Może już słyszałeś o Kiberze – największym kenijskim slumsie, który od niemal 90 lat rozrasta się na przedmieściach stolicy Kenii, Nairobi. Mieszka tu około miliona ludzi. To samo w sobie byłoby do zniesienia, gdyby nie fakt, że wszyscy ci ludzie tłoczą się na zaledwie 2,5 kilometrach kwadratowych. Z takich liczb jasno wynika, że wiele rzeczy tu po prostu nie działa – ani kanalizacja, ani wywóz śmieci, ani zaopatrzenie. Ale są też rzeczy, które działają tu wzorowo!
Najbardziej przedsiębiorcze miasto na ziemi
Większość mieszkańców Kibery zarabia dziennie mniej niż jednego dolara. Mimo to nie rezygnują i szukają sposobów na utrzymanie się. W miejscu, które Europejczykowi zabrałoby wszelką nadzieję, mieszkańcy Kibery wykazują niesamowitą zaradność. Poza małymi straganami, które wyrastają dosłownie wszędzie wzdłuż ścieżek i sprzedają niemal wszystko, czego dusza zapragnie – kobiety zaplatają włosy w warkoczyki, młodzi wypalają płyty CD, grupy wolontariuszy za drobną opłatą zbierają śmieci i przetwarzają część z nich na biżuterię. To tylko skromny wycinek tego, co w Kiberze się po prostu „dzieje”. Handlowy zapał mieszkańców zauważył nawet magazyn The Economist, który w 2012 roku nazwał Kiberę „najbardziej przedsiębiorczym miejscem na planecie”.
Szkoła jako przestrzeń, szkoła jako przyszłość
Podczas moich wędrówek po Kiberze najbardziej urzekło mnie jednak coś innego niż przedsiębiorczość miejscowych. O ile w Europie z edukacją często przesadzamy – budujemy gigantyczne gmachy z dziesiątkami sal, rozległymi boiskami i górą przepisów – w Kiberze podchodzą do tego zupełnie inaczej. Wiedzą, że jeśli dziecko nie będzie w szkole, trafi na ulice slumsu, a tam nie czeka go nic dobrego. Dlatego szkoły wyrastają tu jak grzyby po deszczu – są niewielkie, często to tylko jedna lub dwie klasy stłoczone pod dachem z falistej blachy. Podwórka nie ma prawie żadna – przestrzeń jest w Kiberze jednym z najcenniejszych dóbr. Można by argumentować, że szkoła z dwoma klasami to żadna szkoła – ale byłoby to dalekie od prawdy.250 na 3
W całej Kiberze są tylko trzy szkoły państwowe, które nie mają szans pokryć potrzeb edukacyjnych tej okolicy. Wygląda na to, że państwo ma przyszłość dzieci ze slumsu gdzieś – ale rodzice i lokalni działacze myślą zupełnie inaczej. W ciągu ostatnich kilku lat dzięki inicjatywom społeczności lokalnych i małym dotacjom powstało w Kiberze ponad 250 prywatnych szkół i przedszkoli. Ich głównym celem jest to, żeby dzieci spędzały jak najwięcej czasu w sposób zorganizowany. Część zajęć odbywa się tradycyjnie – przy ławkach i książkach – ale często dzieci uczą się też przez śpiew i recytowanie wierszyków czy rymowanek. Dzięki tej sieci małych szkół i przedszkoli udaje się w Kiberze coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe: dawać dzieciom przyszłość.Zafascynowana
Z koordynatorem Adadą nieraz po prostu skręcaliśmy za róg, wchodziliśmy w najwęższą uliczkę albo wystarczyło się uważniej rozejrzeć – i widziałam ją: szkołę! Były na każdym rogu, a dobiegał z nich dziecięcy śmiech i gwar. Uświadomiłam sobie, jak piękne jest robienie rzeczy dlatego, że jesteś przekonany, że to właściwe – a nie dlatego, że nakazuje ci prawo. Mimo ogromnych starań Kibera wciąż ma przed sobą długą drogę. Nadal jest tu mnóstwo dzieci, których po prostu nie stać na edukację – choć mowa o kwotach, które nam mogą wydawać się symboliczne. Kibera Utu Centre zostało założone przez lokalnych wolontariuszy we współpracy z Centrum Dialog. Jego podstawowym celem jest danie szansy na edukację dzieciom ze środowisk społecznie i ekonomicznie defaworyzowanych. Właśnie dlatego ponad jedna trzecia dzieci nie płaci żadnego czesnego, a kolejna trzecia płaci mniej niż połowę standardowej opłaty. Szkoła zapewnia też dzieciom bezpłatnie do trzech posiłków dziennie, gwarantując im zbilansowaną i zdrową dietę. W ciągu kilku lat działalności Kibera Utu Academy – mimo ogromnych ograniczeń – stała się jedną z najbardziej pożądanych szkół w okolicy. Ograniczona liczba sal zmusza założycieli do odmawiania przyjęcia kolejnych uczniów i utrzymywania stałej liczby dzieci – przynajmniej do czasu, gdy uda się zebrać środki na rozbudowę. Właśnie rozbudowa szkoły jest obecnie największym wyzwaniem dla jej założycieli. Niedaleko budynku jest na sprzedaż dom, który mógłby zapewnić idealne warunki do nauki. Niestety cena sprzedaży wciąż przekracza możliwości finansowe naszych kenijskich przyjaciół – została ustalona na około 50 000 €. Postanowiliśmy ich wesprzeć i spróbować zebrać środki w Europie. Możesz pomóc w realizacji tego odważnego planu. Informacje o projekcie znajdziesz tutaj.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
