Znasz to uczucie, gdy po długiej podróży docierasz na sam koniec świata? Dokładnie tak jest w wiosce Å na samym południu norweskich Lofotów, gdzie nagle definitywnie kończy się słynna droga E10. To jeden z najbardziej magicznych zakątków Norwegii, gdzie czekają na ciebie zapierające dech surowe krajobrazy, intensywnie czerwone domki rybackie i wszechobecny, niemilknący krzyk mew.
Podczas gdy na głównych szlakach latem tłoczą się tłumy, ty możesz zanurzyć się w spokojniejszej historii w pobliskim Nusfjordzie. To jedna z najstarszych i najlepiej zachowanych wiosek rybackich w całej Norwegii, która dziś funkcjonuje jako fascynujące żywe muzeum pod ochroną UNESCO.
Przygotuj się jednak na to, że wszystkimi twoimi planami będzie rządzić aplikacja yr.no, a ceny w lokalnych supermarketach mogą cię nieco zaskoczyć. W tym przewodniku pokażę ci, jak w pełni cieszyć się obydwoma ikonicznymi miejscami, dokąd uciec przed największymi tłumami i gdzie znaleźć najbardziej urokliwe rorbu na absolutnie niezapomnianą skandynawską noc.

Podsumowanie
- Koniec drogi: Wioska Å (czytana jako „O”) jest najbardziej wysuniętym na południe punktem Lofotów dostępnym samochodem i oferuje jedne z najbardziej ikonicznych widoków.
- Żywe muzeum: Za wstęp do malowniczego Nusfjordu pobierana jest opłata (około 100–150 NOK, czyli mniej więcej 9–13 €), co paradoksalnie świetnie odsiewa tłumy turystów.
- Tradycyjne rorbu: Obie wioski są idealnym miejscem, by zarezerwować nocleg w typowych drewnianych domkach rybackich na palach.
- Pogoda rządzi wszystkim: Bez norweskiej aplikacji meteorologicznej yr.no na wyspach nie ruszysz ani na krok, plany musisz elastycznie zmieniać w zależności od deszczu.
- Wysokie koszty: Ceny w supermarketach są mniej więcej dwukrotnie wyższe niż w Polsce, posiłek w restauracji to zwykle wydatek 200 do 400 NOK (18–35 €).
- Powolny transport: Na wąskiej drodze E10 tworzą się korki za kamperami, dlatego odległości zawsze mierz w godzinach, a nie w kilometrach.

Kiedy wybrać się do Å i Nusfjordu
Jeśli marzysz o nasłonecznionych zdjęciach i słońcu o północy, czerwiec i lipiec to absolutna klasyka. Musisz jednak uzbroić się w ogromną cierpliwość, bo właśnie w tych miesiącach Lofoty dosłownie pękają w szwach, a na drodze E10 toczy się codzienna walka o miejsca parkingowe. Z doświadczeń wielu podróżników jasno wynika, że absolutnym ideałem na zwiedzanie regionu jest zarezerwowanie sobie całych siedmiu dni. Cztery dni to po prostu zbyt mało, zwłaszcza gdy nadciągnie klasyczny skandynawski front i przez trzy dni z rzędu wyspy chłosta wiatr z deszczem. Z kolei dwutygodniowy pobyt prawdopodobnie zupełnie zrujnowałby twój budżet.
Dla spokojniejszego przeżycia polecam rozważyć miesiące graniczne, takie jak maj lub wrzesień. Temperatury wprawdzie nie zachęcą do zdjęcia kurtki, ale zyskasz nieporównywalnie więcej przestrzeni na punktach widokowych, a ceny noclegów lekko spadną. We wrześniu przyroda zaczyna dodatkowo mienić się pięknymi jesiennymi barwami, a przy odrobinie szczęścia na czyste niebo możesz po raz pierwszy ujrzeć magiczną zorzę polarną.
Niezależnie od tego, kiedy wyruszysz, twoim najlepszym przyjacielem będzie aplikacja yr.no, bez której w Norwegii nie ruszysz ani na krok. Norweska pogoda jest skrajnie zmienna i spokojnie może się zdarzyć, że gdy na południu w Å wybrzeże chłosta deszcz, kilkadziesiąt kilometrów dalej na północ świeci słońce. Dlatego warto mieć w zanadrzu elastyczny plan i wyruszać po uroki przyrody dokładnie tam, gdzie akurat przepuszczą cię chmury. Zamiast codziennego roadtripu lepiej zatrzymaj się w jednym miejscu i organizuj tylko gwiaździste wypady w okolicę.

Gdzie nocować w Å i Nusfjordzie
💡 Wskazówka na noclegi i atrakcje: Noclegi najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulacji. Bilety, wycieczki i aktywności warto porównać i kupić przez GetYourGuide.
Najpiękniejszym przeżyciem jest bez wątpienia nocleg w tradycyjnym domku rybackim zwanym rorbu. Prosto na końcu drogi czeka słynne Å Rorbuer, które oczaruje cię autentyczną atmosferą i fantastycznym widokiem na ocean. To idealny wybór, jeśli chcesz wyruszyć na poranny spacer, zanim dotrą pierwsze autokary wycieczkowe. W szczycie sezonu letniego licz się jednak z tym, że ceny w popularnych miejscach jak Reine czy Hamnøy wspinają się na astronomiczne wyżyny, często do nawet 300 € za noc, a za parking płaci się tu zwykle 35 NOK (ok. 3 €) za godzinę.
Jeśli szukasz raczej bardziej luksusowego i spokojniejszego schronienia, zarezerwuj przez Booking pobyt w Nusfjord Arctic Resort. Zamieszkasz prosto w sercu chronionej historycznej wioski, z dala od głównego ruchu. Wieczorem, gdy odjadą dzienni odwiedzający, Nusfjord pustoszeje i całe to magiczne miejsce z żółtych i czerwonych domków będziesz miał praktycznie tylko dla siebie.
Dla tych, którzy chcą dokładnie zwiedzić Lofoty i nie chcą spędzać godzin w samochodzie, strategicznym wyborem jest baza pośrodku wysp w Ballstad. To aktywny port rybacki bez zbędnego blichtru, gdzie znajdziesz świetne noclegi na przykład w kompleksie Kræmmervika Havn za około 170 € za noc. Dla bardziej wymagających polecam pięknie wyremontowany Hattvika Lodge z własną sauną i wypożyczalnią kajaków. Bardzo praktyczną alternatywą jest też okolica miasta Leknes, która wprawdzie nie ma fotogenicznego uroku, ale oferuje wielkie supermarkety, pobliski szpital w Gravdal i idealny punkt wypadowy do odkrywania zarówno południa, jak i północy.

6 wskazówek, co zobaczyć i robić w Å i Nusfjordzie
Przyjrzyjmy się szczegółowo temu, czego podczas wizyty w tym surowym zakątku północnej Europy zdecydowanie nie powinieneś przegapić. Dowiesz się, gdzie zaparkować, jak uniknąć największych tłumów i co dokładnie czyni te dwie wioski tak wyjątkowymi.

1. Koniec drogi E10 w wiosce Å
Już sama podróż do wioski o najkrótszej nazwie na świecie to ogromne przeżycie. Główna droga E10 stopniowo się zwęża, mosty stają się coraz bardziej dramatyczne, a góry wokół ciebie wznoszą się na niewiarygodne wysokości. Pamiętaj jednak, że odległości mierzy się tu raczej w godzinach niż w kilometrach. Droga z centralnego Leknes do Å zajmuje około godziny i dziesięciu minut czystej jazdy, natomiast ze Svolværu to już ponad dwie i ćwierć godziny. Na wąskiej dwupasmówce prędkość jest często ograniczona do 50 km/h, a każdy zachwycający się widokami niemiecki kamper znacznie spowolni twoje plany.
Gdy w końcu dotrzesz na przestronny parking na samym końcu asfaltu, owionie cię poczucie prawdziwego końca świata. Z parkingu prowadzi kilka wydeptanych ścieżek prosto na skaliste klify. Polecam dojść aż na sam skraj lądu, skąd otwiera się nieskończony widok na wzburzony ocean i odległe wysepki Værøy i Røst, na które dostaniesz się już tylko żmudnym promem. Właśnie tutaj w pełni uświadomisz sobie ogromną siłę skandynawskiej przyrody i zrozumiesz, dlaczego ludzie z całego świata tak chętnie tu przyjeżdżają.
Sama wioska Å przetkana jest wąskimi uliczkami i drewnianymi pomostami, które łączą poszczególne domki rybackie. Znajdziesz tu starą piekarnię, historyczną kuźnię i małe muzeum, które przybliża ciężkie życie miejscowych mieszkańców. Poświęć wiosce przynajmniej dwie godziny i daj się ponieść jej niesamowicie fotogenicznemu urokowi.
💡 Wskazówka: Parking na końcu drogi E10 w szczycie sezonu około południa bywa beznadziejnie zapełniony. Wybierz się tu najlepiej wczesnym rankiem albo wręcz przeciwnie, później wieczorem, gdy tłumy się rozejdą, a ty dodatkowo zyskasz znacznie lepsze, miękkie światło do swoich zdjęć.

2. Nusfjord jako płatne żywe muzeum
Nusfjord wyraźnie różni się od pozostałych wiosek na Lofotach już na pierwszy rzut oka. Podczas gdy większość regionu lśni typową czerwienią falu, tutejsze domki są w dużej części pomalowane na ochrową żółć. Wioska leży ukryta w wąskim fiordzie, chroniona ze wszystkich stron stromymi ścianami skalnymi, co w przeszłości czyniło z niej jeden z najbezpieczniejszych portów w okolicy. Dziś całe to magiczne miejsce podlega ochronie UNESCO i funkcjonuje jako fascynujące żywe muzeum.
Aby miejsce zachowało swój historyczny charakter i nie zniszczył go napór turystyki, miejscowi wprowadzili opłatę za wstęp do wioski. W sezonie cena waha się orientacyjnie wokół 100 do 150 NOK (ok. 9–13 €) za dorosłą osobę. Ten krok może na pierwszy rzut ucha brzmieć absurdalnie, ale w praktyce działa jako absolutnie doskonały filtr na tłumy z masowych wycieczek, które wolą jechać dalej za darmo i zostawić cię w spokoju, byś mógł podziwiać historię.
Dzięki opłacie możesz w spokoju spacerować po starych drewnianych molach, zajrzeć do oryginalnego sklepu z artykułami mieszanymi albo obejrzeć stary tartak i warsztat produkcji tranu rybnego. Niespodziewanym hitem dla zmęczonych podróżników jest natomiast tutejsza włoska restauracja, która piecze fantastyczną pizzę z pieca opalanego drewnem i oferuje świetną wegetariańską alternatywę dla wszechobecnych owoców morza.
💡 Wskazówka: Jeśli zatrzymasz się w Nusfjordzie na nocleg albo zarezerwujesz stolik w tutejszej znanej restauracji, opłaty wstępu do wioski nie musisz płacić. Wystarczy okazać przy bramie ważną rezerwację i możesz iść prosto do centrum wydarzeń.

3. Fascynująca tradycja suszenia dorszy
Gdy mówi się o Lofotach, zdecydowanej większości ludzi przychodzą na myśl drewniane konstrukcje pełne suszących się ryb. Zimowy połów arktycznego dorsza zwanego skrei od wieków stanowi absolutną podstawę miejscowej gospodarki i kultury. Ryby przetwarza się tu w sposób, który od czasów pierwszych wikingów właściwie wcale się nie zmienił, a widok gigantycznych suszarni należy do najbardziej typowych skandynawskich przeżyć.
Lokalną specjalnością jest tak zwany stockfish. To ryby suszone wyłącznie za pomocą lodowatego wiosennego wiatru i słońca, bez użycia ani szczypty soli. Wokół wiosek Å i Nusfjord zobaczysz ogromne drewniane suszarnie zwane hjell, na których od lutego do maja wiszą tysiące rybich ciał i głów, tworząc scenerię, jakiej nigdzie indziej na świecie po prostu nie zobaczysz. W Å możesz odwiedzić specjalistyczne muzeum suszonych dorszy, gdzie szczegółowo wyjaśnią ci cały proces od połowu na wzburzonym morzu aż po finalny eksport do Włoch.
Jeśli jednak wszechobecny zapach ryb cię nie pociąga i wolisz inne lokalne produkty, wybierz się na pobliską rodzinną farmę kóz Aalan Gård. Tutejsze wyśmienite sery zamawiają najlepsze norweskie restauracje, a cała posiadłość tchnie niesamowicie domową atmosferą, gdzie z bliska możesz obserwować swobodnie biegające zwierzęta.
💡 Wskazówka: Dla zainteresowanych głębszym zanurzeniem w norweską historię polecam rozejrzeć się za lokalnymi wycieczkami. Na portalu GetYourGuide łatwo znajdziesz wyprawy z miejscowymi przewodnikami, którzy opowiedzą ci o tradycji połowu i suszenia dorsza najciekawsze szczegóły prosto przy starych chatkach rybackich.

4. Nocleg w tradycyjnym drewnianym rorbu
Być na Lofotach i nie przenocować w rorbu byłoby dosłownie grzechem. Te ikoniczne drewniane domki na palach pierwotnie służyły jako surowe sezonowe noclegi dla rybaków, którzy zjeżdżali się tu zimą z całej Norwegii w nadziei na obfity połów. Dziś stanowią jedno z najbardziej pożądanych przeżyć dla podróżników z całego świata, choć dopłacisz za nie całkiem niemałe pieniądze.
Podczas gdy kiedyś w jednym domku spało nawet dziesięciu zmęczonych mężczyzn, a jedynym towarzystwem był im zapach ryb i mokrej odzieży, dzisiejsze rorbu przeszły wrażliwą renowację. W środku znajdziesz nowoczesne łazienki, w pełni wyposażone kuchnie i miękkie łóżka, a wszystko to z niesamowitym widokiem prosto na taflę wody. Drewniane podłogi wciąż lekko skrzypią, a gdy na zewnątrz panuje wilgotny chłód, w środku rządzi doskonały skandynawski spokój połączony z szumem oceanu.
Uważaj jednak bardzo na wybór konkretnej lokalizacji. W słynnym Hamnøy rorbu tłoczą się jedno przy drugim, a pod oknami już od szóstej rano będą ci pstrykać migawki aparatów łowców idealnych ujęć. Znacznie lepszym wyborem są domki w spokojniejszych zatokach albo w aktywnym porcie Ballstad, gdzie zaznasz prawdziwej i nieupiększonej atmosfery chłodnej północy bez tłumów turystów.
💡 Wskazówka: Nocleg w domkach rybackich jest niezwykle popularny, a miejsca bardzo ograniczone. Jeśli planujesz letnią podróż do Å lub Nusfjordu, rezerwuj swoje wymarzone rorbu z wyprzedzeniem co najmniej pół roku, inaczej zostaną ci tylko najdroższe lub najmniej atrakcyjne miejsca.

5. Ukryte plaże i ucieczka przed tłumami
Choć może się wydawać, że południowe Lofoty są kompletnie przeludnione, wciąż istnieją sposoby, by elegancko uciec tłumom. Podstawową zasadą jest zjechać z głównej arterii E10 i poświęcić chociażby tylko dziesięć minut jazdy więcej. Większość turystów trzyma się bowiem wyłącznie najbardziej znanych punktów i brakuje im czasu lub ochoty na odkrywanie ślepych odnóg, których na szczęście jest tu wciąż mnóstwo.
Pięknym przykładem jest okolica wioski Fredvang. Już sam przejazd przez dwa ogromne wygięte mosty przypomina scenę z filmu sci-fi. Podczas gdy kilka kilometrów dalej w Reine ludzie biją się o drogie miejsca parkingowe, tutaj znajdziesz znacznie spokojniejsze wybrzeże z rozproszonym osadnictwem i fantastycznymi możliwościami na łatwe spacery. Ciekawym zboczeniem z trasy jest też architektonicznie unikatowa pracownia szkła Glasshytta w wiosce Vikten, położona prosto przy dzikiej kamienistej plaży.
Jeśli marzysz o białym piasku, ale przeraża cię zapełniony parking przy słynnej plaży Haukland, gdzie w sezonie zapłacisz spokojnie 200 NOK (ok. 18 €) za postój, wpisz do nawigacji bardziej odludną plażę Storsandnes. Prowadzi tu niepozorna dróżka, parkowanie jest zupełnie bezproblemowe, a piasek jest równie idealnie drobny. Zyskasz w ten sposób przepiękne widoki, a przede wszystkim ciszę, której wszyscy na północy tak bardzo szukamy.
💡 Wskazówka: Nie zapomnij na każdy spacer spakować naprawdę dobrej nieprzemakalnej kurtki i solidnego obuwia. Pogoda na wybrzeżu zmienia się w niewiarygodnym tempie, a słoneczny dzień może w ciągu dziesięciu minut zmienić się w poziomy deszcz chłostany porywistym wiatrem.
6. Gdzie się ogrzać i co dobrego zjeść
Gdy na zewnątrz przewieje cię lodowaty skandynawski wiatr, jedynym ratunkiem są miejscowe nagrzane kawiarnie i bistra. Norweska kultura kawy od dawna utrzymuje niezwykle wysoki poziom, więc nawet w najbardziej zapadłej wiosce zwykle natkniesz się na świetne espresso i świeżo upieczoną rolkę cynamonową. Świetnym wyborem na trasie jest na przykład przytulny lokal Bringen Kaffeebar, gdzie w cieple możesz zaplanować kolejne kroki swojej podróży.
Jeśli interesują cię miejscowe tradycje, słynnym punktem niedaleko wioski Å jest jaskrawożółty domek Anita’s Sjømat na maleńkiej wysepce Sakrisøy. Ich legendarny burger rybny z krewetkami uchodzi za absolutną lokalną specjalność, po którą zjeżdżają się tłumy z bliska i z daleka. Tuż w bezpośrednim sąsiedztwie tego nieformalnego bistra znajdziesz dodatkowo urokliwe muzeum zabawek Lofoten Toy Museum, które tworzy bardzo ciekawy kontrast z surową okoliczną przyrodą.
W Nusfjordzie czeka cię natomiast bardzo miła kulinarna niespodzianka w postaci włoskiej restauracji. Po dniach spędzonych nad tradycyjnym skandynawskim jedzeniem na pewno docenisz wyśmienitą chrupiącą pizzę z pieca opalanego drewnem, która oferuje idealną bezmięsną alternatywę w kraju zaprzysiężonym rybołówstwu. Przygotuj się jednak na to, że wizyta w restauracji zdecydowanie nie oszczędzi twojego budżetu.
💡 Wskazówka: Restauracje na Lofotach są powszechnie bardzo drogie, a supermarkety jak Kiwi czy Rema 1000 mają ceny mniej więcej dwukrotnie wyższe niż w Polsce. Najlepszym sposobem, by utrzymać portfel w ryzach, jest gotowanie podstawowych posiłków prosto w kuchni swojego rorbu i chodzenie do kawiarni tylko na popołudniową kawę z deserem.
Dokąd dalej z Å i Nusfjordu
Gdy będziesz już mieć zwiedzone samo południe i koniec drogi E10, czas wyruszyć po kolejne uroki regionu. Możliwości jest mnóstwo, a jeśli masz bazę strategicznie pośrodku wysp, możesz organizować wygodne jednodniowe wycieczki na wszystkie strony.
Jeśli interesują cię najbardziej ikoniczne czerwone domki pod stromymi szczytami, koniecznie przeczytaj nasz artykuł o sąsiednich wioskach Reine i Hamnøy. Znajdziesz tam dokładne wskazówki, skąd zrobić najsłynniejsze zdjęcia. Dla ogólnego przeglądu całego archipelagu i ułożenia idealnego planu nie pomiń naszego wielkiego przewodnika po Lofotach.
Dla tych, którzy wciąż wahają się, jaką wybrać logistyczną strategię i gdzie dokładnie rozbić swój przysłowiowy obóz bazowy, sporządziliśmy szczegółowe podsumowanie w artykule o tym, gdzie mieszkać na Lofotach. Wspomniane są tam wszystkie kluczowe okolice i zyskasz jasne wyobrażenie, czy wolisz pocztówkowe południe, czy praktyczny środek wysp.
🚗 Wynajem auta w podróży
Sprawdzone samochody do wynajęcia w Norwegii
Szukaj przez porównywarkę DiscoverCars — porównuje ceny dziesiątek lokalnych i międzynarodowych wypożyczalni, a większość rezerwacji ma bezpłatne anulowanie.
Porównaj ceny samochodów w Norwegii →Najczęściej zadawane pytania
Ile kosztuje wstęp do Nusfjordu?
Za wstęp do chronionej historycznej wioski w sezonie płaci się orientacyjnie od 100 do 150 NOK za osobę dorosłą. Opłatę uiszcza się przy bramie wejściowej i pomaga ona ograniczyć nadmierny napływ turystów, którzy w przeciwnym razie całkowicie by to miejsce sparaliżowali. Jeśli macie zarezerwowane w wiosce nocleg lub stolik w restauracji, oczywiście nie płacicie opłaty.
Jak prawidłowo czytać nazwę wioski Å?
Jednoliterowa nazwa wioski w języku norweskim wymawiana jest jak długie polskie „Ó”. W tłumaczeniu słowo to oznacza małą rzeczkę lub strumień. Ze względu na unikalną i zabawną nazwę lokalny znak drogowy oznaczający początek miejscowości staje się niezwykle częstym celem zbieraczy pamiątek, przez co norweskie władze muszą z żelazną regularnością wymieniać go na nowy.
Czy w Å i Nusfjord parking jest bezpłatny?
Na samym końcu drogi E10 w wiosce Å znajduje się przestronny bezpłatny parking, który jednak w miesiącach letnich bardzo szybko zapełnia się po brzegi. W Nusfjordzie parking znajduje się przed bramą wjazdową do strefy płatnej. Ogólnie na Lofotach zaczyna się ostro płacić za postój w wielu popularnych punktach widokowych i na plażach, często nawet 200 NOK dziennie.
Ile czasu zajmuje zwiedzanie obu wiosek?
Na samą wioskę Å polecam zarezerwować sobie około dwóch do trzech godzin, żebyście mieli wystarczająco czasu na przejście się starymi uliczkami i dotarcie aż na skaliste urwiska wysoko nad oceanem za parkingiem. Nusfjord zdołacie przejść w spokojnym tempie za półtorej godziny, idealne jest jednak połączenie wizyty z posiadówką przy obiedzie czy kawie.
Czy wąskie drogi na południu są bezpieczne?
Główna droga E10 jest w dobrym stanie, ale w wielu miejscach jest ekstremalnie wąska i wymaga waszej całkowitej i pełnej koncentracji. Maksymalna dozwolona prędkość często ograniczona jest do zaledwie 50 km/h i nieustannie musicie liczyć się z wymijaniem ogromnych nadjeżdżających z naprzeciwka kamperów. Uzbroicie się w cierpliwość i za kierownicą zdecydowanie się nigdzie nie śpieszcie.
Czy można kupić na miejscu żywność?
Bezpośrednio w Å znajdziesz tylko mniejszy lokalny sklepik i historyczną piekarnię na szybkie uzupełnienie cukru. Jeśli jednak potrzebujesz zrobić porządne zakupy na wieczorne gotowanie, najlepiej zatrzymać się w większych supermarketach typu Kiwi lub Rema 1000 w mieście Leknes, które leży strategicznie w środku wysp i oferuje znacznie szerszy asortyment.
Czy wszędzie mogę płacić kartą?
Tak, Norwegia jest obecnie w zasadzie stuprocentowo bezgotówkowym społeczeństwem. Kartę płatniczą lub telefon przyjmują dosłownie wszędzie, od najbardziej zapomnianej kawiarenki na krańcu świata po zakup biletów na prom. Lokalną walutą jest korona norweska (NOK) i nie musicie w ogóle wymieniać gotówki przed wakacjami ani wypłacać z bankomatu.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
