrót. ☺️

Najlepszy okres na wizytę

Wrzesień i październik to naszym zdaniem absolutny strzał w dziesiątkę. To okres tak zwanego Indian summer, kiedy liściaste drzewa przybierają niesamowite odcienie czerwieni, pomarańczu i złota. Temperatury wahają się w granicach 10–18 °C, co jest idealne na całodzienne spacery po mieście. Turystów jest zdecydowanie mniej niż latem, a ceny noclegów spadają. Kiedy byliśmy w Quebecu na początku października, mieliśmy Petit-Champlain prawie dla siebie — a to jest coś, co latem po prostu się nie zdarza.

Lato (lipiec–sierpień) to główny sezon. Temperatury ok. 20–28 °C, wszędzie coś się dzieje — festiwale, artyści uliczni, restauracje z ogródkami. Ale przygotujcie się na tłumy i wyższe ceny noclegów. Jeśli jedziecie latem, zarezerwujcie hotel minimum 2–3 miesiące wcześniej.

Zima (grudzień–luty) jest dla morsów i romantyków. Quebec pod śniegiem wygląda jak zimowa bajka. Temperatury spadają nawet do -20 °C (tak, minus dwadzieścia 😅), ale jeśli się odpowiednio ubierzecie, jest to absolutnie magiczne. A jeśli przyjedziecie w lutym, przeżyjecie Carnaval de Québec — największy zimowy karnawał na świecie.

Wiosna (kwiecień–czerwiec) jest nieco bardziej kapryśna — pogoda jest nieprzewidywalna, jednego dnia świeci słońce, a następnego pada śnieg. Maj i czerwiec są jednak w porządku, miasto się budzi, a ceny są wciąż rozsądne.

Jak dostać się do Quebecu

Bezpośrednie loty z Warszawy do Quebec City nie istnieją, ale to nie powinno was zniechęcać. Najłatwiejsza trasa to przelot do Montrealu (z Warszawy z przesiadką przez Londyn, Paryż, Frankfurt lub Amsterdam — linie takie jak LOT, Air France, Lufthansa czy KLM oferują wygodne połączenia) i stamtąd kontynuacja do Quebecu. Bilety do Montrealu można znaleźć od ok. 500 € w dwie strony, jeśli złapiecie promocję. My zazwyczaj szukamy przez Kiwi.com, gdzie można ustawić elastyczne daty i znaleźć najlepsze kombinacje.

Z Montrealu do Quebec City macie kilka opcji:

  • Samochodem — 250 km autostradą 20 lub 40, podróż trwa ok. 2,5 godziny. Zdecydowanie najwygodniejszy wariant, a po drodze możecie się jeszcze zatrzymać. Z Lukášem od dawna mamy dobre doświadczenia z DiscoverCars.com, gdzie porównacie ceny wszystkich wypożyczalni w jednym miejscu. Jeśli planujecie większą trasę, zajrzyjcie do naszego artykułu o road tripie po Kanadzie. Samochód pozwoli wam też wybrać się na wycieczki poza miasto (Île d’Orléans, Montmorency Falls, Charlevoix).
  • Pociągiem (VIA Rail) — podróż trwa ok. 3,5 godziny, pociągi są wygodne, a krajobraz piękny (zwłaszcza wzdłuż rzeki Świętego Wawrzyńca). Bilety od ok. 35 CAD (24 €), jeśli kupujecie z wyprzedzeniem.
  • Autobusem (Orléans Express) — najtańszy wariant, podróż trwa ok. 3 godziny. Bilety od 25 CAD (17 €).

Jeśli lecicie bezpośrednio do Quebec City (z przesiadką w Toronto lub Montrealu), lotnisko Jean Lesage (YQB) znajduje się zaledwie 20 minut od centrum miasta. Taksówka do centrum kosztuje ok. 35 CAD (24 €). Nie zapomnijcie wcześniej kupić eSIM na dane mobilne w Kanadzie, żebyście byli online zaraz po lądowaniu.

Gdzie nocować w Quebecu i ile to kosztuje

Wybór noclegu w Quebecu jest kluczowy, ponieważ miasto jest dość kompaktowe i jeśli mieszkacie we właściwej części, większość zabytków zwiedzicie na piechotę. Cenowo Quebec plasuje się nieco powyżej europejskiej średniej, ale zdecydowanie nie jest to żaden szok — za solidny pokój dwuosobowy w centrum zapłacicie od 130 do 250 CAD za noc (90–170 €), co jak na Kanadę jest całkiem rozsądne.

Old Quebec (Vieux-Québec) — najlepsze na pierwszą wizytę

Jeśli jedziecie do Quebecu po raz pierwszy, zamieszkajcie w Starym Mieście. Będziecie na piechotę od wszystkiego, co ważne, a przede wszystkim poczujecie tę atmosferę również wieczorem, kiedy turyści się rozjadą. Stare Miasto po zmroku, kiedy zapalają się latarnie, a uliczkami unosi się zapach z restauracji — to jest po prostu bezcenne.

Le Manoir d’Auteuil — nasza najlepsza rekomendacja. Historyczny butikowy hotel z oceną 9.6 na Bookingu, śniadanie w cenie i przepiękne wnętrza. Ceny zaczynają się od ok. 130 CAD (90 €) za noc, co jak na Stare Miasto jest świetna cena. Lokalizacja jest perfekcyjna — kilka minut od murów obronnych i od Petit-Champlain.

Hôtel du Vieux-Québec — kolejny świetny wybór z oceną 9.8 (!) na Bookingu. Nowoczesne pokoje w historycznym budynku, doskonała lokalizacja w samym sercu Starego Miasta. Ceny od 150 CAD (100 €) za noc. Jeśli szukacie pewniaka, to jest bezpieczny wybór.

Fairmont Le Château Frontenac — ikoniczny hotel, który sam w sobie jest zabytkiem. Pokoje od 350 CAD (240 €) za noc. My w nim nie spaliśmy (budżet to budżet 😅), ale jeśli świętujecie rocznicę albo chcecie spełnić marzenie, to niezapomniane przeżycie.

Saint-Roch — dla tych, którzy chcą lokalnego klimatu

Dzielnica Saint-Roch to quebecki hipsterski rejon — pełen kawiarni, niezależnych sklepików i restauracji. To jakieś 15 minut pieszo od Starego Miasta (w dół ze wzgórza, ale pod górę to już trening na łydki 😁). Noclegi tu bywają o 20–30 % tańsze niż w Old Quebec, więc jeśli chcecie zaoszczędzić i nie przeszkadza wam trochę chodzenia, to doskonały wybór.

Sainte-Foy — budżetowy wariant z samochodem

Jeśli macie samochód i chcecie zaoszczędzić, Sainte-Foy to dzielnica mieszkaniowa ok. 15 minut jazdy od centrum. Hotele tu zaczynają się już od 80 CAD (55 €) za noc. To nic uroczego, ale jako baza wypadowa do zwiedzania miasta i okolic sprawdzi się dobrze.

Do rezerwacji standardowo używamy Booking.com — mają w Quebecu szeroki wybór i często oferują bezpłatne anulowanie, co się przydaje, jeśli planujecie z wyprzedzeniem i nie wiecie, czy nie zmienią się wam plany.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w mieście Quebec
5 opcji noclegowych — hotele wellness, hotele i inne możliwości zakwaterowania

Quebec City: 15 rzeczy, które warto zobaczyć i zrobić

A teraz najważniejsze — przyjrzyjmy się razem 15 atrakcjom, które warto zobaczyć i zrobić w mieście Quebec. Od historycznych murów obronnych, przez ikoniczne hotele, aż po wodospady i wysepki pełne farm. Quebec to miasto, które zaskakuje na każdym kroku, a ja postaram się przekazać wam tę atmosferę jak najwierniej. Gotowi? Ruszamy. ☺️

1. Stare Miasto (Vieux-Québec) — zabytek UNESCO, który zapiera dech

Podroznik na brukowanej uliczce Starego Miasta w Quebecu (Vieux-Québec)

To po prostu musi być numer jeden. Stare Miasto w Quebecu jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO i jest jedynym ufortyfikowanym miastem w Ameryce Północnej na północ od Meksyku. Mury obronne pochodzą z XVII i XVIII wieku, mają prawie 4,6 kilometra długości i można po nich swobodnie spacerować — za darmo! Spędziliśmy na murach dobrą półtorej godziny, bo zatrzymywaliśmy się na każdym kroku dla widoków i zdjęć.

Stare Miasto dzieli się na dwie części — Haute-Ville (Górne Miasto) i Basse-Ville (Dolne Miasto), połączone stromymi uliczkami i kolejką linową Funiculaire du Vieux-Québec. W Górnym Mieście znajdziecie Château Frontenac, Cytadelę, katedrę i większość historycznych budynków. Dolne Miasto to z kolei dom dzielnicy Petit-Champlain i starego portu.

To, co mnie w Starym Mieście totalnie urzekło, to jego autentyczność. To nie są kulisy dla turystów — ludzie tu naprawdę mieszkają, w tych zabytkowych domach są mieszkania, na rogach małe sklepiki ze świeżym pieczywem, a w oknach schnie pranie. Wieczorem, kiedy zapalają się latarnie i uliczkami niesie się francuski i zapach z bistr, macie wrażenie, że przenieśliście się w inny wiek. A przecież jesteście w Kanadzie. Zupełnie surrealistyczne uczucie.

2. Château Frontenac — najczęściej fotografowany hotel świata

Zamkowy hotel Château Frontenac w Quebec City z charakterystycznymi wiezami
Foto: Bernard Gagnon / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Château Frontenac to dominanta całego miasta i szczerze — zobaczenie go na żywo po raz pierwszy to jeden z tych momentów „wow”, których się nie zapomina. Ten hotelowy kolos w stylu pseudogotyckim został otwarty w 1893 roku, dziś jest częścią sieci Fairmont Le Château Frontenac i od tamtej pory stał się prawdopodobnie najczęściej fotografowanym hotelem na świecie. Stoi na klifie nad rzeką Świętego Wawrzyńca i jest widoczny praktycznie z każdego miejsca w mieście.

My w nim nie spaliśmy (jak pisałam, budżet to budżet), ale zdecydowanie polecam przynajmniej zajrzeć do środka. Lobby jest dostępne publicznie i jest przepiękne — ciemne drewno, żyrandole, dywany, to wszystko. Jeśli macie ochotę na odrobinę luksusu, możecie zamówić drinka w hotelowym barze 1608 lub brunch w restauracji Champlain, gdzie serwują wyśmienite eggs Benedict z widokiem na rzekę.

Ciekawostka dla fanów historii: podczas II wojny światowej odbyły się tu dwie tajne konferencje między Rooseveltem a Churchillem (Quebec Conferences 1943 i 1944). Czyli właściwie jesteście w miejscu, gdzie decydowały się losy świata. Nieźle, co? 😉

3. Terrasse Dufferin — promenada z widokiem, który zapamiętacie

Kobieta z parasolem na promenadzie Terrasse Dufferin przed Château Frontenac

Terrasse Dufferin to drewniana promenada ciągnąca się bezpośrednio pod Château Frontenac z widokiem na rzekę Świętego Wawrzyńca, Dolne Miasto i w oddali na przeciwległy brzeg w Lévis. To jedno z tych miejsc, gdzie po prostu musicie się zatrzymać, oprzeć o barierkę i po prostu patrzeć.

Byliśmy tu przy zachodzie słońca i rzeka zabarwiła się na różowo i złoto — Lukáš zrobił z pięćdziesiąt zdjęć, a ja stałam jak zahipnotyzowana i nie mogłam się ruszyć, tak było pięknie. Na Terrasse spotkiacie też artystów ulicznych, stoiska z przekąskami, a zimą buduje się tu ogromna lodowa zjeżdżalnia (tak, naprawdę się po niej jeździ!). Wejście na promenadę jest oczywiście bezpłatne i jest dostępna 24 godziny na dobę. Przyjdźcie rano i wieczorem — to dwa zupełnie inne przeżycia.

Bezpośrednio pod Terrasse Dufferin możecie odwiedzić też stanowisko archeologiczne — resztki fortu Champlaina z 1620 roku i Château Saint-Louis. Wstęp kosztuje 4 CAD (ok. 3 €) i to ciekawy krótki przystanek, jeśli lubicie historię.

4. Quartier Petit-Champlain — najurokliwsze ulice Kanady

Malownicza historyczna ulica Quartier Petit-Champlain w dolnym miescie Quebecu
Foto: Wilfredor / Wikimedia Commons (CC0)

Jeśli istnieje ulica, która wygląda, jakby narysował ją ilustrator książeczek dla dzieci, to jest nią Rue du Petit-Champlain. Ta najstarsza dzielnica handlowa w Ameryce Północnej (działa od 1608 roku!) jest pełna małych butików, galerii, kawiarni i restauracji, a wszystko to w zabytkowych kamiennych domach ozdobionych kwiatami, latarniami i zimą tysiącami światełek.

Z Górnego Miasta dostaniecie się tu pieszo po stromych schodach Escalier Casse-Cou (dosłownie „Schody-złam-sobie-kark” — romantyczna nazwa, prawda? 😅) albo kolejką Funiculaire, która kursuje od 1879 roku i kosztuje 4 CAD (3 €) w jedną stronę. My zeszliśmy po schodach, a w górę wróciliśmy kolejką — idealna kombinacja, bo w dół jest przyjemnie, ale pod górę po tym obiedzie chyba byśmy się nie wdrapali.

Na Petit-Champlain zaplanujcie minimum godzinę spaceru. Zajrzyjcie do galerii Rodin (sprzedają piękną lokalną sztukę), spróbujcie lodów w Tutto Gelato i przede wszystkim — róbcie zdjęcia. Każdy kąt tej dzielnicy jest fotogeniczny. Zimą Petit-Champlain jest jeszcze bardziej czarujące dzięki świątecznym dekoracjom, które przyciągają tysiące odwiedzających.

5. Wodospady Montmorency — wyższe niż Niagara (naprawdę!)

Wodospad Montmorency kolo Quebec City, wyzszy niz Niagara
Foto: Wilfredor / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

To jest jedna z tych wskazówek, przy których czekacie na haczyk. Wodospady wyższe niż Niagara? W Quebecu? Brzmi jak chwyt marketingowy, ale to prawda. Montmorency Falls mają 83 metry wysokości — o całe 30 metrów wyższe niż Niagara. A leżą zaledwie 15 minut jazdy od centrum miasta.

Do wodospadów prowadzi kilka dojść. Możecie iść pieszo ścieżkami (jest tu ok. 400 schodów, więc nogi poczujecie 😅), wjechać kolejką linową na górę (bilet powrotny kosztuje 19,50 CAD / 13 €) albo — i to polecam — przejść przez wiszący most bezpośrednio nad wodospadem. Ten widok w dół, kiedy pod wami spada ta masa wody, jest po prostu nie do opisania. Lukáš, który nie przepada za wysokościami, dał radę, więc się nie bójcie.

Dla poszukiwaczy adrenaliny jest tu też zipline prosto przez wodospad (ok. 35 CAD / 24 €), a zimą wodospad częściowo zamarza i tworzy ogromny lodowy stożek, po którym można się wspinać z czekanami. Parking kosztuje 12 CAD (8 €). Polecam przyjechać wcześnie rano lub późnym popołudniem — w środku dnia bywa tu dość tłoczno, zwłaszcza latem.

Praktyczna wskazówka: jeśli nie macie samochodu, jedzie tu autobus 800 z centrum miasta. Podróż trwa ok. 25 minut.

6. Île d’Orléans — wyspa pełna farm, wina i czekolady

Wiejski kosciol Saint-Laurent na wyspie Ile d'Orleans
Foto: Selbymay / CC BY-SA 3.0 / Wikimedia Commons

Jeśli macie samochód (lub wypożyczycie go na dzień), Île d’Orléans to wycieczka, której absolutnie nie możecie sobie odmówić. Ta wysepka na rzece Świętego Wawrzyńca, ok. 15 minut od centrum Quebecu, jest nazywana „Ogrodem Quebecu” — i słusznie. Znajdziecie tu farmy z truskawkami i jabłkami (w sezonie narzwiecie sobie sami), winnice, wytwórnie cydru, serowarnie i czekoladnie.

Spędziliśmy na wyspie całe popołudnie i objechaliśmy ją dookoła drogą 368, która ma ok. 67 km. Obowiązkowe przystanki:

  • Chocolaterie de l’Île d’Orléans — ręcznie robione czekoladki z lokalnego kakao i syropu klonowego. Degustacja jest za darmo, a wyjść bez zakupów jest fizycznie niemożliwe. 😁
  • Cassis Monna & Filles — rodzinna farma specjalizująca się w czarnej porzeczce. Mają tu likiery, lody, crème brûlée z porzeczki i przepiękny taras z widokiem na rzekę i Montmorency Falls.
  • Vignoble Ste-Pétronille — winnica z degustacją i restauracją. Ich lodowe wino (ice wine) jest fenomenalne — i fenomenalnie drogie, ale warto.

Wyspa jest piękna o każdej porze roku, ale najlepsza jest jesień (kolory liści + zbiory jabłek i dyń) i lato (truskawki, borówki, pola lawendy). Na wiosnę z kolei zobaczycie produkcję syropu klonowego na żywo. Quebec produkuje 92 % całego kanadyjskiego syropu klonowego, a duża część pochodzi właśnie stąd.

7. Plains of Abraham — park z historią (i świetnym widokiem)

Historyczne dzialo w parku Plains of Abraham w Quebecu
Foto: Guilhem Vellut from Annecy, France / CC BY 2.0 / Wikimedia Commons

Plains of Abraham (Plaines d’Abraham) to ogromny park miejski, gdzie w 1759 roku odbyła się słynna bitwa między Brytyjczykami a Francuzami, która zdecydowała o losach całej Kanady. Dziś to jedno z ulubionych miejsc mieszkańców Quebecu na piknik, bieganie, jazdę na rowerze, a zimą na biegi narciarskie.

Park rozciąga się na ponad 100 hektarach w samym centrum miasta i oferuje przepiękne widoki na rzekę Świętego Wawrzyńca. Spędziliśmy tu przyjemne popołudnie — Lukáš kupił sobie kanapkę w jednej z okolicznych piekarni, ja zamówiłam kawę i siedzieliśmy na trawie z widokiem, który w Warszawie kosztowałby miliony. Tutaj jest za darmo. ☺️

Na skraju parku znajdziecie Musée National des Beaux-arts du Québec — muzeum sztuki ze świetną kolekcją quebeckiej i kanadyjskiej sztuki. Stała ekspozycja jest bezpłatna (!!!), wystawy czasowe kosztują ok. 22 CAD (15 €). Nawet jeśli nie jesteście typami muzealnymi, warto odwiedzić przynajmniej sam budynek i ogród rzeźb wokół niego.

8. Citadelle de Québec — gwiaździsta twierdza na wzgórzu

Gwiazdzista twierdza Citadelle de Quebec na wzgorzu nad miastem
Foto: Gabriel Picard / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Citadelle to aktywna baza wojskowa — największa brytyjska twierdza w Ameryce Północnej — a jednocześnie muzeum otwarte dla publiczności. Gwiaździsty plan twierdzy robi wrażenie już na zdjęciach lotniczych, ale na żywo jest jeszcze lepiej. Zwiedzanie z przewodnikiem trwa ok. godziny i kosztuje 20 CAD (14 €).

Największą atrakcją jest zmiana warty, która odbywa się codziennie o 10:00 (czerwiec–wrzesień). To bardzo „brytyjskie” — mundury, bębny, precyzyjne kroki. Trochę czuliśmy się jak w Londynie, tyle że z lepszą pogodą. 😉 Jeśli jesteście poza sezonem, zwiedzanie twierdzy wciąż jest warte zachodu — widoki z bastionów na miasto i rzekę są zachwycające.

Praktyczna wskazówka: Citadelle stoi na wzgórzu i podejście jest — niespodzianka — pod górę 😅. Wygodne buty to konieczność.

9. Basilique-Cathédrale Notre-Dame de Québec — barokowy klejnot

Zlocone barokowe wnetrze bazyliki-katedry Notre-Dame de Quebec
Foto: Wilfredor / CC0 / Wikimedia Commons

Ta bazylika z 1647 roku to najstarszy kościół parafialny w Ameryce Północnej, a jej wnętrze z pewnością was zachwyci — nawet jeśli nie jesteście wierzący i kościoły normalnie omijajcie. Złocony baldachim nad ołtarzem, ogromne witraże i ogólnie barokowe piękno, które konkuruje z niejednym kościołem w Europie.

Wstęp jest bezpłatny (przyjmują dobrowolne datki), a jeśli macie szczęście, możecie trafić na koncert organowy. My weszliśmy raczej przypadkiem, kiedy zaczęło padać, i spędziliśmy tu w końcu pół godziny, gapiąc się na sufit. Czasem najlepsze przeżycia są te nieplanowane.

Bazylika stoi bezpośrednio na głównym placu Place d’Armes, więc trudno ją ominąć. Obok stoi Séminaire de Québec z pięknym dziedzińcem, który jest również dostępny publicznie.

10. Quartier Saint-Jean-Baptiste — lokalne życie poza szlakami turystycznymi

Kamienna brama Porte Saint-Jean prowadzaca do dzielnicy Saint-Jean-Baptiste

Jeśli chcecie zobaczyć, jak Quebec żyje poza turystycznym zgiełkiem, wybierzcie się do Saint-Jean-Baptiste. Ta dzielnica leży jakieś 10 minut pieszo od Starego Miasta i to zupełnie inny świat — pełen niezależnych sklepików, second-handów, księgarni, a przede wszystkim świetnych restauracji i barów, do których chodzą miejscowi.

Główną arterią jest Rue Saint-Jean, gdzie znajdziecie wszystko, od libańskiego jedzenia przez japońskie ramen po quebeckie puby z piwem rzemieślniczym. Jedliśmy tu wyśmienity brunch w Café Clocher Penché (polecam eggs Benedict z wędzonym łososiem), a potem błądziliśmy uliczkami i natknęliśmy się na uroczy antykwariat, gdzie Lukáš kupił starą mapę Quebecu, która teraz wisi u nas w przedpokoju. 😁

To dzielnica, w której spotykają się studenci, artyści i młode rodziny. Żadnych turystycznych sklepów z pamiątkami, ale autentyczne miejskie życie. Koniecznie zajdźcie tu przynajmniej na kolację.

11. Promenada Champlain i stary port

Promenada Samuel-De Champlain wzdluz rzeki Swietego Wawrzynca i most quebecki
Foto: Cephas / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

Vieux-Port (Stary port) przeszedł w ostatnich latach gruntowną rewitalizację i dziś to przyjemne miejsce na spacer wzdłuż rzeki. Znajdziecie tu Promenade Samuel-De Champlain — elegancką promenadę, gdzie można wypożyczyć rower, urządzić piknik albo po prostu obserwować statki na rzece Świętego Wawrzyńca.

W porcie znajdziecie też Marché du Vieux-Port — targ ze świeżymi lokalnymi produktami. Sery, wędliny, syrop klonowy, świeże owoce, pieczywo — kupiliśmy tu zapasy na piknik w Plains of Abraham i zaoszczędziliśmy na jednym obiedzie w restauracji. Targ jest otwarty całorocznie, ale najlepiej jest latem i jesienią, kiedy oferta jest najszersza.

Z portu możecie też wybrać się promem do Lévis (3,75 CAD / 2,50 € w jedną stronę), skąd jest chyba najpiękniejszy panoramiczny widok na całe miasto. Przeprawa trwa 12 minut, a ten widok na Château Frontenac i Stare Miasto z rzeki jest po prostu niezapomniany.

12. Rue du Trésor — artystyczna uliczka pod gołym niebem

Wejscie do artystycznej uliczki Rue du Tresor przy Auberge du Tresor w zimowym Quebecu
Foto: Jeangagnon / CC BY-SA 3.0 / Wikimedia Commons

Ta maluteńka uliczka łącząca Rue Sainte-Anne z Rue Buade jest jednym z najbardziej fotogenicznych zakamarków Quebecu. Lokalni artyści wystawiają tu i sprzedają swoje obrazy, grafiki i rysunki — głównie widoki Quebecu, krajobrazy i portrety. Artystyczny targ funkcjonuje tu od lat 60. i to piękna tradycja.

Ceny wahają się od 20 CAD za małą grafikę po setki dolarów za oryginalne obrazy olejne. Przynieśliśmy sobie mały akwarel z zimowym widokiem na Château Frontenac za 45 CAD (30 €) — lepszej pamiątki nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Uliczka jest dostępna o każdej porze, ale artyści bywają tu głównie od wiosny do jesieni.

13. Zimowy karnawał (Carnaval de Québec) — jeśli jedziecie w lutym

Maskotka Bonhomme Carnaval na zimowym karnawale Carnaval de Quebec
Foto: Marc-Lautenbacher / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

Jeśli Quebec kusi was zimą, zaplanujcie wizytę na luty, kiedy odbywa się Carnaval de Québec — największy zimowy karnawał na świecie. Tradycja sięga 1894 roku i co roku przyciąga setki tysięcy odwiedzających. Maskotką jest Bonhomme — uśmiechnięty bałwanek w czerwonej czapce i szarfie, którego spotkiacie na każdym kroku.

Co was czeka na karnawale? Ogromne rzeźby lodowe, nocne parady, psie zaprzęgi, karnawał w lodowym pałacu, kąpiele morsów w śniegu i oczywiście mnóstwo caribou — tradycyjnego quebeckiego napoju z czerwonego wina, mocnego alkoholu i syropu klonowego. Da się to pić. Chyba. 😅

Wstęp na karnawał kupuje się w formie „effigie” (plastikowy Bonhomme) za ok. 20 CAD (14 €), który służy jako bilet wstępu na większość wydarzeń. Jeśli jedziecie na karnawał, zarezerwujcie nocleg jak najwcześniej — hotele w Starym Mieście bywają pełne nawet na miesiące przed terminem.

14. Escalier Casse-Cou i kolejka linowa — dwa sposoby na quebeckie wzgórze

Podrozniczka na schodach Escalier Casse-Cou w dolnym miescie Quebecu

Quebec to miasto na wzgórzu, nie będziemy się oszukiwać. Różnica wysokości między Górnym a Dolnym Miastem wynosi ok. 60 metrów i istnieją dwa ikoniczne sposoby, żeby ją pokonać. Escalier Casse-Cou (Schody-złam-sobie-kark) to najstarsze schody w mieście, prowadzące stromo w dół z Haute-Ville do Petit-Champlain. To ok. 60 stopni i nazwa jest trochę przesadzona (trochę), ale zimą na oblodzonych stopniach uważajcie.

Funiculaire du Vieux-Québec to kolejka linowa kursująca od 1879 roku, która pokonuje tę różnicę wysokości w ok. 2 minuty. Bilet kosztuje 4 CAD (3 €) w jedną stronę. My kombinowaliśmy — w dół po schodach, w górę kolejką, i to była świetna kombinacja. Z kolejki jest poza tym piękny widok na dachy Dolnego Miasta.

15. La Promenade des Gouverneurs — schody z najlepszym widokiem

Para podziwia Château Frontenac i rzeke Swietego Wawrzynca z punktu widokowego

Jeśli lubicie trochę wysiłku fizycznego z nagrodą w postaci zapierających dech widoków, La Promenade des Gouverneurs jest dla was. To drewniane schody i ścieżka prowadząca od Terrasse Dufferin wzdłuż klifu w górę aż na Plains of Abraham. To ok. 310 stopni i różnica wysokości ok. 70 metrów.

Po drodze zatrzymujecie się na tarasach widokowych z widokiem na rzekę Świętego Wawrzyńca, Château Frontenac i całe Dolne Miasto. Na górę schodzi ok. 20–30 minut (zależy od kondycji i liczby przerw na zdjęcia). My zatrzymywaliśmy się mniej więcej co 50 schodów, „żeby zrobić zdjęcie widoku” — ale tak naprawdę łapaliśmy oddech. 😅

Ścieżka jest otwarta od maja do października (zimą zamknięta z powodu lodu) i jest całkowicie bezpłatna. Polecam iść w górę pod wieczór — widok przy zachodzie słońca jest jednym z najpiękniejszych, jakie widzieliśmy w Quebecu.

Co jeść i pić w Quebecu: przewodnik dla łakomczuchów

Jeśli jest jedna rzecz, z której Quebec jest dumny, to jedzenie. Francuska baza, północnoamerykańskie porcje i lokalne składniki — ten mix tworzy kuchnię, która jest absolutnie unikalna. Quebec to miasto, gdzie zjecie poutine na ławce nad rzeką, a kilka godzin później siedzicie w restauracji fine dining z menu degustacyjnym za kilkaset euro. I jedno, i drugie będzie fantastyczne. Zobaczmy, gdzie pójść i co spróbować.

Poutine — obowiązkowy przystanek (nawet kilka razy)

Zacznijmy od najważniejszego: poutine. Frytki, krążki sera (cheese curds) i brązowy sos (gravy). Brzmi prosto, ale kiedy robią to jak należy, jest uzależniające. Quebec to kolebka poutine i tutaj robią ją najlepiej w całej Kanadzie.

Le Chic Shack — nasz faworyt. Restauracja bezpośrednio na Place d’Armes z widokiem na Château Frontenac (więc zapłacicie też za lokalizację, ale warto). Ich poutine z kaczym confit to absolutny hit. Liczcie ok. 15–20 CAD (10–14 €) za porcję.

Chez Gaston — jeśli jesteście nocnymi markami, Chez Gaston jest otwarty do 4 rano i serwuje ogromne porcje klasycznej poutine. Idealne po wieczornym spacerze po mieście albo po wizycie w barze. Porcja za 12–16 CAD (8–11 €), a jest tak duża, że we dwoje ledwo ją skończyliśmy.

Frites Alors! — sieć specjalizująca się wyłącznie w poutine z dziesiątkami wariantów. Jeśli chcecie eksperymentować z smakami (poutine z kiełbasą merguez? Czemu nie!), to wasze miejsce.

Syrop klonowy i sugar shack

Quebec produkuje 92 % całego kanadyjskiego syropu klonowego i klonówka znajdziecie tu dosłownie we wszystkim — w kawie, w whiskey, na naleśnikach, w sosach, w cukierkach, a nawet na szynce. Jeśli chcecie przeżyć tradycyjny sugar shack (cabane à sucre) we wnętrzu miasta, idźcie do La Bûche.

La Bûche to restauracja, która symuluje całoroczną cabane à sucre — tradycyjną quebecką chatę, do której chodzi się wiosną, żeby świętować zbiory syropu klonowego. Serwują tu klasyczne quebeckie dania: tourtière (placek mięsny), fasolę z syropem klonowym, grubą szynkę polaną syropem i oczywiście tire d’érable — gorący syrop klonowy wylany na śnieg, który nawija się na patyczek. Tego przeżycia z niczym nie da się porównać. Menu ok. 30–40 CAD (20–27 €) na osobę. Atmosfera w środku jest rustykalna i głośna — jak na wiejskim święcie. 😁

Tradycyjna kuchnia quebecka i francuska

Aux Anciens Canadiens — jeśli chcecie spróbować tradycyjnej kuchni quebeckiej w wyjątkowym otoczeniu, to wasze miejsce. Restauracja mieści się w budynku Maison Jacquet z 1675 roku (!!!) — jednym z najstarszych budynków w całej Kanadzie. Serwują tu stek z karibu, tourtière, ragout de pattes (ragout z wieprzowych nóżek) i inne klasyki. Menu ok. 35–50 CAD (24–34 €). Polecam rezerwację, zwłaszcza w sezonie.

Chez Boulay Bistro Boréal — tu zaskoczyła nas koncepcja „kuchni nordyckiej ze składnikami quebeckimi”. Szef kuchni Jean-Luc Boulay pracuje z lokalnymi składnikami — grzybami leśnymi, arktycznymi owocami morza, dziczyzną. Menu degustacyjne ok. 80 CAD (55 €) na osobę. Jest trochę drożej, ale to jedno z tych przeżyć, które wspominacie miesiącami.

Fine dining na specjalne okazje

La Tanière — jeśli chcecie przeżycie fine dining na poziomie restauracji z gwiazdkami Michelin (Michelin do Quebecu jeszcze nie dotarł, ale te restauracje na gwiazdki zasługują), La Tanière to wybór numer jeden. Szef kuchni François-Emmanuel Nicol pracuje wyłącznie z lokalnymi składnikami, a menu degustacyjne to dzieło sztuki. Liczcie ok. 150–200 CAD (100–135 €) na osobę za kompletne menu degustacyjne z winami. Rezerwujcie tygodnie wcześniej.

Praktyczne rady i wskazówki na koniec

Miasto Quebec jest na szczęście dość przyjazne w organizacji — jest kompaktowe, bezpieczne i dobrze oznakowane. Ale kilka praktycznych informacji zawsze się przyda, więc ruszamy. Oto wszystkie rady, które chcielibyśmy znać wcześniej. ☺️

Ile kosztuje urlop w Quebecu (budżet dla dwóch osób na 4–5 dni)

Quebec nie jest najtańszą destynacją, ale w porównaniu z Toronto czy Vancouver jest zdecydowanie bardziej przystępne. Oto orientacyjny budżet dla dwóch osób na 4–5 dni (bez lotów):

  • Noclegi: 4 noce × 170 CAD = 680 CAD (ok. 460 €) — średnia klasa w Old Quebec
  • Jedzenie: 5 dni × 100 CAD = 500 CAD (ok. 340 €) — obiad w bistro, kolacja w restauracji, czasem street food
  • Bilety wstępu i atrakcje: ok. 150 CAD (100 €) — Montmorency Falls, Citadelle, muzea, kolejka linowa
  • Transport (auto + parking): ok. 200 CAD (135 €) — jeśli wypożyczycie auto na 2 dni na wycieczki poza miasto
  • Reszta (kawy, pamiątki, syrop klonowy): ok. 100 CAD (70 €)

Łącznie: ok. 1 630 CAD, czyli mniej więcej 1 100 € na dwie osoby. Jeśli dodacie fine dining lub Château Frontenac, liczcie raczej z 1 400–1 900 €. My zmieściliśmy się w ok. 1 600 € na dwie osoby, włącznie z jedną kolacją w Chez Boulay i wycieczką na Île d’Orléans.

Jak poruszać się po mieście

Centrum Quebecu świetnie nadaje się do zwiedzania pieszo — Stare Miasto, Petit-Champlain, Plains of Abraham, Saint-Jean-Baptiste — to wszystko jest w zasięgu spaceru. Jedyny problem to wzgórza. Quebec to miasto na wzgórzu i dziennie łatwo nachodzicie 15–20 tysięcy kroków, często pod stromą górkę. Wygodne buty to absolutna konieczność.

Komunikacja miejska (RTC bus) działa dobrze na dalsze lokalizacje. Pojedynczy przejazd kosztuje 3,75 CAD (2,50 €). Do wodospadów Montmorency jedzie autobus 800 prosto z centrum.

Samochód jest idealny na wycieczki poza miasto — Île d’Orléans, Montmorency Falls, Charlevoix. W samym mieście auto to raczej kłopot z powodu parkingów (płatne prawie wszędzie, 2–4 CAD/godz. w centrum). Jeśli jednak jedziecie z Montrealu, samochód zdecydowanie się przydaje.

Co spakować

  • Wygodne buty — tego nie jestem w stanie wystarczająco podkreślić. Brukowane uliczki + wzgórza + 20 km dziennie = wasze nogi albo wam podziękują, albo was przeklną.
  • Ubrania warstwowe — pogoda w Quebecu zmienia się szybko. Nawet latem rano może być 12 °C, a po południu 28 °C.
  • Zimą: ciepła kurtka, szalik, rękawiczki, czapka, ocieplane buty. I mam na myśli naprawdę ciepłą kurtkę. -20 °C to nie żarty.
  • Kurtka przeciwdeszczowa/parasol — deszcz przychodzi często i niespodziewanie.
  • Naładowany powerbank — będziecie fotografować non-stop, wierzcie mi. A koniecznie zajrzyjcie do naszych wskazówek, jak spakować się do bagażu podręcznego.

Gdzie szukać biletów lotniczych

Tanie bilety lotnicze do Montrealu (a stamtąd dalej do Quebecu) zazwyczaj szukamy na Kiwi.com. Podoba nam się, że można tam ustawić elastyczne daty, łączyć różne linie lotnicze i uzyskać najlepszą cenę. Z Warszawy do Montrealu jest kilka wygodnych opcji z przesiadką — LOT przez Toronto, Air France przez Paryż, Lufthansa przez Frankfurt. Bilety w dwie strony można znaleźć od ok. 500 € (w promocji), realnie liczcie z 600–800 €.

Wypożyczenie samochodu

Do wypożyczania samochodu standardowo używamy porównywarki DiscoverCars.com. Z Lukášem od dawna mamy dobre doświadczenia z DiscoverCars, z którego korzystamy na całym świecie. W Quebecu (a właściwie na lotnisku w Montrealu) dostaniecie auto od ok. 40 CAD (27 €) za dzień. Polecam pełne ubezpieczenie — drogi w Kanadzie są doskonałe, ale zima potrafi być zdradliwa.

Rezerwacja noclegów

Noclegi w Quebecu standardowo rezerwujemy przez Booking.com — mają tu szeroki wybór od budżetowych hoteli po luksusowe butikowe noclegi. Główna zaleta to bezpłatne anulowanie w przypadku większości ofert, co się przydaje, jeśli planujecie z wyprzedzeniem. W głównym sezonie (lipiec–sierpień i luty podczas karnawału) rezerwujcie minimum 2–3 miesiące wcześniej.

Nie zapomnijcie o ubezpieczeniu

Kanada ma jeden z najdroższych systemów opieki zdrowotnej na świecie — wizyta na pogotowiu może was kosztować tysiące dolarów. Ubezpieczenie podróżne to absolutna konieczność. Przeczytajcie naszą recenzję ubezpieczenia podróżnego. Na krótsze wyjazdy polecamy porównanie ofert polskich ubezpieczycieli (np. Warta, Signal Iduna), a na dłuższe podróże True Traveller. Upewnijcie się, że ubezpieczenie obejmuje też sporty, jeśli planujecie zipline przy Montmorency Falls lub wspinaczkę zimą.

Najczęściej zadawane pytania o mieście Quebec

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Montreal, Kanada: 15 miejsc, które warto zobaczyć i rzeczy do zrobienia

TL;DRMontreal kryje się w 15 must-see punktach – na czele z Starym Montrealem i bazyliką Notre-Dame, widokiem z góry Mont Royal (233 m, podejście zajmuje ok. 30 minut) oraz bohemskimi dzielnicami Plateau Mont-Royal i Mile End. Warto też zajrzeć na targ Jean-Talon, do ogrodu botanicznego i zejść do podziemnego miasta RÉSO, liczącego 33 kilometry korytarzy. Pod względem kulinarnym obowiązkowe są Schwartz’s Deli, St-Viateur Bagel oraz La Banquise, gdzie trzeba spróbować poutine. Najlepiej jechać między czerwcem a październikiem, a na zwiedzanie warto zaplanować 3–5 dni. Budżet na 5 dni dla dwóch osób (bez biletów lotniczych) wynosi 32 500–47 000 Kč. Do Kanady potrzebna jest eTA za 7 CAD (ok. 120 Kč).

Przyznam szczerze, że Montreal kupił mnie już na lotnisku. Wysiedliśmy z samolotu, poszliśmy na kontrolę paszportową, a celnik przywitał nas słowami „Bonjour! Hi!“ — jakby sam nie był pewien, w jakim języku właściwie żyjemy. I dokładnie taki jest cały Montreal, Kanada. Miasto, które jest w połowie francuskie, w połowie północnoamerykańskie i w stu procentach wyjątkowe. Jakbyś przenieśli się do Paryża, ale z szerszymi chodnikami, lepszym jedzeniem i ludźmi, którzy się do was uśmiechają. 😊

Na brukowanych uliczkach Old Montreal czuliśmy się jak w Europie, na Plateau odkryliśmy kawiarnie, do których chodzilibyśmy codziennie, a u Schwartz’s staliśmy w kolejce po smoked meat sandwich, po którym stwierdziliśmy, że wrócimy tu specjalnie dla niego.

W tym artykule znajdziesz 15 miejsc, które warto zobaczyć w Montrealu — od zabytków, przez hipsterskie dzielnice i street art, aż po jedzenie, które będziesz wspominać jeszcze miesiące po powrocie. Podpowiem, kiedy jest najlepsza pora na wyjazd, gdzie się zatrzymać, ile to wszystko kosztuje i na co uważać, żeby nic cię nie zaskoczyło.

Podróżniczka przed bazyliką świętego Józefa na zboczu Mont Royal

Podsumowanie

  • Old Montreal to absolutny must — brukowane uliczki, Place Jacques-Cartier i bazylika Notre-Dame z zapierającym dech niebiesko-złotym wnętrzem.
  • Mont Royal oferuje najlepszy widok na miasto. Wejście zajmuje około 30 minut, a w niedzielę można tu przeżyć legendarne bębnienie Tam-Tams.
  • Plateau Mont-Royal i Mile End to najciekawsze dzielnice pod względem lokalnego klimatu — kawiarnie, street art, vintage sklepy.
  • Schwartz’s Deli, St-Viateur Bagel i La Banquise — trzy obowiązkowe przystanki gastronomiczne, bez których nie byliście w Montrealu.
  • Najlepsza pora na wizytę to czerwiec–październik — lato ze względu na festiwale, wrzesień i październik ze względu na babie lato.
  • Do Kanady potrzebujesz eTA (elektronicznej autoryzacji podróży za 7 CAD / ok. 5 €). Obywatele Polski potrzebują eTA — wyrabiasz ją online w kilka minut.
  • Na Montreal zarezerwuj minimum 3–4 dni, najlepiej 5.
  • Licz się z budżetem ok. 1 400–2 000 € na 5 dni dla dwojga (bez biletów lotniczych).
  • Komunikacja miejska działa świetnie — metro + autobusy, latem polecamy rowery BIXI.
  • W Montrealu dogadasz się po angielsku i po francusku — ale miejscowi docenią, gdy powiesz przynajmniej „bonjour“. ☺️

Kiedy jechać do Montrealu i jak się tam dostać

Montreal to miasto, które drastycznie zmienia się w zależności od pory roku — i uwierzcie, timing waszej wizyty może diametralnie wpłynąć na cały pobyt. Podczas gdy latem to tętniąca życiem metropolia pełna festiwali, muzyki ulicznej i ogródków, w styczniu temperatury spadają do -20 °C, a miasto chowa się pod ziemią. Dosłownie — w podziemnym mieście RÉSO. Sprawdźmy, kiedy najlepiej jechać, ile kosztują bilety i jak poruszać się po mieście.

Najlepsza pora na wizytę

Lato (czerwiec–wrzesień) to zdecydowanie najlepsza pora. Temperatury oscylują wokół przyjemnych 20–28 °C, miasto żyje festiwalami (Jazz Festival, Just for Laughs), ulice są pełne ludzi, ogródki restauracyjne pękają w szwach, a Montreal jest po prostu magiczny. Główny sezon to lipiec i sierpień — licz się z wyższymi cenami noclegów i większą liczbą turystów.

Babie lato (wrzesień–październik) to nasz osobisty faworyt. Z Lukášem byliśmy właśnie na przełomie września i października i było idealnie. Drzewa na Mont Royal świeciły wszystkimi odcieniami pomarańczowego, czerwonego i złotego, turystów było znacznie mniej, a temperatury koło 12–18 °C były idealne na spacery. Szczerze — te kolory musicie zobaczyć na własne oczy, zdjęcia nie oddają im sprawiedliwości.

Zimy (grudzień–marzec) raczej nie polecam, chyba że jesteście morsami. Temperatury regularnie spadają do -15, a nawet -25 °C, wieje arktyczny wiatr, a przebywanie na dworze dłużej niż 20 minut graniczy z torturą. Jedynym wyjątkiem jest Igloofest w styczniu/lutym — jeśli jesteście fanami muzyki elektronicznej i nie przeszkadza wam tańczyć w kurtce, to niezapomniane przeżycie. Ale poza tym? Zimą lepiej tu nie jechać. 😅

Jak dostać się do Montrealu

Z Warszawy nie ma bezpośredniego lotu, ale połączenia z przesiadką przez Londyn, Paryż, Frankfurt lub Amsterdam można znaleźć w całkiem rozsądnych cenach. My za bilety w obie strony zapłaciliśmy ok. 550 € na osobę — szukaliśmy przez Kiwi, który jest naszą ulubioną wyszukiwarką tanich lotów. Warto też sprawdzić loty z Berlina, LOT-em z Warszawy lub WizzAir z różnych polskich miast — bywają okazje.

Nie zapomnijcie o eTA (Electronic Travel Authorization) — obywatele Polski nie potrzebują klasycznej wizy do Kanady, ale eTA jest obowiązkowa. Wyrobisz ją online w kilka minut, kosztuje 7 CAD (ok. 5 €) i jest ważna 5 lat. Bez niej nie wpuszczą cię do samolotu.

Z lotniska Montréal-Trudeau do centrum dostaniesz się autobusem 747 Express za ok. 11 CAD (ok. 7,50 €), podróż trwa 45–60 minut w zależności od ruchu. Taxi/Uber wychodzi na 40–55 CAD (27–37 €).

Transport po mieście

Metro STM jest szybkie, niezawodne i obejmuje większość miasta. Jednorazowy bilet kosztuje 3,75 CAD (2,50 €), ale opłaca się kupić bilet dzienny za 11 CAD (7,50 €) lub trzydniowy za 22,25 CAD (15 €). My większość dni przechodziliśmy pieszo, a na metro wsiadaliśmy tylko kilka razy.

Latem gorąco polecam rowery BIXI — system rowerów miejskich, który działa fantastycznie. Pojedynczy przejazd kosztuje 1 CAD za odblokowanie + 0,10 CAD/minutę, albo można wykupić bilet dzienny za 7 CAD (ok. 5 €). Montreal jest przyjazny rowerzystom, ścieżki rowerowe są wszędzie i to chyba najprzyjemniejszy sposób na zwiedzanie Plateau i Lachine Canal.

Jeśli planujesz wycieczki poza miasto (np. do Laurentians lub Quebec City), polecam wynająć samochód. Z Lukášem od lat dobrze nam się sprawdza DiscoverCars, gdzie porównasz ceny różnych wypożyczalni w jednym miejscu.

Gdzie się zatrzymać w Montrealu i ile to kosztuje

Montreal oferuje noclegi na każdą kieszeń — od luksusowych hoteli na starówce po przytulne apartamenty w dzielnicach mieszkalnych. Ceny są niższe niż w Toronto czy Vancouverze, ale to wciąż Kanada — nie licz na europejskie ceny. Ogólnie noc w dobrym hotelu to ok. 80–140 € dla dwojga, w hostelu ok. 25–35 € za osobę. Sprawdźmy najlepsze dzielnice na nocleg.

Old Montreal — dla romantyków i miłośników historii

Mieszkanie w samym sercu Old Montreal to magia — rano budzisz się, wychodzisz na brukowane uliczki i masz wrażenie, że jesteś we Francji. Jest to jednak najdroższa lokalizacja w mieście. Polecamy:

  • Hotel Nelligan — piękny butikowy hotel w kamiennym budynku z XIX wieku, od ok. 120–170 €/noc. Taras na dachu z widokiem na bazylikę Notre-Dame jest świetny na drinka przy zachodzie słońca.
  • Le Petit Hotel — mniejszy, przytulniejszy i nieco bardziej przystępny cenowo, od ok. 95 €/noc. Pokoje są nowoczesne, czyste, a lokalizacja jest perfekcyjna.

Plateau Mont-Royal — najlepszy stosunek jakości do ceny

To nasza rekomendowana dzielnica na nocleg. Plateau tętni lokalnym życiem — kawiarnie, restauracje, parki, a jednocześnie jesteś 10 minut metrem od Old Montreal. Ceny są o 30–40 % niższe niż na starówce, a klimat bardziej autentyczny. Szukajcie na Booking.com, gdzie znaleźliśmy mnóstwo fajnych apartamentów z aneksem kuchennym od 60–85 €/noc.

Wskazówka budżetowa

HI Montreal — jeden z najlepszych hosteli w Ameryce Północnej (a my hostelom raczej nie kibicujemy, ale ten jest naprawdę dobry). Łóżko w dormie od ok. 25 €/noc, pokój prywatny od 50 €. Ma wspólną kuchnię, bar i świetną lokalizację przy Old Montreal.

Orientacyjny budżet na 5 dni dla dwojga

  • Nocleg (5 nocy, klasa średnia): 400–600 €
  • Jedzenie i picie (restauracje + zakupy): 400–600 €
  • Komunikacja miejska i rowery BIXI: 50 €
  • Bilety wstępu i atrakcje: 70–120 €
  • Razem (bez biletów lotniczych): 920–1 370 €

Napiwki w Kanadzie są de facto obowiązkowe — licz się z 15–20 % dodatkowo do każdego rachunku w restauracji. O tym się często zapomina, a może to solidnie podbić budżet.

Montreal, co zobaczyć: 15 miejsc, które musisz odwiedzić

Przejdźmy wreszcie do sedna — 15 miejsc, które warto zobaczyć i rzeczy do zrobienia w Montrealu. Miasto jest zaskakująco kompaktowe, większość atrakcji dasz radę obejść pieszo lub na rowerze, a każda dzielnica ma zupełnie inny charakter. Od historycznego Old Montreal, przez bohemistyczne Plateau, aż po spokojny Lachine Canal — oto nasz wybór miejsc, bez których nie poznasz Montrealu naprawdę.

1. Old Montreal (Vieux-Montréal) — serce miasta, gdzie wszystko się zaczęło

Brukowana ulica Rue Saint-Paul w Starym Montrealu (Vieux-Montreal)
Foto: Ken Lund from Reno, Nevada, USA / CC BY-SA 2.0 / Wikimedia Commons

Old Montreal to miejsce, w którym się zakochasz. Wąskie brukowane uliczki, kamienne budynki z XVII i XVIII wieku, latarnie, małe galerie, uliczni artyści — szczerze, z Lukášem chwilami zapominaliśmy, że jesteśmy w Ameryce Północnej.

Zacznijcie od Place Jacques-Cartier — głównego placu, który latem zamienia się w jeden wielki ogródek pełen restauracji i artystów ulicznych. Stamtąd przejdźcie się na Place d’Armes, gdzie stoi ikoniczna bazylika Notre-Dame (o niej za chwilę) i piękna fontanna. Nie zapomnijcie zajrzeć w boczne uliczki — Rue Saint-Paul to najstarsza ulica w mieście, gdzie znajdziecie mnóstwo małych galerii, sklepów z lokalną sztuką i przytulnych bistr.

Wskazówka: Przyjdźcie tu wcześnie rano (ok. 8–9), kiedy ulice są puste i możecie zrobić zdjęcia bez tłumów. Wieczorem jest tu znów piękna atmosfera dzięki oświetlonym budynkom.

Licz się z tym, że restauracje bezpośrednio na Place Jacques-Cartier są przepłacone i przeciętne — to klasyczna pułapka turystyczna. Na jedzenie lepiej wybrać się kilka ulic dalej.

2. Bazylika Notre-Dame — wnętrze, od którego opadnie ci szczęka

Neogotycka bazylika Notre-Dame w Montrealu na placu Place d'Armes

Nie wiem, czy istnieje kościół z piękniejszym wnętrzem. Naprawdę. Kiedy weszliśmy do środka, oboje stanęliśmy z otwartymi ustami. O ile z zewnątrz bazylika wygląda dość powściągliwie, w środku czeka eksplozja kobaltowego błękitu, złota i turkusu — od sklepienia po ołtarz. To jak wejście do szkatułki na biżuterię.

Bilet wstępu kosztuje 18 CAD (ok. 12 €) za zwykłe zwiedzanie. Jeśli macie możliwość, koniecznie zarezerwujcie wieczorny pokaz świetlny AURA za 26 CAD (ok. 18 €) — to 45-minutowa immersyjna projekcja wewnątrz bazyliki z muzyką, i jest to absolutnie niesamowite przeżycie. My poszliśmy na ostatni seans i wychodziliśmy z gęsią skórką.

Praktyczna wskazówka: Bilety na AURA kupujcie z wyprzedzeniem online, szczególnie latem wyprzedają się szybko. Na zwykłe zwiedzanie rezerwacja nie jest konieczna — kolejki nie są aż tak straszne, jeśli przyjdziecie rano.

3. Mont Royal — wejście z najlepszym widokiem na miasto

Ludzie odpoczywaja na trawniku parku na Mont Royal z panorama miasta

Góra Mont Royal (233 m) to zielone serce Montrealu — właściwie to od niej miasto wzięło swoją nazwę. Wejście na Kondiaronk Belvedere zajmuje spokojne pół godziny od ulicy Peel i jest tego w stu procentach warte. Nagrodą jest panoramiczny widok na całe miasto, rzekę Św. Wawrzyńca, a przy dobrej pogodzie widać aż po góry Adirondacks w stanie Nowy Jork.

My weszliśmy pod wieczór i trafiliśmy na zachód słońca nad miastem — jedno z tych miejsc, gdzie po prostu siadasz, milczysz i patrzysz. 😊

Jeśli jesteście w Montrealu w niedzielę latem, musicie tu przyjść na Tam-Tams. To spontaniczne spotkanie bębniarzy i muzyków, które odbywa się u podnóża góry w każdą niedzielę po południu. Setki ludzi siedzą na trawie, grają, tańczą, piknikują — to absolutnie wyjątkowa montrealska tradycja i jest za darmo. Tego nie znajdziecie w żadnym przewodniku (a właściwie nie znajdowaliście, teraz już będziecie wiedzieć ☺️).

Wskazówka dla leniwych podróżników: Na szczyt jeździ też autobus nr 11. Widok ten sam, pot żaden. 😅

4. Plateau Mont-Royal i Mile End — hipsterski raj, w którym chcesz zamieszkać

Festiwal muzyczny na Boulevard Saint-Laurent w dzielnicy Plateau

Jeśli jesteście jak my i miasta poznaujecie głównie przez kawiarnie, street art i lokalne targi, to Plateau Mont-Royal jest waszą dzielnicą. Szeregowe domki z charakterystycznymi żelaznymi schodami zewnętrznymi (typowa architektura montrealska!), indie sklepiki, vintage butiki i restauracje, gdzie mówi się więcej po francusku niż po angielsku.

Tuż obok Plateau leży Mile End — jeszcze bardziej bohemistyczny, jeszcze bardziej hipsterski. Tu piecze się najlepszy bagel na świecie (o tym w sekcji o jedzeniu), mieszczą się niezależne wydawnictwa, minibrowary i mnóstwo pracowni artystycznych. Boulevard Saint-Laurent, który łączy obie dzielnice, to galeria street artu pod gołym niebem.

Z Lukášem spędziliśmy tu całe popołudnie po prostu spacerując, zatrzymując się przy muralach, pijąc flat white w Café Olimpico (lokalna legenda od 1970 roku, żadnych hipsterskich pretensji, tylko świetna kawa i starsi panowie grający w karty) i przeglądając winylowe płyty w sklepikach na Saint-Laurent.

Nie przegapcie: Ulice Avenue Fairmount i Rue Bernard — pełne świetnych restauracji i sklepów, daleko od turystycznych tłumów.

5. Jean-Talon Market — prawdziwy montrealski targ, gdzie kupują miejscowi

Budynek hali targowej Marché Jean-Talon w Montrealu
Foto: Jeangagnon / CC BY-SA 3.0 / Wikimedia Commons

Jean-Talon Market to jeden z największych targów farmerskich w całej Ameryce Północnej i miejsce, które powie wam o Montrealu więcej niż jakiekolwiek muzeum. Pod otwartym dachem znajdziecie stoiska z lokalnymi owocami i warzywami (quebeckie truskawki latem są boskie), dziesiątki gatunków quebeckich serów, świeże zioła, syrop klonowy prosto od rolników i mnóstwo małych bistrot, gdzie można zjeść obiad.

My kupiliśmy bagietkę, kilka serów, truskawki i butelkę quebeckiego cydru i zrobiliśmy sobie z tego piknik w parku. Lepszego obiadu za 10 € (15 CAD) nie mieliśmy w Montrealu.

Wskazówka: Przyjedźcie w sobotę rano, kiedy jest największy wybór, ale przygotujcie się na tłumy. Jeśli chcecie spokoju, wybierzcie się w dzień powszedni.

Jest tu też mniejszy, ale też piękny Atwater Market po drugiej stronie miasta — jeśli mieszkacie bliżej Lachine Canal, to świetna alternatywa.

6. Biodôme — cztery ekosystemy pod jednym dachem

Pochylona wieza Stadionu Olimpijskiego na terenie Biodomu w Montrealu

Biodôme mieści się w budynku, który pierwotnie służył jako welodrom na igrzyska olimpijskie 1976 — co samo w sobie jest ciekawe. Dziś znajdziecie tu cztery realistycznie odtworzone ekosystemy Ameryk: tropikalny las deszczowy, kanadyjski las, wybrzeże Św. Wawrzyńca i subantarktyczne wyspy z pingwinami.

Szczerze — jeśli podróżujecie bez dzieci, Biodôme jest fajny, ale nie jest to must-see. My spędziliśmy tam ok. półtorej godziny i najbardziej podobały nam się pingwiny i część z lasem deszczowym. Ale jeśli jedziecie z dziećmi, to absolutny hit — mali podróżnicy to uwielbiają.

Bilet wstępu kosztuje 25,75 CAD (ok. 17 €) dla dorosłych. Istnieje bilet łączony z Ogrodem Botanicznym, Insektarium i Planetarium za 41,25 CAD (ok. 28 €), który zdecydowanie się opłaca, jeśli planujesz odwiedzić więcej tych atrakcji.

7. Ogród Botaniczny Montrealu — jeden z najpiękniejszych na świecie

Ogrod wodny w Ogrodzie Botanicznym Montrealu
Foto: Thomas1313 / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

I tu nadchodzi niespodzianka — montrealski Jardin botanique to trzeci największy ogród botaniczny na świecie (po londyńskim Kew Gardens i berlińskim) i jest absolutnie przepiękny. Na 75 hektarach znajdziecie ponad 22 000 gatunków roślin, ogród chiński z pawilonami i oczkami wodnymi, ogród japoński z medytacyjną atmosferą i wiele więcej.

Jeśli jesteście w Montrealu jesienią (wrzesień–październik), koniecznie nie przegapcie festiwalu Gardens of Light — ogród po zmroku rozświetlony jest setkami lampionów i instalacji, i jest to jedno z najpiękniejszych jesiennych przeżyć, jakie kiedykolwiek mieliśmy. Z Lukášem przychodziliśmy tu koło ósmej wieczorem i byliśmy tam prawie sami — większość turystów o tym nie wie.

Bilet do ogrodu kosztuje 23 CAD (ok. 15 €), na Gardens of Light 27 CAD (ok. 18 €).

Wskazówka: Ogród zwiedzicie w 2–3 godziny, ale jeśli jesteście entuzjastami ogrodnictwa, spokojnie spędzicie tu cały dzień.

8. Old Port (Stary Port) — nabrzeże, gdzie wszystko się dzieje

Historyczny elewator zbozowy i statek parowy w Starym Porcie Montrealu

Old Port to naturalne przedłużenie Old Montreal w stronę rzeki i latem jest to chyba najtętniąca życiem część miasta. Na nabrzeżu znajdziesz Grande Roue de Montréal — wielki diabelski młyn (inspirowany London Eye, ale mniejszy), centrum naukowe Centre des sciences, letnie kino pod gołym niebem i mnóstwo food trucków.

Nabrzeże jest piękne na wieczorny spacer — z widokiem na rzekę Św. Wawrzyńca po jednej stronie i oświetlone budynki Old Montreal po drugiej. My pewnego wieczoru skończyliśmy tu z crêpes i winem na ławce i było idealnie.

Zimą otwiera się tu lodowisko, a latem odbywają się różne festiwale i koncerty. Wstęp na nabrzeże jest darmowy — płacisz tylko za poszczególne atrakcje.

Grande Roue kosztuje 28 CAD (ok. 19 €), a przejażdżka trwa ok. 20 minut. Szczerze — widok z Mont Royal jest lepszy i za darmo. Ale jeśli nie chcesz wspinać się pod górę, to przyjemna alternatywa. 😉

9. Pointe-à-Callière — miejsce założenia Montrealu

Nowoczesny budynek muzeum Pointe-a-Calliere w Starym Montrealu
Foto: Antony-22 / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

To muzeum jest dla mnie osobiście najciekawszym muzeum w całym Montrealu. Pointe-à-Callière stoi dokładnie w miejscu, gdzie w 1642 roku założono Montreal, a w podziemiach można zobaczyć prawdziwe wykopaliska archeologiczne — fundamenty oryginalnych budynków, starą kanalizację, artefakty rdzennych mieszkańców.

Zwiedzanie zaczyna się od multimedialnego pokazu (po angielsku lub francusku), który wciąga w historię powstania miasta, a potem przechodzisz przez podziemne pomieszczenia z oryginalnymi znaleziskami. To nie jest nudne muzeum — jest naprawdę dobrze zrobione i zwiedzisz je w ok. 2 godziny.

Bilet wstępu 26 CAD (ok. 18 €). Dzieci do 12 lat za darmo (kolejny powód, dla którego Montreal jest świetny dla rodzin).

10. Underground City (RÉSO) — 33 km podziemnych korytarzy

Podziemne miasto RESO ze sklepami w Montrealu
Foto: Deror_avi / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

To chyba najbardziej unikalna rzecz w Montrealu. Pod miastem ciągnie się 33 kilometry podziemnych korytarzy, które łączą stacje metra, centra handlowe, biurowce, hotele, kina i restauracje. Cały system nazywa się RÉSO i powstał jako odpowiedź na brutalne montrealskie zimy — żeby ludzie mogli przemieszczać się po mieście bez wychodzenia na zewnątrz.

Szczerze — nie spodziewajcie się niczego wizualnie oszałamiającego. To nie podziemne pałace, raczej połączone galerie handlowe i korytarze. Ale to fascynujący koncept urbanistyczny i jeśli lubicie nietypowe rozwiązania miejskie, warto to zbadać. My spacerowaliśmy tam ok. godziny, potem się zgubiliśmy (jak prawie każdy 😅) i w końcu wyszliśmy zupełnie gdzie indziej, niż planowaliśmy.

Wskazówka: Jeśli was to interesuje, zacznijcie przy stacji metra McGill lub Bonaventure i przejdźcie się w stronę Place Ville-Marie. Wstęp jest bezpłatny — to po prostu część miasta.

11. Musée des beaux-arts de Montréal — dla miłośników sztuki

Kolumnowa fasada Muzeum Sztuk Pieknych w Montrealu
Foto: Thomas1313 / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

Montrealskie Muzeum Sztuk Pięknych to największe muzeum artystyczne w Kanadzie, zajmujące pięć budynków. Kolekcje obejmują sztukę od starożytności, przez kanadyjskich malarzy, aż po sztukę współczesną i design. Ekspozycja stała jest bezpłatna (płacisz tylko za wystawy czasowe), co jest absolutnie wyjątkowe jak na muzeum tej klasy.

My spędziliśmy tu ok. dwóch godzin i najbardziej zainteresowała nas sekcja kanadyjskiej sztuki i designu — ciekawe jest zobaczyć, jak Kanada artystycznie definiuje się wobec USA i Europy. Jeśli sztuka nie jest waszą główną pasją, spokojnie wpadnijcie tu na godzinkę — warto, zwłaszcza że wstęp jest darmowy.

Muzeum znajduje się przy Rue Sherbrooke, głównej montrealskiej alei, więc łatwo połączyć je ze spacerem po mieście.

12. Gay Village — jedna z najżywszych dzielnic Montrealu

Rozowe kulowe instalacje Les Boules Roses nad Gay Village w Montrealu
Foto: Tony Webster from Portland, Oregon, United States / CC BY 2.0 / Wikimedia Commons

Montrealskie Gay Village (miejscowi mówią po prostu „The Village“) to jedna z największych i najżywszych dzielnic LGBTQ+ w Ameryce Północnej. Latem główna ulica Rue Sainte-Catherine Est zamienia się w deptak z barami, restauracjami, tarasami i regularnymi wydarzeniami kulturalnymi.

Nawet jeśli nie jesteście częścią społeczności LGBTQ+, Village warto odwiedzić ze względu na atmosferę — jest tu żywiej niż gdziekolwiek indziej, ludzie są przyjaźni, a restauracje i bary są świetne. Jesienią jest tu piękna instalacja różowych kulek, które wiszą nad całą ulicą, tworząc wspaniały kolorowy tunel.

13. Street art i murale — Montreal jako galeria pod gołym niebem

Duzy kolorowy mural na ceglanej scianie w Montrealu

Montreal to jedno z najlepszych miast na świecie, jeśli chodzi o street art, i to nie przesada. Miasto aktywnie wspiera sztukę uliczną, a w niektórych dzielnicach znajdziecie ogromne murale na całych ścianach budynków. Główne hotspoty:

  • Mile End i Plateau — praktycznie na każdym rogu
  • Boulevard Saint-Laurent — główna arteria street artu
  • Festiwal MURAL (co roku w czerwcu) — jeden z największych festiwali sztuki ulicznej w Ameryce Północnej, podczas którego artyści malują nowe dzieła prosto na ulicy

Z Lukášem zrobiliśmy sobie własny street art walk po Mile End — po prostu szliśmy, dokąd nas nogi poniosły, i co 50 metrów zatrzymywaliśmy się przy kolejnym muralu. Nie potrzebujecie przewodnika, wystarczą otwarte oczy. Ale jeśli chcecie poznać kontekst i historie stojące za dziełami, na GetYourGuide znajdziecie oprowadzane wycieczki po street arcie.

14. Wycieczka na Île Sainte-Hélène i La Ronde

Widok na panorame Montrealu z wyspy Ile Sainte-Helene przez rzeke

Île Sainte-Hélène to wyspa pośrodku rzeki Św. Wawrzyńca, kawałek od centrum Montrealu. Znajdziecie tu:

  • Biosphère — ikoniczna kopuła geodezyjna (pierwotnie amerykański pawilon z Expo 67), dziś muzeum środowiska. Wstęp 15,75 CAD (ok. 11 €).
  • Parc Jean-Drapeau — piękny park na piknik i spacery z widokiem na skyline Montrealu.
  • La Ronde — park rozrywki Six Flags. Jeśli lubisz kolejki górskie, to fajne popołudnie. Bilety od ok. 55 CAD (ok. 37 €), ale online z wyprzedzeniem bywają zniżki.

Na wyspę dotrzesz metrem (stacja Jean-Drapeau, żółta linia) w kilka minut. To przyjemna ucieczka z miasta, szczególnie w gorący letni dzień.

Szczera opinia: Biosphère jest wizualnie cool (ta kopuła!), ale wystawa wewnątrz jest nieco rozczarowująca — jest raczej skierowana do dzieci i studentów. Jeśli masz mało czasu, spokojnie odpuść i idź raczej na Mont Royal.

15. Lachine Canal — spacery, rower i szlaki browarnicze

Kanal Lachine z dawnymi fabrykami w Montrealu jesienia
Foto: Guilhem Vellut from Annecy, France / CC BY 2.0 / Wikimedia Commons

Lachine Canal to 8,5-kilometrowy kanał, który biegnie z Old Port na południowy zachód i jest otoczony jedną z najładniejszych ścieżek rowerowych w Montrealu. Kiedyś była to strefa przemysłowa, dziś to piękna zielona oaza z kawiarniami, galeriami i — co najważniejsze — minibrowarami.

My wypożyczyliśmy rowery BIXI i przejechaliśmy cały kanał tam i z powrotem w jedno popołudnie. Po drodze zatrzymaliśmy się w barze Atwater Cocktail Club (przepraszam, to bar, ale jest świetny 😅) i na Atwater Market, gdzie uzupełniliśmy energię serami i cydrem.

Wskazówka: Cała trasa wzdłuż kanału jest płaska i wygodna — idealna nawet dla mniej sportowych osób. Na rowerze przejedziesz ją w godzinę, pieszo w 2–3 godziny. Latem można tu też pływać na paddleboardzie i kajakować.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Montrealu
4 noclegi — hotele i inne opcje zakwaterowania

Co jeść i pić w Montrealu: przewodnik dla smakoszy

Montreal to gastronomiczny raj. Kropka. Miasto, gdzie francuska tradycja kulinarna spotyka się z północnoamerykańską hojnością porcji, a do tego dochodzi wpływ imigrantów z całego świata — efektem jest jedzenie, które będziesz wspominać jeszcze długo po powrocie. Oto obowiązkowe przystanki:

Smoked meat u Schwartz’s

Schwartz’s Deli działa od 1928 roku i to najsłynniejszy delikates w całej Kanadzie. Smoked meat sandwich (wędzone mięso na żytnim chlebie z musztardą) to tutejsze dzieło sztuki. Mięso marynuje się przez 10 dni, potem wędzenie, a na końcu gotowanie — efekt jest tak kruchy i soczysty, że zamówiłam drugą porcję. 😁

Licz się z kolejką — my staliśmy ok. 25 minut, ale idzie szybko. Kanapka kosztuje ok. 14 CAD (ok. 9 €) i jest warta każdej minuty oczekiwania. W środku jest malutko, ciasno, sadzają cię do stolika z obcymi ludźmi, a obsługa jest lakoniczna — ale właśnie tak to ma być. Żadnych hipsterskich pretensji, tylko legendarne jedzenie.

Alternatywa: Jeśli nie chcesz stać w kolejce, Main Deli kilka ulic dalej jest prawie tak samo dobry i o wiele mniej zatłoczony.

Bagele — St-Viateur vs. Fairmount

Montrealskie bagele są zupełnie inne niż nowojorskie — mniejsze, słodsze, bardziej zwarte i pieczone w piecu na drewno. W Montrealu od lat toczy się zaciekła wojna: St-Viateur Bagel vs. Fairmount Bagel. Oba pieką 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i oba twierdzą, że są najlepsze.

My spróbowaliśmy obu (oczywiście, czego innego byście się spodziewali 😅) i nasz werdykt? St-Viateur ma nieco lepszego bagla sezamowego, Fairmount wygrywa wariantem all dressed. Ale szczerze — oba są fantastyczne, a bagel za 1,25 CAD (ok. 0,85 €) to chyba najtańsze doświadczenie kulinarne w całym mieście.

Wskazówka: Kupcie świeże, ciepłe, prosto z pieca. Żadnego smarowania, żadnego nadzienia — sam bagel. Zrozumiecie, dlaczego ludzie się o nie kłócą.

Poutine w La Banquise

Poutine — frytki polane brązowym sosem (gravy) i posypane twarożkowymi kawałkami sera (cheese curds) — to nieoficjalne danie narodowe Quebeku. A La Banquise na Plateau to jego świątynia. Mają ponad 30 wariantów poutine, od klasyki po szalone kombinacje z pulled pork, w stylu meksykańskim albo z kiełbasą merguez. I jest otwarte 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

My wpadliśmy tam koło jedenastej wieczorem (tak się to robi) i wzięliśmy klasyczną i jedną z pulled pork. Porcje są ogromne — jedna poutine za 12–16 CAD (8–11 €) spokojnie wystarczy dla dwóch osób. To nie haute cuisine, to comfort food w najlepszym tego słowa znaczeniu.

BeaverTails i syrop klonowy

BeaverTails (Queues de Castor) to płaskie smażone ciasto w kształcie bobrzego ogona, posypane cukrem, cynamonem, Nutellą lub syropem klonowym. Kiosk znajdziecie w Old Port i to idealny street food za ok. 7 CAD (ok. 5 €).

A skoro mowa o tym — syrop klonowy kupujcie na Jean-Talon Market bezpośrednio od rolników, nie w sklepach z pamiątkami. Jakość jest nieporównywalna, a cena lepsza.

Gdzie na dobrą kolację i kawę

  • Joe Beef — legendarna montrealska restauracja, jeśli chcesz sobie zafundować coś wyjątkowego (dania główne od 40–70 CAD / 27–47 €). Rezerwuj z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
  • L’Entre-Pots — przytulne francuskie bistro na Plateau, świetny stosunek jakości do ceny.
  • Mon Lapin — naturalne wina i dania do dzielenia, hipsterski klimat, ale jedzenie fantastyczne.
  • Crew Collective & Café — kawa w dawnym banku z marmurowymi kolumnami i 20-metrowymi sufitami. Jedna z najpiękniejszych przestrzeni kawiarnianych na świecie, bez przesady. Kawa jest przeciętna, ale przychodzisz tu dla wnętrza. 😊
  • Café Olimpico — lokalna legenda w Mile End, bez Wi-Fi, bez turystów, tylko świetne espresso i autentyczny klimat od 1970 roku.

Festiwale, które warto odwiedzić

Montreal to festiwalowa stolica Ameryki Północnej — i to nie przesada. Jeśli uda wam się trafić z wizytą na któryś z wielkich festiwali, wrażenia będą jeszcze intensywniejsze.

Montreal International Jazz Festival (czerwiec–lipiec)

Największy festiwal jazzowy na świecie. Tak, na całym świecie. Ponad dwa miliony odwiedzających, setki koncertów i — tu najlepsze — większość koncertów plenerowych jest za darmo. Całe centrum miasta na 10 dni zamienia się w jedną wielką scenę muzyczną. Nawet jeśli nie jesteście fanami jazzu, atmosfera was wciągnie.

Just for Laughs / Juste pour rire (lipiec)

Największy festiwal komedii na świecie. Przedstawienia uliczne, stand-up, improwizacja — i znowu mnóstwo rzeczy za darmo na ulicy. Miasto w lipcu jest pełne śmiechu dosłownie na każdym rogu.

Igloofest (styczeń–luty)

Jeśli jesteście szaleńcami (jak ja) i chcecie jechać do Montrealu zimą, Igloofest to powód. Plenerowy festiwal muzyki elektronicznej przy temperaturze -15 °C, gdzie ludzie tańczą w kombinezonach i maskach. To absurdalne, szalone i niezapomniane. 😅

Nuit Blanche (luty/marzec)

Całonocny festiwal sztuki i kultury — galerie, muzea i przestrzenie kulturalne są otwarte całą noc, a po mieście rozmieszczone są dziesiątki instalacji artystycznych i performansów.

Praktyczne porady i wskazówki na koniec

Na zakończenie kilka praktycznych wskazówek, które przydadzą się przy planowaniu podróży do Montrealu. Od języka, przez bezpieczeństwo, aż po to, gdzie znaleźć najtańsze bilety lotnicze.

Język — „Bonjour/Hi“

Montreal jest oficjalnie miastem frankofońskim, ale w praktyce jest dwujęzyczny. W centrum i w strefach turystycznych dogadasz się po angielsku bez problemu. Miejscowi w sklepach i restauracjach zwykle witają cię „Bonjour! Hi!“, a ty wybierasz język. Ale — i to jest ważne — Montrealczycy doceniają, gdy próbujesz mówić po francusku. Wystarczy „bonjour“, „merci“, „s’il vous plaît“ i zobaczysz, jak się rozjaśnią. 😊 Dla Polaków to nie powinien być problem — francuski uczymy się w szkołach, a podstawowe zwroty są naprawdę proste do zapamiętania.

Bezpieczeństwo

Montreal to bardzo bezpieczne miasto. Oczywiście zachowajcie zdrowy rozsądek (nie zostawiajcie rzeczy bez opieki, uważajcie na kieszonkowców w metrze), ale ogólnie możecie tu spacerować nawet późno wieczorem bez obaw. Z Lukášem wracaliśmy z La Banquise koło północy przez Plateau i czuliśmy się absolutnie bezpiecznie.

Napiwki

W Kanadzie napiwki są de facto obowiązkowe. W restauracjach oczekuje się 15–20 %, w barach 1–2 CAD za drinka, taksówkarzom 10–15 %. Jeśli zostawisz mniej niż 15 %, kelner pomyśli, że coś było nie tak. Tak, solidnie podbija to rachunek — uwzględnijcie to w budżecie.

Adapter do gniazdek

Kanada używa amerykańskich gniazdek (typ A/B) — jadąc z Polski, potrzebujesz adaptera. Kup go wcześniej, na lotnisku zapłacisz trzy razy więcej.

Ubezpieczenie podróżne

Do Kanady zdecydowanie jedźcie z ubezpieczeniem. Opieka zdrowotna w Kanadzie jest dla cudzoziemców astronomicznie droga — nawet prosta wizyta na pogotowiu może kosztować tysiące dolarów. Możesz zerknąć na naszą recenzję ubezpieczenia podróżnego, gdzie porównujemy różne warianty.

Co spakować

Zależy od pory roku. Latem wystarczą lekkie ubrania, ale zawsze weź ze sobą lekką kurtkę lub bluzę — klimatyzacja w budynkach jest bezlitosna, a wieczory nad rzeką bywają chłodne. Jesienią ubieraj się na cebulkę — rano może być 5 °C, a po południu 18 °C. Wygodne buty do chodzenia to podstawa, będziesz dużo łazić. A jeśli nie wiesz, co spakować, zerknij na nasz poradnik, jak spakować się do bagażu podręcznego.

Gdzie szukać biletów lotniczych

Tanie bilety do Montrealu szukajcie na Kiwi — to nasz ulubiony portal, gdzie da się też składać wieloetapowe loty (np. Warszawa → Montreal → Toronto → Warszawa). Ustawcie sobie alert cenowy i obserwujcie — z Berlina lub Wiednia bilety bywają często tańsze niż z Warszawy. Warto też sprawdzić LOT, który sezonowo oferuje bezpośrednie połączenia z Warszawy.

Wynajem samochodu

Jeśli planujesz wycieczki poza Montreal (Laurentians, Quebec City, Eastern Townships), samochód się przydaje. My regularnie korzystamy z DiscoverCars.com, gdzie porównasz ceny wszystkich wypożyczalni naraz. Nawiasem mówiąc, jeśli planujesz roadtrip po Kanadzie, samochód jest absolutną koniecznością.

Rezerwacja noclegów

Booking.com to nasza ulubiona wyszukiwarka hoteli — przejrzysta, niezawodna i z możliwością bezpłatnego anulowania w większości hoteli.

Internet mobilny i eSIM

Żeby mieć w Kanadzie internet bez stresu, polecamy zaopatrzyć się w eSIM od Holafly. Aktywujesz ją jeszcze przed wylotem i po wylądowaniu od razu masz dane — żadnego szukania lokalnej karty SIM.

A jeśli planujesz przedłużyć podróż o wycieczkę do wodospadów Niagara, zdecydowanie warto — z Montrealu jest co prawda trochę dalej, ale da się to połączyć z wizytą w Toronto.

FAQ — 7 najczęściej zadawanych pytań o Montrealu

Na zakończenie odpowiadamy na najczęstsze pytania, które dostajemy od czytelników planujących podróż do Montrealu.

Ile dni potrzebuję na Montreal?

Minimum to 3 dni, najlepiej 4–5 dni. W trzy dni zdążysz zobaczyć Old Montreal, Mont Royal, Plateau i główne przystanki gastronomiczne. Z pięcioma dniami możesz pozwolić sobie na wolniejsze tempo, wycieczkę na Île Sainte-Hélène, Lachine Canal i odkrywanie miasta w głębszym wymiarze. Jeśli planujesz wycieczki poza miasto (Quebec City jest 2,5 godziny jazdy i naprawdę warto), dodaj kolejne 2–3 dni.

Czy Montreal jest drogi?

Montreal jest tańszy od Toronto, Vancouveru czy Nowego Jorku, ale wciąż droższy niż większość europejskich miast. Obiad w restauracji to ok. 15–25 CAD (10–17 €) + napiwek, kolacja 25–50 CAD (17–34 €). Nocleg od ok. 60 €/noc (klasa średnia). Gdzie zaoszczędzisz: wstęp do Musée des beaux-arts jest bezpłatny, wiele festiwali plenerowych jest za darmo, a jedzenie na targach jest znacznie tańsze niż w restauracjach.

Czy w Montrealu mówi się po angielsku?

Tak, w centrum i strefach turystycznych dogadasz się po angielsku bez problemu. Montreal jest de facto dwujęzyczny. Niektóre restauracje na Plateau lub w Mile End mogą mieć menu tylko po francusku, ale personel zawsze przełączy się na angielski. Miejscowi doceniają, gdy przynajmniej spróbujesz mówić po francusku.

Kiedy jest najlepsza pora na wizytę w Montrealu?

Od czerwca do października. Lato (czerwiec–sierpień) to główny sezon z festiwalami i najlepszą pogodą. Wrzesień i październik (babie lato) są jeszcze piękniejsze — mniej turystów, przepiękne kolory liści, przyjemne temperatury. Unikajcie stycznia–marca, chyba że lubicie mróz.

Czy potrzebuję wizy do Kanady?

Polscy obywatele nie potrzebują wizy, ale musisz wcześniej wyrobić eTA (Electronic Travel Authorization) za 7 CAD (ok. 5 €). Wyrobisz ją online w kilka minut na oficjalnej stronie kanadyjskiego rządu (canada.ca). Uwaga na fałszywe strony, które pobierają wyższe opłaty.

Jak dostać się z lotniska do centrum Montrealu?

Najtańszą opcją jest autobus 747 Express, który jedzie z lotniska Trudeau prosto do centrum (przystanki przy stacjach metra Lionel-Groulx i Berri-UQAM). Podróż trwa 45–60 minut, bilet kosztuje 11 CAD (ok. 7,50 €) i obejmuje nielimitowane przejazdy komunikacją miejską przez 24 godziny. Taxi/Uber kosztuje 40–55 CAD (27–37 €) i trwa 20–40 minut w zależności od ruchu.

Czy Montreal jest bezpieczny?

Tak, Montreal to jedno z najbezpieczniejszych dużych miast w Ameryce Północnej. Przestępczość z użyciem przemocy jest niska, komunikacja miejska jest bezpieczna nawet wieczorem, a po większości dzielnic można spacerować bez obaw. Jak wszędzie — pilnujcie kosztowności w metrze i strefach turystycznych, ale ogólnie czujecie się tu absolutnie bezpiecznie.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Alaska: 30 wskazówek, co zobaczyć + plan na roadtrip

TL;DRAlaska to prawdziwa skarbnica pomysłów na wycieczki — mamy dla was 30 propozycji oraz dwutygodniowy roadtrip liczący łącznie ok. 1500 km, prowadzący przez Anchorage, Whittier, Seward, Homer, Valdez i Talkeetną, aż do Parku Narodowego Denali. Do najciekawszych doświadczeń należą kajakowanie wśród lodowców w Kenai Fjords, obserwowanie niedźwiedzi przy wodospadzie Brooks Falls w Katmai, rejs pomiędzy lodowcami w Prince William Sound oraz lot z lądowaniem na lodowcu u podnóża Denali, którego szczyt sięga 6190 metrów. Najlepiej jechać między czerwcem a sierpniem, kiedy temperatury sięgają ok. 25°C, ale taniej wypada podróż w maju lub wrześniu, poza szczytem sezonu. Zorzę polarną można zobaczyć od września do marca. Realistyczny budżet na taką podróż to, jak wynika z doświadczeń, ok. 7500 dolarów.

Alaska zawsze była moim marzeniem. Kiedy mieszkaliśmy w Calgary, wiedzieliśmy, że to niepowtarzalna okazja, żeby tam pojechać. W końcu to „tylko” 3000 km samochodem. Po kilku dniach jazdy wreszcie dotarliśmy do „ostatniej granicy”, jak Alaska jest nazywana. Jeśli zastanawiacie się, co zobaczyć na Alasce – ten przewodnik jest właśnie dla Was.

Dziś już wiem, że niektóre przeżycia ominęliśmy ze względu na cenę i szczerze tego żałujemy. Z drugiej strony, te, w które zainwestowaliśmy, choć na początku wydawały się kosmicznie drogie, były warte każdego centa. Dlatego mam dla Was mnóstwo wskazówek i zachęcam, żebyście w nie szli. Jest całkiem możliwe, że na Alaskę już nigdy więcej nie polecicie.

Zobaczmy wspólnie, co warto zobaczyć i robić na Alasce.

Nadmorska droga wzdłuż fiordu na Alasce

Kiedy jechać na Alaskę

Lodowiec i góry z punktu widokowego na Alasce

Alaska oferuje niesamowite przeżycia o każdej porze roku. My odwiedziliśmy Alaskę w lipcu, co oznacza, że wprawdzie nie zobaczyliśmy zorzy polarnej (tę zobaczyliśmy później dopiero na Islandii), ale za to cieszyliśmy się niemal nieskończonymi dniami (gdzie indziej przyjedziesz gdzieś o północy i wciąż jest widno?) oraz przyjemnymi temperaturami.

Latem temperatury potrafią tu wspiąć się nawet do 30 stopni – takie mieliśmy w Fairbanks, co naprawdę mnie zaskoczyło – ale najczęściej było przyjemne 25 stopni. Przepięknie musi tu być również jesienią z barwnymi liśćmi albo wiosną, a przede wszystkim w tych porach roku można zobaczyć zorzę polarną. Oczywiście jest już wtedy chłodniej.

Zima jest tu długa i ciemna, temperatury spadają głęboko poniżej zera. To co prawda idealny okres na sporty zimowe i zorzę polarną, ale to też czas, kiedy Alaska pokazuje swoją prawdziwą, surową twarz.

Co zobaczyć na Alasce?

Zobaczmy teraz, co wszystko można zobaczyć i robić na Alasce. Poniżej przygotowałam też 14-dniowy plan podróży.

Najważniejsze miasta warte odwiedzenia

Muszę Was uprzedzić, że żeby zobaczyć wszystko, musielibyście łączyć transport lotniczy, wodny i samochodowy. W 14 dni nie macie szans wszystkiego objechać, dlatego na samym końcu artykułu zaproponowałam roadtrip, który moim zdaniem jest idealny na pierwsze spotkanie z Alaską.

Anchorage

Widok na Anchorage i okoliczne góry

Największe miasto Alaski, do którego najprawdopodobniej przylecicie. Z Polski najwygodniej dolecieć z przesiadką np. w Seattle, Reykjaviku lub Frankfurcie – loty oferują m.in. Icelandair, Condor czy United Airlines. Podczas naszego pobytu doceniliśmy przede wszystkim świetną lokalizację – stąd łatwo dotrzecie do większości popularnych miejsc. W mieście odwiedźcie Alaska Native Heritage Center, gdzie dowiecie się więcej o rdzennych mieszkańcach, oraz Alaska Wildlife Conservation Center. Miasto ma zaskakująco dobrą scenę gastronomiczną – koniecznie zajrzyjcie do Snow City Cafe na śniadanie lub brunch.

Juneau

Stolica Alaski ma unikatową lokalizację – dostaniecie się tu wyłącznie statkiem lub samolotem. Miasto jest otoczone górami i lodowcami, w tym imponującym lodowcem Mendenhall, który jest stosunkowo łatwo dostępny i oferuje kilka szlaków turystycznych.

W centrum miasta odwiedźcie historyczną dzielnicę z drewnianymi domami z czasów gorączki złota i wjedźcie kolejką na Mount Roberts, skąd rozpościerają się przepiękne widoki na miasto i okoliczne fiordy.

Jednym z najlepszych przeżyć w Juneau jest wycieczka łącząca wizytę przy lodowcu Mendenhall z obserwacją wielorybów (polecam zarezerwować wcześniej przez GetYourGuide – można też łatwo anulować). Z centrum Juneau wyjedziecie autobusem do doliny, gdzie wznosi się potężny lodowiec.

Przejdziecie się drewnianym pomostem wzdłuż potoku – widać łososie, a jeśli będziecie mieli szczęście, zobaczycie też niedźwiedzie. My na Alasce widzieliśmy ich sporo.

Potem przenosicie się do portu Auke Bay, skąd wypływacie na Favorite Channel i czekacie na wieloryby. Obserwacja tych majestatycznych stworzeń na tle zaśnieżonych gór jest naprawdę zapierająca dech. Nie zapomnijcie się ciepło ubrać na łódź.

Fairbanks

W Fairbanks spędziliśmy kilka dni, bo mieszkaliśmy u znajomych. To miasto jest chyba najmniej interesujące z tych większych. Latem szczerze mówiąc przypominało mi trochę Europę. Zimą natomiast jest to jedno z najlepszych miejsc do obserwacji zorzy polarnej. Miasto leży w tzw. „owalnym pasie zorzy polarnej”, co oznacza, że macie tu największą szansę na zobaczenie tego zjawiska.

Oprócz zorzy polarnej nie przegapcie wizyty w gorących źródłach Chena Hot Springs, a latem możecie wyruszyć na liczne szlaki w okolicy. Jeśli macie jednak ograniczony czas na Alasce i nie jedziecie samochodem z Kanady jak my, spokojnie możecie to miasto pominąć.

Seward

Port w Seward otoczony górami

Seward to jedno z najpiękniejszych miasteczek na Alasce, które stanowi bramę do Parku Narodowego Kenai Fjords. Właśnie stąd wyruszyliśmy na kajakowanie wśród lodowców – to było jedno z naszych najlepszych przeżyć na Alasce. Polecam wydać te kosmiczne pieniądze i zarezerwować miejsce z wyprzedzeniem przez GetYourGuide, żebyście nie musieli czekać jak my kilka dni na wolne miejsce.

Nawet jeśli nie uda Wam się tego załapać, nic się nie stanie. Miasto ma piękną promenadę portową i Alaska SeaLife Center, gdzie możecie zobaczyć lokalne zwierzęta morskie z bliska. A kawałek stąd rusza szlak na Exit Glacier.

Homer

Panorama Kachemak Bay w Homer na Alasce

Homer, nazywany „Halibut Fishing Capital of the World”, jest znany głównie z wędkowania, ale dla nas Europejczyków to takie bardzo ciekawe, choć nieco senne miasteczko, które warto odwiedzić.

Miasto rozciąga się na końcu mierzei Kenai Spit – długiego wąskiego półwyspu wcinającego się w Zatokę Kachemak. Homer Spit jest obstawiony restauracjami, galeriami i sklepami. Jeśli wędkujecie, musicie wyruszyć z rybakami na wyprawę – lokalne połowy halibuta są legendarne. Nie zapomnijcie odwiedzić Pratt Museum, które prezentuje przyrodniczą i kulturową historię regionu.

Talkeetna

Talkeetna to małe historyczne miasteczko, które służy jako baza dla wspinaczy zmierzających na Denali. Miasto zainspirowało serial telewizyjny „Northern Exposure” i wciąż zachowuje swój oryginalny charakter z drewnianymi budynkami i wyluzowaną atmosferą. Polecamy odwiedzić Talkeetna Historical Society Museum i spróbować legendarnych naleśników z borówkami w Roadhouse, które przyrządzają tu od 1917 roku.

Sitka

Jeśli uda Wam się dotrzeć na Alasce do Sitka, dawnej stolicy rosyjskiej Ameryki, znajdziecie tam niezwykłą mieszankę rosyjskiej i rdzennej kultury. Wizyta w katedrze St. Michael’s z typową rosyjską architekturą to obowiązkowy punkt programu. Totem National Historical Park prezentuje największą kolekcję totemów pod otwartym niebem. Z portu można wyruszyć na obserwację wielorybów lub wydr morskich.

North Pole

Zawsze chcieliście odwiedzić biegun północny? Macie okazję. To małe miasteczko niedaleko Fairbanks utrzymuje świąteczną atmosferę przez cały rok. Główną atrakcją jest Santa Claus House, gdzie można spotkać Świętego Mikołaja o dowolnej porze roku – na dowód moje zdjęcie poniżej z lipca.

Latarnie uliczne mają kształt candy canes (cukrowych lasek), a lokalne sklepy sprzedają ozdoby świąteczne bez względu na porę roku. Elfów niestety latem nie spotkaliśmy, reniferów też nie.

Santa North Pole
Santa Claus House w miasteczku North Pole — otwarte nawet w lipcu

Parki narodowe na Alasce

Zobaczmy teraz parki narodowe na Alasce, które możecie odwiedzić. Znowu – podczas jednej wizyty jest to niemożliwe, chyba że chcecie łączyć statki, samoloty, auta i autobusy. My nie byliśmy ograniczeni czasem i mimo to musieliśmy odpuścić wizytę w Wrangell-St. Elias National Park, bo droga była tak fatalna, że po 45 minutach jazdy po szutrowej drodze zawróciliśmy, bojąc się, że tam utkniemy.

Denali National Park

Denali to perła wśród alaskich parków narodowych. Dominuje nad nim góra o tej samej nazwie, wznosząca się na wysokość 6 190 metrów. Park jest dostępny tylko jedną drogą, a po pewnej odległości można kontynuować wyłącznie autobusami parkowymi. Problem w tym, że widoczność nie jest każdego dnia dobra, więc wycieczka może okazać się daremna.

Możecie jednak zainwestować w lot widokowy z lądowaniem na lodowcu i nie pożałujecie – widok na masyw Denali z góry będzie niesamowity. My do dziś żałujemy, że szkoda nam było pieniędzy i nie zdecydowaliśmy się na to. Ale to była dobra lekcja – od tamtej pory żadnej wycieczki na naszych podróżach nie odpuszczamy. Bo kiedy znów będziemy mieli okazję tam polecieć?

W parku możecie zobaczyć niedźwiedzie, łosie, karibu i inne dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku.

Kenai Fjords National Park

Zalesiona wyspa w fiordzie Parku Narodowego Kenai Fjords

Ten park jest przykładem potęgi lodowców, które wyrzeźbiły dramatyczny nadmorski krajobraz. Najczęściej odwiedzaną częścią jest Exit Glacier, do którego prowadzi utwardzona ścieżka i można podejść naprawdę blisko. Tam też się wybraliśmy – o ile dobrze pamiętam, to dość wymagający trek, ale na pewno nie pożałujecie.

My zdecydowaliśmy się na kajakowanie i to była jedna z najlepszych decyzji całej podróży. Po drodze widzieliśmy orki i wieloryby, a podczas kajakowania foki, a nawet niedźwiedzia.

Glacier Bay National Park

Do Glacier Bay dotrzecie wyłącznie statkiem lub samolotem, ale zdecydowanie warto. Park jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i oferuje jedne z najwspanialszych lodowcowych scenerii na świecie. Znajdziecie tu siedem aktywnych lodowców pływowych, które się „cielą” – odpadają od nich kawały lodu wielkości domów.

Wrangell-St. Elias National Park

Ten park to największy park narodowy w USA i jednocześnie jeden z najrzadziej odwiedzanych. Jest czterokrotnie większy od Yellowstone! Znajduje się tu dziewięć z szesnastu najwyższych gór w USA. My niestety tam nie dotarliśmy. Droga była fatalna – nasz stary samochód przerobiony na kampera by tego nie wytrzymał. Musieliśmy jechać po 100-kilometrowej szutrowej drodze i po 45 minutach zrozumieliśmy, że musimy zawrócić.

Katmai National Park

Katmai słynie z Brooks Falls, gdzie można obserwować niedźwiedzie grizzly polujące na łososie. Najlepszym czasem na obserwację jest lipiec, kiedy łososie migrują pod prąd. Park ma zbudowane bezpieczne platformy obserwacyjne, z których można oglądać niedźwiedzie z bardzo bliska.

To miejsce należy do najdroższych, bo dostaniecie się tu wyłącznie hydroplanem (można zarezerwować przez GetYourGuide), ale widok niedźwiedzi stojących przy wodospadzie i łapiących wyskakujące z wody łososie jest niezapomniany.

Gates of the Arctic National Park

Najbardziej na północ położony park narodowy USA jest jednocześnie jednym z najodleglejszych miejsc na świecie. Nie znajdziecie tu żadnych oznakowanych szlaków, dróg ani usług. To miejsce dla prawdziwych podróżników-śmiałków, do którego my niestety nie dotarliśmy.

Do parku dostaniecie się wyłącznie drogą lotniczą z Fairbanks lub z wioski Bettles. Kiedyś chciałabym to przeżyć – widok nienaruszonej dzikiej przyrody, gdzie wędrują stada karibu, musi być fascynujący.

Najlepsze szlaki trekkingowe

Jeśli kochacie jak my turystykę pieszą, to na Alasce będziecie w siódmym niebie. My praktycznie przez 3 miesiące non stop chodziliśmy po górach, więc muszę Was uprzedzić, że niektóre szlaki są naprawdę wymagające i trzeba z tym liczyć – ale wszystkie wymienione poniżej są warte wysiłku.

Harding Icefield Trail

Ten trek w Kenai Fjords należy do najbardziej wymagających, ale też najpiękniejszych na Alasce. Szlak wspina się 3000 stóp (ok. 1000 metrów) wzdłuż Exit Glacier aż do Harding Icefield – ogromnego pola lodowego pokrywającego 700 kilometrów kwadratowych. Trasa ma 13 km (tam i z powrotem) i zajmie cały dzień. Po drodze możecie spotkać niedźwiedzie i kozice górskie. Ważne jest, żeby być przygotowanym na szybkie zmiany pogody.

Exit Glacier Trail

Ta ścieżka jest jedną z najłatwiej dostępnych tras lodowcowych na Alasce. Prowadzi bezpośrednio do czoła lodowca Exit Glacier, a po drodze stoją tabliczki pokazujące, gdzie lodowiec sięgał w poprzednich latach – to smutna ilustracja tego, jak szybko lodowce ustępują.

W odróżnieniu od wymagającego Harding Icefield Trail ta trasa jest odpowiednia dla rodzin z dziećmi i mniej wprawnych turystów. Po drodze znajdziecie kilka punktów widokowych z tablicami informacyjnymi.

Mount Healy Overlook Trail

Szlak w Denali oferuje jedne z najlepszych widoków na park, dostępnych bez przewodnika. Trasa zaczyna się przy centrum informacyjnym i wspina się 1700 stóp (ok. 520 metrów) na punkt widokowy, skąd widać wjazd do parku, Alaska Range, a przy dobrej pogodzie nawet szczyt Denali. My wyruszyliśmy wcześnie rano i mieliśmy szczęście zobaczyć stado łosi pasących się w dolinie pod nami.

Flattop Mountain Trail

Ten popularny szlak niedaleko Anchorage jest uwielbiany zarówno przez mieszkańców, jak i turystów. Ze szczytu roztacza się przepiękny widok na miasto, Cook Inlet, a przy dobrej pogodzie nawet na Denali. Ostatnia część podejścia jest nieco trudniejsza i wymaga lekkiej wspinaczki, ale widoki rekompensują wszystko.

Lost Lake Trail

Lost Lake Trail koło Seward prowadzi przez różnorodne tereny – zaczyna się w gęstym lesie, przechodzi przez alpejskie łąki aż do jeziora Lost Lake. Ma 24 km (tam i z powrotem) i najlepiej ją pokonać latem, kiedy łąki są pełne dzikich kwiatów. Spotkaliśmy tu świstaki i widzieliśmy orły polujące nad jeziorem.

Chilkoot Trail

Historyczny szlak poszukiwaczy złota to dziś popularny wielodniowy trek. Trasa zaczyna się w Dyea niedaleko Skagway i kończy nad jeziorem Bennett w Kolumbii Brytyjskiej. To wymagający trek, który wymaga dobrej kondycji fizycznej i przygotowania. Po drodze zobaczycie pozostałości po gorączce złota – stare buty, puszki i inne wyposażenie, które poszukiwacze złota tu zostawili. Trzeba wcześniej zarezerwować pozwolenie, bo liczba uczestników jest ograniczona.

Kesugi Ridge Trail

Ten mniej znany trek w Denali State Park stanowi alternatywę dla zatłoczonego parku narodowego. Szlak prowadzi grzbietem z panoramicznymi widokami na masyw Denali. To wielodniowy trek, ale można też wybrać krótsze warianty. My poszliśmy tylko na jednodniowy odcinek i mimo to widoki były zapierające dech. W odróżnieniu od parku narodowego nie spotykacie tu tłumów turystów i macie większą szansę zobaczyć dzikie zwierzęta.

Co przeżyć na Alasce

Teraz zobaczmy, jakie wycieczki i atrakcje oferuje Alaska, a przede wszystkim – w co warto zainwestować.

Obserwacja zorzy polarnej

Chociaż zorzy polarnej na Alasce nie widzieliśmy (byliśmy tam w lipcu), jest to jeden z głównych powodów, dla których ludzie przyjeżdżają tu zimą. Najlepsze warunki do obserwacji panują w Fairbanks od września do marca.

Lokalne hotele oferują usługę budzenia, kiedy pojawia się zorza. 😁 Popularna jest też wycieczka do Chena Hot Springs, gdzie można obserwować zorzę polarną, relaksując się w gorących źródłach.

Rejs po Inside Passage

Kajakarz przed lodowcem w alaskim fiordzie

Inside Passage to jedna z najpiękniejszych tras morskich na świecie. Prowadzi wzdłuż wybrzeża południowo-wschodniej Alaski pomiędzy wyspami i fiordami. My wybraliśmy mniejszą łódź zamiast dużych statków wycieczkowych, co pozwoliło nam podpłynąć bliżej lodowców i dzikiej przyrody. Widzieliśmy wieloryby wyskakujące z wody, orły polujące na ryby i niedźwiedzie spacerujące po wybrzeżu. Postoje w małych portowych miasteczkach jak Ketchikan czy Petersburg dają wgląd w życie miejscowych.

Wyprawa wędkarska na łososie i halibuty

W Homer i na rzece Kenai można przeżyć światowej sławy alaskie wędkowanie. Nie jesteśmy wędkarzami, więc ten punkt odpuściliśmy. Lokalni rybacy zabierają turystów na całodniowe wyprawy, podczas których można złowić halibuta ważącego ponad 45 kg lub różne gatunki łososi. Większość firm oferuje też obróbkę i wysyłkę połowu do domu.

Lot nad Denali i lądowanie na lodowcu

To przeżycie było najdroższą pozycją w naszym budżecie, ale też absolutnie najlepszą rzeczą, jakiej doświadczyliśmy na Alasce. Lot małym samolotem wokół najwyższej góry Ameryki Północnej jest fascynujący sam w sobie, ale lądowanie na lodowcu to coś zupełnie wyjątkowego. Mieliśmy czas na spacer po lodowcu i zrobienie niesamowitych zdjęć. Pilot przez cały lot opowiadał szczegółowo o geologii i historii regionu.

Psie zaprzęgi i obozy musherów

Nawet latem można przeżyć jazdę psim zaprzęgiem. Wielu musherów, w tym uczestnicy słynnego wyścigu Iditarod, prowadzi letnie obozy, gdzie można przejechać się na specjalnie przystosowanych wózkach i dowiedzieć się więcej o tym tradycyjnym sposobie transportu. Wizyta w obozie obejmuje też spotkanie z psami i szczeniakami, co jest świetnym przeżyciem dla dzieci.

Gorące źródła Chena Hot Springs

Chena Hot Springs, oddalone o godzinę jazdy od Fairbanks, to idealne miejsce na relaks. Resort oferuje odkryty basen z wodą termalną, który jest szczególnie spektakularny zimą, kiedy nad wodą unosi się para, a temperatura powietrza spada głęboko poniżej zera. Częścią resortu jest też lodowy domek, gdzie można spróbować koktajli podawanych w szklankach wyciosanych z lodu.

Rejs wśród lodowców w Prince William Sound

Szczeliny lodowcowe i góry w Prince William Sound

Prince William Sound oferuje jedne z najlepszych wycieczek do lodowców na Alasce. Wypłynęliśmy z Whittier i spędziliśmy dzień, obserwując „cielące się” lodowce. Dźwięk spadającego lodu jest niezapomniany – miejscowi nazywają go „white thunder” (biały grzmot). Oprócz lodowców widzieliśmy kolonie fok i wydry morskie pływające na plecach.

Spotkanie z niedźwiedziami na Kodiaku

Niedźwiedź brunatny przy drodze na Alasce

Wyspa Kodiak jest domem największych niedźwiedzi brunatnych na świecie. W odróżnieniu od Brooks Falls w Katmai obserwacja niedźwiedzi jest tu bardziej kameralnym przeżyciem. Musicie iść z certyfikowanym przewodnikiem, który zna ich zachowanie i wie, gdzie można je bezpiecznie obserwować. Niedźwiedzie są tu aktywne przede wszystkim podczas wędrówki łososi, ale można je zobaczyć również wiosną, kiedy pasą się na nadmorskich łąkach.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać na Alasce
6 noclegów — hotele, resorty i inne opcje zakwaterowania

14-dniowy roadtrip po Alasce: wielka pętla przez Seward, Homer i Valdez

Chciałabym zaproponować Wam trasę obejmującą dużą część Alaski – odwiedzicie jej najpiękniejsze miejsca i będziecie mieli czas, żeby wszystko porządnie przeżyć. Unikamy częstych przeprowadzek i wybieramy raczej strategiczne bazy wypadowe. Z własnego doświadczenia polecam, gdzie się zatrzymać i czego nie pominąć.

Zanim przejdziemy do poszczególnych dni, oto przegląd całej trasy — którędy jedziecie i gdzie nocować:

DzieńTrasa i przejazdGdzie nocować
1.Przylot do Anchorage, zwiedzanie miastaAnchorage
2.–3.Anchorage → Whittier (~1,5 h), Prince William SoundWhittier
4.–6.Whittier → Seward (~2,5 h), Kenai Fjords, Exit GlacierSeward
7.–8.Seward → Homer (~4 h), wędkowanie i Kachemak BayHomer
9.–10.Homer → Valdez (~8–9 h), lodowiec ColumbiaValdez
11.–12.Valdez → Talkeetna (~6–7 h) → Denali National ParkTalkeetna
13.–14.Talkeetna → Anchorage (~2,5 h), ostatni szlak i wylotAnchorage
Cała trasa liczy ok. 1 500 km. Czasy przejazdu są orientacyjne, bez postojów po drodze.

Dzień 1: Przylot do Anchorage

Ulice Anchorage na Alasce

Pierwszy dzień polecam poświęcić na odpoczynek i zwiedzanie miasta. Z lotniska zakwaterujcie się w centrum Anchorage, przejdźcie się Tony Knowles Coastal Trail i odwiedźcie Alaska Native Heritage Center. Na pierwszą kolację zajrzyjcie do Snow City Cafe lub 49th State Brewing Company. W Anchorage przenocujcie pierwszą noc.

Dzień 2-3: Whittier i okolice

Port Whittier z domkami i górami

Dzień 2: Whittier i Prince William Sound

Rano wyruszcie z Anchorage do Whittier (ok. 1,5 godziny jazdy). Po drodze koniecznie zatrzymajcie się w Alaska Wildlife Conservation Center. W Whittier czeka Was unikatowy wjazd tunelem, który samochody dzielą z pociągiem – to jedyny dojazd do miasta. Po południu zróbcie sobie wycieczkę łodzią do Prince William Sound, gdzie zobaczycie lodowce i morskie życie.

Dzień 3: Szlaki w okolicy

Drugi dzień w Whittier poświęćcie turystyce – polecam Portage Pass Trail z widokami na lodowiec albo wypożyczcie kajak i zwiedzajcie zatokę. Przenocujcie ponownie w Whittier.

Dzień 4-6: Seward i Kenai Fjords

Widok z łodzi na góry w Resurrection Bay

Dzień 4: Przejazd do Seward

Z Whittier przejedźcie do Seward (ok. 2,5 godziny). Po drodze zatrzymajcie się przy Portage Glacier i na kilku punktach widokowych wzdłuż Seward Highway. Po południu zwiedzajcie miasteczko i odwiedźcie Alaska SeaLife Center.

Dzień 5: Kenai Fjords National Park

Całodniowa wycieczka łodzią do Kenai Fjords, gdzie zobaczycie lodowce, wieloryby i foki. Polecam dłuższy, 8-9 godzinny rejs, który dociera aż do lodowca Holgate lub Aialik.

Dzień 6: Exit Glacier

Turysta przed lodowcem na Alasce

Poświęćcie ten dzień na szlak do Exit Glacier, a opcjonalnie na bardziej wymagające podejście na Harding Icefield. Dla mniej wprawnych turystów są tu kilka krótszych tras z widokami na lodowiec.

Dzień 7-8: Homer

Kolorowe domki na molo Homer Spit

Dzień 7: Droga do Homer

Z Seward wyruszcie do Homer (4 godziny). Po drodze zatrzymajcie się w rosyjskim miasteczku Ninilchik i na punkcie widokowym na Homer Spit. Wieczorem przejdźcie się promenadą Homer Spit i cieszcie się zachodem słońca.

Dzień 8: Homer

Całodniowa wyprawa wędkarska na halibuta lub łososia, ewentualnie rejs przez Kachemak Bay do Halibut Cove. Jeśli nie wędkujecie, możecie odwiedzić Pratt Museum lub wybrać się na szlak w Kachemak Bay State Park.

Dzień 9-10: Valdez

Marina z łodzią wycieczkową w Valdez na Alasce

Dzień 9: Przejazd do Valdez

Długi, ale piękny przejazd z Homer do Valdez (8-9 godzin). Po drodze będziecie przejeżdżać wzdłuż Matanuska Glacier i przez Thompson Pass.

Dzień 10: Valdez

Wycieczka łodzią do lodowca Columbia lub kajakowanie w Prince William Sound. Alternatywą jest szlak do lodowca Valdez.

Dzień 11-12: Denali przez Talkeetnę

Dzień 11: Talkeetna

Z Valdez wyruszcie do Talkeetna (6-7 godzin). Po południu zwiedzajcie to historyczne miasteczko, a jeśli będzie czyste niebo, cieszcie się widokami na Denali z centrum miasta.

Dzień 12: Denali National Park

Całodniowa wycieczka do Denali National Park. Możecie wybrać między zorganizowanym zwiedzaniem parku autobusem a jednym ze szlaków w przedniej części parku.

Dzień 13-14: Powrót do Anchorage

Dzień 13: Ostatni szlak i przejazd

Rano możecie jeszcze przejść jeden z krótszych szlaków w Denali State Park, a potem przenieść się do Anchorage (2,5 godziny).

Dzień 14: Anchorage i wylot

Ostatnie zakupy, wizyta na Saturday Market (jeśli akurat jest sobota) i wylot.

Praktyczne wskazówki

Noclegi

Najlepsze przystanki po drodze

Linia kolejowa wzdłuż Seward Highway pod skałami
  • Moose Pass
  • Russian River Falls
  • Matanuska Glacier State Recreation Site
  • Worthington Glacier
  • Wrangell-St. Elias National Park (widoki)

Rezerwacje

Polecam zarezerwować z wyprzedzeniem:

  • Noclegi (szczególnie w szczycie sezonu)
  • Wycieczki łodzią w Kenai Fjords i Prince William Sound
  • Wyprawy wędkarskie z Homer
  • Zwiedzanie Denali National Park

Praktyczne uwagi

  • Tankujcie zawsze, kiedy jest okazja
  • Miejcie ze sobą mapę – zasięg telefonu nie jest wszędzie
  • Liczcie się z częstymi przystankami na zdjęcia
  • Bądźcie elastyczni – pogoda potrafi zmienić plany

Pamiętajcie też, że jako obywatele Polski potrzebujecie wizy ESTA (Electronic System for Travel Authorization), żeby wjechać do USA. Wniosek składa się online i kosztuje 21 USD. Koniecznie wykupcie też dobre ubezpieczenie podróżne – koszty leczenia w USA są astronomiczne.

Najczęściej zadawane pytania o Alasce

Zanim wyruszycie na północ, oto odpowiedzi na pytania, które wokół podróżowania po Alasce omawiamy z czytelnikami najczęściej.

Kiedy najtaniej podróżować na Alaskę?

Najtaniej jest w tzw. shoulder season – w maju i wrześniu. Pogoda bywa nieprzewidywalna, ale ceny są znacznie niższe, a turystów mniej.

Czy można zobaczyć zorzę polarną latem?

Nie, ze względu na niemal ciągłe światło dzienne. Najlepszy okres na obserwację zorzy polarnej to od września do marca.

Jak chronić się przed niedźwiedziami?

W sklepach można kupić spray na niedźwiedzie (bear spray). Na szlakach hałasujcie (np. klaskajcie lub głośno rozmawiajcie), chodźcie w grupie i nigdy nie uciekajcie przed niedźwiedziem.

Czy potrzebna jest rezerwacja w parkach narodowych?

W większości parków nie jest wymagana, ale w Denali jest ograniczona liczba zezwoleń na samochody prywatne. Również kemping i lodże w parkach trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Czy można jechać na Alaskę z małymi dziećmi?

Tak, ale trzeba dostosować program. Polecamy aktywności takie jak krótsze szlaki, rejsy łodzią, wizyty w centrach dzikiej przyrody i obozach musherów.

Jakie są typowe ceny jedzenia?

Jedzenie na Alasce jest droższe niż w kontynentalnych USA. Obiad w restauracji kosztuje 20-30 USD (ok. 75-115 PLN), kolacja 30-50 USD (ok. 115-190 PLN) na osobę. W supermarketach ceny są mniej więcej o 30-50% wyższe niż w przeciętnych amerykańskich miastach.

Czy potrzebne są szczepienia?

Specjalne szczepienia nie są wymagane, ale zalecamy mieć aktualne standardowe szczepienia i dobre ubezpieczenie podróżne.

Jak wygląda sytuacja z komarami?

Latem komary potrafią być bardzo uciążliwe, szczególnie na terenach tundry. Polecamy dobry repelent i odzież z długimi rękawami i nogawkami.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Roadtrip po Polsce: Plan na 7 dni na wakacje na własną rękę

TL;DRSiedmiodniowy roadtrip po Polsce prowadzi trasą Kraków → Wieliczka → Auschwitz → Zakopane → Wrocław → Warszawa → Gdańsk → Malbork → półwysep Helski, w sumie ok. 1300 km. Najlepiej jechać w maju, czerwcu lub wrześniu – wtedy pogoda jest przyjemna, a turystów mniej. Budżet dla dwóch osób na 7 dni to około 4500–6300 zł, licząc nocleg, jedzenie, benzynę i bilety wstępu. Do największych atrakcji należą kopalnia soli w Wieliczce, wschód słońca w Tatrach nad Zakopanem, poszukiwanie krasnali we Wrocławiu, Stare Miasto w Gdańsku, zamek w Malborku (największy gotycki zamek na świecie) oraz plaże na Helu. Bilety do Auschwitz-Birkenau warto zarezerwować 2–3 tygodnie wcześniej, a w sezonie nawet miesiąc.

Polska była dla nas zawsze taką „jasne, kiedyś tam pojedziemy” destynacją. Znacie to — macie coś blisko, więc ciągle to odkładacie, bo „przecież zawsze zdążymy”. A potem w końcu jedziecie i myślicie: dlaczego nie przyjechaliśmy tu wcześniej?! 😅

Z Lukášem byliśmy w Polsce kilka razy w ostatnich latach i za każdym razem nas czymś zaskoczyła. Kraków zachwycił nas swoją atmosferą, Zakopane zachwyciło górami, we Wrocławiu polowaliśmy na krasnale po całym mieście (tak, dosłownie), a w Gdańsku nie mogliśmy się oderwać od portu. A to nie wspominając o jedzeniu — polskie pierogi, żurek i oscypek to chyba powód, dla którego ciągle tam wracamy. 😁

Przygotowaliśmy kompletny plan na 7-dniowy roadtrip po Polsce, który prowadzi od południa na północ — od Krakowa przez góry, historyczne miasta aż po Morze Bałtyckie. Podpowiadamy, gdzie się zatrzymać, co jeść, czego nie przegapić i na co uważać. Przygotujcie się na barwną podróż pełną kontrastów, bo Polska potrafi być romantyczna, surowa, zabawna i wzruszająca — czasem wszystko naraz.

Piaszczysta plaża na polskim wybrzeżu Bałtyku

Podsumowanie

  • Trasa: Kraków → Wieliczka → Auschwitz → Zakopane → Wrocław → Warszawa → Gdańsk → Malbork → Półwysep Helski. Łącznie ok. 1 300 km.
  • Idealny czas: Maj–czerwiec lub wrzesień. Latem (lipiec–sierpień) w Zakopanem i Gdańsku jest tłum ludzi, zimą natomiast część tras komplikuje pogoda.
  • Budżet na 7 dni dla dwóch osób: Ok. 600–850 € (noclegi, jedzenie, paliwo, bilety wstępu). Polska jest wciąż znacznie tańsza niż Zachodnia Europa.
  • Samochód to must. Pociągi i autobusy w Polsce działają, ale roadtrip samochodem daje wolność zatrzymania się w najpiękniejszych miejscach po drodze.
  • Najlepsze wrażenia: Kopalnia Soli w Wieliczce, wschód słońca w Tatrach, krasnale we Wrocławiu, stare miasto w Gdańsku, zamek w Malborku i plaże na Półwyspie Helskim.
  • Na co uważać: Auschwitz rezerwujcie minimum 2–3 tygodnie wcześniej (w sezonie nawet miesiąc). Zakopane w weekend = koszmar komunikacyjny. Hel latem bywa przepełniony.
  • Pobierzcie mapę wszystkich polecanych miejsc prosto na telefon — link znajdziecie w artykule.

Kiedy wyruszać na roadtrip po Polsce i jak tam dotrzeć

Polska to cel podróży na cały rok, ale na roadtrip zdecydowanie najlepsze są maj, czerwiec i wrzesień. Temperatury oscylują wokół 18–25 °C, turystów jest umiarkowanie, a przyroda zachwyca — niezależnie od tego, czy jedziecie w Tatry, czy nad morze.

Lipiec i sierpień też są oczywiście fajne, ale licz się z tym, że Zakopane będzie pękać w szwach (zwłaszcza w weekendy), Gdańsk będzie pełen turystów, a ceny noclegów poszybują w górę. Jeśli nie macie innej możliwości, to nie katastrofa — po prostu rezerwujcie wszystko z dużym wyprzedzeniem.

Zimę na roadtrip raczej bym nie polecała — niektóre przełęcze górskie mogą być problematyczne, a wiele atrakcji ma ograniczone godziny otwarcia. Ale jeśli chcecie połączyć roadtrip z narciarstwem w Zakopanem, to czemu nie — zerknijcie na nasz artykuł o narciarstwie w Polsce.

Jak dojechać i transport

Samochodem z Czech to najprostsza opcja. Z Pragi do Krakowa jedzie się mniej więcej 5–6 godzin przez Ołomuniec i Katowice. Autostrady w Polsce są w dużej części bezpłatne (odcinek A4 Katowice–Kraków jest płatny, ale kosztuje kilkadziesiąt PLN). Uwaga na myto — w Polsce działa system e-TOLL dla pojazdów powyżej 3,5 tony, osobówki płacą tylko na wybranych odcinkach przy bramkach.

Wynajem samochodu — jeśli lecicie do Krakowa lub Warszawy, samochód możecie wynająć bezpośrednio na lotnisku. Z Lukášem mamy wieloletnie dobre doświadczenia z DiscoverCars, z którego korzystamy na całym świecie. Ceny wynajmu w Polsce są przystępne — małe auto znajdziecie od 20–30 €/dzień.

Paliwo w Polsce w 2025 roku kosztuje mniej więcej 6,2–6,8 PLN/litr (ok. 1,45–1,60 €), więc na cały roadtrip o długości ok. 1 300 km licz się z kosztami paliwa w granicach 75–100 €.

Tanie bilety lotnicze do Krakowa lub Gdańska szukajcie na Kiwi — to nasz ulubiony portal. Z Pragi i Wiednia latają Ryanair i Wizz Air za grosze. Jeśli startujecie z Polski, macie jeszcze łatwiej — połączenia krajowe i tanie linie obsługują większość tras.

💡 WSKAZÓWKA: Jeśli nie chcecie jechać całej trasy z powrotem, możecie polecieć do Krakowa i odlecieć z Gdańska (lub odwrotnie) — tzw. one-way. Wypożyczalnie samochodów to zazwyczaj umożliwiają za dopłatą ok. 12–35 €.

Gdzie się zatrzymać + ile kosztuje roadtrip po Polsce

Polska to wciąż jeden z najbardziej przyjaznych dla portfela krajów w całej Europie. Noclegi, jedzenie i bilety wstępu są znacznie tańsze niż w Europie Zachodniej — a jakość jest często porównywalna, jeśli nie lepsza.

Orientacyjny budżet na 7 dni dla dwóch osób

PozycjaSzacunkowy koszt
Noclegi (7 nocy, średnia klasa)190–340 €
Jedzenie (restauracja 2× dziennie)120–190 €
Paliwo (ok. 1 300 km)75–100 €
Bilety wstępu i aktywności75–120 €
Myto i parkowanie12–25 €
ŁĄCZNIEok. 470–775 €

Główne obiady w Polsce znajdziecie za 25–50 PLN/osobę (6–12 €), kolacja w lepszej restauracji za 50–90 PLN (12–21 €). Pierogi kosztują zazwyczaj 20–30 PLN (5–7 €) i są ogromne porcje. Piwo w restauracji to 10–16 PLN (2,50–4 €). Po prostu radość. 😁

Noclegi polecam rezerwować z wyprzedzeniem — szczególnie Kraków, Zakopane i Gdańsk w sezonie szybko się wyprzedają. Konkretne wskazówki znajdziecie pod każdym dniem planu.

Oto przegląd całej trasy — którędy się jedzie i gdzie każdej nocy spać.

DzieńTrasa i przejazdGdzie przenocować
1.Przylot, Kraków pieszo — Rynek, Wawel, KazimierzKraków
2.Kraków → Wieliczka → Auschwitz → Zakopane (~2,5 h łącznie)Zakopane
3.Zakopane — Tatry (Morskie Oko) i KrupówkiZakopane
4.Zakopane → (Częstochowa) → Wrocław (~4–4,5 h)Wrocław
5.Wrocław → Warszawa (~3,5 h)Warszawa
6.Warszawa → zamek Malbork → Gdańsk (~4,5 h)Gdańsk
7.Gdańsk → Półwysep Helski (~1,5–2 h)Hel / Gdańsk
Cała trasa liczy ok. 1 300 km. Czasy przejazdów są orientacyjne, bez postojów po drodze.

Dzień 1. Kraków — królewskie miasto, które nie puszcza

Pierwszy dzień należy do Krakowa i uwierzcie mi, to będzie miłość od pierwszego wejrzenia. To miasto ma zupełnie wyjątkową energię — jest majestatyczne, ale jednocześnie niesamowicie wyluzowane. Można tu siedzieć na ogromnym rynku z kawą w ręku, patrzeć na Kościół Mariacki i czuć się jak w bajce.

Zacznijcie dzień na Rynku Głównym — głównym placu, który jest jednym z największych średniowiecznych rynków w Europie. Pośrodku stoją Sukiennice, gdzie możecie przejrzeć stoiska z tradycyjnymi pamiątkami. Pod Sukiennicami jest podziemne muzeum, które warto odwiedzić — interaktywna ekspozycja o średniowiecznym Krakowie, gdzie spacerujecie pod poziomem placu. Bilety lepiej kupić online.

Stamtąd udajcie się na Wawel — zamek królewski na wzgórzu nad Wisłą. Wawel jest dla Polaków tym, czym Hradczany dla Czechów, z tą różnicą, że jest (moim zdaniem) znacznie bardziej klimatyczny. Przejdźcie się po katedrze, komnatach królewskich i przede wszystkim ogrodach z widokiem na rzekę. Na Wawelu spokojnie spędzicie 2–3 godziny.

Po obiedzie przejdźcie się po żydowskiej dzielnicy Kazimierz. Tu Kraków pokazuje swoją drugą twarz — street art, hipsterskie kawiarnie, vintage sklepiki i mnóstwo historii. Odwiedźcie Starą Synagogę i przejdźcie się ulicą Szeroką. Jeśli widzieliście Listę Schindlera, będziecie mieli gęsią skórkę.

Wieczorem pozwólcie sobie na spacer po bulwarach wiślanych — szczególnie o zachodzie słońca to przepiękny widok. A jeśli macie jeszcze energię, krakowskie życie nocne w okolicach ulic Stolarskiej i Floriańskiej pewnie nie puści was przed północą. 😅

Wskazówka dotycząca noclegu: Najlepsze apartamenty ze śniadaniami znajdziecie w K4 APARTHOTEL KRAKÓW. Świetne są też Avium Old Town Apartments. Jeśli nie przeszkadza wam hostel, w centrum znajdziecie tani nocleg w Greg&Tom Beer House Hostel

Rynek Główny w Krakowie

Gdzie zjeść w Krakowie

  • Starka — doskonała polska kuchnia w nowoczesnym wydaniu, wyborne pierogi i tatar. Rezerwujcie wcześniej.
  • Milkbar Tomasza — autentyczny polski bar mleczny, gdzie zjecie obiad za 25–35 PLN (6–8 €). Lokalne doświadczenie.
  • Café Camelot — przytulna kawiarenka schowana w zaułku, idealna na popołudniową kawę i domowe ciasto.
  • Plac Nowy na Kazimierzu — zapiekanki z okienka za kilka złotych. Obowiązkowy przystanek.

Gdzie się zatrzymać w Krakowie

W Krakowie polecam nocleg w centrum lub na Kazimierzu — jedno i drugie jest w zasięgu spaceru od głównych atrakcji i wieczorem nie musicie martwić się o taksówkę. Pokój dwuosobowy w średniej klasy hotelu wychodzi 250–500 PLN/noc (60–120 €).

Dzień 2. Wieliczka i Auschwitz — dwa światy w jednym dniu

Kaplica św. Kingi w Kopalni Soli Wieliczka
Foto: Андрей Романенко, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Wiem, to wymagająca kombinacja. Rano podziemny cud, po południu miejsce, które uderza do szpiku kości. Ale logistycznie to ma sens i przede wszystkim — oba te wycieczki z Krakowa to absolutny must.

Rano: Kopalnia Soli Wieliczka

Wieliczka leży zaledwie 15 minut jazdy od Krakowa, a kopalnia soli jest jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji w całej Polsce. I słusznie — to absolutnie fascynujące miejsce. Schodzicie 135 metrów pod ziemię i przechodzicie korytarzami, kaplicami i komorami, które górnicy przez wieki tworzyli w solnej skale. Największa atrakcja to Kaplica św. Kingi — ogromna podziemna sala z żyrandolami z soli, rzeźbami z soli, podłogą z soli… po prostu wszystko z soli. 😁

Zwiedzanie trwa ok. 2,5–3 godziny i obejmuje ok. 3,5 km korytarzy. Pod ziemią panuje stała temperatura ok. 14 °C, więc weźcie bluzę, nawet jeśli na zewnątrz będzie upał.

💡 WSKAZÓWKA: Bilety kupujcie wyłącznie online i z wyprzedzeniem — minimum tydzień, w sezonie lepiej miesiąc. Na miejscu kolejki są szalone, a pojemność zwiedzania ograniczona. Bilet wstępu to 120 PLN/osobę (ok. 28 €) z przewodnikiem.

Popołudnie: Auschwitz-Birkenau

Z Wieliczki jedźcie samochodem do Oświęcimia (ok. 1 godzina). Wizyta w Auschwitz-Birkenau to coś, na co nie da się przygotować. Możecie przeczytać setki artykułów i książek, ale dopóki tam nie staniecie, nie macie pojęcia. Oboje wychodziliśmy w kompletnej ciszy.

Zwiedzanie obu obozów (Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau) zajmuje 3–4 godziny. Polecam wziąć przewodnika — nadaje temu ogromny kontekst. Zwiedzanie z przewodnikiem w języku polskim lub angielskim trzeba rezerwować wcześniej na oficjalnej stronie. W sezonie wolne terminy wyprzedają się nawet miesiąc wcześniej.

Po wizycie dajcie sobie chwilę na przetworzenie — w okolicy są kawiarnie, gdzie możecie usiąść. A potem ruszajcie w stronę Zakopanego (ok. 2 godziny jazdy), po drodze zatrzymajcie się na kolację gdziekolwiek — polskie gospody przy drodze bywają zaskakująco dobre.

Gdzie się zatrzymać

Przenieście się wieczorem prosto do Zakopanego — trasa z Oświęcimia trwa ok. 1,5–2 godziny. Jeśli logistycznie wam to nie pasuje, możecie przenocować jeszcze jedną noc w Krakowie i do Zakopanego ruszyć rano.

Dzień 3. Zakopane — polskie Alpy z oscypkiem w ręku

Zakopane to po prostu inny świat. Wyobraźcie sobie alpejską wioskę wciśniętą w wysokie góry, gdzie na każdym rogu ktoś oferuje wędzony ser oscypek, gdzie gra góralska muzyka i gdzie w kilka godzin można wyjść na zapierający dech grzbiet górski. I to wszystko za ułamek cen szwajcarskich czy austriackich Alp.

Widok z urokliwej willi w Zakopanem

Rano: Tatry i szlaki

Jeśli lubicie turystykę górską (a jeśli jedziecie na roadtrip po Polsce, pewnie lubicie 😉), Zakopane to raj. Polecam jedną z tych tras:

  • Morskie Oko — najsłynniejszy szlak w polskich Tatrach. Droga do górskiego jeziora ma ok. 9 km w jedną stronę, ale jest wygodna i da radę każdy. Jezioro zapiera dech. Licz się z 5–6 godzinami łącznie. Wyruszcie wcześnie rano (idealnie o 7:00), żeby uniknąć tłumów.
  • Giewont — trudniejsze wejście na ikoniczną grań z krzyżem (1 894 m). Piękne widoki, ale miejscami eksponowane odcinki z łańcuchami. Tylko dla wprawnych turystów.
  • Dolina Kościeliska — spokojniejsza dolina z jaskiniami, idealna dla tych, którzy chcą przyrodę bez tłumów.

💡 WSKAZÓWKA: Na Morskie Oko wyruszajcie w dzień powszedni. W weekendy to dosłownie kolejka ludzi. I nie zapomnijcie o porządnych butach — zerknijcie na nasz przegląd butów trekkingowych.

Popołudnie: Krupówki i oscypek

Po wycieczce przejdźcie się głównym deptakiem Krupówki — jest trochę kiczowaty, trochę turystyczny, ale i trochę czarujący. Kupcie sobie oscypek (wędzony owczy ser) prosto od górali, wypijcie gorącą czekoladę i wchłońcie atmosferę. Na Krupówkach znajdziecie też mnóstwo restauracji z tradycyjną kuchnią góralską.

Jeśli zostanie wam czas, wjedźcie kolejką na Gubałówkę — widoki na panoramę Tatr są stamtąd fantastyczne, zwłaszcza przy pogodnej pogodzie.

Gdzie zjeść w Zakopanem

  • Karczma Stek Chałupa — kuchnia góralska w autentycznym otoczeniu, ogromne porcje. Kwaśnica (kapuśniak) jest tu wyśmienita.
  • Gazdowo Kuźnia — grillowany oscypek, kiełbaski, wszystko nad ogniem. Prosta piękność.
  • Café Górka — jeśli szukacie dobrej kawy specialty w Zakopanem (tak, tam też istnieje), to jest strzał w dziesiątkę.

Gdzie się zatrzymać w Zakopanem

Mogę polecić nocleg w Villa 11 Folk & Design, która oprócz uroczej atmosfery miała też pokój medytacyjny z leżakami, saunę i jadalnię, gdzie małe przekąski, herbata i kawa były dostępne przez całą dobę.

Nasze wskazówki noclegowe: Hotel Sabała (tradycyjny hotel prosto na Krupówkach z sauną i basenem).

Dzień 4. Przejazd do Wrocławia — droga jest celem

Dzisiaj czeka was dłuższy przejazd — z Zakopanego do Wrocławia to mniej więcej 4–4,5 godziny samochodem (ok. 380 km). Może to brzmieć jak dużo, ale droga prowadzi przez piękny polski krajobraz i możecie ją urozmaicić przystankiem.

Przystanek po drodze: Częstochowa (opcjonalnie)

Jeśli interesuje was duchowa strona Polski, zatrzymajcie się w Częstochowie — leży mniej więcej w połowie drogi. Klasztor Jasna Góra z obrazem Czarnej Madonny to najważniejsze miejsce pielgrzymkowe w Polsce. Nawet jeśli nie jesteście wierzący, atmosfera tego miejsca robi wrażenie. Zwiedzanie zajmuje ok. godzinę.

Popołudnie/wieczór: Wrocław — miasto krasnali

Do Wrocławia dotrzecie po południu i miasto natychmiast was wciągnie. Rynek (główny plac) jest kolorowy, tętniący życiem i ogromny. Przejdźcie się, usiądźcie na tarasie którejś z kawiarni i obserwujcie przechodniów.

A potem ruszajcie na polowanie na krasnale! Tak, Wrocław słynie z setek brązowych krasnoludków rozmieszczonych po całym mieście. Powstały jako symbol ruchu opozycyjnego i dziś jest ich ponad 300. My jednego wieczoru znaleźliśmy ze dwadzieścia i to była ogromna zabawa — Lukáš był tym niemal opętany. 😅 Istnieje nawet mapa krasnali, pobierzcie ją do telefonu.

Wieczorem przejdźcie się na Ostrów Tumski — wyspę katedralną, która po zmroku jest pięknie oświetlona. Lampy tu co wieczór ręcznie zapala latarnik — to jedna z ostatnich tradycyjnych dzielnic miejskich w Europie, gdzie tak się dzieje.

Kolorowe kamienice na Rynku we Wrocławiu

Gdzie zjeść we Wrocławiu

  • Konspira — restauracja w stylu retro-socjalistycznym, zaskakująco wyborne jedzenie. Zabawny koncept.
  • Bernard — elegancka restauracja z nowoczesną kuchnią polską. Trochę droższa, ale warta specjalnej kolacji.
  • Pierogarnia Stara Pączkarnia — jak nazwa wskazuje, pierogi we wszelkich możliwych wariacjach. Przychodźcie głodni.

Gdzie się zatrzymać we Wrocławiu

Zatrzymajcie się w centrum — Wrocław to kompaktowe miasto i z centrum dotrze się pieszo wszędzie. Jeśli szukacie tańszego, ale wciąż czystego i stylowego noclegu, polecamy Legnicka Business Apartments. Jeszcze tańsze i prosto w centrum są apartamenty Staycity Apartments Sukiennice 6, ale parking jest tam droższy (ok. 11 € dziennie), więc opłacają się bardziej, gdy jedziecie do Wrocławia autobusem.

Dzień 5. Warszawa — stolica, która powstała z popiołów

Z Wrocławia do Warszawy jedzie się ok. 3,5 godziny autostradą. Wyruszajcie rano, żeby mieć na Warszawę całe popołudnie i wieczór.

Warszawa to miasto, które wielu ludzi nie docenia. „Po co jechać do Warszawy, skoro Kraków jest ładniejszy?” słyszymy często. Ale Warszawa ma coś, czego żadne inne polskie miasto nie ma — historię niesamowitej odporności. Miasto zostało w czasie II wojny światowej zniszczone w 85% i całe centrum historyczne zostało starannie zrekonstruowane. Spacerując po Starym Mieście, trudno uwierzyć, że to wszystko to „kopia” — jest przepiękne.

Jarmark bożonarodzeniowy w Warszawie
Jarmark bożonarodzeniowy w Warszawie

Co zobaczyć w Warszawie w pół dnia

Zacznijcie na Placu Zamkowym z ikoniczną Kolumną Zygmunta. Przejdźcie się po Starym Mieście — wąskie uliczki, kolorowe fasady, małe galerie. Zatrzymajcie się na Rynku Starego Miasta na kawę.

Potem udajcie się na Krakowskie Przedmieście — główny bulwar pełen pałaców, kościołów i kawiarni. Jeśli lubicie Chopina, zatrzymajcie się przy ławeczkach Chopina — interaktywnych ławkach rozsianych po całym mieście, które po naciśnięciu guzika grają jego utwory.

Po południu odwiedźcie Muzeum Powstania Warszawskiego — jedno z najlepszych muzeów, jakie kiedykolwiek widziałam. Interaktywne, emocjonalne, świetnie zrealizowane. Licz się minimum z 2 godzinami. Wstęp: 25 PLN (ok. 6 €).

Jeśli zostanie czas, zajdźcie na dach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego — jeden z najpiękniejszych ogrodów dachowych w Europie, i to zupełnie za darmo.

Wieczorem wypijcie drinka w jednym z rooftop barów w okolicach ulicy Nowy Świat — widoki na oświetlone miasto są fantastyczne.

Gdzie zjeść w Warszawie

  • Zapiecek — sieć restauracji specjalizujących się w pierogach. Proste, szybkie, tanie i dobre. Idealne na obiad.
  • Warszawa Wschodnia — nowoczesna polska kuchnia w industrialnej przestrzeni. Wyborne na kolację.
  • Hala Koszyki — food hall z dziesiątkami stoisk. Od sushi przez burgery po polskie klasyki. Świetne na szybki obiad, gdy nie możecie się zdecydować.
lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Polsce
6 noclegów — hotele i inne opcje zakwaterowania

Gdzie się zatrzymać w Warszawie

W Warszawie polecam okolice Nowego Światu lub Starego Miasta — będziecie mieli wszystko na wyciągnięcie ręki. Warszawa jest trochę droższa niż reszta Polski, pokój dwuosobowy wychodzi 300–600 PLN/noc (70–140 €).

Nasze wskazówki noclegowe: Hotel Gromada Warszawa Centrum (solidny hotel kilka kroków od Nowego Światu) lub Hotel Indigo Warsaw Nowy Świat (butikowy designerski hotel prosto na bulwarze).

Dzień 6. Gdańsk i Malbork — hanzeatycka perła i krzyżacki kolos

Z Warszawy do Gdańska jedzie się mniej więcej 4,5 godziny samochodem. Wyruszajcie wcześnie rano i po drodze zatrzymajcie się w Malborku — leży dokładnie na trasie i to jedna z topowych atrakcji całego roadtripu.

Rano: Zamek w Malborku

Malbork (Marienburg) to największy gotycki zamek na świecie. I to nie jest żaden frazes — kiedy stajecie przed nim, naprawdę opada wam szczęka. Ten gigantyczny ceglany kompleks był siedzibą Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego i jego rozmiary są po prostu niewyobrażalne.

Zwiedzanie zamku zajmuje 2,5–4 godziny (zależy, jak głęboko się zanurzycie). Audioprzewodnik jest dostępny w języku polskim i angielskim. Wstęp: 55 PLN/osobę (ok. 13 €) w głównym sezonie, zimą taniej.

💡 WSKAZÓWKA: Przyjedźcie od razu na otwarcie (9:00), żeby uniknąć zorganizowanych wycieczek z Gdańska, które przyjeżdżają ok. 10:00–11:00.

Popołudnie i wieczór: Gdańsk

Do Gdańska dotrzecie koło obiadu i czeka was jedno z najpiękniejszych miast w Polsce. Gdańsk wygląda trochę jak Amsterdam — wysokie wąskie kamienice w rzędzie, kanały, portowe dźwigi. Tyle że zamiast tulipanów pachnie tu smażoną rybą i bursztynem. ☺️

Zacznijcie spacerem po Długim Targu — głównej ulicy Starego Miasta z ikoniczną Fontanną Neptuna. Przejdźcie się nad rzekę Motławę i podziwiajcie Żuraw — średniowieczny dźwig portowy, symbol miasta.

Potem udajcie się do Europejskiego Centrum Solidarności — nowoczesnego muzeum poświęconego ruchowi Solidarność i Lechowi Wałęsie. Nawet jeśli nie interesuje was najnowsza historia, to muzeum jest tak świetnie zrealizowane, że was wciągnie. Wstęp: 25 PLN (ok. 6 €).

Wieczorem zjedzcie kolację na nabrzeżu Motławy — restauracje z widokiem na oświetlone Stare Miasto są romantyczne aż boli.

Historyczne centrum Gdańska nad rzeką Motławą

Gdzie zjeść w Gdańsku

  • Pierogarnia Mandu — najlepsze pierogi w Gdańsku. Ruskie, z mięsem, ze szpinakiem — wszystkie wyborne.
  • Goldwasser — tradycyjna gdańska restauracja prosto nad rzeką. Trochę droższa, ale atmosfera i widoki są tego warte. Zamawiajcie ryby — jesteśmy przecież nad morzem.
  • Jopengasse — craft beer bar z własnym browarem i dobrym jedzeniem. Gdańsk ma zaskakująco silną scenę rzemieślniczych piw.

Gdzie się zatrzymać w Gdańsku

W Gdańsku polecam nocleg na Starym Mieście lub w sąsiednim Sopocie (uzdrowisko 15 minut jazdy z piękną promenadą nad plażą). Na pierwszą wizytę w Gdańsku najlepiej zatrzymać się prosto w historycznym centrum lub jego pobliżu. Będziecie mieli wszystkie główne zabytki na wyciągnięcie ręki i docenicie atmosferę starych uliczek także wieczorem.

Wskazówki noclegowe

Złoty środek:

Mercure Gdańsk Stare Miasto – solidny sieciowy hotel blisko Starego Miasta

Dla oszczędniejszych podróżników:

  • Olympic – old town – czysty, przyjemny hostel, gdzie zapłacicie od 130 PLN za noc ze śniadaniem
  • Trip & Hostel – nowoczesny hostel kawałek od centrum z możliwością korzystania ze wspólnej kuchni

Jeśli szukacie noclegu z dala od turystycznego zgiełku, rozważcie dzielnice takie jak Wrzeszcz czy Oliwa. Są dobrze skomunikowane z centrum i oferują spokojniejsze otoczenie.

Dzień 7. Półwysep Helski — na końcu świata (prawie dosłownie)

Ostatni dzień roadtripu po Polsce należy do miejsca, które ma chyba najlepszą nazwę na świecie — Hel. Półwysep Helski to wąski pas lądu (miejscami zaledwie 200 metrów szerokości!), który ciągnie się 35 km w głąb Morza Bałtyckiego. Z jednej strony spokojna zatoka, z drugiej otwarte morze z falami. To jedno z najpiękniejszych miejsc w całej Polsce i idealna kropka nad i roadtripu.

Z Gdańska na Hel jedzie się samochodem ok. 1,5–2 godziny — droga prowadzi przez Władysławowo, a potem wąską szosą przez cały półwysep. Jeśli jedziecie latem, licz się z korkami — w takim wypadku rozważcie prom z Gdańska lub Gdyni (ok. 1,5 godziny rejsu i piękne przeżycie samo w sobie).

Plaża na Półwyspie Helskim
Hel

Co robić na Półwyspie Helskim

Miasteczko Hel na samym czubku półwyspu jest małe, rybackie i czarujące. Wejdźcie na latarnię morską (wstęp na punkt widokowy za kilka PLN), odwiedźcie Fokarium — małe centrum ratowania fok, gdzie zobaczycie urocze foki szare (wstęp: 10 PLN / ok. 2,50 €). To głównie dla rodzin z dziećmi, ale przyznajmy — foki są urocze w każdym wieku.

Główną atrakcją Helu są jednak plaże. Szerokie, piaszczyste i zaskakująco czyste. Po stronie zatoki woda jest spokojniejsza i cieplejsza (relatywnie — to wciąż Bałtyk 😅), po stronie otwartego morza to raj dla kitesurfingu i windsurfingu. Hel jest właściwie jednym z najlepszych kitesurfingowych spotów w Europie.

W drodze powrotnej zatrzymajcie się w Jastarni lub Juracie — oba miasteczka mają piękne plaże i przyjemne restauracje rybne.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Helu, zerknijcie na nasz szczegółowy artykuł o Półwyspie Helskim.

Gdzie zjeść na Helu

  • Kutter (Hel) — restauracja rybna prosto przy porcie. Smażony dorsz i fish & chips są tu wyborne. Proste, świeże, w rozsądnej cenie.
  • Maszoperia (Jastarnia) — tradycyjne rybne bistro z widokiem na morze. Zamawiajcie dzienny połów.
  • Café Hel — mała kawiarenka na końcu świata. Kawa, ciasto i widok na latarnię. Czego chcieć więcej.

Gdzie się zatrzymać na Helu

Jeśli chcecie przenocować na Helu (polecam — wieczorny spacer po pustej plaży o zachodzie słońca jest niezapomniany), noclegi są prostsze i skromniejsze niż w dużych miastach. Licz się z 200–350 PLN/noc (47–82 €) za pokój dwuosobowy.

Nasze wskazówki noclegowe: Hotel Jastarnia (klasyczny hotel kawałek od plaży w Jastarni) lub Baltic Sands (nowoczesny aparthotel prosto w miasteczku Hel).

Alternatywnie możecie wrócić do Gdańska i przenocować tam — macie półtorej godziny jazdy.

Praktyczne wskazówki na koniec

Co zapakować

Polska pogoda bywa kapryśna — nawet latem w Tatrach może być chłodno, a w Gdańsku wieje morski wiatr. Pakujcie warstwy. A jeśli planujecie wędrówki, porządne buty to podstawa — zajrzyjcie do naszego artykułu o najlepszych butach trekkingowych. Jeśli chcecie podróżować tylko z bagażem podręcznym, zerknijcie na nasz poradnik pakowania do bagażu kabinowego.

Ubezpieczenie

Na roadtrip po Polsce wystarczy standardowe ubezpieczenie podróżne — Polska jest w UE, więc z kartą EKUZ macie prawo do podstawowej opieki zdrowotnej. Mimo to ubezpieczenie polecam — zwłaszcza ze względu na aktywności w Tatrach. Na krótsze wyjazdy wybieramy AXA, na dłuższe SafetyWing.

Internet i eSIM

W Polsce działa roaming UE, więc nie musicie się o nic martwić — dane działają jak w domu. Jeśli jednak chcielibyście mieć pewność lub więcej danych, zerknijcie na naszą recenzję Holafly eSIM.

Parkowanie w miastach

Parkowanie w centrach polskich miast jest płatne i czasem trochę chaotyczne. W Krakowie i Warszawie polecam parkować w garażach podziemnych (30–50 PLN/dzień, czyli 7–12 €). W mniejszych miastach jak Wrocław czy Gdańsk sytuacja jest trochę lepsza. Większość hoteli oferuje parking za dopłatą lub gratis.

Aplikacje na podróż

  • Google Maps lub Mapy.cz — nawigacja działa w Polsce świetnie
  • Jakdojade — polska aplikacja do komunikacji miejskiej, gdybyście potrzebowali
  • Krasnale.pl lub Wrocław Official — mapa krasnali we Wrocławiu 😁

Co dalej: więcej artykułów o Polsce

Chcecie bardziej szczegółowo poznać poszczególne przystanki lub przedłużyć roadtrip? Oto kolejne wskazówki:

Najczęściej zadawane pytania o roadtripie po Polsce

Zanim ruszycie w drogę, oto odpowiedzi na pytania, które przy 7-dniowym roadtripie po Polsce pojawiają się najczęściej.

Czy Polska jest bezpieczna na roadtrip?

Tak, Polska to bardzo bezpieczny kraj. Drogi są w dobrym stanie (zwłaszcza autostrady), ludzie są przyjaźni, a przestępczość jest niska. Jedyne, na co warto uważać, to kradzieże kieszonkowe w centrach turystycznych Krakowa i Warszawy — ale to dotyczy każdego europejskiego dużego miasta.

Ile kosztuje myto w Polsce?

Większość polskich autostrad dla samochodów osobowych jest bezpłatna. Płatny jest odcinek A4 między Katowicami a Krakowem (ok. 30 PLN / 7 €) i niektóre krótsze odcinki A2. Myto płaci się przy bramkach gotówką lub kartą — żadnych elektronicznych winiet dla osobówek nie potrzebujecie.

Czy roadtrip po Polsce da się zrobić bez samochodu?

Teoretycznie tak — Polska ma solidną sieć kolejową (PKP Intercity) i autobusy międzymiastowe (FlixBus, PolskiBus). Trasę Kraków–Warszawa–Gdańsk da się wygodnie pokonać pociągiem. Problem to Zakopane (autobus z Krakowa), Wieliczka (pociąg podmiejski) i przede wszystkim Półwysep Helski (autobus lub prom). Bez samochodu da się, ale stracicie mnóstwo elastyczności i czasu.

Kiedy jest najlepszy czas na roadtrip po Polsce?

Maj–czerwiec i wrzesień to idealne miesiące — przyjemne temperatury, mniej turystów, niższe ceny noclegów. Lato (lipiec–sierpień) też jest fajne, ale Zakopane i wybrzeże będą przepełnione. Zima na roadtrip jest mniej odpowiednia ze względu na pogodę i krótsze dni.

Czy w Polsce potrzebuję winiety autostradowej?

Nie. Polska nie ma systemu winiet autostradowych. Płaci się tylko myto na wybranych odcinkach bezpośrednio przy bramkach. Dla samochodów osobowych do 3,5 tony nie potrzebujecie również rejestracji w systemie e-TOLL.

Czy 7 dni na roadtrip po Polsce wystarczy?

Na podstawową trasę Kraków–Zakopane–Wrocław–Warszawa–Gdańsk–Hel 7 dni to w sam raz, ale będziecie w ruchu. Jeśli chcecie więcej odpoczynku, polecam 10–14 dni — dodajcie Jeziora Mazurskie (przepiękna kraina), Toruń (miasto piernikowe) lub wellness i termy.

A co jeśli podróżuję z dziećmi?

Polska na rodzinny roadtrip jest doskonała. Fokarium na Helu, Kopalnia Soli Wieliczka, polowanie na krasnale we Wrocławiu, plaże w Gdańsku — dzieciaki się bawią. A jeśli szukacie parków rozrywki, zerknijcie na nasz przegląd najlepszych parków rozrywki w Polsce. Jedyne, co z małymi dziećmi bym pominęła, to Auschwitz — zalecany wiek to od 14 lat.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Roadtrip po Słowenii: Plan podróży na 7 dni

TL;DRSiedmiodniowy roadtrip po Słowenii prowadzi trasą Lublana → Bled → Bohinj → dolina Soczy (Bovec, Kobarid) → przełęcz Vršič → Postojna → Piran, liczy około 600–700 km i wymaga własnego auta, bo komunikacja publiczna tej trasy nie obsługuje. Najlepiej jechać od maja do połowy czerwca albo we wrześniu — jest wtedy mniej turystów, a Vršič bywa już otwarty. Do najważniejszych przystanków należą wąwóz Vintgar, jezioro Bohinj, wodospad Slap Kozjak, Jaskinia Postojńska, zamek Predjama oraz zachód słońca w Piranie. Budżet na 7 dni dla dwóch osób to 25 000–40 000 koron czeskich bez biletów lotniczych, wynajem auta zaczyna się od ok. 800 koron czeskich za dobę, a brak słoweńskiej e-winiety grozi mandatem w wysokości 300–800 €.

Słowenia powaliła mnie na kolana. Dosłownie — kiedy z Łukaszem po raz pierwszy zatrzymaliśmy się przy rzece Soczy i spojrzałam w dół z mostu, kolana mi się ugięły tak, że musiałam złapać się barierki. Ten kolor wody po prostu nie istnieje. Takiego turkusu nie wymyślicie nawet w Photoshopie, a mimo to spokojnie płynie sobie między alpejskimi dolinami, jakby to było zupełnie normalne. 😅

Słowenia to taki kraj, gdzie jednego dnia przelatują wam przed oczami alpejskie szczyty pokryte śniegiem, szmaragdowa rzeka pełna kajakarzy, średniowieczne miasteczko z zamkiem na skale, a wieczorem zajadacie się świeżymi owocami morza nad Adriatykiem. To wszystko w kraju mniejszym niż województwo opolskie. Serio.

Przygotowałam dla was kompletny plan na 7-dniowy roadtrip po Słowenii — od Lublany przez legendarny Bled i Bohinj, dziką Soczę i przełęcz Vršič aż po Jaskinię Postojną i nadmorski Piran. Znajdziecie tu konkretne wskazówki, dokąd jechać, gdzie zjeść, gdzie przenocować i ile to kosztuje. Ruszamy! ☺️

Podsumowanie

  • Trasa: Lublana → Bled → Bohinj → Dolina Soczy (Bovec, Kobarid) → przełęcz Vršič → Postojna → Piran
  • Idealny czas: maj–czerwiec lub wrzesień — mniej turystów, przyjemne temperatury, wszystko otwarte
  • Samochód to konieczność — komunikacją publiczną tej trasy w tydzień nie objedziecie. Wynajem auta od ok. 30 €/dzień.
  • Budżet na 7 dni dla dwojga: ok. 1000–1600 € (bez biletów lotniczych) w zależności od standardu noclegu
  • Najpiękniejszy dzień trasy: Dzień 4 — dolina Soczy, przełęcz Vršič i przystanki, przy których będziecie chcieli zatrzymywać się co 500 metrów
  • Największe zaskoczenie: Kobarid i okolice — mniej turystów niż Bled, ale krajobraz co najmniej równie piękny
  • Na co uważać: słoweńska winiety elektroniczne (e-vignette) — bez niej grozi mandat 300–800 €
  • Czego nie pominąć: Wąwóz Vintgar, jezioro Bohinj, wodospad Kozjak, zamek Predjama, zachód słońca w Piranie

Kiedy jechać na roadtrip po Słowenii i jak tam dotrzeć

Słowenia jest piękna przez cały rok, ale na roadtrip niektóre miesiące są zdecydowanie lepsze od innych. Główny sezon (lipiec–sierpień) oznacza tłumy na Bledzie, pełne parkingi przy Bohinju i ceny noclegów, które podniosą wam brwi. Z drugiej strony poza sezonem wiele górskich dróg bywa zamkniętych — szczególnie przełęcz Vršič, która jest kluczową częścią tej trasy.

Najlepszy czas na wizytę

Maj do połowy czerwca to moim zdaniem idealny okres. Przyroda jest świeża, zielona i kwitnąca, temperatury oscylują wokół 20–25 °C, przełęcz Vršič jest już otwarta (zazwyczaj od połowy maja, ale sprawdźcie aktualny stan) i turystów jest ułamek tego, co latem.

Wrzesień to druga świetna opcja — jeszcze jest ciepło na kąpiel w morzu w Piranie, kolory zaczynają się robić jesienne, a tłumy wracają do szkół.

Lipiec i sierpień też się sprawdzą, ale liczcie się z tłumami na Bledzie, wyższymi cenami i koniecznością rezerwowania noclegów z dużym wyprzedzeniem. Jeśli jedziecie latem, ruszajcie w popularne miejsca wcześnie rano.

Jak dotrzeć do Słowenii

Samolotem: Najbliższe lotnisko to Lublana (Jože Pučnik Airport). Z Warszawy czy Krakowa znajdziecie loty z przesiadkami, a w sezonie pojawiają się połączenia czarterowe. Tanie bilety szukajcie na portalach typu Kiwi lub Skyscanner. Alternatywnie możecie polecieć do Triestu (Włochy), Zagrzebia lub Grazu i stamtąd dojechać autem.

Samochodem z Polski: Lublana jest z Krakowa ok. 7–8 godzin jazdy przez Słowację i Austrię (lub Czechy i Austrię). Z Warszawy to ok. 10–11 godzin. Opłaty drogowe: Austria (cyfrowa winieta ~10 € na 10 dni) + Słowenia (e-winieta). Jeśli jedziecie własnym samochodem, oszczędzacie na wypożyczalni i macie pełną swobodę z bagażem.

Wynajem samochodu i transport

Samochód jest dla tego roadtripu absolutnie kluczowy. Transport publiczny w Słowenii istnieje, ale częstotliwość autobusów poza głównymi trasami jest niska, a część miejsc z tego planu jest bez samochodu niedostępna.

Z Łukaszem od lat mamy dobre doświadczenia z DiscoverCars, z którego korzystamy na całym świecie. Ceny za kompaktowy samochód w Słowenii wynoszą od 30–50 €/dzień w zależności od sezonu. Polecam:

  • Mniejsze auto — wąskie górskie drogi na Vršiču i w dolinie Soczy przekonają was, dlaczego SUV nie jest konieczny
  • Pełne ubezpieczenie — lepiej dopłacić, górskie drożki potrafią być zdradliwe
  • Manual jest tańszy, ale jeśli nie jesteście przyzwyczajeni do zmiany biegów w serpentynach, rozważcie automat

⚠️ Ważne: Słoweńska e-winieta! Od roku 2022 funkcjonuje elektroniczna winieta drogowa. Tygodniowa kosztuje 15 € i kupicie ją online na evinjeta.dars.si. Bez niej grozi mandat 300–800 €. Rejestrujecie numer rejestracyjny i gotowe. Zajmuje to dwie minuty.

Benzyna kosztuje w Słowenii ok. 1,45–1,60 €/l. Na cały 7-dniowy roadtrip liczcie z ok. 120–160 € za paliwo.

Gdzie nocować i ile kosztuje roadtrip po Słowenii

Noclegi w Słowenii cenowo plasują się gdzieś między Chorwacją a Austrią — zdecydowanie taniej niż w Alpach, ale w szczycie sezonu na Bledzie ceny potrafią zaskoczyć. Generalnie: im dalej od Bledu, tym lepszy stosunek ceny do jakości.

Dla tego planu polecam 3–4 bazy zamiast przeprowadzki co dzień:

1. Lublana (1–2 noce) — na początek 2. Bled lub Bohinj (2 noce) — jako baza dla jezior i okolicy 3. Bovec lub Kobarid (2 noce) — dolina Soczy 4. Piran lub okolice (1–2 noce) — na koniec nad morzem

Budżet na 7 dni dla dwojga

PozycjaWariant budżetowyWariant średniWariant komfortowy
Noclegi (7 nocy)400 €680 €1 120 €
Auto + paliwo + winieta280 €360 €480 €
Jedzenie i napoje200 €320 €520 €
Bilety wstępu i atrakcje80 €160 €280 €
Łącznie dla dwojga960 €1 520 €2 400 €

Ceny w restauracjach: danie główne w zwykłej restauracji kosztuje 8–15 €, kawa 1,50–2,50 €, piwo 3–4 €. Słowenia nie jest droga pod względem jedzenia, tylko na Bledzie i w Piranie dopłacacie za lokalizację.

💡 WSKAZÓWKA: Słoweńskie „gostilny” (tradycyjne karczmy) oferują menu obiadowe za 8–12 € z zupą — a porcje są ogromne. Szukajcie tabliczek „dnevno kosilo” lub „malica”.

Oto przegląd całej trasy dzień po dniu. Chcecie więcej czasu i zwiedzić też wschodnią Słowenię? Zerknijcie na nasz 14-dniowy plan roadtripu.

DzieńTrasa i przejazdGdzie nocleg
1.Przylot, Lublana pieszoLublana
2.Lublana → Bled (~50 min)Bled
3.Bled → Bohinj (~25 min)Bohinj
4.Bohinj → Kranjska Gora → przełęcz Vršič → Bovec (~3–4 godz. z przystankami)Bovec
5.Dolina Soczy — rafting, Kobarid, wodospad KozjakBovec / Kobarid
6.Dolina Soczy → Postojna → Predjama → Piran (~3 godz.)Piran
7.Piran i słoweńskie wybrzeżePiran / powrót
Łączna trasa mierzy ok. 600–700 km. Czasy przejazdów są orientacyjne, bez przystanków po drodze.

Dzień 1. Lublana — mała stolica z wielką duszą

Stare miasto i zamek w Lublanie

Pierwszy dzień poświęćcie Lublanie, bo to miasto zasługuje na coś więcej niż przesiadkowy przystanek. Jest tak kompaktowe i przyjazne pieszym, że spokojnie obejdziecie je w jeden dzień — a przy tym zdążycie posiedzieć w kawiarni nad rzeką, wejść na zamek i odkryć parę zakamarków, o których przewodniki turystyczne nie mówią.

Co zobaczyć i robić w Lublanie

Zacznijcie dzień na placu Prešerena — to serce miasta i stąd łatwo dotrzecie wszędzie. Przejdźcie ikoniczny Potrójny Most (Tromostovje), zaprojektowany przez słoweńskiego architekta Jože Plečnika, i przejdźcie się po nadbrzeżu Lublanicy. Rano jest tu cisza, kawiarnie dopiero się budzą, a miasto ma tę poranną świeżość, gdy wszystko wygląda fotogenicznie.

Stąd ruszajcie na Zamek Lublański (Ljubljanski grad). Na górę dostaniecie się pieszo w ok. 15 minut stromą ścieżką albo kolejką linową za 6 € w obie strony. Widok z wieży jest tego wart — całe miasto pod wami, a za nim rysują się Alpy. Wstęp na zamek + wieżę + kolejkę to 16 € na osobę.

Po zejściu z zamku przeplećcie się uliczkami starego miasta i nie zapomnijcie o Targu Centralnym (otwarty poniedziałek–sobota do 14:00). Świeże owoce, sery, szynka, oliwa z oliwek — idealne miejsce na zakup przekąsek na kolejne dni. W piątkowy wieczór odbywa się tu Open Kitchen (Odprta kuhna) — festiwal street foodu prosto na nadbrzeżu, gdzie spróbujecie kuchni słoweńskiej, włoskiej i azjatyckiej. Dania kosztują 5–10 €.

Po południu przejdźcie się przez Metelkovę — alternatywną dzielnicę kulturalną w dawnych koszarach wojskowych. Graffiti, galerie, bary — taka słoweńska wersja poznańskiej Śródki artystycznej, tylko w bardziej punkowym wydaniu. Wieczorem wróćcie na nadbrzeże, gdzie usiądźcie w jednej z restauracji z widokiem na rzekę.

Gdzie zjeść w Lublanie

  • Gostilna na Gradu — restauracja na samym zamku, zaskakująco dobra kuchnia w rozsądnych cenach. Spróbujcie tartara wołowego lub štruklji (słoweńskich zawijanek).
  • Druga Violina — urocza restauracja w starym mieście, gdzie pracują osoby z niepełnosprawnościami. Świetne tradycyjne jedzenie słoweńskie, ogromne porcje, przystępne ceny (danie główne 8–12 €).
  • Čokl — najlepsza kawiarnia w mieście dla miłośników specialty coffee. Flat white robią tu rewelacyjne.
  • Fany & Mary — jeśli macie ochotę na brunch, to jest wasze miejsce.

Gdzie nocować w Lublanie

Lublana jest kompaktowa, więc zarezerwujcie nocleg w centrum lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie — wszystko obejdziecie pieszo. Parking w centrum to problem (i jest drogi), więc szukajcie noclegu z własnym parkingiem.

Nasze polecenia: City Hotel Ljubljana (nowoczesny hotel kilka kroków od placu Prešerena) lub Center Ljubljana (apartamenty w historycznym budynku w samym centrum).

Dzień 2. Bled — tak, jest tak piękny jak na zdjęciach

Jezioro Bled z wyspą i kościółkiem

Z Lublany na Bled jedzie się niecałą godzinę. A kiedy po raz pierwszy skręcicie za zakrętem i zobaczycie to jezioro z wyspą i kościółkiem pośrodku… no, wygląda dokładnie jak na Instagramie. Tylko jeszcze piękniej, bo wokół są Alpy i stoisz tam nie wierząc własnym oczom. 😁

Co zobaczyć i robić na Bledzie

Rano ruszajcie wcześnie. To chyba najważniejsza rada dla Bledu — o 8 rano jest tu spokój i cisza, o 10 zaczynają się już zjeżdżać autobusy. Obejdźcie jezioro pieszo lub na rowerze (okrążenie to ok. 6 km, zajmie półtorej godziny w spokojnym tempie z przystankami na zdjęcia).

Pletna na wyspę — tradycyjna drewniana łódka, która przewiezie was na wysepkę pośrodku jeziora. Kosztuje 18 € w obie strony i to przeżycie. Na wyspie stoi kościół Wniebowzięcia NMP, gdzie możecie zadzwonić w dzwon szczęścia (i życzyć sobie, żeby znaleźć miejsce parkingowe latem 😅). Wstęp do kościoła to dodatkowe 12 € od osoby.

Zamek na Bledzie (Blejski grad) stoi na skale nad jeziorem, a widok stamtąd to najlepsza panorama, jaką na Bledzie znajdziecie. Wstęp 15 €. W środku jest małe muzeum, drukarnia i winny sklep — ale przede wszystkim ten widok.

Po południu jedźcie do Wąwozu Vintgar (Soteska Vintgar) — wąski kanion z drewnianymi kładkami nad turkusową rzeką, oddalony 4 km od Bledu. Wstęp 10 €. Wąwóz ma 1,6 km długości i kończy się przy wodospadzie. To bardzo popularne miejsce turystyczne, więc idźcie rano albo późnym popołudniem. Latem w południe nie da się tu dostać — dosłownie, parking jest pełny i wpuszczają ludzi partiami.

💡 WSKAZÓWKA: Jeśli chcecie Bled bez tłumów, idźcie na punkt widokowy Ojstrica — krótkie, ale strome wejście (20 minut) nagrodzone najlepszym widokiem na jezioro i wyspę. Jest za darmo, a turystów tu jest garstka w porównaniu z zamkiem.

Legendarna kremówka z Bledu

Nie możecie wyjechać z Bledu bez spróbowania kremšnity — bledzkiej kremówki. Najsłynniejszą wersję serwują w kawiarni Park prosto nad jeziorem. Jeden kawałek kosztuje ok. 4,50 € i to jest… no, solidna porcja kremu między dwiema warstwami ciasta francuskiego. Szczerze? Jest dobra, ale trochę przereklamowana. Spróbujcie raczej wersji w Šmon Confectionery — mniejszy lokal, lepszy stosunek ceny do jakości, mniej turystów. 😉

Gdzie zjeść na Bledzie

  • Gostilna Pri Planincu — tradycyjna kuchnia słoweńska kawałek od jeziora, lubiana przez miejscowych. Spróbujcie ričetu (kiełbaskę) lub štruklji.
  • Finefood Bled — nowoczesne bistro z lokalnymi produktami, nieco droższe, ale doskonałe.
  • Oštarija Peglez’n — romantyczna restauracja z tarasem, idealna na kolację.

Gdzie nocować na Bledzie

Noclegi bezpośrednio na Bledzie są droższe, ale wygodne. Alternatywą jest zakwaterowanie nad jeziorem Bohinj (20 minut autem) — wyraźnie tańsze i spokojniejsze. Jeśli zostajecie na Bledzie, szukajcie noclegu z parkingiem — w sezonie znalezienie miejsca w centrum to walka.

Nasze polecenia: Penzion Berc (rodzinny pensjonat kilka minut od jeziora) lub Vila Prešeren (butikowy pensjonat na samym brzegu jeziora).

Dzień 3. Bohinj — cichsza i dzikesza siostra Bledu

Jezioro Bohinj w Alpach Julijskich

Dzień 3 należy do jeziora Bohinj, które moim zdaniem jest piękniejsze od Bledu. Tak, powiedziałam to. 😅 Bohinj nie ma wyspy z kościółkiem ani instagramowej panoramy, ale ma coś, co Bled stracił — ciszę, dzikość i uczucie, że jesteście w prawdziwej przyrodzie.

Z Bledu jedzie się tu autem 25 minut. Jezioro otaczają góry Alp Julijskich, woda jest czysta do kąpieli (latem ma ok. 22 °C), a atmosfera jest zupełnie inna — zamiast tłumów z kijkami do selfie spotkacie tu lokalne rodziny na pikniku i pary na paddleboardach.

Co zobaczyć i robić w Bohinju

Zacznijcie dzień przy kościele św. Jana Chrzciciela na wschodnim brzegu jeziora — kamienny kościółek z XIII wieku tuż przy wodzie, fotogeniczny aż boli. Wstęp 5 €.

Stamtąd ruszajcie do wodospadu Savica (Slap Savica) — jednego z najsłynniejszych wodospadów w Słowenii. Z parkingu to ok. 20 minut po schodach w górę (ponad 500 stopni, nie zapomnijcie o porządnych butach trekkingowych). Wstęp 3 €, parking 5 €. Wodospad spada z 78 metrów wysokości i jest zachwycający, zwłaszcza wiosną, gdy jest dużo wody.

Kolejka na Vogel — jeśli chcecie widoków na całe jezioro i Alpy Julijskie z góry, to jest must-do. Kolejka wiezie was na 1 535 m n.p.m. za 21 € w obie strony. Na górze są punkty widokowe, restauracja i łatwe szlaki turystyczne. W pogodny dzień widać Triglav — najwyższą górę Słowenii (2 864 m). My spędziliśmy tam na górze prawie dwie godziny, bo nie mogliśmy przestać robić zdjęć. 😁

Po południu możecie wypożyczyć paddleboard lub kajak na samym jeziorze (ok. 15–20 €/godz.) albo po prostu się wykąpać. Na zachodnim krańcu jeziora jest kamienista plaża, gdzie jest mniej ludzi.

Gdzie zjeść w Bohinju

  • Strud’l — jak nazwa wskazuje, specjalnością są strudlowe, ale mają też świetne zupy i lokalne potrawy. Tuż przy jeziorze.
  • Gostilna Rupa — tradycyjna karczma w Srednja Vas, fantastyczna bohinjska zupa pstrągowa i domowe žlikrofi (nadziewane kluski).
  • Gostilna Mihovc — lubiana przez miejscowych, rzetelna kuchnia, rozsądne ceny.

Gdzie nocować w Bohinju

Jeśli noc spędziliście na Bledzie, dziś się przeprowadzacie. Bohinj to świetna baza także na następny dzień (droga do Soczy). Zarezerwujcie nocleg w okolicy Ribčev Laz lub Stara Fužina.

Nasze polecenia: Hotel Jezero (hotel tuż przy jeziorze w Ribčev Laz) lub Hotel Bohinj (designerski hotel w centrum Ribčev Laz).

Dzień 4. Przełęcz Vršič i droga do doliny Soczy

Schronisko górskie Tičarjev dom na przełęczy Vršič
Foto: Petar Milošević, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

To jest dzień, dla którego cały roadtrip jest wart zachodu. Droga przez przełęcz Vršič (1 611 m n.p.m.) to jedna z najpiękniejszych alpejskich tras w Europie — 50 zakrętów (24 po jednej stronie, 26 po drugiej, wszystkie są ponumerowane), każdy z widokiem, przy którym będziecie chcieli się zatrzymać. Liczcie z tym, że 50 km drogi zajmie wam 3–4 godziny, bo po prostu nie oprzecie się przystankom.

Trasa z Bohinju przez Vršič do Bovca

Z Bohinju jedźcie przez Kranjską Gorę — stąd zaczyna się podjazd na Vršič. Droga jest wąska, ale asfaltowa i dobrze utrzymana. ⚠️ Na zakrętach uważajcie na pojazdy jadące z przeciwka — niektóre odcinki są jednokierunkowe. W szczycie sezonu jeżdżą tędy też autobusy, więc cierpliwość jest wskazana.

Przystanki, których nie możecie pominąć:

Kaplica Rosyjska (Ruska kapelica) — mała drewniana kaplica wzniesiona przez rosyjskich jeńców wojennych podczas I wojny światowej ku pamięci tych, którzy zginęli podczas budowy drogi i w lawinie. To wzruszające i piękne miejsce, krótki spacer z parkingu.

Punkt widokowy na szczycie Vršiča — na samym szczycie przełęczy jest parking i punkt widokowy. Stoi tu schronisko górskie Tičarjev dom, gdzie możecie zjeść zupę lub kiełbaskę z widokiem na Alpy Julijskie. To jest ten moment, kiedy mówicie sobie: „No dobra, Słowenio, masz u mnie.” ☺️

Izvir Soče (Źródło Soczy) — krótki zjazd z przełęczy w kierunku Bovca i zobaczycie tabliczkę do źródła rzeki Soczy. Parking kosztuje 5 €, stąd jest to 20-minutowy spacer do źródła. I tutaj się zaczyna — ta niewiarygodnie turkusowa woda, która będzie wam towarzyszyć przez kolejne dwa dni. Przygotujcie się, że przy źródle będziecie stać z otwartymi ustami.

Ze źródła kontynuujcie serpentynami w dół do doliny Trenta, a potem do Bovca. Po drodze mijacie jeden fotogeniczny punkt widokowy za drugim — dolina się otwiera, rzeka wije się pod wami, a wy zastanawiacie się, dlaczego nie przyjechaliście tu wcześniej.

Do Bovca dotrzecie po południu. Jeśli macie jeszcze energię, zajrzyjcie do Slap Boka — najwyższego wodospadu w Słowenii (106 m), widocznego prosto z drogi. Do bliższego spojrzenia prowadzi krótka ścieżka (30 minut tam i z powrotem).

Gdzie zjeść po drodze / w Bovcu

  • Tičarjev dom na Vršiču — schronisko na szczycie przełęczy, prosta ale rzetelna kuchnia. Zupa i kiełbaska za kilka euro.
  • Gostilna Sovdat w Bovcu — popularna restauracja z tarasem, świetne mięso z grilla i domowe desery.
  • Letni vrt w Bovcu — pizzeria z zaskakująco dobrymi pizzami i przyjaznymi cenami. Idealna po dniu w drodze.

Gdzie nocować w Bovcu

Bovec to główna baza wypadowa w dolinie Soczy. Jest tu mnóstwo noclegów — od kempingów po apartamenty i pensjonaty. Rezerwujcie z wyprzedzeniem — latem zapełnia się szybko.

Nasze polecenia: Hotel Soča (hotel z wellness w centrum Bovca) lub Hotel Sanje ob Soči (stylowy design hotel nad rzeką).

Dzień 5. Dolina Soczy — rafting, wodospady i Kobarid

Turkusowa rzeka Socza w Alpach Julijskich
Foto: MarcusObal, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Dzisiaj jest dzień dla tych, którzy kochają przyrodę i odrobinę adrenaliny. Dolina Soczy (Soška dolina) oferuje jedne z najpiękniejszych naturalnych krajobrazów w całej Europie — i to nie przesada.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Słowenii
6 noclegów — hotele i inne opcje zakwaterowania

Rano: Atrakcje na rzece Soczy

Jeśli jesteście choć trochę żądni przygód, rafting lub kajak na Soczy to absolutne must-do tego roadtripu. Rzeka ma klasę II–III (na niektórych odcinkach IV), więc jest ekscytująca, ale poradzą sobie też początkujący z przewodnikiem.

Rafting kosztuje 35–50 € na osobę za ok. 2–3-godzinny spływ. Polecam Bovec Rafting Team lub Soča Rafting — obie agencje mają świetne opinie i profesjonalnych przewodników. Rezerwujcie z wyprzedzeniem, zwłaszcza latem.

Jeśli rafting to nie wasza bajka, alternatywy: zipline nad doliną Soczy (najdłuższy w Europie, 60 €), canyoning lub po prostu spokojny spacer wzdłuż rzeki.

Popołudnie: Kobarid i wodospad Kozjak

Po obiedzie ruszajcie z Bovca do Kobaridu (20 minut autem). To miasteczko zaskakuje:

Slap Kozjak — wodospad spadający do naturalnego amfiteatru otoczonego omszonymi skałami. Wygląda jak z bajki. Droga z parkingu jest niewymagająca, ok. 30 minut leśną ścieżką. Wstęp 6 €. Dojdźcie aż na koniec do wodospadu — zdjęcia nie oddają sprawiedliwości temu miejscu, ale spróbujcie. To jeden z najpiękniejszych wodospadów, jakie widziałam w życiu.

Muzeum w Kobaridzie — zaskakująco dobre muzeum o bitwie pod Kobarydą z I wojny światowej (opisanej też w powieści Hemingwaya „Pożegnanie z bronią”). Wstęp 7 €. Nawet jeśli nie jesteście fanami historii wojskowej, muzeum jest zrobione tak, że was wciągnie.

Most Napoleona — piękny kamienny most na Soczy, z którego widać ten szalony kolor wody. Zatrzymajcie się tu na zdjęcie.

Jeśli macie czas, zróbcie sobie Kobaridską Szlak Historyczny — okrężna trasa wokół miasta (ok. 5 km, 2–3 godziny), który prowadzi przez włoskie okopy, wodospad i punkty widokowe.

Gdzie zjeść w Kobaridzie

  • Hiša Franko — uwaga, to restauracja z gwiazdką Michelin szefowej kuchni Any Roš. Menu degustacyjne kosztuje ok. 200 € od osoby. Jeśli chcecie sobie pozwolić na jedną wyjątkową kolację podczas całego roadtripu, to jest ta właściwa. Rezerwujcie tygodnie wcześniej.
  • Topli Val — bardziej przystępne ceny, świetne pstrągi z Soczy i domowy makaron. Dania główne 10–18 €.
  • Kotlar — tradycyjna karczma, solidne porcje, miła obsługa.

Gdzie nocować w Kobaridzie

Jeśli nie chcecie jechać z powrotem do Bovca, przenieście się na noc do Kobaridu. Jest tu spokojniejsza atmosfera i bliżej na jutrzejszą trasę.

Nasze polecenia: Rooms Pri Lovrižu (przytulne pokoje kawałek od Kobaridu) lub Hotel Hvala (rodzinny hotel ze słynną restauracją Topli Val).

Dzień 6. Postojna i Predjama — podziemny świat i bajkowy zamek

Zamek Predjama wbudowany w ścianę skalną
Foto: Marco Almbauer, CC0, Wikimedia Commons

Dziś przenosimy się z gór na wybrzeże, a po drodze zatrzymujemy się przy dwóch miejscach, które są absolutnie unikalne — nie tylko dla Słowenii, ale dla całej Europy. Z Kobaridu do Postojny to ok. 2 godziny autem przez Nową Gorycę i autostradą.

Jaskinia Postojna (Postojnska jama)

Największa jaskinia turystyczna w Europie i jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Słowenii. Muszę przyznać — słusznie. Nawet jeśli normalnie jaskinie mnie nie porywają, ta zrobiła na mnie wrażenie. 😅

Zwiedzanie trwa 1,5 godziny, a część trasy pokonujecie kolejką, która wiezie was przez jaskinię z prędkością, przy której zimne powietrze świszczy wam koło uszu (w jaskini jest stałe 10 °C, weźcie kurtkę!). Potem kontynuujecie pieszo wśród stalaktytów i stalagmitów, które wyglądają jak z innego świata.

Bilety: Sama jaskinia 27,90 €, bilet łączony jaskinia + Predjama 35,90 €. Kupujcie łączony — zaoszczędzicie i oba miejsca są warte odwiedzenia. Bilety lepiej zarezerwujcie online z wyprzedzeniem, mają sloty czasowe i w sezonie szybko się zapełniają.

💡 WSKAZÓWKA: Zwiedzanie odbywa się w różnych językach, ale polska wersja nie jest zawsze dostępna. Angielska działa świetnie. Audioguide jest dostępny za dopłatą.

Zamek Predjama (Predjamski grad)

Zaledwie 10 minut od jaskini stoi zamek, który wygląda, jakby ktoś wpasował go w otwór ogromnej jaskini. Bo dokładnie tak się stało — zamek z XIII wieku jest dosłownie wbudowany w ścianę skalną, 123 metry nad ziemią. To jedna z najczęściej fotografowanych budowli w Słowenii i kiedy zobaczycie go na żywo, zrozumiecie dlaczego.

Zwiedzanie zamku zajmuje ok. 45 minut. W środku jest muzeum z historią rozbójniczego rycerza Erazma Predjamskiego, który podobno tu się ukrywał i stawiał opór oblężeniu dzięki tajnemu przejściu w jaskini za zamkiem. Ta historia brzmi jak z Disneya, ale jest prawdziwa. 😁

Wstęp: W bilecie łączonym z jaskinią 35,90 € (patrz wyżej).

Przejazd do Piranu

Z Postojny do Piranu to ok. godzina autem. Dotrzecie po południu/wieczorem i zdążycie na jeden z najpiękniejszych zachodów słońca, jakie w Słowenii zobaczycie.

Gdzie zjeść po drodze

  • W Postojnie: Gostilna Požar — tradycyjna restauracja tuż przy jaskini, rozsądne ceny, dobre jedzenie (dania główne 10–15 €)
  • Albo zjedzcie obiad w Kobaridzie/po drodze, a w Piranie dajcie sobie kolację nad morzem

Gdzie nocować w Piranie

Parkowanie w Piranie to koszmar — miasto jest praktycznie wolne od samochodów. Jest duży parking Fornače na obrzeżach (ok. 15 min pieszo do centrum), gdzie nocleg kosztuje ok. 20 €/noc. Noclegi z własnym parkingiem są tu rzadkie i drogie.

Alternatywa: zarezerwujcie nocleg w Portorožu lub Izoli (10–15 min autem), gdzie parkowanie jest łatwiejsze, a do Piranu jeździcie na wycieczki.

Nasze polecenia: Hotel Piran (4* hotel nad morzem kawałek od placu Tartiniego) lub Old Town Rooms Piran (pokoje w sercu starego miasta).

Dzień 7. Piran — śródziemnomorski klejnot na zakończenie

Widok na nadmorskie miasteczko Piran
Foto: Mateja Jaušovec, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Ostatni dzień należy do słoweńskiego wybrzeża. I jaki to kontrast! Cały tydzień spędziliście w górach, nad jeziorami i rzekami, a nagle stoicie na placu otoczonym weneckimi kamieniczkami, pachnie morzem, solą i grillowanymi rybami. Piran jest jak kawałek Włoch, który zabłądził do Słowenii — i oni go zostawili. ☺️

Co zobaczyć i robić w Piranie

Plac Tartiniego — główny plac nazwany na cześć słynnego skrzypka Giuseppe Tartiniego, który tu się urodził. Elegancki owalny plac otoczony pastelowymi kamienicami. Tu zacznijcie dzień kawą i croissantem w jednej z kawiarni wokół placu.

Mury miejskie — zachowane średniowieczne mury, na które można się wspiąć (za darmo). Widok na czerwone dachy Piranu, morze, a w pogodny dzień aż na włoskie i chorwackie wybrzeże. To chyba najlepszy darmowy punkt widokowy w Słowenii.

Kościół św. Jerzego i dzwonnica — dominanta miasta na wzgórzu nad placem. Na dzwonnicę można wejść za 2 €, a widok jest rewelacyjny. Przypomina trochę Dubrownik, tylko bez 500 innych turystów na metrze kwadratowym.

Spacer wzdłuż wybrzeża — od Piranu przejdźcie się wzdłuż wybrzeża w kierunku Fiarese lub w drugą stronę do Strunjanu, gdzie znajdziecie spokojniejsze plaże i rezerwat przyrody z solankami.

Po południu po prostu zgubcie się w uliczkach starego miasta. Sznury z praniem między domami, koty na parapetach, babcie gadające z okien — to są te momenty, dla których podróżujemy. 😊

Kąpiel

Słoweńskie wybrzeże nie ma plaż jak Chorwacja — są tu głównie betonowe mola i kamieniste plaże. W Piranie główna „plaża” to betonowy taras z drabinkami do morza. Jeśli chcecie porządnej plaży, jedźcie do Strunjanu (10 min autem), gdzie jest jedna z niewielu piaszczystych plaż na słoweńskim wybrzeżu.

Morze jest tu pięknie czyste, a latem ma ok. 24–26 °C.

Gdzie zjeść w Piranie

Piran to raj dla miłośników owoców morza. Ceny są nieco wyższe niż w głębi lądu, ale nadal wyraźnie niższe niż we Włoszech za granicą.

  • Fritolin pri Cantini — nieformalny bar/stoisko ze świeżymi smażonymi rybami i owocami morza. Zamawiacie przy okienku i siadacie na ławce. Ryba z frytkami za 8–12 €. Lokalna klasyka.
  • Pirat — restauracja tuż przy morzu z wyśmienitym makaronem z owocami morza. Dania główne 14–22 €.
  • Riva Piran — nieco bardziej elegancka, piękny taras z widokiem na port. Grillowanego brancina (wilka morskiego) robią tu fantastycznie.
  • Pri Mari — ukryty skarb w uliczkach, domowa atmosfera, wyśmienite czarne risotto z atramentem z mątwy.

💡 WSKAZÓWKA: Zamówcie lokalne wino — Słowenia ma zaskakująco dobre winiarstwo, a w Piranie znajdziecie świetną Malvazję (białe wino z wybrzeża) za 3–4 € za kieliszek. Idealne do owoców morza.

Zachód słońca w Piranie

Ostatni wieczór roadtripu spędźcie na murach miejskich lub na molu przy latarni morskiej na czubku półwyspu. Zachód słońca nad morzem z widokiem na włoskie Alpy w tle to idealna kropka nad i po tygodniu w tym niewiarygodnym kraju.

Gdzie nocować w Piranie (jeśli zostajecie drugą noc)

Patrz polecenia z Dnia 6. Jeśli z Piranu wracacie do domu, rano ruszajcie w drogę — do Krakowa jedzie się autem ok. 8–9 godzin przez Austrię, do Warszawy ok. 11 godzin, albo wróćcie na lotnisko do Lublany (1,5 godziny).

Praktyczne wskazówki na koniec

Co spakować na roadtrip po Słowenii

  • Dobre buty trekkingowe — będziecie chodzić po wąwozach, wodospadach i górskich szlakach. Przeczytajcie nasz poradnik o butach trekkingowych.
  • Lekka kurtka/bluza — nawet latem w górach i jaskiniach jest chłodno (Postojna = 10 °C!)
  • Strój kąpielowy — jezioro Bohinj, rzeka Socza, morze w Piranie
  • Okulary przeciwsłoneczne i krem z filtrem — słoweńskie słońce w górach parzy mocniej, niż się spodziewacie
  • Jeśli chcecie się spakować do bagażu podręcznego, zerknijcie na nasz poradnik, jak spakować się do bagażu podręcznego

Internet i eSIM

Słowenia jest w UE, więc możecie korzystać ze swojego polskiego pakietu bez dopłat (roaming). Jeśli jednak macie ograniczone dane albo jedziecie też za granicę do Chorwacji/Włoch, rozważcie eSIM od Holafly — działa świetnie i nie musicie martwić się o lokalną kartę SIM.

Ubezpieczenie

Nawet w UE może się zdarzyć wszystko — uraz na górskim szlaku, wypadek samochodowy na serpentynach, odwołany lot. Zerknijcie na naszą recenzję SafetyWing, którego używamy na wszystkich naszych podróżach.

Gdzie szukać biletów lotniczych

Tanie bilety lotnicze do Lublany (lub alternatywnych lotnisk jak Triest, Graz, Zagrzeb) szukajcie na Kiwi lub Skyscanner — to sprawdzone portale do porównywania cen.

Co dalej: kolejne artykuły o Słowenii

Chcecie zwiedzić Słowenię dokładniej lub przedłużyć podróż? Oto kolejne wskazówki:

Najczęściej zadawane pytania o roadtripie po Słowenii

Zanim ruszycie, oto odpowiedzi na pytania, które w związku z 7-dniowym roadtripem po Słowenii zadają nam czytelnicy najczęściej.

Słowenia to kraj, który zaskakuje na każdym kroku. Jest mała, ale niewiarygodnie różnorodna — w ciągu jednego tygodnia przeżyjecie alpejskie szczyty, szmaragdowe rzeki, podziemne jaskinie i śródziemnomorskie miasteczko. A kiedy będziecie siedzieć ostatniego wieczoru na molu w Piranie, patrząc na zachód słońca i popijając Malvazję, będziecie myśleć tylko o jednym: kiedy tu wrócicie. ☺️

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!