Szwecja to wprawdzie trzeci co do wielkości kraj Unii Europejskiej, ale mnóstwo ludzi przy planowaniu pierwszej podróży popełnia jeden zasadniczy błąd. Próbują wcisnąć ten ogromny obszar w jeden tygodniowy plan. Odległość z południowego Malmö do północnej Kiruny jest bowiem mniej więcej taka sama jak z Warszawy do Madrytu. Kraj realnie dzieli się więc na dwie zupełnie odmienne destynacje, których po prostu nie da się zaliczyć w ramach jednej zwykłej wycieczki.
Zielone i gęsto zaludnione południe kusi spokojnymi letnimi roadtripami, wyspami i miastami pełnymi designu, natomiast surowa północ to prawdziwa arktyczna przygoda. To właśnie tam zimą leci się po zorzę polarną i przejażdżki skuterami śnieżnymi. Jeśli myślisz o wyjeździe, czeka cię ogromna przestrzeń do oddechu, bo mimo rosnącego zainteresowania klasyczna masowa turystyka z zatłoczonymi plażami praktycznie tu nie istnieje.
Przygotuj się jednak na kraj, który działa według nieco innych zasad. Gotówka nikogo tu już prawie nie interesuje, każde popołudnie świętobliwie zatrzymuje się czas na kawę, a alkoholu w weekend w zwykłym supermarkecie po prostu nie kupisz. Podróżni nie mogą się jednak nachwalić tutejszego spokoju, wszechobecnego angielskiego i przyrody, która dzięki unikalnemu prawu swobodnego dostępu wpuści cię dosłownie wszędzie.

Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
- Południe kontra północ: Zdecyduj się od razu na początku. Południe (Skania, Göteborg, Sztokholm) jest idealne na letnie podróże samochodem. Północ (Laponia) to arktyczna egzotyka, gdzie jeździ się zimą po zorzę polarną i mróz.
- Bezgotówkowa pułapka: Szwecja jest niemal w stu procentach cashless. Papierowe korony ci się nie przydadzą, wszystko płaci się kartą. Miejscowi uwielbiają aplikację Swish, której jednak jako obcokrajowiec niestety nie założysz.
- Monopol alkoholowy: Cokolwiek powyżej 3,5% alkoholu kupisz wyłącznie w państwowych sklepach Systembolaget. W soboty zamykają już o 15:00, a w niedziele są bezkompromisowo zamknięte.
- Transport i myto: Autostrady są dla samochodów osobowych darmowe. Płaci się tylko za wjazd do centrów Sztokholmu i Göteborga oraz za wielkie mosty. Świetną wiadomością jest to, że linia Ryanair lata teraz z Warszawy bezpośrednio na główne sztokholmskie lotnisko Arlanda.
- Gastronomia z głową: Nie chcesz zostawić w restauracjach fortuny? Szukaj w porze obiadowej tabliczek „dagens lunch”. Za około 120 do 150 SEK dostaniesz danie główne, obfity bufet sałatkowy, kawę i chleb.
- Fenomen stuga: Wynajem typowego czerwonego drewnianego domku nad jeziorem to najlepszy i najbardziej autentyczny sposób na spędzenie letnich wakacji w tym kraju.
- Uwaga na wakacje: W lipcu większość Szwedów ma tzw. industrisemester. Miasta się wyludniają, a mnóstwo mniejszych lokali może być na miesiąc zamkniętych.

Kiedy wyruszyć do Szwecji
Wybór odpowiedniego miesiąca jest absolutnie kluczowy, bo oczekiwania często zderzają się tu z surową rzeczywistością. Pytania o najlepszy czas na wizytę zapełniają fora podróżnicze każdego dnia. Letnie miesiące kuszą nieskończenie długimi dniami, ale temperatury w Sztokholmie w lipcu utrzymują się średnio tylko około 21°C. Wieczory potrafią być nad wodą naprawdę chłodne, więc ciepły sweter przyda się nawet w środku lata. Lipiec dodatkowo przynosi tzw. industrisemester, kiedy mnóstwo miejscowych pakuje się i wyjeżdża do swoich domków. Oznacza to półpuste miasta, ale z drugiej strony beznadziejnie pełne kempingi i promy.
Osobnym rozdziałem jest szwedzki midsommar, czyli świętowanie przesilenia letniego, które przypada na piątek między 19 a 24 czerwca. To najbardziej magiczne święto w roku. Miejscowi stawiają przystrojony słup majowy (klädd stång), plotą wianki z polnych kwiatów i tańczą tradycyjny, lekko absurdalny taniec małych żabek. Ma to jednak jeden ogromny haczyk. Kraj po prostu bezkompromisowo się zamyka. Restauracje, sklepy i kawiarnie nie działają, a transport przechodzi w tryb świąteczny. Jeśli chcesz doświadczyć tych tradycji na własnej skórze, musisz wyruszyć na wieś albo do sztokholmskiego skansenu Skansen, w przeciwnym razie zostaniesz w opustoszałym mieście o głodzie.
Ogromnym postrachem letniej północy i wnętrza kraju są komary i drobne gryzące muszki zwane knott. Od połowy czerwca do połowy sierpnia potrafią przy bagnach i jeziorach rozpętać prawdziwe piekło, więc silny repelent to absolutna konieczność. Doświadczeni podróżni często polecają na letnie wyjazdy raczej wrzesień. Przyroda zaczyna się barwić w cudowne jesienne odcienie, komary po pierwszych przymrozkach znikają, a na północy masz już ogromną szansę zobaczyć pierwszą zorzę polarną, która na dodatek pięknie odbija się w niezamarzniętych jeziorach.
Jeśli natomiast kierujesz się na daleką północ, przygotuj się na grę światła i ciemności. Za kołem podbiegunowym od końca maja do połowy lipca doświadczysz słońca o północy, kiedy światło w ogóle nie znika z nieba, a maska na oczy stanie się twoim najlepszym przyjacielem. W grudniu i styczniu panuje tu z kolei noc polarna. Słońce w ogóle się nie pokazuje, a krajobraz tylko na kilka godzin dziennie zalewa magiczny niebieski półmrok. Na zimowe uciechy i łowy na zorzę statystycznie o wiele przyjemniejsze są więc luty i marzec, kiedy mrozy nie bywają już tak srogie, a dni szybko się wydłużają.

Gdzie się zatrzymać w Szwecji
💡 Tip na nocleg i atrakcje: Nocleg najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulowania. Bilety, wycieczki i atrakcje warto potem porównać i kupić przez GetYourGuide.
Noclegi nie należą do najtańszych pozycji budżetu, ale z drugiej strony oferują naprawdę światowy standard. Zwykły dwuosobowy pokój w dobrym hotelu wyjdzie cię na około 450 do 620 zł za noc. Świetną alternatywą dla rodzin i grup są luksusowo wyposażone kempingi albo wynajem tradycyjnych czerwonych domków (stuga), gdzie dzięki własnej kuchni ogromnie zaoszczędzisz na jedzeniu w drogich restauracjach.
Jeśli planujesz zwiedzić stolicę i okolice, zatrzymaj się strategicznie w samym centrum przy dworcu głównym. Designerski Downtown Camper by Scandic na placu Brunkebergstorg leży zaledwie kilka minut spacerem od historycznego centrum, a basen na dachu z widokiem na miasto po całym dniu chodzenia po zabytkach naprawdę ci się przyda. 😌 Dla nieco bardziej napiętego budżetu świetnym wyborem jest pobliski Hobo Hotel. Punktuje wyluzowaną hipsterską atmosferą, mniejszymi praktycznymi pokojami i doskonałą lokalną kawiarnią prosto w lobby.
Na południu kraju, zwłaszcza jeśli przyjeżdżasz samochodem z Danii przez most nad Sundem, idealną bazą jest Malmö. Wypróbuj słynny Clarion Hotel Malmö Live, który wznosi się wysoko nad miastem jako nowoczesna dominanta. Z górnych pięter roztacza się zapierający dech w piersiach widok wprost na cieśninę i brzegi Kopenhagi. Na dodatek leży tylko kawałek od pięknej zrównoważonej dzielnicy Västra Hamnen i niedaleko dworca kolejowego.
A jeśli twoja wymarzona podróż kieruje się na mroźną północ do Laponii, Kiruna działa jako najbardziej logiczny punkt zaczepienia. Bardzo popularny jest rodzinny resort Camp Ripan, gdzie nie mieszkasz w ogromnym betonowym bloku, ale w przytulnych oddzielnych domkach rozrzuconych w brzozowym gaju. Resort ma własne nagradzane arktyczne spa, a dzięki lekkiemu oddaleniu od centrum miasta można stąd od razu obserwować zorzę polarną. Nie musisz więc płacić za drogie nocne wyprawy w poszukiwaniu ciszy i ciemności.
Łowcy zorzy polarnej często wybierają jednak sto kilometrów dalej STF Abisko Turiststation prosto pod górą Nuolja. Mieszkasz w prostych pokojach albo domkach związku turystycznego za ułamek ceny arktycznych lodży, masz stąd kilka minut do kolejki linowej do Aurora Sky Station, a przede wszystkim jesteś prosto pod słynną niebieską dziurą, gdzie niebo się rozdziera nawet przy fatalnej pogodzie. Rezerwuj z dużym wyprzedzeniem, pojemność jest mała, a w sezonie zapełniona miesiące naprzód.
Zupełnie inna liga to letnie noclegi na południu. Na Ölandzie działa Böda Sand, największy kemping w Szwecji z 1350 miejscami, 125 domkami, własną piekarnią i kilometrami białej piaszczystej plaży, jakiej nie spodziewałbyś się nad Bałtykiem. Domek dla czterech osób wyjdzie taniej niż dwuosobowy pokój w Sztokholmie, masz własną kuchnię i oszczędzasz też na jedzeniu. Podobnie działają schroniska STF (vandrarhem) rozrzucone po całym kraju, w tym na wyspach archipelagu, gdzie za czysty pokój ze wspólną kuchnią zapłacisz około 110 do 160 zł za noc.

30 pomysłów, co zobaczyć i robić w Szwecji
Czy masz w planach szybki długi weekend w Sztokholmie, czy trzytygodniowy letni roadtrip z samochodem załadowanym pod sam dach, ten kraj nie da ci odsapnąć. Kolejnych trzydzieści pomysłów prowadzi od równinnego południa aż po arktyczną północ, więc spokojnie wybierz z nich tylko tę połowę, która odpowiada twojej porze roku.

1. Sztokholmskie Gamla Stan: piękno jak z pocztówki
Historyczne serce Sztokholmu rozciąga się na wyspie Stadsholmen i działa jak doskonały magnes na zwiedzających. Tworzy je sieć brukowanych uliczek, ochrowe fasady i plac Stortorget z kolorowymi domkami. To właśnie tutaj znajdziesz też Pałac Królewski z regularną zmianą warty, która w miesiącach letnich bywa ogromnym wydarzeniem.
Gamla Stan jest szczególnie urokliwe wczesnym rankiem, zanim na ulice wyleją się tłumy ze statków wycieczkowych, ale głównej arterii Västerlånggatan lepiej unikaj — działa jak klasyczna turystyczna pułapka z zawyżonymi cenami jedzenia, a wystarczy skręcić dwie uliczki dalej w stronę wody, żeby od razu trafić na spokojniejsze bistra. Świetnym wyborem dla wegetarian są tu lokalne kawiarenki, gdzie na obiad zjesz doskonałą kanapkę albo sycącą zupę.
💡 Tip: Spróbuj odnaleźć uliczkę Mårten Trotzigs gränd. To najwęższa uliczka w mieście, która ma na szerokość niewiarygodne 90 centymetrów i na zdjęciach wygląda absolutnie fantastycznie.

2. Muzeum okrętu Vasa: najsłynniejsza wpadka w dziejach
Na zielonej wyspie Djurgården stoi muzeum, które co roku wita ponad 1,3 miliona zwiedzających i uchodzi za najczęściej odwiedzane w całej Skandynawii. W ogromnej mrocznej hali kryje się Vasa. Ten okręt wojenny z XVII wieku miał być dumą króla Gustawa II Adolfa, ale z powodu nadmiaru dział i złego środka ciężkości zatonął w 1628 roku po zaledwie 1300 metrach swojego pierwszego rejsu.
Na dnie portu spędził długie 333 lata. Inżynierowie wydobyli go w 1961 roku z powrotem na powierzchnię, a dzięki niskiemu zasoleniu Morza Bałtyckiego drewno zachowało się w niemal idealnym stanie. Dziś stoi przed tobą kolos zbudowany w 98% z oryginalnego dębowego drewna, a jego widok absolutnie zapiera dech. Poczujesz się jak na planie filmowym Piratów z Karaibów.
💡 Tip: Muzeum wprowadziło dynamiczne ceny biletów (240 SEK / ok. 95 zł latem, 195 SEK / ok. 75 zł zimą) i jest w stu procentach bezgotówkowe. Dzieci i młodzież do 18 lat mają na dodatek wstęp całkowicie za darmo.

3. Wyspa Djurgården: Skansen i światowa ABBA
Djurgården służyło kiedyś jako królewski rewir myśliwski, ale dziś pełni rolę ogromnego muzealnego serca Sztokholmu. Największym magnesem jest tu Skansen, w ogóle najstarsze muzeum na wolnym powietrzu na świecie, założone w 1891 roku. Nie chodzi tylko o kilka drewnianych chat. To gigantyczny park z historycznymi domami z całego kraju i skandynawskim ogrodem zoologicznym, gdzie zobaczysz łosie, niedźwiedzie i rosomaki. Dzieci mają wstęp za darmo, ale musisz „kupić” im online zerowy bilet.
Fani muzyki z kolei nie mogą sobie odpuścić w pełni interaktywnego ABBA The Museum. Slogan wystawy brzmi „Wejdź, wytańcz się”, a zwiedzający nie mogą się nachwalić, choć cena biletu (około 250 SEK / ok. 100 zł) nie należy do najniższych. Możesz tu zaśpiewać w hologramowym studiu wprost z zespołem albo podnieść specjalny telefon, którego numer znają tylko czterej członkowie grupy. I ponoć czasem naprawdę dzwonią.
💡 Tip: Bilety do muzeum Vasa, na ABBA The Museum i do Skansenu można kupić online z wyprzedzeniem, na przykład przez GetYourGuide. W lipcu i sierpniu ominiesz w ten sposób kolejki przy kasach, poza sezonem spokojnie kupuj na miejscu, cena bywa taka sama.

4. Sztokholmskie metro: najdłuższa galeria świata
Zwykły przejazd komunikacją miejską zmienia się w Sztokholmie w kulturalne przeżycie. Miejscowa Tunnelbana szczyci się bowiem tytułem najdłuższej galerii sztuki na świecie. Około dziewięćdziesiąt na sto stacji ozdobili artyści rzeźbami, niesamowitymi mozaikami i instalacjami przestrzennymi. Do zwiedzania wystarczy ci przy tym zwykły bilet za 42 SEK (ok. 17 zł), który obowiązuje 75 minut i pozwala dowolnie się przesiadać.
Bez dyskusji najbardziej fotogeniczna jest niebieska linia. Stacja T-Centralen otacza cię uspokajającymi niebieskimi pnączami namalowanymi prosto na surową skałę podziemnej jaskini. Przystanek Solna Centrum z kolei zapiera dech jaskrawoczerwonym sufitem przypominającym wieczorne niebo nad nieskończonym zielonym świerkowym lasem. Spróbuj wyruszyć w weekend przed południem, kiedy pod ziemią nie tłoczą się tłumy dojeżdżających, a będziesz mieć najlepsze zdjęcia.

5. Punkty widokowe nad wodą: Monteliusvägen i Fjällgatan
Sztokholm leży na czternastu wyspach, więc o fantastyczne widoki na taflę wody nie ma tu problemu. Te absolutnie najlepsze kryją się na wyspie Södermalm, która stromo wznosi się ponad okoliczną zabudowę. Dawna dzielnica robotnicza zmieniła się w najbardziej cool adres w mieście. Skup się na obszarze zwanym SoFo, który jest pełen niezależnych kawiarni i świetnych sklepów vintage.
Kiedy będziesz mieć ochotę na cudowne zdjęcia, poszukaj promenady Monteliusvägen. To wąska, około półkilometrowa ścieżka wcięta prosto w skałę, z której masz historyczne Gamla Stan i majestatyczny ratusz jak na dłoni. Drugim świetnym wyborem jest historyczna ulica Fjällgatan po wschodniej stronie wyspy. Na kolację zjedź potem do dzielnicy Vasastan na ulicę Rörstrandsgatan, gdzie znajdziesz doskonałe bistra z bogatą ofertą dań wegetariańskich.

6. Archipelag sztokholmski: trzydzieści tysięcy wysp
Zaledwie godzinę statkiem z centrum Sztokholmu leży zupełnie inny świat. Tutejszy archipelag (skärgården) tworzy nie kilka wysepek, ale gigantyczny labirynt 30 000 wysp, raf i skałek. Każdy kawałek lądu tchnie tu własnym nastrojem. Rodzinom i na szybkie wypady polecam Vaxholm z historyczną twierdzą i mnóstwem kawiarni. Miłośnicy otwartego morza i żeglarstwa kierują się z kolei na dalsze Sandhamn.
Wielką nowością dla podróżnych jest ogłoszenie nowego parku narodowego Nämdöskärgården we wrześniu 2025 roku. To w ogóle pierwszy morski park narodowy na Morzu Bałtyckim. Oferuje niewiarygodnie czystą wodę i doskonałe warunki dla kajakarzy, a na dodatek wstęp do niego jest całkowicie darmowy. Po wyspach najlepiej poruszać się białymi statkami firmy Waxholmsbolaget, dla których warto kupić wyspiarski bilet Båtluffarkort.
💡 Tip: Jeśli wybierasz się odkrywać dalsze wyspy w sezonie letnim, zawsze starannie sprawdź czas odjazdu ostatniego statku z powrotem do miasta. Noclegu na wyspach bez wcześniejszej rezerwacji praktycznie nie znajdziesz.

7. Pałac Drottningholm: królewska siedziba
Szwedzki Wersal, jak często nazywany jest Drottningholm, leży tylko kawałek od centrum Sztokholmu na wyspie Lovön. Ten wspaniały kompleks z XVII wieku jest stałą siedzibą szwedzkiej rodziny królewskiej i słusznie figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Podczas gdy południowe skrzydło pozostaje ściśle prywatne, reszta pałacu jest otwarta dla publiczności i zachwyci cię swoim zachowaniem.
Oprócz cudownych wnętrz absolutnie oczarują cię tu ogromne barokowe ogrody z labiryntem i rozległy angielski park, idealny na popołudniowy piknik. Częścią kompleksu jest też unikalny teatr dworski (Slottsteater), który zachował się do dziś w oryginalnym stanie z działającą maszynerią sceniczną z XVIII wieku — dekoracje poruszają się tu dokładnie tak, jak zaprojektowali je barokowi inżynierowie, i jest w tym trochę magii. Najbardziej stylowa droga do pałacu wiedzie po wodzie, historyczne parowce wypływają wprost od sztokholmskiego ratusza, a sam rejs to wielkie przeżycie.

8. Uppsala i Gamla Uppsala: wikińskie kurhany
Uppsala leży około 70 kilometrów na północ od Sztokholmu i stanowi absolutnie doskonałą jednodniową wycieczkę po historię. Miastu dominuje największa katedra w Skandynawii, w której spoczywa legendarny król Gustaw Waza. Mieści się tu też najstarszy szwedzki uniwersytet założony już w 1477 roku. Ulice są pełne studentów, rowerów i przytulnych kawiarni, które nadają miastu bardzo żywą atmosferę.
Zaraz za miastem leży zaś Gamla Uppsala (Stara Uppsala). Kiedyś było to najważniejsze centrum władzy i religii pogańskiej północy. Dziś znajdziesz tu fascynujące królewskie kurhany z VI wieku, gdzie według legend pochowani zostali pierwsi szwedzcy królowie. Doskonałe miejscowe muzeum pokaże ci wszystko o surowych wikińskich rytuałach. Podczas podróży po okolicy na dodatek na pewno natrafisz na wolno stojące kamienie runiczne.

9. Göteborg: drugie miasto i olbrzymie ślimaki
Göteborg na zachodnim wybrzeżu ma w porównaniu z eleganckim Sztokholmem o wiele bardziej wyluzowaną, lekko industrialną i robotniczą atmosferę. Życie płynie tu wolniej, a wszechobecne morskie powietrze od razu naładuje cię energią. Z przemysłowych doków, gdzie kiedyś budowano statki, wyrosły galerie, restauracje i zupełnie nowa dzielnica, więc idąc wzdłuż portu, masz wrażenie, że jakimś cudem skręciłeś do Kopenhagi. Oblicze miasta niedawno zmienił zupełnie nowy wieżowiec Karlatornet. Ze swoimi 246 metrami i tarasem widokowym to aktualnie najwyższy budynek Skandynawii.
Sercem starego miasta jest dzielnica Haga z brukowanymi ulicami i zachowanymi drewnianymi domami. Tu musisz obowiązkowo odbyć fikę w Café Husaren, gdzie pieką legendarne ślimaki cynamonowe wielkości talerza obiadowego. Rodziny z dziećmi kierują się zaś do Lisebergu, największego parku rozrywki Skandynawii. Wstęp zaczyna się od 95 SEK (ok. 40 zł), a park szykuje się na ogromne rozszerzenie o świat wodny Oceana, którego otwarcie po niedawnym pożarze zaplanowano na rok 2027.
💡 Tip: Bilety do Lisebergu i miejsca na rejsy po zachodnim wybrzeżu kupisz z wyprzedzeniem choćby przez GetYourGuide, co przydaje się głównie w wakacje. Przy mniejszych wyprawach wędkarskich i Seafood Safari w Bohuslänie bywa jednak taniej umówić się bezpośrednio w porcie, więc porównaj obie ceny.

10. Południowy archipelag Göteborga: ostrygi i spokój
Tuż za bramami Göteborga kryje się południowy archipelag (Södra skärgården), o którym mnóstwo zagranicznych turystów nie ma nawet pojęcia. Tworzą go dziesiątki granitowych wysp, na których obowiązuje całkowity zakaz aut. Miejscowi poruszają się tu wyłącznie pieszo, na rowerach albo na specjalnych motocyklach towarowych. Dostaniesz się tu niewiarygodnie łatwo, wystarczy wsiąść w tramwaj numer 11 i w porcie Saltholmen przesiąść się na statek ze zwykłym biletem komunikacji miejskiej.
Zatrzymaj się na wyspie Styrsö na romantyczne spacery między drewnianymi willami albo dojedź aż na odległą wyspę Vrångö z piaszczystymi plażami i absolutnym spokojem. Cały region słynie na dodatek z fantastycznych owoców morza. Jesienią wybucha tu prawdziwa homarowa gorączka, a miejscowi rybacy organizują popularne Seafood Safari. Tutejsi rybacy czekają na ten sezon cały rok i zajadają homara z takim poważnym skupieniem, że lepiej nawet nie wtrącaj się do ich talerza. 😄
💡 Tip: Wyruszaj na wyspy w tygodniu. W weekendy przy słonecznej pogodzie ucieka tu bowiem połowa Göteborga i na promach bywa dość ciasno.

11. Bohuslän i Fjällbacka: śladami Camilli Läckberg
Gdy tylko wyruszysz z Göteborga na północ w stronę norweskiej granicy, przywita cię krajobraz gładkich, różowawych granitowych wysepek i ciemnoniebieskiego morza. Wybrzeże Bohuslänu jest usiane malowniczymi rybackimi wioseczkami z typowymi czerwonymi i białymi domkami. Na ten roadtrip zarezerwuj sobie na pewno przynajmniej trzy dni, bo jest tu absolutnie czarująco i nie będziesz chcieć wyjeżdżać.
Zatrzymać musisz się we Fjällbacce, która jest mekką wszystkich fanów skandynawskich kryminałów. To właśnie tutaj osadza swoje krwawe powieści pisarka Camilla Läckberg. W rzeczywistości jest tu niezwykle spokojnie i bezpiecznie. Przejdź się wąskim skalnym wąwozem Kungsklyftan, który pojawił się też w filmie o Roni, córce zbójnika. Następnie udaj się do portu, na który spogląda brązowe popiersie aktorki Ingrid Bergman, która przyjeżdżała tu latami na letnie mieszkanie.

12. Park narodowy Kosterhavet: podmorski raj
Tuż przy norweskiej granicy zachodnie wybrzeże wieńczy Park Narodowy Kosterhavet. Ogłoszono go w 2009 roku jako w ogóle pierwszy morski park narodowy w kraju. Większość jego powierzchni leży pod wodą, gdzie dzięki czystym i zimnym prądom z Morza Północnego świetnie się miewa ponad 6000 gatunków zwierząt, w tym rzadkie zimnolubne koralowce.
Centrum parku stanowią wyspy Nordkoster i Sydkoster, na które dostaniesz się promem z miasteczka Strömstad. Auta tu nie mogą wjeżdżać, więc już w porcie wypożyczysz rower i pedałujesz między pastwiskami, wrzosowiskami i małymi zatoczkami, gdzie owieje cię absolutny luz. Woda jest tu niewiarygodnie czysta i latem kusi do kąpieli nawet najmłodszych podróżników. Tylko nie zapomnij, że w parku narodowym obowiązują ostrzejsze zasady dotyczące kempowania.

13. Most nad Sundem: inżynierski cud
Dla mnóstwa podróżnych zmierzających na północ samochodem słynny most nad Sundem (Öresundsbron) stanowi wymarzony punkt kulminacyjny podróży. To szesnastokilometrowe inżynierskie cudo, które rozsławił mroczny serial kryminalny Most nad Sundem, łączy duńską Kopenhagę ze szwedzkim Malmö. Część drogi pokonasz tunelem pod morzem, żeby wynurzyć się na sztucznej wyspie Peberholm, a resztę przejechać wysoko nad falami. To monumentalne przeżycie.
Chodzi jednak o zabawę, za którą się słono płaci. Standardowe myto w jedną stronę dla samochodu osobowego kosztuje w przeliczeniu około 280 do 300 zł. Szwecja na dodatek przedłużyła wyrywkowe kontrole na swoich granicach strefy Schengen przynajmniej do listopada 2026. Zawsze więc przed wjazdem na most sprawdź, czy wszyscy pasażerowie w aucie mają ważny paszport lub dowód osobisty, kontrole bywają bardzo skrupulatne.
💡 Tip: Jeśli planujesz jechać przez most tam i z powrotem, załóż sobie z wyprzedzeniem online abonament ØresundGO. Zapłacisz wprawdzie roczną opłatę, ale cena za sam przejazd spadnie na tyle, że inwestycja zwróci ci się już przy pierwszej podróży w obie strony.

14. Malmö: falafel i zrównoważona przyszłość
Malmö to trzecie co do wielkości szwedzkie miasto i wśród turystów ma trochę opinię kopciuszka. Z dawnego ciężkiego przemysłowego portu stało się jednak niewiarygodnie dynamiczne i wielokulturowe centrum. Symbolem tej przemiany jest wieżowiec Turning Torso, który wznosi się nad ekologiczną dzielnicą Västra Hamnen niczym ogromny biały korkociąg. Mieszka się w nim, więc publiczny taras widokowy nie istnieje, ale spacer po drewnianych molach pod nim jest tego wart.
W mieście mieszają się kultury ze 180 krajów świata, co genialnie odbiło się na miejscowej gastronomii. Do dzielnicy Möllevången po prostu musisz wyruszyć na słynny malmöski falafel. To regularna instytucja kulturalna, gdzie za około 50 do 70 SEK (ok. 20-30 zł) kupisz ogromną porcję świetnego wegetariańskiego jedzenia, które ucieszy nawet najbardziej pilnowane budżety. Plotki o niebezpiecznych strefach gangów dotyczą oddalonych przedmieść. Historyczne centra, zabytki i strefy turystyczne w Sztokholmie, Göteborgu i Malmö są w dzień i w nocy spokojne.

15. Lund: katedra i studenci
Podczas gdy Malmö działa drapieżnie i nowocześnie, zaledwie dwadzieścia minut jazdy pociągiem leży Lund, który jest jego całkowitym przeciwieństwem. To prastare akademickie miasto z prestiżowym uniwersytetem należy do studentów i rowerów. Brukowane uliczki obrastają ceglane domki porośnięte bluszczem i panuje tu fantastyczny historyczny spokój. To idealny cel na półdniowy odskok od zgiełku wielkiego miasta.
Wisienką na torcie jest majestatyczna romańska katedra w Lund z XII wieku z fascynującym mechanicznym zegarem astronomicznym z XV wieku, na którym dwa razy dziennie rozgrywa się przedstawienie drewnianych rycerzy toczących pojedynek, a do mrocznej krypty pod kościołem chodzi się potem zwiedzać skamieniałego olbrzyma Finna, który według legendy próbował zniszczyć budowlę.

16. Ystad i południowa pętla: białe plaże Skanör
Prowincja Skania na samym południu Szwecji niezawodnie obala wszystkie mity o mrocznych skandynawskich borach. Znajdziesz tu faliste zielone równiny, liściaste bukowe lasy i niewiarygodnie piękne wybrzeże. Zatrzymaj się na półwyspie Falsterbo, gdzie ciągną się kilometry olśniewająco białego piasku obramowane drobnymi, pastelowo pomalowanymi plażowymi kabinkami. Latem wygląda tu jak w szwedzkim Hamptons, a morze zaprasza do kąpieli.
Kawałek dalej na wschód leży malownicze miasteczko Ystad. Jego historyczne centrum przecinają uliczki z doskonale zachowanymi domami o konstrukcji szachulcowej, ale światową sławę przyniósł mu fikcyjny komisarz Kurt Wallander. W centrum turystycznym chętnie dadzą ci mapkę, z którą przejdziesz się miejscami z popularnych książek Henninga Mankella, a na koniec wypijesz kawę w ulubionej kawiarni komisarza Fridolfs konditori.

17. Ales stenar: szwedzkie Stonehenge
Około dwadzieścia kilometrów na wschód od Ystad, na wysokim trawiastym klifie tuż nad falami Morza Bałtyckiego wznosi się jedno z najbardziej magicznych miejsc całej Skandynawii. Ales stenar tworzy 59 ogromnych kamiennych głazów ustawionych w zachwycający kształt statku o długości niespełna siedemdziesięciu metrów. Wygląda tu absolutnie mistycznie.
Ten megalityczny zabytek pochodzi z epoki żelaza, mniej więcej z roku 600 naszej ery, i prawdopodobnie służył jako kalendarz słoneczny lub cmentarzysko. Wędrówka od małego parkingu w porcie Kåseberga w górę na klif zajmuje tylko około kwadransa. Na górze czeka na ciebie niewiarygodna atmosfera podbarwiona szumem morza i silnym wiatrem. Jeśli zostajesz na południu, na pewno nie pomijaj tego przystanku, zdjęcia stąd są fenomenalne.

18. Öland: wapienna sawanna i letni luz
Wyspa Öland jest połączona ze stałym lądem sześciokilometrowym bezpłatnym mostem z Kalmaru i uchodzi za ultymatywną szwedzką letnią destynację. To wąski i absolutnie płaski pas lądu, który szczyci się największą liczbą godzin słonecznych w kraju. Znajdziesz tu ogromne kempingi jak słynny Böda Sand z karaibsko białymi plażami i setki historycznych drewnianych wiatraków obramowujących drogi.
Krajobraz jest tu jednak zaskakująco surowy i osobliwy. Południową połowę wyspy pokrywa Stora Alvaret, ogromny wapienny step wpisany na listę UNESCO, który często nazywany jest szwedzką sawanną. Warstwa gleby jest tu tak cienka, że drzewa nie przeżyją, za to w maju i czerwcu świetnie się tu miewają dziesiątki gatunków dzikich orchidei. Na zachodzie wyspy nie zapomnij też odwiedzić zapierającej dech ruiny zamku Borgholm i sąsiednie ogrody Solliden, które służą jako letnia siedziba rodziny królewskiej.

19. Kalmar: renesansowa brama
Zanim przejedziesz most na Öland, na pewno zatrzymaj się w historycznym Kalmarze. Miasto funkcjonowało przez stulecia jako ważna twierdza wojskowa na ówczesnej granicy z Danią, a jego głównym magnesem jest Kalmar slott, zdecydowanie najlepiej zachowany renesansowy zamek w Skandynawii. To właśnie tutaj w 1397 roku podpisano słynną unię kalmarską, która na ponad sto lat połączyła Szwecję, Danię i Norwegię pod jedną koroną.
Dziś zamek oferuje cudowne wnętrza i doskonałe interaktywne zwiedzanie, które bawi dorosłych i dzieci. Kalmar może się pochwalić także pięknym starym miastem (Gamla stan) z wąskimi uliczkami i żywą mariną pełną kawiarni, skąd możesz sączyć kawę i obserwować statki wypływające na otwarty Bałtyk. To idealne miejsce na obiadową przerwę.

20. Glasriket: królestwo szkła w lasach
Pośród głębokich lasów prowincji Smalandia kryje się Glasriket, czyli Królestwo Szkła. Od XVIII wieku działały tu dziesiątki hut szkła, które czerpały z nieskończonych zasobów drewna. Dziś przetrwało ich zaledwie kilka, ale za to tym bardziej skupiają się na mocnych przeżyciach. W hutach, jak słynna Kosta Boda założona w 1742 roku, możesz z bezpośredniej bliskości obserwować mistrzów szkła przy pracy i kupić designerskie egzemplarze w miejscowych outletach.
Absolutnie unikalna jest tradycja zwana hyttsill. Kiedyś biedni hutnicy schodzili się przy stygnących piecach, żeby się ogrzać i upiec sobie jedzenie. Dziś ten zwyczaj ożywa podczas letnich wieczorów, kiedy prosto w hucie zasiądziesz do długich stołów. Podczas gdy na stołach lądują tradycyjne pieczone ziemniaki z borówkami dla wegetarian i solone śledzie dla miłośników ryb, gra do tego muzyka na żywo.
💡 Tip: Wieczory hyttsill organizowane są tylko w wybrane letnie dni, a miejsca znikają błyskawicznie, rezerwacja z dużym wyprzedzeniem to konieczność.

21. Vimmerby i Astrid Lindgren: powrót do dzieciństwa
To absolutny obowiązek dla wszystkich rodzin i miłośników skandynawskiej literatury. Miasteczko Vimmerby w Smalandii jest miejscem urodzenia słynnej pisarki i mieści się tu ogromny park teatralny Astrid Lindgrens Värld. Nie spodziewaj się żadnych migających karuzeli ani hałaśliwych kolejek górskich. Dzieci biegają tu swobodnie między doskonałymi dekoracjami, wciskają się do Willi Śmiałków albo eksplorują majestatyczny zamek Mattisa.
Po całym terenie odbywają się przedstawienia na żywo z Pippi Pończoszanką i Emilem, do których aktorzy po zakończeniu aktywnie angażują dzieci. Wstęp jest wprawdzie dynamiczny i latem dość drogi, ale przeżycie jest fenomenalne. Kawałek od parku leży prawdziwa wioseczka Gibberyd, gdzie w latach 70. kręcono legendarny serial o Emilu z Lönnebergi. Filmowe gospodarstwo Katthult stoi tu do dziś i możesz nawet obejrzeć słynną szopę Emila.

22. Gotlandia i Visby: miasto róż i ruin
Największa wyspa na Morzu Bałtyckim to ogromna miłość Niemców i sztokholmczyków, Polacy jednak wciąż karygodnie ją omijają. Główne miasto Visby figuruje na liście UNESCO i przywita cię potężnym, 3,4-kilometrowym kamiennym murem z 44 wieżami. Wewnątrz przeplatają się brukowane uliczki obramowane niskimi pastelowymi domkami, które od wiosny do jesieni toną w kwiatach róż. Wypożycz rower i przejedź wyspę, która skrywa niewiarygodne 92 średniowieczne kościoły.
Po całym mieście natrafisz na pozostałości wspaniałych średniowiecznych budowli, które zostały tu opuszczone po epidemiach dżumy. Ze spokojnego miasta na początku sierpnia robi się jednak szalony kocioł, bo wybucha tu Medeltidsveckan. Na największy średniowieczny festiwal północnej Europy przybywa ponad 40 000 ludzi w doskonałych historycznych kostiumach. Nocleg i promy z Nynäshamn na ten tydzień musisz załatwiać spokojnie rok wcześniej.

23. Fårö: księżycowy krajobraz i Ingmar Bergman
Tuż przy północnym cyplu Gotlandii leży wysepka Fårö, na którą w dziesięć minut za darmo przewiezie cię mały żółty prom. To dziksza, bardziej pustynna i melancholijniejsza planeta. Wszechobecne są tu miejscowe owce z kręconą szarą wełną, ale głównym magnesem są tzw. raukary. To ogromne wapienne kolumny sterczące z morza i plaż, które przez miliony lat uformował ostry wiatr i morska sól. Najbardziej znane pole znajdziesz w rezerwacie Langhammars.
Przechadzanie się między dziesięciometrowymi kamiennymi olbrzymami, które często przypominają skamieniałe twarze trolli, to silnie mistyczne przeżycie. To właśnie ta surowa uroda urzekła legendarnego szwedzkiego reżysera Ingmara Bergmana. Na wyspie mieszkał, kręcił swoje słynne filmy i w końcu został tu też pochowany na małym cmentarzu. Fani filmu spotykają się dziś w centrum Bergmana, które szczegółowo mapuje jego fascynujące życie.

24. Kiruna: miasto, które się przeprowadza
Jeśli wyruszysz zimą na daleką północ, prawdopodobnie wylądujesz w Kirunie. To miasto ma niesamowity los, bo leży na ogromnym złożu rudy żelaza, a wydobycie firmy LKAB podkopało je na tyle, że groziło mu zapadnięcie, więc Szwedzi zdecydowali się przenieść całe centrum trzy kilometry dalej. Przeprowadzkę całego miasta śledzi cały świat, bo nic podobnego nigdzie indziej nie próbowano, a w sierpniu 2025 roku robotnikom udało się przesunąć w całości nawet ogromny, ponad stuletni drewniany kościół.
Kiruna funkcjonuje jako doskonała brama wjazdowa do Arktyki, gdzie działają dziesiątki firm organizujących zimowe atrakcje i safari z psami. W samym mieście panuje jednak silny smog świetlny, więc na łowy na zorzę polarną musisz z agencją wyjechać kawałek za granice zabudowy albo przenieść się dalej do parków narodowych.

25. Icehotel Jukkasjärvi: noc w zamrażarce
Około dwadzieścia minut jazdy od Kiruny leży fenomen, który zdefiniował zimową turystykę na północy. ICEHOTEL co zimę buduje się na nowo z lodowych bloków rzeki Torne, a wiosną znów rozpuszcza się do wody. Spanie w lodowym pokoju w temperaturze trwale utrzymującej się na -5°C w specjalnym śpiworze ekspedycyjnym to ogromne przeżycie, choć trzeba za nie sporo dopłacić, bo ceny zaczynają się od około 2300 zł za jedną noc.
Podróżni często radzą opłacić sobie na lodzie dokładnie jedną noc, a resztę pobytu spędzić w klasycznych ciepłych domkach, które kompleks na szczęście też oferuje. Więcej nocy w mrozie realnie nie docenisz. Jeśli spanie w lodzie jest dla ciebie przesadą, możesz kupić tylko dzienny wstęp do lodowej galerii (kosztuje 325 SEK / ok. 130 zł), obejrzeć niewiarygodne podświetlone rzeźby i wypić drinka z lodowej szklanki w tamtejszym barze.
💡 Tip: Dzięki panelom słonecznym działa też część zwana ICEHOTEL 365, którą możesz odwiedzić spokojnie w środku upalnego lata, nie roztopi się.

26. Abisko i zorza polarna: niebieska dziura na niebie
Podczas gdy Kiruna jest świetna na zakupy i atrakcje, po zorzę polarną jeździ się do oddalonego o sto kilometrów Abisko. Ta wioska nad brzegiem ogromnego jeziora czerpie bowiem z fenomenu zwanego „niebieską dziurą”. Dzięki cieniowi opadowemu okolicznych gór często rozdziera się tu zachmurzenie nawet w chwilach, kiedy reszta Laponii leży pod kołdrą chmur. Czyni to z Abisko statystycznie najbardziej udane miejsce na łowy na zorzę z podawaną skutecznością nawet 70% jasnych nocy.
Największym hitem jest tu Aurora Sky Station, gdzie w kompletną ciemność wywiezie cię wyciąg krzesełkowy, bilety bywają jednak dość drogie (około 750 do 900 SEK / ok. 300-360 zł). Nie zapominaj o złotej zasadzie trzech do czterech nocy. Zorza polarna nie działa na zamówienie i jeden zachmurzony wieczór mógłby ci zepsuć całe wakacje. O wiele ważniejsze niż indeksy geomagnetyczne jest śledzenie lokalnych modeli zachmurzenia. Na świetne zdjęcia wyruszaj już we wrześniu, kiedy zorza dodatkowo odbija się w taflach jezior.

27. Kungsleden i Höga Kusten: królewskie szlaki
Kungsleden (Królewski Szlak) mierzy imponujące 440 kilometrów, ale większość trekkersów kieruje się od razu na najpopularniejszy, 108-kilometrowy północny odcinek między Abisko a Nikkaluoktą — ten, który fotografuje się na wszystkich plakatach. Trasę, którą przeciętny piechur pokona w niecały tydzień, obramowują praktyczne drewniane chaty Szwedzkiego Związku Turystycznego (STF). Cena za noc dla członków to około 470 SEK (ok. 190 zł), więc nie musisz ciągnąć ciężkiego namiotu ani zapasów jedzenia na cały czas.
Jeśli nie chce ci się aż na daleką północ, cudowną alternatywą jest Höga Kusten (Wysokie Wybrzeże) leżące prosto przy autostradzie E4. Tutejsze wybrzeże podniosło się od epoki lodowcowej o niemal 300 metrów, co czyni je zabytkiem UNESCO. Znajdziesz tu dramatyczne czerwone klify, majestatyczny most Högakustenbron i Park Narodowy Skuleskogen z imponującym skalnym wąwozem Slåttdalsskrevan. To łatwo dostępne północne przeżycie dla tych, którzy podróżują samochodem i chcą zobaczyć góry bez skomplikowanej logistyki.
💡 Tip: W lipcu i sierpniu góry na Kungsledenie są pełne ludzi i komarów. Podróżni polecają wyruszać w drugiej połowie września, kiedy przyroda barwi się w ogniste odcienie, a nocne przymrozki niezawodnie zabijają owady.

28. Sarek: ostatnia europejska dzika przyroda
Jeśli Kungsleden jest autostradą dla plecakowiczów, Park Narodowy Sarek przypomina nieprzebytą dżunglę. Często dostaje uzasadnioną łatkę ostatniej wielkiej dzikiej przyrody w Europie, bo nie znajdziesz tu w ogóle żadnych oznaczonych ścieżek, chat turystycznych ani mostów przez rwące lodowcowe rzeki. Jesteś tu absolutnie odcięty od zasięgu telefonu.
To miejsce zarezerwowane wyłącznie dla ekspertów i samotnych poszukiwaczy przygód szukających absolutnego odcięcia od cywilizacji. Jesteś tu tylko ty, busola, mapa i plecak, który na początku waży spokojnie ponad dwadzieścia pięć kilo. Brodzenie w lodowatych rzekach realnie testuje tu granice odporności fizycznej i psychicznej, dlatego wyruszaj w Sarek tylko z bogatym doświadczeniem z wielodniowych treków z pełnym oporządzeniem. W przeciwnym razie zostań lepiej na o wiele bezpieczniejszym Kungsledenie.

29. Jokkmokk: kultura Saamów i moose safari
Saamowie są jedynym uznanym rdzennym narodem w Unii Europejskiej, a szwedzka Laponia jest ich domem. Jeśli chcesz poznać ich żywą kulturę z bliska i z szacunkiem, unikaj komercyjnych pułapek i szukaj operatorów prowadzonych bezpośrednio przez miejscowych (np. Nutti Sámi Siida). Dowiesz się wszystkiego o pasterstwie reniferów i posiedzisz w tradycyjnym namiocie lávvu. Na początku lutego małe miasteczko Jokkmokk zmienia się zaś w niewiarygodny kocioł. Odbywa się tu tradycyjny zimowy jarmark z ponad czterystuletnią historią, na który zjeżdżają się dziesiątki tysięcy ludzi.
Północ nie jest jednak tylko o reniferach, absolutnym królem lasów jest tu łoś (älg). W Szwecji żyje ich około 300 000 i dla kierowców po zmroku stanowią ogromne ryzyko, dlatego te wszechobecne znaki ostrzegawcze. Jeśli chcesz zobaczyć i sfotografować bezpiecznie największego europejskiego ssaka, wyrusz na zorganizowane moose safari. Możesz wybrać wieczorne przejażdżki z przewodnikiem w dzicz albo odwiedzić bezpieczne parki łosi (np. Smålandet Markaryd na południu), gdzie te majestatyczne zwierzęta nawet z bliska nakarmisz.

30. Stuga i allemansrätten: sztuka zwalniania tempa
Najsilniejsze przeżycie, jakie wywieziesz ze Szwecji, nie ma postaci miasta ani muzeum. Wygląda jak mały ciemnoczerwony drewniany domek (stuga) nad brzegiem jeziora, zagubiony gdzieś w głębokim lesie. Wynajem takiego domku z własną sauną i aluminiową łódką przy molo to najbardziej autentyczny sposób, by nacieszyć się tym krajem. Ceny latem wahają się od 5000 do 12 000 SEK (ok. 2000-4800 zł) za tydzień. Tylko nie zapomnij sprawdzić, czy domek ma spłukiwaną toaletę, czy klasyczną zewnętrzną toaletę suchą (mulltoa), i przywieź własną pościel.
Całe to plenerowe biwakowanie działa dzięki unikalnemu prawu allemansrätten (prawu powszechnego dostępu). Zgodnie z nim możesz swobodnie poruszać się po przyrodzie, zbierać jagody i na jedną do dwóch nocy rozbić namiot praktycznie wszędzie z dala od zabudowań (około 150 metrów). Uwaga jednak na jeden ogromny błąd, który popełnia wielu turystów: to prawo obowiązuje wyłącznie dla pieszych i niezmotoryzowanych turystów. Z samochodem lub kamperem na łąkę ani na plażę po prostu nie wolno ci wjechać i musisz skorzystać z oficjalnego parkingu lub kempingu.

Czego spróbować w Szwecji (i czym jest fika)
Szwedzka kultura nie kręci się wokół wielkich obiadów o trzech daniach, kręci się wokół świętego rytuału zwanego fika. To nie tylko zwykła przerwa na kawę. To chwila, kiedy zatrzymuje się praca i czas, siadasz z przyjaciółmi i zjadasz coś słodkiego. Królem fiki jest kanelbulle (ślimak cynamonowy) lub jego bardziej korzenny brat kardemummabulle. Kawa z ciastkiem wyjdzie cię w kawiarni (którą nazywa się tu fik lub konditori) na około 65 do 100 SEK (ok. 25-40 zł). Szwedzi traktują słodkości tak poważnie, że ślimak cynamonowy ma nawet swoje narodowe święto 4 października.
Jeśli wyruszysz do Szwecji zimą lub wiosną, na pewno natrafisz na semlę, czyli puszystą kardamonową bułeczkę wypełnioną pastą migdałową i ogromną czapą bitej śmietany. Kolejnym typowym deserem jest prinsesstårta (tort księżniczki). Poznasz go z daleka dzięki typowej powłoce z jaskrawozielonego marcepanu, pod którą kryje się biszkopt, krem waniliowy i maliny. W lesie nie zapomnij zaś szukać złotego skarbu północy, maliny moroszki (hjortron), z której robi się doskonały dżem, oraz oczywiście wszechobecnych borówek (lingon). Na śniadanie lub szybką przekąskę świetnie posłuży ci chrupiący chleb knäckebröd.
Jedzenie w restauracjach potrafi porządnie napiąć budżet, ale istnieje jeden genialny trik. Szukaj przed lokalami tabliczek z napisem dagens lunch (obiad dnia). Za bardzo rozsądne 120 do 150 SEK (48-60 zł) oprócz dania głównego dostaniesz bowiem dostęp do bogatego bufetu sałatkowego, chleb z masłem, wodę i kawę na koniec. To w ogóle najlepszy sposób, by najeść się w Szwecji, a dla nas wegetarian te bufety stanowią absolutną podstawę udanego przetrwania. Kiedy będziesz już na południu w Malmö, nie zapomnij kupić na ulicy ogromnego i fantastycznego falafla, który kosztuje tu grosze.
Kiedy przychodzi do produktów zwierzęcych, miejscowa klasyka jest wszystkim dobrze znana. Tradycyjnie podaje się klopsiki (köttbullar) z puree ziemniaczanym i stertą borówek albo marynowane śledzie (sill), które Szwedzi jedzą na przesilenie letnie i na Boże Narodzenie. Na zachodnim wybrzeżu natrafisz na premium homary i tzw. gravad lax, dojrzewającego łososia z koprem. A jest jeszcze niesławny surströmming. Fermentowany śledź w puszce, którego legendarny zapach przeraża turystów na kilometry, otwiera się wyłącznie na dworze i zawija w cienki chleb z ogromną porcją cebuli, która przebija ten ostry smak.

Gdzie w Szwecji dobrze zjeść
W Sztokholmie nie przegap historycznej hali targowej Östermalmshallen z 1888 roku, gdzie pod jednym secesyjnym dachem spotykają się lady z pieczywem, serami, oliwkami i kawą. Restauracja Lisa Elmqvist w środku uchodzi za tamtejszą instytucję i miejscowi chodzą do niej po ryby, a obok znajdziesz też lady z bufetem sałatkowym i zupami. Na klasyczną fikę udaj się zaś do kawiarni Vete-Katten na Kungsgatan, która piecze według receptur z 1928 roku. W Södermalm wegetarianie znajdą coś dla siebie w lokalu Meatballs for the People, gdzie oprócz mięsnej klasyki serwują też wersje z grochu i grzybów.

W Göteborgu warto zatrzymać się przy Feskekôrka, historycznym targu rybnym przypominającym kościół, dokąd miejscowi chodzą po gravad lax i krewetkowe kanapki räksmörgås. Ty zaś kawałek dalej w Haze zjedz legendarny ślimak cynamonowy w Café Husaren, który ma wielkość talerza obiadowego. Na południu w Malmö udaj się na plac Möllevångstorget, gdzie kupisz słynny falafel z ulicznych stoisk za kilka złotych i gdzie skupiają się tanie kawiarnie i bistra z kuchnią bliskowschodnią.
A na koniec jedno ogromne ostrzeżenie w sprawie alkoholu. W zwykłym supermarkecie kupisz tylko słabe piwo do 3,5%. Wszystko mocniejsze ma w swoich rękach państwowy monopol i sprzedaje je wyłącznie w sklepach Systembolaget. Jeśli planujesz weekendową imprezę w domku, kupuj na czas. Żadnych wyjątków po prostu nie ma, więc kto nie zaopatrzy się w piątek lub w sobotę rano, pije w weekend do wieczornego grillowania tylko wodę albo słabe piwo.
Dokąd dalej ze Szwecji
Region skandynawski jest ogromny i kusi do dalszego odkrywania. Jeśli przyjechałeś na południe do mostu nad Sundem, masz stąd tylko kilka minut pociągiem za granicę, gdzie czeka na ciebie Kopenhaga: 25+ pomysłów, co zobaczyć i robić. Ze wschodniego wybrzeża oferuje się z kolei wygodny nocny prom do Finlandii, więc możesz od razu zaplanować, jakie Helsinki: 15 pomysłów, co zobaczyć w fińskiej metropolii włączysz do planu.
Jeśli urzekła cię surowa skandynawska przyroda i myślisz o przeniesieniu się dalej na północ, przestudiuj przewodnik Laponia: 20 pomysłów, co zobaczyć i przeżyć. Wielu podróżnych od razu przekracza też górską granicę, więc przydadzą ci się szczegółowe informacje w artykule Norwegia: 50 pomysłów, co zobaczyć. A jeśli wciąż wahasz się, kiedy i dokąd wyruszyć po ten największy zimowy cud, zajrzyj do naszego przeglądu Zorza polarna: gdzie i kiedy ją zobaczysz.
Do trzech tematów z tego przeglądu napisaliśmy osobne szczegółowe przewodniki. Jeśli kusi cię stolica, znajdziesz w artykule Sztokholm: 25 pomysłów, co zobaczyć i przeżyć także praktyczne rzeczy wokół transportu i budżetu. Podróż na arktyczną północ rozbiera Kiruna: 18 pomysłów, co zobaczyć w mieście, które się przeprowadza. A jeśli planujesz przyjechać samochodem przez Danię, przeczytaj najpierw Most nad Sundem: myto, pociąg i jak go przejechać, żeby nie zaskoczyło cię ani myto, ani dodatkowa faktura.
Stopniowo przybywa kolejnych szczegółowych przewodników. Hanzeatycką wyspę z murami rozbiera Gotlandia i Visby: 20 pomysłów, co zobaczyć na hanzeatyckiej wyspie, całą arktyczną północ zaś Szwedzka Laponia: 20 pomysłów, co przeżyć za kołem podbiegunowym. Drugie co do wielkości miasto dostało własny artykuł Göteborg: 20 pomysłów, co zobaczyć w drugim mieście Szwecji, a wszystko wokół jedzenia znajdziesz w przewodniku Kuchnia szwedzka: 18 potraw, których musisz spróbować.
Najczęściej zadawane pytania
Szwecja jest ogromna i w mnóstwie rzeczy działa inaczej niż reszta Europy, więc pytań przed pierwszą podróżą bywa sporo. Najczęściej kręcą się wokół cen, alkoholu, dzikiego kempowania i bezpieczeństwa.
Dlatego zebrałam dla ciebie te najbardziej palące pytania w jednym miejscu. Czy zastanawiasz się nad zorzą polarną, czy nad tym, czy sprzedadzą ci w supermarkecie piwo na wieczornego grilla, tutaj znajdziesz jasne odpowiedzi. 😉
Ile dni potrzebuję na zwiedzenie Szwecji?
Zależy to od regionu, który wybierzesz. Na przedłużony weekend (3–4 dni) idealnie wystarczy Sztokholm lub Göteborg, do których wygodnie dolecisz bezpośrednim lotem. Jeśli chcesz odbyć letni road trip po płaskim południu przez Skåne, Småland i wyspę Öland, zarezerwuj minimum 7 do 10 dni. Zimowa Laponia i polowanie na zorzę polarną wymagają idealnie 4 do 5 nocy, żeby nie zaskoczyła cię zła pogoda i chmury. Podróży z południa na daleką północ podczas jednego urlopu lepiej jednak zupełnie się wyrzec – odległości za kierownicą są zabójcze.
Czy Szwecja jest naprawdę taka droga?
Sztokholm jest obecnie najtańszą stolicą nordycką, co wiele Polaków przyjemnie zaskoczy. Noclegi i benzyna kosztują podobnie jak w Niemczech czy Austrii. Znacznie droższe są jednak usługi, restauracje, a przede wszystkim alkohol w barach. W supermarketach licz się z cenami około dwu- do trzykrotnie wyższymi niż w Polsce. Całkowite koszty łatwo jednak obniżysz, gotując w wynajętym domku nad jeziorem i korzystając z korzystnych lunchy obiadowych (dagens lunch), w których w cenie jest także kawa i bezdenný bufet sałatkowy.
Czy potrzebuję gotówki podczas podróży do Szwecji?
Zdecydowanie nie, Szwecja funkcjonuje jako niemal w stu procentach społeczeństwo bezgotówkowe. Papierowych koron w rzeczywistości nie wykorzystasz, a wiele miejsc, w tym słynne muzeum Vasa, w ogóle ich nie przyjmuje. Wszędzie, nawet w publicznych toaletach, zapłacisz zwykłą kartą płatniczą. Mniejsi sprzedawcy czy farmerzy często przyjmują tylko szwedzką aplikację płatniczą Swish, której jednak jako turyści bez lokalnego konta bankowego nie zainstalujesz. Posiadanie w zapasie kilku drobnych może się przydać tylko w głębokiej głuszy.
Czy bezpiecznie jest podróżować do Malmö i innych miast?
Tak, Szwecja i jej duże miasta są dla zwykłego turysty całkowicie bezpieczne. Dramatyczne artykuły o wojnach gangów i wybuchach, które zapełniają media, dotyczą odległych przedmiejskich osiedli (tzw. obszarów wrażliwych). Tam jako zwiedzający nie macie w ogóle żadnego powodu się zapuszczać. Historyczne centra, zabytki i strefy turystyczne w Sztokholmie, Göteborgu i Malmö są w dzień i w nocy spokojne. Największą uwagę zwróćcie na kieszonkowców w tłumach i na zawyżające ceny „dzikie” taksówki na lotnisku.
Czy mogę samochodem lub kamperem biwakować na dziko?
Nie, słynne prawo powszechnego dostępu do przyrody (allemansrätten) nie dotyczy pojazdów mechanicznych. Kamperem, vanem czy samochodem osobowym po prostu nie wolno zjeżdżać z drogi i wjeżdżać na łąki, plaże ani do lasu poza wyznaczone szlaki. Przenocować w aucie możesz na publicznych parkingach przy drogach, oficjalnych miejscach odpoczynku, płatnych postojach dla kamperów (ställplats) lub na doskonale wyposażonych kempingach.
Jak jest ze sprzedażą alkoholu w Szwecji?
Zwykłe supermarkety sprzedają tylko tak zwane folköl, czyli słabe piwo o zawartości alkoholu do 3,5%. Wszelki mocniejszy alkohol i wino do wieczornego grillowania musisz kupować wyłącznie w państwowych sklepach Systembolaget. Pamiętaj, że ten monopol ma bardzo surowe godziny otwarcia: w dni powszednie zamyka wcześnie wieczorem, w sobotę krata opada już o 15:00, a w niedzielę mają bezkompromisowo zamknięte całkowicie. Zakupy dlatego zawsze musisz planować z wyprzedzeniem.
Kiedy jest najlepsza szansa zobaczyć zorzę polarną?
Sezon na dalekiej północy trwa od września do początku kwietnia. Twoim największym wrogiem nie jest słaba aktywność słoneczna, ale chmury, dlatego większość łowców kieruje się do okolic Abiski, gdzie jest cień opadowy. Podróżnicy i fotografowie zalecają wybrać się pod koniec września lub w październiku, kiedy temperatury jeszcze nie spadają do ekstremów, komary zniknęły, a zorza pięknie odbija się na taflach niezamarzniętych jezior. Absolutną zimową klasyką z wystarczającą ilością śniegu na aktywności z psimi zaprzęgami są natomiast miesiące luty i marzec.
Jaka jest najlepsza droga samochodem z Polski?
Oferują się dwie główne i najchętniej wybierane przez turystów trasy. Pierwsza prowadzi przez Niemcy (port Rostock) na prom do duńskiego Gedser, a następnie przez słynny most Öresund bezpośrednio do Malmö. Drugą, nieco bardziej relaksującą opcją, jest przejazd przez Polskę i załadowanie się na długi, bardzo często nocny prom ze Świnoujścia bezpośrednio do szwedzkiego Ystad lub Trelleborga. Kierowcom oszczędza to mnóstwo zmęczenia i rano budzą się od razu w Szwecji.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
