Wulkany Islandia: aktywny Reykjanes, kratery i gdzie zobaczyć lawę 2026

TL;DRAktywna strefa wulkaniczna od 2021 roku znajduje się na półwyspie Reykjanes, gdzie doszło już do dwunastu erupcji. Ewakuowane Grindavík wciąż jest zamknięte dla turystów, ale bezpiecznie można zwiedzić pola lawy przy wulkanie Fagradalsfjall, obszar geotermalny Krýsuvík/Seltún oraz gejzer Gunnuhver – wszystko bezpłatnie. Płynącej lawy nikt nie zagwarantuje, ale pewność daje Lava Show w Reykjaviku lub Vík (od 5900 ISK). Najbardziej „marsjański” krajobraz znajdziesz na północy, przy jeziorze Mývatn – pole Hverir, krater Krafla z jeziorem Víti oraz labirynt lawowy Dimmuborgir. Erupcje mają charakter efuzywny, więc lot przez Keflavík jest całkowicie bezpieczny. Najlepiej jechać od końca maja do połowy października.

Wiatr uderza cię w twarz od razu, gdy tylko po raz pierwszy wychodzisz z hali lotniska w Keflavíku, a w powietrzu unosi się zapach wilgotnej ziemi i lekkiej siarki. Wokół rozciąga się nieskończona równina czarno-szarej lawy porośnięta grubą warstwą mchu, przez co masz wrażenie, jakby ktoś właśnie wysadził cię na innej planecie. Dokładnie tak pamiętam nasz przylot na Islandię — Lukáš i ja przylecieliśmy na przełomie września i października 2018 roku, żeby na własne oczy zobaczyć islandzkie wulkany z bliska.

Żadnego łagodnego wprowadzenia — ten kraj od razu wrzuca cię w swój surowy i całkowicie fascynujący świat. Naszym głównym celem była wtedy przyroda i oczywiście interesowało nas też, jak wyglądają islandzkie wulkany z bliska.

Choć wtedy nie zobaczyliśmy płynącej lawy, bo akurat panował spokojniejszy okres, wulkaniczny i geotermalny krajobraz przeżyliśmy w wielu miejscach. Już pierwszego dnia spacerowaliśmy wśród bulgoczących jeziorek, a gdy dziewiątego dnia naszego roadtripu staliśmy na północy przy jeziorze Mývatn, czułam się dosłownie jak na Marsie.

W ostatnich latach sytuacja jednak bardzo się zmieniła i aktywność wulkaniczna na półwyspie Reykjanes zajmuje pierwsze strony gazet praktycznie bez przerwy. Od 2021 roku obszar w pobliżu lotniska ożył i erupcje następują tu jedna po drugiej.

W tym artykule znajdziesz kompletny przewodnik po wulkanicznej Islandii i mnóstwo wskazówek, co zobaczyć i robić w aktywnych rejonach. Podpowiem ci, gdzie znajdziesz najpiękniejsze jeziorka kraterowe, jak obecnie wygląda kwestia bezpieczeństwa i dlaczego właściwie nie musisz się bać, że jakaś erupcja odwoła ci lot do domu.

Treść artykułu

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu

  • Samolotom nie grozi niebezpieczeństwo: Erupcje na półwyspie Reykjanes są efuzywne, co oznacza, że lawa wypływa spokojnie i nie powstaje popiół wulkaniczny. Lotnisko Keflavík działa bez ograniczeń.
  • Gdzie zobaczyć geotermalne cuda za darmo: Obszar Krýsuvík i Seltún (kawałek od lotniska) oferuje przepiękne kolorowe błotne jeziorka i gorące źródła.
  • Ewakuowany Grindavík: Miasteczko jest z powodu pęknięć w ziemi zamknięte dla turystów i ściśle strzeżone, uszanuj to i nie próbuj się tam dostać.
  • Najlepszy wulkaniczny krajobraz jest na północy: Jeśli chcesz zobaczyć księżycowy pejzaż, wyrusz nad jezioro Mývatn, przejdź się przez bulgoczące Hverir i zajrzyj do krateru Víti przy wulkanie Krafla.
  • Płynącej lawy nikt nie zagwarantuje: Zobaczenie świeżej lawy zależy od ogromnego szczęścia i trwającej erupcji, ale w Reykjavíku możesz wybrać się na Lava Show, gdzie pokażą ci stopioną lawę na żywo.
  • Bezpieczeństwo przede wszystkim: Przed każdą wyprawą w plener absolutnie zawsze sprawdzaj stronę safetravel.is.

Kiedy jechać i jak się tam dostać

Islandia to co prawda destynacja całoroczna, ale jeśli chcesz cieszyć się roadtripem bez ciągłego stresu związanego ze śnieżycami i nieprzejezdnymi drogami, najlepiej wyruszyć od końca maja do połowy października. Z Warszawy latają sezonowe połączenia (m.in. Wizz Air i LOT), które trwają około czterech godzin, ale świetnym wyborem jest też Icelandair z przesiadką — ta linia oferuje niesamowity program Stopover, dzięki któremu możesz zrobić sobie na Islandii postój nawet na siedem nocy bez dopłaty do biletu przy locie przez Atlantyk.

Tanich biletów tradycyjnie szukamy na porównywarkach lotów — to nasz ulubiony sposób na porównywanie cen, tylko uważaj na stare drukowane przewodniki, które często wspominają tanie linie PLAY Airlines, bo te już jesienią 2025 roku zbankrutowały. Jeśli planujesz podróż na sierpień 2026, przygotuj się na kompletne szaleństwo, bo 12 sierpnia Islandia przeżyje całkowite zaćmienie Słońca widoczne bezpośrednio z Reykjavíku i Reykjanesu — noclegi są wyprzedane z ogromnym wyprzedzeniem, a ceny biletów astronomiczne.

Do zwiedzania wulkanów i kraterów poza stolicą będziesz na sto procent potrzebować samochodu, bo komunikacja publiczna poza metropolią działa raczej tylko ograniczenie latem. Lukáš i ja od dawna mamy dobre doświadczenia z porównywarką wypożyczalni samochodów, z której korzystamy na całym świecie. Zdecydowanie dopłać jednak za solidne ubezpieczenie od uszkodzenia lakieru przez popiół i piasek (SAAP), bo islandzki wiatr potrafi dosłownie zpiaskować auto do blachy drobnym pyłem wulkanicznym w kilka minut.

Weź też pod uwagę, że od 2026 roku na Islandii obowiązuje nowy podatek kilometrowy zamiast paliwowego, który dla samochodów osobowych i SUV-ów wynosi 6,95 ISK (około 0,20 zł) za każdy przejechany kilometr — wypożyczalnia niezawodnie doliczy ci go przy zwrocie auta. I mała, ale absolutnie kluczowa rada z praktyki: na Islandii wieje tak mocno, że gdy nieostrożnie otworzysz drzwi samochodu, wiatr może je wyrwać z zawiasów, czego żadne ubezpieczenie nie pokrywa, więc zawsze parkuj pod wiatr i przy otwieraniu trzymaj drzwi mocno obiema rękami.

Gdzie się zatrzymać i ile to kosztuje

Najlepszą strategiczną bazą do zwiedzania południowo-zachodniej Islandii i aktywnego półwyspu Reykjanes jest jednoznacznie sam Reykjavík lub miasteczka w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Nie musisz się bać — obecna aktywność wulkaniczna w żaden sposób nie zagraża stolicy, bo erupcje mają miejsce około czterdziestu kilometrów dalej, a lawa spływa do niezamieszkanych dolin.

Noclegi na Islandii nigdy nie były tanie, a w sezonie ceny jeszcze rosną, dlatego idealnie jest rezerwować wszystko z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

💡 Konkretne propozycje noclegów (ceny i dostępność sprawdzisz przez Booking, rezerwuj w porę — w sezonie i wokół zaćmienia 2026 znikają na miesiące naprzód):

Za przyzwoity dwuosobowy pokój w prostszym guesthousie ze wspólną łazienką zapłacisz około 15 000 do 20 000 ISK za noc (mniej więcej 450 do 610 zł), podczas gdy klasyczne hotele w centrum Reykjavíku z własną łazienką i śniadaniem zaczynają się mniej więcej od 30 000 ISK (ponad 900 zł) za noc.

Booking.com to nasza ulubiona wyszukiwarka hoteli i szczególnie na Islandii niesamowicie opłacało nam się szukać noclegów, które mają do dyspozycji małą wspólną kuchnię. Gotując własne kolacje z lokalnych produktów, zaoszczędzisz ogromne pieniądze, bo jedzenie w restauracjach odetnie od budżetu naprawdę gigantyczną kwotę.

Aktywny Reykjanes: 5 miejsc, które musisz zobaczyć

Półwysep Reykjanes funkcjonuje jak ogromne laboratorium geologiczne na żywo i to właśnie tutaj mają obecnie miejsce najbardziej znane islandzkie erupcje wulkaniczne. Od marca 2021 roku obszar ożył z niewiarygodną aktywnością i doszło tu już do dwunastu erupcji, które kompletnie przepisały lokalne mapy.

Cały półwysep leży bezpośrednio na uskoku, gdzie od siebie odsuwają się płyta północnoamerykańska i euroazjatycka, więc ziemia tutaj dosłownie oddycha, pęka i w wielu miejscach syczy. Przyjrzyjmy się konkretnym miejscom, które możesz tu obejrzeć całkowicie bezpiecznie.

1. Krýsuvík i Seltún (geotermalna bajka)

Gdy dotarliśmy na Islandię, już pierwszego dnia z lotniska skierowaliśmy się do obszaru geotermalnego Krýsuvík, który na mapach często oznaczany jest jako Seltún i leży około pół godziny jazdy od Reykjavíku. To absolutnie urokliwe miejsce zaledwie kawałek od głównej drogi, gdzie po wybudowanych drewnianych chodniczkach spacerujesz bezpośrednio wśród gorących źródeł i bulgoczącego błota.

Spędziliśmy tam wtedy bardzo przyjemną godzinę na robieniu zdjęć i po raz pierwszy na własnej skórze poczuliśmy ten charakterystyczny siarkowy zapach i syczącą parę.

Ziemia gra tutaj absolutnie niewiarygodnymi odcieniami jaskrawej żółci, ceglastej czerwieni i jadowitej zieleni, o co dbają rozmaite wypłukane minerały i drobne bakterie termofilne, dla których to ekstremalne środowisko jest naturalnym domem.

Wstęp jest tu całkowicie bezpłatny, obszar jest doskonale dostępny, a do tego nie tłoczą się tu autobusy pełne turystów jak na pobliskim słynnym Złotym Kręgu, więc możesz cieszyć się tą surową islandzką atmosferą w naprawdę przyjemnym spokoju.

2. Gunnuhver i Most między kontynentami

Jeśli będziesz samochodem zwiedzać zachodnie wybrzeże półwyspu Reykjanes, absolutnie nie możesz pominąć przystanku przy polu geotermalnym Gunnuhver. To ogromnie potężny i zaskakująco głośny wypływ błota, z którego unosi się tak gęsta para, że czasem naprawdę nie zobaczysz nawet kroku przed sobą, a dźwięk uchodzących gazów miejscami przypomina raczej startujący odrzutowiec.

Według starej islandzkiej legendy straszy tu zły duch imieniem Gudrun, którego miejscowy sprytny ksiądz na wieki uwięził w gorącym źródle, a gdy stoisz tam akurat w tej huczącej, gęstej mgle, w te opowieści całkiem łatwo uwierzysz 😅.

Zaledwie kawałek dalej drogą w kierunku północnym znajdziesz tak zwany Most między kontynentami (Bridge Between Continents), czyli około piętnastometrową metalową kładkę, która elegancko wygina się nad głęboką piaszczystą szczeliną w czarnym polu lawy.

Symbolicznie łączy Europę i Amerykę Północną, więc możesz dosłownie przebiec z jednej potężnej płyty tektonicznej na drugą w ciągu zaledwie kilku sekund. To dość szybki i ciekawy przystanek na rozprostowanie nóg po długim locie, za który do tego znów nie płacisz absolutnie żadnego wstępu.

3. Ewakuowany Grindavík i pola lawy Fagradalsfjall

Gdy dziś w gazetach mówi się o islandzkich wulkanach, większość ludzi wyobraża sobie właśnie okolice małego rybackiego miasteczka Grindavík, które jeszcze do niedawna było domem dla niecałych czterech tysięcy mieszkańców. Z powodu ogromnych pęknięć w ulicach i ekstremalnej ilości magmy pod powierzchnią ziemi (pod koniec maja 2026 zmierzono tu rekordowe ponad 26 milionów metrów sześciennych) miasto musiało jednak zostać kompletnie ewakuowane i zmieniło się raczej w smutne miasto duchów.

Władze ściśle zakazują tu wstępu, wszystkich dróg dojazdowych pilnują ratownicy, a obszar jest naprawdę niebezpieczny dla życia, więc proszę, nie próbuj się tam z ciekawości w żaden sposób przedostać i uszanuj zamknięcia.

Możesz jednak bez problemu wybrać się na przygotowane parkingi przy wulkanie Fagradalsfjall, gdzie miały miejsce pierwsze znane erupcje w latach 2021–2023. Do zobaczenia są tu ogromne i fascynujące nowe pola lawy, z których w niektórych miejscach nadal unosi się lekki dym, choć sama lawa już nie płynie.

Prowadzą tędy świetnie oznakowane trasy — najpopularniejsza trasa A ma około siedmiu kilometrów i zajmie ci dwie do trzech godzin dość stromego podejścia, natomiast krótsza trasa C oferuje mniej więcej czterokilometrową i jeszcze bardziej stromą wędrówkę z rewelacyjnymi widokami. Sam rozległy parking u podnóża jest płatny, a opłatę bardzo wygodnie uregulujesz przez lokalną aplikację mobilną.

4. Blue Lagoon i wulkaniczne napięcie

Ikoniczna Błękitna Laguna (Blue Lagoon) z przepiękną mlecznoniebieską wodą leży w bezpośrednim sąsiedztwie silnie aktywnej strefy wulkanicznej Svartsengi i w ostatnich latach przeszła naprawdę bardzo burzliwy okres z powodu pobliskich erupcji. Ze względu na narastającą aktywność wulkaniczną miejscowi ratownicy musieli ją kilkakrotnie prewencyjnie ewakuować, a chronić ją muszą teraz nowo zbudowane ogromne wały ziemne, których zadaniem jest odprowadzenie ewentualnego strumienia nieokiełznanej lawy.

Kompleks ma co prawda świetnie dopracowany plan ewakuacji i od wiosny 2026 roku został ponownie bezpiecznie otwarty w tak zwanym trybie dynamicznym, ale jako gość musisz po prostu liczyć się z tym, że sytuacja może się zmienić z dnia na dzień, a twoja długo planowana rezerwacja może zostać odwołana.

Woda w lagunie ma cudownych 37 do 40 stopni i zawiera lecznicze błoto krzemionkowe, które możesz sobie jako naturalną maseczkę nałożyć na twarz bezpośrednio podczas kąpieli. Podstawowy bilet wyniesie cię około 11 990 ISK (nieco ponad 360 zł), a rezerwacja na długie tygodnie naprzód jest dziś absolutną koniecznością.

Mała praktyczna rada dla pań: ta mineralna woda robi co prawda cudowne rzeczy ze skórą, ale z twoich pięknych włosów zrobi twardą, nieposłuszną słomę na kilka długich dni, więc koniecznie posmaruj je grubą warstwą odżywki z szatni jeszcze przed wejściem do wody i spnij je wysoko do góry.

5. Sky Lagoon jako spokojniejsza alternatywa

Jeśli ryzyko wulkaniczne wokół Błękitnej Laguny trochę cię przeraża albo po prostu nie chcesz spędzać czasu w masowych tłumach turystów, Reykjavík oferuje jedną absolutnie fantastyczną i znacznie nowszą alternatywę o nazwie Sky Lagoon. Leży zaledwie kilka minut jazdy od centrum stolicy, więc dostaniesz się tam bez problemu, a w przeciwieństwie do księżycowego pustkowia na półwyspie Reykjanes oferuje zapierający dech w piersiach basen infinity, który optycznie idealnie zlewa się z chłodnymi wodami Oceanu Atlantyckiego.

Woda jest tu cudownie czysta, gorąca, a cały teren otoczony jest sztucznymi klifami z ciemnego bazaltu i tradycyjnymi islandzkimi domkami porośniętymi trawą. Wstęp z podstawowym pakietem Pure, który obejmuje absolutnie niesamowity siedmiostopniowy islandzki rytuał Skjól, kosztuje między 12 000 a 14 000 ISK (mniej więcej 370 do 430 zł).

Podczas tego rytuału między innymi rozgrzejesz się w przeszklonej saunie z ogromnym oknem i widokiem na ocean, przejdziesz przez zimną, orzeźwiającą mgłę, a na zakończenie natrzesz ciało peelingiem solnym, co całościowo wypada o wiele bardziej intymnie i luksusowo niż słynniejsza Blue Lagoon.

💡 Wskazówka: Bilety i zorganizowane wycieczki (po Islandii i okolicy) warto kupić z wyprzedzeniem online na GetYourGuide, w sezonie szybko się zapełniają.

Kratery i jaskinie lawowe południa i zachodu

Jeśli niesamowicie interesuje cię aktywność wulkaniczna, ale islandzkie wulkany akurat na złość nie wypluwają żadnej lawy, zdecydowanie nie musisz rozpaczać. Południowa i zachodnia część wyspy oferuje niewiarygodną ilość prastarych kraterów, doskonale zachowanych kalder i tajemniczych podziemnych jaskiń, które możesz obejrzeć w całkowitym bezpieczeństwie i bez obaw przed nieoczekiwaną erupcją.

Do tego ogromna ich część znajduje się w idealnym zasięgu spokojnej jednodniowej wycieczki ze stolicy.

1. Kerið (czerwony krater z niebieskim okiem)

Przystanek przy majestatycznym kraterze Kerið był jednym z naszych pierwszych wielkich przeżyć już pierwszego dnia islandzkiej podróży. Ten starożytny krater wulkaniczny, którego wiek geolodzy szacują na ponad trzy tysiące lat, ma niewiarygodnie nasycone czerwone ściany utworzone z grubego żużlu wulkanicznego, a na jego dnie leży jaskrawoniebieskie, nieprzezroczyste jeziorko.

Ten naturalny kolorowy kontrast na żywo jest jeszcze o wiele bardziej robiący wrażenie niż na jakiejkolwiek wyretuszowanej fotografii z internetu — spędziliśmy tam wtedy mnóstwo czasu na cichym obserwowaniu odbić na spokojnej tafli wody.

Możesz wygodnie przejść się po całej górnej krawędzi krateru, skąd rozpościera się naprawdę cudowny panoramiczny widok na barwną okolicę, a potem po przygotowanych drewnianych schodach zejść na sam dół, prosto do wody.

Kerið znajduje się na niesamowicie popularnej trasie turystycznej Złotego Kręgu (Golden Circle) i jako jeden z nielicznych czysto przyrodniczych zabytków na całej Islandii ma płatny wstęp, który obecnie wynosi 600 ISK od osoby (około 20 zł), przy czym dzieci do dwunastego roku życia mają na szczęście wstęp całkowicie za darmo.

2. Jaskinie lawowe Raufarhólshellir i Vatnshellir

Chcesz zobaczyć na własne oczy, co dokładnie dzieje się głęboko pod powierzchnią ziemi po tym, jak przepłynie tędy z ogromną prędkością rozżarzona płynna magma? Około trzydziestu minut wygodnej jazdy od Reykjavíku znajdziesz bardzo popularną jaskinię Raufarhólshellir, czyli masywny, kilometrowej długości tunel lawowy z pięknie kolorowymi mineralnymi ścianami i przepięknymi lodowymi stalagmitami, które tworzą się tu naturalnie w chłodniejszych miesiącach zimowych.

Podstawowa godzinna wycieczka z bardzo zabawnym miejscowym przewodnikiem kosztuje około 8 900 ISK (mniej więcej 270 zł) i bezpiecznie zabierze cię w tajemnicze miejsca, do których sam raczej byś się nie odważył.

Kolejną naprawdę świetną i nieco dziksą opcją jest jaskinia Vatnshellir, która kryje się na urokliwym półwyspie Snæfellsnes na zachodzie kraju i do której ostrożnie schodzi się po wąskich krętych metalowych schodach aż na solidną głębokość trzydziestu pięciu metrów. Wstęp jest tu jak na islandzkie warunki nieco przyjaźniejszy i wyniesie mniej więcej 5 400 ISK dla dorosłego (około 160 zł).

W obu przypadkach na początku wycieczki dostaniesz kask ochronny z czołówką i musisz przygotować się na to, że głęboko pod ziemią przez cały rok utrzymuje się bardzo nieprzyjemny chłód, więc koniecznie zabierz ciepłą zimową kurtkę i rękawiczki nawet w środku lata.

3. Zejście do wnętrza wulkanu Þríhnúkagígur

To absolutny unikat geologiczny i zupełnie nigdzie indziej na całej naszej planecie podobnej szalonej atrakcji nie znajdziesz. Wulkan o nazwie Þríhnúkagígur (spróbuj wymówić tę nazwę trzy razy szybko pod rząd 😁) jest co prawda udokumentowanie wygasły już od około czterech tysięcy lat, ale niewiarygodne jest w nim to, że jego ogromna komora magmowa po ostatniej erupcji po prostu nie zapadła się do środka, jak zwykle się to zdarza, lecz pozostała doskonale zachowana.

Wyspecjalizowana agencja Inside the Volcano organizuje tu w sezonie od maja do października fascynujące wyprawy, podczas których specjalną otwartą kolejką linową spuszczą cię równe sto dwadzieścia metrów w głąb prosto do ogromnego wnętrza ziemi, które na ścianach dosłownie jaśnieje wszystkimi możliwymi kolorami od fioletu przez jadowitą żółć aż po nasyconą czerwień.

To niesamowicie ekskluzywne i wizualnie oszałamiające przeżycie, za które jednak solidnie sobie dopłacisz, bo bilet kosztuje grubo ponad 50 000 ISK (ponad 1 500 zł), a ze względu na ograniczoną pojemność musisz go rezerwować na długie miesiące naprzód bezpośrednio przez oficjalną stronę organizatora.

Cała ta wycieczka zajmie ci z planu około pięciu do sześciu godzin, bo do samego jaru wulkanu musisz najpierw przejść pieszo około trzech kilometrów przez dość szorstkie pole lawy. W ogromnej cenie wycieczki na szczęście wliczona jest też tradycyjna gorąca islandzka zupa mięsna na natychmiastowe rozgrzanie po powrocie na powierzchnię, ale z własnego doświadczenia z radością możemy potwierdzić, że gdy się odezwiesz, chętnie przygotują ci z wyprzedzeniem także absolutnie pyszną bezmięsną wersję warzywną ☺️.

4. Krater Grábrók na zachodzie

Jeśli jedziesz z Reykjavíku w kierunku północno-zachodnim główną drogą okrężną numer jeden (Ring Road), koniecznie zrób sobie krótki przystanek przy kraterze wulkanicznym Grábrók. Ten pięknie ukształtowany krater, który wznosi się tuż przy drodze, to idealne miejsce, gdzie możesz rozprostować nogi podczas długiej jazdy.

Powstał około trzech tysięcy lat temu podczas potężnej erupcji szczelinowej i dziś jest w dużej części pokryty niesamowicie miękkim, szarozielonym islandzkim mchem.

Wejście na górę jest absolutnie niewymagające i poradzą sobie z nim nawet małe dzieci, bo aż na sam szczyt krawędzi krateru prowadzą bardzo dobrze utrzymane drewniane schody, które chronią kruchą przyrodę przed zadeptaniem.

Ze szczytu roztacza się zapierający dech w piersiach widok w głęboki jar samego krateru oraz na rozległe okoliczne pole lawy Borgarfjörður, przy czym cała ta mała ekspedycja zajmie ci mniej więcej trzydzieści minut i nie płaci się tu żadnego wstępu.

Mývatn i północ Islandii: gdzie czujesz się jak na Marsie

Jeśli w swojej podróży szukasz najbardziej epickiego i surowego wulkanicznego krajobrazu, po prostu musisz wyruszyć aż na daleką północ. Gdy podczas naszego jesiennego roadtripu dotarliśmy dziewiątego dnia w rozległy rejon jeziora Mývatn, zupełnie zabrakło mi słów.

Wszędzie wokół nas były głębokie pęknięcia, symetryczne kratery, syczące dziury w ziemi i ogromne, ciemnoczarne pola lawy, które ciągnęły się aż po horyzont. Północny wulkan o nazwie Krafla co prawda od jakiegoś czasu spokojnie śpi, ale jego dzikie otoczenie bez wątpienia należy do jednych z najciekawszych miejsc całego tego nordyckiego kraju.

1. Hverir i Námafjall

Ogromne pole geotermalne Hverir, które znajduje się bezpośrednio u podnóża zabarwionej góry Námafjall, rozpoznasz niezawodnie już z daleka po wielkich, wznoszących się ku niebu obłokach pary, a także po bardzo specyficznym i dość intensywnym siarkowym zapachu, który wiernie przypomina zepsute jajka.

Gdy tylko po kilku minutach przyzwyczaisz się do tego osobliwego zapachu, czeka cię niewiarygodny spacer dosłownie po księżycowym krajobrazie pokrytym szarym, głośno bulgoczącym błotem i małymi kopczykami poukładanych kamieni, z których z ogromnym, wręcz przerażającym sykiem nieustannie ucieka wrząca para z głębin ziemi.

Ziemia gra tu absolutnie niewiarygodnymi barwami, przy czym w widoku dominuje nasycona ochra i krzykliwa pomarańcz, a wszędzie wokół niebezpiecznych wypływów z dobrego powodu zbudowane są niskie sznurowe barierki, za które pod żadnym pozorem zdecydowanie nie wolno wchodzić.

Temperatura bulgoczącego błota i uchodzącej pary jest tu naprawdę ekstremalna, a wpadnięcie przez pomyłkę do gorącej ziemi oznaczałoby natychmiastowe, zagrażające życiu poparzenia. Sam wstęp na teren Hverir jest dla wszystkich odwiedzających całkowicie darmowy, tylko przy rozległym parkingu znajdziesz nowoczesne automaty do opłaty za parkowanie.

2. Wulkan Krafla i krater Víti

Zaledwie kawałek drogi samochodem za wzgórzem od siarkowego Hverir leży ogromna kaldera wulkanu Krafla, a Lukáš i ja dotarliśmy tu wtedy przy dość chłodnej i wietrznej pogodzie, co moim zdaniem tylko doskonale spotęgowało tę surową, nieprzyjazną atmosferę całego miejsca.

Największą wizualną atrakcją jest tu ogromny krater eksplozywny o nazwie Stóra-Víti, który powstał podczas wyjątkowo masywnej i niszczycielskiej erupcji w 1724 roku. Wewnątrz tego majestatycznego krateru znajdziesz dziś niesamowite, w fascynujący sposób nieprzezroczyście niebieskie jeziorko, które niebywale ostro kontrastuje z okolicznymi stromymi, ciemnoczerwonawymi ścianami i ośnieżonymi szczytami w oddali.

Przyjemny spacer bezpośrednio wokół górnej krawędzi krateru jest w miarę bezpieczny, o ile akurat nie panuje silny gołoledź, i zajmie ci mniej więcej jedną godzinę wolniejszego marszu, przy czym widoki na okoliczne nieskończone i ciemne pola lawy Leirhnjúkur są absolutnie fantastyczne.

Nie trzeba tu płacić żadnego wstępu, a kawałek poniżej samego wulkanu zobaczysz nawet ogromną i architektonicznie ciekawą elektrownię geotermalną, która bardzo sprytnie wykorzystuje nieokiełznaną siłę ukrytego wulkanu do produkcji ekologicznej energii dla całego okolicznego regionu.

3. Lawowe miasto Dimmuborgir

Niemal na wyciągnięcie ręki od spokojnej tafli jeziora Mývatn znajdziesz ogromny obszar zwany Dimmuborgir, co całkiem dokładnie tłumaczy się jako Ciemne zamki. I muszę przyznać, że ta dramatyczna nazwa pasuje tu absolutnie idealnie i doskonale oddaje tutejszy nastrój.

To niesamowicie rozległe pole pełne najbardziej bizarnych formacji lawowych, wysokich czarnych wież, kruchych łuków i ponurych jaskiń, które powstały ponad dwa tysiące lat temu w chwili, gdy ogromne jezioro lawy nagle ostygło, a jego cienkie sklepienie z wielkim hukiem zapadło się samo w sobie.

Bezpośrednio przez ten lawowy labirynt prowadzą doskonale przygotowane i kolorowo bardzo dobrze oznakowane szlaki o różnym stopniu trudności i długości, więc możesz tu spędzić tylko szybkie trzydzieści minut, ale spokojnie i kilka długich godzin błądzenia wśród czarnych skał.

W bogatej islandzkiej mitologii od dawna wierzy się, że tajemniczy Dimmuborgir jest prawdziwą bramą do samego podziemia i domem złych trolli, a w okresie Bożego Narodzenia podobno chowają się tu przed ludźmi słynne i psotne islandzkie skrzaty świąteczne, zwane po angielsku Yule Lads.

lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać na Islandii
4 noclegi — hotele i inne opcje zakwaterowania
lukas a lucka
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać na Islandii
4 noclegi — hotele i inne możliwości zakwaterowania

4. Eksplozywny krater Hverfjall

Skoro będziesz już przy Mývatn, twojej uwadze zdecydowanie nie umknie doskonały, ogromny stożek z czarnego popiołu wulkanicznego, który majestatycznie wznosi się nad całym jeziorem i przypomina wielką babkę, którą ktoś ot tak tu postawił. Ten symetryczny krater eksplozywny nosi nazwę Hverfjall i stanowi jedną z najlepszych i najszybszych możliwości, by na Islandii wspiąć się na szczyt naprawdę dużego wulkanu bez konieczności posiadania przewodnika czy specjalnego sprzętu wspinaczkowego.

Droga na górę po przygotowanej żwirowej ścieżce da ci co prawda trochę w kość na uda, ale samo strome podejście trwa tylko coś koło dziesięciu do piętnastu minut, więc poradzi sobie z nim każdy przeciętnie sprawny podróżnik.

Na górze otworzy ci się zapierający dech w piersiach widok w gigantyczną czarną misę samego krateru, którego średnica przekracza jeden kilometr, i możesz przejść się po całej jego górnej krawędzi, skąd rozciąga się cudowny panoramiczny widok na cały rejon jeziora Mývatn, i to znów zupełnie bez płacenia jakiegokolwiek wstępu.

💡 Wskazówka: Bilety i zorganizowane wycieczki (po Islandii i okolicy) warto kupić z wyprzedzeniem online na GetYourGuide, w sezonie szybko się zapełniają.

Mapa ciekawych miejsc do telefonu

✈️ Tanie loty
Islandia: najtańsze loty od 114 €
Porównaj wszystkie linie i znajdź najtańsze terminy. · Więcej tanich lotów →
Znajdź lot →

Ogień i lód: kolejne niezapomniane przeżycia wśród żywiołów

Islandia zdecydowanie nie jest tylko o lawie i ogniu, ale przede wszystkim o fascynującym i nieustannym pojedynku dwóch ekstremalnych żywiołów przyrody, bo około jedenaście procent powierzchni całej wyspy pokrywają masywne i starożytne lodowce.

Zobaczyć taką ogromną masę lodu z daleka z auta to fajne przeżycie, ale stanąć bezpośrednio na niej, poczuć ten wszechobecny mróz i na własne uszy usłyszeć, jak pod tobą lodowiec nieustannie cicho pęka i oddycha, to zupełnie inna liga podróżowania, której nie powinieneś sobie odpuścić.

1. Chodzenie po lodowcach Sólheimajökull i Skaftafell

Podstawowa i absolutnie krytyczna zasada, od której nie ma odstępstw, brzmi: na żaden lodowiec nigdy i pod żadnym pozorem nie wchodź sam bez doświadczonego miejscowego przewodnika, bo pod cienką i kuszącą warstwą śniegu czają się dziesiątki metrów głębokie i śmiertelnie niebezpieczne szczeliny. Najdostępniejsze i niesamowicie popularne wędrówki po lodowcach znajdziesz na całej długości południowego wybrzeża, przy czym najczęściej wyrusza się na piękny jęzor Sólheimajökull, który leży zaledwie około dwie godziny jazdy samochodem z Reykjavíku i gdzie lód jest w fascynujący sposób gęsto poprzetykany czarnymi pasami popiołu wulkanicznego z historycznych erupcji.

Drugą, jeszcze nieco bardziej dramatyczną możliwością jest rozległy lodowiec Skaftafell na bardziej odległym południowym wschodzie, gdzie lodowa masa otwiera się przed tobą w jeszcze bardziej monumentalnej skali i oferuje zapierające dech w piersiach widoki w zieloną dolinę.

Za podstawową wędrówkę z wyposażeniem, która zwykle zajmuje trzy do pięciu godzin z półtorej godziny czystego czasu spędzonego na marznięciu na lodzie, zapłacisz w miejscowych agencjach od 12 000 ISK w górę (około 370 zł), przy czym przewodnik z wyprzedzeniem wypożyczy ci kask ochronny, uprząż, ostre raki na buty i turystyczny czekan.

2. Jaskinie lodowe pod lodowcem Katla

Wejść do lodowatego wnętrza lodowca i dać się ze wszystkich stron otoczyć krystalicznie czystym i nasyconym niebieskim lodem należy do absolutnie najbardziej ikonicznych przeżyć, jakie możesz sobie na Islandii zafundować, ale przy tych naturalnych niebieskich jaskiniach musisz trafić na właściwy sezon zimowy, inaczej z powodu topniejącej wody w ogóle nie dostaniesz się do środka.

Jeśli jednak podróżujesz latem i koniecznie chcesz zobaczyć jakąś jaskinię lodową, jedyną dostępną naturalną możliwością są dzikie jaskinie ukryte pod potężnym lodowcem Katla w pobliżu miasteczka Vík, które dzięki swojemu specyficznemu położeniu są z przewodnikiem dostępne przez cały rok.

Nie oczekuj tam jednak tego jaskrawoniebieskiego i prześwietlonego koloru, który znasz z popularnych zdjęć na Instagramie od zimowych podróżników. Lód na lodowcu Katla jest bowiem masowo przemieszany z ciemnoczarnym popiołem wulkanicznym, więc cała jaskinia wygląda o wiele bardziej ciemno, ponuro i dramatycznie, jakbyś nagle znalazł się w scenografii jakiegoś filmu sci-fi z zupełnie innej, nieprzyjaznej planety.

3. Snorkeling w szczelinie tektonicznej Silfra

Choć może to brzmieć jak kompletne szaleństwo — dobrowolnie wejść w piance do wody, która nawet w środku lata ma temperaturę zaledwie dwóch do czterech stopni Celsjusza — snorkeling w szczelinie Silfra wewnątrz parku narodowego Þingvellir należy do najlepszych światowych miejsc nurkowych.

Chodzi bowiem o wąską i niesamowicie głęboką szczelinę tektoniczną leżącą dokładnie między płytą północnoamerykańską a euroazjatycką, więc podczas pływania znajdziesz się dosłownie w wodnej próżni między dwoma ogromnymi kontynentami.

Lodowata woda przybywa tu przez długie dziesiątki lat przez podziemne pola lawy z topniejącego lodowca Langjökull, dzięki czemu przechodzi tak ekstremalną filtrację, że jest absolutnie krystalicznie czysta, a widoczność pod powierzchnią bez problemu przekracza równe sto metrów.

Nie musisz się bać, że w niej w ciągu minuty zmarzniesz na kość, bo od agencji dostaniesz nieprzemakalny suchy skafander (dry suit), w którym będziesz unosić się na powierzchni jak wielki ludzik Michelin, przy czym za to około dwugodzinne przeżycie zapłacisz około 145 USD od osoby.

4. Obserwacja wielorybów w Húsavíku

Zobaczyć wysoki wodny gejzer z otworu oddechowego, a następnie ogromny ciemny ogon elegancko nurkujący w głębiny oceanu to spełnione marzenie wielu ludzi, a Islandia na szczęście stanowi absolutną europejską czołówkę w obserwacji dzikich wielorybów na wolności. Główny sezon trwa od kwietnia do października, przy czym absolutny szczyt przypada na długie letnie miesiące od czerwca do sierpnia, kiedy morze jest w miarę spokojne i pełne pokarmu.

Jeśli zastanawiasz się, gdzie na te łagodne olbrzymy wyruszyć, skieruj się prosto na północ wyspy do małego rybackiego miasteczka o nazwie Húsavík, które słusznie jest przezywane wielorybią stolicą całej Europy.

Tutejsza zimna zatoka Skjálfandi jest bowiem w sezonie niewiarygodnie bogata w odżywczy plankton i drobne ryby, co niezawodnie ściąga tu ogromną ilość najrozmaitszych gatunków waleni, od uroczych mniejszych gatunków aż po potężne humbaki, więc szansa na ich zobaczenie zbliża się tu niemal do stuprocentowej pewności.

Przeżycie na pewniaka: gdzie zobaczyć lawę, nawet gdy wulkan śpi

Wielu ludzi myśli, że gdy przylecą na wulkaniczną Islandię, zobaczą czerwono świecącą lawę wypływającą z kraterów dosłownie na każdym kroku swojej wycieczki. Prawda jest jednak niestety taka, że uchwycenie na własne oczy trwającej bezpiecznej erupcji wymaga ogromnego szczęścia, doskonałego wyczucia czasu i często sporej dawki przypadku, bo wulkany po prostu robią, co im się podoba.

Jeśli akurat na żywo nie śledzisz wiadomości o nagłych erupcjach, a lawa na półwyspie Reykjanes nigdzie nie płynie, istnieją absolutnie niesamowite miejsca, gdzie ten fascynujący gorący spektakl możesz w pełni przeżyć tak czy inaczej.

1. Lava Show w Reykjavíku i Víku

Jeśli nie chcesz w ogóle polegać na nieprzewidywalnym humorze matki natury i ryzykować rozczarowanie, to absolutną koniecznością turystyczną jest dla ciebie wizyta w fantastycznym Lava Show. Właściciele tego unikalnego islandzkiego projektu wymyślili bezpieczny sposób, jak w półmroku małej teatralnej areny stopić prawdziwy ciemny piasek wulkaniczny aż do niewiarygodnych 1 100 °C, a następnie pozwolić mu dramatycznie spływać w czerwonym korycie tuż przed zdumionymi oczami widzów.

Widzisz tę ciężką płynną masę magmową, na własne uszy słyszysz, jak przy stygnięciu głośno pęka i syczy, a przede wszystkim fizycznie czujesz to ogromne promieniujące ciepło, które od razu uderza cię w twarz i zmusza do zdjęcia kurtki.

Przeżycie z tego gorącego spektaklu trwa mniej więcej niecałą godzinę, a miejscowy przeszkolony przewodnik podczas niego wyjaśnia wszystko, co istotne o islandzkich wulkanach w bardzo zabawnej, osobistej i wciągającej formie.

Ten popularny Lava Show możesz obecnie odwiedzić albo bezpośrednio w centrum stolicy Reykjavíku (gdzie bilet dla dorosłego kosztuje 6 590 ISK), albo w ikonicznym miasteczku Vík na wietrznym południowym wybrzeżu (za nieco tańsze 5 900 ISK, czyli około 180 zł). To według nas obojga absolutny hit, a z mojego punktu widzenia jednoznacznie jedna z najlepszych płatnych atrakcji na całej wyspie.

2. Lava Centre w Hvolsvölluru

Jeśli w ramach roadtripu wyruszysz w długą podróż po południowym wybrzeżu w kierunku najbardziej znanych fotogenicznych wodospadów Seljalandsfoss i Skógafoss, najprawdopodobniej natkniesz się bezpośrednio przy głównej drodze na wioskę Hvolsvöllur, gdzie stoi bardzo ciekawy nowoczesny budynek Lava Centre.

To ogromne, architektonicznie dopracowane interaktywne muzeum w całości poświęcone skomplikowanej geologii i wulkanologii, gdzie dzięki najlepszym kolorowym wizualizacjom możesz szczegółowo obejrzeć systemy aktywnych komór magmowych pulsujących pod całą Islandią.

To niesamowicie pouczający i świetny przystanek zwłaszcza w czasie, gdy na zewnątrz szaleje burza, pada i wieje absolutnie nieprzyjazny lodowaty wiatr, co na nieobliczalnym islandzkim południu zdarza się dość często. W zaciemnionym muzeum wreszcie porządnie zrozumiesz, dlaczego cały kraj nieustannie tak mocno drży, co dokładnie wyzwala erupcje i jak właściwie działają groźne wybuchy wulkanów ukrytych głęboko pod potężnymi lodowcami.

Bezpieczeństwo wulkaniczne: 5 zasad przetrwania

Surowa i nieokiełznana przyroda zdecydowanie nie jest na Islandii tylko ładną scenografią do zdjęć na media społecznościowe, ale bezkompromisową codzienną rzeczywistością, i z wulkanami naprawdę nigdy się nie żartuje. Islandczycy są na wszelkie ewentualne wybuchy wulkanów doskonale przygotowani, mają wyszkolone świetne służby ratownicze i doskonale działające systemy informacyjne, więc jeśli będziesz ślepo trzymać się ich wskazówek, jesteś absolutnie bezpieczny nawet podczas aktywnej erupcji.

Tyle że entuzjastyczni turyści czasem mają fałszywe poczucie, że są po prostu nieśmiertelni. Oto podstawowe zasady przetrwania, których za żadną cenę nie wolno ci ignorować.

1. Śledź oficjalne strony

To zalecenie stanowi absolutną mantrę każdego bezpiecznego roadtripu po Islandii i powinieneś wziąć je sobie do serca. Zanim w ogóle rano odpalisz auto i wyruszysz w drogę, zawsze otwórz w telefonie stronę służb ratowniczych Safetravel.is. Znajdziesz tam od razu wszelkie kolorowo oznaczone ostrzeżenia przed silnym wiatrem, nadciągającymi burzami oraz ewentualnymi trwającymi erupcjami i zamknięciami.

Do naprawdę szczegółowego śledzenia aktywności wulkanicznej i sejsmicznej pod powierzchnią świetnie nadaje się do tego oficjalny Islandzki Urząd Meteorologiczny (Vedur.is), gdzie znajdziesz nieustannie aktualizowane mapy trzęsień ziemi w czasie rzeczywistym, więc wiesz, gdzie ziemia akurat drży najmocniej.

2. Niewidzialne trujące gazy

Gdy akurat w pełni trwa erupcja szczelinowa, a lawa spływa do doliny, tym absolutnie największym i najbardziej podstępnym zagrożeniem nie jest sama powoli płynąca rozżarzona masa (przed nią całkiem wygodnie zdążysz uciec nawet pieszo), ale to, czego okiem absolutnie nie widać. Ze świeżych szczelin wulkanicznych uwalnia się bowiem w dużych ilościach dwutlenek siarki (SO2) i szereg innych trujących gazów, które są znacznie cięższe od zwykłego powietrza, więc niepostrzeżenie gromadzą się w głębokich dolinach i naturalnych zagłębieniach.

Jeśli do tego akurat nie wieje ten tradycyjny silny islandzki wiatr, który litościwie rozgoniłby je nad ocean, te kieszenie gazu mogą być dla turystów śmiertelnie niebezpieczne. Miejscowe organy dlatego nieustannie i pieczołowicie monitorują aktualną jakość powietrza i ewentualne zagrożenia na wyspecjalizowanej stronie Loftgaedi.is, którą zdecydowanie powinieneś mieć zapisaną w zakładkach w przeglądarce.

3. Nigdy nie chodź do lawy sam

Jeśli kiedyś na Islandii poszczęści ci się i urzędowo dozwoloną, bezpieczną drogą dostaniesz się do miejsca ze zupełnie świeżym i jeszcze dymiącym polem lawy, zdecydowanie nie bądź zbyt ciekawski i odważny. Powierzchnia świeżo wypłyniętej lawy co prawda na zimnym powietrzu czernieje i twardnieje dość szybko, ale nie daj się zwieść — pod tą cienką i wyjątkowo kruchą skorupą wciąż kryje się w kieszeniach rozżarzona płynna magma o niewiarygodnej temperaturze około jednego tysiąca stopni Celsjusza.

Wpadnięcie nogą choćby do małej takiej kieszeni oznacza szybki i absolutnie fatalny koniec z poparzeniami nie do pogodzenia z życiem, więc nigdy w życiu nie wchodź na nowe pola lawy sam i trzymaj się zawsze tylko wyznaczonych, wydeptanych i przez ekspertów zbadanych twardych ścieżek.

4. Szanuj zamknięcia i policję

Światowej sławy islandzka służba ratownicza zwana ICE-SAR jest w dużej większości tworzona przez niewiarygodnie oddanych miejscowych ochotników, którzy wyłącznie we własnym wolnym czasie ratują nieprzygotowanych turystów z najgorszych i najniebezpieczniejszych możliwych sytuacji. Jeśli państwowe urzędy lub policja niespodziewanie zablokują określoną drogę i błyskawicznie ogłoszą ewakuację lub zamknięcie wybranego rejonu wulkanicznego, uwierz, że mają ku temu bardzo dobry i uzasadniony geologiczny powód i zdecydowanie nie chcą ci ot tak z nudów psuć drogich wakacji.

Nie próbuj więc strzeżonych dróg polnych gdzieś potajemnie obchodzić ani w nocy szukać szczeliny w zaporach, bo ci miejscowi ratownicy mają na Islandii naprawdę lepsze i ważniejsze rzeczy do roboty niż niepotrzebnie ryzykować własne zdrowie i życie z powodu kogoś, kto koniecznie i za wszelką cenę potrzebował zdjęcia rozżarzonego wulkanu na swojego Instagrama.

5. Uważaj na islandzki wiatr i drzwi samochodu

Choć nie wiąże się to z wulkanami zupełnie bezpośrednio, to jedno z najbardziej niedocenianych zagrożeń całej Islandii, które potrafi paskudnie zniszczyć twój budżet podróżny. Islandzki wiatr ma absolutnie brutalną siłę, i jeśli przy postoju obok jakiegoś zabytku przyrody nieostrożnie i gwałtownie otworzysz drzwi samochodu na oścież, silny podmuch może ci je dosłownie w ciągu sekundy wyrwać z zawiasów albo wygiąć tak, że już ich nie zamkniesz (nazywa się to door-ripping).

Niesamowicie ważne jest, by wiedzieć, że absolutnie żadne ubezpieczenie z wypożyczalni tego specyficznego uszkodzenia mechanicznego nie pokrywa, więc przy każdym wysiadaniu, zwłaszcza w płaskich rejonach południa, zawsze lepiej parkuj przodem auta prosto pod wiatr i drzwi przy każdym otwieraniu trzymaj naprawdę bardzo mocno obiema rękami.

Gdzie zjeść (i nie zrujnować budżetu)

Gastronomia na wyspie to naprawdę wielki rozdział sam w sobie, a finalne rachunki w miejscowych restauracjach potrafią całkiem solidnie zaboleć nawet naprawdę zaprawionych podróżników. Powszechnie mówi się, że tym absolutnie najtańszym ciepłym daniem w całym mieście jest słynny islandzki hot dog, czyli pylsa z chrupiącą cebulką i słodką musztardą, którego kupisz przy małym czerwonym straganie Bæjarins Beztu Pylsur kawałek od portu.

Zapłacisz za niego sympatyczne 820 ISK (około 25 zł), a miejscowi robią z niego wielką sprawę, podobnie jak ci odważniejsi konsumują tradycyjnego fermentowanego rekina hákarl z kieliszkiem słynnego kminkowego alkoholu Brennivín (znanego jako Czarna śmierć) albo treściwą rybną zapiekankę plokkfiskur.

Ponieważ jednak Lukáš i ja od dawna oboje jemy bez mięsa, a fermentowany rekin naprawdę nas nie kusi, w podobne miejscowe specjały mięsne po prostu się nie zagłębiamy i wolimy celowo wyszukiwać świetne lokalne alternatywy wegetariańskie.

Nasze absolutne codzienne ratunku, zwłaszcza podczas tych długich przejazdów wokół wulkanów i nieskończonych pól lawy, nazywa się supermarket Bónus, który już z daleka niezawodnie rozpoznasz po bardzo wyrazistym żółtym logo z małą różową świnką (ewentualnie korzystamy też ze sklepów Krónan lub Nettó).

Mają tu zdecydowanie najlepsze ceny artykułów spożywczych — my tam nieustannie kupujemy tanie zapasy serów, kilogramy naszego ulubionego hummusu, wybornego słodkiego żytniego chleba rúgbrauð, a przede wszystkim ogromne sterty tradycyjnego gęstego jogurtu skyr, z którego w zasadzie zadowoleni żyliśmy przez dużą część naszego pierwszego i kolejnego roadtripu.

A gdy już po całodziennym marznięciu chcemy w Reykjavíku zaszaleć i odpocząć, z entuzjazmem chodzimy na fantastyczną, pachnącą drewnem pizzę do przytulnego lokalu PizzaRé albo do nowoczesnej, ale słynnej pizzerii Flatey, gdzie mają w menu absolutnie doskonałe warianty wegetariańskie ze świeżymi serami i warzywami (duża chrupiąca pizza wyniesie tam mniej więcej 3 500 ISK, czyli około 105 zł), i uwielbiamy też zapadłe azjatyckie i indyjskie lokale, jak Himalayan Spice, gdzie w tych mrozach ugotowali nam bezkonkurencyjnie najlepszy i najgęstszy dal z ciecierzycą szeroko i daleko.

I zapamiętaj jedną złotą zasadę: woda z kranu jest na Islandii jedną z najczystszych i najsmaczniejszych na całym świecie, więc wodę butelkowaną w plastiku kupują tu naprawdę tylko kompletni szaleńcy! Tylko uważaj w umywalce na ciepłą wodę z kranu, bo ta jest podgrzewana prosto z odwiertów geotermalnych i dość mocno czuć od niej siarką, więc do picia zawsze nalewaj sobie do butelki tylko tę lodowatą, krystalicznie czystą wodę.

Dokąd jeszcze na Islandii

Jeśli masz już rozpracowane południe, a wulkany cię zachwyciły, wyspa oferuje jeszcze mnóstwo. Przeczytaj nasze pozostałe przewodniki i zaplanuj podróż w najdrobniejszych szczegółach:

📶 DANE NA PODRÓŻ · Islandia
Internet w telefonie na wakacjach — przez eSIM
⚡ aktywacja QR w 2 min · 📱 bez fizycznej SIM · 🌍 35 krajów · od 4,50 €
Wybierz eSIM na Europę →
✅ Od zespołu bloga podróżniczego Loudavým krokem · Nasz własny projekt — lk-sim.com

Często zadawane pytania

Czy jest bezpiecznie lecieć na Islandię, skoro w wiadomościach pisze się o erupcjach wulkanów?

Absolutnie tak, strach przed paraliżem lotów jest zbędny. Erupcje na półwyspie Reykjanes są na szczęście typu efuzywnego, co w praktyce oznacza, że gorąca lawa po prostu spokojnie wypływa ze szczelin w ziemi, ale nie tworzą się przy tym u003cstrongu003egigantyczne eksplozyjne chmuryu003c/strongu003e popiołu wulkanicznego. To właśnie popiół jest jedynym czynnikiem, który bezpośrednio zagraża silnikom lotniczym (tak jak miało to miejsce w 2010 roku podczas słynnej erupcji wulkanu ukrytego pod lodowcem Eyjafjallajökull). Dzięki temu u003cstrongu003elotnisko Keflavíku003c/strongu003e niezawodnie funkcjonuje cały czas i żadna erupcja od marca 2021 roku w ogóle nie spowodowała anulowania ruchu lotniczego.

Czy mogę gdzieś zobaczyć na żywo płynącą lawę?

W naturze tylko wtedy, jeśli będziesz mieć ogromne szczęście co do świetnego wyczucia czasu i akurat trafisz na trwającą bezpieczną erupcję szczelinową, do której służby ratunkowe legalnie pozwolą ludziom na dostęp. To naprawdę zależy od przypadku i przez większość czasu na Reykjanes oglądasz u0022tylkou0022 wprawdzie imponujące, ale u003cstrongu003eświeżo zastygnięte i lekko dymiąceu003c/strongu003e pola lawowe, które już nie płyną. Jeśli chcesz zobaczyć płynną rozgrzaną magmę ze stuprocentową pewnością i w całkowitym bezpieczeństwie, kup sobie raczej bilet na niesamowity Lava Show w Reykjavíku lub na południu w Vík.

Czy słynna Blue Lagoon jest obecnie otwarta dla turystów?

Od początku marca 2026 roku Blue Lagoon jest ponownie bezpiecznie otwarta dla zwiedzających, jednak funkcjonuje w tak zwanym dynamicznym trybie zależnym od ostrzeżeń sejsmicznych. Wokół niej wprawdzie pospiesznie wybudowano potężną barierę ochronną przed lawą, ale ponieważ obiekt po prostu leży bezpośrednio w u003cstrongu003eaktywnej strefie ryzykau003c/strongu003e przy wulkanie Svartsengi, może się czasem zdarzyć, że ratownicy przy podwyższonym ryzyku sejsmicznym tymczasowo i całkowicie prewencyjnie ją zamkną. Aktualny stan i możliwość kąpieli należy więc zawsze sprawdzić bezpośrednio na u003ca href=u0022https://www.bluelagoon.com/u0022 target=u0022_blanku0022 rel=u0022nofollow noopeneru0022u003eoficjalnej stronie Blue Lagoonu003c/au003e.

Czy zagrożona jest sama stolica Reykjavík lub miasteczko Grindavík?

Reykjavík leży w bezpiecznej odległości około czterdziestu kilometrów od głównego miejsca erupcji i dzięki sprzyjającemu ukształtowaniu terenu jest całkowicie bezpieczny, więc tam na pewno nie musicie się niczego obawiać i możecie spokojnie odkrywać uliczki. Małe miasteczko Grindavík z niecałymi czterema tysiącami mieszkańców niestety nie miało takiego szczęścia, ponieważ leży bezpośrednio na zagrożonej linii uskokowej. Zostało już pod koniec 2023 roku ewakuowane na stałe, a z powodu ogromnych głębokich szczelin w ulicach i realnego u003cstrongu003eryzyka śmiertelnego przebicia gruntuu003c/strongu003e wolny dostęp do niego jest surowo zabroniony przez władze.

Gdzie znajdę piękny wulkaniczny krajobraz za darmo, nawet gdy akurat nie trwa erupcja?

Na aktywnym półwyspie Reykjanes niedaleko lotniska udajcie się zdecydowanie do pięknie kolorowego obszaru geotermalnego Krýsuvík/Seltún, zobaczcie głośno bulgoczące błotne źródło Gunnuhver lub przejdźcie przez mały Most między kontynentami. Jeśli natomiast podróżujecie samochodem aż na daleką północ Islandii, najbardziej u0022pozaziemskou0022 i zapierająco wygląda u003cstrongu003eszeroka okolica jeziora Mývatnu003c/strongu003e, a konkretnie siarkowe pole Hverir, obszar wokół wulkanu Krafla i ciemny labirynt Dimmuborgir. Wszystkie te niesamowite i dzikie miejsca przyrodnicze mają całoroczny całkowicie bezpłatny wstęp i nie płaci się za nie biletu.

Jak w terenie sprawdzić, czy czasem nie zagrażają mi niebezpieczne gazy z wulkanu?

Śmiertelnie niebezpieczne i całkowicie niewidoczne gołym okiem gazy wulkaniczne, takie jak dwutlenek siarki (SO2), mogą zdradliwie pojawiać się w bliskim sąsiedztwie aktywnych pól lawowych i ponieważ są cięższe od zwykłego powietrza, gromadzą się potajemnie w głębokich dolinach i obniżeniach terenu. Aktualny kierunek wiatru i dokładne stężenie tego niebezpiecznego zanieczyszczenia powietrza na szczęście nieustannie monitoruje i ocenia islandzka agencja ochrony środowiska, więc dla u003cstrongu003ewłasnego bezpieczeństwau003c/strongu003e przed każdą wycieczką w obszar wulkaniczny zawsze dokładnie sprawdzajcie świeże dane pod adresem u003ca href=u0022https://loftgaedi.is/u0022 target=u0022_blanku0022 rel=u0022nofollow noopeneru0022u003eLoftgaedi.isu003c/au003e.

Czy można na Islandii zejść bezpośrednio do głębokiego krateru ogromnego wulkanu?

Tak, można to zorganizować, i to w niezwykle unikalny sposób! Wygasły i bardzo stary wulkan Þríhnúkagígur niedaleko tętniącego życiem Reykjavíku jako jedyny na całym szerokim świecie oferuje turystom możliwość zjechania małą windą bezpośrednio w dół do jego ogromnej i fantastycznie kolorowej komory magmowej. Jest to jednak absolutnie premium i u003cstrongu003edość drogie doświadczenie podróżniczeu003c/strongu003e (cena powyżej 50 000 ISK, czyli około 1600 zł), które ze względu na wymagający teren jest dostępne dla publiczności tylko w głównym sezonie letnim od maja do końca października i zdecydowanie wymaga wcześniejszej rezerwacji online z wielomiesięcznym wyprzedzeniem.

Sprawdzone samochody do wynajęcia na Islandii🚗 Wynajem auta w podróżySprawdzone samochody do wynajęcia na Islandii

Szukaj przez porównywarkę DiscoverCars — porównuje ceny dziesiątek lokalnych i międzynarodowych wypożyczalni, a większość rezerwacji ma bezpłatne anulowanie.

Porównaj ceny samochodów na Islandii →
Porównywarka DiscoverCars✓ bezpłatne anulowanie większości rezerwacji✓ bez ukrytych opłat

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię i nazwisko

To jest miejsce, gdzie jesteś

PodróżeEuropaWulkany Islandia: aktywny Reykjanes, kratery i gdzie zobaczyć lawę 2026

Najnowsze artykuły na blogu