Z Łukaszem spędziliśmy zimę na przełomie 2016 i 2017 roku w samym sercu Parku Narodowego Banff, gdzie czekają jedne z najlepszych tras narciarskich w całej Kanadzie. Jeśli rozważacie wyjazd na narty w Kanadzie i zamianę zatłoczonych europejskich Alp na kanadzką dziką przyrodę, muszę was z góry ostrzec. Kiedy raz spróbujecie słynnego kanadyjskiego puchu, który tutaj nazywają „cold smoke”, nie będziecie mieli ochoty wracać na oblodzone europejskie stoki. ☺️
Kanada narty — to zupełnie inna liga niż narciarstwo w Europie. Zapomnijcie o wąskich stokach pełnych ludzi i nieskończonych kolejkach do wyciągów: tutaj czekają na was ogromne otwarte połacie, widoki na poszarpane szczyty Gór Skalistych, zamarznięte turkusowe jeziora i śnieg tak lekki, że wystarczy na niego dmuchnąć, by zleciał z rękawiczki. Przejdziemy razem przez wszystkie ośrodki, podpowiem, gdzie się zatrzymać i jak nie przepłacić za karnet — a także zwrócę uwagę na kilka rzeczy, które zaskoczyły nas na oblodzonych górskich drogach.

Podsumowanie
- Główne ośrodki narciarskie: Najlepszą infrastrukturę znajdziecie w Parku Narodowym Banff, gdzie działa sieć SkiBig3 (Lake Louise, Sunshine Village i Mount Norquay).
- Najlepszy śnieg: Alberta słynie z suchego arktycznego powietrza, dzięki któremu pada ekstremalnie lekki i puszysty puch, tzw. champagne powder.
- Długość sezonu: Sezon trwa zazwyczaj od połowy listopada do końca maja, a najlepsze warunki na puch panują w styczniu i lutym.
- Jak zaoszczędzić: Karnety jednodniowe kosztują od 130 do 170 CAD. Jeśli planujecie jeździć dłużej niż tydzień, opłaca się kupić międzynarodowy IKON Pass lub lokalny SkiBig3 Pass jeszcze jesienią przed sezonem.
- Transport i samochód: Do przemieszczania się między ośrodkami koniecznie potrzebujecie niezawodnego auta, najlepiej SUV-a. Z Łukaszem od lat korzystamy z RentalCars, gdzie porównujemy oferty wypożyczalni na całym świecie. Upewnijcie się, że auto ma dobre opony zimowe.
Dlaczego narty w Albercie to najlepszy wybór w całej Kanadzie
Alberta to moim zdaniem zupełnie inna liga. Choć Whistler w sąsiedniej Kolumbii Brytyjskiej jest bardziej znany z mediów, ja wracam myślami właśnie tutaj. Sekret Alberty tkwi przede wszystkim w jej specyficznej geografii i klimacie. Ponieważ leży w głębi kontynentu, a zimy są tu naprawdę ostre i suche, padający śnieg prawie nie zawiera wody. Efektem jest ów słynny „champagne powder” — wjeżdżasz w niego, a on po prostu lekko rozpryskuje się wokół ciebie.
Dzięki mroźnym temperaturom śnieg utrzymuje się w doskonałym stanie niewiarygodnie długo. Sezon jest ekstremalnie długi i nie jest niczym niezwykłym, że jeszcze w maju, a nawet na początku czerwca, w Sunshine Village czy Lake Louise odbywają się popularne wiosenne jazdy w samej bluzie. Do tego brakuje tu typowego europejskiego stresu — stoki są szerokie, poza oznakowanymi trasami (w tzw. bowlach) można poruszać się zupełnie swobodnie, a kolejki zdarzają się chyba tylko w weekendy i podczas dni wolnych od pracy.

Kiedy jechać i jak dostać się do kanadyjskich Gór Skalistych
Planowanie wyjazdu narciarskiego do Alberty wymaga odrobiny strategicznego myślenia, bo pogoda potrafi tu być naprawdę bezwzględna. Najwięcej śniegu pada między grudniem a lutym, ale trzeba liczyć się z tym, że temperatury w styczniu mogą spokojnie spaść do minus trzydziestu stopni Celsjusza. My najchętniej jeździliśmy na narty w marcu, kiedy dni zaczynają się wydłużać, mróz zelżeje do przyjemnych minus pięciu, a śniegu jest wciąż pod dostatkiem.
Najłatwiejszy sposób to lot do Calgary (kod lotniska YYC), skąd do Parku Narodowego Banff jest zaledwie dziewięćdziesiąt minut jazdy autem po świetnie utrzymanej autostradzie Trans-Canada Highway. Z Warszawy loty z przesiadką znajdziecie np. przez LOT, Lufthansę czy linie WestJet przez europejskie huby. Tanie połączenia warto porównywać na Kiwi — to nasz ulubiony portal do wyszukiwania lotów z Europy. Jeśli celujesz przede wszystkim na północ, do Jasperu i ośrodka Marmot Basin, sensowniej jest lecieć do Edmonton (YEG), skąd czekają cię mniej więcej cztery godziny jazdy autem przez piękny zimowy krajobraz.
Gdzie się zatrzymać i ile to kosztuje
Wybór noclegu znacząco wpłynie na wasz budżet i ogólne wrażenia z urlopu. Szybko odkryliśmy, że na kompleks hotelowy tuż przy stoku, jak w francuskich Alpach, tutaj nie ma co liczyć. Parki narodowe mają surowe przepisy budowlane, więc najczęściej będziecie mieszkać w jednym z pobliskich miasteczek i dojeżdżać na stok autem lub darmowym skibusem kursującym regularnie.
Absolutnym centrum wydarzeń jest oczywiście miasteczko Banff. Pełne restauracji, barów, kawiarni i z niesamowitym klimatem — ale za to też trzeba sporo zapłacić. W Banff mieliśmy świetne doświadczenia z Moose Hotel & Suites, który ma podgrzewane baseny na dachu z fantastycznym widokiem na góry. Jeśli szukacie spokoju i chcecie być jak najbliżej stoków Lake Louise, zatrzymajcie się w małej wiosce Lake Louise Village. Świetną i przede wszystkim tańszą alternatywą jest miasteczko Canmore, które leży tuż za granicami parku narodowego. Z Canmore do Banff to jakieś dwadzieścia minut jazdy, noclegi są tu tańsze i znajdziecie duże supermarkety. My osobiście, patrząc na budżet, teraz wybieramy raczej Canmore. Jest tam spokojniej, a poranna kawa w lokalnych kawiarniach z widokiem na szczyty Three Sisters to coś magicznego. Jeśli się wahacie, napisaliśmy osobny artykuł Canmore vs Banff, gdzie znajdziecie szczegółowe porównanie.
Tygodniowy nocleg w szczycie sezonu zimowego dla dwóch osób w przeciętnym trzygwiazdkowym hotelu w Banff to koszt rzędu 900–1300 €. W Canmore da się zejść poniżej 750 € i z czystym sumieniem polecam Basecamp Resorts, gdzie macie do dyspozycji w pełni wyposażoną kuchnię i wystarczająco dużo miejsca nawet dla większej ekipy. Jeśli podróżujecie w większej grupie, koniecznie poszukajcie drewnianych chatek lub apartamentów z kuchnią — zaoszczędzicie ogromne pieniądze na jedzeniu w restauracjach. Jeśli chodzi o noclegi na północy, w Jasper, polecam rezerwować hotele z dużym wyprzedzeniem, bo baza noclegowa jest tam znacznie mniejsza niż na południu.
6 ośrodków narciarskich w Albercie: Gdzie najlepiej pojeździć na nartach
Przyjrzyjmy się teraz konkretnym ośrodkom narciarskim. W Kanadzie trasy nie są oznaczane na niebiesko, czerwono i czarno jak w Europie — tutaj obowiązuje system: zielone (początkujący), niebieskie (średniozaawansowani), czarne diamenty (trudne) i podwójne czarne diamenty (tylko dla ekspertów, często ekstremalnie strome żleby). Oto wybór najlepszych miejsc, które osobiście przejechaliśmy wzdłuż i wszerz.
1. Lake Louise Ski Resort: Ikoniczne widoki i nieskończone połacie

Gdybym miała wybrać tylko jedno jedyne miejsce na całą zimę, byłoby to Lake Louise. To ogromny ośrodek (należący do sieci SkiBig3) o powierzchni ponad 4250 akrów, oferujący niesamowitą różnorodność. Z przodu roztaczają się przepiękne widoki na zamarznięte jezioro i lodowiec Victoria, a tylna strona (tzw. Back Bowls) to raj dla miłośników nieratrakowanego puchu.
Trasy są tu niesamowicie długie i znajdziecie świetne tereny zarówno dla kompletnych początkujących, jak i totalnych szaleńców. W ostatnich latach wprowadzono obowiązkową rezerwację parkingu online (szczególnie w weekendy), więc koniecznie o tym pamiętajcie — bez rezerwacji po prostu nie wpuszczą was na parking i trzeba będzie korzystać z parkingów buforowych we wiosce.
2. Sunshine Village: Raj na dziale wodnym kontynentów

Ośrodek Banff Sunshine znajduje się wysoko w górach i ze wszystkich stacji ma absolutnie najlepszy i najbardziej niezawodny śnieg — rocznie spada tu imponujące dziewięć metrów. Dostajesz się tam długą gondolą z parkingu, a na górze lądujesz w ogromnym kotle, który leży dokładnie na granicy prowincji Alberta i Kolumbia Brytyjska. Możesz więc dosłownie jeździć na nartach na dziale wodnym kontynentów.
Większość tras leży powyżej granicy lasu, więc masz poczucie absolutnej wolności. Dla ekspertów jest tu słynna strefa Delirium Dive, do której wpuszczą cię tylko z detektorem lawinowym i łopatą. Sunshine jest fantastyczne w słoneczne dni, ale kiedy spada mgła (tzw. whiteout), orientację tracisz naprawdę szybko.
3. Mount Norquay: Najstarszy i najbliżej miasteczka Banff

Jeśli mieszkacie w samym Banff i nie chce wam się nigdzie daleko jechać, Norquay jest oddalone od centrum zaledwie dziesięć minut jazdy krętą górską drogą. Również należy do sieci SkiBig3 i choć jest zdecydowanie najmniejsze z całej trójki, ma swój niepowtarzalny urok. To taki domowy stok miejscowych, z porządnie stromymi trasami, na których często trenują zawodowi narciarze.
Ogromną zaletą Norquay jest jazda nocna. Stoki są pięknie oświetlone, karnety wieczorne kosztują niewiele, a na dodatek roztacza się stąd widok na Banff jak na dłoni — nocą oświetlone miasteczko w dolinie to magiczny widok, dla którego warto się tu zatrzymać.
4. Marmot Basin w Jasper: Spokój i puste stoki

Podczas gdy Banff pęka w szwach, Park Narodowy Jasper leżący kilka godzin na północ słynną drogą Icefields Parkway jest o wiele spokojniejszy. Marmot Basin oferuje około 1675 akrów terenu i osobiście go uwielbiam. Pusto, przyjazna obsługa i śnieg, który jest tu chyba jeszcze suchszy niż w Banff.
Ośrodek stopniowo się modernizuje i jest idealnym wyborem dla tych, którzy chcą uciec od tłumów turystów. Co ciekawe, Marmot Basin od niedawna jest częścią globalnego programu IKON Pass, więc jeśli macie ten karnet, zdecydowanie polecam zaplanować wycieczkę do Jasper.
5. Castle Mountain Resort: Ukryty skarb na południu

Ten ośrodek nie leży w żadnym parku narodowym, lecz w odległej południowej części Alberty, niedaleko granicy z USA. Castle Mountain to definicja surowego, komercyjnie nieskażonego kanadyjskiego narciarstwa. Nie jest częścią żadnych wielkich aliansów i karnetów kombi, nie spotkasz tu tłumów międzynarodowych turystów, a atmosfera jest cudownie domowa.
To miejsce ma opinię prawdziwego raju puchu — i zasłużenie. Teren jest stromy, śniegu pada mnóstwo, a na dodatek organizują tu cat-skiing, czyli wywożenie ratrakiem w wolny teren, na co z Łukaszem jeszcze się nie odważyliśmy, ale mamy to na naszej liście marzeń. 😁 Zatrzymajcie się tu, jeśli wypożyczacie auto w Calgary i chcecie przeżyć prawdziwe lokalne narciarstwo bez zbędnego luksusu.
6. Nakiska w Kananaskis: Rodzinny przystanek niedaleko Calgary

Nakiska powstała przede wszystkim na potrzeby Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 1988 roku i znajduje się w regionie Kananaskis Country, mniej więcej godzinę jazdy z lotniska w Calgary. Większość tras prowadzi przez las i jest doskonale osłonięta od silnego wiatru. Miejscowa obsługa pieczołowicie dba o preparację stoków, więc jeśli kochacie świeżo wypreparowany poranny „sztruksik”, jesteście tu dobrze.
To nie jest ogromny ośrodek na tygodniowy urlop — my przyjeżdżaliśmy tu najczęściej na jeden rozjazdowy dzień. To również idealne miejsce, jeśli podróżujecie z małymi dziećmi, bo orientacja na stoku jest bardzo prosta, a trasy są przyjemnie szerokie i przejrzyste.
Karnety, SkiBig3 i jak zaoszczędzić z Ikon Pass
Narciarstwo w Ameryce Północnej jest drogie, nie ma co się oszukiwać. Kupowanie karnetu przy okienku w ostatniej chwili to najgorsze, co możecie zrobić dla swojego portfela. W sezonie 2026 ceny karnetów jednodniowych w głównych ośrodkach wahają się od 130 do 170 CAD na osobę (ok. 90–115 €). Na szczęście istnieją tzw. karnety łączone, które pozwalają zaoszczędzić spore kwoty.
Podstawą jest SkiBig3 Pass, który obowiązuje łącznie w Lake Louise, Sunshine i Norquay. Możecie go kupić na kilka dni i każdego dnia wybrać, do którego z trzech ośrodków chcecie się wybrać. Świetne jest to, że w cenie macie też transport skibusami z Banff za darmo — auto zostawiacie więc w hotelu.
Jeśli planujecie jeździć na nartach dłużej niż siedem dni lub chcecie połączyć wizytę w Albercie z innymi ośrodkami, rozważcie zakup IKON Passu. Kosztuje zazwyczaj ok. 1199 USD (kupuje się go zawsze wiosną lub latem przed sezonem) i obejmuje do siedmiu dni w SkiBig3 i kolejnych siedmiu dni w Marmot Basin, plus dostęp do ponad pięćdziesięciu innych ośrodków na całym świecie. Jeśli chcielibyście pojechać do kanadyjskiego Whistler w Kolumbii Brytyjskiej, tam z kolei przyda się konkurencyjny Epic Pass.
Narty z dziećmi w kanadyjskich Rockies
Jonáš jest na narty jeszcze za mały, ale już teraz wiem, dokąd go kiedyś zabiorę. Kanada jest bowiem niesamowicie przyjazna rodzinom z dziećmi. Dzieci do piątego roku życia najczęściej jeżdżą w towarzystwie płacącego dorosłego zupełnie za darmo, a w niektórych okresach promocyjnych i z pewnymi typami karnetów darmowe narty obejmują nawet dzieci do dwunastego roku życia. Rodzinom najbardziej polecam Sunshine Village, gdzie jest ogromna i bezpieczna strefa dziecięca, a główne stoki są szerokie i czytelne. Każdy ośrodek ma własną szkółkę narciarską z anglojęzycznymi instruktorami, którzy są bardzo przyjaźni i przyzwyczajeni do pracy z małymi początkującymi.
Co robić, gdy bolą nogi: Biegi i rakiety śnieżne
Nie każdy chce spędzić na stoku całe siedem dni z rzędu. Jeśli potrzebujecie odpoczynku, wypożyczcie narty biegowe lub rakiety śnieżne. Kanadyjskie parki narodowe dysponują setkami kilometrów precyzyjnie utrzymanych tras. My najczęściej jeździliśmy na biegówki na trasach Pipestone niedaleko Lake Louise, gdzie szlaki wplatają się między zaśnieżone drzewa i doliny.
Piękne trasy na biegówki i fat bike’i (rowery z grubymi oponami do jazdy po śniegu) znajdziecie też w bezpośrednim sąsiedztwie miasteczka Banff, w rejonie zwanym Banff cross-country area. Niezapomnianym przeżyciem jest też jazda na łyżwach po zamarzniętym jeziorze Lake Louise, gdzie w styczniu budują ogromny lodowy zamek, a wy możecie popijać gorącą czekoladę tuż przy zamarzniętych lodowcach.
Co spróbować po nartach: Kanadyjskie après-ski
Europejskiego après-ski z tańcami na stołach tu wprawdzie nie znajdziecie, ale kanadyjska gastronomia po dniu na mrozie trafia w sedno. Co koniecznie musicie spróbować?
- Poutine: Złoty środek kanadyjskiego niezdrowego jedzenia. To góry frytek posypanych kawałkami sera (cheese curds) i oblanych gorącym brązowym sosem (gravy). Najlepsze robią w Banff Poutine albo w The Eddie Burger Bar.
- AAA Alberta Beef: Alberta słynie z rancz, a tutejsze steki wołowe należą do najlepszych na świecie. Wybierzcie się do jednej z lepszych restauracji na Banff Avenue.
- Koktajl Caesar: Kanadyjska wersja Bloody Mary. Zamiast soku pomidorowego używa się Clamato (mieszanki soku pomidorowego i wywaru z małży). Brzmi przerażająco, ale słony i pikantny brzeg szklanki dopełniony selerem i kawałkiem bekonu szybko stanie się waszym ulubionym drinkiem.
- Lokalne piwo: Prosto na głównej ulicy w Banff mieści się świetny browar Banff Ave Brewing Co, do którego chodziliśmy wieczorami na degustacje ich sezonowych specjałów.
Praktyczne informacje i bezpieczeństwo na sezon 2026
Przed wyjazdem koniecznie zainstalujcie na telefonie eSIM-kę, żebyście mieli internet od razu po wylądowaniu. Możecie skorzystać przez nasz link z Holafly z nielimitowanymi danymi. Nie zapomnijcie też o dobrym ubezpieczeniu podróżnym z rozszerzeniem na sporty zimowe. Na krótsze wyjazdy z Łukaszem wybieramy najczęściej sprawdzone ubezpieczalnie, a na dłuższe polegamy na True Traveller lub SafetyWing.
Często pytacie nas o dzikie zwierzęta i niedźwiedzie. W miesiącach zimowych grizzly i niedźwiedzie czarne zapadają w sen zimowy głęboko w lasach, więc noszenie ze sobą na stok spreju na niedźwiedzie (bear spray) jest naprawdę zbędne. Możecie natomiast spotkać ogromne łosie lub karibu, które czasem błąkają się nawet po obrzeżach miasteczek.
Bezpieczeństwo za kierownicą i jazda zimą
Jazda samochodem w kanadyjskich górach zimą wymaga dużego szacunku. Drogi przez parki narodowe są wprawdzie posypywane żwirem, ale często pokrywa je gruba warstwa ubitego śniegu lub niewidoczny czarny lód. W odróżnieniu od sąsiedniej Kolumbii Brytyjskiej, Alberta nie wymaga opon zimowych przepisami prawa, ale w parkach narodowych i na przełęczach górskich są po prostu koniecznością. Kiedy pierwszy raz jechaliśmy w porządnej śnieżycy na Icefields Parkway, nieźle się napociliśmy — więc dobrych opon naprawdę nie lekceważcie.
Przy odbiorze auta w wypożyczalni zawsze nalegajcie na auto z oponiami zimowymi oznaczonymi symbolem płatka śniegu, w najgorszym przypadku przynajmniej M+S (Mud and Snow). SUV z napędem 4×4 to zdecydowanie najlepszy wybór w tych warunkach. Zawsze miejcie w aucie zatankowane co najmniej do połowy, koc i coś małego do jedzenia — na wypadek, gdyby z powodu zagrożenia lawinowego lub wypadku zamknęli autostradę.
Jeśli chodzi o prawo jazdy — Polacy mogą prowadzić w Kanadzie na polskim prawie jazdy przez okres do 6 miesięcy. Niektóre wypożyczalnie mogą jednak prosić o międzynarodowe prawo jazdy, więc warto je mieć ze sobą na wszelki wypadek. Wyrobicie je w swoim starostwie powiatowym.
Gdzie dalej
A jeśli Kanada chwyciła was za serce tak jak nas, zajrzyjcie też do naszych pozostałych przewodników:
- Kompletny przewodnik po Parku Narodowym Banff
- Gdzie się zatrzymać: Canmore vs. Banff
- Przewodnik po Parku Narodowym Jasper
- Narciarstwo w Kolumbii Brytyjskiej: Whistler
Często zadawane pytania (FAQ)
Czy narty w Kanadzie są trudniejsze niż w Europie?
Same stoki nie są trudniejsze, wręcz przeciwnie. Są szersze, pustsze, a śnieg dzięki niskim temperaturom jest bardzo wolny i wybacza błędy. Większym wyzwaniem może być jazda w wolnym terenie i radzenie sobie z silnymi mrozami.
Ile kosztuje wypożyczenie sprzętu narciarskiego?
Kompletny zestaw narciarski lub snowboardowy na jeden dzień to koszt ok. 45–60 CAD (ok. 30–40 €). Wypożyczalnie znajdziecie zarówno bezpośrednio w ośrodkach, jak i taniej w miasteczkach Banff i Canmore.
Czy mogę jeździć autem na polskim prawie jazdy?
Tak, polskie prawo jazdy jest honorowane w Kanadzie przez okres do 6 miesięcy. Warto jednak mieć ze sobą międzynarodowe prawo jazdy, bo niektóre wypożyczalnie mogą go wymagać. Wyrobicie je w swoim starostwie powiatowym za niewielką opłatą.
Czy w Albercie jest zagrożenie lawinowe?
Na strzeżonych stokach ryzyko jest minimalne — obsługa dba o bezpieczeństwo za pomocą kontrolowanych odstrzałów. Jeśli jednak wybieracie się w tzw. backcountry (wolny teren poza granicami ośrodka), sprzęt lawinowy i odpowiednia wiedza są absolutną koniecznością.
Jakie ubrania spakować?
Kluczem jest warstwowość. Zapomnijcie o jednej grubej kurtce — lepiej weźcie dobra bieliznę termoaktywną z wełny merino, ciepłą warstwę izolacyjną i goretexową kurtkę, która nie przepuszcza wiatru. Temperatury potrafią szybko spadać. Przede wszystkim nie zapomnijcie ciepłego komina i jednopalczastych rękawic — uratują was, kiedy na krzesełku zacznie wiać lodowaty wiatr.
Czy muszę zostawiać napiwki w restauracjach i barach?
Tak, napiwki (tips) są w Kanadzie, podobnie jak w USA, nieodłączną częścią wynagrodzenia kelnerów. Standardem jest zostawianie od 15 do 20 procent całkowitego rachunku.
Czy ośrodki są połączone na nartach jak w Alpach?
Nie, każdy z wymienionych ośrodków leży na osobnej górze lub w innej dolinie. Między stacjami takimi jak Lake Louise a Sunshine Village trzeba się zawsze przemieszczać autem lub specjalnym skibusem — w linii prostej dzielą je dziesiątki kilometrów.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
