TL;DRDziesięciodniowa trasa prowadzi od litewskiego Wilna przez Troki i Górę Krzyży do secesyjnej Rygi, z odbiciem na plaże Jurmały, następnie do estońskiego uzdrowiskowego Parnawy, na wyspy Sarema i Hiuma, do średniowiecznego Tallina, parku narodowego Lahemaa i wreszcie do studenckiego Tartu. Trasa z granic Polski liczy około 1200 kilometrów szosą Via Baltica, gdzie autostrady dla samochodów osobowych są za darmo. Czteroosobowa rodzina przejedzie cały dziesięciodniowy roadtrip własnym autem za 8 do 11 tysięcy złotych, podczas gdy porównywalna wycieczka z biurem podróży kosztuje podobną kwotę tylko dla dwóch dorosłych. Najlepsze miesiące na wyjazd to czerwiec, lipiec, sierpień i ciepły wrzesień, ponieważ wyspy Sarema i Hiuma są od listopada do kwietnia w dużej części zamknięte.
Rozważasz roadtrip po krajach bałtyckich? Czekają na ciebie trzy suwerenne państwa, jedna granica bez kontroli paszportowych, autostrady dla samochodów osobowych całkowicie za darmo i odległości tak przyjemne, że w dziesięć dni zdążysz przejechać trzy stolice i wykąpać się w Morzu Bałtyckim. Dokładnie to oferuje ci trasa, która w ostatnich latach przeżywa ogromny boom. Estonia, Łotwa i Litwa to bowiem idealny miks nietkniętej nordyckiej przyrody, znakomitej gastronomii i bezpieczeństwa.
Kiedy zaczniesz się rozglądać za wycieczkami, może cię zaskoczyć, że klasyczne objazdy autokarowe bywają wyprzedane już zimą. Biura podróży za dziesięciodniowy przelot przez te trzy państwa liczą sobie niemałe kwoty, a często zupełnie pomijają te najpiękniejsze estońskie wyspy. Mam dla ciebie jednak dobrą wiadomość: kraje bałtyckie należą do najłatwiejszych europejskich kierunków do podróżowania na własną rękę.
Jeśli wyruszysz własnym autem z Polski, czteroosobowa rodzina przejedzie dziesięciodniowy roadtrip za 8 do 11 tysięcy złotych ze wszystkim. Za dokładnie tę samą kwotę z biurem podróży kupiłbyś wakacje tylko dla dwóch dorosłych osób. Przygotowałam dla ciebie dopracowaną trasę, która przeprowadzi cię od litewskiego Wilna przez secesyjną Rygę aż po estońskie bagna i wyspy, gdzie zatrzymał się czas.
Foto: Aleksandr Gorlov / Pexels
Podsumowanie
Długość trasy: Idealnie 10 dni (można skrócić do 7 lub wydłużyć do 14 dni).
Odległość i kierunek: Z granic Polski około 1200 kilometrów szosą Via Baltica na północ.
Transport: Własne auto z Polski, ewentualnie samolotem i wypożyczalnia (autostrady w całych krajach bałtyckich są za darmo).
Budżet: Około 2000 do 2700 zł na osobę przy podróży we czworo (8 do 11 tysięcy zł za całą rodzinę).
Kiedy wyruszyć: Najlepsze jest lato i początek września, zimą duża część usług na wyspach jest zamknięta.
Czego nie pominąć: Średniowieczny Tallin, uzdrowiskowa Parnawa, wyspa Sarema i secesyjna Ryga.
Podstawowa rada: Nie planuj Tallina tylko na popołudniową wizytę — miasto jest najpiękniejsze wczesnym rankiem lub wieczorem, gdy odpłyną wielkie wycieczkowce.
Foto: Leah Newhouse / Pexels
Jak zaplanować trasę
Główną arterią całego twojego roadtripu będzie słynna droga E67, znana jako Via Baltica. Zaczyna się właściwie już w Polsce, przecina kraj i następnie niczym niewidzialna nić przeprowadzi cię przez Litwę, Łotwę aż do estońskiego Tallina. Z granic Polski do estońskiej Parnawy jest to około 1200 kilometrów, co przy jednym noclegu na Litwie da się przejechać zupełnie na spokojnie.
Do planowania masz w zasadzie dwie główne możliwości, przy czym pierwszą z nich jest podróż własnym autem z Polski. To bezkonkurencyjnie najtańsza opcja dla rodzin i grup przyjaciół, w dodatku możesz spakować namiot i zaoszczędzić na noclegu w świetnie wyposażonych kempingach. Ogromnym plusem jest fakt, że autostrady w Estonii, na Łotwie i Litwie są dla samochodów osobowych za darmo, więc zaoszczędzisz setki złotych na winietach autostradowych czy bramkach.
Drugą i znacznie szybszą opcją jest lot do Tallina lub Rygi i wypożyczenie auta na miejscu. Z Warszawy latają w sezonie letnim bezpośrednie połączenia do Tallina i Rygi (lot trwa niewiele ponad dwie godziny), a przez cały rok możesz skorzystać z rejsów LOT, airBaltic czy Wizz Air. Opcja z samolotem i wypożyczalnią oszczędzi ci co najmniej dwa dni nudnego tranzytu, ale w wysokim sezonie licz się z wyższymi cenami wynajmu samochodu.
Na samą trasę zarezerwuj absolutne minimum 10 dni, jeśli chcesz zobaczyć wszystkie trzy stolice i wybrzeże. Najczęstszy błąd, na którym podróżnicy się przejeżdżają, to próba zaliczenia krajów bałtyckich w 5 dni. Odległości na mapie co prawda mylą, ale każdy przejazd między metropoliami pochłania około czterech godzin czystego czasu, więc wakacje spędziłbyś tylko za kierownicą i stracił wszystkie piękne odbicia do parków narodowych i morza.
Foto: Bink_2013 / Pexels
Trasa dzień po dniu
Ta trasa jest zbudowana dla podróżników, którzy wyruszają własnym autem z Polski (ewentualnie wypożyczają auto w Wilnie i oddają w Tallinie). Trasa logicznie prowadzi z południa na północ i łączy tętniące życiem miasta z dziewiczą przyrodą.
Foto: Scotch Mist / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Dzień 1: Tranzyt i barokowe Wilno
Pierwszego dnia czeka cię najdłuższe połykanie kilometrów przez kraj, gdzie autostrady wokół Warszawy i Białegostoku są już w dużej części gotowe. Twoim celem jest litewska stolica Wilno, do której dotrzesz prawdopodobnie dopiero pod wieczór — wystarczająco czasu, by rozprostować nogi po historycznym centrum pełnym barokowych kościołów, wąskich uliczek i nieco szalonej niezależnej republiki Zarzecze (Užupis), która ma własną konstytucję i własną armię (dwanaście osób).
Wilno od pierwszej chwili zaskoczy cię swoją przytulnością. Zatrzymaj się na kawę w jednej z lokalnych palarni i wchłoń wieczorną atmosferę na placu Katedralnym, nad którym wznosi się zamek Giedymina. To miasto tętni niesamowicie młodzieńczą energią, którą potęgują tysiące studentów w krętych uliczkach.
Odległość i czas: Z Warszawy około 400 km, czysty czas jazdy około 5 godzin.
Gdzie spać: Idealnie bezpośrednio w Wilnie, gdzie znajdziesz mnóstwo niedrogich apartamentów.
Orientacyjny wydatek: Kolacja w centrum Wilna kosztuje około 15 do 20 € (65 do 85 zł).
💡 Wskazówka: Spróbuj zaparkować na obrzeżach centrum, bo parkowanie w historycznym jądrze Wilna jest dość drogie, a uliczki są wąskie.
Foto: Diliff / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Dzień 2: Zamek na wodzie w Trokach i Góra Krzyży
Rano wyrusz do pobliskiego zamku na wodzie w Trokach, który leży na wyspie pośrodku jeziora Galwe i należy do najczęściej fotografowanych miejsc na Litwie. Około południa obierz kierunek na północ i zatrzymaj się przy mistycznej Górze Krzyży (Kryžių kalnas) koło miasta Szawle, gdzie ku niebu sterczą setki tysięcy krzyży z całego świata.
Historia Góry Krzyży jest dosłownie fascynująca, bo reżim sowiecki próbował ją kilkakrotnie zniszczyć buldożerami. Ludzie jednak pod osłoną nocy zawsze na nowo wznosili krzyże i nie dali sobie odebrać tego miejsca pielgrzymkowego. To niezwykle silne miejsce z magiczną energią. Pod wieczór spokojnie przekroczysz łotewską granicę i dotrzesz do Rygi.
Odległość i czas: Z Wilna do Rygi przez Szawle przejedziesz około 350 km, co zajmie mniej więcej 4,5 godziny.
Gdzie spać: W Rydze polecam szukać noclegu blisko historycznego centrum, żeby mieć zabytki w zasięgu spaceru.
Orientacyjny wydatek: Wstęp do Trok kosztuje około 12 € (50 zł), Góra Krzyży jest dostępna za darmo.
💡 Wskazówka: Nie zapomnij przywieźć na Górę Krzyży własnego małego drewnianego krzyżyka — możesz go tu zostawić jako pamiątkę po swojej podróży.
Foto: Scotch Mist / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Dzień 3: Secesyjna Ryga i plaże Jurmały
Przedpołudnie poświęć zwiedzaniu łotewskiej Rygi, która działa jak naturalny węzeł całych krajów bałtyckich. Przejdź się uliczkami starego miasta, zadrzyj głowę ku niesamowitym secesyjnym fasadom i koniecznie zajrzyj do ogromnej centralnej hali targowej, która mieści się w dawnych hangarach dla sterowców zeppelin.
Ta hala targowa jest zresztą wpisana na listę UNESCO i kupisz tu najświeższe ryby czy lokalne sery. Po południu przejedź kilka kilometrów nad morze do słynnego kurortu Jurmała. Czekają na ciebie kilometry drobnego białego piasku, sosnowe zagajniki i nostalgiczne stare drewniane wille z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku.
Odległość i czas: Z Rygi do Jurmały jest tylko 25 km, droga trwa około 40 minut.
Gdzie spać: Zostań drugą noc w tym samym miejscu w Rydze, zaoszczędzisz sobie pakowania.
Orientacyjny wydatek: Za wjazd autem do strefy uzdrowiskowej Jurmały płaci się opłatę 3 € (13 zł).
💡 Wskazówka: Bilet na wjazd do Jurmały możesz kupić po prostu wcześniej online lub w aplikacji mobilnej i uniknąć ewentualnych kolejek przy automatach.
Foto: Margo Evardson / Pexels
Dzień 4: Via Baltica do letniej Parnawy
Dziś czeka cię przekroczenie granicy do Estonii słynną drogą E67, przy czym wybrzeże Morza Bałtyckiego będziesz miał często na widoku. Twoim celem jest Parnawa, letnia stolica Estonii, która ujmie cię dwukilometrową piaszczystą plażą z niesamowicie płytką i ciepłą wodą.
Miasto ma dwustuletnią tradycję kąpieli błotnych, przepiękne drewniane wille i bardzo wyluzowaną, niemal nordycką atmosferę. Jeśli chcesz odpocząć od kierownicy, możesz wybrać się na długi spacer nadmorską promenadą albo wypożyczyć rower i objechać rozległe zadbane parki. Lokalne kawiarnie pieką w dodatku absolutnie fenomenalne cynamonowe ślimaczki.
Odległość i czas: Z Rygi do Parnawy przejedziesz 180 km, za kierownicą spędzisz około 2,5 godziny.
Gdzie spać: Parnawa oferuje wszystko od kempingów po luksusowe hotele spa, ale latem rezerwuj naprawdę z wyprzedzeniem.
Orientacyjny wydatek: Popołudniowy wstęp do lokalnego aquaparku lub uzdrowiska kosztuje około 20 do 25 € (85 do 105 zł).
💡 Wskazówka: Zatoka Parnawska nagrzewa się latem nawet do 24 °C, co jest bezkonkurencyjnie najcieplejszą kąpielą w całej Estonii.
Foto: WikedKentaur / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Dzień 5: Promem na wyspy Muhu i Sarema
Z Parnawy skieruj się do portu Virtsu, skąd wypływają promy na estońskie wyspy. Rejs do portu Kuivastu na wyspie Muhu trwa tylko 27 minut, a stamtąd przejedziesz już usypaną groblą na największą estońską wyspę Sarema.
Zatrzymaj się w skansenowej wiosce Koguva, obejrzyj doskonale zachowany zamek biskupi w Kuressaare i zbadaj ciemnozielone jeziorko na dnie krateru meteorytowego Kaali. Wyspiarskie życie płynie tu niesamowicie wolno, a lokalna przyroda porośnięta jałowcem przypomina raczej nordycką Szwecję.
Odległość i czas: Do portu 70 km, po wyspie kolejne 80 km. Razem około 2,5 godziny jazdy plus prom.
Gdzie spać: Wyspiarska stolica Kuressaare jest pełna świetnych hoteli błotnych i wellness.
Orientacyjny wydatek: Prom kosztuje 12 € za auto i 4,30 € (18 zł) za każdego pasażera.
💡 Wskazówka: W lipcu i sierpniu bilet na prom (praamid.ee) kup absolutnie koniecznie wcześniej online, unikniesz w ten sposób godzinnego czekania w porcie.
Foto: Aet and Margus Sõmer (margus.s6mer (at) gmail.com) / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Dzień 6: Dziksza Hiuma i wiatraki
Jeśli lubisz latarnie morskie i puste plaże, wsiądź na lokalny prom i przepraw się na bardziej północną wyspę Hiuma. Jest o wiele dziksza i bardziej zalesiona niż sąsiednia Sarema, a podróżnicy chwalą sobie tu niesamowity spokój.
Wejdź na potężną latarnię Kõpu z 1531 roku, która należy do najstarszych działających latarni na świecie. Z jej galeryjki roztoczy się przed tobą zachwycający widok na gęste sosnowe lasy i wzburzone morze. Po południu płynnie wróć kolejnym promem z powrotem na stały ląd do portu Rohuküla.
Odległość i czas: Przejazdy po wyspach dadzą około 120 km, ale licz się z dwoma dłuższymi rejsami (każdy ponad godzinę).
Gdzie spać: Przenocuj w romantycznym uzdrowiskowym miasteczku Haapsalu na stałym lądzie.
Orientacyjny wydatek: Dwa promy z autem kosztują cię tego dnia w sumie około 40 € (170 zł).
💡 Wskazówka: W weekendy po południu (w piątek w stronę wysp, w niedzielę z powrotem) na promach obowiązuje dwudziestoprocentna dopłata — spróbuj unikać tych godzin.
Foto: Sergei Gussev / Pexels
Dzień 7: Średniowieczny Tallin i kreatywne Telliskivi
Przedpołudniem przejedziesz do estońskiej metropolii, gdzie średniowieczne mury sąsiadują z e-residency i cyfrowym państwem, które działa lepiej niż twój internet w domu. Historyczne Stare Miasto otoczone potężnymi murami masz największą szansę przeżyć bez tłumów wczesnym rankiem lub pod wieczór, kiedy odpłyną ogromne wycieczkowce.
Po południu wyrusz do dzielnicy Kalamaja i hipsterskiego kompleksu Telliskivi, gdzie stare hale fabryczne pękają w szwach od street artu, designerskich butików i świetnych kawiarni. Nie zapomnij też odwiedzić pobliskiego portu hydroplanów i muzeum morskiego Lennusadam, gdzie w najdrobniejszych szczegółach zbadasz prawdziwą brytyjską łódź podwodną z lat trzydziestych.
Odległość i czas: Z Haapsalu do Tallina jest tylko 100 km, co zrobisz w 1,5 godziny.
Gdzie spać: Zamieszkaj idealnie na obrzeżach Starego Miasta albo w dzielnicy Kalamaja, gdzie jest spokój, a wszystko pod ręką.
Orientacyjny wydatek: Kolacja w nowoczesnej restauracji w Tallinie kosztuje około 25 do 30 € (105 do 130 zł).
💡 Wskazówka: Nie wjeżdżaj autem do historycznego jądra Tallina, kostka brukowa jest tu zdradliwa, a parkowanie bezsensownie drogie. Skorzystaj z parkingów przechwytujących lub Bolta.
Foto: Diego Delso / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Dzień 8: Bagna i dwory parku narodowego Lahemaa
Zaledwie niecałą godzinę jazdy na wschód od Tallina zaczyna się zupełnie inny świat. Park narodowy Lahemaa jest wizytówką estońskiej przyrody, a absolutną koniecznością jest tutejszy spacer po drewnianych kładkach przez torfowisko Viru raba.
Zdecydowanie nie pomijaj też kapitańskiej wioski Käsmu z głazami narzutowymi na plaży i przepięknie odrestaurowanego barokowego dworu Palmse. Spacery tutejszymi sosnowymi lasami działają jak najlepszy balsam na duszę, a na wybrzeżu przy odrobinie szczęścia możesz dostrzec nawet foki wygrzewające się na głazach w morzu.
Odległość i czas: Z Tallina do parku i z powrotem przejedziesz około 150 km, czysty czas jazdy około 2 godzin.
Gdzie spać: Możesz zostać w tej samej bazie w Tallinie albo przenocować w romantycznym pensjonacie bezpośrednio w parku.
Orientacyjny wydatek: Wstęp na szlaki do bagien jest całkowicie za darmo, płaci się tylko za parkowanie.
💡 Wskazówka: Jeśli wyruszysz na bagna latem, spakuj naprawdę silny repelent, komary potrafią tu być bezlitosne.
Foto: Cayambe / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w krajach bałtyckich (Estonii, Łotwie i Litwie)
6 obiektów noclegowych — hotele, hotele wellness i inne opcje zakwaterowania
Z Tallina obierz kierunek na południe do uniwersyteckiego serca Estonii, miasta Tartu. Panuje tu młoda, wyluzowana kawiarniana atmosfera, a ceny są tu wyraźnie sympatyczniejsze niż na wybrzeżu.
Twoim obowiązkowym przystankiem będzie fantastyczne muzeum nauki AHHAA i architektonicznie oszałamiające Estońskie Muzeum Narodowe (ERM), które jest zbudowane na starym radzieckim pasie startowym. Wieczorem koniecznie wpadnij do słynnego pubu Püssirohukelder, który mieści się w ogromnej dawnej prochowni wkopanej głęboko w zbocze.
Odległość i czas: Z Tallina do Tartu jest 185 km, po płaskich drogach około 2,5 godziny.
Gdzie spać: W Tartu znajdziesz piękne i tanie apartamenty bezpośrednio w centrum blisko ratusza.
Orientacyjny wydatek: Rodzinny wstęp do centrum nauki AHHAA kosztuje 45 € (190 zł).
💡 Wskazówka: Tartu było w 2024 roku Europejską Stolicą Kultury, a pozytywna energia i odnowione ulice czerpią z tego tytułu do dziś.
Foto: Lexa Shep / Pexels
Dzień 10: Południe Estonii i droga do domu
Ostatniego dnia trasy krajobraz nagle zaczyna falować. Okolica wokół miasta Otepää jest usiana jeziorami i działa jak estońska zimowa i letnia baza sportowa.
Kawałek dalej w stronę granicy z Rosją natrafisz na charakterystyczny region Setomaa, gdzie miejscowi pielęgnują odwieczne tradycje i śpiewają polifoniczne pieśni chronione przez UNESCO. Stamtąd czeka cię już tylko włączenie się w główne trasy w stronę przez Łotwę i Litwę z powrotem do Polski. Po drodze możesz jeszcze kupić kilka lokalnych wędzonych serów i bałtyckiego bursztynu na pamiątkę po tych wspaniałych dniach.
Odległość i czas: Przejazd przez południe Estonii zajmuje około 100 km (1,5 godziny), następny tranzyt do domu to już ponad 900 km.
Gdzie spać: Na nocleg w drodze powrotnej nadaje się litewskie Kowno.
Orientacyjny wydatek: Za tradycyjny obiad na południu Estonii (np. dzienne menu, tzw. päevapraad) dasz tylko 6 do 8 € (25 do 35 zł).
💡 Wskazówka: Południe Estonii słynie z tradycyjnej sauny dymnej (UNESCO), jeśli masz czas na zapas, koniecznie zarezerwuj sobie ten kilkugodzinny rytuał oczyszczający.
Foto: Jakub Zerdzicki / Pexels
Ile kosztuje trasa po krajach bałtyckich
Jeśli masz kraje bałtyckie zakodowane jako tani wschód, czeka cię drobny szok, bo Estonia z euro i nordyckimi standardami cenowo odpowiada dziś raczej Berlinowi. Mimo to roadtrip własnym autem jest ekstremalnie opłacalny. Orientacyjny budżet dla czteroosobowej rodziny na dziesięciodniową trasę autem z Polski waha się między 8 a 11 tysiącami złotych.
Ta kwota obejmuje około 1600 zł za paliwo (mniej więcej 3200 km tam i z powrotem z Warszawy), nocleg w ładnych apartamentach przez Booking lub Airbnb (około 3600 zł) i wstępy plus promy (ok. 900 zł). Reszta idzie na jedzenie — w supermarketach zapłacisz mniej więcej o 15% więcej niż w domu, ale obiadowe menu (päevapraad) przyjemnie cię zaskoczy. Gdybyś chciał tę samą trasę odbyć z biurem podróży, zapłacisz około 3000 do 3200 zł za jedną dorosłą osobę, więc czteroosobowa rodzina zbliżyłaby się do 12–13 tysięcy złotych, a często bez wstępów i jedzenia.
Foto: Negative Space / Pexels
Auto, wypożyczalnia i jazda po krajach bałtyckich
Jazda po krajach bałtyckich jest niesamowicie wygodna: autostrady w Estonii, na Łotwie i Litwie są dla samochodów osobowych całkowicie za darmo, drogi są płaskie, a poza główną trasą Via Baltica spotkasz inne auto raz na jakiś czas.
Jeśli zdecydujesz się na wariant z samolotem i będziesz wypożyczał auto, koniecznie sprawdź w warunkach wypożyczalni opłaty transgraniczne. Większość dużych firm umożliwia przejazdy między trzema państwami bałtyckimi bez problemów, ale lepiej mieć to potwierdzone na piśmie. Wypożyczenie auta na tydzień kosztuje poza sezonem około 150 € (650 zł), ale w lipcu ceny szybują w górę.
Parkowanie w historycznych centrach miast (Tallin, Ryga) jest bardzo drogie, dlatego podróżnicy zalecają zostawiać auto na parkingach P+R albo przy hotelu, a do centrum dojechać tramwajem lub zamówić Bolt. Jeśli wyruszasz zimą, pamiętaj, że opony zimowe są obowiązkowe od 1 grudnia do 1 marca, a paliwo zatankujesz w przeliczeniu za około 7,50 zł za litr.
Foto: Margo Evardson / Pexels
Kiedy wyruszyć na trasę po krajach bałtyckich
Kraje bałtyckie mają jasno zdefiniowany sezon, który kręci się wokół lata. Najlepsze miesiące na roadtrip to czerwiec, lipiec i sierpień, ewentualnie jeszcze ciepły wrzesień, kiedy lasy zaczynają się cudownie barwić. Latem panują przyjemne temperatury około 22 do 25 stopni, dni są niesamowicie długie, a morze w Parnawie jest naprawdę ciepłe (kąpiel nie jest tu tylko teoretyczną możliwością).
Planowanie zimowej lub wczesnowiosennej trasy jest znacznie trudniejsze. Licz się z tym, że wyspy Sarema i Hiuma są od listopada do kwietnia w dużej części zamknięte. Mniejsze pensjonaty i wiejskie restauracje nie działają, a życie kurczy się tylko do głównych miast. Ograniczone godziny otwarcia mają też atrakcje rodzinne, na przykład słynny park rozrywki Lottemaa koło Parnawy jest otwarty tylko od 13 czerwca do 30 sierpnia. Zimowy roadtrip ma sens głównie wtedy, gdy jedziesz celowo na narty biegowe do Otepää albo chcesz przeżyć podgrzewane kąpiele błotne za połowę ceny.
Foto: mustafa türkeri / Pexels
Gdzie zjeść po drodze
Kraje bałtyckie są z kulinarnego punktu widzenia fantastyczną niespodzianką. Łączą bowiem solidną słowiańską obfitość z precyzyjnym nordyckim podaniem. Lokalna gastronomia kręci się wokół świeżych ryb, ciemnego żytniego chleba, ziemniaków na sto sposobów i dzikich owoców leśnych. Jeśli chcesz zaoszczędzić, a przy tym jeść lokalnie, postaw w porze obiadu na tak zwane dzienne menu (päevapraad), które oferuje każda gospoda za kilka euro.
W Wilnie zatrzymaj się w restauracji Etno Dvaras, która należy do najpopularniejszych adresów w mieście. Narodową specjalnością są tu cepeliny, ziemniaczane kluski nadziewane mięsem, ale w karcie znajdziesz też wersję z twarogiem czy grzybami. W Rydze działa sieć Lido, czyli łotewski bar samoobsługowy z ogromnym wyborem tradycyjnych dań w świetnych cenach, gdzie bez problemu skomponujesz talerz z samych dodatków i sałatek.
W Tallinie rozbawi cię starodawna karczma III Draakon bezpośrednio w budynku ratusza, gdzie je się przy blasku świec i bez sztućców. Lokalną klasyką jest tu zupa z łosia, ale też słone pierogi z grzybami i kapustą. Uniwersalną liną ratunkową na całej trasie jest päevapraad, czyli obiadowe menu za 5 do 8 euro (20 do 35 zł), które oferuje niemal każda gospoda.
Foto: Ketut Subiyanto / Pexels
Warianty trasy
Dziesięć dni to ideał, ale trasę można łatwo dopasować do twojego czasu i możliwości.
Krótszy wariant na 7 dni: Pomiń z programu Litwę i Łotwę. Leć bezpośrednio do Tallina, wypożycz auto i skup się tylko na estońskim trójkącie: Tallin, bagna Lahemaa i kurort Parnawa, ewentualnie zdążysz na jedną wyspę.
Dłuższy wariant na 14 dni: Umożliwi ci dodanie przystanku w litewskim Kownie, zbadanie piaszczystych wydm na Mierzei Kurońskiej (uwaga, płaci się tu ekologiczną opłatę za wjazd) i spędzenie na estońskich wyspach spokojnych trzech dodatkowych dni.
Wariant bez auta: Jeśli boisz się jazdy, kraje bałtyckie łączą absolutnie luksusowe autobusy firmy Lux Express. Mają wygodne fotele, ekrany i ekspres do kawy za darmo. Z Rygi do Tallina dowiozą cię w cztery godziny, a bilet kupisz już od 10 €. Połączenie kolejowe między metropoliami na razie nie działa idealnie, choć estońskie pomarańczowe pociągi Elron zaczęły już jeździć z Tallina przez Tartu aż do Rygi.
Wariant z dziećmi: Zwolnij tempo i rób dłuższe przerwy. W Parnawie koniecznie wybierz się do dziecięcego raju Lottemaa albo do ogromnego aquaparku Tervise Paradiis, w Tallinie zachwyci stara łódź podwodna w muzeum Lennusadam, a w Tartu spędzisz co najmniej pół dnia w interaktywnym centrum nauki AHHAA.
Foto: Unique Hotels / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Gdzie spać na trasie
Podczas roadtripu będziesz zmieniał nocleg dość często. Zawsze warto szukać hoteli z własnym parkingiem (często bywa na dziedzińcu), żebyś nie musiał kombinować z drogimi strefami miejskimi. Oto konkretne propozycje miejsc, które sprawdziły się na trasie i do których podróżnicy chętnie wracają:
Wilno (1. i 2. noc): W historycznym jądrze sprawdził się Artis Centrum Hotels z własnym parkingiem i śniadaniem, które goście chwalą. Kawałek dalej stoi kameralny Grotthuss Hotel w barokowej kamienicy, gdzie mieści się tylko kilka pokoi, za to kilka minut od katedry.
Ryga (3. noc): Najlepszy stosunek lokalizacji i atmosfery oferuje Neiburgs Hotel & Restaurant bezpośrednio na Starym Mieście, ulokowany w secesyjnej kamienicy. Kto chce pewności dużego hotelu z parkingiem, sięgnie po Pullman Riga Old Town.
Jurmała (odbicie nad morze): Bezpośrednio na wybrzeżu stoi Baltic Beach Hotel & SPA z własną częścią plażową i wellness, co jest przyjemną przerwą pośrodku długich przejazdów.
Parnawa (4. noc): Absolutną czołówką jest neoklasycystyczny Hedon Spa & Hotel, który mieści się w oryginalnym budynku historycznych kąpieli błotnych bezpośrednio przy promenadzie plażowej.
Wyspy Muhu i Sarema (5. i 6. noc): Dla miłośników romantyki nadaje się odrestaurowany dwór z XVI wieku Pädaste Manor z własną restauracją z gwiazdką Michelin. W Kuressaare wybieraj między GOSPA (Georg Ots Spa Hotel) z basenami, lubianym Grand Rose SPA Hotel lub bardziej tradycyjnym Spa Hotel Meri.
Tallin (7. noc): Świetnym wyborem jest Nunne Boutique Hotel bezpośrednio przy murach miejskich, który gustownie łączy nowoczesny design ze średniowiecznym jądrem. Tańszym wariantem z dobrą lokalizacją jest Citybox Tallinn City Center.
Lahemaa (8. noc): Nocleg bezpośrednio w parku narodowym ma swój urok. Vihula Manor Country Club & Spa to dwór z własnym parkiem, sauną i spokojem, jakiego w mieście nie znajdziesz.
Tartu (9. noc): W centrum uniwersyteckiego miasta działa elegancki Lydia Hotel z basenem i sauną, skąd dojdziesz pieszo wszędzie.
💡 Wskazówka: Na całej trasie warto szukać hoteli z własnym parkingiem, idealnie na dziedzińcu. W Wilnie, Rydze i Tallinie strefy miejskie są płatne i pilnowane, więc darmowe parkowanie przy hotelu oszczędza nawet piętnaście euro (65 zł) za noc.
Dokąd dalej
Jeśli kraje bałtyckie i północna Europa cię kuszą, na pewno w planowaniu pomogą ci kolejni szczegółowi przewodnicy i praktyczne artykuły, które wchodzą głębiej w konkretne miejsca na trasie:
Na spokojny roadtrip obejmujący Litwę, Łotwę i Estonię planuj minimum 10 dni. Krótsza podróż oznacza, że większość czasu spędzisz po prostu za kierownicą, ponieważ dystanse między głównymi miastami wymagają zawsze około czterech godzin jazdy.
Czy da się zorganizować roadtrip bez samochodu?
Oczywiście tak. Między dużymi miastami bałtyckimi działają świetne linie autobusowe (np. Lux Express) z ekranami i darmową kawą. Na miejscu w miastach świetnie sprawdzą się tani Bolt lub komunikacja miejska, tylko wycieczki do parków narodowych będą logistycznie bardziej skomplikowane.
Ile właściwie kosztuje taka trasa?
Podróżując własnym samochodem z Polski, planuj budżet około 3 000 – 3 600 zł na osobę (przy czterech osobach w samochodzie). W cenie zawarte jest paliwo, nocleg w apartamentach, promy i wstępy do głównych atrakcji.
Jaka jest najlepsza kolejność zwiedzania krajów bałtyckich?
Jeśli jedziesz samochodem z Polski, logiczna jest trasa z południa na północ: Litwa (Wilno, Góra Krzyży), Łotwa (Ryga, Jūrmala), a na końcu Estonia (Pärnu, wyspy, Tallin). Droga powrotna działa wtedy jak szybszy tranzyt autostradowy.
Czy na Pobałciu są płatne autostrady?
Od razu dobra wiadomość: autostrady na Litwie, Łotwie i w Estonii są dla samochodów osobowych całkowicie bezpłatne. Nie ma tu żadnych winiet autostradowych, płaci się tylko niewielkie opłaty ekologiczne za wjazd do specyficznych stref (np. Jūrmala czy Mierzeja Kurońska) oraz za promy.
Czy potrzebuję zielonej karty i paszportu?
Wszystkie trzy kraje są częścią Unii Europejskiej i strefy Schengen, więc kontrole graniczne nie istnieją i wystarczy ważny dowód osobisty. Zieloną kartę z OC dla pewności zawsze miej wydrukowaną w samochodzie.
Czy da się zorganizować bałtycki roadtrip z dziećmi?
To absolutnie idealna destynacja dla rodzin. Przyroda jest bezpieczna, plaże w Pärnu mają bardzo łagodne i płytkie wejście do wody, a poza tym znajdziesz tu świetne atrakcje rodzinne jak centrum naukowe AHHAA w Tartu czy park rozrywki Lottemaa.
Jak daleko jest z Polski do Tallina?
Z polskiej granicy (np. od Białegostoku) do estońskiego Tallina jest około 1 000 kilometrów. Czas jazdy wynosi około 12–14 godzin, dlatego podróż zazwyczaj dzieli się na dwa dni z noclegiem na Litwie.
Czy warto jechać raczej z biurem podróży?
Biuro podróży to dobry wybór dla osób, które nie chcą prowadzić samochodu ani planować. Finansowo się jednak nie opłaca, ponieważ za cenę, którą zapłaci para z biurem (ok. 8 500 zł), przy podróży własnym samochodem roadtrip może zorganizować cała czteroosobowa rodzina.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRCamden Market w Londynie składa się z trzech głównych części – historycznego Camden Lock Market, Stables Market w dawnych stajniach dla koni oraz nowoczesnego Hawley Wharf otwartego w 2021 roku – z ponad tysiącem stoisk i darmowym wstępem, czynnego codziennie od 10:00 do 19:00. Najlepiej odwiedzić go od wtorku do czwartku przed południem, gdy panuje spokój, podczas gdy w weekend przewija się tędy ponad sto tysięcy osób dziennie. Prawie 40% stoisk oferuje jedzenie wegańskie lub wegetariańskie w cenie 8–14 funtów, wśród polecanych miejsc są Club Mexicana oraz lody z ciekłego azotu w Chin Chin Labs. Na wizytę zarezerwuj sobie przynajmniej trzy do czterech godzin i uzupełnij ją spacerem wzdłuż Regent's Canal lub widokiem z Primrose Hill.
Londyn ma mnóstwo ikonicznych i słynnych miejsc, ale mało która dzielnica uderza cię tak mocno zaraz po wyjściu z metra jak właśnie Camden Town. Kolorowe fasady z gigantycznymi trójwymiarowymi modelami butów i smoków, zapach dziesiątek różnych światowych kuchni mieszający się w powietrzu i wszechobecna alternatywna energia sprawiają, że jest to miejsce, którego po prostu nie możesz pominąć podczas wizyty w brytyjskiej stolicy. Kiedy Lukáš i ja po roku w Kanadzie przejeżdżaliśmy przez Londyn na rowerach i oszczędzaliśmy każdego funta, to miejsce nas całkowicie zachwyciło, bo wstęp na targ jest zupełnie bezpłatny, a człowiek chłonie tu niesamowitą atmosferę nawet bez wielkich wydatków.
Jednocześnie już na wstępie muszę wspomnieć o jednej absolutnie kluczowej rzeczy, którą byliśmy kompletnie zaskoczeni. Camden Market to prawdziwy raj dla wszystkich wegetarian i wegan, bo niemal połowa wszystkich stoisk z jedzeniem oferuje fantastyczną bezmięsną alternatywę. W tym szczegółowym przewodniku pokażę ci, jak zorientować się w tym ogromnym labiryncie krętych uliczek i sklepionych tuneli, gdzie upolować najlepsze rzeczy do szafy i jak sprytnie ominąć najgorsze weekendowe tłumy.
Przygotuj się, że ta część Londynu jest głośna, czasem trochę chaotyczna, ale przede wszystkim niewiarygodnie żywa i pełna świetnego jedzenia. Przeprowadzę cię przez historię tutejszych stajni dla koni, pokażemy sobie kluby muzyczne, w których zaczynała się gwiazdorska kariera Madonny, i podpowiem, gdzie zajść po najlepsze lody z ciekłego azotu.
Foto: Roger Davies / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
Wstęp na targ jest bezpłatny, a otwarte jest codziennie, także w święta, od 10:00 do 19:00.
Najlepszy czas na spokojną wizytę to dzień powszedni przed południem, w weekendy przewija się tu ponad sto tysięcy osób.
Niedzielne ograniczenie stacji metra Camden Town, gdy można było tylko wysiadać, zniesiono w 2019 roku — stacja działa normalnie.
Targ dzieli się na trzy główne części, przy czym słynne zielone kontenery na Buck Street już do niego nie należą.
Spróbuj wegańskiego meksykańskiego jedzenia w Club Mexicana albo słynnych lodów z ciekłego azotu w Chin Chin Labs.
Okolica jest absolutnie idealna do zakupu vintage’owej mody, płyt winylowych i nietypowych prezentów.
Aby uciec od tłumu, wybierz się na spacer wzdłuż malowniczego Regent’s Canal lub na pobliskie wzgórze widokowe Primrose Hill.
Z ilu części właściwie składa się Camden Market i jak się w nich odnaleźć
Wiele przewodników mówi o tej dzielnicy jak o jednym wielkim targu, ale w rzeczywistości jest to plątanina kilku różnych targowisk o zupełnie odmiennej atmosferze. Historycznym sercem jest pierwotny Camden Lock Market, który rozciąga się tuż przy kanale wodnym i oferuje raczej wyroby rękodzielnicze i świetne jedzenie. Jeśli pójdziesz kawałek dalej, natrafisz na rozległy Stables Market, który dawniej służył jako ogromny szpital dla koni, a dziś kryje najlepsze sklepy z modą vintage w sklepionych ceglanych tunelach.
Najnowszym nabytkiem w tej rodzinie jest nowoczesny kompleks Hawley Wharf, który otwarto w 2021 roku i który oferuje zadaszone hale gastronomiczne z miejscami do siedzenia. Tutaj możesz schować się przed typowym brytyjskim deszczem i cieszyć się kulinarnymi doznaniami z widokiem na wodę. Wszystkie te trzy części razem tworzą prawdziwy i oficjalny Camden Market, gdzie dziś tłoczy się ponad tysiąc różnych stoisk i sklepików.
Ludzie często pytają o tak zwany Buck Street Market, który słynął z jaskrawozielonych kontenerów transportowych. Tutaj potrzebne jest duże ostrzeżenie, bo ta kontenerowa część od lata 2024 roku już nie należy do targu. Całą przestrzeń przejął koncept BOXPARK, który zbudował tu własną nowoczesną strefę gastronomiczną ze sklepami i świetnym barem na dachu, więc choć jest to tuż obok, to jest to już zupełnie inna firma.
Fascynująca historia muzyczna Camden
Foto: Jim Osley / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Muzyka należy do tej dzielnicy równie nieodłącznie jak stoiska z jedzeniem i wszechobecni artyści uliczni. Tutejsze kluby pamiętają największe legendy przemysłu muzycznego i do dziś zachowują swoją niepowtarzalną, surową atmosferę. Absolutną ikoną jest okrągły budynek Roundhouse z 1847 roku, który pierwotnie służył jako ogromna obrotnica parowozów, ale w latach sześćdziesiątych zmienił się w legendarną scenę, na której grali Jimi Hendrix czy Pink Floyd. To właśnie tutaj The Doors zagrali swój jedyny brytyjski koncert, co czyni z tego miejsca absolutną świątynię pielgrzymkową dla fanów rocka.
Kolejnym niesamowitym miejscem jest klub KOKO, który wcześniej działał pod nazwami Camden Palace czy Music Machine w budynku starego teatru z 1900 roku. Może cię zaskoczyć, że to właśnie w tych murach Madonna w 1983 roku zagrała swój pierwszy brytyjski koncert, a oprócz niej występowali tu chociażby The Clash czy Prince. Budynek przeszedł niedawno ciężki okres, gdy w 2020 roku rozległy pożar zniszczył mu dach, ale po ogromnej rekonstrukcji w 2022 roku ponownie otwarto go dla publiczności w pełnej krasie.
Nie możemy pominąć też niepozornego lokalu Electric Ballroom, który przy głównej ulicy działa już od lat trzydziestych ubiegłego wieku. Ten klub był świadkiem dzikich występów Sida Viciousa z zespołu Sex Pistols, a nawet odbywały się tu tajne kameralne koncerty gwiazd takich jak U2 czy Paul McCartney. W weekendy wnętrze klubu zmienia się w targ pełen płyt winylowych i ubrań vintage, więc możesz tu zajrzeć również w ciągu dnia.
Ostatnią wielką nazwą jest pub Dublin Castle, który z zewnątrz wygląda jak zwykły londyński pub, ale kryje ogromną historię. To właśnie tutaj zaczynał słynny zespół Madness, grali tu Arctic Monkeys czy The Killers, a stałą bywalczynią była wokalistka Amy Winehouse. Ta według tutejszych barmanów czasem znienacka przeskakiwała przez ladę i sama zaczynała nalewać piwo zaskoczonym gościom.
Kiedy wybrać się do Camden Town
Foto: Wurzeller at English Wikipedia / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Godziny otwarcia całego kompleksu są niesamowicie przyjazne, bo targ jest otwarty codziennie, także we wszystkie święta, od 10:00 do 19:00. Nowoczesne hale gastronomiczne w części Hawley Wharf mają otwarte nawet do 23:00, więc możesz się tu bez problemu wybrać także na późną kolację i wieczornego drinka. Musisz jednak liczyć się z tym, że poszczególni straganiarze są niezależni i sami ustalają godziny pracy. Jeśli dotrzesz punktualnie na dziesiątą rano, połowa stoisk będzie jeszcze podnosić rolety, a pełne życie zaczyna tu pulsować dopiero około jedenastej.
Decyzja, w jaki dzień się tu wybierzesz, dramatycznie wpłynie na twoje całościowe wrażenia z tego miejsca. Jeśli uwielbiasz prawdziwy londyński zgiełk, muzykę na żywo i nie przeszkadza ci przeciskanie się przez tłumy, przyjdź w weekend, najlepiej w niedzielę. Muszę cię jednak szczerze ostrzec, że w weekend przez targ przewija się ponad sto tysięcy osób dziennie, więc uliczkami raczej powoli suniesz w ludzkiej rzece, a po ulubione jedzenie odstoisz porządną kolejkę.
Tym z was, którzy chcą spokojnie obejrzeć towary i pogadać ze straganiarzami, polecam wizytę w dzień powszedni. Najspokojniejsze bywają poranki od wtorku do czwartku, gdy masz targ praktycznie tylko dla siebie i możesz w spokoju sfotografować wszystkie ukryte zakątki. Co do pogody, większość stoisk w Stables i Hawley Wharf jest zadaszona lub znajduje się w podziemnych tunelach, więc ewentualny londyński deszcz w ogóle nie musi cię martwić.
Gdzie się zatrzymać w Londynie w pobliżu targu
Jeśli chcesz chłonąć alternatywną atmosferę dzielnicy już od rana i mieć wszystkie te świetne stoiska z jedzeniem dosłownie pod oknami, olbrzymi sens ma zatrzymanie się bezpośrednio w tej okolicy. Zaoszczędzisz mnóstwo czasu na dojazdach i możesz cieszyć się wieczornymi spacerami wzdłuż kanału, gdy większość turystów wróci już do centrum. Oto kilka konkretnych, sprawdzonych propozycji, gdzie złożyć głowę.
Holiday Inn London – Camden Lock: To absolutna klasyka dla tych, którzy chcą mieszkać w samym sercu wydarzeń. Hotel leży bezpośrednio przy kanale wodnym, zaledwie cztery minuty spacerem od metra, a wiele pokoi oferuje piękny widok na wodę.
STAY Camden: Jeśli podróżujesz jako rodzina lub planujesz spędzić tu więcej dni, te nowoczesne apartamenty z własną wyposażoną kuchnią są absolutnie idealnym wyborem. Są pięć minut od metra i zapewniają świetny komfort oraz przestrzeń.
The Hurdwick: Mniejszy, sympatyczny hotel butikowy, który ucieszy podróżnych pilnujących budżetu. Znajduje się przy spokojniejszej ulicy na pograniczu dzielnic Camden i Euston, więc masz blisko do targów, ale w nocy w spokoju się wyśpisz.
The Standard London: Przepiękny, architektonicznie zachwycający hotel designerski przy sąsiednim dworcu King’s Cross. Do targu dojdziesz pięknym dwudziestopięciominutowym spacerem prosto wzdłuż kanału albo przejedziesz jedną stację metrem.
The Megaro: Ekscentryczny hotel butikowy z bardzo odważnym, kolorowym designem naprzeciwko dworca St Pancras, dokąd przyjeżdżają pociągi Eurostar. Świetne strategiczne położenie, skąd do Camden dojedziesz metrem w kilka minut.
12 rzeczy do zobaczenia i skosztowania w Camden Market
Teraz przyjrzyjmy się szczegółowo temu, co najlepsze oferuje ta fascynująca dzielnica. Wybrałam dla ciebie mieszankę ciekawostek historycznych, świetnego jedzenia i nietypowych doznań, które sprawią, że twoja wycieczka będzie niezapomniana.
1. Stables Market i sklepione tunele dla koni
Foto: ell brown / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Ta część targu jest według mnie wizualnie zdecydowanie najciekawsza i tchnie z niej niesamowita historia industrialnego Londynu. Cały kompleks Stables Market w dziewiętnastym wieku funkcjonował jako ogromny szpital dla koni i stajnie firmy Pickfords. Setki koni odpoczywały tu po ciężkiej pracy, gdy ciągnęły ciężkie barki towarowe wzdłuż kanału wodnego i obsługiwały pobliską przeładownię kolejową.
Dziś w tych przepięknych wiktoriańskich sklepionych tunelach znajdziesz najlepsze sklepy z modą vintage, antykami i wyrobami ze skóry. Atmosferę dawnych czasów przypominają tu ogromne brązowe rzeźby koni naturalnej wielkości, które są rozmieszczone po całym kompleksie i świetnie służą jako punkty orientacyjne.
💡 Wskazówka: Spróbuj zgubić się w wąskich uliczkach zwanych Horse Tunnel Market w podziemiu. To właśnie tam natrafisz na najciekawszych sprzedawców wojskowych płaszczy, starych map i ręcznie wykonywanej biżuterii, których nigdzie indziej nie dostaniesz.
2. Śladami Amy Winehouse i jej brązowy pomnik
Foto: Neil Theasby / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Wokalistka Amy Winehouse i Camden Town są ze sobą absolutnie nierozłącznie związane, bo właśnie tutaj mieszkała, tworzyła i spędzała większość wolnego czasu. Jej dziedzictwo w dzielnicy wciąż jest żywe, a wielu tutejszych kupców z miłością ją wspomina. W sercu Stables Market znajdziesz jej przepiękny brązowy pomnik naturalnej wielkości, który stworzył rzeźbiarz Scott Eaton.
Pomnik odsłonięto uroczyście 14 września 2014 roku, dokładnie w dniu, w którym wokalistka obchodziłaby swoje trzydzieste pierwsze urodziny. Miejsce natychmiast stało się punktem pielgrzymkowym dla fanów z całego świata, którzy codziennie przynoszą tu świeże kwiaty i zostawiają drobne wiadomości. Pomnik ma we włosach charakterystyczną czerwoną różę, a jego lokalizacja nie została wybrana przypadkowo — stoi bowiem nieopodal klubów muzycznych, w których Amy spędzała swoje wieczory.
💡 Wskazówka: Jeśli chcesz pójść jej śladami jeszcze dalej, zajrzyj do pobliskiego pubu Dublin Castle przy ulicy Parkway, do którego chodziła tak często, że czasem sama pomagała obsługiwać gości za barem.
3. Pierwotny Camden Lock Market i ręczna śluza
Foto: Jonframe1 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Kiedy pada hasło Camden Market, wiele osób ma na myśli właśnie tę historyczną część, która w latach siedemdziesiątych tak naprawdę to wszystko zapoczątkowała. Targ oficjalnie powstał tu w marcu 1974 roku na dziedzińcu dawnej firmy T. E. Dingwall i pierwotnie liczył zaledwie szesnaście stoisk, które sprzedawały wyroby rękodzielnicze i antyki tylko w weekendy. Dziś to pulsujące serce całej okolicy pełne barwnych stoisk z ceramiką, obrazami i szytymi ręcznie ubraniami.
Tuż obok targu znajduje się słynna podwójna śluza Hampstead Road Locks na drodze wodnej Regent’s Canal. Fascynujące jest to, że ta historyczna śluza jest do dziś w pełni sprawna i obsługiwana wyłącznie ręcznie. Często możesz stać tu z kawą w ręku i obserwować, jak wąskie łodzie wycieczkowe powoli podnoszą się lub opadają w napełnionej komorze, podczas gdy wokół nich uwijają się zręczni sternicy.
💡 Wskazówka: Na środku dziedzińca Lock Marketu znajdziesz mnóstwo stoisk sprzedających klasyczne brytyjskie pamiątki, ale polecam przejrzeć też wewnętrzne budynki, gdzie mają siedziby lokalni artyści i niezależni projektanci z dużo bardziej oryginalnym towarem.
4. Hawley Wharf na wieczorne posiedzenie
Foto: Jim Linwood / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
Najnowszy nabytek w rodzinie tutejszych targowisk, Hawley Wharf, otwarto stosunkowo niedawno, w 2021 roku, i wniósł on do dzielnicy zupełnie nowy, nowocześniejszy koncept. Architekci świetnie połączyli historyczne ceglane wiadukty z nowoczesnymi przeszklonymi budynkami bezpośrednio nad brzegiem kanału. Ogromną zaletą tego miejsca są rozległe zadaszone hale gastronomiczne z wygodnymi miejscami do siedzenia, co docenisz zwłaszcza w chwili, gdy na dworze zaskoczy cię typowa wyspiarska ulewa.
Podczas gdy zewnętrzne stoiska w Stables zamykają się zazwyczaj około siódmej wieczorem, kulinarne niebo w Hawley Wharf działa codziennie aż do 23:00. Możesz więc w spokoju cieszyć się tu późną kolacją z widokiem na oświetlony kanał, zajść do tutejszego podziemnego kina Curzon albo napić się świetnego drinka w jednym z barów.
💡 Wskazówka: Ta część jest na razie nieco mniej znana niż stare targowiska, więc nawet podczas ruchliwych weekendów dużo łatwiej znajdziesz tu wolny stolik i unikniesz najgorszego tłoku w wąskich uliczkach.
5. Wegetariańskie i wegańskie street foodowe safari
Foto: ell brown / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Teraz dochodzimy do tego absolutnie najlepszego, co cię tutaj czeka. Z gastronomicznego punktu widzenia jest tu niesamowicie, a zwłaszcza jeśli nie jesz mięsa, będziesz się czuć jak w siódmym niebie. Szacuje się, że około 40% wszystkich stoisk na targu oferuje pełnowartościową wegańską lub wegetariańską ofertę, co czyni z tego miejsca jedną z najlepszych roślinnych lokalizacji w całej Europie.
Koniecznie wypróbuj stoisko Club Mexicana, które robi absolutnie boskie wegańskie tacos z szarpanym jackfruitem albo swoje legendarne tacos „tofish” z tofu smażonym w chrupiącym cieście piwnym. Ceny za porcję street foodu wahają się tu zazwyczaj między 8 a 14 funtów, co na londyńskie warunki wciąż jest bardzo przyzwoitą ceną za ciepły posiłek. Kolejnym wielkim hitem jest lokal Young Vegans ze swoimi tradycyjnymi brytyjskimi ciastami nadziewanymi seitanem i kremowym makaronem z serem.
💡 Wskazówka: Jeśli masz ochotę na klasyczne amerykańskie tłuste pyszności, zatrzymaj się w w pełni wegańskim bistro Rudy’s Vegan Diner w samym sercu Stables Market, albo zjedz doskonały etiopski placek injera z ragout z soczewicy od tutejszych afrykańskich sprzedawców.
6. Lody z ciekłego azotu w Chin Chin Labs
Foto: Lukas Blazek / Pexels
To doznanie, które zachwyci absolutnie każdego, bez względu na wiek. Laboratorium Chin Chin Labs, mieszczące się bezpośrednio w Camden Lock Market, nie produkuje bowiem zwykłych lodów, lecz przygotowuje je na twoich oczach przy użyciu metod naukowych. Cały proces mieszania odbywa się z pomocą ciekłego azotu, więc z lady nieustannie unosi się gęsta biała mgła i czujesz się raczej jak na lekcji chemii niż w cukierni.
Dzięki błyskawicznemu zamrożeniu azotem lody nie mają czasu na utworzenie kryształków lodu, więc końcowa konsystencja jest niewiarygodnie gładka i kremowa. Możesz wybierać spośród klasycznych smaków, takich jak palony karmel czy madagaskarska wanilia, ale często mają w ofercie także szalone eksperymenty sezonowe. Co więcej, ich słynny krem marshmallow, którym mogą ozdobić ci lody, jest w pełni wegetariański, bez użycia klasycznej żelatyny.
💡 Wskazówka: W miesiącach zimowych robią tu chyba najlepszą gorącą czekoladę w całym Londynie, którą wieńczą gigantyczną opieczoną piankę marshmallow. Bywa tu wprawdzie kolejka, ale na to show warto poczekać.
7. Rejs po Regent’s Canal do Little Venice
Foto: Mark / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
Jeśli masz już dość hałasu targu, istnieje świetny sposób, żeby uciec w spokój i zieleń. Bezpośrednio przy śluzie w Camden Lock cumują bowiem długie wąskie łodzie firmy London Waterbus Company, które zabiorą cię na niewiarygodnie malowniczy rejs po kanale. Cała droga do dzielnicy Little Venice trwa około 45 minut, a podczas niej przepływasz przez spokojny Regent’s Park.
Największą atrakcją tej trasy jest fakt, że łódź przepływa bezpośrednio przez środek londyńskiego ogrodu zoologicznego, więc z pokładu możesz zupełnie za darmo zobaczyć ogromne woliery dla ptaków i wybiegi niektórych zwierząt. Klasyczne bilety można kupić bezpośrednio na przystani u firmy Waterbus i zazwyczaj są cenowo najkorzystniejsze, ale jeśli chcesz połączyć rejs z dodatkowymi trasami lub przewodnikiem, warto zajrzeć na portal rezerwacyjny GetYourGuide, gdzie znajdziesz różne pakiety kombinowane z wyprzedzeniem.
💡 Wskazówka: Łodzie pływają przez cały rok, tylko w sezonie zimowym mają nieco ograniczony rozkład jazdy. Wnętrze łodzi jest ogrzewane, więc nie musisz się obawiać, że podczas jesiennego rejsu zmarzniesz.
💡 Wskazówka: Nie chcesz załatwiać biletów na miejscu? Widokowe rejsy i zwiedzanie Camden znajdziesz na GetYourGuide — przydają się głównie na kombinowane trasy z przewodnikiem. Sam bilet na waterbus bywa jednak najtańszy bezpośrednio na przystani albo na stronie London Waterbus.
8. Zakupy w futurystycznym Cyberdogu
Foto: Fenvoe / Wikimedia Commons, CC BY 3.0
Tego miejsca po prostu nie możesz przegapić już choćby z powodu tej głośnej muzyki i ogromnych metalowych rzeźb robotów pilnujących wejścia. Cyberdog to absolutna legenda tutejszej sceny rave i cyberpunkowej, która sprzedaje najbardziej szalone futurystyczne ubrania, jakie możesz sobie wyobrazić. Nawet jeśli nie planujesz niczego kupować, sama wizyta w sklepie to ogromne wizualne przeżycie, bo w środku gra głośne techno, wszystko świeci pod światłami UV, a sprzedawcy czasem tańczą na podestach.
Znajdziesz tu wszystko, od świecących koszulek, przez neonowe okulary, po dodatki z PVC i lateksu. Marka niedawno nawet się rozrosła, więc oprócz głównego sklepu na Stables Market prowadzą dziś też własny Cyberdog Rave Bar w pobliskim kontenerowym miasteczku BOXPARK. To absolutnie unikatowa sonda w londyńską undergroundową subkulturę lat dziewięćdziesiątych, która przetrwała tu w niezmienionej formie.
💡 Wskazówka: Na dolnym piętrze sklepu znajduje się sekcja dla dorosłych, do której wstęp dozwolony jest dopiero od osiemnastego roku życia. Wewnątrz sklepu jest dość ciemno i migają silne światła, więc może to być nieprzyjemne dla osób wrażliwych na wzrok.
9. Polowanie na skarby vintage i winyle
Foto: ell brown / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Dla miłośników starych rzeczy i zrównoważonej mody Camden jest absolutnym świętym Graalem. Nie ma sensu tracić czasu przy głównych alejkach z tanimi pamiątkami — od razu kieruj się w głąb tuneli dla koni, gdzie kryją się prawdziwe skarby. Znajdziesz tu wyspecjalizowane sklepy wypełnione wojskowymi płaszczami, retro sukienkami z lat pięćdziesiątych i ogromnym wyborem oryginalnych koszulek starych zespołów rockowych.
Do moich ulubionych stałych punktów należy sklep Mad Hatters, gdzie mają setki niewiarygodnych kapeluszy wszelkich kształtów i rozmiarów, albo sklepik Camden Retro Signs, który wytwarza piękne blaszane tabliczki inspirowane starymi reklamami. Jeśli lubisz kolekcjonować winyle, koniecznie zarezerwuj sobie dość czasu na przegrzebywanie skrzynek, bo wybór starych płyt rockowych, punkowych i jazzowych jest tu absolutnie fenomenalny.
💡 Wskazówka: W przeciwieństwie do stoisk z jedzeniem, gdzie ceny są sztywne, przy ubraniach vintage i antykach można porządnie targować się ze sprzedawcami. Spróbuj zaproponować nieco niższą kwotę albo poproś o rabat przy zakupie kilku sztuk ubrań naraz.
10. Spacer wzdłuż kanału do dzielnicy King’s Cross
Foto: John Lord from Edinburgh, Scotland / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
Jeśli uwielbiasz odkrywać miasta na piechotę, to jeden z najpiękniejszych spacerów, jakie możesz w Londynie zrobić. Zamiast wracać zatłoczonym metrem, wybierz się pieszo wzdłuż Regent’s Canal w kierunku wschodnim do dzielnicy King’s Cross. Droga po tak zwanej „towpath”, którędy dawniej konie ciągnęły barki towarowe, trwa spokojnym tempem około dwudziestu pięciu do trzydziestu minut.
Po drodze miniesz piękne cumujące łodzie mieszkalne z doniczkami na dachach, stare śluzy i zrekonstruowane budynki industrialne. Spacer zaprowadzi cię prosto do przepięknej nowej okolicy Coal Drops Yard, czyli wspaniale zrewitalizowanej przestrzeni dawnych składów węgla pełnej najwyższej klasy restauracji, sztuki nowoczesnej i butików. To ogromny kontrast dla surowego Camden i pokaz tego, jak Londyn świetnie pracuje z architekturą industrialną.
💡 Wskazówka: Droga wzdłuż kanału jest współdzielona z rowerzystami, więc trzymaj się krawędzi i uważaj na przejeżdżające rowery. Po zmroku ścieżka bywa dość ciemna, dlatego polecam zaplanować ten spacer raczej na godziny popołudniowe.
11. Widok na Londyn z Primrose Hill
Foto: Robert Lamb / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Gdy już kupisz wszystkie winyle i skosztujesz wegańskich pyszności, weź kawę w rękę i wybierz się na pobliskie wzgórze Primrose Hill. Z centrum targu to tylko jakieś dziesięć minut spaceru w kierunku zachodnim przez dzielnicę Chalk Farm. Ten park oferuje jeden z absolutnie najpiękniejszych widoków na całą panoramę Londynu, i to zupełnie za darmo, bez żadnych kolejek po bilety.
Wzgórze ma sześćdziesiąt trzy metry wysokości i w pogodny dzień bez problemu rozpoznasz stąd London Eye, drapacz chmur The Shard oraz sylwetkę finansowej dzielnicy City. Miejscowi ogromnie lubią przychodzić tu na popołudniowe pikniki z widokiem, albo kierują się tu wieczorem, żeby obserwować zachód słońca nad miastem. Dzielnica wokół wzgórza słynie ponadto z pastelowych domów, w których często mieszkają słynni brytyjscy aktorzy i muzycy.
💡 Wskazówka: Idąc na wzgórze, zwróć uwagę, jak radykalnie zmienia się atmosfera dzielnicy. Z ruchliwego targu pełnego punków w ciągu kilku ulic trafiasz do niewiarygodnie cichej, luksusowej i spokojnej strefy rezydencjalnej z drogimi kawiarniami.
12. Wieczorna atmosfera i transport bez nerwów
Foto: mattbuck (category) / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Podczas gdy większość turystów zaczyna opuszczać targ około szóstej wieczorem, dla miejscowych dopiero teraz zaczyna się prawdziwy wieczór. Ulice się rozświetlają, a z co drugiego pubu zaczyna dobiegać muzyka na żywo. Zatrzymaj się na wieczornego drinka w jednym z tradycyjnych pubów, gdzie możesz spokojnie natknąć się na początkujący zespół, który za kilka lat będzie światowym fenomenem. Bezpieczeństwo jest tu w godzinach wieczornych stosunkowo dobre, bo ulice są pełne ludzi bawiących się w klubach, ale mimo to w tłoku pilnuj kieszeni.
Co do wyjazdu, wiele osób wciąż ma zakodowane, że stacja metra Camden Town bywa w niedzielne popołudnie zamknięta dla wsiadających. Ta stara reguła bezpieczeństwa została jednak oficjalnie zniesiona w 2019 roku, więc metro działa normalnie również w niedzielę. Mimo to musisz liczyć się z tym, że na tej stacji (linia Northern line) bywają ogromne tłumy i tworzą się kolejki już przed bramkami.
💡 Wskazówka: Jeśli chcesz uniknąć stresu i ściskania w tłumie, przewoźnik TfL — i my — gorąco polecamy skorzystać z pobliskiej stacji Chalk Farm. Z okolicy Stables Market to do niej pieszo jakieś dziesięć minut, a ponieważ idziesz z górki, a stacja bywa na wpół pusta, oszczędzisz sobie mnóstwo nerwów.
Dokąd dalej z Camden Market
Jeśli masz w Londynie więcej dni i zastanawiasz się, co jeszcze wpisać do planu, koniecznie zajrzyj do naszego szczegółowego artykułu 50 pomysłów, co zobaczyć i robić w Londynie, gdzie znajdziesz mnóstwo kolejnych dzielnic do odkrywania. Po męczących zakupach możesz pójść odpocząć i uzupełnić kofeinę w jednym z lokali z naszego zestawienia najlepszych kawiarni w Londynie.
Miłośnicy historii po zwiedzeniu wiktoriańskich stajni zdecydowanie powinni wyruszyć na odkrywanie starożytnej Tower of London albo zgubić się w nieskończonych zbiorach zdumiewającego British Museum. A jeśli nie wystarczyłby ci widok z Primrose Hill i chciałbyś zobaczyć miasto z jeszcze większej ptasiej perspektywy, przeczytaj nasze wskazówki dotyczące wizyty na ikonicznym kole London Eye.
Często zadawane pytania
Czy wstęp na Camden Market jest płatny?
Nie, wstęp na cały teren targu, w tym wszystkie jego części (Stables, Lock, Hawley Wharf), jest całkowicie bezpłatny. Działa to jak zwykła dzielnica miejska z swobodnie dostępnymi uliczkami. Płacisz tylko za to, co faktycznie kupisz lub zjesz przy stoiskach.
Kiedy na targu jest najmniej ludzi?
Największy spokój do zakupów i robienia zdjęć masz w dni powszednie, konkretnie od wtorku do czwartku w godzinach porannych, między 10:00 a 12:00. Z kolei weekendy, a szczególnie niedzielne popołudnia, oznaczają ogromne tłumy, kiedy wąskimi uliczkami dosłownie przetacza się dziesiątki tysięcy ludzi.
Ile czasu powinienem zarezerwować na wizytę?
Zależy od twojego tempa, ale polecam zarezerwować sobie minimum trzy do czterech godzin. Samo przejście przez kręte uliczki zajmuje sporo czasu, a jeśli dodasz do tego kolejkę po jedzenie, siedzenie nad kanałem i przymierzanie vintage’owych ubrań, z łatwością spędzisz tu przyjemne pół dnia.
Czy przy stoiskach można płacić kartą, czy potrzebuję gotówki?
Dzisiaj niemal wszyscy sprzedawcy, w tym ci oferujący street food i vintage’owe ubrania, bez problemu przyjmują karty płatnicze. Zdarza się nawet, że niektóre nowoczesne stoiska w halach food są wyłącznie bezgotówkowe, więc wcale nie musisz wymieniać funtów na gotówkę.
Czy Camden jest bezpieczny wieczorem?
Tak, obszar wokół głównych ulic i targów jest wieczorem stosunkowo bezpieczny, ponieważ jest pełen ludzi zmierzających do pubów i klubów. Jednak jak w każdym dużym mieście musisz bardzo uważać na kieszonkowców w tłumie na głównej ulicy High Street i przy moście nad kanałem. Plecaki noś najlepiej z przodu.
Czy warto zabierać tu małe dzieci?
W dni powszednie rano może to być świetne doświadczenie (kanał z łodziami, szalone kolorowe fasady, rzeźby koni), ale wizyty w weekend z wózkiem zdecydowanie bym nie polecała. W tłumie ludzi manewrowanie wąskimi brukowanymi uliczkami to duży stres, a dzieci z dolnej perspektywy zobaczą tylko nogi obcych ludzi.
Jaka jest różnica między Stables, Lock i Hawley Wharf?
Camden Lock to najstarsza część z rzemiosłem przy śluzie wodnej. Stables Market mieści się w dawnych sklepionych stajniach dla koni i skupia się głównie na vintage’owych ubraniach i antyku. Hawley Wharf to nowo otwarty nowoczesny kompleks z krytymi halami food i miejscami do siedzenia, który działa do późnego wieczora.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRFilmowe Westeros z serialu Gra o tron powstało z połączenia lokacji w czterech krajach: Chorwacji (Dubrownik, Split, Trogir, Šibenik), Irlandii Północnej (Winterfell w Castle Ward, Dark Hedges, Ballintoy Harbour), Islandii (jezioro Mývatn, Þingvellir, Reynisfjara) oraz Hiszpanii (Alcázar w Sewilli, Girona, San Juan de Gaztelugatxe). Na szczegółowy roadtrip po chorwackich lokacjach potrzebujesz dziesięciu dni, alternatywna trasa po Irlandii Północnej trwa osiem dni. Od 2026 roku w Dubrowniku obowiązuje wymóg rezerwacji slotu czasowego na mury (40 €) oraz limit maksymalnie 2 statków wycieczkowych z 8000 pasażerów dziennie. Najlepiej wyruszyć wcześnie rano poza sezonem, idealnie w kwietniu lub październiku.
Kiedy oglądasz na ekranie fenomen, jakim jest Gra o tron, i ten zapierający dech w piersiach wjazd do Królewskiej Przystani, twoja głowa najzupełniej naturalnie traktuje to jako jedno spójne miasto. W rzeczywistości patrzysz jednak na doskonałą cyfrową układankę, która istnieje wyłącznie dzięki filmowej magii. Słynna brama stoi w jednym kraju, kręte uliczki kręcono kilka kilometrów dalej, a przepiękne, zalane słońcem ogrody znajdziesz w zupełnie innym państwie.
Westeros po prostu nie istnieje na jednej jedynej mapie, jak życzyłoby sobie wielu fanów. Twórcy stworzyli ten epicki świat, łącząc najbardziej zapierające dech miejsca z całej Europy. Jeśli więc chcesz ruszyć śladami rodu Targaryenów, Lannisterów czy Starków, czeka cię odkrywanie aż czterech zupełnie różnych zakątków naszego kontynentu.
Gra o tron i Ród smoka wywróciły całą mapę Europy do góry nogami, bo nagle ludzie rezerwują bilety lotnicze dla średniowiecznych murów w Chorwacji albo deszczu w Irlandii Północnej. I szczerze mówiąc, jest to całkowicie zrozumiałe. Przygotowałam dla ciebie wszystko, co musisz wiedzieć: od wyboru kierunku, przez konkretne trasy, aż po wskazówki, jak ominąć najbardziej męczące turystyczne pułapki.
Podsumowanie
Cztery główne kraje: Filmowe Westeros kręcono przede wszystkim w nasłonecznionej Chorwacji, deszczowej Irlandii Północnej, na surowej Islandii i w barwnej Hiszpanii.
Największa koncentracja lokacji: Jeśli chcesz zobaczyć jak najwięcej serialowych miejsc podczas jednej podróży, zdecydowanie prowadzi Chorwacja i Irlandia Północna.
Czas: Na spokojny i szczegółowy roadtrip po wszystkich kluczowych chorwackich bastionach potrzebujesz dokładnie dziesięciu dni.
Nowe zasady 2026 w Dubrowniku: Wejście na mury i do muzeów jest możliwe WYŁĄCZNIE na wcześniej zarezerwowany slot czasowy (bez wyjątków).
Limity dla statków: Dubrownik wprowadził dodatkowo surowy cruise cap, więc do portu mogą wpłynąć maksymalnie 2 statki wycieczkowe dziennie z łączną liczbą 8000 pasażerów.
Co jest całkowicie za darmo: Większość naturalnych cudów na Islandii czy słynna północnoirlandzka aleja Dark Hedges nie wymagają żadnego płatnego wstępu.
Gdzie konieczna jest rezerwacja: Poza Dubrownikiem musisz wcześniej zapewnić sobie bilety do Game of Thrones Studio Tour w Irlandii Północnej lub bezpłatny wstęp na hiszpańską wysepkę Gaztelugatxe.
Główna wskazówka: Nigdy nie jedź do serialowych lokacji w środku wakacji, bo najlepsze zdjęcia zrobisz wyłącznie wcześnie rano poza głównym letnim sezonem.
Gdzie właściwie kręcono Grę o tron
Serialowe Westeros jest tak ogromne i różnorodne, że do jego ożywienia nie wystarczył jeden klimat. Ekipy filmowe musiały podzielić się na kilka jednostek, które kręciły jednocześnie w zupełnie odmiennych warunkach klimatycznych. Rzeczywistość na miejscu potrafi cię nieźle zaskoczyć, i nie zawsze mile 😅.
Podczas gdy niektóre zabytki twórcy zostawili niemal w oryginalnym stanie, przy innych masywnie ingerowała cyfrowa postprodukcja. Jeśli wyruszysz do wymarzonego miejsca bez wcześniejszego przygotowania, możesz być zaskoczony, że słynny zamek na klifie tak naprawdę w ogóle nie istnieje. No to co cię czeka i gdzie wszędzie będziesz się pakować?
Foto: Sumitsurai, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Chorwacja: Królewska Przystań, Meereen i Qarth
Chorwacja dostarczyła całemu serialowi dokładnie to potrzebne ciepło i marmurową dostojność, jakiej wymagała stolica Siedmiu Królestw. Historyczne jądro Dubrownika jest w rzeczywistości dość maleńkie i mocno ściśnięte wysokimi murami, więc przejdziesz je pieszo w niecałą godzinę. W serialu jawi się jednak jako nieskończona metropolia.
Kiedy wejdziesz do miasta majestatyczną zachodnią bramą Pile, od razu rozpoznasz miejsce słynnego buntu, gdzie rozwścieczony tłum zaatakował króla Joffreya. Słońce praży na tym białym wapieniu tak mocno, że będziesz się cieszyć z każdego skrawka cienia. Kawałek dalej trafisz na barokowe schody jezuickiego kościoła, które posłużyły za niesławną drogę hańby Cersei Lannister.
Poza Dubrownikiem ekipy przeniosły się też bardziej na północ, do Splitu i jego okolic. Mroczne piwnice Pałacu Dioklecjana posłużyły jako podziemia, gdzie Daenerys trzymała pod kluczem swoje smoki. Pobliska twierdza Klis dzięki swoim stromym klifom zamieniła się w plenery niewolniczego miasta Meereen, z których roztacza się fantastyczny widok na całe morze i ląd w oddali.
Foto: Thomas Fuhrmann, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Irlandia Północna: Winterfell, Żelazne Wyspy i Droga Królewska
Jeśli południe Europy reprezentowało polityczne intrygi, to Irlandia Północna wpisała serialowi jego surową, północną duszę: tutaj marzła Nocna Straż, tutaj formowały się ogromne armie i narodził się słynny Winterfell. Irlandzkie lokacje są surowe, bardzo rozległe i często smagane silnym wiatrem oraz deszczem znad oceanu.
Bazą dla fanów jest ogromne The Game of Thrones Studio Tour niedaleko Belfastu, które powstało bezpośrednio w oryginalnych dekoracjach: możesz się tu przejść po tej samej kamiennej posadzce co Jon Snow. Na północnym wybrzeżu odkryjesz z kolei port Ballintoy Harbour, który zagrał niegościnne Żelazne Wyspy, albo magiczne jaskinie Cushendun Caves, gdzie Melisandre urodziła cienistego zabójcę.
Absolutną klasyką jest zaś szpaler prastarych, pokręconych buków znany jako Dark Hedges. Droga wysadzana tymi drzewami pełniła funkcję Drogi Królewskiej, którą uciekała Arya Stark przebrana za chłopca. Atmosfera jest tu całkowicie magiczna, zwłaszcza jeśli dotrzesz w gęstej porannej mgle, zanim przy drodze zaczną gromadzić się autokary pełne wycieczkowiczów.
Foto: Arian Zwegers, CC BY 2.0, Wikimedia Commons
Islandia: wszystko za Murem
Islandia nie potrzebowała w ogóle żadnych efektów cyfrowych, żeby wyglądać jak idealne niegościnne pustkowie daleko za Murem. Aktorzy brnęli tu podczas zdjęć przez prawdziwe zaspy i marzli w realnych zamieciach śnieżnych. Większość fantastycznych lokacji leży w zasięgu głównej drogi Ring Road, więc świetnie połączysz je z klasycznym objazdem wyspy.
Największą koncentrację miejsc znajdziesz na północy wyspy, w rejonie jeziora Mývatn, gdzie wulkaniczny krajobraz nieustannie dymi i bulgocze. Zatrzymaj się przy małej jaskini szczelinowej Grjótagjá, gdzie intymnie zbliżyli się do siebie Jon i Ygritte. Pobliskie rozległe pola lawowe Dimmuborgir z czarnymi kolumnami posłużyły jako gigantyczny obóz Mance’a Raydera.
Na południu wyspy zachwyci cię tektoniczna szczelina w parku narodowym Þingvellir, którą znasz jako Krwawą Bramę w Dolinie Arrynów. Nie zapomnij też o czarnej wulkanicznej plaży Reynisfjara, której ciemny piasek zamienił się na ekranie we Wschodnią Strażnicę nad Morzem. Błękitne islandzkie lodowce tworzyły tło dla przerażających bitew z Białymi Wędrowcami, ale pamiętaj, że nigdy nie wolno ci na nie wyruszać bez doświadczonego przewodnika.
Foto: Diego Delso, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Hiszpania: Dorne, Braavos i Smoczy Kamień
Hiszpania dołączyła do gry dopiero od piątego sezonu, ale nadrobiła to całkiem szybko. Kraj dostarczył lokacji dla gorącego Dorne, wolnego miasta Braavos i majestatycznego Smoczego Kamienia. Tutejsze architektoniczne perły były często tak oszałamiające, że twórcy nie musieli zmieniać praktycznie nic i od razu kręcili.
Królewski pałac Alcázar w andaluzyjskiej Sewilli doskonale posłużył jako zalane słońcem Wodne Ogrody rodu Martellów. Kataloński Girona na północnym wschodzie kraju zastąpiła z kolei splątane kamienne uliczki Braavos, gdzie ślepa Arya rozpaczliwie żebrała o jedzenie. Schody katedralne w tym samym mieście posłużyły jako Wielki Sept w Królewskiej Przystani.
Najbardziej znanym hiszpańskim przystankiem jest jednak bez wątpienia baskijska wysepka San Juan de Gaztelugatxe. Kręte kamienne schody wznoszące się prosto z oceanu stały się ikoniczną drogą dojścia na Smoczy Kamień. Tutejszego zamku szukałbyś jednak na szczycie na próżno, bo został dodany do scenerii dopiero w komputerowej postprodukcji, więc na górze przywita cię jedynie mała, skromna kapliczka.
Kiedy wyruszyć i co zmieniło się w 2026 roku
Właściwe zaplanowanie terminu jest absolutnie kluczowe, bo fanowska turystyka potrafi wybrane lokacje całkowicie sparaliżować. W miesiącach letnich będziesz tu walczyć o każdy centymetr przestrzeni z tysiącami innych ludzi. Dubrownik jest na przykład według danych określany jako najbardziej zatłoczone miasto świata, gdzie na jednego mieszkańca przypada aż 27 turystów. Poruszanie się w takich tłumach jest nie tylko wyczerpujące, ale w letnim upale wręcz niebezpieczne dla zdrowia.
Właśnie z powodu ogromnego naporu chorwackie miasto wprowadziło na rok 2026 zupełnie nowe i bardzo surowe zasady. Wejście na słynne mury i do wybranych muzeów jest teraz możliwe WYŁĄCZNIE na wcześniej zarezerwowany slot czasowy. Ratusz uruchomił też tak zwany cruise cap, co oznacza, że do portu mogą wpłynąć maksymalnie 2 statki wycieczkowe dziennie i nie mogą przywieźć więcej niż 8000 pasażerów. To rozwiązanie w końcu daje miastu szansę trochę odetchnąć.
Jeśli wybierasz się do Irlandii Północnej lub na Islandię, poza tłumami musisz liczyć się też z nieprzewidywalną pogodą. W irlandzkich lokacjach często bardzo mocno pada nawet w środku lata, więc porządny płaszcz przeciwdeszczowy z dobrym kapturem to absolutna konieczność. Na Islandii w miesiącach zimowych natrafisz z kolei na bardzo krótkie dni, kiedy światło dzienne trwa zaledwie kilka godzin, co znacznie skomplikuje ci jakiekolwiek dłuższe przejazdy samochodem.
Najlepszym okresem na odwiedzenie krajów południowych jest zdecydowanie wczesna wiosna albo późna jesień. Jeśli wyruszysz w kwietniu lub październiku, unikniesz najgorszych tłumów, a pogoda będzie idealna na długie piesze wycieczki, przy których nie będziesz tonąć w pocie pod palącym słońcem. Złota zasada brzmi ponadto: w najbardziej znane miejsca przychodź zawsze zaraz o wschodzie słońca, zanim ulice opanuje poranny szum turystów.
Praktyczne info: samochód, transport i budżet
Do dokładnego zwiedzenia filmowych miejsc w zdecydowanej większości przypadków będziesz potrzebować wynajętego samochodu. Poleganie na komunikacji publicznej ma sens tylko w dużych miastach, ale do odległych zamków i ukrytych plaż autobusy często w ogóle nie jeżdżą albo mają tak rzadkie kursy, że stracisz na nich całą wieczność. Zawsze więc zapewnij sobie w porę rezerwację auta przez sprawdzone porównywarki, żebyś na lotnisku nie musiał rozwiązywać przepłaconych ofert.
W Irlandii Północnej musisz przygotować się na jazdę lewym pasem. Nadbrzeżne drogi są tu wprawdzie niesamowicie piękne, ale zarazem bardzo wąskie i często obramowane kamiennymi murkami. Średnia prędkość twoich przejazdów będzie więc prawdopodobnie znacznie niższa, niż pokazuje ci pobrana nawigacja w telefonie. Radzę ci wypożyczyć raczej mniejszy, kompaktowy samochód, którym łatwiej będzie ci mijać na wąskich wiejskich dróżkach nadjeżdżające z naprzeciwka traktory.
Planując chorwacki roadtrip, będziesz poruszać się głównie po adriatyckiej magistrali, która oferuje piękne widoki na morze. Jeśli zdecydujesz się odwiedzić też wyspiarskie lokacje, jak Lokrum, czekają cię krótkie przeprawy lokalnymi promami. Kursują one w głównym sezonie bardzo często, a bilety kupisz łatwo bezpośrednio w porcie, bez potrzeby jakiejkolwiek żmudnej rezerwacji.
Orientacyjny budżet i ceny wstępów: Słynne mury w Dubrowniku wyjdą cię na 40 € (około 170 zł) (sprawdzono 7/2026). Radzę ci jednak sprawić sobie oficjalny Dubrovnik City Pass, który kosztuje dokładnie tyle samo, ale dodatkowo zapewni ci wstęp do dziesięciu muzeów i bezpłatną komunikację miejską. Bilet do Game of Thrones Studio Tour w irlandzkim Banbridge zaczyna się od 19 £ (około 95 zł) (sprawdzono 7/2026) i zdecydowanie warto kupić go z odpowiednim wyprzedzeniem online.
Gdzie zjeść bez turystycznych pułapek
Jedzenie w filmowych lokacjach bywa bardzo zdradliwe. Podczas pogoni za serialowymi miejscami na pewno porządnie zgłodniejesz, a ponieważ poruszasz się w najbardziej eksponowanych rejonach, strasznie łatwo jest wpaść do przepłaconego lokalu tuż przy głównym placu, gdzie dostaniesz przeciętne jedzenie za astronomiczną cenę. Złota zasada brzmi prosto: zawsze idź co najmniej o dwie ulice dalej od głównych ciągów 😉.
Na przykład w Splicie znajdziesz świetną rodzinną Pizzerię Gušt ukrytą w niepozornej bocznej uliczce. Przy twierdzy Klis po zakurzonej wspinaczce nagrodź się w tradycyjnej konobie Perlica, gdzie polecam domowe sery, grillowane warzywa i świeży chleb z pieca. W malowniczym Trogirze zajrzyj z kolei do przytulnego bistro Calebotta na wyśmienity makaron. A jeśli będziesz błądzić po Dubrowniku, omiń drogą główną deptak Stradun i znajdź świetną restaurację Kopun, gdzie skosztujesz tradycyjnej chorwackiej kuchni.
Plan dzień po dniu: 10 dni po chorwackich lokacjach
Ten plan jest zaprojektowany tak, żebyś zdążył zwiedzić wszystkie kluczowe miejsca bez zbędnego pośpiechu. Trasa jest logicznie ułożona z północy na południe, więc nie będziesz musiał wracać tą samą drogą. Przygotuj się na cudowne połączenie starożytnej historii, pięknego morza i filmowej magii.
Dzień 1: Split i piwnice Pałacu Dioklecjana
Twoja podróż zaczyna się od przylotu do Splitu, gdzie od razu na lotnisku odbierzesz zarezerwowany samochód. Zaraz po zakwaterowaniu wyrusz do historycznego centrum, którego sercem jest majestatyczny Pałac Dioklecjana. To miejsce nie jest klasycznym muzeum, ale żywym miastem, gdzie w antycznych murach normalnie mieszkają ludzie i suszą pranie nad wąskimi uliczkami.
Gwoździem programu dnia jest zejście do mrocznych piwnic pod samym pałacem. Powietrze jest tu wilgotne, a światło przedostaje się jedynie wąskimi otworami, co tworzy dokładnie tę ponurą atmosferę, którą znasz z ekranu. To właśnie tutaj Daenerys trzymała pod kluczem swoje smoki, kiedy zaczynały wymykać się jej spod kontroli.
💡 Wskazówka: Na kolację omiń główne place i wpadnij w małą uliczkę do pizzerii Gušt. Skosztuj ich wyśmienitej wegetariańskiej pizzy z grillowanym bakłażanem i świeżymi oliwkami.
Dzień 2: Wspinaczka na twierdzę Klis
Rano wyrusz około 15 kilometrów na północny wschód od Splitu, gdzie na stromym wapiennym klifie dumnie tronuje starożytna twierdza Klis. Jazda samochodem trwa tylko jakieś pół godziny, ale wspinaczka w górę do samych murów porządnie cię w letnim upale sprawdzi: twierdza jest rozległa, zakurzona, a słońce nie ma tu litości.
Na ekranie to miejsce posłużyło jako zapierające dech plenery niewolniczego miasta Meereen. Z tych krętych murów roztacza się całkowicie fantastyczny widok na całą zatokę i Morze Adriatyckie. To dokładnie tutaj rozzłoszczona Daenerys kazała bezlitośnie ukrzyżować Wielkich Panów i gdzie rozgrywała się duża część jej wątku fabularnego.
💡 Wskazówka: Po wymagającej wspinaczce zatrzymaj się w pobliskiej restauracji Konoba Perlica. Jako bezmięsny przysmak polecam wyśmienity domowy ser owczy, świeży chleb i lokalną oliwę z oliwek.
Dzień 3: Trogir jako kupieckie Qarth
Dziś czeka cię jakieś półgodzinny przejazd na zachód do malowniczego miasteczka Trogir, które leży na małej wysepce. Całe historyczne centrum jest wpisane na listę UNESCO i tworzy je doskonały labirynt wąskich kamiennych uliczek. Odstaw auto na lądowym parkingu i wyrusz po moście pieszo odkrywać historyczne centrum.
Trogir zagrał w serialu okazały kupiecki port Qarth. Przejdź się po przepięknej nadbrzeżnej promenadzie wysadzanej palmami, która kilkakrotnie pojawiła się w tle scen z drugiego sezonu. Architektura miasta z weneckimi wpływami dokładnie odpowiada bogactwu największego miasta na świecie, jak samo Qarth siebie nazywało.
💡 Wskazówka: W bistro Calebotta na nabrzeżu weź mocne espresso, a na obiad zamów wyśmienity makaron z istryjskimi truflami, który potrafią tu przygotować całkowicie idealnie.
Dzień 4: Šibenik i Żelazny Bank Braavos
Kontynuuj roadtrip jakąś godzinę jazdy w kierunku północno-zachodnim, aż dotrzesz do historycznego Šibenika. Miasto jest osadzone w głębokiej zatoce i natrafisz tu na znacznie mniej turystów niż w Splicie czy Dubrowniku, więc chłoniesz też o wiele więcej z lokalnej autentycznej atmosfery. Dominantą całego miasta jest zachwycająca katedra świętego Jakuba.
Ta architektoniczna perła posłużyła twórcom jako groźny plener Żelaznego Banku w Braavos. Zatrzymaj się przy tylnej apsydzie katedry, która obramowana jest dziesiątkami szczegółowo wyrzeźbionych kamiennych twarzy. Te twarze doskonale pasują do mrocznego motywu Bezimiennych, choć w samym serialu nie pokazano ich w zbliżeniu.
💡 Wskazówka: Na kolację w Šibeniku gorąco polecam tradycyjną chorwacką blitvę (boćwina z ziemniakami i czosnkiem). Zwykle podaje się ją jako dodatek do ryb, ale świetnie sprawdza się też jako samodzielne i sycące danie bezmięsne.
Dzień 5: Park narodowy Krka i odpoczynek
Po kilku dniach chodzenia po rozgrzanych miastach czas na zmianę otoczenia. Jakieś dwadzieścia minut od Šibenika leży Park Narodowy Krka, który wprawdzie nie występował bezpośrednio w Grze o tron, ale na chorwackim roadtripie nie możesz go pominąć. Zaparkuj przy wejściu Lozovac i wyrusz na zielone szlaki.
Czeka cię przyjemny spacer po drewnianych kładkach, które wiją się bezpośrednio nad przejrzystą rzeką i kaskadami. Najsłynniejszy wodospad Skradinski buk jest całkowicie oszałamiający, a mimo że wcześniej dało się tu kąpać, dziś jest to z powodów ekologicznych zakazane, na czym tutejsza przyroda ewidentnie korzysta.
💡 Wskazówka: Spakuj do plecaka koc piknikowy, kup w lokalnej piekarni świeże pieczywo z bałkańskim serem i zrób sobie spokojny obiad w cieniu drzew z dala od głównych tłumów turystów.
Dzień 6: Przejazd magistralą do Trsteno
Dziś czeka cię najdłuższy odcinek za kierownicą całej podróży. Ze środkowej Dalmacji przemieścisz się słynną nadbrzeżną Magistralą Adriatycką na południe w stronę Dubrownika. Podróż trwa jakieś trzy i pół godziny czystego czasu, ale dzięki zapierającej dech scenerii i malowniczym zatokom minie ci bardzo szybko.
Twoim celem jest małe miasteczko Trsteno, które leży tylko kawałek na północny zachód od Dubrownika. Tutejsze historyczne arboretum z renesansowymi fontannami stało się przepięknymi ogrodami Czerwonej Twierdzy. To dokładnie w tej altanie z widokiem na morze siadywała Olenna Tyrell i snuła swoje intrygi z Sansą Stark.
💡 Wskazówka: Ogrody są zwykle bardzo ciche, a tłumy turystów z wielkich statków na szczęście w ogóle tu nie dojeżdżają. To idealne miejsce na spokojny spacer i odpoczynek po długiej podróży samochodem.
Dzień 7: Dubrownik i poranne mury
Nadszedł czas na główny punkt programu: wejście do samej Królewskiej Przystani. Auto zostaw bezpiecznie zaparkowane przy noclegu, bo w historycznym centrum ruch jest zakazany. Wyrusz do głównej bramy Pile jeszcze przed siódmą rano, dopóki miasto oddycha spokojem i nie ma tu wypraw ze statków.
Zaraz rano wykorzystaj swój wcześniej zarezerwowany slot czasowy i wyrusz na słynne mury miejskie. Spacer trwa jakieś dwie godziny, a z wysokości zobaczysz najlepsze widoki na czerwone dachy i wąskie uliczki. Wieża Minčeta na najwyższym punkcie murów na pewno przypomni ci tajemniczy Dom Nieśmiertelnych z drugiego sezonu.
💡 Wskazówka: Możesz łatwo zarezerwować komentowaną wycieczkę śladami Gry o tron po Dubrowniku oraz wyprawę na Lokrum bezpośrednio przez GetYourGuide. Przewodnicy często noszą przy sobie książki z kadrami z filmu, żeby móc dokładnie porównać.
Dzień 8: Twierdza Lovrijenac i schody jezuickie
Drugi dzień w Dubrowniku poświęć miejscom, które leżą poza głównymi murami albo są ukryte głęboko w uliczkach. Wejdź na majestatyczną twierdzę Lovrijenac, która wznosi się na stromym klifie nad morzem. Stąd roztacza się idealny widok na zatokę Blackwater Bay, gdzie rozegrała się słynna bitwa nad Czarnym Nurtem.
Potem zanurz się w plątaninie uliczek i znajdź barokowe schody jezuickiego kościoła świętego Ignacego. To właśnie tutaj zaczynała się niesławna ścieżka hańby. Bądź jednak wyrozumiały wobec miejscowych i nie krzycz tu filmowych kwestii, bo ludzie normalnie tu mieszkają i podobne żarciki po latach naprawdę już ich męczą.
💡 Wskazówka: Na obiad omiń przepłacone restauracje na głównym deptaku Stradun. Wpadnij w boczne uliczki i odkryj restaurację Kopun, gdzie zamów świetne lokalne przysmaki z wysokiej jakości składników.
Foto: Bernard Gagnon, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Kiedy miasto w południe zapełni się do granic możliwości, najwyższy czas uciec od tłumów. W małym historycznym porcie wskocz na prom i wyrusz na pobliską wysepkę Lokrum. Rejs trwa zaledwie nieco ponad dziesięć minut i nagle znajdziesz się w całkowicie spokojnym rezerwacie przyrody z sosnami.
Ta zalesiona wyspa pełna swobodnie biegających pawi przedstawiała w serialu egzotyczne ogrody w mieście Qarth. W tutejszym małym klasztorze znajdziesz do tego świetne centrum dla zwiedzających, gdzie możesz zupełnie za darmo usiąść na oficjalnej replice Żelaznego Tronu i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie bez męczącego czekania.
💡 Wskazówka: Na wyspie zarezerwuj sobie czas na zwiedzenie ogrodu botanicznego i Martwego Morza – małego słonego jeziorka pośrodku wyspy, które jest idealne na szybkie orzeźwienie w gorący dzień.
Dzień 10: Cavtat i droga do domu
Ostatni dzień twojej chorwackiej przygody poświęć na odpoczynek przed odlotem. Podjedź autem kilka kilometrów na południe od Dubrownika do spokojnego miasteczka Cavtat. Znajdziesz tu przepiękną promenadę wysadzaną sosnami i krystalicznie czystą wodę, która kusi do ostatniej porządnej kąpieli.
Cavtat wprawdzie nie należy do oficjalnych filmowych lokacji, ale oferuje dokładnie tę wyluzowaną atmosferę, której po hektycznych dniach w Królewskiej Przystani koniecznie potrzebujesz. Rozkoszuj się ostatnim śródziemnomorskim słońcem, kup lokalne pamiątki i przygotuj się na odlot z pobliskiego lotniska w Dubrowniku.
💡 Wskazówka: Zanim ruszysz na lotnisko, zatrzymaj się w kawiarni Amor na promenadzie na ostatnią wyśmienitą bałkańską kawę i kawałek słodkiego deseru z figami i orzechami.
Alternatywa: 8 dni po Irlandii Północnej
Jeśli bardziej niż słońce kusi cię surowa północna przyroda i melancholijna atmosfera, Irlandia Północna jest dla ciebie oczywistym wyborem. Ta trasa jest nieco krótsza, ale logistycznie znacznie bardziej nastawiona na jazdę po zapadłych wiejskich i stromych nadbrzeżnych dróżkach.
Dzień
Trasa i główny cel
Filmowe lokacje i wskazówki
:—
:—
:—
Dzień 1
Przylot do Belfastu
Odbiór auta, aklimatyzacja, zwiedzanie dzielnicy Titanic Quarter.
Zwiedzanie plenerów Winterfell, możliwość spróbowania strzelania z łuku.
Dzień 4
Droga na północne wybrzeże
Przejazd wąskimi drogami, przystanek w magicznych jaskiniach Cushendun Caves.
Dzień 5
Wybrzeże Causeway
Wizyta w porcie Ballintoy Harbour (Żelazne Wyspy) i przy stromych klifach.
Dzień 6
Magiczne buki
Wczesny poranny spacer aleją Dark Hedges (Droga Królewska). Atmosfera jest najlepsza we mgle.
Dzień 7
Cuda natury
Wizyta w pobliskim Giant’s Causeway (nie GoT, ale konieczność).
Dzień 8
Powrót do Belfastu
Ostatnie zakupy i odlot do domu.
Irlandia Północna nadaje się raczej dla bardziej doświadczonych kierowców, bo jazda po lewej stronie na wąskich drogach wymaga pełnego skupienia. Z drugiej strony spotkasz tu znacznie mniej klasycznych letnich turystów niż w Chorwacji, więc cała podróż będzie sprawiać wrażenie o wiele bardziej kameralnej. Ten wariant jest idealny dla tych, którzy uwielbiają ubierać się w ciepłe warstwy i którym nie przeszkadza sporadyczny silny deszcz na twarzy.
Krajobraz jest tu niesamowicie fotogeniczny nawet przy pochmurnej pogodzie. Szare niebo i gęsta mgła nadają bowiem lokacjom dokładnie tę właściwą surowość, którą znasz z niekończącej się wędrówki Jona Snowa. Na Discover Northern Ireland znajdziesz do tego świetne interaktywne mapy wszystkich rozsianych miejsc i tajnych wskazówek od miejscowych.
Jak dołożyć do tego Islandię i Hiszpanię
Lecieć specjalnie na Islandię albo do Hiszpanii tylko po to, żeby zobaczyć kilka filmowych kamieni? Szczerze mówiąc, nie warto. Te kraje polecam traktować jako świetne uzupełnienie twojej zwykłej trasy podróżniczej. Na Islandii większość serialowych lokacji leży ładnie przy drodze okrężnej Ring Road, więc miniesz je najzupełniej naturalnie podczas poznawania tutejszych wodospadów, gorących źródeł i wulkanów.
Podróż za Mur oszołomi cię na Islandii głównie tym, jak bardzo przyroda jest nieokiełznana. Wyprawa w rejon jeziora Mývatn opłaca się nie tylko ze względu na popularną jaskinię szczelinową Grjótagjá, ale i przez wszechobecne źródła termalne oraz bulgoczące błoto, które tworzy niezapomniany księżycowy krajobraz. Oficjalna strona Guide to Iceland doskonale pomoże ci w zaplanowaniu bezpiecznej wyprawy do lodowców i gorących potoków.
W Hiszpanii lokacje są z kolei rozsiane od północy po południe, co wymaga trochę więcej planowania. Podczas gdy na południu możesz podziwiać przepiękną mauretańską architekturę pałacu Alcázar Sevilla w ramach poznawania gorącej Andaluzji, po sam Smoczy Kamień musisz wyruszyć na surową i zieloną północ do Kraju Basków. Urzędowy zarząd Gaztelugatxe wymaga bezpłatnej rejestracji wstępu, więc idealnie połącz to od razu z degustacją świetnego lokalnego jedzenia w pobliskim Bilbao.
Gdzie się zatrzymać na trasie
To, gdzie śpisz, ma większe znaczenie, niż się spodziewasz. Hotel w samym centrum wydarzeń daje ci jedną zasadniczą przewagę: wyjdziesz na zewnątrz, zanim pierwszy statek wycieczkowy w ogóle rzuci kotwicę. Poziom cen w Dubrowniku i Belfaście bywa niestety w głównym sezonie dość wysoki, dlatego opłaca się rezerwować kluczowe pokoje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Poniżej przynoszę ci konkretne wskazówki dotyczące świetnych hoteli z różnych kategorii, które możesz łatwo zarezerwować przez Booking.com i mieć pewny strategiczny punkt wyjścia.
Gdzie się zatrzymać w Splicie:
Judita Palace Heritage Hotel (Boutique): Mieszkać będziesz bezpośrednio w sercu Pałacu Dioklecjana z przepięknymi historycznymi meblami. Ludzie w recenzjach najbardziej doceniają cudowną atmosferę starego miasta i bardzo pomocny personel, który pomoże z każdym pytaniem.
Hotel Peristil (Klasa średnia): Ten przytulny hotel znajduje się zaledwie kilka kroków od głównego placu i oferuje świetny dostęp do wszystkich zabytków. Goście bardzo chwalą sobie wyśmienite i obfite poranne śniadanie przed wymagającymi wycieczkami.
Gdzie się zatrzymać w Dubrowniku:
Hotel Excelsior (Luksusowy): Ikoniczny hotel stojący bezpośrednio nad morzem oferuje absolutnie najlepszy widok na stare miasto i twierdzę Lovrijenac. Według recenzji zachwyci cię tu prywatna plaża i pierwszorzędna strefa wellness na wieczorny relaks.
Prijeko Palace (Boutique): Przepięknie odrestaurowany pałac ukryty w jednej z bocznych uliczek bezpośrednio wewnątrz historycznych murów. Podróżnicy chwalą sobie przede wszystkim unikalny design każdego pokoju i fantastyczną restaurację na dachu.
Guesthouse Rustico (Tańszy): Mniejszy, ale bardzo czysty i przytulny pensjonat bezpośrednio w centrum wydarzeń Królewskiej Przystani. Goście w recenzjach podkreślają idealny stosunek ceny do jakości oraz niesamowicie miłą właścicielkę.
Gdzie się zatrzymać w Belfaście:
The Merchant Hotel (Luksusowy): Ten wspaniały historyczny hotel w centrum Belfastu natychmiast przeniesie cię do dawnych czasów. Recenzje nie szczędzą pochwał luksusowym łóżkom i cudownemu barowi z ogromnym wyborem perfekcyjnie skomponowanych koktajli.
Bullitt Hotel (Klasa średnia): Nowoczesny i bardzo stylowy hotel, który oferuje wszystko, czego potrzebujesz do wygodnego pobytu i poznawania północy. Goście doceniają przede wszystkim bardzo wygodne materace i super lokalizację blisko świetnych lokalnych kawiarni.
Szybka ściąga: gdzie znajdziesz Westeros w prawdziwym świecie
Lokacja w serialu
Prawdziwy kraj
Konkretne miejsce
Dostępność i cena
Królewska Przystań
Chorwacja
Dubrownik (mury i uliczki)
40 € / slot czasowy
Czerwona Twierdza
Chorwacja
Twierdza Lovrijenac, Dubrownik
W cenie murów / City Pass
Ogrody Czerwonej Twierdzy
Chorwacja
Arboretum Trsteno
Płatny wstęp na miejscu
Ścieżka hańby
Chorwacja
Schody jezuickie, Dubrownik
Za darmo, stale dostępne
Dom Nieśmiertelnych
Chorwacja
Wieża Minčeta, Dubrownik
W ramach trasy po murach
Qarth (miasto)
Chorwacja
Trogir (promenada i uliczki)
Za darmo, swobodnie dostępne
Qarth (ogrody)
Chorwacja
Wyspa Lokrum
Płatny bilet na prom
Braavos (Żelazny Bank)
Chorwacja
Katedra św. Jakuba, Šibenik
Płatny wstęp do katedry
Meereen (plenery)
Chorwacja
Twierdza Klis nad Splitem
Płatny wstęp na miejscu
Smocze podziemia
Chorwacja
Piwnice Pałacu Dioklecjana, Split
Płatny wstęp do podziemi
Winterfell (dziedziniec)
Irlandia Północna
Castle Ward
Płatny wstęp na teren
Droga Królewska
Irlandia Północna
Dark Hedges
Za darmo, zakaz wjazdu aut
Żelazne Wyspy
Irlandia Północna
Ballintoy Harbour
Za darmo, wąski dojazd
Za Murem (obóz Dzikich)
Islandia
Dimmuborgir, Mývatn
Za darmo, płatny tylko parking
Krwawa Brama
Islandia
Park narodowy Þingvellir
Za darmo, płatny tylko parking
Wodne Ogrody Dorne
Hiszpania
Alcázar, Sewilla
Konieczna wcześniejsza rezerwacja online
Smoczy Kamień (schody)
Hiszpania
San Juan de Gaztelugatxe
Za darmo, konieczna rezerwacja online
Etykieta: jak nie być tym turystą, przez którego zamkną lokację
Wraz z rosnącą popularnością set-jettingu niestety rośnie też frustracja mieszkańców. Wąskie uliczki w chorwackim Dubrowniku nie są z gumy, a stosunek 27 turystów na jednego mieszkańca jest dla miasta na dłuższą metę całkowicie nie do utrzymania. Jeśli nie chcemy, żeby najlepsze lokacje na zawsze zamknęły się za drutem kolczastym, wszyscy musimy nauczyć się szanować jasne i nieustępliwe zasady gospodarzy.
Największym problemem są fani, którzy zapominają, że filmowe lokacje są często czyimś domem. Krzyczenie dla zabawy słowa „Shame!” na schodach jezuickich o szóstej rano naprawdę nie jest zabawne dla ludzi, którzy tam mieszkają i próbują się wyspać przed kolejną zmianą w pracy. Tak samo skrajnie bezmyślne jest rozłożenie masywnego statywu pośrodku wąskiego skrzyżowania i blokowanie miejscowym drogi tylko dla idealnego kadru na jedno zdjęcie.
A potem jest jeszcze rzecz, która potrafi porządnie wkurzyć nie tylko miejscowych: ludzie, którzy zupełnie nie szanują przyrody ani własności prywatnej. W północnoirlandzkiej alei Dark Hedges musiał zostać surowo zakazany wjazd wszystkich pojazdów, bo korzenie stuletnich drzew zaczęły pod masywnym naporem ruchu bezlitośnie obumierać. Auto musisz więc bezwzględnie zostawić na wyznaczonym parkingu w pobliżu i do ikonicznej drogi dojść już ładnie o własnych siłach.
Złota zasada dla każdego fana brzmi: nie zostawiaj po sobie żadnych śladów. Nie ryj inicjałów w historycznych kamieniach, nie zabieraj do domu kawałków muru na pamiątkę i nie wyrzucaj przyniesionych filmowych rekwizytów nigdzie w przyrodzie. Jeśli będziesz raczej kupować kawę w lokalnym lokalu i zachowywać się z pokorą wobec miejscowych, zyskasz nie tylko świetne zdjęcia, ale i o wiele lepsze wspomnienia z całej podróży.
Dokąd dalej
Jeśli kuszą cię kolejne filmowe przygody, koniecznie przeczytaj szczegółowy artykuł o fenomenie Set-jetting i efekt White Lotus, gdzie dowiesz się, jak ulubione seriale masowo zmieniają mapę światowej turystyki. Dla tych, którzy chcą bardziej skupić się na historycznych urokach Adriatyku, polecam obszernego przewodnika Co zobaczyć w Dubrowniku albo szczegółowy plan podróży Split, Chorwacja.
Jeśli poza tym zastanawiasz się, gdzie wyruszyć nad ciepłe morze zupełnie z dala od filmowych lokacji, koniecznie zainspiruj się w naszym wielkim zestawieniu Gdzie na wakacje w Chorwacji. A dla miłośników mroźnej i surowej północy napisaliśmy bardzo obszerny artykuł Islandia: kompletny przewodnik, który świetnie pomoże ci poradzić sobie nawet z najbardziej zdradliwą północną pogodą.
Jeśli kusi cię spanie bezpośrednio w filmowej lokacji, przejrzyj hotele z filmów i seriali, gdzie da się realnie przenocować.
Często zadawane pytania
Planowanie podróży po słynnych filmowych miejscach potrafi być czasem nieźle zdradliwe. Do gry wchodzą bowiem coraz częściej nowe turystyczne przepisy, ścisłe sloty czasowe na zabytkach i nierzadko bardzo nieprzewidywalna wyspiarska pogoda, która wywróci ci plany do góry nogami w mgnieniu oka.
Dlatego przygotowaliśmy dla ciebie odpowiedzi na najczęstsze pytania, które niezawodnie pomogą ci w przygotowaniu wymarzonego planu. Niezależnie od tego, czy akurat rozwiązujesz kwestię rekordowo drogich chorwackich wstępów, czy bezpieczeństwa poruszania się po zamarzniętych islandzkich lodowcach, tutaj dowiesz się wszystkiego potrzebnego ładnie w jednym miejscu.
Gdzie nakręcono najwięcej scen z Gry o tron?
Największa część plenerów i ciepłych lokacji była kręcona w Chorwacji, przede wszystkim w samym sercu Dubrownika i okolicach Splitu. Z kolei niemal wszystkie wnętrza studyjne i surowe nordyckie scenerie Winterfell powstawały w deszczowej Irlandii Północnej, która przez kilka lat funkcjonowała jako główna baza produkcyjna całego serialu. Z punktu widzenia logistyki filmowcy stworzyli więc dwie ogromne funkcjonalne bazy, z których wyruszali w mniejsze ekspedycje ekipowe. Jeśli zatem chcecie zobaczyć jak największą koncentrację miejsc z obu stron serialowego spektrum naraz, ukierunkujcie swój itinerarz przede wszystkim na te dwa piękne i odmienne kraje.
Ile kosztuje wstęp na mury w Dubrowniku?
Bilet na olśniewające mury miejskie kosztuje 40 € (zweryfikowano 7/2026), co w przeliczeniu wynosi około 170 zł (tysiąc koron czeskich) za jedno wejście. Polecam jednak bez wahania kupić za dokładnie tę samą cenę Dubrovnik City Pass, który dodatkowo umożliwi wam całkowicie bezpłatny wstęp do dziesięciu muzeów i nieograniczone przejazdy tamtejszą miejską komunikacją publiczną. Ta mądra karta opłaci się praktycznie natychmiast, gdy planujecie w zwartym centrum spędzić przynajmniej jeden pełny dzień. Możecie ją ponadto bardzo wygodnie kupić online jeszcze przed samym wyjazdem z domu, więc na miejscu nie stracicie już ani minuty cennego czasu w kolejkach przy zatłoczonych kasach.
Czy trzeba wcześniej rezerwować wstępy do lokacji?
Tak, lokalne zasady w ostatnich latach bardzo się zaostrzyły. W Dubrowniku od 2026 roku musicie mieć na główne mury obowiązkowo wcześniej zarezerwowany konkretny slot czasowy. Podobnie nie obejdziecie się bez rezerwacji online do kompleksu Game of Thrones Studio Tour w Irlandii czy na wysepkę Gaztelugatxe w Hiszpanii, gdzie bez zeskanowania kodu QR przez bramę w ogóle was nie wpuszczą. Ten wyraźny trend celowego ograniczania pojemności w turystyce stopniowo rozszerza się również na inne miejsca w całej Europie. Lepiej więc zawsze jeszcze przed wylotem sprawdźcie oficjalne strony internetowe każdego danego zabytku, żebyście później na miejscu ze smutkiem nie odkryli, że na dzisiaj jest już niestety beznadiejnie wyprzedane.
Czy potrzebuję samochodu do zwiedzania lokacji?
Do wszystkich miejsc leżących w Chorwacji, Irlandii Północnej i na surowej Islandii dobry samochód jest absolutnie niezbędny. Wiele bardzo ciekawych zamków, tajemniczych jaskiń i pięknych odległych plaż znajduje się poza wszystkimi głównymi trasami, a transport publiczny tam albo w ogóle nie jeździ, albo tylko bardzo ograniczenie w sezonie letnim. Bez samochodu stracicie więc ogromną masę pięknych wrażeń. Jeśli jednak obawiacie się prowadzenia w nieznanym kraju, możecie skorzystać z szeroko oferowanych specjalistycznych wycieczek autobusowych dla fanów. Te wprawdzie bezpiecznie zawiozą was bezpośrednio do miejsc zdjęciowych, ale musicie się logicznie pogodzić ze sztywno określonym harmonogramem, a także z tym, że przy zabytkach będziecie się fotografować i tłoczyć z całą ogromną grupą dziesiątek innych ludzi.
Jak uniknąć najgorszych tłumów w Chorwacji?
Absolutną podstawą sukcesu jest po prostu nie jechać tam w ogóle podczas głównych wakacji letnich (lipiec i sierpień). Wybierzcie spokojniejszy wiosenny lub jesienny termin w kwietniu lub w październiku. Jeśli jednak już jesteście na miejscu w sezonie, wyruszajcie do tych najbardziej znanych i najpopularniejszych zabytków zawsze natychmiast o wschodzie słońca, zanim zdążą z gigantycznych statków wycieczkowych stopniowo wysiąść te obawiane tysiące innych turystów. Doskonałą sprawdzoną strategią jest również kierować spacery tymi najwęższymi uliczkami i wszelkie fotografowanie na późne letnie popołudnie. Większość dużych oceanicznych kolosów opuszcza bowiem lokalny port podnosząc kotwice już około czwartej, a historyczne miasta w ten sposób nagle zauważalnie i przyjemnie uspokajają swój zadyszany rytm.
Czy można się wykąpać w jaskini Grjótagjá na Islandii?
Niestety w tym czarodziejskim miejscu od długich lat w ogóle nie jest to możliwe. Ze względu na bardzo wysoką i niestabilną aktywność wulkaniczną rzeczywista temperatura wody w jaskini nieustannie dramatycznie się zmienia i w pewnych momentach często przekracza nawet morderczych 45 °C. Kąpiel jest więc z oczywistych względów bezpieczeństwa surowo zabroniona, ale wciąż możecie ostrożnie zejść po wilgotnych kamieniach w dół i zrobić sobie piękne klimatyczne zdjęcie. Okoliczna wulkaniczna kraina jeziora Mývatn oferuje jednak na szczęście dla zwiedzających absolutnie świetne i bezpieczne alternatywy dla miłośników gorącej wody. Zaledwie kilka kilometrów dalej znajdziecie na przykład bardzo popularne łaźnie termalne Mývatn Nature Baths, gdzie po całodziennej mroźnej eksploracji lodowych równin zażyjecie pięknego relaksu w błękitnie niebieskiej leczniczej wodzie.
Czy miejsca filmowe w rzeczywistości są takie same jak w telewizji?
Często na miejscu czeka was naprawdę dość duża i nieoczekiwana niespodzianka. Filmowcy bowiem obficie i chętnie wykorzystywali zaawansowane efekty cyfrowe, więc do wielu realnie istniejących budynków po prostu dodali w komputerze ogromne wieże, mroczne urwiska czy nawet całe sztuczne góry. Skala samych budowli i domów jest w rzeczywistości zwyczajnie zazwyczaj znacznie mniejsza, niż to wszystko wspaniale wygląda na waszym szerokim ekranie telewizora w domu. W wielu miejscach będziecie więc musieli koniecznie użyć sporej dawki własnej wyobraźni. Doskonałym i wdzięcznym pomocnikiem są w tym względzie specjalistyczni lokalni przewodnicy, którzy bardzo często noszą ze sobą plansze ze zdjęciami porównawczymi bezpośrednio w konkretnym miejscu, żebyście absolutnie jasno widzieli, co jest prawdziwą historyczną rzeczywistością, a co już tylko czystą magią zielonego ekranu.
Czy bezpieczne jest odwiedzanie islandzkich lodowców?
Wizyta na lodowcu na całkowicie własną rękę to skrajnie i życiowo niebezpieczna sprawa, która z dobrego powodu jest turystom surowo zabroniona. Wszystkie lodowce są nieustannie poruszającymi się żywymi organizmami pełnymi głębokich i doskonale ukrytych szczelin. Jeśli więc chcecie zajrzeć dokładnie w miejsca, gdzie kręcono szarpiące nerwy sceny z Białymi Wędrowcami, musicie zawsze wcześniej opłacić certyfikowanego lokalnego przewodnika z odpowiednim wyposażeniem. Certyfikowane islandzkie agencje dodatkowo na miejscu zawsze chętnie wypożyczą wam również wszelki niezbędny sprzęt od ostrych raków przez czekany aż po dopasowane kaski. Wasza początkowa inwestycja w profesjonalny nadzór w ten sposób nagle zapewni wam nie tylko spokój i bezpieczeństwo, ale także dowiecie się od miejscowych górali od razu mnóstwa ciekawych historyjek i pikanterii bezpośrednio z kręcenia w mrozie.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRSzwecja oferuje trzydzieści konkretnych pomysłów podzielonych według regionów od południa po północ — od Gamla Stan i muzeum Vasa w Sztokholmie, przez Göteborg, Malmö, Öland i Gotlandię, aż po Kirunę i Abisko w Laponii, gdzie na zorzę polarną jeździ się od września do kwietnia, najlepiej na trzy do czterech nocy. Na letni roadtrip po południu (Skania, Smalandia, Öland) potrzebujesz minimum 7 do 10 dni, na Sztokholm lub Göteborg wystarczy długi weekend. Nocleg w hotelu wyjdzie na 450 do 620 zł za noc, obiad w formie „dagens lunch” na 120 do 150 SEK. Kraj jest niemal w stu procentach bezgotówkowy, mocniejszy alkohol sprzedaje się wyłącznie w państwowych sklepach Systembolaget, a przejazd przez most nad Sundem łączący Malmö z Kopenhagą kosztuje około 280 do 300 zł.
Szwecja to wprawdzie trzeci co do wielkości kraj Unii Europejskiej, ale mnóstwo ludzi przy planowaniu pierwszej podróży popełnia jeden zasadniczy błąd. Próbują wcisnąć ten ogromny obszar w jeden tygodniowy plan. Odległość z południowego Malmö do północnej Kiruny jest bowiem mniej więcej taka sama jak z Warszawy do Madrytu. Kraj realnie dzieli się więc na dwie zupełnie odmienne destynacje, których po prostu nie da się zaliczyć w ramach jednej zwykłej wycieczki.
Zielone i gęsto zaludnione południe kusi spokojnymi letnimi roadtripami, wyspami i miastami pełnymi designu, natomiast surowa północ to prawdziwa arktyczna przygoda. To właśnie tam zimą leci się po zorzę polarną i przejażdżki skuterami śnieżnymi. Jeśli myślisz o wyjeździe, czeka cię ogromna przestrzeń do oddechu, bo mimo rosnącego zainteresowania klasyczna masowa turystyka z zatłoczonymi plażami praktycznie tu nie istnieje.
Przygotuj się jednak na kraj, który działa według nieco innych zasad. Gotówka nikogo tu już prawie nie interesuje, każde popołudnie świętobliwie zatrzymuje się czas na kawę, a alkoholu w weekend w zwykłym supermarkecie po prostu nie kupisz. Podróżni nie mogą się jednak nachwalić tutejszego spokoju, wszechobecnego angielskiego i przyrody, która dzięki unikalnemu prawu swobodnego dostępu wpuści cię dosłownie wszędzie.
Foto: Jonathan Fors / Pexels
Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
Południe kontra północ: Zdecyduj się od razu na początku. Południe (Skania, Göteborg, Sztokholm) jest idealne na letnie podróże samochodem. Północ (Laponia) to arktyczna egzotyka, gdzie jeździ się zimą po zorzę polarną i mróz.
Bezgotówkowa pułapka: Szwecja jest niemal w stu procentach cashless. Papierowe korony ci się nie przydadzą, wszystko płaci się kartą. Miejscowi uwielbiają aplikację Swish, której jednak jako obcokrajowiec niestety nie założysz.
Monopol alkoholowy: Cokolwiek powyżej 3,5% alkoholu kupisz wyłącznie w państwowych sklepach Systembolaget. W soboty zamykają już o 15:00, a w niedziele są bezkompromisowo zamknięte.
Transport i myto: Autostrady są dla samochodów osobowych darmowe. Płaci się tylko za wjazd do centrów Sztokholmu i Göteborga oraz za wielkie mosty. Świetną wiadomością jest to, że linia Ryanair lata teraz z Warszawy bezpośrednio na główne sztokholmskie lotnisko Arlanda.
Gastronomia z głową: Nie chcesz zostawić w restauracjach fortuny? Szukaj w porze obiadowej tabliczek „dagens lunch”. Za około 120 do 150 SEK dostaniesz danie główne, obfity bufet sałatkowy, kawę i chleb.
Fenomen stuga: Wynajem typowego czerwonego drewnianego domku nad jeziorem to najlepszy i najbardziej autentyczny sposób na spędzenie letnich wakacji w tym kraju.
Uwaga na wakacje: W lipcu większość Szwedów ma tzw. industrisemester. Miasta się wyludniają, a mnóstwo mniejszych lokali może być na miesiąc zamkniętych.
Foto: 01tonythomas / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Kiedy wyruszyć do Szwecji
Wybór odpowiedniego miesiąca jest absolutnie kluczowy, bo oczekiwania często zderzają się tu z surową rzeczywistością. Pytania o najlepszy czas na wizytę zapełniają fora podróżnicze każdego dnia. Letnie miesiące kuszą nieskończenie długimi dniami, ale temperatury w Sztokholmie w lipcu utrzymują się średnio tylko około 21°C. Wieczory potrafią być nad wodą naprawdę chłodne, więc ciepły sweter przyda się nawet w środku lata. Lipiec dodatkowo przynosi tzw. industrisemester, kiedy mnóstwo miejscowych pakuje się i wyjeżdża do swoich domków. Oznacza to półpuste miasta, ale z drugiej strony beznadziejnie pełne kempingi i promy.
Osobnym rozdziałem jest szwedzki midsommar, czyli świętowanie przesilenia letniego, które przypada na piątek między 19 a 24 czerwca. To najbardziej magiczne święto w roku. Miejscowi stawiają przystrojony słup majowy (klädd stång), plotą wianki z polnych kwiatów i tańczą tradycyjny, lekko absurdalny taniec małych żabek. Ma to jednak jeden ogromny haczyk. Kraj po prostu bezkompromisowo się zamyka. Restauracje, sklepy i kawiarnie nie działają, a transport przechodzi w tryb świąteczny. Jeśli chcesz doświadczyć tych tradycji na własnej skórze, musisz wyruszyć na wieś albo do sztokholmskiego skansenu Skansen, w przeciwnym razie zostaniesz w opustoszałym mieście o głodzie.
Ogromnym postrachem letniej północy i wnętrza kraju są komary i drobne gryzące muszki zwane knott. Od połowy czerwca do połowy sierpnia potrafią przy bagnach i jeziorach rozpętać prawdziwe piekło, więc silny repelent to absolutna konieczność. Doświadczeni podróżni często polecają na letnie wyjazdy raczej wrzesień. Przyroda zaczyna się barwić w cudowne jesienne odcienie, komary po pierwszych przymrozkach znikają, a na północy masz już ogromną szansę zobaczyć pierwszą zorzę polarną, która na dodatek pięknie odbija się w niezamarzniętych jeziorach.
Jeśli natomiast kierujesz się na daleką północ, przygotuj się na grę światła i ciemności. Za kołem podbiegunowym od końca maja do połowy lipca doświadczysz słońca o północy, kiedy światło w ogóle nie znika z nieba, a maska na oczy stanie się twoim najlepszym przyjacielem. W grudniu i styczniu panuje tu z kolei noc polarna. Słońce w ogóle się nie pokazuje, a krajobraz tylko na kilka godzin dziennie zalewa magiczny niebieski półmrok. Na zimowe uciechy i łowy na zorzę statystycznie o wiele przyjemniejsze są więc luty i marzec, kiedy mrozy nie bywają już tak srogie, a dni szybko się wydłużają.
Foto: Damir K . / Pexels
Gdzie się zatrzymać w Szwecji
💡 Tip na nocleg i atrakcje: Nocleg najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulowania. Bilety, wycieczki i atrakcje warto potem porównać i kupić przez GetYourGuide.
Noclegi nie należą do najtańszych pozycji budżetu, ale z drugiej strony oferują naprawdę światowy standard. Zwykły dwuosobowy pokój w dobrym hotelu wyjdzie cię na około 450 do 620 zł za noc. Świetną alternatywą dla rodzin i grup są luksusowo wyposażone kempingi albo wynajem tradycyjnych czerwonych domków (stuga), gdzie dzięki własnej kuchni ogromnie zaoszczędzisz na jedzeniu w drogich restauracjach.
Jeśli planujesz zwiedzić stolicę i okolice, zatrzymaj się strategicznie w samym centrum przy dworcu głównym. Designerski Downtown Camper by Scandic na placu Brunkebergstorg leży zaledwie kilka minut spacerem od historycznego centrum, a basen na dachu z widokiem na miasto po całym dniu chodzenia po zabytkach naprawdę ci się przyda. 😌 Dla nieco bardziej napiętego budżetu świetnym wyborem jest pobliski Hobo Hotel. Punktuje wyluzowaną hipsterską atmosferą, mniejszymi praktycznymi pokojami i doskonałą lokalną kawiarnią prosto w lobby.
Na południu kraju, zwłaszcza jeśli przyjeżdżasz samochodem z Danii przez most nad Sundem, idealną bazą jest Malmö. Wypróbuj słynny Clarion Hotel Malmö Live, który wznosi się wysoko nad miastem jako nowoczesna dominanta. Z górnych pięter roztacza się zapierający dech w piersiach widok wprost na cieśninę i brzegi Kopenhagi. Na dodatek leży tylko kawałek od pięknej zrównoważonej dzielnicy Västra Hamnen i niedaleko dworca kolejowego.
A jeśli twoja wymarzona podróż kieruje się na mroźną północ do Laponii, Kiruna działa jako najbardziej logiczny punkt zaczepienia. Bardzo popularny jest rodzinny resort Camp Ripan, gdzie nie mieszkasz w ogromnym betonowym bloku, ale w przytulnych oddzielnych domkach rozrzuconych w brzozowym gaju. Resort ma własne nagradzane arktyczne spa, a dzięki lekkiemu oddaleniu od centrum miasta można stąd od razu obserwować zorzę polarną. Nie musisz więc płacić za drogie nocne wyprawy w poszukiwaniu ciszy i ciemności.
Łowcy zorzy polarnej często wybierają jednak sto kilometrów dalej STF Abisko Turiststation prosto pod górą Nuolja. Mieszkasz w prostych pokojach albo domkach związku turystycznego za ułamek ceny arktycznych lodży, masz stąd kilka minut do kolejki linowej do Aurora Sky Station, a przede wszystkim jesteś prosto pod słynną niebieską dziurą, gdzie niebo się rozdziera nawet przy fatalnej pogodzie. Rezerwuj z dużym wyprzedzeniem, pojemność jest mała, a w sezonie zapełniona miesiące naprzód.
Zupełnie inna liga to letnie noclegi na południu. Na Ölandzie działa Böda Sand, największy kemping w Szwecji z 1350 miejscami, 125 domkami, własną piekarnią i kilometrami białej piaszczystej plaży, jakiej nie spodziewałbyś się nad Bałtykiem. Domek dla czterech osób wyjdzie taniej niż dwuosobowy pokój w Sztokholmie, masz własną kuchnię i oszczędzasz też na jedzeniu. Podobnie działają schroniska STF (vandrarhem) rozrzucone po całym kraju, w tym na wyspach archipelagu, gdzie za czysty pokój ze wspólną kuchnią zapłacisz około 110 do 160 zł za noc.
Foto: Tommie Hansen / Wikimedia Commons, CC BY 3.0
30 pomysłów, co zobaczyć i robić w Szwecji
Czy masz w planach szybki długi weekend w Sztokholmie, czy trzytygodniowy letni roadtrip z samochodem załadowanym pod sam dach, ten kraj nie da ci odsapnąć. Kolejnych trzydzieści pomysłów prowadzi od równinnego południa aż po arktyczną północ, więc spokojnie wybierz z nich tylko tę połowę, która odpowiada twojej porze roku.
Foto: Øyvind Holmstad / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
1. Sztokholmskie Gamla Stan: piękno jak z pocztówki
Historyczne serce Sztokholmu rozciąga się na wyspie Stadsholmen i działa jak doskonały magnes na zwiedzających. Tworzy je sieć brukowanych uliczek, ochrowe fasady i plac Stortorget z kolorowymi domkami. To właśnie tutaj znajdziesz też Pałac Królewski z regularną zmianą warty, która w miesiącach letnich bywa ogromnym wydarzeniem.
Gamla Stan jest szczególnie urokliwe wczesnym rankiem, zanim na ulice wyleją się tłumy ze statków wycieczkowych, ale głównej arterii Västerlånggatan lepiej unikaj — działa jak klasyczna turystyczna pułapka z zawyżonymi cenami jedzenia, a wystarczy skręcić dwie uliczki dalej w stronę wody, żeby od razu trafić na spokojniejsze bistra. Świetnym wyborem dla wegetarian są tu lokalne kawiarenki, gdzie na obiad zjesz doskonałą kanapkę albo sycącą zupę.
💡 Tip: Spróbuj odnaleźć uliczkę Mårten Trotzigs gränd. To najwęższa uliczka w mieście, która ma na szerokość niewiarygodne 90 centymetrów i na zdjęciach wygląda absolutnie fantastycznie.
Foto: JavierKohen / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
2. Muzeum okrętu Vasa: najsłynniejsza wpadka w dziejach
Na zielonej wyspie Djurgården stoi muzeum, które co roku wita ponad 1,3 miliona zwiedzających i uchodzi za najczęściej odwiedzane w całej Skandynawii. W ogromnej mrocznej hali kryje się Vasa. Ten okręt wojenny z XVII wieku miał być dumą króla Gustawa II Adolfa, ale z powodu nadmiaru dział i złego środka ciężkości zatonął w 1628 roku po zaledwie 1300 metrach swojego pierwszego rejsu.
Na dnie portu spędził długie 333 lata. Inżynierowie wydobyli go w 1961 roku z powrotem na powierzchnię, a dzięki niskiemu zasoleniu Morza Bałtyckiego drewno zachowało się w niemal idealnym stanie. Dziś stoi przed tobą kolos zbudowany w 98% z oryginalnego dębowego drewna, a jego widok absolutnie zapiera dech. Poczujesz się jak na planie filmowym Piratów z Karaibów.
💡 Tip: Muzeum wprowadziło dynamiczne ceny biletów (240 SEK / ok. 95 zł latem, 195 SEK / ok. 75 zł zimą) i jest w stu procentach bezgotówkowe. Dzieci i młodzież do 18 lat mają na dodatek wstęp całkowicie za darmo.
Foto: Chme82 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
3. Wyspa Djurgården: Skansen i światowa ABBA
Djurgården służyło kiedyś jako królewski rewir myśliwski, ale dziś pełni rolę ogromnego muzealnego serca Sztokholmu. Największym magnesem jest tu Skansen, w ogóle najstarsze muzeum na wolnym powietrzu na świecie, założone w 1891 roku. Nie chodzi tylko o kilka drewnianych chat. To gigantyczny park z historycznymi domami z całego kraju i skandynawskim ogrodem zoologicznym, gdzie zobaczysz łosie, niedźwiedzie i rosomaki. Dzieci mają wstęp za darmo, ale musisz „kupić” im online zerowy bilet.
Fani muzyki z kolei nie mogą sobie odpuścić w pełni interaktywnego ABBA The Museum. Slogan wystawy brzmi „Wejdź, wytańcz się”, a zwiedzający nie mogą się nachwalić, choć cena biletu (około 250 SEK / ok. 100 zł) nie należy do najniższych. Możesz tu zaśpiewać w hologramowym studiu wprost z zespołem albo podnieść specjalny telefon, którego numer znają tylko czterej członkowie grupy. I ponoć czasem naprawdę dzwonią.
💡 Tip: Bilety do muzeum Vasa, na ABBA The Museum i do Skansenu można kupić online z wyprzedzeniem, na przykład przez GetYourGuide. W lipcu i sierpniu ominiesz w ten sposób kolejki przy kasach, poza sezonem spokojnie kupuj na miejscu, cena bywa taka sama.
Foto: Andrzej Otrębski / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
4. Sztokholmskie metro: najdłuższa galeria świata
Zwykły przejazd komunikacją miejską zmienia się w Sztokholmie w kulturalne przeżycie. Miejscowa Tunnelbana szczyci się bowiem tytułem najdłuższej galerii sztuki na świecie. Około dziewięćdziesiąt na sto stacji ozdobili artyści rzeźbami, niesamowitymi mozaikami i instalacjami przestrzennymi. Do zwiedzania wystarczy ci przy tym zwykły bilet za 42 SEK (ok. 17 zł), który obowiązuje 75 minut i pozwala dowolnie się przesiadać.
Bez dyskusji najbardziej fotogeniczna jest niebieska linia. Stacja T-Centralen otacza cię uspokajającymi niebieskimi pnączami namalowanymi prosto na surową skałę podziemnej jaskini. Przystanek Solna Centrum z kolei zapiera dech jaskrawoczerwonym sufitem przypominającym wieczorne niebo nad nieskończonym zielonym świerkowym lasem. Spróbuj wyruszyć w weekend przed południem, kiedy pod ziemią nie tłoczą się tłumy dojeżdżających, a będziesz mieć najlepsze zdjęcia.
Foto: EVGENIA TEREZAKI / Pexels
5. Punkty widokowe nad wodą: Monteliusvägen i Fjällgatan
Sztokholm leży na czternastu wyspach, więc o fantastyczne widoki na taflę wody nie ma tu problemu. Te absolutnie najlepsze kryją się na wyspie Södermalm, która stromo wznosi się ponad okoliczną zabudowę. Dawna dzielnica robotnicza zmieniła się w najbardziej cool adres w mieście. Skup się na obszarze zwanym SoFo, który jest pełen niezależnych kawiarni i świetnych sklepów vintage.
Kiedy będziesz mieć ochotę na cudowne zdjęcia, poszukaj promenady Monteliusvägen. To wąska, około półkilometrowa ścieżka wcięta prosto w skałę, z której masz historyczne Gamla Stan i majestatyczny ratusz jak na dłoni. Drugim świetnym wyborem jest historyczna ulica Fjällgatan po wschodniej stronie wyspy. Na kolację zjedź potem do dzielnicy Vasastan na ulicę Rörstrandsgatan, gdzie znajdziesz doskonałe bistra z bogatą ofertą dań wegetariańskich.
Foto: Janders / Wikimedia Commons, Public domain
6. Archipelag sztokholmski: trzydzieści tysięcy wysp
Zaledwie godzinę statkiem z centrum Sztokholmu leży zupełnie inny świat. Tutejszy archipelag (skärgården) tworzy nie kilka wysepek, ale gigantyczny labirynt 30 000 wysp, raf i skałek. Każdy kawałek lądu tchnie tu własnym nastrojem. Rodzinom i na szybkie wypady polecam Vaxholm z historyczną twierdzą i mnóstwem kawiarni. Miłośnicy otwartego morza i żeglarstwa kierują się z kolei na dalsze Sandhamn.
Wielką nowością dla podróżnych jest ogłoszenie nowego parku narodowego Nämdöskärgården we wrześniu 2025 roku. To w ogóle pierwszy morski park narodowy na Morzu Bałtyckim. Oferuje niewiarygodnie czystą wodę i doskonałe warunki dla kajakarzy, a na dodatek wstęp do niego jest całkowicie darmowy. Po wyspach najlepiej poruszać się białymi statkami firmy Waxholmsbolaget, dla których warto kupić wyspiarski bilet Båtluffarkort.
💡 Tip: Jeśli wybierasz się odkrywać dalsze wyspy w sezonie letnim, zawsze starannie sprawdź czas odjazdu ostatniego statku z powrotem do miasta. Noclegu na wyspach bez wcześniejszej rezerwacji praktycznie nie znajdziesz.
Foto: Pudelek / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
7. Pałac Drottningholm: królewska siedziba
Szwedzki Wersal, jak często nazywany jest Drottningholm, leży tylko kawałek od centrum Sztokholmu na wyspie Lovön. Ten wspaniały kompleks z XVII wieku jest stałą siedzibą szwedzkiej rodziny królewskiej i słusznie figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Podczas gdy południowe skrzydło pozostaje ściśle prywatne, reszta pałacu jest otwarta dla publiczności i zachwyci cię swoim zachowaniem.
Oprócz cudownych wnętrz absolutnie oczarują cię tu ogromne barokowe ogrody z labiryntem i rozległy angielski park, idealny na popołudniowy piknik. Częścią kompleksu jest też unikalny teatr dworski (Slottsteater), który zachował się do dziś w oryginalnym stanie z działającą maszynerią sceniczną z XVIII wieku — dekoracje poruszają się tu dokładnie tak, jak zaprojektowali je barokowi inżynierowie, i jest w tym trochę magii. Najbardziej stylowa droga do pałacu wiedzie po wodzie, historyczne parowce wypływają wprost od sztokholmskiego ratusza, a sam rejs to wielkie przeżycie.
Foto: Tushar Mahajan / Pexels
8. Uppsala i Gamla Uppsala: wikińskie kurhany
Uppsala leży około 70 kilometrów na północ od Sztokholmu i stanowi absolutnie doskonałą jednodniową wycieczkę po historię. Miastu dominuje największa katedra w Skandynawii, w której spoczywa legendarny król Gustaw Waza. Mieści się tu też najstarszy szwedzki uniwersytet założony już w 1477 roku. Ulice są pełne studentów, rowerów i przytulnych kawiarni, które nadają miastu bardzo żywą atmosferę.
Zaraz za miastem leży zaś Gamla Uppsala (Stara Uppsala). Kiedyś było to najważniejsze centrum władzy i religii pogańskiej północy. Dziś znajdziesz tu fascynujące królewskie kurhany z VI wieku, gdzie według legend pochowani zostali pierwsi szwedzcy królowie. Doskonałe miejscowe muzeum pokaże ci wszystko o surowych wikińskich rytuałach. Podczas podróży po okolicy na dodatek na pewno natrafisz na wolno stojące kamienie runiczne.
Foto: Photographer: Erik of Gothenburg, EVL. / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
9. Göteborg: drugie miasto i olbrzymie ślimaki
Göteborg na zachodnim wybrzeżu ma w porównaniu z eleganckim Sztokholmem o wiele bardziej wyluzowaną, lekko industrialną i robotniczą atmosferę. Życie płynie tu wolniej, a wszechobecne morskie powietrze od razu naładuje cię energią. Z przemysłowych doków, gdzie kiedyś budowano statki, wyrosły galerie, restauracje i zupełnie nowa dzielnica, więc idąc wzdłuż portu, masz wrażenie, że jakimś cudem skręciłeś do Kopenhagi. Oblicze miasta niedawno zmienił zupełnie nowy wieżowiec Karlatornet. Ze swoimi 246 metrami i tarasem widokowym to aktualnie najwyższy budynek Skandynawii.
Sercem starego miasta jest dzielnica Haga z brukowanymi ulicami i zachowanymi drewnianymi domami. Tu musisz obowiązkowo odbyć fikę w Café Husaren, gdzie pieką legendarne ślimaki cynamonowe wielkości talerza obiadowego. Rodziny z dziećmi kierują się zaś do Lisebergu, największego parku rozrywki Skandynawii. Wstęp zaczyna się od 95 SEK (ok. 40 zł), a park szykuje się na ogromne rozszerzenie o świat wodny Oceana, którego otwarcie po niedawnym pożarze zaplanowano na rok 2027.
💡 Tip: Bilety do Lisebergu i miejsca na rejsy po zachodnim wybrzeżu kupisz z wyprzedzeniem choćby przez GetYourGuide, co przydaje się głównie w wakacje. Przy mniejszych wyprawach wędkarskich i Seafood Safari w Bohuslänie bywa jednak taniej umówić się bezpośrednio w porcie, więc porównaj obie ceny.
Foto: Zsolt B / Pexels
10. Południowy archipelag Göteborga: ostrygi i spokój
Tuż za bramami Göteborga kryje się południowy archipelag (Södra skärgården), o którym mnóstwo zagranicznych turystów nie ma nawet pojęcia. Tworzą go dziesiątki granitowych wysp, na których obowiązuje całkowity zakaz aut. Miejscowi poruszają się tu wyłącznie pieszo, na rowerach albo na specjalnych motocyklach towarowych. Dostaniesz się tu niewiarygodnie łatwo, wystarczy wsiąść w tramwaj numer 11 i w porcie Saltholmen przesiąść się na statek ze zwykłym biletem komunikacji miejskiej.
Zatrzymaj się na wyspie Styrsö na romantyczne spacery między drewnianymi willami albo dojedź aż na odległą wyspę Vrångö z piaszczystymi plażami i absolutnym spokojem. Cały region słynie na dodatek z fantastycznych owoców morza. Jesienią wybucha tu prawdziwa homarowa gorączka, a miejscowi rybacy organizują popularne Seafood Safari. Tutejsi rybacy czekają na ten sezon cały rok i zajadają homara z takim poważnym skupieniem, że lepiej nawet nie wtrącaj się do ich talerza. 😄
💡 Tip: Wyruszaj na wyspy w tygodniu. W weekendy przy słonecznej pogodzie ucieka tu bowiem połowa Göteborga i na promach bywa dość ciasno.
Foto: Bjoertvedt / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
11. Bohuslän i Fjällbacka: śladami Camilli Läckberg
Gdy tylko wyruszysz z Göteborga na północ w stronę norweskiej granicy, przywita cię krajobraz gładkich, różowawych granitowych wysepek i ciemnoniebieskiego morza. Wybrzeże Bohuslänu jest usiane malowniczymi rybackimi wioseczkami z typowymi czerwonymi i białymi domkami. Na ten roadtrip zarezerwuj sobie na pewno przynajmniej trzy dni, bo jest tu absolutnie czarująco i nie będziesz chcieć wyjeżdżać.
Zatrzymać musisz się we Fjällbacce, która jest mekką wszystkich fanów skandynawskich kryminałów. To właśnie tutaj osadza swoje krwawe powieści pisarka Camilla Läckberg. W rzeczywistości jest tu niezwykle spokojnie i bezpiecznie. Przejdź się wąskim skalnym wąwozem Kungsklyftan, który pojawił się też w filmie o Roni, córce zbójnika. Następnie udaj się do portu, na który spogląda brązowe popiersie aktorki Ingrid Bergman, która przyjeżdżała tu latami na letnie mieszkanie.
Foto: Petr Vodička / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
12. Park narodowy Kosterhavet: podmorski raj
Tuż przy norweskiej granicy zachodnie wybrzeże wieńczy Park Narodowy Kosterhavet. Ogłoszono go w 2009 roku jako w ogóle pierwszy morski park narodowy w kraju. Większość jego powierzchni leży pod wodą, gdzie dzięki czystym i zimnym prądom z Morza Północnego świetnie się miewa ponad 6000 gatunków zwierząt, w tym rzadkie zimnolubne koralowce.
Centrum parku stanowią wyspy Nordkoster i Sydkoster, na które dostaniesz się promem z miasteczka Strömstad. Auta tu nie mogą wjeżdżać, więc już w porcie wypożyczysz rower i pedałujesz między pastwiskami, wrzosowiskami i małymi zatoczkami, gdzie owieje cię absolutny luz. Woda jest tu niewiarygodnie czysta i latem kusi do kąpieli nawet najmłodszych podróżników. Tylko nie zapomnij, że w parku narodowym obowiązują ostrzejsze zasady dotyczące kempowania.
Foto: Nick-D / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
13. Most nad Sundem: inżynierski cud
Dla mnóstwa podróżnych zmierzających na północ samochodem słynny most nad Sundem (Öresundsbron) stanowi wymarzony punkt kulminacyjny podróży. To szesnastokilometrowe inżynierskie cudo, które rozsławił mroczny serial kryminalny Most nad Sundem, łączy duńską Kopenhagę ze szwedzkim Malmö. Część drogi pokonasz tunelem pod morzem, żeby wynurzyć się na sztucznej wyspie Peberholm, a resztę przejechać wysoko nad falami. To monumentalne przeżycie.
Chodzi jednak o zabawę, za którą się słono płaci. Standardowe myto w jedną stronę dla samochodu osobowego kosztuje w przeliczeniu około 280 do 300 zł. Szwecja na dodatek przedłużyła wyrywkowe kontrole na swoich granicach strefy Schengen przynajmniej do listopada 2026. Zawsze więc przed wjazdem na most sprawdź, czy wszyscy pasażerowie w aucie mają ważny paszport lub dowód osobisty, kontrole bywają bardzo skrupulatne.
💡 Tip: Jeśli planujesz jechać przez most tam i z powrotem, załóż sobie z wyprzedzeniem online abonament ØresundGO. Zapłacisz wprawdzie roczną opłatę, ale cena za sam przejazd spadnie na tyle, że inwestycja zwróci ci się już przy pierwszej podróży w obie strony.
Foto: Susanne Jutzeler, suju-foto / Pexels
14. Malmö: falafel i zrównoważona przyszłość
Malmö to trzecie co do wielkości szwedzkie miasto i wśród turystów ma trochę opinię kopciuszka. Z dawnego ciężkiego przemysłowego portu stało się jednak niewiarygodnie dynamiczne i wielokulturowe centrum. Symbolem tej przemiany jest wieżowiec Turning Torso, który wznosi się nad ekologiczną dzielnicą Västra Hamnen niczym ogromny biały korkociąg. Mieszka się w nim, więc publiczny taras widokowy nie istnieje, ale spacer po drewnianych molach pod nim jest tego wart.
W mieście mieszają się kultury ze 180 krajów świata, co genialnie odbiło się na miejscowej gastronomii. Do dzielnicy Möllevången po prostu musisz wyruszyć na słynny malmöski falafel. To regularna instytucja kulturalna, gdzie za około 50 do 70 SEK (ok. 20-30 zł) kupisz ogromną porcję świetnego wegetariańskiego jedzenia, które ucieszy nawet najbardziej pilnowane budżety. Plotki o niebezpiecznych strefach gangów dotyczą oddalonych przedmieść. Historyczne centra, zabytki i strefy turystyczne w Sztokholmie, Göteborgu i Malmö są w dzień i w nocy spokojne.
Foto: David Castor (dcastor) / Wikimedia Commons, Public domain
15. Lund: katedra i studenci
Podczas gdy Malmö działa drapieżnie i nowocześnie, zaledwie dwadzieścia minut jazdy pociągiem leży Lund, który jest jego całkowitym przeciwieństwem. To prastare akademickie miasto z prestiżowym uniwersytetem należy do studentów i rowerów. Brukowane uliczki obrastają ceglane domki porośnięte bluszczem i panuje tu fantastyczny historyczny spokój. To idealny cel na półdniowy odskok od zgiełku wielkiego miasta.
Wisienką na torcie jest majestatyczna romańska katedra w Lund z XII wieku z fascynującym mechanicznym zegarem astronomicznym z XV wieku, na którym dwa razy dziennie rozgrywa się przedstawienie drewnianych rycerzy toczących pojedynek, a do mrocznej krypty pod kościołem chodzi się potem zwiedzać skamieniałego olbrzyma Finna, który według legendy próbował zniszczyć budowlę.
Prowincja Skania na samym południu Szwecji niezawodnie obala wszystkie mity o mrocznych skandynawskich borach. Znajdziesz tu faliste zielone równiny, liściaste bukowe lasy i niewiarygodnie piękne wybrzeże. Zatrzymaj się na półwyspie Falsterbo, gdzie ciągną się kilometry olśniewająco białego piasku obramowane drobnymi, pastelowo pomalowanymi plażowymi kabinkami. Latem wygląda tu jak w szwedzkim Hamptons, a morze zaprasza do kąpieli.
Kawałek dalej na wschód leży malownicze miasteczko Ystad. Jego historyczne centrum przecinają uliczki z doskonale zachowanymi domami o konstrukcji szachulcowej, ale światową sławę przyniósł mu fikcyjny komisarz Kurt Wallander. W centrum turystycznym chętnie dadzą ci mapkę, z którą przejdziesz się miejscami z popularnych książek Henninga Mankella, a na koniec wypijesz kawę w ulubionej kawiarni komisarza Fridolfs konditori.
Foto: Jorchr / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
17. Ales stenar: szwedzkie Stonehenge
Około dwadzieścia kilometrów na wschód od Ystad, na wysokim trawiastym klifie tuż nad falami Morza Bałtyckiego wznosi się jedno z najbardziej magicznych miejsc całej Skandynawii. Ales stenar tworzy 59 ogromnych kamiennych głazów ustawionych w zachwycający kształt statku o długości niespełna siedemdziesięciu metrów. Wygląda tu absolutnie mistycznie.
Ten megalityczny zabytek pochodzi z epoki żelaza, mniej więcej z roku 600 naszej ery, i prawdopodobnie służył jako kalendarz słoneczny lub cmentarzysko. Wędrówka od małego parkingu w porcie Kåseberga w górę na klif zajmuje tylko około kwadransa. Na górze czeka na ciebie niewiarygodna atmosfera podbarwiona szumem morza i silnym wiatrem. Jeśli zostajesz na południu, na pewno nie pomijaj tego przystanku, zdjęcia stąd są fenomenalne.
Foto: Allie_Caulfield from Germany / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
18. Öland: wapienna sawanna i letni luz
Wyspa Öland jest połączona ze stałym lądem sześciokilometrowym bezpłatnym mostem z Kalmaru i uchodzi za ultymatywną szwedzką letnią destynację. To wąski i absolutnie płaski pas lądu, który szczyci się największą liczbą godzin słonecznych w kraju. Znajdziesz tu ogromne kempingi jak słynny Böda Sand z karaibsko białymi plażami i setki historycznych drewnianych wiatraków obramowujących drogi.
Krajobraz jest tu jednak zaskakująco surowy i osobliwy. Południową połowę wyspy pokrywa Stora Alvaret, ogromny wapienny step wpisany na listę UNESCO, który często nazywany jest szwedzką sawanną. Warstwa gleby jest tu tak cienka, że drzewa nie przeżyją, za to w maju i czerwcu świetnie się tu miewają dziesiątki gatunków dzikich orchidei. Na zachodzie wyspy nie zapomnij też odwiedzić zapierającej dech ruiny zamku Borgholm i sąsiednie ogrody Solliden, które służą jako letnia siedziba rodziny królewskiej.
Foto: Pudelek / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
19. Kalmar: renesansowa brama
Zanim przejedziesz most na Öland, na pewno zatrzymaj się w historycznym Kalmarze. Miasto funkcjonowało przez stulecia jako ważna twierdza wojskowa na ówczesnej granicy z Danią, a jego głównym magnesem jest Kalmar slott, zdecydowanie najlepiej zachowany renesansowy zamek w Skandynawii. To właśnie tutaj w 1397 roku podpisano słynną unię kalmarską, która na ponad sto lat połączyła Szwecję, Danię i Norwegię pod jedną koroną.
Dziś zamek oferuje cudowne wnętrza i doskonałe interaktywne zwiedzanie, które bawi dorosłych i dzieci. Kalmar może się pochwalić także pięknym starym miastem (Gamla stan) z wąskimi uliczkami i żywą mariną pełną kawiarni, skąd możesz sączyć kawę i obserwować statki wypływające na otwarty Bałtyk. To idealne miejsce na obiadową przerwę.
Foto: cottonbro studio / Pexels
20. Glasriket: królestwo szkła w lasach
Pośród głębokich lasów prowincji Smalandia kryje się Glasriket, czyli Królestwo Szkła. Od XVIII wieku działały tu dziesiątki hut szkła, które czerpały z nieskończonych zasobów drewna. Dziś przetrwało ich zaledwie kilka, ale za to tym bardziej skupiają się na mocnych przeżyciach. W hutach, jak słynna Kosta Boda założona w 1742 roku, możesz z bezpośredniej bliskości obserwować mistrzów szkła przy pracy i kupić designerskie egzemplarze w miejscowych outletach.
Absolutnie unikalna jest tradycja zwana hyttsill. Kiedyś biedni hutnicy schodzili się przy stygnących piecach, żeby się ogrzać i upiec sobie jedzenie. Dziś ten zwyczaj ożywa podczas letnich wieczorów, kiedy prosto w hucie zasiądziesz do długich stołów. Podczas gdy na stołach lądują tradycyjne pieczone ziemniaki z borówkami dla wegetarian i solone śledzie dla miłośników ryb, gra do tego muzyka na żywo.
💡 Tip: Wieczory hyttsill organizowane są tylko w wybrane letnie dni, a miejsca znikają błyskawicznie, rezerwacja z dużym wyprzedzeniem to konieczność.
Foto: Fry72, Karel Frydrýšek / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
21. Vimmerby i Astrid Lindgren: powrót do dzieciństwa
To absolutny obowiązek dla wszystkich rodzin i miłośników skandynawskiej literatury. Miasteczko Vimmerby w Smalandii jest miejscem urodzenia słynnej pisarki i mieści się tu ogromny park teatralny Astrid Lindgrens Värld. Nie spodziewaj się żadnych migających karuzeli ani hałaśliwych kolejek górskich. Dzieci biegają tu swobodnie między doskonałymi dekoracjami, wciskają się do Willi Śmiałków albo eksplorują majestatyczny zamek Mattisa.
Po całym terenie odbywają się przedstawienia na żywo z Pippi Pończoszanką i Emilem, do których aktorzy po zakończeniu aktywnie angażują dzieci. Wstęp jest wprawdzie dynamiczny i latem dość drogi, ale przeżycie jest fenomenalne. Kawałek od parku leży prawdziwa wioseczka Gibberyd, gdzie w latach 70. kręcono legendarny serial o Emilu z Lönnebergi. Filmowe gospodarstwo Katthult stoi tu do dziś i możesz nawet obejrzeć słynną szopę Emila.
Foto: ArildV / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
22. Gotlandia i Visby: miasto róż i ruin
Największa wyspa na Morzu Bałtyckim to ogromna miłość Niemców i sztokholmczyków, Polacy jednak wciąż karygodnie ją omijają. Główne miasto Visby figuruje na liście UNESCO i przywita cię potężnym, 3,4-kilometrowym kamiennym murem z 44 wieżami. Wewnątrz przeplatają się brukowane uliczki obramowane niskimi pastelowymi domkami, które od wiosny do jesieni toną w kwiatach róż. Wypożycz rower i przejedź wyspę, która skrywa niewiarygodne 92 średniowieczne kościoły.
Po całym mieście natrafisz na pozostałości wspaniałych średniowiecznych budowli, które zostały tu opuszczone po epidemiach dżumy. Ze spokojnego miasta na początku sierpnia robi się jednak szalony kocioł, bo wybucha tu Medeltidsveckan. Na największy średniowieczny festiwal północnej Europy przybywa ponad 40 000 ludzi w doskonałych historycznych kostiumach. Nocleg i promy z Nynäshamn na ten tydzień musisz załatwiać spokojnie rok wcześniej.
Foto: Ilze Ļihačova / Pexels
23. Fårö: księżycowy krajobraz i Ingmar Bergman
Tuż przy północnym cyplu Gotlandii leży wysepka Fårö, na którą w dziesięć minut za darmo przewiezie cię mały żółty prom. To dziksza, bardziej pustynna i melancholijniejsza planeta. Wszechobecne są tu miejscowe owce z kręconą szarą wełną, ale głównym magnesem są tzw. raukary. To ogromne wapienne kolumny sterczące z morza i plaż, które przez miliony lat uformował ostry wiatr i morska sól. Najbardziej znane pole znajdziesz w rezerwacie Langhammars.
Przechadzanie się między dziesięciometrowymi kamiennymi olbrzymami, które często przypominają skamieniałe twarze trolli, to silnie mistyczne przeżycie. To właśnie ta surowa uroda urzekła legendarnego szwedzkiego reżysera Ingmara Bergmana. Na wyspie mieszkał, kręcił swoje słynne filmy i w końcu został tu też pochowany na małym cmentarzu. Fani filmu spotykają się dziś w centrum Bergmana, które szczegółowo mapuje jego fascynujące życie.
Foto: Arild Vågen / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
24. Kiruna: miasto, które się przeprowadza
Jeśli wyruszysz zimą na daleką północ, prawdopodobnie wylądujesz w Kirunie. To miasto ma niesamowity los, bo leży na ogromnym złożu rudy żelaza, a wydobycie firmy LKAB podkopało je na tyle, że groziło mu zapadnięcie, więc Szwedzi zdecydowali się przenieść całe centrum trzy kilometry dalej. Przeprowadzkę całego miasta śledzi cały świat, bo nic podobnego nigdzie indziej nie próbowano, a w sierpniu 2025 roku robotnikom udało się przesunąć w całości nawet ogromny, ponad stuletni drewniany kościół.
Kiruna funkcjonuje jako doskonała brama wjazdowa do Arktyki, gdzie działają dziesiątki firm organizujących zimowe atrakcje i safari z psami. W samym mieście panuje jednak silny smog świetlny, więc na łowy na zorzę polarną musisz z agencją wyjechać kawałek za granice zabudowy albo przenieść się dalej do parków narodowych.
Foto: Laplandish / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
25. Icehotel Jukkasjärvi: noc w zamrażarce
Około dwadzieścia minut jazdy od Kiruny leży fenomen, który zdefiniował zimową turystykę na północy. ICEHOTEL co zimę buduje się na nowo z lodowych bloków rzeki Torne, a wiosną znów rozpuszcza się do wody. Spanie w lodowym pokoju w temperaturze trwale utrzymującej się na -5°C w specjalnym śpiworze ekspedycyjnym to ogromne przeżycie, choć trzeba za nie sporo dopłacić, bo ceny zaczynają się od około 2300 zł za jedną noc.
Podróżni często radzą opłacić sobie na lodzie dokładnie jedną noc, a resztę pobytu spędzić w klasycznych ciepłych domkach, które kompleks na szczęście też oferuje. Więcej nocy w mrozie realnie nie docenisz. Jeśli spanie w lodzie jest dla ciebie przesadą, możesz kupić tylko dzienny wstęp do lodowej galerii (kosztuje 325 SEK / ok. 130 zł), obejrzeć niewiarygodne podświetlone rzeźby i wypić drinka z lodowej szklanki w tamtejszym barze.
💡 Tip: Dzięki panelom słonecznym działa też część zwana ICEHOTEL 365, którą możesz odwiedzić spokojnie w środku upalnego lata, nie roztopi się.
Foto: Mark Davis / Pexels
26. Abisko i zorza polarna: niebieska dziura na niebie
Podczas gdy Kiruna jest świetna na zakupy i atrakcje, po zorzę polarną jeździ się do oddalonego o sto kilometrów Abisko. Ta wioska nad brzegiem ogromnego jeziora czerpie bowiem z fenomenu zwanego „niebieską dziurą”. Dzięki cieniowi opadowemu okolicznych gór często rozdziera się tu zachmurzenie nawet w chwilach, kiedy reszta Laponii leży pod kołdrą chmur. Czyni to z Abisko statystycznie najbardziej udane miejsce na łowy na zorzę z podawaną skutecznością nawet 70% jasnych nocy.
Największym hitem jest tu Aurora Sky Station, gdzie w kompletną ciemność wywiezie cię wyciąg krzesełkowy, bilety bywają jednak dość drogie (około 750 do 900 SEK / ok. 300-360 zł). Nie zapominaj o złotej zasadzie trzech do czterech nocy. Zorza polarna nie działa na zamówienie i jeden zachmurzony wieczór mógłby ci zepsuć całe wakacje. O wiele ważniejsze niż indeksy geomagnetyczne jest śledzenie lokalnych modeli zachmurzenia. Na świetne zdjęcia wyruszaj już we wrześniu, kiedy zorza dodatkowo odbija się w taflach jezior.
Foto: Trougnouf (Benoit Brummer) / Wikimedia Commons, CC BY 4.0
27. Kungsleden i Höga Kusten: królewskie szlaki
Kungsleden (Królewski Szlak) mierzy imponujące 440 kilometrów, ale większość trekkersów kieruje się od razu na najpopularniejszy, 108-kilometrowy północny odcinek między Abisko a Nikkaluoktą — ten, który fotografuje się na wszystkich plakatach. Trasę, którą przeciętny piechur pokona w niecały tydzień, obramowują praktyczne drewniane chaty Szwedzkiego Związku Turystycznego (STF). Cena za noc dla członków to około 470 SEK (ok. 190 zł), więc nie musisz ciągnąć ciężkiego namiotu ani zapasów jedzenia na cały czas.
Jeśli nie chce ci się aż na daleką północ, cudowną alternatywą jest Höga Kusten (Wysokie Wybrzeże) leżące prosto przy autostradzie E4. Tutejsze wybrzeże podniosło się od epoki lodowcowej o niemal 300 metrów, co czyni je zabytkiem UNESCO. Znajdziesz tu dramatyczne czerwone klify, majestatyczny most Högakustenbron i Park Narodowy Skuleskogen z imponującym skalnym wąwozem Slåttdalsskrevan. To łatwo dostępne północne przeżycie dla tych, którzy podróżują samochodem i chcą zobaczyć góry bez skomplikowanej logistyki.
💡 Tip: W lipcu i sierpniu góry na Kungsledenie są pełne ludzi i komarów. Podróżni polecają wyruszać w drugiej połowie września, kiedy przyroda barwi się w ogniste odcienie, a nocne przymrozki niezawodnie zabijają owady.
Foto: Trougnouf (Benoit Brummer) / Wikimedia Commons, CC BY 4.0
28. Sarek: ostatnia europejska dzika przyroda
Jeśli Kungsleden jest autostradą dla plecakowiczów, Park Narodowy Sarek przypomina nieprzebytą dżunglę. Często dostaje uzasadnioną łatkę ostatniej wielkiej dzikiej przyrody w Europie, bo nie znajdziesz tu w ogóle żadnych oznaczonych ścieżek, chat turystycznych ani mostów przez rwące lodowcowe rzeki. Jesteś tu absolutnie odcięty od zasięgu telefonu.
To miejsce zarezerwowane wyłącznie dla ekspertów i samotnych poszukiwaczy przygód szukających absolutnego odcięcia od cywilizacji. Jesteś tu tylko ty, busola, mapa i plecak, który na początku waży spokojnie ponad dwadzieścia pięć kilo. Brodzenie w lodowatych rzekach realnie testuje tu granice odporności fizycznej i psychicznej, dlatego wyruszaj w Sarek tylko z bogatym doświadczeniem z wielodniowych treków z pełnym oporządzeniem. W przeciwnym razie zostań lepiej na o wiele bezpieczniejszym Kungsledenie.
Foto: Vicharkness / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
29. Jokkmokk: kultura Saamów i moose safari
Saamowie są jedynym uznanym rdzennym narodem w Unii Europejskiej, a szwedzka Laponia jest ich domem. Jeśli chcesz poznać ich żywą kulturę z bliska i z szacunkiem, unikaj komercyjnych pułapek i szukaj operatorów prowadzonych bezpośrednio przez miejscowych (np. Nutti Sámi Siida). Dowiesz się wszystkiego o pasterstwie reniferów i posiedzisz w tradycyjnym namiocie lávvu. Na początku lutego małe miasteczko Jokkmokk zmienia się zaś w niewiarygodny kocioł. Odbywa się tu tradycyjny zimowy jarmark z ponad czterystuletnią historią, na który zjeżdżają się dziesiątki tysięcy ludzi.
Północ nie jest jednak tylko o reniferach, absolutnym królem lasów jest tu łoś (älg). W Szwecji żyje ich około 300 000 i dla kierowców po zmroku stanowią ogromne ryzyko, dlatego te wszechobecne znaki ostrzegawcze. Jeśli chcesz zobaczyć i sfotografować bezpiecznie największego europejskiego ssaka, wyrusz na zorganizowane moose safari. Możesz wybrać wieczorne przejażdżki z przewodnikiem w dzicz albo odwiedzić bezpieczne parki łosi (np. Smålandet Markaryd na południu), gdzie te majestatyczne zwierzęta nawet z bliska nakarmisz.
Foto: Tom Fisk / Pexels
30. Stuga i allemansrätten: sztuka zwalniania tempa
Najsilniejsze przeżycie, jakie wywieziesz ze Szwecji, nie ma postaci miasta ani muzeum. Wygląda jak mały ciemnoczerwony drewniany domek (stuga) nad brzegiem jeziora, zagubiony gdzieś w głębokim lesie. Wynajem takiego domku z własną sauną i aluminiową łódką przy molo to najbardziej autentyczny sposób, by nacieszyć się tym krajem. Ceny latem wahają się od 5000 do 12 000 SEK (ok. 2000-4800 zł) za tydzień. Tylko nie zapomnij sprawdzić, czy domek ma spłukiwaną toaletę, czy klasyczną zewnętrzną toaletę suchą (mulltoa), i przywieź własną pościel.
Całe to plenerowe biwakowanie działa dzięki unikalnemu prawu allemansrätten (prawu powszechnego dostępu). Zgodnie z nim możesz swobodnie poruszać się po przyrodzie, zbierać jagody i na jedną do dwóch nocy rozbić namiot praktycznie wszędzie z dala od zabudowań (około 150 metrów). Uwaga jednak na jeden ogromny błąd, który popełnia wielu turystów: to prawo obowiązuje wyłącznie dla pieszych i niezmotoryzowanych turystów. Z samochodem lub kamperem na łąkę ani na plażę po prostu nie wolno ci wjechać i musisz skorzystać z oficjalnego parkingu lub kempingu.
Foto: Dang Dao / Pexels
Czego spróbować w Szwecji (i czym jest fika)
Szwedzka kultura nie kręci się wokół wielkich obiadów o trzech daniach, kręci się wokół świętego rytuału zwanego fika. To nie tylko zwykła przerwa na kawę. To chwila, kiedy zatrzymuje się praca i czas, siadasz z przyjaciółmi i zjadasz coś słodkiego. Królem fiki jest kanelbulle (ślimak cynamonowy) lub jego bardziej korzenny brat kardemummabulle. Kawa z ciastkiem wyjdzie cię w kawiarni (którą nazywa się tu fik lub konditori) na około 65 do 100 SEK (ok. 25-40 zł). Szwedzi traktują słodkości tak poważnie, że ślimak cynamonowy ma nawet swoje narodowe święto 4 października.
Jeśli wyruszysz do Szwecji zimą lub wiosną, na pewno natrafisz na semlę, czyli puszystą kardamonową bułeczkę wypełnioną pastą migdałową i ogromną czapą bitej śmietany. Kolejnym typowym deserem jest prinsesstårta (tort księżniczki). Poznasz go z daleka dzięki typowej powłoce z jaskrawozielonego marcepanu, pod którą kryje się biszkopt, krem waniliowy i maliny. W lesie nie zapomnij zaś szukać złotego skarbu północy, maliny moroszki (hjortron), z której robi się doskonały dżem, oraz oczywiście wszechobecnych borówek (lingon). Na śniadanie lub szybką przekąskę świetnie posłuży ci chrupiący chleb knäckebröd.
Jedzenie w restauracjach potrafi porządnie napiąć budżet, ale istnieje jeden genialny trik. Szukaj przed lokalami tabliczek z napisem dagens lunch (obiad dnia). Za bardzo rozsądne 120 do 150 SEK (48-60 zł) oprócz dania głównego dostaniesz bowiem dostęp do bogatego bufetu sałatkowego, chleb z masłem, wodę i kawę na koniec. To w ogóle najlepszy sposób, by najeść się w Szwecji, a dla nas wegetarian te bufety stanowią absolutną podstawę udanego przetrwania. Kiedy będziesz już na południu w Malmö, nie zapomnij kupić na ulicy ogromnego i fantastycznego falafla, który kosztuje tu grosze.
Kiedy przychodzi do produktów zwierzęcych, miejscowa klasyka jest wszystkim dobrze znana. Tradycyjnie podaje się klopsiki (köttbullar) z puree ziemniaczanym i stertą borówek albo marynowane śledzie (sill), które Szwedzi jedzą na przesilenie letnie i na Boże Narodzenie. Na zachodnim wybrzeżu natrafisz na premium homary i tzw. gravad lax, dojrzewającego łososia z koprem. A jest jeszcze niesławny surströmming. Fermentowany śledź w puszce, którego legendarny zapach przeraża turystów na kilometry, otwiera się wyłącznie na dworze i zawija w cienki chleb z ogromną porcją cebuli, która przebija ten ostry smak.
Foto: AleWi / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Gdzie w Szwecji dobrze zjeść
W Sztokholmie nie przegap historycznej hali targowej Östermalmshallen z 1888 roku, gdzie pod jednym secesyjnym dachem spotykają się lady z pieczywem, serami, oliwkami i kawą. Restauracja Lisa Elmqvist w środku uchodzi za tamtejszą instytucję i miejscowi chodzą do niej po ryby, a obok znajdziesz też lady z bufetem sałatkowym i zupami. Na klasyczną fikę udaj się zaś do kawiarni Vete-Katten na Kungsgatan, która piecze według receptur z 1928 roku. W Södermalm wegetarianie znajdą coś dla siebie w lokalu Meatballs for the People, gdzie oprócz mięsnej klasyki serwują też wersje z grochu i grzybów.
Foto: ArildV / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
W Göteborgu warto zatrzymać się przy Feskekôrka, historycznym targu rybnym przypominającym kościół, dokąd miejscowi chodzą po gravad lax i krewetkowe kanapki räksmörgås. Ty zaś kawałek dalej w Haze zjedz legendarny ślimak cynamonowy w Café Husaren, który ma wielkość talerza obiadowego. Na południu w Malmö udaj się na plac Möllevångstorget, gdzie kupisz słynny falafel z ulicznych stoisk za kilka złotych i gdzie skupiają się tanie kawiarnie i bistra z kuchnią bliskowschodnią.
A na koniec jedno ogromne ostrzeżenie w sprawie alkoholu. W zwykłym supermarkecie kupisz tylko słabe piwo do 3,5%. Wszystko mocniejsze ma w swoich rękach państwowy monopol i sprzedaje je wyłącznie w sklepach Systembolaget. Jeśli planujesz weekendową imprezę w domku, kupuj na czas. Żadnych wyjątków po prostu nie ma, więc kto nie zaopatrzy się w piątek lub w sobotę rano, pije w weekend do wieczornego grillowania tylko wodę albo słabe piwo.
Dokąd dalej ze Szwecji
Region skandynawski jest ogromny i kusi do dalszego odkrywania. Jeśli przyjechałeś na południe do mostu nad Sundem, masz stąd tylko kilka minut pociągiem za granicę, gdzie czeka na ciebie Kopenhaga: 25+ pomysłów, co zobaczyć i robić. Ze wschodniego wybrzeża oferuje się z kolei wygodny nocny prom do Finlandii, więc możesz od razu zaplanować, jakie Helsinki: 15 pomysłów, co zobaczyć w fińskiej metropolii włączysz do planu.
Szwecja jest ogromna i w mnóstwie rzeczy działa inaczej niż reszta Europy, więc pytań przed pierwszą podróżą bywa sporo. Najczęściej kręcą się wokół cen, alkoholu, dzikiego kempowania i bezpieczeństwa.
Dlatego zebrałam dla ciebie te najbardziej palące pytania w jednym miejscu. Czy zastanawiasz się nad zorzą polarną, czy nad tym, czy sprzedadzą ci w supermarkecie piwo na wieczornego grilla, tutaj znajdziesz jasne odpowiedzi. 😉
Ile dni potrzebuję na zwiedzenie Szwecji?
Zależy to od regionu, który wybierzesz. Na przedłużony weekend (3–4 dni) idealnie wystarczy Sztokholm lub Göteborg, do których wygodnie dolecisz bezpośrednim lotem. Jeśli chcesz odbyć letni road trip po płaskim południu przez Skåne, Småland i wyspę Öland, zarezerwuj minimum 7 do 10 dni. Zimowa Laponia i polowanie na zorzę polarną wymagają idealnie 4 do 5 nocy, żeby nie zaskoczyła cię zła pogoda i chmury. Podróży z południa na daleką północ podczas jednego urlopu lepiej jednak zupełnie się wyrzec – odległości za kierownicą są zabójcze.
Czy Szwecja jest naprawdę taka droga?
Sztokholm jest obecnie najtańszą stolicą nordycką, co wiele Polaków przyjemnie zaskoczy. Noclegi i benzyna kosztują podobnie jak w Niemczech czy Austrii. Znacznie droższe są jednak usługi, restauracje, a przede wszystkim alkohol w barach. W supermarketach licz się z cenami około dwu- do trzykrotnie wyższymi niż w Polsce. Całkowite koszty łatwo jednak obniżysz, gotując w wynajętym domku nad jeziorem i korzystając z korzystnych lunchy obiadowych (dagens lunch), w których w cenie jest także kawa i bezdenný bufet sałatkowy.
Czy potrzebuję gotówki podczas podróży do Szwecji?
Zdecydowanie nie, Szwecja funkcjonuje jako niemal w stu procentach społeczeństwo bezgotówkowe. Papierowych koron w rzeczywistości nie wykorzystasz, a wiele miejsc, w tym słynne muzeum Vasa, w ogóle ich nie przyjmuje. Wszędzie, nawet w publicznych toaletach, zapłacisz zwykłą kartą płatniczą. Mniejsi sprzedawcy czy farmerzy często przyjmują tylko szwedzką aplikację płatniczą Swish, której jednak jako turyści bez lokalnego konta bankowego nie zainstalujesz. Posiadanie w zapasie kilku drobnych może się przydać tylko w głębokiej głuszy.
Czy bezpiecznie jest podróżować do Malmö i innych miast?
Tak, Szwecja i jej duże miasta są dla zwykłego turysty całkowicie bezpieczne. Dramatyczne artykuły o wojnach gangów i wybuchach, które zapełniają media, dotyczą odległych przedmiejskich osiedli (tzw. obszarów wrażliwych). Tam jako zwiedzający nie macie w ogóle żadnego powodu się zapuszczać. Historyczne centra, zabytki i strefy turystyczne w Sztokholmie, Göteborgu i Malmö są w dzień i w nocy spokojne. Największą uwagę zwróćcie na kieszonkowców w tłumach i na zawyżające ceny „dzikie” taksówki na lotnisku.
Czy mogę samochodem lub kamperem biwakować na dziko?
Nie, słynne prawo powszechnego dostępu do przyrody (allemansrätten) nie dotyczy pojazdów mechanicznych. Kamperem, vanem czy samochodem osobowym po prostu nie wolno zjeżdżać z drogi i wjeżdżać na łąki, plaże ani do lasu poza wyznaczone szlaki. Przenocować w aucie możesz na publicznych parkingach przy drogach, oficjalnych miejscach odpoczynku, płatnych postojach dla kamperów (ställplats) lub na doskonale wyposażonych kempingach.
Jak jest ze sprzedażą alkoholu w Szwecji?
Zwykłe supermarkety sprzedają tylko tak zwane folköl, czyli słabe piwo o zawartości alkoholu do 3,5%. Wszelki mocniejszy alkohol i wino do wieczornego grillowania musisz kupować wyłącznie w państwowych sklepach Systembolaget. Pamiętaj, że ten monopol ma bardzo surowe godziny otwarcia: w dni powszednie zamyka wcześnie wieczorem, w sobotę krata opada już o 15:00, a w niedzielę mają bezkompromisowo zamknięte całkowicie. Zakupy dlatego zawsze musisz planować z wyprzedzeniem.
Kiedy jest najlepsza szansa zobaczyć zorzę polarną?
Sezon na dalekiej północy trwa od września do początku kwietnia. Twoim największym wrogiem nie jest słaba aktywność słoneczna, ale chmury, dlatego większość łowców kieruje się do okolic Abiski, gdzie jest cień opadowy. Podróżnicy i fotografowie zalecają wybrać się pod koniec września lub w październiku, kiedy temperatury jeszcze nie spadają do ekstremów, komary zniknęły, a zorza pięknie odbija się na taflach niezamarzniętych jezior. Absolutną zimową klasyką z wystarczającą ilością śniegu na aktywności z psimi zaprzęgami są natomiast miesiące luty i marzec.
Jaka jest najlepsza droga samochodem z Polski?
Oferują się dwie główne i najchętniej wybierane przez turystów trasy. Pierwsza prowadzi przez Niemcy (port Rostock) na prom do duńskiego Gedser, a następnie przez słynny most Öresund bezpośrednio do Malmö. Drugą, nieco bardziej relaksującą opcją, jest przejazd przez Polskę i załadowanie się na długi, bardzo często nocny prom ze Świnoujścia bezpośrednio do szwedzkiego Ystad lub Trelleborga. Kierowcom oszczędza to mnóstwo zmęczenia i rano budzą się od razu w Szwecji.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRNajlepszych miast na weekend w Europie jest dwadzieścia jeden, podzielonych według dostępności: do sześciu dojedziesz pociągiem lub autem (Wiedeń, Budapeszt, Kraków, Drezno, Monachium, Bratysława), a do pozostałych piętnastu potrzebujesz bezpośredniego lotu, w tym klasyki jak Londyn, Paryż, Rzym czy Barcelona oraz mniej turystycznych typów jak Porto, Walencja, Bolonia, Gdańsk czy Sewilla. Na pierwszy wyjazd polecamy Wiedeń lub Budapeszt, a najtańszym wyborem jest polski Kraków. Obowiązuje złota zasada planowania: dwa pełne dni w mieście oznaczają trzy noce w hotelu, przy czym zalecana długość pobytu waha się od 1 do 4 dni w zależności od kierunku. Ceny dla dwojga na weekend wahają się od około 800 zł w Krakowie do 1950 zł w Amsterdamie, a przy zabytkach jak Koloseum, Luwr czy Sagrada Família konieczna jest rezerwacja biletów z dużym wyprzedzeniem.
Długo, zanim w ogóle zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjęła się nazwa miasta na weekend w Europie, wsiadaliśmy z Lukášem do pociągu i znikaliśmy za granicą z plecakiem na ramionach. Weekendowe włóczęgi po krakowskich kawiarniach albo odkrywanie wiedeńskich galerii już wtedy nauczyły nas, jak niewiarygodnie odświeżające jest na kilka dni całkowicie zmienić otoczenie i wyłączyć głowę.
Dziś podróżowanie po Europie na przedłużony weekend to prawdziwy fenomen — z polskich lotnisk i dworców do dziesiątek kierunków dotrzesz w kilka godzin. Możesz wybierać między przesyconymi historią metropoliami, słonecznymi nadmorskimi kurortami albo po prostu wyruszyć gdzieś, gdzie naprawdę wiedzą, jak się gotuje. Możliwości jest tyle, że największym problemem bywa wybór tylko jednego miejsca.
Żeby trochę ułatwić Ci decyzję, zebraliśmy dużą listę dwudziestu jeden najlepszych europejskich miast, które są absolutnie idealne na krótką ucieczkę od rzeczywistości. Celowo podzieliliśmy je według tego, czy dojedziesz do nich wygodnie lądem, czy potrzebujesz bezpośredniego lotu, abyś mógł wybrać dokładnie według swoich możliwości czasowych.
Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
Na pierwszy wyjazd wybierz klasykę: Wiedeń albo Budapeszt zachwycą Cię, nie zrujnują Twojego budżetu, a logistyka dojazdu z Polski jest niezwykle prosta.
Najtańsze kierunki: Jeśli liczysz każdą złotówkę, wybierz się do Krakowa lub Gdańska, gdzie znajdziesz świetne usługi w bardzo przyjaznych cenach.
Miłośnicy jedzenia nie mogą pominąć Włoch: Bolonia jest na forach podróżniczych słusznie okrzyknięta stolicą europejskiej gastronomii i nie zawiedzie Cię również Rzym.
Przedłużony weekend nad morzem: Walencja albo Porto oferują wspaniałe połączenie zabytków, wybornego jedzenia i oceanu, przy czym unikniesz miażdżących tłumów, które nękają Barcelonę.
Złota zasada planowania: Dwa pełne dni w mieście oznaczają trzy noce w hotelu, inaczej spędzisz połowę wolnego na przejazdach na lotnisko i stresowaniu się z walizkami.
Nie zapominaj o wczesnych rezerwacjach: Bilety do ikonicznych zabytków, jak rzymskie Koloseum czy paryski Luwr, musisz kupować online z dużym wyprzedzeniem.
Miasto
Najlepsze na
Dojazd z Polski
Na ile dni
:—
:—
:—
:—
1. Wiedeń
Kultura i życie kawiarniane
Pociąg lub auto
2 do 3 dni
2. Budapeszt
Baseny termalne i zabytki
Pociąg lub autobus
3 do 4 dni
3. Kraków
Historia i tania gastronomia
Pociąg lub auto
3 do 4 dni
4. Drezno
Galerie i jarmarki bożonarodzeniowe
Auto lub pociąg
1 do 2 dni
5. Monachium
Muzea i kultura piwna
Pociąg lub auto
2 do 3 dni
6. Bratysława
Krótki odpoczynek i kawiarnie
Pociąg lub auto
1 do 2 dni
7. Londyn
Światowe muzea i targi
Bezpośredni lot
3 do 4 dni
8. Paryż
Romantyzm i sztuka
Bezpośredni lot
3 do 4 dni
9. Rzym
Antyczne zabytki i jedzenie
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
10. Barcelona
Architektura i plaże
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
11. Amsterdam
Kanały wodne i galerie
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
12. Berlin
Nowoczesna historia i parki
Pociąg lub bezpośredni lot
3 dni
13. Lizbona
Widoki i historyczne tramwaje
Bezpośredni lot
2 do 4 dni
14. Kopenhaga
Parki rozrywki i nordycki styl
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
15. Ateny
Antyk i tanie jedzenie
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
16. Edynburg
Tajemnicza atmosfera i zamki
Bezpośredni lot
3 do 4 dni
17. Porto
Wino i przepiękne mosty
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
18. Walencja
Nowoczesna architektura i parki
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
19. Bolonia
Najlepsza włoska gastronomia
Bezpośredni lot
2 dni
20. Gdańsk
Bursztyn i nadmorska atmosfera
Pociąg lub bezpośredni lot
2 do 3 dni
21. Sewilla
Mauretańskie pałace i flamenco
Bezpośredni lot
2 do 3 dni
Miasta na weekend w Europie pociągiem lub autem: 6 kierunków tuż za rogiem
Jeśli nie chce Ci się spędzać czasu na lotniskach albo masz do dyspozycji tylko kilka dni wolnego, nasi najbliżsi sąsiedzi oferują wprost fantastyczne możliwości. Podróż pociągiem jest do tego często dużo wygodniejsza, bo dowiezie Cię prosto do samego serca miasta i odpadają czasochłonne transfery z peryferyjnych terminali lotniskowych.
1. Wiedeń: Cesarska elegancja i pachnąca kawa
Austriacka metropolia to prawdziwa klasyka i dla wielu z nas najwygodniejszy wybór na wypad w kulturę. Z Krakowa dojedziesz tu pociągiem w około sześć godzin, a z południa Polski to naprawdę bliski skok. Podróżnicy na Reddicie często porównują Wiedeń z Monachium i w tych dyskusjach austriacka stolica regularnie wygrywa dzięki świetnej logistyce i ogromnej liczbie zabytków.
Zdecydowanie nie powinieneś pominąć wspaniałego pałacu Schönbrunn, gdzie możesz zupełnie za darmo spacerować po nieskończonych ogrodach, albo majestatycznej zimowej rezydencji Hofburg w samym centrum. Do Wiednia nieodłącznie należy jego słynna kultura kawiarniana, więc zrób sobie czas na prawdziwy tort Sachera i filiżankę mocnej kawy. Jeśli szukasz czegoś bardziej autentycznego, wybierz się do dziewiętnastej dzielnicy, gdzie znajdziesz tradycyjne szynki winne zwane heurigerami.
Choć miasto nad Dunajem jest przepiękne przez cały rok, jego prawdziwy urok w pełni ujawnia się w grudniu. Poncz między barokowymi fasadami i pachnące uliczki wprawią Cię w nastrój szybciej, niż zdążysz powiedzieć „Sacher”. Nie zapomnij przeczytać naszego szczegółowego artykułu z poradami, co zobaczyć w Wiedniu, a jeśli planujesz zimową wizytę, przyda Ci się też nasz przewodnik po jarmarkach bożonarodzeniowych w Wiedniu.
🗓️ Kiedy jechać: Cały rok, grudzień ma ogromny urok · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Średni (ok. 1250 zł dla dwojga na weekend) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Small Luxury Hotel Altstadt Vienna lub budżetowy JO&JOE Vienna
2. Budapeszt: Źródła termalne i życie nocne
Węgierska stolica jest absolutnym mistrzem na forach podróżniczych i my z Lukášem również bardzo ją polubiliśmy. Możesz spędzić pół dnia w historycznych łaźniach Rudas prosto nad brzegiem Dunaju, skąd wyjdziesz jak nowo narodzony, a wieczorem przenieść się do ikonicznych ruin barów. Ten najsłynniejszy nazywa się Szimpla Kert i o ile rano odbywają się tu spokojne targi rolnicze, to po zmroku miejsce ożywa świetną muzyką na żywo i pulsującą atmosferą.
Oprócz łaźni czekają na Ciebie monumentalne zabytki na czele z majestatycznym Parlamentem i baśniowym Basztą Rybacką, skąd rozciąga się najlepszy widok na całe miasto. My dwoje wracamy do Budapesztu również dla świetnego jedzenia, bo porządny wegetariański langosz ze śmietaną i serem smakuje w węgierskich uliczkach po prostu najlepiej. Koniecznie ściągnij aplikację BudapestGO, w której łatwo kupisz bardzo korzystny 72-godzinny bilet na całą komunikację miejską.
Na zagranicznych forach podróżnicy często zwracają uwagę, że turystyczna Budapest Card większości ludzi finansowo się nie opłaca, więc zwykły bilet za niecałe piętnaście euro to dużo rozsądniejszy wybór. Jeśli szukasz dalszej inspiracji na konkretne miejsca, mamy dla Ciebie przygotowany artykuł Budapeszt: najlepsze miejsca, a spisaliśmy również świetne wycieczki z Budapesztu.
🗓️ Kiedy jechać: Kwiecień do maja, wrzesień i grudzień (latem panują tu ogromne upały) · ⏱️ Na ile dni: 3 do 4 dni · 💰 Budżet: Tanio (ok. 900 zł dla dwojga na weekend) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Hotel Vision lub Milford Suites Budapest
3. Kraków: Królewska historia za grosze
Kraków to dla nas sprawa serca, bo właśnie tutaj wyruszyliśmy z Lukášem w styczniu 2018 roku na wielki zimowy tripy pociągiem, który do dziś wspominamy z uśmiechem. Jechaliśmy wtedy tylko z plecakami, a polska metropolia od razu zaskoczyła nas tym, jak bardzo swoimi idealnie posprzątanymi ulicami przypominała nam Szwajcarię. Historyczne centrum jest pełne hipsterskich lokali, wybornych kawiarni i przepięknej architektury, która przetrwała wojenne szaleństwo.
Nasze kroki prowadziły wtedy na królewski zamek Wawel i do fascynującej dzielnicy żydowskiej Kazimierz, gdzie znajdziesz najlepsze niezależne galerie i sklepiki. Bardzo zaciekawiła nas nowoczesna galeria MOCAK, która mieści się prosto w industrialnych halach dawnej Fabryki Schindlera. A ponieważ jesteśmy wielkimi fanami fantasy, musieliśmy odwiedzić kawiarnię Dziurawy Kocioł, gdzie serwują wyborne piwo kremowe jak wycięte ze świata Harry’ego Pottera.
Z punktu widzenia gastronomicznego zdecydowanie nie omijaj tradycyjnego obwarzanka — to wspaniały wegetariański precel, który kupisz z niebieskich wózków na każdym rogu za grosze. Zatrzymaliśmy się wtedy w pięknym apartamencie ze śniadaniem za śmieszne pieniądze i również dziś Kraków należy do najtańszych kierunków w Europie. Więcej osobistych porad znajdziesz w naszym dużym przewodniku Kraków.
🗓️ Kiedy jechać: Cały rok, wiosna i grudniowe jarmarki są idealne · ⏱️ Na ile dni: 3 do 4 dni (jeśli planujesz wycieczkę do Auschwitz) · 💰 Budżet: Bardzo tanio (ok. 800 zł dla dwojga na weekend) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:K4 APARTHOTEL KRAKÓW lub Avium Old Town Apartments
4. Drezno: Barokowy klejnot nad Łabą
Saksońska metropolia leży blisko granicy, więc z zachodniej Polski dojedziesz tu autem lub pociągiem stosunkowo szybko, co czyni z niej wygodną zagraniczną ucieczkę. I choć można tu wyruszyć tylko na jednodniowy skok, Drezno zdecydowanie zasługuje na nocleg, abyś mógł spokojnie rozkoszować się wieczorną atmosferą na Tarasie Brühla, który jak najbardziej słusznie nazywany jest balkonem Europy.
Miasto szczyci się niewiarygodną historią i zapierającymi dech w piersiach zabytkami na czele z odbudowanym kościołem Frauenkirche i barokowym kompleksem Zwinger. W miejscowej słynnej Galerii Starych Mistrzów możesz obejrzeć słynną Madonnę Sykstyńską Rafaela, co jest przeżyciem, które zachwyci nie tylko zagorzałych miłośników sztuki. Podróżnicy na Reddicie często chwalą fakt, że jest to bardzo przyjemne średniej wielkości miasto, które wygodnie przejdziesz w całości pieszo.
Największy napływ odwiedzających Drezno zaznaje w grudniu, kiedy otwiera się legendarny Striezelmarkt, który jest podobno w ogóle najstarszym jarmarkiem bożonarodzeniowym w całych Niemczech z tradycją sięgającą aż do roku 1434. Jeśli rozważasz zimową wizytę połączoną z popijaniem gorącego grzańca, koniecznie zajrzyj do naszego artykułu Jarmarki bożonarodzeniowe w Dreźnie.
🗓️ Kiedy jechać: Cały rok, grudzień to absolutny szczyt sezonu · ⏱️ Na ile dni: 1 do 2 dni · 💰 Budżet: Średni (ok. 1150 zł dla dwojga)
5. Monachium: Światowe muzea i surfowanie w parku
Bawarska stolica oddalona jest o kilka godzin drogi pociągiem czy autobusem i oferuje absolutnie unikalną mieszankę głębokich tradycji i nowoczesnego życia. Sercem całego miasta jest historyczny plac Marienplatz ze słynnym zegarem, skąd łatwo dotrzesz do najlepszych muzeów, wśród których jednoznacznie wyróżnia się ogromne muzeum techniki Deutsches Museum.
Na Reddicie mieszkańcy sami chętnie narzekają, że Monachium jest drogie i trochę snobistyczne, ale zagraniczni turyści przeciwnie — uwielbiają je i często piszą, że przyjechali na dzień, a chcieliby zostać tydzień. Absolutnym unikatem jest ogromny Ogród Angielski, gdzie nawet w środku zimy możesz obserwować odważnych surferów okiełznujących sztuczną falę na rzeczce Eisbach, co jest widowiskiem, którego w głębi lądu zdecydowanie byś się nie spodziewał.
Monachium jest też idealnym punktem wyjściowym na jednodniową wycieczkę do baśniowego zamku Neuschwanstein, który znajduje się niedaleko w Alpach. Na przełomie września i października miasto pęka w szwach z powodu legendarnego Oktoberfestu, kiedy ceny noclegów szybują stromo w górę. Jeśli chcesz uniknąć ekstremów, przeczytaj nasz artykuł o tym, co robić w Monachium.
🗓️ Kiedy jechać: Maj do września, unikać czasu Oktoberfestu · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Wyższy (ok. 1500 zł dla dwojga na weekend)
6. Bratysława: Luźny przystanek nad Dunajem
Słowacka stolica bywa często niesprawiedliwie pomijana, ale my z Lukášem zatrzymaliśmy się tu na końcu naszego wielkiego zimowego tripa pociągiem i byliśmy mile zaskoczeni. Jedna z dyskusji na Reddicie absolutnie trafnie ujęła, że Bratysława ma po prostu idealną wielkość, więc się w niej nie nudzisz, ale jednocześnie nie masz tego stresującego uczucia, że nie zdążyłeś zobaczyć połowy zabytków z przewodnika.
Dominantą jest oczywiście majestatyczny Zamek Bratysławski i pięknie odnowione stare miasto usiane nowoczesnymi kawiarniami i małymi bistro. Koniecznie wjedź na taras widokowy UFO na moście SNP, skąd całe miasto i nurt Dunaju będziesz miał jak na dłoni. My skosztowaliśmy tu absolutnie luksusowych wegetariańskich bryndzowych halušek, które nieodłącznie należą do wizyty na Słowacji.
🗓️ Kiedy jechać: Cały rok · ⏱️ Na ile dni: 1 do 2 dni · 💰 Budżet: Tanio do średnio (ok. 1000 zł dla dwojga)
Klasyki bezpośrednim lotem: 10 miast, które musisz kiedyś przeżyć
Gdy tylko wsiądziesz do samolotu, otwiera się przed Tobą cała Europa. Następujące miasta widziałeś na stu pocztówkach, a i tak przy pierwszej wizycie zaskoczą Cię, jak inne są na żywo. Tanie linie latają z Warszawy, Krakowa i Gdańska niemal codziennie, więc do tych miejsc dotrzesz często za cenę lepszej kolacji w restauracji.
7. Londyn: Kosmopolityczna metropolia i świetne muzea
Brytyjska stolica jest ogromna i niesamowicie różnorodna. Z dzieciństwa pamiętam tylko nieskończone kolejki przed muzeum Madame Tussauds, ale gdy wyruszyliśmy tu z Lukášem w 2017 roku jako dorośli, miasto absolutnie nas pochłonęło. Wypożyczyliśmy miejskie rowery, przejechaliśmy się wokół Westminsteru i Tower i odbyliśmy świetną bezpłatną wycieczkę śladami kręcenia Harry’ego Pottera, co było fantastycznym przeżyciem.
Londyn jest wprawdzie znany z tego, że potrafi być dość drogi, ale odkryliśmy, że da się tu świetnie zaoszczędzić dzięki temu, że wstęp do wszystkich ważnych państwowych muzeów jest całkowicie darmowy. Możesz spędzić całe dni we wspaniałym British Museum albo w nowoczesnej galerii Tate Modern i nie zapłacisz ani funta. Popołudniami spędzaliśmy czas na pulsujących targach Borough Market albo w alternatywnym Camden, gdzie zdobędziesz wyborne jedzenie z całego świata.
Z Polski lata tu od razu kilka tanich linii i bilety da się kupić za kilkaset złotych. W grudniu ulice rozświetlają się dodatkowo przepiękną świąteczną dekoracją, która należy do najlepszych w Europie. Aby nic Ci w mieście nie umknęło, przygotowaliśmy dla Ciebie gigantyczną listę 50 typów, co zobaczyć w Londynie i spisaliśmy też najlepsze kawiarnie Londynu.
🗓️ Kiedy jechać: Cały rok, grudzień jest magiczny dzięki dekoracjom · ⏱️ Na ile dni: 3 do 4 dni · 💰 Budżet: Wyższy (darmowe muzea sporo oszczędzają) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:The Z Hotel Trafalgar lub The Cavendish London
8. Paryż: Sztuka, romantyzm i piknik nad Sekwaną
Francuska metropolia jest ucieleśnieniem elegancji i my również podczas naszej wizyty ulegliśmy jej niepowtarzalnemu urokowi. Nie ma nic lepszego niż kupić w miejscowej piekarni świeżą, chrupiącą bagietkę, kawałek pachnącego sera i usiąść pod wieczór nad brzegiem Sekwany z widokiem na miasto. Włóczęgi po stromych uliczkach artystycznego Montmartre’u albo starożytnej Dzielnicy Łacińskiej gwarantowanie chwycą Cię za serce.
W Paryżu obowiązuje jedna absolutnie zasadnicza reguła, która zaoszczędzi Ci mnóstwo nerwów: bilety na wieżę Eiffla i do galerii Luwr musisz rezerwować całe tygodnie wcześniej. Bez biletu online do tych zabytków w zasadzie nie ma sensu nawet się zbliżać, bo kolejki na miejscu są niszczące. Miasto jest ogromne, a przejazdy metrem zajmują sporo czasu, dlatego program planuj zawsze według poszczególnych dzielnic.
Najpiękniejsze barwy ma miasto wiosną i wczesną jesienią, kiedy temperatury sprzyjają długim spacerom po nieskończonych bulwarach. Dowiedz się wcześniej, co zobaczyć w Paryżu, a jeśli nie jesteś pewien, jaką lokalizację wybrać dla swojego hotelu, spisaliśmy dla Ciebie przejrzysty przewodnik, gdzie mieszkać w Paryżu.
🗓️ Kiedy jechać: Kwiecień do czerwca, wrzesień do października · ⏱️ Na ile dni: 3 do 4 dni · 💰 Budżet: Wyższy (ok. 1600 zł dla dwojga na weekend)
9. Rzym: Muzeum pod gołym niebem
Włoska stolica jest jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie i zawsze, gdy zaglądamy tu z Lukášem, na nowo zaskakuje nas, jak niewiarygodnie luźnym jest miastem. Jak trafnie zauważył jeden użytkownik na Reddicie, w Rzymie po prostu idziesz zwykłą ulicą i nagle wyłania się przed Tobą majestatyczne Koloseum. Historia oddycha tu z każdego kamienia i przeplata się z tętniącym nowoczesnym życiem.
My najchętniej spędzamy wieczory w malowniczej dzielnicy Trastevere, gdzie zamawiamy orzeźwiający aperol i świetne wegetariańskie supplì, czyli smażone kulki ryżowe z rozpuszczoną mozzarellą w środku. Za dnia opłaca się skoczyć na szybką pizzę al taglio, którą utną Ci dokładnie według tego, jak wielki masz głód. Tak jak w Paryżu obowiązuje, że do Muzeów Watykańskich i Koloseum potrzebujesz biletu czasowego kupionego z dużym wyprzedzeniem.
Lato w Rzymie bywa absolutnie piekielne i temperatury zwykle przekraczają trzydzieści pięć stopni, dlatego dużo rozsądniej jest planować podróż na wiosenne lub jesienne miesiące. Wszelkie praktyczne informacje i plany zwiedzania znajdziesz w naszym artykule co zobaczyć w Rzymie.
🗓️ Kiedy jechać: Marzec do maja, październik do listopada (lato jest wyczerpujące) · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Średni do wyższego (ok. 1400 zł dla dwojga) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Residenza Cavallini
10. Barcelona: Dziedzictwo Gaudíego i morski przybój
Katalońska metropolia oferuje absolutnie unikalne połączenie zapierającej dech architektury, tętniącego życia miejskiego i długich piaszczystych plaż w dzielnicy Barceloneta. Większość odwiedzających kieruje się tu dla fantastycznych budowli Antonia Gaudíego, czy to kolorowego Parku Güell z widokiem na miasto, czy niedokończonej katedry Sagrada Família, do której bilety musisz zapewnić sobie naprawdę z dużym wyprzedzeniem.
Musimy jednak dodać jedno szczere ostrzeżenie, które często pada na forach podróżniczych: Barcelona w ostatnich latach boryka się z ogromnym napływem turystów, a miejscowi kieszonkowcy należą do najzręczniejszych w całej Europie. Trzeba dobrze uważać na rzeczy osobiste, zwłaszcza na słynnej alei La Rambla i w tajemniczych uliczkach historycznej Dzielnicy Gotyckiej.
Jeśli chcesz skosztować miejscowych mięsnych tapas albo słynnej suszonej szynki, znajdziesz tu setki wybornych lokali. Kto szuka spokojniejszej hiszpańskiej atmosfery bez ściskania się w tłumie, powinien raczej rozważyć Walencję, ale jeśli jedziesz do Hiszpanii po raz pierwszy, Barcelona to po prostu obowiązek, który musisz przeżyć na własnej skórze.
🗓️ Kiedy jechać: Kwiecień do czerwca, wrzesień do października · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Średni do wyższego · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Hotel Granvia lub budżetowy Sant Jordi Hostels
11. Amsterdam: Rowerowy raj przecięty kanałami
Holenderska stolica słynie ze swojej wyluzowanej atmosfery, tysięcy rowerów i nieskończonej sieci kanałów wodnych, zwanych grachtami. Przejażdżka łódką albo wynajem własnego roweru należą do najlepszych sposobów, aby wchłonąć niezastąpiony nastrój przepięknej dzielnicy Jordaan. Miasto szczyci się najwyższej klasy galeriami, a jeśli chcesz zobaczyć oryginalne dzieła w Rijksmuseum albo muzeum Vincenta van Gogha, rezerwacja online jest absolutną koniecznością.
Trzeba jednak powiedzieć wprost, że w weekendy Amsterdam dosłownie pęka w szwach, a ceny noclegów miejscami naprawdę doprowadzają do płaczu 😅. Opłaca się przyjechać w środku tygodnia. Zagraniczni turyści zjeżdżają się tu z całego świata, dlatego warto rozważyć wyjazd raczej na przedłużony weekend w środku tygodnia.
Absolutnym szczytem sezonu jest wiosna, kiedy cały kraj mieni się jaskrawymi barwami. Zajrzyj do naszego artykułu co zobaczyć w Amsterdamie, a jeśli wybierasz się w kwietniu, koniecznie nie przegap naszego poradnika o legendarnym Keukenhof: tulipany w Holandii.
🗓️ Kiedy jechać: Kwiecień do maja (dla tulipanów), czerwiec lub wrzesień · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Bardzo drogie noclegi (ok. 1950 zł dla dwojga) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:City Hotel Amsterdam lub Hotel Oscar
Niemiecka metropolia jest niewiarygodnie wielowarstwowa i jedna z dyskusji na Reddicie trafnie opisała ją słowami: to nie najładniejsze miasto Europy, ale zdecydowanie jedno z najciekawszych. Mroczna historia dwudziestego wieku jest tu wciąż obecna, czy to gdy spacerujesz wokół resztek słynnego muru w East Side Gallery, czy podziwiasz imponującą Wyspę Muzeów wpisaną na listę UNESCO.
Ogromną zaletą Berlina jest jego przystępność cenowa, bo w porównaniu z niedalekim Monachium nocleg i jedzenie są tu znacznie tańsze. Miasto słynie ze świetnego street foodu i ogromnych zielonych terenów, z których najbardziej znany jest park Tiergarten. Jeśli w porę zarezerwujesz bezpłatny wstęp, możesz wjechać do przeszklonej kopuły budynku Reichstagu, skąd rozciąga się rewelacyjny widok.
Z Polski jeżdżą tu do tego świetne bezpośrednie pociągi, które pokonują trasę w kilka godzin, więc samolot spokojnie zostaw w domu. Wszystkie ważne informacje i typy na ikoniczne miejsca znajdziesz w naszym dużym przewodniku Berlin.
🗓️ Kiedy jechać: Maj do września · ⏱️ Na ile dni: 3 dni · 💰 Budżet: Średni (ok. 1150 zł dla dwojga na weekend) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Motel One Berlin-Potsdamer Platz
13. Lizbona: Historyczne tramwaje i widoki na ocean
Portugalska stolica zbudowana jest na stromych wzgórzach, które dadzą Ci porządnie w kość, ale dla tych widoków zdecydowanie warto. Najsłynniejszym przeżyciem jest przejazd historycznym żółtym tramwajem numer 28, który z niewiarygodną zręcznością przeplata się wąskimi uliczkami starożytnej dzielnicy Alfama. Niedaleko centrum znajdziesz też unikalną windę Santa Justa, która łączy dolną i górną część miasta.
Na zbadanie zdecydowanie zasługuje dzielnica Belém z pomnikiem odkrywców i przepiękną wieżą. To właśnie stąd pochodzą legendarne babeczki pastéis de nata nadziewane słodkim żółtkowym kremem i smakują wprost bosko. Wieczorem powinieneś wybrać się do którejś z miejscowych restauracji, gdzie grana jest tradycyjna melancholijna muzyka fado, która od razu przeniesie Cię w dawne czasy.
W sezonie centrum bywa bardzo zatłoczone, a strome ulice potrafią być w letnim upale wyczerpujące, dlatego polecamy jechać raczej wiosną lub jesienią. Opłaca się też poświęcić jeden cały dzień i wyruszyć do pobliskich gór podziwiać baśniowe pałace. Wszystko, co potrzebne, dowiesz się w artykułach Lizbona: przewodnik i wycieczkowa Sintra.
🗓️ Kiedy jechać: Marzec do czerwca, wrzesień do listopada · ⏱️ Na ile dni: 2 do 4 dni (jeśli pojedziesz do Sintry) · 💰 Budżet: Średni (ok. 1350 zł dla dwojga) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Memmo Príncipe Real
14. Kopenhaga: Nordycki styl i przytulne hygge
Duńska stolica jest synonimem najwyższej klasy designu, świetnej kawy i setek kilometrów ścieżek rowerowych. Ikonicznym obrazem Kopenhagi są pstrokate stare domy okalające kanał Nyhavn, gdzie cumują drewniane żaglowce. Podróżnicy na forach często wspominają, że dwa do trzech dni są na zbadanie miasta absolutnie idealne, bo wszystkie główne atrakcje bez problemu obejdziesz pieszo.
Absolutnym unikatem jest park rozrywki Tivoli, który działa prosto w samym sercu miasta już od roku 1843, a wieczorem oświetlają go tysiące romantycznych żarówek. Miasto jest pełne przytulnych kawiarni hygge, gdzie świetnie schowasz się przed sporadycznym nordyckim deszczem, a na obejrzenie zasługuje również przepiękny zamek Rosenborg, który skrywa duńskie klejnoty koronacyjne.
Trzeba się przygotować na to, że Kopenhaga jest naprawdę drogim kierunkiem, zwłaszcza jeśli chodzi o wizyty w restauracjach i zakup alkoholu. Uratuje Cię sprytnie wybrany budżetowy nocleg i jedzenie kupione w supermarkecie. Inspirację znajdziesz w tekstach Kopenhaga i Tivoli.
🗓️ Kiedy jechać: Maj do września, grudzień jest piękny dzięki świątecznemu Tivoli · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Drogie usługi i jedzenie (ok. 1800 zł dla dwojga) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Wakeup Copenhagen lub Generator Copenhagen
15. Ateny: Kolebka cywilizacji pod greckim słońcem
Grecka metropolia przeżywa w ostatnich latach ogromny boom i na Reddicie pod wątkiem o najbardziej niedocenianych miastach pojawia się z żelazną regularnością. Podróżnicy chwalą sobie wspaniałe bary na dachach z nocnym widokiem na oświetlony Akropol, a przede wszystkim świetne i niewiarygodnie tanie jedzenie, które zdobędziesz na każdym rogu. Ateny są do tego pięknie wielowarstwowe i bawią również tych, którzy nie lubią podróżować według surowego planu zwiedzania.
Sam Akropol i przyległe supernowoczesne muzeum najlepiej odwiedzić zaraz wcześnie rano, zanim dotrą tłumy z wycieczkowców. Następnie możesz zgubić się w wąskich, obrośniętych kwiatami uliczkach przepięknych historycznych dzielnic Plaka i Anafiotika, które wyglądają, jakbyś nagle znalazł się na bezludnej greckiej wyspie.
Trzeba szczerze przyznać, że niektóre peryferyjne części miasta mogą sprawiać wrażenie trochę zaniedbanych i w nocy lepiej unikaj okolic placu Omonia. Ale jeśli wybierzesz się tu poza główny letni sezon, kiedy temperatury atakują trzydzieści osiem stopni, będziesz zachwycony. Praktyczne porady szukaj w artykule Ateny.
🗓️ Kiedy jechać: Marzec do maja, październik do listopada (latem jest za gorąco) · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Tanio do średnio (ok. 1050 zł dla dwojga) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Hotel Byron lub luksusowy The Dolli
16. Edynburg: Tajemnicze uliczki i szkocka whisky
Szkocka stolica od razu przeniesie Cię do innego świata swoimi mrocznymi kamiennymi budynkami i dramatycznym krajobrazem. Spacer historyczną Royal Mile w kierunku majestatycznego zamku jest przeżyciem samym w sobie, tak samo jak wspinaczka na wygasły wulkan Arthur’s Seat, skąd miasto i zatokę masz jak na dłoni. Na forach podróżniczych ludzie często piszą, że nawet w chłodnym listopadzie byli jesienną atmosferą absolutnie oczarowani.
Miasto jest przetkane barami, gdzie możesz skosztować najlepszych szkockich whisky, i na swoje przyjdą również fani książek o Harrym Potterze, bo autorka mocno inspirowała się tutejszymi uliczkami. Jeśli chcesz przeżyć fantastyczny zachód słońca, wybierz się na wzgórze Calton Hill ukrytymi bocznymi schodami, dzięki czemu unikniesz największych tłumów i nacieszysz się widokiem na antyczne kolumny Pomnika Narodowego, który miejscowi nazywają szkockim Akropolem.
Miej na uwadze, że w sierpniu odbywa się tu wielki festiwal artystyczny, co oznacza podwójne ceny i całkowicie wyprzedane miejsca, więc w tym okresie jeźdź tu tylko z rezerwacją zapewnioną z dużym wyprzedzeniem. Przeczytaj, co wszystko skrywa Edynburg.
🗓️ Kiedy jechać: Maj do czerwca, wrzesień do listopada (sierpień jest ekstremalnie drogi) · ⏱️ Na ile dni: 3 do 4 dni · 💰 Budżet: Wyższy (ok. 1600 zł dla dwojga na weekend) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Motel One Edinburgh-Royal lub luksusowy The Balmoral
Miasta na weekend bez tłumów: 5 odkryć, gdzie jeszcze nie stoją kolejki
Masz już klasyczne metropolie przechodzone wzdłuż i wszerz albo po prostu nie znosisz ściskać się z tysiącami innych ludzi przed główną atrakcją? Wybraliśmy pięć wspaniałych miast, które wprawdzie powoli pną się w rankingu popularności, ale wciąż zachowują swoją autentyczną atmosferę i zaoferują Ci dużo spokojniejsze przeżycie.
17. Porto: Ulubieniec internetu i świetne wino
Na wszystkich zagranicznych forach powtarza się to jak katarynka: ludzie przyjeżdżają do Portugalii, odwiedzają stolicę, ale ostatecznie zakochują się właśnie w mniejszym i przytulniejszym Porto, które często stawiają wysoko ponad Lizbonę. Miasto nad rzeką Douro oczaruje Cię swoimi fantastycznymi mostami, z których jeden projektowała słynna pracownia Gustave’a Eiffla, a także serdecznymi mieszkańcami.
Podczas spaceru natkniesz się na przepiękne biało-niebieskie kafelki azulejos, którymi ozdobiony jest na przykład cały dworzec kolejowy São Bento. Miłośnicy książek nie mogą zaś pominąć magicznej księgarni Livraria Lello z jej niewiarygodnymi krętymi schodami. Za rzeką w dzielnicy Vila Nova de Gaia czekają na Ciebie słynne piwnice winne, gdzie możesz wziąć udział w zwiedzaniu połączonym z degustacją prawdziwego porto.
Porto jest do tego cenowo bardzo przyjazne i świetnie się tu najesz za rozsądne pieniądze. Sierpień i wrzesień to idealny czas na wizytę, kiedy pogoda jest najpewniejsza. Wszystkie nasze spostrzeżenia spisaliśmy w przewodniku Porto.
🗓️ Kiedy jechać: Maj do września (najlepiej pod koniec lata) · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Tanio do średnio (ok. 1050 zł dla dwojga) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Novotel Porto Gaia lub Ibis Porto Centro
18. Walencja: Futurystyczne miasto pełne zieleni
Hiszpańska Walencja jest idealnym lekarstwem dla tych, którym Barcelona wydaje się zbyt turystyczna i przeludniona. Wielu podróżników na Reddicie zgadza się, że Walencja jest według nich nawet ładniejsza i oferuje wszystko, czego oczekujesz od Hiszpanii, ale w dużo większym spokoju. Największą atrakcją jest futurystyczny kompleks Miasta Sztuki i Nauki (Ciudad de las Artes y las Ciencias), którego częścią jest również Oceanogràfic, w ogóle największe akwarium w całej Europie.
Miasto może pochwalić się unikalnym dziewięciokilometrowym parkiem Turia, który powstał w dawnym korycie rzeki i dziś służy do pikników i przejażdżek rowerowych. Historyczne centrum skrywa gotycką giełdę jedwabiu wpisaną na listę UNESCO i ogromną halę targową Mercado Central. Nie zapominaj, że Walencja jest ojczyzną legendarnej mięsnej i morskiej paelli, choć w mieście zdobędziesz również fantastyczne warzywne warianty (paella de verduras).
Jeśli wyruszysz w marcu, przygotuj się na to, że miasto żyje szalonym festiwalem Las Fallas pełnym fajerwerków i olbrzymich rzeźb, więc ceny noclegów rosną. Szczegóły szukaj w naszych tekstach Walencja i Las Fallas.
🗓️ Kiedy jechać: Marzec do czerwca, wrzesień do października · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Średni (tańsza niż Barcelona) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Soho Boutique Turia
19. Bolonia: Stolica europejskiej gastronomii
Gdy Włosi mówią, że gdzieś jeżdżą tylko dla jedzenia, możesz być pewien, że będzie warto. Bolonia jest na forach dyskusyjnych opiewana jako miejsce, gdzie po prostu musisz jechać się przejeść, bo jest kulinarnym sercem całych Włoch. Typowym znakiem miasta jest prawie czterdzieści kilometrów historycznych podcieni, pod którymi schowasz się przed słońcem i deszczem, oraz dwie pochylone wieże Asinelli i Garisenda.
Z punktu widzenia gastronomicznego zachwycą Cię uliczki targu Quadrilatero, gdzie kupisz najlepsze lokalne sery. Restauracje są tu fenomenalne i my jako wegetarianie nie damy sobie odebrać domowego tortelloni bogato nadziewanego świeżą ricottą i szpinakiem. Dla miłośników mięsa obowiązkiem jest zaś skosztować klasyczne tagliatelle al ragù, bo — jak brzmi miejscowy żart — spaghetti bolognese w Bolonii po prostu nie znajdziesz.
Miasto szczyci się najstarszym uniwersytetem w Europie, dzięki czemu ma bardzo młodzieżową i żywą atmosferę przez cały rok. Wszystko, co potrzebujesz wiedzieć przed podróżą, znajdziesz w naszym artykule Bolonia.
🗓️ Kiedy jechać: Kwiecień do czerwca, wrzesień do października · ⏱️ Na ile dni: 2 dni (bardzo kompaktowe miasto) · 💰 Budżet: Średni (ok. 1150 zł dla dwojga) · 🛏️ Gdzie się zatrzymać:Royal Hotel Carlton
20. Gdańsk: Bursztyn i nieskończone plaże
Foto: Riedelmax / Pexels
Północ Polski jest dla wielu wciąż trochę nieodkrytym skarbem, a to ogromna szkoda. Jeden z podróżników na Reddicie podsumował Gdańsk absolutnie trafnie: to piękne miasto, kawałek od przyrody i morza, a miejscowe Muzeum Solidarności było absolutnie niewiarygodne nawet dla ludzi, których historia zwykle nie bawi. Imponujące centrum jest pełne sklepików z prawdziwym bałtyckim bursztynem, a Długi Targ zamyka ikoniczny historyczny żuraw.
Ogromną zaletą jest to, że z Gdańska łatwo dotrzesz pociągiem do sąsiedniego kurortu Sopot, gdzie możesz przejść się po w ogóle najdłuższym drewnianym molo w Europie i odpocząć na nieskończonych piaszczystych plażach. Miasto nad Bałtykiem oferuje zupełnie odmienną atmosferę niż reszta Polski i przeżyjesz tu trochę skandynawski klimat za ułamek ceny. Wycieczka na półwysep Westerplatte, gdzie padły pierwsze strzały drugiej wojny światowej, doda Twojemu weekendowi kolejny mocny historyczny wymiar.
🗓️ Kiedy jechać: Maj do września · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Tanio (ok. 900 zł dla dwojga na weekend)
21. Sewilla: Pomarańczowce i ogniste flamenco
Foto: Rino Adamo / Pexels
Andaluzyjska metropolia zdobywa doświadczonych podróżników z dobrego powodu: jest gorącokrwista, pachnąca i wciąż trochę niedoceniana. Ulice są obramowane pachnącymi pomarańczowcami, a podczas spaceru starą dzielnicą żydowską Santa Cruz natkniesz się na niezliczone małe lokale, gdzie możesz wieczorem oglądać zapierające dech przedstawienie tradycyjnego flamenco zwanego tablao.
Jeśli wybierasz się do słynnego królewskiego pałacu Alcázar, gdzie kręcono serial Gra o tron, albo do ogromnej katedry z dzwonnicą Giralda, musisz zarezerwować bilety nawet kilka tygodni wcześniej, bo bywają beznadziejnie wyprzedane. Niezapomniana jest również wizyta na wspaniałym półkolistym placu Plaza de España, który zdobią kolorowe kafle ceramiczne reprezentujące wszystkie hiszpańskie prowincje.
Latem zdecydowanie tu nie jeźdź, bo temperatury regularnie przekraczają niszczące czterdzieści stopni. Dalszą inspirację na podróż na południe znajdziesz w naszym przeglądzie, gdzie na wakacje w Hiszpanii.
🗓️ Kiedy jechać: Marzec do maja (w kwietniu odbywa się słynna Feria de Abril), październik do listopada · ⏱️ Na ile dni: 2 do 3 dni · 💰 Budżet: Średni (ok. 1250 zł dla dwojga na weekend)
Jak zaplanować weekend w Europie i zaoszczędzić
Na forach podróżniczych krąży jedna absolutnie zasadnicza złota zasada, której powinieneś się trzymać: dwa pełne dni w mieście muszą oznaczać trzy noce w hotelu. Idealnie jest przylecieć w piątek wieczorem i wracać dopiero w poniedziałek rano, bo inaczej spędzisz znaczną część swojego cennego wolnego tylko na przejazdach na lotnisko i stresowaniu się z odprawą.
Jeśli chcesz lecieć, wybieraj kierunki z bezpośrednim połączeniem do około trzech godzin i naucz się podróżować tylko z małym bagażem kabinowym, co u tanich linii zaoszczędzi Ci ogromne pieniądze. Najtańsze bilety tradycyjnie da się upolować na odloty w środku tygodnia, typowo we wtorek lub środę, więc opłaca się na bieżąco śledzić porównywarki jak Kiwi.
Zawsze przemyśl wcześniej, do jakiej kategorii cenowej chcesz się skierować. Podczas gdy Kraków, Budapeszt, Ateny czy Gdańsk należą do w ogóle najtańszych możliwości, w miastach jak Londyn, Paryż czy Amsterdam Twój portfel dobrze zapłacze, a złoty środek stanowią na przykład Rzym, Lizbona i Berlin.
Nie zapominaj też o wczesnych rezerwacjach, bo ikoniczne miejsca jak barcelońska Sagrada Família, amsterdamskie muzeum Van Gogha czy paryska wieża Eiffla wymagają zakupu biletów online z dużym wyprzedzeniem. I dodamy jeszcze jedno szczere ostrzeżenie z internetu: włoska Piza jest podobno najbardziej przereklamowanym przystankiem w Europie, więc zrób tam sobie tylko zdjęcie wieży i lepiej ruszaj prosto do Bolonii. Nie zapomnij wykupić na podróż ubezpieczenia turystycznego — my na te krótsze najczęściej wybieramy AXA.
Dokąd dalej
Jeśli wciąż nie masz wybrane i szukasz dalszej inspiracji na swoje podróże, zajrzyj do naszych kolejnych dużych przeglądów, które pomogą Ci zaplanować najlepszy program:
Na koniec spisałam odpowiedzi na pytania, które wokół planowania weekendu w Europie słyszę najczęściej.
Co to jest euroweekend?
Euroweekend, czyli city break, to skrócona forma wakacji, która zazwyczaj trwa od dwóch do czterech dni i koncentruje się na zwiedzaniu jednego konkretnego europejskiego miasta. Podróżni najczęściej wyjeżdżają na przedłużone weekendy od czwartku do niedzieli lub od piątku do poniedziałku, aby odpocząć od codziennego pędu w pracy.
Gdzie na pierwszy euroweekend?
Jeśli planujesz swój pierwszy city break, Wiedeń lub Budapeszt to absolutnie idealne wybory, które na pewno Cię nie zawiodą. Oba miasta są bardzo blisko, możesz dostać się tam wygodnie pociągiem bez konieczności kombinowania z biletami lotniczymi, mają świetną infrastrukturę i ogromną liczbę pięknych zabytków w samym centrum.
Gdzie najtaniej na euroweekend?
Wśród cenowo najbardziej dostępnych destynacji znajdują się miasta środkowoeuropejskie i wschodnioeuropejskie, takie jak Kraków i Gdańsk w Polsce czy Budapeszt na Węgrzech. Jeśli bardziej ciągnie Cię na południe za ciepłem, bardzo przystępne ceny za jedzenie i zakwaterowanie znajdziesz również w greckich Atenach lub w portugalskim Porto.
Na ile dni jechać?
Zawsze staraj się przestrzegać złotej zasady, że dwa pełne dni spędzone w mieście wymagają przynajmniej trzech nocy w hotelu. Podczas gdy na mniejsze i zwarte destynacje, takie jak Bratysława czy włoska Bolonia, wystarczą Ci dwa dni, na ogromne metropolie w rodzaju Londynu czy Paryża zarezerwuj minimum trzy do czterech dni.
Dokąd można dojechać z Polski pociągiem lub samochodem?
Z Polski masz doskonałe połączenia lądowe do wielu fantastycznych miejsc. Pociągiem lub samochodem bardzo szybko i wygodnie dotrzesz do Wiednia, niemieckiego Drezna czy Monachium, słowackiej Bratysławy, Krakowa, a nawet trochę dalej do Berlina lub Budapesztu.
Kiedy rezerwować bilety lotnicze i wstępy?
Bilety lotnicze generalnie opłaca się kupować z wyprzedzeniem około jednego do trzech miesięcy, kiedy ceny u przewoźników niskokosztowych są najbardziej korzystne. Uważaj na kultowe zabytki, takie jak paryski Luwr, barcelońska Sagrada Família czy rzymskie Koloseum, gdzie bilety wstępu z konkretną godziną znikają z oficjalnych stron nawet całe tygodnie wcześniej.
Gdzie na euroweekend zimą?
Zimowe miesiące są jak stworzone do odwiedzenia pięknych jarmarków bożonarodzeniowych, którymi zasłynęły przede wszystkim Wiedeń, niedaleki Drezno czy ośnieżony Kraków. Jeśli w chłodną pogodę wolisz się ogrzać, wybierz się do Budapesztu, gdzie możesz zanurzyć się w zewnętrznych źródłach termalnych, lub odwiedź czarująco oświetlony park rozrywki Tivoli w Kopenhadze.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRSztokholm w Szwecji oferuje 25 kluczowych pomysłów rozłożonych między historyczne centrum Gamla stan, muzealną wyspę Djurgården i hipsterski Södermalm, przy czym absolutnym priorytetem jest Muzeum statku Vasa z doskonale zachowanym XVII-wiecznym okrętem wojennym. Na podstawowe zwiedzanie głównych zabytków wystarczą trzy dni, a jeśli planujesz wycieczkę po archipelagu liczącym trzydzieści tysięcy wysp, lepiej zarezerwuj cztery do pięciu dni. Najlepsze miesiące na wizytę to maj, czerwiec, sierpień i wrzesień, gdy jest ciepło i długo widno. Sztokholm jest dziś najtańszą stolicą Skandynawii, nocleg w hostelu kosztuje od 110 do 160 zł za noc, a wstęp do Muzeum statku Vasa to latem 240 SEK. Szwecja jest niemal w stu procentach bezgotówkowa, więc wystarczy karta płatnicza, a nie zabraknie i sztokholmskiego metra jako najdłuższej galerii sztuki na świecie.
Sztokholm w Szwecji leży na czternastu wyspach połączonych niewiarygodną liczbą pięćdziesięciu siedmiu mostów, a wodę zobaczysz tu na każdym kroku. Duszne, betonowe metropolie południowej Europy możesz spokojnie zostawić za sobą, bo tutaj oddychasz zupełnie czystym powietrzem znad Morza Bałtyckiego, a łososia złowisz wprost w historycznym centrum.
To moim zdaniem chyba najbardziej niedoceniana europejska metropolia, którą w oczach podróżnych długo hamowała opinia niemiłosiernie drogiego miasta. Prawda jest jednak taka, że dzięki obecnym kursom Sztokholm jest dziś najtańszą stolicą całej Skandynawii, a drogie bilety lotnicze już dawno przeszły do historii.
A więc: 25 pomysłów, co w Sztokholmie zobaczyć i przeżyć, żeby nie ominęło cię nic istotnego — ani genialny system taniego obiadu, ani najdłuższa galeria sztuki na świecie ukryta pod ziemią, ani powód, dla którego gotówki w plecaku w ogóle nie potrzebujesz 😅.
Foto: Wenchao Geng / Pexels
Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
Największa atrakcja: Absolutną koniecznością jest Muzeum statku Vasa, gdzie obejrzysz doskonale zachowany XVII-wieczny okręt wojenny.
Metro jako galeria: Zwykły bilet komunikacji miejskiej otworzy ci drzwi do najdłuższej galerii sztuki na świecie, którą tworzą zachwycająco ozdobione stacje sztokholmskiego metra.
Szwedzka fika: Zatrzymaj się w ciągu dnia na tradycyjny rytuał fika, czyli kawę z bułką cynamonową, bez której w Szwecji nie da się funkcjonować.
Transport i nowości 2026: Z Warszawy prosto na główne lotnisko Arlanda latają linie Ryanair i Wizz Air, a miesięczne bilety komunikacji miejskiej stanieją o połowę.
Pieniądze i płatności: Szwecja to niemal w stu procentach bezgotówkowe społeczeństwo, więc papierowe korony spokojnie zostaw w domu i licz tylko na kartę płatniczą.
Wycieczki poza centrum: Jeśli masz choć jeden dzień więcej, koniecznie wypłyń statkiem na ogromny sztokholmski archipelag, który liczy trzydzieści tysięcy wysp.
Foto: Pham Ngoc Anh / Pexels
Kiedy jechać do Sztokholmu
Wybór odpowiedniego terminu jest przy wizycie w Szwecji absolutnie kluczowy, bo miasto ma w ciągu roku dwie zupełnie różne twarze. Każda pora roku oferuje całkiem inne wrażenia, a także zupełnie inne rzeczy do spakowania. Jeśli marzą ci się długie dni i słońce, najlepszy czas na wizytę to okres od maja do września. Miasto żyje wtedy głównie na zewnątrz, działają wszystkie letnie ogródki, ludzie przesiadują nad wodą, a linie promowe kursują pełną parą. Szczytem lata jest słynne święto przesilenia letniego Midsommar, które obchodzi się zawsze w piątek między 19 a 25 czerwca. To magiczne przeżycie pełne wianków z kwiatów i tańca, ale musisz liczyć się z tym, że tego piątku miasto praktycznie się wyludnia, a większość sklepów pozostaje całkowicie zamknięta.
Jeśli wybierzesz się w lipcu, musisz przygotować się na zjawisko zwane industrisemester. Oznacza to, że Szwedzi masowo wyjeżdżają na letnie domki i biorą sobie długi, miesięczny urlop. Wiele mniejszych kawiarni i niezależnych restauracji jest zamkniętych na cały lipiec, ale głównych celów turystycznych i wielkich zabytków to na szczęście w ogóle nie dotyczy. Sierpień z kolei kusi tradycyjnymi ucztami z rakami, a we wrześniu zaczyna się już wprawdzie jesień, ale za to zupełnie znikają uprzykrzone komary, a miasto spowija się w cudowne złociste barwy. Wrzesień jest zdaniem wielu podróżnych najlepszym miesiącem na wizytę ze względu na spokój i przyjemne temperatury.
Zimowy Sztokholm też ma ogromny urok, zwłaszcza podczas grudniowego adwentu z bajkowymi jarmarkami bożonarodzeniowymi w Skansenie. Przygotuj się jednak na to, że słońce zachodzi już przed trzecią po południu, a w ulice wkrada się przenikliwy chłód znad morza. W samo południe za to doświadczysz tak zwanej niebieskiej godziny, gdy miękkie światło tworzy idealne warunki do zdjęć. Luty i marzec są z kolei idealne dla tych, którzy kochają zimową atmosferę i ostre nordyckie słońce odbijające się od iskrzącego śniegu.
💡 Wskazówka o noclegach i atrakcjach: Noclegi najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulacji. Bilety, wycieczki i atrakcje warto natomiast porównać i kupić przez GetYourGuide.
Sztokholm składa się z kilku bardzo różnych dzielnic, a wybór lokalizacji mocno wpłynie na twoje całościowe wrażenia z miasta. Booking działa tu niezawodnie, a oferta jest naprawdę bogata, od tanich hosteli po butikowe hotele tuż nad wodą. Noc w pokoju wieloosobowym w hostelu kosztuje tu zwykle od 110 do 160 zł, natomiast ładny trzygwiazdkowy hotel dla dwojga to około 450 do 620 zł za noc. Ogólnie obowiązuje zasada, że im bliżej wody i historycznego centrum, tym mocniej ucierpi twój budżet noclegowy.
Jeśli szukasz idealnego romantyzmu i chcesz mieć wszystkie zabytki na wyciągnięcie ręki, zatrzymaj się wprost w sercu wyspy Gamla stan. Wypróbuj na przykład bardzo lubiany Castle House Inn, który oferuje stylowe pokoje w pięknych zabytkowych budynkach i leży zaledwie kilka kroków od Pałacu Królewskiego. Będziesz mieć blisko do wszystkich głównych muzeów, ale wieczorem musisz liczyć się z nieco wyższymi cenami w okolicznych restauracjach i większą liczbą turystów na ulicach.
Dla miłośników nowoczesnego designu i zakupów idealna jest dzielnica Norrmalm w okolicy dworca głównego T-Centralen. Świetnym wyborem jest tu Downtown Camper by Scandic, wspaniały lifestyle’owy hotel z rewelacyjnym basenem na dachu i doskonałym dojazdem do ekspresu lotniskowego Arlanda. Jeśli w tej praktycznej lokalizacji wolisz tańszą opcję, polecam nowoczesny Generator Stockholm, który oferuje świetny stosunek ceny do jakości dla młodszych podróżnych.
Jeśli szukasz raczej hipsterskiej atmosfery pełnej niezależnych kawiarni i sklepów vintage, udaj się na południową wyspę Södermalm. Tutejszy butikowy Hotel Rival oferuje fantastyczne śniadania i żywą atmosferę popularnego placu Mariatorget. Dla smakoszy, którzy chcą cieszyć się luksusem i spokojem eleganckiej dzielnicy Östermalm, świetnie sprawdzi się natomiast designerski Story Hotel Riddargatan z fantastycznym industrialnym wnętrzem i najwyższej klasy obsługą.
Foto: Justinas / Pexels
25 pomysłów, co zobaczyć i robić w Sztokholmie
Sztokholm oferuje tyle ciekawych miejsc, że mógłbyś spędzić tu całe tygodnie, a wciąż byłoby co odkrywać. No to ruszamy — oto miejsca, których w Sztokholmie naprawdę nie chcesz przegapić.
Foto: Eleanore Stohner / Pexels
1. Historyczne serce Gamla stan i plac Stortorget
Twoje kroki najpewniej poprowadzą najpierw na wyspę Stadsholmen, gdzie rozciąga się zachwycające historyczne centrum Gamla stan. Znajdziesz tu plątaninę brukowanych uliczek, ochrowe i ceglane fasady oraz cudowną atmosferę starego miasta z czasów szwedzkiego imperium. Dotrzesz tutaj zupełnie bez problemu zieloną lub czerwoną linią metra prosto na przystanek o tej samej nazwie Gamla stan. Z dworca T-Centralen to zaledwie jeden jedyny przystanek.
Głównym punktem jest ikoniczny plac Stortorget, który zdobią słynne kolorowe domki, znane chyba z każdej nordyckiej pocztówki. Naprzeciwko nich mieści się znane Muzeum Nobla, gdzie dowiesz się mnóstwa fascynujących rzeczy o twórcy tej prestiżowej nagrody. To właśnie tutaj, na placu, zimą odbywają się najpiękniejsze jarmarki bożonarodzeniowe, a miejscowe kawiarnie kuszą gęstą, gorącą czekoladą z domową bitą śmietaną. Atmosfera jest tu zwłaszcza w grudniu naprawdę bajkowa.
Podczas wędrówek po historycznym centrum owionie cię wielowiekowa historia i uświadomisz sobie, że tutaj pisały się dzieje całej Skandynawii i tędy kroczyli potężni królowie, choć dziś spotkasz raczej tłumy turystów z aparatami. Uroku miejscu trudno to jednak odebrać. Wystarczy od czasu do czasu unieść głowę i obserwować cudowne detale na starych domach kupieckich.
💡 Wskazówka: Plac bywa w ciągu dnia pełen turystów i zorganizowanych wycieczek z ogromnych statków wycieczkowych. Po najlepsze zdjęcia bez tłumów wybierz się wczesnym rankiem albo odwrotnie, o zmierzchu, gdy w fasady wpada miękkie złote światło, a uliczki przyjemnie się wyludniają.
Foto: Vojtasekd / Wikimedia Commons, CC BY 4.0
2. Najwęższa uliczka Mårten Trotzigs gränd i Västerlånggatan
Podczas wędrówek po starym mieście na pewno natkniesz się na główny deptak Västerlånggatan, który jest pełen sklepów z pamiątkami i gwarnych restauracji. Doświadczeni podróżni radzą jednak, by za bardzo się tu nie zatrzymywać i przede wszystkim omijać tutejsze przepłacone lokale, które często oferują tylko przeciętne jedzenie w astronomicznych cenach. Witryny przelewają się tu plastikowymi reniferami i typowymi turystycznymi bibelotami, więc na prawdziwą szwedzką autentyczność tutaj naprawdę nie natrafisz.
Zamiast tego poszukaj uliczki Mårten Trotzigs gränd, która jest oficjalnie najwęższa w całym Sztokholmie. Znajdziesz ją niepozornie schowaną między domami i musisz zejść po dokładnie trzydziestu sześciu stromych schodkach. W najwęższym punkcie uliczka mierzy zaledwie 90 centymetrów, więc jeśli idziecie we dwoje, obok siebie zdecydowanie się nie zmieścicie. Przejście nią to całkiem zabawne przeżycie 😁 i doskonałe miejsce na szybkie, nietypowe zdjęcie.
Ten niepozorny przesmyk nosi imię bogatego niemieckiego kupca, który w XVI wieku kupował tu nieruchomości. Dziś to jedna z tych drobnych ciekawostek, które sprawiają, że odkrywanie Sztokholmu jest tak niesamowicie zabawne. Do tego leży w spokojniejszej części wyspy, gdzie już tak wiele zorganizowanych grup nie zabłądzi.
💡 Wskazówka: Kiedy zgłodniejesz w Gamla stan, wystarczy skręcić z głównej ulicy o dwie czy trzy uliczki w bok, w stronę wody. Jakość jedzenia i ceny od razu wyraźnie się poprawią, a jeśli skorzystasz z oferty dziennego menu obiadowego, zaoszczędzisz sporo pieniędzy i zjesz o wiele lepiej.
Foto: CEphoto, Uwe Aranas / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
3. Pałac Królewski i uroczysta zmiana warty
Na skraju historycznego centrum wznosi się monumentalny Pałac Królewski Kungliga slottet, który należy do największych czynnych pałaców w całej Europie. Służy jako oficjalna siedziba szwedzkiego króla i kryje ponad sześćset pięknie zdobionych pomieszczeń, w tym apartamenty królewskie i fascynujący skarbiec pełen klejnotów koronacyjnych. Wstęp dla dorosłego to około 190 SEK, czyli w przeliczeniu jakieś 75 zł.
Ta ogromna barokowa budowla powstała w XVIII wieku, gdy pierwotny średniowieczny zamek Tre Kronor obrócił się w popiół. Dziś możesz podziwiać nie tylko okazałe wnętrza, ale też muzeum starożytności czy królewską zbrojownię. Na zwiedzanie całego kompleksu zarezerwuj sobie spokojnie dwie do trzech godzin, bo ilość historycznych artefaktów jest tu naprawdę oszałamiająca.
Wielkim przeżyciem jest uroczysta zmiana warty, która odbywa się przy akompaniamencie orkiestry wojskowej, a czasem nawet na majestatycznych koniach. To świetne widowisko pełne nordyckiej dumy, które możesz obejrzeć zupełnie za darmo, wprost na zewnętrznym dziedzińcu pałacu. Wokół dziedzińca zawsze gromadzi się spory tłum, więc atmosfera bywa bardzo uroczysta i żywa.
💡 Wskazówka: W sezonie letnim zmiana warty odbywa się każdego dnia roboczego dokładnie o 12:15, natomiast w niedziele i święta program zaczyna się zawsze dopiero o 13:15. Przyjdź co najmniej dwadzieścia minut wcześniej, żeby mieć naprawdę dobry widok i nie tłoczyć się w tylnych rzędach.
Foto: Tom Corser / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
4. Wyspa Riddarholmen i kościół pochówku królów
Zaledwie krótkim, pięciominutowym spacerem z gwarnego Gamla stan dotrzesz na małą wysepkę Riddarholmen, która działa jak idealna oaza spokoju pośrodku metropolii. Tutejszą absolutną dominantą jest cudowny kościół Riddarholmskyrkan z charakterystyczną żeliwną wieżą, która majestatycznie wznosi się nad taflą jeziora Mälaren i stanowi nieodłączną część sztokholmskiej panoramy.
Ten gotycki kościół z XIII wieku służy jako miejsce ostatniego spoczynku szwedzkich władców i kryje grobowce wielu słynnych królów i królowych. W środku znajdziesz pochowanych na przykład legendarnego Gustawa II Adolfa czy Karola XII. Wnętrze zdobią tarcze rycerzy orderu Serafinów, a cała budowla tchnie niezwykle głęboką i świętą historią. Wstęp do środka kosztuje około 65 SEK (jakieś 25 zł).
Spacer po brukowanym nabrzeżu wyspy oferuje ponadto jeden z absolutnie najładniejszych widoków na sztokholmski ratusz po drugiej stronie, zwłaszcza o zachodzie słońca, gdy czerwone cegły ratusza zabarwiają się na intensywnie pomarańczowo. Z wyspy doskonale zobaczysz też statki przepływające przez centrum miasta.
💡 Wskazówka: Kościół jest otwarty dla zwiedzających tylko w sezonie letnim, od maja do września. Podziwiać jego zewnętrze i widoki na wodę możesz jednak przez cały rok, a do tego nie spotkasz tu prawie żadnych tłumów turystów, bo większość ludzi zostaje na głównej wyspie.
Foto: Sonse / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
5. Muzeum statku Vasa jako absolutna konieczność
Wyspa Djurgården kryje prawdziwy światowy unikat, którym jest bez wątpienia Muzeum statku Vasa. To najczęściej odwiedzane muzeum w całej Skandynawii, a jeśli masz czas i budżet tylko na jedną płatną wystawę, musi to być z pewnością ta. Dotrzesz tu wygodnie zabytkowym tramwajem numer 7 prosto z centrum miasta, od dworca głównego.
Historia statku Vasa to doskonały przykład nieszczęsnej królewskiej pychy. Ten olbrzymi okręt wojenny zatonął w 1628 roku po zaledwie 1300 metrach rejsu, ponieważ król Gustaw II Adolf uparł się przy dołożeniu kolejnego rzędu ciężkich brązowych dział. Statek był przez to skrajnie przeciążony u góry i przy pierwszym silniejszym powiewie wiatru nabrał wody otwartymi lukami działowymi. Poszedł na dno wprost na oczach zszokowanych widzów na brzegu.
Na dnie morza leżał 333 lata i dzięki niskiemu zasoleniu wody, w której nie przetrwa świdrak drewnojad, zachował się w zupełnie niewiarygodnym stanie. Dziś stoi przed tobą ogromny kolos, w którym 98 procent drewna stanowi oryginalny materiał z XVII wieku. Zdobią go setki rzeźbionych figur, które kiedyś miały straszyć wrogów Szwecji.
💡 Wskazówka: Bilety kosztują latem 240 SEK (ok. 95 zł), a zimą 195 SEK (ok. 75 zł). Muzeum jest w stu procentach bezgotówkowe, więc zapłacisz wyłącznie kartą płatniczą. Wybierz się od razu na otwarcie o 8:30, żeby uniknąć niekończących się kolejek, które tworzą się już koło jedenastej.
Foto: Pudelek / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
6. Skansen i najstarsze muzeum pod gołym niebem
Tuż obok statku Vasa znajdziesz słynny Skansen, czyli najstarsze muzeum pod gołym niebem na świecie. Szwedzi zwożą tu systematycznie już od 1891 roku historyczne drewniane budynki z całego kraju, aby zachować tradycyjną architekturę wiejską i stare rzemiosła dla kolejnych pokoleń. Teren jest ogromny, osadzony w pięknej przyrodzie, więc zarezerwuj sobie na niego spokojnie pół dnia.
Częścią tego cudownego parku jest też wspaniałe nordyckie zoo, gdzie możesz z bliska obserwować dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Znajdziesz tu majestatyczne łosie, renifery, rosomaki, brunatne niedźwiedzie czy foki. To idealne miejsce dla rodzin z dziećmi i świetna alternatywa, jeśli nie masz czasu jechać tysiące kilometrów aż do dzikiej Laponii.
W ciągu roku w Skansenie odbywają się najważniejsze szwedzkie uroczystości. W czerwcu doświadczysz tu tradycyjnych tańców wokół maja podczas przesilenia letniego Midsommar, a w grudniu teren zamienia się w cudowne bożonarodzeniowe miasteczko pełne jarmarków, grzanego wina i lokalnych specjałów. Podczas spaceru natkniesz się też na ludzi w strojach z epoki, którzy chętnie pokażą ci, jak dawniej pieczono chleb czy wydmuchiwano szkło.
💡 Wskazówka: Wstęp zmienia się w zależności od trwającego sezonu, od 185 do 305 SEK (od 75 do 120 zł). Dzieci do 15 lat mają wstęp za darmo, ale musisz im wcześniej na oficjalnej stronie wyklikać tak zwany bilet zerowy, inaczej nie przepuszczą ich przez bramki.
Foto: I99pema / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
7. ABBA The Museum i interaktywny świat muzyki
Dla wszystkich fanów muzyki pop wizyta w ABBA The Museum jest absolutną koniecznością i jednym z głównych powodów, by w ogóle wybrać się na wyspę Djurgården. Slogan muzeum brzmi „Walk in, dance out” i dokładnie to cię w środku czeka, bo to na pewno nie tylko sucha wystawa starych brokatowych kostiumów i złotych płyt za ogromne nakłady albumów.
Cała przestrzeń została zaprojektowana tak, by maksymalnie wciągnąć cię w akcję. Możesz tu zaśpiewać w hologramowym studiu wprost z zespołem, spróbować miksować muzykę w replice oryginalnego studia nagraniowego albo podnieść specjalny czerwony telefon, którego numer znają tylko czterej członkowie zespołu. Czasem naprawdę dzwonią do muzeum, więc masz szansę porozmawiać wprost z muzyczną legendą.
To fantastyczna zabawa na kilka godzin, a całe ekspozycje niesamowicie wciągają cię w muzyczny świat lat siedemdziesiątych. Zobaczysz tu też oryginalny helikopter z okładki albumu Arrival czy rekonstrukcję letniego domku, w którym Benny i Björn komponowali swoje największe przeboje.
💡 Wskazówka: Bilety należą wprawdzie do tych droższych i kosztują około 250 SEK (ok. 100 zł), ale według entuzjastycznych recenzji podróżnych ta inwestycja zdecydowanie się opłaca. Tramwaj numer 7 zatrzymuje się wprost przed wejściem, więc dotrzesz tu zupełnie bez wysiłku.
Foto: Sinikka Halme / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
8. Vrak, nowoczesne muzeum wraków na Djurgården
Wyspa Djurgården oferuje kolejną morską perłę, którą jest zupełnie nowe i nowoczesne muzeum Vrak. Poświęcone jest fascynującej historii zatopionych statków na Morzu Bałtyckim i wykorzystuje do tego absolutnie najnowocześniejsze technologie cyfrowe i zapierające dech projekcje świetlne. W przeciwieństwie do muzeum Vasa nie znajdziesz tu jednego wielkiego statku, lecz całą sieć podwodnych opowieści.
Zamiast nudnych gablot ekspozycja zabierze cię na wirtualne nurkowanie na dno morza. Wraki starych statków obejrzysz przez hologramy i projekcje, które wyglądają niemal aż zbyt realnie. Dowiesz się mnóstwa ciekawostek o archeologii podwodnej i odkryjesz, dlaczego na Bałtyku drewniane statki tak świetnie się zachowują dzięki zupełnemu brakowi świdraków drewnojadów.
Całe muzeum tchnie tajemniczą atmosferą i świetnie uzupełnia morską historię Szwecji. Przejdziesz przez historie marynarzy, odkryjesz skarby uratowane z głębin i zrozumiesz, jak niebezpieczne było żeglowanie po surowych nordyckich wodach w minionych stuleciach. To świetne przeżycie także dla tych, którzy na co dzień do muzeów zbytnio nie zaglądają.
💡 Wskazówka: Muzeum Vrak i Muzeum statku Vasa leżą zaledwie kilkadziesiąt metrów od siebie. Ich zwiedzanie możesz więc bardzo łatwo połączyć w jedno popołudnie i zrobić sobie kompletną morską wycieczkę. Polecam zacząć od Vasy zaraz rano, a Vrak zostawić na późniejsze godziny.
Foto: ArildV / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
9. Junibacken i magiczny świat Astrid Lindgren
Jeśli podróżujesz z mniejszymi dziećmi, zdecydowanie nie możesz pominąć Junibacken, czyli interaktywnego świata pełnego książek i bajek słynnej pisarki Astrid Lindgren. Tutejsza atmosfera jest zupełnie magiczna, pełna jaskrawych barw, i przeniesie w lata dzieciństwa niejednego dorosłego zwiedzającego. Znajdziesz go również na wyspie Djurgården, kawałek od muzeum Vasa.
Największą atrakcją całego kompleksu jest tak zwany Story Train, czyli Bajkowy Pociąg. Podczas przejazdu wywiezie cię nad szczegółowymi miniaturami Szwecji wprost do ulubionych historii. Spotkasz tu Pippi Långstrump, niegrzecznego Emila ze Smalandii, braci Lwie Serce i przeżyjesz mnóstwo przygód pośród pięknych, dopracowanych w detalach dekoracji.
Oprócz kolejki dzieci znajdą tu ogromny kryty plac zabaw w kształcie willi Śmiełków, gdzie mogą się wspinać, zjeżdżać i bawić rekwizytami z książek. W kompleksie mieści się też ogromna dziecięca księgarnia i bardzo przyjemna restauracja z pięknym widokiem na wodę, gdzie po zabawie możesz spokojnie odpocząć.
💡 Wskazówka: Przejazd kolejką jest perfekcyjnie nagrany w wielu językach świata. Dzieci będą więc dokładnie rozumieć wszystko, co dzieje się wokół nich, nawet jeśli akurat nie znają szwedzkiego. Wystarczy poprosić obsługę o właściwy kanał językowy.
Foto: Arild Vågen / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
10. Park rozrywki Gröna Lund pełen adrenaliny
Wprost na brzegu wyspy Djurgården rozciąga się zabytkowy park rozrywki Gröna Lund, który oferuje doskonałe połączenie adrenaliny i cudownych widoków na morze. Znajdziesz tu zupełnie wszystko, od starodawnych, romantycznych karuzel dla najmniejszych po nowoczesne kolejki górskie i swobodne spadki, które niezawodnie podniosą ci tętno i wystawią na próbę twoją odwagę.
Na rok 2026 szykuje się tu nowa, brutalna atrakcja adrenalinowa Spindeln, która ma być pierwszym tak zwanym Super Jumperem w całej Szwecji. Na sezon letni przygotowują ponadto specjalną strefę K-Pop o nazwie K-street, pełną nowoczesnej muzyki i pysznego azjatyckiego jedzenia. Park działa też jako jedno z najlepszych miejsc koncertowych w mieście, gdzie latem na plenerowej scenie występują znane szwedzkie i światowe zespoły.
Atmosfera parku jest wieczorem, gdy rozświetlają się tysiące kolorowych żarówek, zupełnie magiczna. Możesz spacerować po drewnianych molach, wdychać zapach waty cukrowej i obserwować oświetlone statki przepływające wprost obok kolejek górskich.
💡 Wskazówka: Jeśli zamierzasz wypróbować więcej atrakcji adrenalinowych, zdecydowanie opłaca się kupić całodniową opaskę, która zapewni ci nieograniczone przejazdy. Zaoszczędzi ci to mnóstwo czasu i ciągłego płacenia przy każdej pojedynczej karuzeli.
Foto: ArildV / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
11. Fotografiska i fascynująca sztuka współczesna
Na północnym, stromym wybrzeżu wyspy Södermalm mieści się Fotografiska, czyli jedno z największych miejsc poświęconych współczesnej fotografii na całym świecie. To nie klasyczne, nudne muzeum ze stałą kolekcją, ale raczej żywa galeria sztuki. Ta regularnie zmienia zachwycające wystawy światowych i lokalnych twórców i reaguje na aktualne tematy społeczne. Najbliżej dotrzesz tu z gwarnej stacji metra Slussen.
Budynek starej komory celnej z czerwonej cegły kontrastuje z nowoczesnym wnętrzem pełnym wielkoformatowych zdjęć. Oprócz świetnej sztuki wizualnej Fotografiska oferuje też cenioną, nagradzaną restaurację i fantastyczną kawiarnię na najwyższym piętrze z zapierającym dech panoramicznym widokiem na Sztokholm. To idealne miejsce na wieczorny relaks po wymagającym dniu i delektowanie się artystyczną atmosferą przy kieliszku dobrego wina.
Galeria szczyci się też silnym podejściem ekologicznym. Restauracja stawia na zrównoważoną kuchnię roślinną, a zerowy odpad traktuje tu jako oczywistość, więc jedzenie samo w sobie jest tu trochę wystawą.
💡 Wskazówka: Galeria jest otwarta naprawdę długo w nocy, zwykle aż do 23:00. Możesz więc bez problemu wybrać się tu dopiero po dobrej kolacji, gdy we wszystkich innych klasycznych muzeach jest już dawno zamknięte, i cieszyć się sztuką w zupełnym spokoju.
Foto: HartOve / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
12. Metro jako galeria: stacje T-Centralen i Kungsträdgården
Sztokholmskie metro, czyli Tunnelbana, dzierży niewiarygodny światowy rekord, bo funkcjonuje jako najdłuższa galeria sztuki na świecie. Ze stu stacji około dziewięćdziesięciu ozdobili różni artyści. Do zwiedzania wystarczy ci zwykły jednorazowy bilet komunikacji miejskiej za 42 SEK (jakieś 17 zł), a przez całe 75 minut możesz podziwiać rzeźby, mozaiki i wielkie malowidła wprost w chłodnym podziemiu.
Najbardziej fotogeniczny jest główny węzeł przesiadkowy niebieskiej linii T-Centralen. Ten otoczy cię uspokajającymi niebieskimi pnączami i kwiatami namalowanymi wprost na surowej, nieobrobionej skale. Wygląda to, jakbyś znalazł się w cudownej lodowej jaskini. Sąsiedni przystanek Kungsträdgården z kolei wygląda jak tajemnicze wykopaliska archeologiczne i kryje elementy starego pałacu Makalös, który dawniej stał na powierzchni miasta.
Odkrywanie metra to idealna aktywność na dni, gdy na zewnątrz akurat pada albo mrozi. Cała niebieska linia jest w zasadzie wykuta głęboko w skale, a każda jej stacja oferuje zupełnie inny koncept artystyczny.
💡 Wskazówka: Najlepszy czas na odkrywanie podziemnego piękna to późny wieczór albo weekendowy poranek, gdy unikniesz tłumów spieszących się miejscowych wracających z pracy i zrobisz świetne zdjęcia bez ludzi.
Foto: Pudelek / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
13. Stacje metra Solna centrum i Stadion
Jeśli pojedziesz dalej niebieską linią metra, natkniesz się na przystanek Solna centrum, który jest zupełnie oszałamiający wizualnie i pełen mocnych, kontrastowych barw. Jaskrawoczerwony surowy sufit przedstawia dramatyczne wieczorne niebo, pod którym na ścianach ciągnie się kilometrowy las świerkowy symbolizujący szwedzką przyrodę ustępującą szybkiej powojennej industrializacji. Malowidło zawiera też drobne detale, jak biwakujący ludzie czy padające drzewa.
Czerwona linia metra oferuje z kolei cudowną i bardzo optymistyczną stację Stadion, którą ozdobiono ogromną, wielobarwną tęczą namalowaną na jasnym, niebieskim jak niebo tle. Stacja ta powstała w pobliżu starego stadionu olimpijskiego z 1912 roku i ma przypominać kręgi olimpijskie, sportowego ducha i ideę światowego braterstwa.
Każda z tych stacji opowiada własną historię i zmusza pasażerów, by na chwilę się zatrzymali i podnieśli wzrok znad telefonów, co jest dokładnie tym rodzajem sztuki publicznej, o którym mówi się potem jeszcze w domu przy kolacji.
💡 Wskazówka: Zarezerwuj sobie na własne metro art tour co najmniej dwie godziny czystego czasu, żebyś spokojnie zdążył przejechać najciekawsze przystanki na różnych liniach i nie musiał przy przesiadkach nigdzie się spieszyć. Zwykły bilet obowiązuje 75 minut, więc zdążysz z zapasem.
Foto: ArildV / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
14. Ratusz Stadshuset i słynna uczta Noblowska
Sztokholmski ratusz, czyli Stadshuset, to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w mieście, a jego charakterystyczną wieżę z czerwonej cegły widać już z dużej odległości. Leży na samym cyplu wyspy Kungsholmen i odbija się wprost w tafli jeziora Mälaren. To właśnie tutaj, w tych wspaniałych wnętrzach, każdego roku 10 grudnia odbywa się słynny bankiet po wręczeniu Nagród Nobla, na który zjeżdżają się najtęższe umysły z całego świata.
Zwiedzanie z przewodnikiem zaprowadzi cię do imponującej Niebieskiej Sali, która paradoksalnie wcale nie jest niebieska, lecz odsłania surową cegłę. Następnie przejdziesz do cudownej Złotej Sali, której ściany zdobi niewiarygodne osiemnaście milionów złotych elementów mozaiki. Przedstawiają one historię Szwecji i sprawiają niesamowicie luksusowe wrażenie. Jeśli lubisz widoki, możesz wejść po schodach na wieżę ratusza, skąd jest fantastyczny widok na całe historyczne centrum i okoliczne wyspy.
💡 Wskazówka: Wieża jest otwarta dla zwiedzających tylko w sezonie letnim, od maja do września. Bilety na nią sprzedaje się zupełnie osobno, z dokładnie określoną godziną, więc kup je lepiej zaraz rano, bo pojemność jest ze względów bezpieczeństwa ograniczona.
Foto: Holger Ellgaard / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
15. Punkt widokowy Monteliusvägen i widok na wyspy
Dzielnica Södermalm wznosi się wysoko nad wodą na ogromnych granitowych klifach, co czyni z niej doskonały taras widokowy na całe miasto. Gdy będziesz chciał zrobić najlepsze zdjęcie Sztokholmu, wybierz się na promenadę Monteliusvägen. To wąska, około półkilometrowa ścieżka wcięta wprost w skałę. Najbliżej dotrzesz tu ze stacji metra Mariatorget na czerwonej linii, skąd jest zaledwie dziesięć minut spaceru pod górę.
Masz stąd Gamla stan, ratusz i jezioro Mälaren jak na dłoni, a to zdecydowanie idealne miejsce na obserwowanie zachodzącego słońca. Ścieżka jest obrzeżona starymi drewnianymi domkami, które pamiętają czasy, gdy mieszkała tu biedna klasa robotnicza. Cały ten obszar tchnie cudownie romantyczną i spokojną atmosferą, zwłaszcza gdy zapalają się uliczne latarnie.
💡 Wskazówka: Ścieżka w miesiącach zimowych może być z powodu śniegu i gołoledzi dość śliska i niebezpieczna. Weź solidne buty z dobrą podeszwą i przy chodzeniu wzdłuż stromej skarpy bądź naprawdę ostrożny, barierka nie zapewnia tu stuprocentowej ochrony.
Foto: EVGENIA TEREZAKI / Pexels
16. Widoki z Fjällgatan, Skinnarviksberget i Katarinahissen
Jeśli wciąż masz mało wspaniałych widoków, wyspa Södermalm oferuje kolejne zachwycające miejsca do odkrycia. Zabytkowa ulica Fjällgatan na północno-wschodnim skraju wyspy jest pełna starych, zachowanych drewnianych domków i oferuje bardzo szeroki, panoramiczny widok na wyspę Djurgården i gwarny port. Zatrzymują się tu też ogromne statki wycieczkowe, które możesz obserwować z góry.
Skinnarviksberget to z kolei najwyższy naturalny punkt w całym centralnym Sztokholmie. Tworzą go ogromne, nagie granitowe skały, gdzie miejscowi często chodzą na letnie pikniki i wieczorne posiedzenia z przyjaciółmi przy piwie. Warto wspomnieć też o plenerowej, industrialnej windzie Katarinahissen w pobliżu stacji Slussen, która łączy nabrzeże z wysoko położoną dzielnicą i działa też jako świetna metalowa platforma widokowa.
💡 Wskazówka: Winda Katarinahissen przeszła niedawno rozległą i bardzo kosztowną renowację. Na górę możesz wygodnie wjechać za drobną opłatą albo po prostu wejść po drewnianych schodach obok konstrukcji zupełnie za darmo i zaoszczędzone pieniądze zainwestować w kawę.
Foto: Sophie Kat / Pexels
17. Södermalm i hipsterskie serce zwane SoFo
Południowa wyspa Södermalm stopniowo przekształciła się z zakurzonej dzielnicy robotniczej w zupełnie najbardziej cool adres w całym Sztokholmie. Jeśli chcesz doświadczyć prawdziwego lokalnego klimatu, skup się przede wszystkim na obszarze zwanym SoFo, czyli South of Folkungagatan (leży w pobliżu stacji metra Medborgarplatsen), gdzie życie kwitnie dniem i długo w noc.
Znajdziesz tu najlepsze sklepy vintage pełne wspaniałych modowych zdobyczy, niezależne kawiarnie z kawą speciality od lokalnych palarni, second-handy i małe butiki z lokalnym skandynawskim designem i ubraniami. Ulice są pełne młodych, kreatywnych ludzi, muzyków i artystów. Cała atmosfera jest tu zupełnie luźna, przyjazna i swobodna, więc poczujesz się tu naprawdę przyjemnie.
💡 Wskazówka: Wybierz się tu najlepiej w weekend późnym popołudniem, gdy otwarte są wszystkie małe sklepiki, a lokalne kawiarnie pękają w szwach. Nasiąkniesz wtedy prawdziwym, nowoczesnym sztokholmskim nastrojem i z łatwością odkryjesz jakiś oryginalny element do swojej garderoby.
Foto: AleWi / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
18. Dzielnica Östermalm i ceglana hala Östermalmshallen
Podczas gdy Södermalm jest rajem hipsterów i bohemy, sąsiednia dzielnica Östermalm jest synonimem starych pieniędzy, doskonałej elegancji i luksusowych designerskich butików. Znajdziesz tu najdroższe adresy w mieście, imponujące, bogato zdobione kamienice, zadbane parki i ogólnie bardzo dostojną atmosferę, która zdecydowanie warta jest popołudniowego spaceru, nawet jeśli akurat nie planujesz wydawać milionów.
Główną atrakcją tego obszaru jest cudowna ceglana hala targowa Östermalms Saluhall z XIX wieku, stojąca wprost na placu Östermalmstorg. Budynek przeszedł niedawno zupełnie zachwycającą renowację i lśni czystością. Choć ceny za obiad nie są tu akurat dla plecakowiczów, przejście się między precyzyjnie ułożonymi ladami z miejscowymi serami, pieczywem i świeżymi darami morza to wspaniałe przeżycie zarówno wizualne, jak i zapachowe.
💡 Wskazówka: Miejscowe specjały mięsne i rybne, jak ogromne krewetki czy mięso z renifera, możesz obejrzeć jako ciekawostkę w gablotach. Na obiad lepiej jednak skieruj się do któregoś ze stoisk warzywnych, które oferują zupełnie świetne i świeże roślinne sałatki w nieco przystępniejszych cenach.
Foto: I99pema / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
19. Kungsholmen, Norrmalm i deptak handlowy Drottninggatan
Obszar Norrmalm funkcjonuje jako główne centrum handlowe i transportowe miasta, gdzie leży dworzec kolejowy T-Centralen, ogromne przeszklone domy towarowe i szerokie, gwarne bulwary. To właśnie tędy ciągnie się słynny długi deptak Drottninggatan, który jest prawdziwym rajem dla wszystkich miłośników zakupów, kawiarni i wielkich światowych marek modowych. Kupisz tu zupełnie wszystko, od pamiątek po luksusowe ubrania.
Sąsiednia wyspa Kungsholmen oferuje o wiele spokojniejsze tempo i piękne zadbane promenady wzdłuż wody, gdzie miejscowi chodzą biegać albo wyprowadzać psy. To zupełnie świetne miejsce na popołudniowy relaks i przyjemną ucieczkę od hałasu i zgiełku wielkiego miasta, choć wciąż jesteś w centrum. Ceny w miejscowych lokalach bywają tu do tego nieco sympatyczniejsze niż na głównym deptaku.
💡 Wskazówka: Na Kungsholmen koniecznie wypróbuj spokojny spacer wzdłuż brzegu Norr Mälarstrand. Ten niezawodnie doprowadzi cię aż do ogromnego parku Rålambshovsparken pełnego odpoczywających ludzi, gdzie latem możesz urządzić sobie świetny piknik na trawie.
Foto: Arild Vågen / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
20. Pałac Drottningholm i romantyczny rejs parowcem
Jeśli masz czas na półdniową wycieczkę poza samo centrum miasta, wybierz się do pałacu Drottningholm, który często i zupełnie słusznie nazywany jest szwedzkim Wersalem. Ten cudowny barokowy kompleks leży na wyspie Lovön, jest wpisany na prestiżową listę UNESCO i służy jako prywatna siedziba obecnej szwedzkiej rodziny królewskiej, choć jest częściowo dostępny dla zwiedzających.
Znaczna część pałacu, oszałamiające geometrycznie utrzymane ogrody i pawilon chiński zupełnie cię zachwycą. Znajdziesz tu też unikatowy teatr z XVIII wieku z oryginalną drewnianą machinerią, która do dziś działa. Najlepszym sposobem, by tu dotrzeć, jest romantyczny rejs zabytkowym parowcem wprost od sztokholmskiego ratusza, który trwa niecałą godzinę i zaoferuje ci piękne widoki na jezioro Mälaren.
💡 Wskazówka: Bilety na parowiec latem i w weekendy szybko znikają, więc rezerwacja z wyprzedzeniem to naprawdę konieczność, inaczej zostanie ci tylko widok na statki z brzegu 😅.
Foto: ArildV / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
21. Sztokholmski archipelag oraz wyspy Vaxholm i Sandhamn
Sztokholmski archipelag to nie tylko kilka zwyczajnych wysepek, ale ogromny, fascynujący labirynt trzydziestu tysięcy wysp, wysepek i nagich granitowych skał, które ciągną się głęboko w Morze Bałtyckie. Z centrum miasta wystarczy ci tylko godzina na statku, żeby zostawić za sobą zgiełk metropolii i znaleźć się w cudownej, surowej nordyckiej przyrodzie pełnej sosen i słonej wody.
Na szybką jednodniową wycieczkę idealne jest miasteczko Vaxholm z zabytkową twierdzą, portem i malowniczymi uliczkami pełnymi starych drewnianych domków i kawiarni. Jeśli natomiast szukasz dzikszej przyrody i otwartego morza, wypłyń statkiem na dalszą wyspę Sandhamn, która jest mekką szwedzkiego żeglarstwa i letniej beztroski nad piaszczystymi plażami. Podróż tu trwa ponad dwie godziny, ale ten spokój naprawdę tego wart.
💡 Wskazówka: Po archipelagu kursują klasyczne białe statki firmy Waxholmsbolaget. Latem zawsze starannie sprawdź dwa razy godzinę odjazdu ostatniego statku z powrotem do Sztokholmu. Jeśli go przegapisz, utkniesz na wyspie, bo taksówki wodne są ekstremalnie drogie, a noclegi w sezonie zwykle są pełne.
Foto: Zsolt B / Pexels
22. Nowy park narodowy Nämdöskärgården (nowość 2026)
Dla prawdziwych miłośników przyrody mamy zupełnie świetną wiadomość na przełom lat 2025 i 2026, kiedy to planowane jest uroczyste ogłoszenie nowego parku narodowego Nämdöskärgården. To pierwszy morski park narodowy na całym Morzu Bałtyckim, który obejmuje ponad tysiąc trzysta malowniczych wysp i drobnych wysepek rozsianych na ogromnej powierzchni wodnej.
To miejsce dla kajakarzy, obserwatorów ptaków i ludzi, którzy urlop bez zasięgu telefonu nazywają urlopem. Zobaczysz tu foki, orły morskie i nieskończone horyzonty. W przeciwieństwie do wielu parków w południowej Europie, gdzie płaci się wysoki wstęp, te szwedzkie pozostają zupełnie za darmo, a płacisz tu tylko za transport promem lub statkiem z lądu.
💡 Wskazówka: W parku narodowym obowiązują o wiele surowsze zasady biwakowania i rozpalania ognisk według prawa allemansrätten niż w reszcie archipelagu. Zawsze uważnie śledź tablice informacyjne na brzegach, żeby nie naruszyć tutejszego kruchego ekosystemu i uniknąć wysokich mandatów.
Foto: Shovy Rahman / Pexels
23. Kajak i pływanie wprost w centrum miasta
Jedną z najwspanialszych rzeczy w letnim Sztokholmie jest to, że woda w centrum jest tak niewiarygodnie czysta, że bez problemu można się w niej kąpać. Latem wystarczy przejść na zieloną wyspę Långholmen, gdzie znajdziesz świetne piaszczyste plaże pełne kąpiących się miejscowych i piknikujących rodzin. To zupełnie orzeźwiające przeżycie pośrodku wielkiego miasta.
Widok na miasto z pokładu promu jest wprawdzie fajny, ale dopiero z tafli wody w kajaku naprawdę zrozumiesz jego prawdziwy urok i ogromny rozmach. Wprost w centrum znajdziesz mnóstwo niezawodnych wypożyczalni, gdzie dadzą ci wiosło do ręki, kamizelkę ratunkową, a ty możesz odkrywać wąskie zatoczki, kanały i przepływać pod mostami zupełnie na własną rękę. Z wody zobaczysz ratusz, historyczne centrum i zacumowane żaglowce z zupełnie innej, o wiele spokojniejszej perspektywy. To ogromne przeżycie, które doskonale pokaże ci, dlaczego Sztokholm tak często i słusznie nazywany jest Wenecją Północy.
Jeśli nie masz odwagi wybrać się zupełnie sam, miejscowe wypożyczalnie zwykle oferują też zorganizowane przejażdżki z instruktorem, który zabierze cię do najpiękniejszych i najbezpieczniejszych zakątków. Dwuosobowe kajaki morskie są do tego ekstremalnie stabilne, więc naprawdę nie musisz się bać, że w zimnej wodzie mimowolnie się wykąpiesz. Wiosłowanie wzdłuż wyspy Djurgården czy Kungsholmen to zupełnie idealna aktywność na słoneczne letnie popołudnie.
💡 Wskazówka: Woda jest tu zwykle bardzo spokojna i dobrze chroniona przed dużymi falami z morza, więc wiosłowanie mogą spokojnie podjąć nawet zupełni początkujący bez wcześniejszego doświadczenia. Wystarczy tylko pilnować trasy regularnych promów.
Foto: Ea Ehn / Pexels
24. Fika, kanelbulle i święty kawiarniany rytuał
Nie możesz wyjechać ze Sztokholmu i nie doświadczyć fiki, która nie jest zwykłą przerwą na kawę, lecz po prostu świętym rytuałem społecznym. To ten piękny moment, gdy pośrodku zabieganego dnia zatrzymujesz się, siadasz z przyjaciółmi lub kolegami i zamawiasz mocną kawę przelewową z czymś słodkim na ząb. Szwecja należy do krajów o absolutnie najwyższym spożyciu kawy na świecie, a fika jest tu tak ważna, że firmy zwykle wyznaczają na nią specjalny czas w godzinach pracy.
Królem tego rytuału jest kanelbulle, czyli bułka cynamonowa, ewentualnie jej jeszcze elegantszy i wyrazistszy kardamonowy brat kardemummabulle. Te puszyste supełki pachnące przyprawami znajdziesz w każdej piekarni. Jeśli wybierzesz się do miasta zimą, między styczniem a Wielkanocą, natkniesz się wszędzie na semlę, czyli wspaniałą brioszkę nadziewaną pastą migdałową i ogromną porcją bitej śmietany. Dla miłośników tortów jasnym wyborem jest ikoniczna prinsesstårta z jaskrawozielonym marcepanem.
Jeśli chcesz doświadczyć klasycznej, staroświeckiej atmosfery, skieruj się do legendarnej kawiarni Vete-Katten na gwarnej ulicy Kungsgatan, gdzie od razu oczarują cię koronki, dzbanuszki do herbaty i unoszący się zapach świeżego pieczywa. To jak przyjemna podróż w czasie.
💡 Wskazówka: Kawa i słodka bułka wyjdą cię jakieś 65 do 100 SEK (25 do 40 zł), co bogato wystarcza za mniejszy posiłek, a przy okazji nasiąkniesz prawdziwą lokalną atmosferą. W wielu kawiarniach do kawy przelewowej oferują ponadto tak zwany påtår, czyli dolanie kolejnej filiżanki zupełnie za darmo.
Foto: Zak Chapman / Pexels
25. Dagens lunch i jak sprytnie ogarnąć jedzenie
Kolacje w sztokholmskich restauracjach potrafią naprawdę porządnie przewietrzyć budżet podróżny, ale w ciągu dnia na szczęście działa genialny finansowy ratunek o nazwie dagens lunch. Większość restauracji oferuje w porze obiadowej, zwykle między jedenastą a drugą, promocyjne menu za jakieś 120 do 150 SEK (50 do 60 zł). Za tę bardzo sympatyczną cenę dostaniesz nie tylko danie główne, ale też nieograniczony dostęp do bogatego bufetu sałatkowego, świeży chleb z masłem, wodę i kawę na koniec.
Podczas gdy niektórzy turyści często badają tu miejscowe specjały mięsne jak köttbullar czy nawet fermentowane ryby surströmming, ty możesz bez najmniejszych obaw wybierać z wybornych barów sałatkowych, gęstych zup warzywnych i nowoczesnych dań roślinnych. Sztokholm jest bowiem dla wegetarian niesamowicie przyjazny, a pomysłowe bezmięsne opcje znajdziesz chyba w każdym lokalu na rogu. Często natrafisz na wyborne dania z lokalnych warzyw korzeniowych, dzikich grzybów lub świetnie doprawionych roślin strączkowych, więc na pewno nie będziesz niczego pozbawiony.
Jeszcze jedna ważna rzecz co do picia do obiadu. Woda z kranu (kranvatten) jest w Szwecji zupełnie wyborna i w restauracjach zawsze chętnie podadzą ci ją do jedzenia zupełnie za darmo. Nikt nie spojrzy na ciebie krzywo, jeśli nie zamówisz drogiej lemoniady.
💡 Wskazówka: Nie zapomnij, że alkohol powyżej 3,5% kupisz wyłącznie w specjalnych państwowych sklepach Systembolaget, które w sobotę po południu od 15:00 i całą niedzielę mają surowo zamknięte. Jeśli więc chcesz wieczorem w hotelu wypić kieliszek wina, musisz pomyśleć o zakupie z odpowiednim wyprzedzeniem.
Foto: Efrem Efre / Pexels
Transport po Sztokholmie i dojazd z lotniska
Gdy tylko dotrzesz do Sztokholmu, bardzo szybko odkryjesz, że miejscowy system transportu publicznego (firma SL) jest zupełnie genialny i niezawodny. Do tego od 1 lipca do 31 grudnia 2026 zacznie obowiązywać zupełnie fantastyczna nowość, kiedy to szwedzki rząd powszechnie dofinansuje transport publiczny i wszystkie bilety miesięczne stanieją o połowę. Sztokholmski trzydziestodniowy bilet kupisz więc od nowa za niewiarygodne 530 SEK (ok. 210 zł), co zdecydowanie ci się opłaci, nawet jeśli jedziesz do miasta choćby tylko na przedłużony, pięciodniowy weekend i planujesz dużo się przemieszczać.
Jeśli zamierzasz jeździć mniej, a więcej chodzić pieszo, pojedynczy jednorazowy bilet na 75 minut kosztuje 42 SEK (17 zł). Nie potrzebujesz pobierać żadnej specjalnej aplikacji ani mozolnie szukać automatów z papierowymi biletami. Wystarczy po prostu przyłożyć twoją zwykłą kartę zbliżeniową wprost przy bramce w metrze albo przy czytniku tuż obok kierowcy w autobusie. W cenie tego biletu masz nie tylko metro, autobusy i pociągi podmiejskie, ale nawet wybrane promy, które działają tu jak zupełnie zwyczajna komunikacja miejska. Bardzo popularna jest na przykład linia numer 80, która wygodnie zawiezie cię aż na wyspę Djurgården.
Foto: Tuuraan78 / Wikimedia Commons, CC BY 3.0
Dojazd z lotniska do centrum miasta
Z głównego międzynarodowego lotniska Arlanda dostaniesz się do centrum na kilka sposobów. Najszybszą opcją jest jasnożółty szybki pociąg Arlanda Express, który zawiezie cię na dworzec główny w zaledwie 20 minut. Jest jednak dość drogi, bilet w jedną stronę wyjdzie jakieś 340 SEK (135 zł). O wiele rozsądniejszą i tańszą opcją są wygodne autobusy lotniskowe Flygbussarna, które jadą jakieś 45 minut, ale kosztują tylko ułamek ceny pociągu. Kolejną możliwością jest klasyczny pociąg podmiejski lub oficjalna taksówka, która ma do centrum stałą stawkę, więc nie musisz obawiać się niespodziewanych dopłat.
Bardzo uważaj przy kupowaniu tanich biletów u przewoźników niskokosztowych. Choć Ryanair i Wizz Air latają obecnie z Warszawy wprost na główne lotnisko Arlanda, czasem możesz natrafić na loty kierowane na dalsze lotniska Skavsta lub Västerås. Te mniejsze lotniska leżą ponad sto kilometrów od Sztokholmu, a dojazd autobusem do centrum zajmuje półtorej godziny, przez co pierwotna oszczędność na tanim bilecie często zupełnie się ulatnia, a do tego tracisz cenny czas.
Foto: Towfiqu barbhuiya / Pexels
Bezgotówkowe społeczeństwo w praktyce
Szwecja jest dziś niemal w stu procentach bezgotówkowym społeczeństwem, a papierowe banknoty będą ci w wielu miejscach zupełnie do niczego. Gotówki zwykle nie przyjmują nawet niektóre duże i znane muzea, jak na przykład Muzeum statku Vasa. Miejscowi najczęściej płacą przez specjalną aplikację Swish, której ty jako cudzoziemiec bez szwedzkiego numeru osobowego i lokalnego konta bankowego niestety nie założysz.
Twoim najlepszym przyjacielem będzie więc zwykła karta płatnicza (najlepiej z dobrym kursem, jak oferuje Revolut), którą zapłacisz zupełnie wszystko, od espresso za parę koron przy stoisku po publiczną toaletę. Na koniec dodam jedną praktyczną radę. Choć komunikacja miejska jest naprawdę świetna, historyczne centrum Sztokholmu jest bardzo zwarte i większość głównych zabytków spokojnie obejdziesz pieszo. Wszędzie są do tego świetne i bezpieczne ścieżki rowerowe, więc wystarczy wypożyczyć rower miejski, a od razu wtopisz się w miejscowy tłum.
Foto: Renata Meneses / Pexels
Gdzie zjeść w Sztokholmie
Szwedzka gastronomia już dawno nie jest tylko o klopsikach, choć i te oczywiście znajdziesz tu w zupełnie luksusowej postaci. Miasto obfituje w świetne bistra, nowoczesne wegańskie lokale i tradycyjne hale targowe, gdzie zjesz wprawdzie drożej niż w południowej Europie, ale jakość składników jest bezkonkurencyjna.
Podstawową zasadą oszczędzania jest korzystanie z menu obiadowych, o których piszę wyżej, a kolacje zostawianie raczej na lżejszą przekąskę z supermarketu lub z food trucków. Jeśli jednak chcesz sobie sprawić klasyczną restaurację, oto konkretne miejsca, które cię nie zawiodą.
Foto: Vinh Lâm / Pexels
Gdzie zjeść, nie tracąc ostatnich koron
Najlepszy stosunek ceny do przeżycia ma roślinny bufet Hermans na Södermalm. Za jakieś 280 SEK (110 zł) nałożysz sobie, co się w ciebie zmieści, a do tego dostaniesz jeden z najładniejszych widoków na historyczne centrum i port. Wegetarianie mają tu gotowy raj, ale przychodzą tu też ludzie, którzy poza tym jedzą mięso.
Po klasyczną fikę skieruj się do kawiarni Vete-Katten na Kungsgatan, która piecze według przepisów z 1928 roku, a kanelbulle z kawą wyjdzie tu koło 90 SEK (35 zł). Świetnie zjesz też w hali targowej Östermalmshallen z 1888 roku, gdzie obok lad z rybami i serami znajdziesz zupy, sałatki i pieczywo.
Tradycyjny szwedzki klasyk, którego kosztują tu głównie miejscowi, to klopsiki köttbullar z borówkami i puree ziemniaczanym. Podaje się je choćby w legendarnej piwiarni Pelikan z 1904 roku albo w lokalu Meatballs for the People, który oprócz wersji mięsnych kręci też kulki z grochu i grzybów. Ceny wahają się koło 150 SEK za menu obiadowe i 250 SEK za wieczorną porcję.
Foto: Larsgon / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Ile kosztuje weekend w Sztokholmie i jak oszczędzić
Jeśli sprytnie zaplanujesz podróż, Sztokholm na pewno nie zrujnuje twojego konta bankowego. Ceny można podzielić na trzy podstawowe kategorie w zależności od tego, jak bardzo chcesz sobie na urlopie dogadzać. Oto modelowe budżety przeliczone na złotówki (kurs waha się mniej więcej wokół 0,40 zł za 1 SEK).
Skromny budżet (koło 280 do 360 zł na dzień): Jako plecakowicz zatrzymasz się w pokoju wieloosobowym w hostelu (110 do 160 zł za noc). Jedzenie ogarniesz zakupami w tańszych supermarketach jak Willys czy Lidl i będziesz gotować we wspólnej kuchni. Po mieście będziesz chodzić głównie pieszo, ewentualnie w pełni wykorzystasz przeceniony miesięczny bilet komunikacji miejskiej. Zwiedzisz mnóstwo zabytków za darmo, przejdziesz się po parkach, a jako płatną atrakcję wybierzesz tylko to, co najważniejsze, na przykład zachwycające Muzeum statku Vasa.
Średni budżet (koło 450 do 620 zł na dzień): Zatrzymasz się w pokoju dwuosobowym ładnego trzygwiazdkowego hotelu, który wyjdzie cię jakieś 220 do 310 zł na osobę za noc. W ciągu dnia w pełni wykorzystasz fantastyczny system dagens lunch (dzienne menu) i za 50 do 60 zł zafundujesz sobie ciepły obiad z bogatym bufetem sałatkowym. Po południu zajdziesz na tradycyjną fikę z kawą i bułką cynamonową (koło 30 zł). Kolację kupisz w formie dobrej jakości gotowców w supermarkecie i opłacisz wstęp do dwóch ciekawych muzeów dziennie.
Komfortowy budżet (od 810 zł na dzień wzwyż): Wybierzesz stylowy butikowy hotel wprost w historycznym centrum. W ciągu dnia będziesz wygodnie przemieszczać się promami i Uberem. Na obiad i na kolację zajdziesz do klasycznej restauracji, gdzie danie główne zwykle zaczyna się od 80 zł. Zafundujesz sobie do jedzenia kieliszek wina lub piwo z beczki (które w barze zwykle kosztuje 60 do 85 zł) i wieczorem wybierzesz się na nordycką kulturę.
Największym pożeraczem pieniędzy jest w Szwecji jednoznacznie alkohol podawany w barach i restauracjach. Jeśli chcesz sobie wieczorem w hotelu otworzyć butelkę dobrego wina, pamiętaj, że kupisz ją wyłącznie w państwowym sklepie Systembolaget, który wprawdzie oferuje bardzo uczciwe ceny, ale ma bardzo ograniczone godziny otwarcia.
Dokąd dalej ze Sztokholmu
Jeśli masz na Szwecję więcej czasu, Sztokholm funkcjonuje jako zupełnie idealny punkt wyjścia do odkrywania kolejnych ciekawych miejsc. Około 40 minut jazdy wygodnym pociągiem leży uniwersytecka Uppsala z ogromną katedrą i fascynującą historią wikingów i kamieni runicznych, które znajdziesz tu rozsiane w krajobrazie.
Warta wspomnienia jest też niedaleka, malownicza Sigtuna, czyli najstarsze zachowane miasto w Szwecji z pięknymi drewnianymi domkami i romantyczną promenadą nad jeziorem. Jeśli interesuje cię historia wikingów jeszcze nieco głębiej, wsiądź na statek wycieczkowy i wybierz się na wyspę Björkö, gdzie leży ważne stanowisko archeologiczne Birka.
Masz ochotę zwiedzić kolejne europejskie metropolie? Zainspiruj się naszymi innymi przewodnikami:
Planowanie podróży na północ może przynieść mnóstwo praktycznych pytań, czy to o budżet, transport, czy o to, jak właściwie ułożyć sobie program. Ponieważ w dyskusjach pytacie wielokrotnie o to samo, zebrałam dla ciebie najczęstsze pytania przejrzyście w jednym miejscu.
Mam nadzieję, że te szybkie odpowiedzi pomogą ci dopracować twój plan do perfekcji i wyruszysz w zupełnym spokoju.
Ile dni potrzebuję na Sztokholm?
Na podstawowe zwiedzanie głównych zabytków w centrum, takich jak Muzeum statku Vasa, Gamla stan i niesamowite stacje metra, wystarczą Ci około trzy dni, czyli przedłużony weekend. Jeśli jednak chcesz wybrać się też statkiem na dalsze wyspy rozległego archipelagu lub odwiedzić nieopodal położoną Uppsalę z jej kamieniami runicznymi, polecam zarezerwować przynajmniej cztery do pięciu dni, żebyś nie musiał się nigdzie stresować i mógł cieszyć się miastem w pełnym spokoju.
Czy Sztokholm jest naprawdę taki drogi?
Dzięki aktualnemu korzystnemu kursowi złotówki (1 SEK to około 0,4 zł) i okazyjnym lotom Sztokholm nie należy już do przewartościowanych metropolii i jest wręcz najtańszy w całej Skandynawii. Zakwaterowanie i transport wychodzą bardzo przyzwoicie, zwłaszcza przy wykorzystaniu zniżkowych miesięcznych biletów na komunikację miejską. Uważać trzeba naprawdę tylko na wieczorne posiłki w klasycznych restauracjach i bardzo drogi alkohol w barach, które wciąż potrafią solidnie nadszarpnąć Twój budżet.
Jak dostać się z lotniska Arlanda do centrum?
Najszybszą opcją jest zdecydowanie żółty pociąg ekspresowy Arlanda Express, który jedzie na dworzec główny zaledwie 20 minut, ale jest dość drogi (kosztuje około 340 SEK). Znacznie rozsądniejszą i bardziej przyjazną finansowo opcję stanowią wygodne autobusy Flygbussarna, które jadą około 45 minut i kosztują ułamek ceny pociągu. Jeśli podróżujesz w większej grupie, może Ci się opłacić także oficjalna taksówka lotniskowa, która ma do centrum ustaloną cenę bez niespodzianek.
Czy w Sztokholmie można płacić gotówką?
Szwecja jest dziś niemal w stu procentach społeczeństwem bezgotówkowym i papierowe banknoty będą Ci często całkowicie zbędne, ponieważ w wielu miejscach po prostu w ogóle ich nie przyjmują. Większość muzeów, sklepów i kawiarni przyjmuje wyłącznie płatności kartą lub lokalną aplikacją Swish. Do Sztokholmu nie zapomnij więc zabrać niezawodnej karty płatniczej bez opłat za przewalutowanie, najlepiej Revolut, którą zapłacisz za absolutnie wszystko – od porannej kawy po publiczne toalety na ulicy.
Kiedy jest najlepszy czas na odwiedzenie miasta?
Idealnymi miesiącami na spokojną wizytę są maj, czerwiec, sierpień i wrzesień, kiedy panuje przyjemna ciepła pogoda, długie dni i mnóstwo słońca. Lipiec jest wprawdzie ciepły, ale wielu Szwedów wyjeżdża na wakacje i mniejsze kawiarnie mogą być zamknięte przez cały miesiąc. Zimą, szczególnie w grudniu, miasto kusi głównie magicznymi jarmarkami bożonarodzeniowymi, musisz jednak liczyć się z tym, że słońce zachodzi już przed trzecią po południu.
Czy Sztokholm jest bezpiecznym miastem?
Tak, Sztokholm od lat należy do najbezpieczniejszych stolic w całej Europie, także dla osób podróżujących solo. W centrum miasta możesz poruszać się pieszo bez żadnych obaw nawet późno w nocy. Wystarczy tylko zachować zwykłą ostrożność w kwestii rzeczy osobistych w miejscach o większej koncentracji turystów, takich jak okolice dworca głównego T-Centralen czy ruchliwy deptak handlowy Drottninggatan, gdzie czasem kręcą się kieszonkowcy.
Czy można zdążyć zwiedzić Sztokholm i archipelag w jeden weekend?
Daje się to zrobić, ale Twój program będzie dość napięty i nie zostanie Ci zbyt wiele czasu na odpoczynek. Jeden cały dzień poświęć centrum, uliczkom Gamla stan i muzeom na wyspie Djurgården. Drugiego dnia rano wsiądź na statek na przykład do malowniczego Vaxholm, które leży stosunkowo blisko. Po południu w spokoju wrócisz do centrum, a wieczór możesz zakończyć pięknym widokiem na miasto z dzielnicy Södermalm.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRKiruna w Szwecji to 18 kluczowych pomysłów na poznanie arktycznego miasta, które z powodu wydobycia rudy przeprowadza się o trzy kilometry dalej – od nowego ratusza Kristallen i przeniesionego drewnianego kościoła Kiruna kyrka, przez kopalnię LKAB, aż po lodowy hotel ICEHOTEL w Jukkasjärvi. Idealną porą na śnieg i zorzę polarną są luty i marzec, gdy temperatury spadają w okolice minus dziesięciu stopni, a najlepsze szanse na aurorę bez chmur daje park narodowy Abisko ze swoim mikroklimatem zwanym niebieską dziurą. Zwykły zimowy pobyt trwa od trzech do pięciu dni, dzienne wejście do Icehotelu kosztuje 325 SEK (około 130 zł), a przejażdżka psim zaprzęgiem od 1000 do 1500 SEK. Lato od czerwca do sierpnia przynosi słońce o północy i wędrówki na najwyższy szczyt Szwecji, Kebnekaise.
W arktycznej Kirunie na północy Szwecji rozgrywa się właśnie inżynieryjny i architektoniczny cud, który z zapartym tchem śledzi cały świat. Z powodu gigantycznej podziemnej kopalni rudy żelaza całe miasto musi przeprowadzić się o trzy kilometry dalej, żeby jego ulice nie zapadły się pod ziemię.
Z pierwotnie surowej, przemysłowej osady powstała tak absolutnie fascynująca brama do arktycznej dziczy, do której podróżnicy jadą po najmocniejsze skandynawskie przeżycia. Znajdziesz tu dosłownie wszystko. Od legendarnego lodowego hotelu w pobliskim Jukkasjärvi, przez bezkresne zaśnieżone równiny, aż po idealne warunki do obserwacji magicznej zorzy polarnej.
Niezależnie od tego, czy ciągnie cię do zorzy polarnej, zaprzęgu reniferów, czy letniego górskiego treku, oto 18 pomysłów, jak porządnie zwiedzić Kirunę i okolice. Podpowiem ci też, jaką strategię wybrać do polowania na aurorę, gdzie strategicznie się zatrzymać i ile tak naprawdę kosztuje taka lapońska przygoda.
Foto: Arild Vågen / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu czytać całego artykułu
Miasto w ruchu: Kiruna przenosi się z powodu wydobycia rudy, a w sierpniu 2025 udało się przeprowadzić także ogromny historyczny drewniany kościół.
Lodowe królestwo: Kawałek od miasta leży słynny ICEHOTEL, który możesz odwiedzić także w ramach znacznie tańszego biletu dziennego.
Arktyczne aktywności: Przygotuj się na adrenalinowe przejażdżki skuterami śnieżnymi i cichą urodę jazdy psim zaprzęgiem.
Zorza polarna: Dla największej szansy na zielone niebo wyrusz z Kiruny do parku narodowego Abisko, gdzie panuje wyjątkowy mikroklimat.
Kultura Saamów: Poznaj życie rdzennych mieszkańców Laponii, obejrzyj stada reniferów i spróbuj tradycyjnych produktów.
Letnie oblicze: Od czerwca do sierpnia śnieg zastępuje słońce o północy i otwierają się przepiękne treki, w tym wejście na najwyższą górę Szwecji.
Praktyczne planowanie: Zwykły zimowy pobyt trwa od trzech do pięciu dni i wymaga naprawdę solidnego ubierania się na cebulkę z dobrej jakości odzieży.
Foto: Markku Soini / Pexels
Kiedy jechać do Kiruny
Wybór właściwego terminu podróży za koło podbiegunowe jest absolutnie kluczowy, bo arktyczna przyroda dyktuje wszystko – od godzin otwarcia po twoją fizyczną wytrzymałość. Jeśli twoim głównym celem jest śnieg i zorza polarna, najlepszym okresem na wizytę są luty i marzec. W tym czasie dni już przyjemnie się wydłużają, a słońce odbija się od białych zasp. Możesz więc w pełni cieszyć się wszystkimi dziennymi aktywnościami – od biegówek po skutery – bez ciągłego marznięcia w ciemności. Noce są przy tym wciąż na tyle długie, że masz ogromną szansę zobaczyć aurora borealis, która w okolicach równonocy wiosennej bywa wyjątkowo aktywna. W tym okresie dzienne temperatury oscylują wokół minus dziesięciu stopni, co jest solidnym, ale wciąż znośnym skandynawskim mrozem.
Grudzień i pierwsza połowa stycznia to z kolei czas mrocznej romantyki, gdy słońce w ogóle nie wschodzi ponad horyzont. Miasto pogrąża się w nocy polarnej, co jednak nie oznacza całkowitej ciemności. Około południa krajobraz na kilka godzin przybiera niesamowite fioletowe i niebieskie odcienie, które fotografowie nazywają niebieską godziną. Przygotuj się jednak na to, że temperatury w tym okresie regularnie spadają do minus dwudziestu, a nawet trzydziestu stopni. Taki mróz może niebezpiecznie skomplikować dłuższy pobyt na zewnątrz, a wielu organizatorów przy skrajnych temperaturach odwołuje przejażdżki z psami ze względu na bezpieczeństwo zwierząt. Jeśli wyjdziesz na zewnątrz, musisz naprawdę uważnie obserwować sygnały ostrzegawcze własnego ciała i nie udawać bohatera.
Ciekawą i często pomijaną alternatywą jest jesień. We wrześniu i październiku możesz obserwować zorzę polarną w znacznie przyjemniejszych temperaturach powyżej zera. Ogromnym bonusem dla fotografów jest fakt, że jeziora nie są jeszcze zamarznięte i zielone niebo pięknie odbija się na tafli wody, co daje efekt absolutnie magicznych lustrzanych odbić. Odpada konieczność kupowania ciężkiego arktycznego sprzętu, a do tego nie będą ci już dokuczać letnie roje owadów.
Lato w Laponii to zaś rozdział sam w sobie. Oferuje zupełnie inny, ale nie mniej zachwycający świat. Od końca maja do połowy lipca panuje tu słońce o północy, gdy światło nigdy się nie kończy, a przyroda dosłownie eksploduje zielenią. To idealny czas na piesze wędrówki, kemping i zdobywanie górskich szczytów. Musisz się tylko liczyć z tym, że w lipcu w bagnistych rejonach nad jeziorami pojawiają się ogromne chmary komarów, więc dobrej jakości mocny repelent kupiony na miejscu stanie się twoim najlepszym przyjacielem. Środkowoeuropejskie środki na surowe arktyczne komary zwykle nie działają zbyt dobrze.
Foto: Susanne Jutzeler, suju-foto / Pexels
Gdzie się zatrzymać w Kirunie i okolicy
💡 Wskazówka co do noclegów i atrakcji: Noclegów najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulowania. Bilety, wycieczki i atrakcje warto natomiast porównać i kupić przez GetYourGuide.
Wybór noclegu na dalekiej północy zasadniczo wpłynie nie tylko na twój budżet, ale i na to, jak łatwo dotrzesz do nocnej obserwacji nieba. Większość podróżnych rozwiązuje klasyczny dylemat – zostać w cywilizacji czy wyruszyć od razu na łono dziczy. Jeśli szukasz pełnego komfortu, dobrych restauracji i łatwego dojazdu z lotniska, zostań bezpośrednio w nowym centrum Kiruny. Stąd organizatorzy wygodnie odbiorą cię na wszystkie zaplanowane wycieczki, a do sklepów spożywczych będziesz miał blisko, co znacznie odciąży twój portfel.
Dla miłośników przyrody i łowców zorzy warto natomiast przejechać około sto kilometrów na północny zachód, do parku narodowego Abisko. Właśnie tu uciekniesz od miejskiego smogu świetlnego, a aurorę możesz obserwować prosto z okna swojego pokoju. Noclegi w całym regionie nie są jednak z gumy i w szczycie sezonu zimowego znikają naprawdę szybko, więc rezerwacja nawet pół roku wcześniej jest zdecydowanie rozsądna. Za zwykły dwuosobowy pokój klasy średniej zapłacisz od około 620 do 1070 zł za noc. Ceny w okresach szwedzkich świąt państwowych i ferii szkolnych mogą jeszcze znacząco wzrosnąć.
Oto konkretne propozycje noclegów, które podróżni długoterminowo chwalą i które mają świetne recenzje:
Camp Ripan: Fantastyczny resort tuż na obrzeżach Kiruny, oferujący samodzielne, przytulne domki. Jego największym magnesem jest własne, topowe arktyczne centrum wellness z podgrzewanymi basenami na zewnątrz, gdzie po dniu w mrozie możesz się doskonale rozgrzać.
Scandic Kiruna: Zupełnie nowy i architektonicznie bardzo ciekawy hotel prosto w nowym centrum miasta. Goście najbardziej chwalą tu bogate skandynawskie śniadania i panoramiczny bar na najwyższym piętrze, skąd rozciąga się przepiękny widok na okoliczne góry.
STF Abisko Turiststation: Kultowa stacja górska leżąca bezpośrednio nad jeziorem Torneträsk w parku narodowym. To absolutny święty Graal dla wszystkich łowców zorzy, bo leży w tak zwanej niebieskiej dziurze z minimalnym zachmurzeniem.
Icehotel Jukkasjärvi: Jeśli chcesz spełnić marzenie życia, zarezerwuj pobyt łączony. Spędzisz jedną noc w słynnym lodowym pokoju w śpiworze, a resztę urlopu odpoczniesz w ogrzewanym drewnianym domku, który kompleks również oferuje.
Foto: W. Bulach / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
18 pomysłów, co zobaczyć w Kirunie
Kiruna oferuje zaskakująco dużo: od inżynieryjnych unikatów, przez kulturę Saamów, po przyrodę, która po prostu zapiera dech w piersiach. Oto najlepsze propozycje. Podpowiem ci, jak sprytnie rozplanować czas, żeby zdążyć zobaczyć to, co najważniejsze, i niepotrzebnie nie stracić setek złotych na przepłacone atrakcje. Radzę zaplanować na każdy dzień maksymalnie jedną dużą aktywność, bo skandynawska zima i wczesny zmrok zmęczą cię niezawodnie bardziej, niż się spodziewasz.
Foto: Nalle&Lisa / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
1. Nowy ratusz Kristallen
Sercem nowo budowanego miasta jest nie do przeoczenia ratusz o nazwie Kristallen, którego okrągły projekt symbolizuje odrodzenie i zjednoczenie mieszkańców. Wewnątrz tej nowoczesnej budowli znajdziesz nie tylko biura urzędowe, ale i piękne sale wystawowe opisujące historię wydobycia oraz skomplikowany proces przenoszenia całego układu urbanistycznego. Pierwotny ratusz niestety trzeba było zburzyć, ale architekci uratowali z niego kultową żelazną dzwonnicę, którą bardzo delikatnie wkomponowali w nowy plac.
Zaczęcie tutaj ma spory sens. W godzinę zrozumiesz, dlaczego całe miasto się przeprowadza i jakie wyzwanie inżynieryjne stoi za tym w praktyce. Wstęp do publicznych części budynku i na wystawy jest całkowicie darmowy, co na północy z pewnością ucieszy twój budżet. Nie zapomnij obejrzeć też szczegółowych makiet nowego planu miasta, które pokazują, jak Kiruna będzie wyglądać za kilka dekad, gdy po dawnej zabudowie nie zostanie nawet śladu.
Wewnątrz ratusza działa też bardzo przyjemna kawiarnia, w której możesz schronić się przed arktycznym mrozem. Szwedzi kochają swój kawowy rytuał fika, więc możesz tu spokojnie zaplanować resztę dnia nad filiżanką gorącego napoju i świeżą cynamonową bułeczką.
💡 Wskazówka: Ratusz jest otwarty głównie w zwykłych godzinach pracy w dni robocze. Jeśli przyjedziesz w weekend, prawdopodobnie dostaniesz się tylko na zewnętrzny plac przy dzwonnicy.
Foto: Arild Vågen / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
2. Drewniany kościół Kiruna kyrka
Ten przepiękny, ceglastoczerwony kościół z 1912 roku kształtem przypomina tradycyjny namiot Saamów, a Szwedzi w przeszłości wybrali go nawet najpiękniejszą budowlą całego kraju. Z powodu rozszerzającego się wydobycia rudy znalazł się jednak w krytycznej strefie zapadania i w sierpniu 2025 przeprowadzono jego bacznie obserwowaną akcję ratunkową. Inżynierowie załadowali cały budynek o wadze 672 ton na specjalne podwozia i z prędkością pieszego przewieźli go pięciokilometrową trasą na nowe, bezpieczne miejsce. To była jedna z najbardziej skomplikowanych operacji w nowoczesnej historii Europy.
Dziś kościół dumnie stoi w nowym centrum, a ty możesz spokojnie obejrzeć jego unikatowe drewniane wnętrze, które zdobi przepiękny obraz ołtarzowy zalany szczególnym arktycznym światłem. Zdecydowanie nie przegap detali na fasadzie i masywnej dzwonnicy, która nierozerwalnie należy do budynku i przeżyła przeprowadzkę bez najmniejszej rysy. W środku panuje niesamowity spokój, który ostro kontrastuje z hukiem maszyn wydobywczych w oddali.
Wstęp jest darmowy, ale kościół bywa zamknięty podczas nabożeństw lub ślubów. Nawet wtedy zdecydowanie nie pomijaj przynajmniej spaceru wokół niego, bo to czerwone drewno na tle białego śniegu to naprawdę widok. Spróbuj uchwycić go właśnie podczas porannego świtu lub o zachodzie słońca, gdy fasada nabiera niewiarygodnie soczystej barwy.
💡 Wskazówka: Kościół ma dla turystów specyficzne godziny otwarcia, więc przed wizytą lepiej sprawdź aktualne godziny na oficjalnej stronie miejscowej parafii, żeby nie jechać na darmo.
Foto: nieznany autor / Wikimedia Commons, Public domain
3. Kopalnia LKAB i InfoMine
Powodem istnienia i przeprowadzki całego miasta jest gigantyczna kopalnia państwowej spółki LKAB, która stanowi największe podziemne złoże rudy żelaza na świecie. Wydobycie odbywa się tu na niewiarygodnych głębokościach, a firma oferuje wciągające wycieczki dla zwiedzających prosto do wnętrza ziemi. Specjalny autobus zawiezie cię ponad pięćset metrów pod powierzchnię, do ogromnego centrum dla zwiedzających InfoMine, gdzie na własne oczy zobaczysz ciężki sprzęt górniczy i bezkresne tunele.
Podczas około trzygodzinnej wycieczki zrozumiesz ogromną skalę całego przemysłowego kolosa. Doświadczeni przewodnicy szczegółowo wyjaśnią ci, jak z ogromnych kawałów twardej skały powstają małe pelety gotowe do transportu koleją do norweskiego Narwiku. Dowiesz się między innymi też, jak cały podziemny labirynt nieustannie się rozrasta i kształtuje los ludzi na powierzchni.
Bilety znikają naprawdę szybko, nawet miesiące wcześniej, więc z rezerwacją naprawdę nie zwlekaj. Bilet dla dorosłego kosztuje około 400 SEK, czyli w przeliczeniu jakieś 160 zł. Pod ziemią panuje stała temperatura około dziesięciu stopni powyżej zera, więc podczas gdy na zewnątrz może trzaskać mróz, na dole całkiem się rozgrzejesz. Dostaniesz obowiązkowy kask ochronny oraz kawę z ciasteczkiem w miejscowej podziemnej kawiarni.
💡 Wskazówka: Wycieczki zawsze startują z turystycznego centrum informacji w mieście, skąd zabierają cię autobusem. Nie próbuj dojechać do kopalni własnym autem, bo do ściśle strzeżonego terenu ochrona nie wpuści cię samego bez przewodnika.
Foto: Laplandish / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
4. Dzienne wejście do ICEHOTELu w Jukkasjärvi
Około dwadzieścia minut jazdy od Kiruny leży wioska Jukkasjärvi, która skrywa pierwszy w ogóle i najsłynniejszy lodowy hotel na świecie. Każdej jesieni zjeżdżają tu artyści z najróżniejszych krajów, aby z masywnych bloków czystego lodu wydobytych z pobliskiej rzeki Torne wyrzeźbić zupełnie nowe artystyczne apartamenty. Bloki lodu wydobywa się wczesną wiosną i przechowuje w specjalnych chłodniach przez całe lato. Jeśli nie chcesz płacić horrendalnych sum za nocleg w mrozie, możesz zapłacić za bilet dzienny za 325 SEK (około 130 zł) i przejść cały kompleks jak zapierającą dech galerię.
Podczas dziennego zwiedzania zajrzysz do wszystkich lodowych pokoi, sfotografujesz niewiarygodnie szczegółowe rzeźby i będziesz podziwiać grę światła przenikającego przez zamarznięte ściany. Każdy pokój ma zupełnie unikatowy projekt i imię swojego twórcy wyryte w lodowej tabliczce. Dla rodzin z dziećmi to absolutnie idealny kompromis, bo mali goście zapłacą tylko symboliczne 39 SEK (około 15 zł), a ty wieczorem spokojnie wrócisz do ogrzanego pensjonatu. Dziś istnieje już do tego budynek ICEHOTEL 365, chłodzony energią słoneczną, który nie topnieje nawet latem.
Do hotelu z Kiruny dostaniesz się bardzo łatwo miejscowym autobusem numer 501, więc nie musisz koniecznie wypożyczać drogiego auta. Podróż trwa chwilę, a przystanek jest kawałek od głównej recepcji. Przystanki w Szwecji nie zawsze mają cyfrowe tablice, ale kierowcy autobusu przy hotelu niezawodnie ogłaszają wysiadkę wszystkim turystom.
💡 Wskazówka: Na zwiedzanie hotelu zarezerwuj sobie około dwie godziny. W środku panuje stała temperatura minus pięć stopni, więc zdecydowanie zostaw na sobie zimową kurtkę i czapkę, nawet jeśli wchodzisz tylko na chwilę zerknąć.
Foto: Laplandish / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
5. Nocleg w lodowym pokoju
Dla prawdziwych śmiałków spanie w gigantycznej zamrażarce to przeżycie, o którym z zachwytem będą opowiadać jeszcze wnukom. W pokojach temperatura trwale utrzymuje się na poziomie minus pięciu stopni Celsjusza, a goście śpią w specjalnych ekspedycyjnych śpiworach ułożonych na reniferzych skórach. Na nadchodzący sezon 2026/2027 otwiera się do tego jubileuszowy ICEHOTEL 37, który przywita pierwszych zmarzniętych noclegowiczów w piątek 11 grudnia 2026.
Doświadczeni podróżni jednogłośnie zgadzają się co do jednej absolutnie kluczowej rady. Zapłać za pobyt na lodzie tylko i wyłącznie za jedną noc. Spanie w mrozie jest bowiem fizycznie bardzo wymagające i przypomina raczej wyprawę polarną niż wypoczynkowy urlop. Toalet i pryszniców w pokoju oczywiście nie znajdziesz – w środku nocy musisz przebiec mroźnym korytarzem do sąsiedniego ciepłego budynku. Do samego lodowego pokoju nie zabierasz do tego żadnego bagażu, ten zostaje zamknięty w ogrzewanej szatni, żeby ci przez noc nie przemarzł do kości. Rano personel budzi cię kubkiem gorącego soku żurawinowego prosto do łóżka.
Cena za to unikatowe przeżycie wcale nie jest niska. Zwykły lodowy pokój zaczyna się od kwoty około 6000 SEK (ponad 2400 zł) za noc, a luksusowe artystyczne apartamenty z własnymi rzeźbami kosztują jeszcze znacznie więcej.
💡 Wskazówka: Resztę pobytu zaplanuj w klasycznych ciepłych domkach, które kompleks hotelowy w Jukkasjärvi również oferuje. Po nocy na lodzie naprawdę docenisz gorący prysznic i zwykły miękki materac.
Foto: L’Astorina / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
6. ICEBAR i drinki z lodu
Nawet jeśli zdecydujesz się nie spać w hotelu i przyjedziesz tylko na dzienną wycieczkę, zdecydowanie nie powinieneś pominąć wizyty w miejscowym lodowym barze, który jest stałym elementem trasy zwiedzania. W środku znajdziesz masywny zamarznięty kontuar, lodowe stoły i fotele przykryte ciepłymi futrami. Doświadczeni barmani zmieszają ci tu kolorowe koktajle w masywnych kieliszkach zrobionych z czystego rzecznego lodu. Każdy napój ma swoją specyficzną nazwę i barwę, która pięknie prześwieca przez lodowe szkło.
Atmosfera w środku jest bardzo swobodna, a drink z lodowego pucharu należy do tych najbardziej kultowych zdjęć, jakie możesz przywieźć z Laponii na pamiątkę. Nie zapomnij jednak zostawić założonych ciepłych rękawiczek, inaczej kieliszek pełny mroźnego napoju bardzo szybko i dość nieprzyjemnie przymarznie ci do gołej skóry. Koktajle kosztują zwykle około 150 SEK (jakieś 60 zł), a w ofercie znajdziesz też wyborne bezalkoholowe wersje pełne skandynawskich leśnych owoców, takich jak jeżyny i żurawina.
Bar bywa otwarty już od południa dla dziennych zwiedzających, więc nie musisz czekać do wieczora. W środku spotkasz ludzi z całego świata w ogromnych puchowych kurtkach, jak próbują elegancko sączyć drink z pięciocentymetrowego kawałka lodu. 😅
💡 Wskazówka: Pustego lodowego kieliszka na koniec nie musisz nigdzie zwracać. Wielu odwiedzających po prostu wyrzuca go w śnieg przed hotelem, gdzie wiosną naturalnie roztopi się z powrotem do rzeki.
Foto: Nadja Me / Pexels
7. Jazda psim zaprzęgiem (husky safari)
Słyszeć tylko chrzęst śniegu i zdyszany oddech watahy rozentuzjazmowanych psów zaprzęgowych to jeden z najbardziej romantycznych momentów, jakie oferuje surowa skandynawska zima. Husky alaskańskie i syberyjskie są dosłownie stworzone do biegu w śniegu, a ich energia jest niesamowicie zaraźliwa. Przy rezerwacji uważaj jednak dobrze na to, jaki typ wycieczki właściwie kupujesz. Możesz wybrać wygodniejszy wariant, w którym siedzisz owinięty w koce, a saniami kieruje doświadczony przewodnik, albo dopłacić za możliwość prowadzenia własnego mniejszego zaprzęgu, co doda całemu przeżyciu zupełnie nowego wymiaru.
Opanowanie sań jest fizycznie dość wymagające. Musisz aktywnie pomagać psom pod górę – zeskakujesz z płóz i pchasz – ostro hamować z górki i wyważać ciężar na ostrych zakrętach, więc pod grubą kurtką porządnie się spocisz. Jednocześnie musisz zaufać doświadczeniu psów wodzów, które doskonale wiedzą, jaki trop mają śledzić. Ceny za husky safari zwykle wahają się między 400 a 600 zł od osoby (1000 do 1500 SEK). Zwykła przejażdżka trwa od dwóch do czterech godzin, a w połowie drogi czeka cię przerwa w tradycyjnym namiocie przy ognisku z gorącą herbatą i ciastem.
Organizatorzy przed jazdą zawsze wypożyczają masywne arktyczne kombinezony i specjalne ciepłe buty, więc nie musisz się bać, że zmarzniesz we własnym ubraniu. Zwierzęta są niesamowicie przyjazne i po jeździe możesz się z nimi do woli poprzytulać, co większość psów z entuzjazmem wita.
💡 Wskazówka: Jeśli temperatura spadnie poniżej minus dwudziestu stopni, organizatorzy często odwołują przejażdżki ze względu na zdrowie psów. Najbardziej stabilne warunki oferują więc dopiero luty i marzec, gdy za dnia jest już cieplej, a śnieg ma właściwą konsystencję.
Foto: Markku Soini / Pexels
8. Skutery śnieżne w głąb dziczy
Podczas gdy psy oznaczają spokój i połączenie z przyrodą, wyprawa na skuterach śnieżnych to czysta adrenalina i ogromna efektywność w pokonywaniu odległości. Zamarznięte jeziora i bezkresne zaśnieżone równiny w okolicach Kiruny działają jak idealna sieć zimowych autostrad. Po nich dostaniesz się głęboko w nietkniętą dzicz, dokąd inaczej musiałbyś iść całe dni na rakietach śnieżnych.
Do prowadzenia skutera wystarczy ci zwykłe prawo jazdy na samochód osobowy, a przed samą jazdą przejdziesz dokładne szkolenie z bezpieczeństwa. Dowiesz się, jak omijać ukryte kamienie, jak pracować z gazem i że hamowanie na czystym lodzie nie ma zbytniego sensu. Licz się z tym, że na otwartych przestrzeniach panuje okrutny mróz i silny wiatr, który obniża odczuwalną temperaturę głęboko poniżej punktu zamarzania. Dobrej jakości wypożyczony sprzęt od organizatora i podgrzewane rączki maszyny zadbają jednak o to, żebyś trzygodzinną wyprawę przetrwał we względnym komforcie. Wyprawy kosztują zwykle od 350 do 570 zł (80 do 130 EUR) w zależności od długości trasy.
Na jednym skuterze mogą siedzieć dwie osoby, a w połowie drogi możecie się zmienić w prowadzeniu. Kierowca cieszy się adrenaliną i pełnym skupieniem na trasie, podczas gdy pasażer ma czas napawać się umykającym zaśnieżonym krajobrazem, który wygląda jak z innej planety.
💡 Wskazówka: Pod kask koniecznie weź dobrej jakości kominiarkę (balaklawę), która ochroni ci szyję i brodę przed lodowatym powietrzem. Sam szalik zupełnie się nie nadaje na wiatr na skuterze, bo łatwo się rozwija i traci właściwości izolacyjne.
Foto: Jamo Images / Pexels
9. Polowanie na zorzę polarną w okolicy Kiruny
Samo miasto produkuje dość silny smog świetlny, który niestety uniemożliwia obserwację słabszych burz geomagnetycznych prosto z ulic. Jeśli chcesz zobaczyć zorzę polarną w pełnej krasie, musisz dostać się w absolutną ciemność poza obszarami zamieszkanymi. Miejscowe agencje rozwiązują to organizowanymi wieczornymi wyjazdami busami, gdy doświadczeni przewodnicy zawiozą cię dokładnie tam, gdzie modele obiecują czyste niebo. Dziś co prawda każdy może pobrać sobie sprytne aplikacje, takie jak My Aurora Forecast czy SpaceWeatherLive, ale miejscowi przewodnicy dokładnie wiedzą, w której dolinie zachmurzenie najczęściej się rozrywa.
Podczas oczekiwania na zielony spektakl przewodnicy zwykle rozpalają ognisko w lesie, gotują gorącą herbatę i pomagają ci z odpowiednim ustawieniem aparatu na długą ekspozycję. Bez statywu i ręcznego ustawiania ostrości na gwiazdy się bowiem nie obejdzie. Te wycieczki kosztują około 350 do 530 zł od osoby. Warto wiedzieć, że doświadczeni łowcy aurory nie śledzą tylko znanego indeksu KP, ale przede wszystkim szczegółowe wartości wiatru słonecznego i mapy zachmurzenia. Nawet najmniejsza aktywność magnetyczna wyczaruje bowiem przepiękne widowisko, jeśli masz nad głową czyste niebo.
I jeszcze jedna ważna rzecz: gołym okiem zorza początkowo wygląda raczej jak podejrzana szarawa chmura. Soczystą zieloną barwę odkryje dopiero aparat, więc nie przeraź się, że przyjechałeś na darmo. 😅 W momencie, gdy jednak wybuchnie silna burza słoneczna, przed twoimi oczami roztańczą się nawet bez aparatu niesamowite zielone, różowe i fioletowe smugi ciągnące się przez cały horyzont.
💡 Wskazówka: Większość komercyjnych wycieczek ma zasadę, że nie zwraca pieniędzy, jeśli zorzy nie zobaczysz. Pogodzie po prostu nie rozkażesz, więc podejdź do tego jak do loterii z przyjemnym wieczorem w lesie i nie oczekuj cudów na zawołanie.
Foto: MPotter-Adams / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
10. Park narodowy Abisko i Niebieska dziura
Około sto kilometrów od Kiruny leży park narodowy Abisko, który na całym świecie słynie jako jedno z absolutnie najbardziej niezawodnych miejsc do obserwacji aurora borealis. Ten status zawdzięcza unikatowemu mikroklimatowi i cieniowi opadowemu okolicznych gór. Tworzą one tak zwaną niebieską dziurę nad ogromnym jeziorem Torneträsk. Dzięki temu zachmurzenie bardzo często się tu rozrywa nawet wtedy, gdy reszta Laponii beznadziejnie melduje zachmurzenie i opady śniegu.
Za dnia park oferuje przepiękne możliwości zimowych spacerów. Najpopularniejszy jest krótki i niewymagający trek do zamarzniętego kanionu rzeki Abiskojåkka, który przejdziesz nawet bez rakiet śnieżnych. Możesz tu obserwować niezwykłe formacje lodowe na zamarzniętych bystrzach i cieszyć się absolutną ciszą skandynawskiej puszczy. Do Abisko z Kiruny dostaniesz się bardzo łatwo wygodnym pociągiem (podróż trwa około półtorej godziny) lub wypożyczonym autem. Zdecydowanie warto spędzić tu przynajmniej dwie lub trzy noce, czym radykalnie zwiększysz swoje szanse na udane polowanie.
Wioska Abisko jest maleńka, znajdziesz tu tylko kilka noclegów, mały supermarket i stację turystyczną. Tym silniejsze jest tu jednak poczucie połączenia z prawdziwą arktyczną przyrodą, z dala od świateł miejskich aglomeracji.
💡 Wskazówka: Jeśli śpisz bezpośrednio w stacji turystycznej w Abisko, nie musisz płacić za żadne drogie wieczorne wycieczki. Wystarczy dobrze się ubrać, przejść pięćset metrów do jeziora w ciemność i czekać z termokubkiem w ręku. Zaoszczędzisz tak ogromną ilość pieniędzy, które lepiej zainwestujesz w lepszy nocleg.
Foto: Mark Davis / Pexels
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Kirunie
5 noclegów — hotele, hotele wellness i inne opcje zakwaterowania
Bezpośrednio w Abisko działa unikatowa stacja obserwacyjna, która leży wysoko na zboczach góry Nuolja w absolutnie idealnej ciemności, bez ani jednego ulicznego światła. Na górę wywiezie cię starszy odkryty wyciąg krzesełkowy, co samo w sobie w arktycznym mrozie jest dość intensywnym przeżyciem, podczas którego przez całą drogę będziesz się modlić o jak najcieplejsze ubranie. Na szczycie czeka na ciebie ciepły budynek z małą kawiarnią i ogromnym tarasem widokowym, skąd masz całe niebo jak na dłoni.
Bilety na wieczorną wizytę tak zwanego Night Visit bywają dość drogie (wahają się w okolicach 750 do 900 SEK, czyli 300 do 360 zł). W szczycie sezonu dodatkowo bardzo szybko się wyprzedają, więc rezerwacja miesiące wcześniej jest absolutną koniecznością, bo pojemność szczytu jest ze względów bezpieczeństwa ściśle ograniczona. Jeśli chcesz zaoszczędzić, wystarczy wyjechać wyciągiem za dnia, gdy zapłacisz tylko ułamek ceny (około 220 SEK).
Dzienne widoki z góry na zamarznięte jezioro i słynny profil gór w kształcie litery U, zwany Lapporten, są absolutnie zapierające dech. Na górze możesz w cieple napić się kawy, sfotografować panoramy zalane niskim popołudniowym słońcem i nacieszyć się scenerią bez nocnego marznięcia.
💡 Wskazówka: Jazda wyciągiem w górę trwa około dwadzieścia minut. Organizatorzy na dole wypożyczą ci grube koce i kombinezony, ale mimo to weź na siebie absolutnie wszystko, co masz w plecaku, bo wyciąg jedzie bardzo wolno i wystawi cię na ostry wiatr.
Foto: Raul Ling / Pexels
12. Spotkanie z reniferami i kultura Saamów
Saamowie to rdzenni mieszkańcy obszarów północnych i jedyny uznany rdzenny naród w Unii Europejskiej. Hodowla reniferów do dziś jest absolutnie kluczową częścią ich kultury i utrzymania. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o ich fascynującym życiu, podróżni bardzo polecają wizytę w społeczności Nutti Sámi Siida, która leży kawałek od Jukkasjärvi i którą prowadzą bezpośrednio miejscowi mieszkańcy z ogromnym szacunkiem dla tradycji.
To naprawdę nie ta świętomikołajowa kicz z fińskiej strony granicy. To prawdziwa społeczność, gdzie na tradycje patrzy się z szacunkiem i bez teatralnego blichtru. Podczas wizyty znajdziesz się w bliskiej odległości od pół-dzikich reniferów, które możesz ostrożnie karmić specjalnym suszonym porostem z ręki. Wysłuchasz wciągającej opowieści o tym, jak dawne pasterstwo dostosowuje się do współczesności pełnej zmian klimatycznych i wszechobecnego wydobycia, które zakłóca stare trasy migracji zwierząt.
Wycieczka zwykle trwa od dwóch do trzech godzin. Posiedzenie odbywa się w tradycyjnym namiocie lávvu przy otwartym ogniu, gdzie podaje się kawę z blaszanego kubka i opowiada historie z życia w dziczy, których w przewodnikach turystycznych na pewno nie znajdziesz.
💡 Wskazówka: Podczas spotkania z reniferami bądź spokojny i nie wykonuj gwałtownych ruchów. Renifery są co prawda przyzwyczajone do ludzi, ale to wciąż pół-dzikie, płochliwe zwierzęta, które łatwo przestraszy nieoczekiwany hałas lub flesz z aparatu.
Foto: LittleLoop / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
13. Zimowy jarmark w Jokkmokk
Jeśli planujesz podróż na sam początek lutego, powinieneś poważnie rozważyć całodniową wycieczkę do miasteczka Jokkmokk leżącego na południe od Kiruny. Odbywa się tu bowiem legendarny zimowy jarmark z nieprzerwaną tradycją trwającą ponad czterysta lat, na który co roku zjeżdżają się Saamowie z całej północy. Miasteczko z paroma tysiącami mieszkańców na trzy dni zmienia się w tętniące centrum, do którego przybywa nawet trzydzieści tysięcy rozentuzjazmowanych odwiedzających i dziesiątki sprzedawców z całej Skandynawii.
Zobaczysz tu przepiękne przykłady tradycyjnego rzemiosła zwanego duodji, posłuchasz gardłowego śpiewu jojk i możesz oglądać emocjonujące wyścigi zaprzęgów reniferów prosto na zamarzniętym jeziorze. Atmosfera jest absolutnie elektryzująca i to najlepsza okazja, by kupić naprawdę autentyczne ręczne wyroby z drewna brzozowego, srebra lub dobrej jakości skóry, które wytrzymają ci całe życie.
Noclegi w okolicy jarmarku znikają nawet rok wcześniej, więc większość ludzi wybiera wczesny poranny przyjazd z Kiruny i wieczorny powrót do bazy. Podróż autem zajmuje około trzy godziny w jedną stronę, ale te widoki po drodze wzdłuż starych koryt rzek zdecydowanie są tego warte.
💡 Wskazówka: Ubierz się naprawdę ekstremalnie ciepło. Cały dzień spędzisz na zewnątrz między straganami, a temperatury w Jokkmokk w lutym spadają przeraźliwie nisko, często głęboko poniżej trzydziestu stopni. Gorący napój w termosie to absolutna konieczność, bez której na jarmark nawet nie wyruszaj.
Foto: Ea Ehn / Pexels
14. Degustacja kuchni arktycznej i saamskiej
Skandynawska gastronomia jest surowa, prosta i opiera się na lokalnych produktach, które potrafią przetrwać w skrajnych warunkach. Dla tradycyjnej kultury Saamów typowe jest co prawda wędzone mięso reniferów podawane z puree ziemniaczanym oraz najróżniejsze gatunki arktycznych ryb (głównie golec arktyczny), ale Szwecja należy do bardzo świadomych krajów z ogromną ofertą wyśmienitych alternatyw bezmięsnych. W każdej restauracji natkniesz się na wyborne kremowe zupy, sycące pieczone ziemniaki z ziołami lub bogate skandynawskie sałatki z warzywami korzeniowymi.
Z lokalnych specjałów koniecznie spróbuj jaskrawopomarańczowej maliny moroszki (cloudberries), którą na północy nazywają arktycznym złotem. Rośnie głównie na bagnach i świetnie smakuje z ciepłymi goframi, bitą śmietaną, lodami, a nawet na słono ze specjalnym serem. Po wymagającym dniu w mrozie niezawodnie uratuje cię święty szwedzki rytuał zwany fika, podczas którego napijesz się mocnej kawy i zjesz ciepłą cynamonową bułeczkę (kanelbulle) lub deser z kardamonem. Ten słodki relaks kosztuje około 65 do 100 SEK (25 do 40 zł).
Ciekawostką jest też miejscowe podejście do alkoholu. W Szwecji działa państwowy monopol Systembolaget, co oznacza, że mocniejszego piwa i wina nie kupisz w zwykłym supermarkecie, tylko w specjalistycznych sklepach o bardzo ograniczonych godzinach otwarcia. Jeśli planujesz wieczorny toast w domku, zaopatrz się z wyprzedzeniem za dnia. Woda z kranu jest tu za to tak czysta i pyszna, że kupowanie tej butelkowanej w plastiku byłoby dosłownie grzechem.
💡 Wskazówka: Jedzenie z wieczornej karty w restauracjach jest ekstremalnie drogie. Warto więc szukać lokali oferujących korzystne menu obiadowe zwane dagens rätt. Za około 120 do 150 SEK (50 do 60 zł) dostaniesz ciepłe danie główne, bufet sałatkowy do woli, chrupiący chleb i kawę na koniec.
Foto: HUUM │sauna heaters / Pexels
15. Arktyczna sauna i lodowa kąpiel
Bastu, czyli sauna, nie jest w Szwecji tylko jakimś luksusowym dodatkiem droższych hoteli, ale absolutną życiową koniecznością i miejscem spotkań towarzyskich między pokoleniami. Po dniu spędzonym na zewnątrz w minus dwudziestu stopniach nie ma nic lepszego niż rozgrzana drewniana sauna zbudowana prosto na brzegu zamarzniętego jeziora. Przyjemne promieniujące ciepło natychmiast pomoże ci rozluźnić zesztywniałe mięśnie po jeździe skuterem, pobudzi odporność i doskonale rozgrzeje aż do szpiku kości.
Do tradycyjnego arktycznego saunowania nierozerwalnie należy jednak także przerębel wycięty w lodzie (isvak), do którego musisz odważnie zanurzyć się przynajmniej na kilka sekund. Szok z lodowatej wody uwolni do ciała niesamowitą ilość endorfin. Gdy tylko wyjdziesz na zewnątrz, nawet najbardziej okrutny skandynawski mróz na chwilę wyda ci się przyjemnym wiosennym powiewem, a skóra będzie ci pięknie mrowić.
Wyśmienite ogólnodostępne arktyczne spa znajdziesz na przykład w resorcie Camp Ripan, gdzie całodniowe wejście kosztuje około 400 SEK (jakieś 160 zł). Mają tu też zewnętrzne podgrzewane baseny, z których można wieczorem pięknie i wygodnie obserwować gwiaździste niebo pełne aurory.
💡 Wskazówka: Do publicznych saun w Szwecji często chodzi się bez stroju kąpielowego, ale mężczyźni i kobiety mają zwykle osobne pomieszczenia. Przy saunach mieszanych lub zewnętrznych kadziach pod gołym niebem strój kąpielowy jest za to koniecznością, więc lepiej zawsze go zabierz ze sobą.
Foto: Leonhard Lenz / Wikimedia Commons, CC0
16. Wejście na Kebnekaise
Jeśli wybierzesz się do Kiruny w miesiącach letnich, twoim największym wyzwaniem prawdopodobnie stanie się wejście na najwyższą górę Szwecji, która ma nieco ponad dwa tysiące metrów. Punktem wyjścia jest malownicza wioska Nikkaluokta leżąca na końcu drogi, jakieś siedemdziesiąt kilometrów od miasta. Stąd musisz najpierw przejść około dziewiętnaście kilometrów do stacji górskiej Kebnekaise Fjällstation, gdzie możesz rozbić własny namiot lub wygodnie przenocować w łóżku. Ta baza jest do tego świetnie wyposażona w restaurację i suszarnię na przemoczone buty.
Samo wejście na szczyt to zaś bardzo długi i fizycznie wymagający dzienny trek kamienistym terenem, który tam i z powrotem zajmie ci od dziesięciu do czternastu godzin w zależności od wybranej trasy (wschodniej lub zachodniej). Szczyt góry pokrywa lodowiec, który niestety z powodu zmian klimatycznych powoli topnieje, więc jego dokładna wysokość co roku nieco się zmienia i maleje. Ocieplenie do tego czyni szczeliny lodowcowe coraz bardziej nieprzewidywalnymi.
Do wejścia trasą zachodnią nie potrzebujesz specjalnego sprzętu wspinaczkowego, ale idealnej kondycji i absolutnie niezawodnego nieprzemakalnego ubrania. Pogoda na tych szerokościach geograficznych zmienia się z minuty na minutę i w sierpniu może cię tu spokojnie zaskoczyć niespodziewana śnieżyca lub nieprzenikniona mgła.
💡 Wskazówka: Jeśli chcesz zaoszczędzić siły na sam szczyt, możesz skrócić sobie drogę z Nikkaluokty do stacji górskiej łodzią przez jezioro Ladtjojaure, co oszczędzi ci około sześć kilometrów żmudnego marszu doliną.
Foto: Jonathan Borba / Pexels
17. Trek słynnym szlakiem Kungsleden
Park narodowy Abisko służy nie tylko zimowym łowcom zorzy polarnej, ale latem funkcjonuje jako północna brama do najsłynniejszego w ogóle szwedzkiego szlaku długodystansowego zwanego Kungsleden, czyli Królewska Ścieżka. Cała trasa liczy ponad czterysta kilometrów, ale większość zwykłych podróżnych wybiera tylko jej najpiękniejszy i najlepiej dostępny północny odcinek z Abisko do Nikkaluokty, który zajmuje około pięć do siedmiu dni spokojnego marszu przez przepiękne góry i przełęcze.
Po drodze będziesz spać w prostych, ale fantastycznie utrzymanych chatach górskich stowarzyszenia turystycznego STF. Nocleg kosztuje około 400 do 500 SEK (jakieś 160 do 200 zł). W wielu z nich możesz dokupić podstawowe produkty o długim terminie przydatności, więc nie musisz taszczyć jedzenia na cały tydzień na plecach, a wieczorem odpocząć przy rozgrzanym piecu w miłym towarzystwie innych turystów z całego świata.
Krajobraz wokół szlaku jest absolutnie zapierający dech, pełen dzikich, rwących rzek, głębokich dolin polodowcowych i swobodnie pasących się reniferów na letnich, rozkwitłych łąkach. Orientacja jest bardzo łatwa, bo szlak jest perfekcyjnie oznakowany typowymi czerwonymi krzyżami, a na najgorszych bagnistych odcinkach leżą niezawodne drewniane pomosty.
💡 Wskazówka: Najlepszy okres na ten trek to sierpień i początek września, gdy opadną już najgorsze chmary komarów, temperatury są przyjemne do marszu, a przyroda zaczyna się powoli barwić na przepiękne pomarańczowe i czerwone jesienne odcienie.
Foto: stein egil liland / Pexels
18. Słońce o północy i letnie oblicze Laponii
Podczas gdy zima upływa pod znakiem ciemności i trzaskającego mrozu, od końca maja do połowy lipca cały region pogrąża się w niekończącym się świetle. Słońce w tym okresie w ogóle nie zachodzi pod horyzont, a jedynie prześlizguje się tuż nad linią lasu. Ten niewiarygodny fenomen zwany słońcem o północy dodaje krajobrazowi ogromnej energii i pozwala ci wyruszać na wędrówki spokojnie o trzeciej nad ranem, gdy masz całą przyrodę tylko dla siebie, zalaną szczególnym złocistym światłem, bez obaw, że zabłądzisz w ciemności.
Letnia Kiruna jest zaskakująco zielona, a w słoneczne dni temperatury mogą wspiąć się nawet do dwudziestu stopni, co wprost zachęca do spacerów w koszulce. Musisz jednak liczyć się z jednym drobnym haczykiem w postaci wszechobecnych owadów. Do plecaka zdecydowanie dorzuć dobrej jakości lokalny repelent (sprawdzona szwedzka marka nazywa się Mygga). Arktyczne komary potrafią być w bezwietrze nad jeziorami dość uciążliwe i gryzące, choć na otwartych, wietrznych graniach gór na szczęście nawet nie będziesz o nich wiedzieć.
Nagrodą za letnią wizytę są doskonale spokojne jeziora gotowe na spływy kajakowe, możliwość dzikiego biwakowania niemal wszędzie dzięki szwedzkiemu prawu allemansrätten oraz przepiękne widoki, które zimą skrywa śnieżyca.
💡 Wskazówka: Sen w pełnym świetle może być dla Środkowoeuropejczyków wymagający, a ciało z trudem przełącza się w tryb nocny. Jeśli jedziesz latem i śpisz w namiocie lub tańszym domku bez zasłon zaciemniających, dobrej jakości opaska na oczy to absolutna konieczność, jeśli nie chcesz być po trzech dniach śmiertelnie zmęczony.
Foto: Kristine Bruzite / Pexels
Gdzie zjeść w Kirunie
Arktyczne miasto wielkości powiatu ma zaskakująco przyzwoitą ofertę, choć trzeba się do niej przyzwyczaić: kolacje kończą się wcześniej niż w Europie Środkowej, a w niedzielę wiele lokali jest zamkniętych. Licz się z tym, że danie główne kosztuje 150 do 250 SEK (60 do 100 zł).
Najlepszym przystankiem za dnia jest Café Safari w centrum. To naturalne serce miejscowego życia towarzyskiego, piecze się tu ogromną cynamonową bułeczkę, a kawa z wypiekiem kosztuje około 80 SEK (30 zł). Wegetarianie dobrze tu wyjdą nawet w mrozy, podobnie jak w lokalach z zupami i bufetem sałatkowym, które w porze obiadowej oferują dagens lunch za 120 do 150 SEK z kawą.
W nowoczesną kuchnię skandynawską można zajrzeć w restauracji Spis Mat & Dryck w nowym centrum, którą polubili też miejscowi. Kuchnia opiera się tu na lokalnych produktach, więc obok wariantów wegetariańskich znajdziesz i tradycyjne arktyczne ryby oraz dziczyznę, którą jedzą tu głównie Szwedzi. Podobnie działa Stejk Street Food w namiocie lávvu z paleniskiem w środku, gdzie podaje się burgery z mięsem reniferów i łosia jako miejscową klasykę, ale też wersje bez mięsa.
💡 Wskazówka: W Kirunie i okolicy jest tylko kilka supermarketów, a w Jukkasjärvi praktycznie żaden. Jeśli bierzesz nocleg z aneksem kuchennym, zrób zakupy w mieście, zanim wyruszysz na północ.
Foto: Johann / Pexels
Jak dojechać do Kiruny
Podróż za koło podbiegunowe z Polski już dawno nie oznacza mozolnej tygodniowej wyprawy. Masz do wyboru trzy główne możliwości, które różnią się czasem, ceną i poziomem przygody.
Samolotem: To jednoznacznie najszybszy i najwygodniejszy wariant. Z Warszawy latają na główne sztokholmskie lotnisko Arlanda (ARN) na przykład LOT, Ryanair czy Norwegian, przy czym bilet w obie strony w promocji zdobędziesz między 300 a 700 zł. Z Arlandy odlatują następnie loty krajowe SAS prosto do Kiruny, podróż trwa półtorej godziny, a na lotnisku czekają na ciebie autobusy lub taksówki. Ogromnie uważaj na tanie bilety na lotnisko Skavsta lub Västerås, leżą one bowiem sto kilometrów od Sztokholmu, a następny przejazd na Arlandę pochłonie ci ogromną ilość cennego czasu i pieniędzy.
Pociągiem: Dla miłośników powolnego podróżowania i niekończącej się romantyki jest niezawodny nocny pociąg. Ze Sztokholmu każdego wieczoru wyruszają długie składy sypialne (obsługiwane przez firmy SJ lub Vy), które w 15 do 18 godzin dowiozą cię przez magiczny zaśnieżony krajobraz prosto do Kiruny lub dalej do Abisko. Miejsce siedzące zdobędziesz od około 475 SEK (190 zł), wygodniejsza i znacznie bardziej prywatna kuszetka we wspólnym przedziale zaczyna się od 835 SEK (330 zł). Podróż mija zaskakująco szybko dzięki wagonowi restauracyjnemu, ale licz się z tym, że północna linia Malmbanan bywa zimą ekstremalnie obciążona pociągami towarowymi z rudą żelaza, a opóźnienia z powodu zasp nie są tu żadnym wyjątkiem, więc na dzień przyjazdu nie planuj żadnych ważnych płatnych aktywności z ustalonym czasem.
Autem: Jeśli masz dość czasu, jazda zimą przeraża cię tylko trochę, a wieziesz własny obszerny sprzęt, możesz wyruszyć autem długą i piękną drogą E10 prowadzącą przez całą Szwecję na północ. Dróg w rejonach arktycznych w ogóle się nie soli, jedynie czasem odpługowuje i lekko posypuje drobnym żwirem dla podstawowej przyczepności, więc absolutnie normalnie jeździ się po twardej warstwie ubitego śniegu lub wprost po lodzie (tzw. black ice). Dlatego opony zimowe są koniecznością, a miejscowi kierowcy używają wyłącznie opon z metalowymi kolcami (dubbade däck), które przy okazji w wielu miejscach w Szwecji można wypożyczyć razem z autem. Na drogach musisz być stale czujny, bo głównym niebezpieczeństwem nie są, co ciekawe, poślizgi, ale ogromne renifery i nieobliczalne łosie, które szczególnie o zmierzchu bardzo chętnie ściągają do odśnieżonych dróg, żeby lizać uwięzioną sól. Auta z miejscowych wypożyczalni są do tego standardowo wyposażone w mały konektor w przednim grillu – to podłączenie tak zwanego motorvärmare, czyli podgrzewania silnika ze zwykłego gniazdka elektrycznego, które w nocy na parkingach przy hotelach powszechnie się tu stosuje.
Foto: Atlantic Ambience / Pexels
Co zabrać na arktyczną zimę
Zimowa Laponia absolutnie nie wybacza żadnych poważnych błędów w wyposażeniu. Zwykła dzienna temperatura przez większość sezonu waha się między minus piętnastoma a minus trzydziestoma stopniami, więc cienkie dżinsy i zwykłe bawełniane koszulki możesz bez zastanowienia zostawić w domu w szufladzie. Podstawą całego sukcesu i uczucia ciepła jest przemyślane ubieranie się na cebulkę, a nie jedna ogromna, bezkształtna kurtka.
Ubranie: Jako zupełnie pierwszą i najważniejszą warstwę prosto na gołe ciało użyj dobrej jakości i grubej wełny merino (idealnie koszulka z długim rękawem o gramaturze przynajmniej 200 do 250 g/m2 i takie same kalesony). Merino w przeciwieństwie do syntetyku pięknie grzeje nawet gdy jest lekko wilgotne i niezawodnie odprowadza pot z dala od skóry. Bawełna wchłonęłaby natychmiast całą wilgoć, ziębiłaby cię na plecach i gwarantowanie bardzo szybko byś się wychłodził. Jako środkowa warstwa izolacyjna świetnie posłuży gruby techniczny polar lub solidny gruby wełniany sweter, ewentualnie oba na siebie w zależności od tego, jaki akurat panuje mróz. Potem następuje główna warstwa izolacyjna w postaci dobrej jakości i mocno puszystej puchowej kurtki, która trzyma powietrze. Na sam koniec musisz to wszystko zamknąć skorupą odporną na mroźny wiatr, czyli wierzchnią kurtką i spodniami z goretexu, przez które śnieg ani wiatr nie mają żadnych szans się przedostać.
Ochrona kończyn: Głowa, ręce, a przede wszystkim stopy cierpią w skrajnym mrozie ze wszystkiego najbardziej, bo ciało instynktownie ściąga ciepłą krew do środka, do kluczowych narządów. Weź więc dwie pary rękawiczek. Cienkie merino rękawiczki z palcami założysz pod grube zewnętrzne rękawice z jednym palcem, żebyś mógł na zewnątrz łatwo obsługiwać telefon lub aparat i nie odpadły ci przy tym odmrożone palce. Buty zawsze wybieraj minimum o cały numer większe, żeby zmieściła się w nich zarówno cienka skarpeta liner, jak i gruba dziana wełniana warstwa na nią, a jednocześnie została w bucie przestrzeń na izolacyjną warstwę powietrza. Ściśnięta stopa odmarza bowiem najszybciej. Na głowę pasuje porządna gruba czapka, a pod kask na skuter przyda się dziana kominiarka (balaklawa), która niezawodnie ochroni nos i policzki przed niebezpiecznymi odmrożeniami od zdradliwego zimnego wiatru.
Nie musisz kupować wszystkiego: Dobra wiadomość dla twojego portfela i miejsca w walizce brzmi, że na szczęście nie musisz od razu w Polsce kupować ciężkich ekspedycyjnych śniegowców do minus czterdziestu za tysiące złotych, których potem w domu już nigdy nie wykorzystasz. Niemal wszyscy solidni organizatorzy w Kirunie i okolicy przed jakąkolwiek zaplanowaną jazdą z psami lub na skuterach w cenie aktywności automatycznie i chętnie wypożyczą ci ogromne ciepłe arktyczne kombinezony oraz właściwe masywne buty przystosowane do tutejszego zabójczego mrozu.
Technika w mrozie: Baterie w smartfonach i nowoczesnych aparatach umierają w warunkach arktycznych w błyskawicznym tempie, często spokojnie z pełnego naładowania do wyłączenia w ciągu zaledwie dwudziestu minut pobytu na zewnątrz. Noś telefon w kieszeni na piersi, żeby ogrzewało go twoje ciepło, wyciągaj go tylko do zdjęć, a wydajny powerbank po prostu bierz zawsze — to prawo numer jeden arktycznej turystyki. Jeśli myślisz poważnie o wieczornym fotografowaniu zorzy polarnej, kup sobie wcześniej małe naklejane chemiczne poduszeczki grzewcze i gumką przymocuj je prosto do tubusa obiektywu lub przy komorze baterii w aparacie, żeby znacząco wydłużyć ich żywotność.
Ile kosztuje wyjazd do Kiruny: 3 modelowe budżety
Szwecja co prawda dla Środkowoeuropejczyków zdecydowanie nie należy do tanich i niskobudżetowych kierunków, ale z odrobiną sprytu i długoterminowego planowania da się ten skandynawski wyjazd poskładać nawet bez rozbijania rodzinnej skarbonki. Oto trzy orientacyjne budżety na osobę na ładny pięciodniowy zimowy pobyt (przeliczone kursem około 40 gr za 1 SEK).
1. DIY Backpacker (ok. 3200 – 3700 zł) Podróżujesz co prawda sprytnie i bardzo oszczędnie, ale mimo to zdobędziesz przepiękne przeżycia. Lecisz tanimi liniami do Sztokholmu, skąd kontynuujesz tanim nocnym pociągiem sypialnym lub siedzącym prosto do Abisko. Śpisz w skromnym wspólnym pokoju w którymś z nielicznych miejscowych hosteli (np. w STF Turiststation). Wszystkie posiłki gotujesz sam z podstawowych produktów kupionych w miejscowym małym supermarkecie. Zamiast kupować drogie zorganizowane aurora tours chodzisz wieczorem po prostu pieszo z termosem nad jezioro, gdzie panuje absolutna ciemność, a zorza polarna przez obiektyw jest pięknie widoczna nawet bez przewodnika. Z zaoszczędzonych pieniędzy opłacasz sobie tylko podstawowy bilet dzienny do słynnego Icehotelu i jedną trzygodzinną jazdę psim zaprzęgiem, gdzie zmieniasz się z kimś w prowadzeniu.
2. Złoty środek (ok. 4500 – 5300 zł) To absolutnie idealny i bardzo częsty kompromis dla młodszych i starszych par bez dzieci. Lecisz ładnie i wygodnie prosto z Warszawy przez Sztokholm na małe lokalne lotnisko w Kirunie. Mieszkasz we własnym prywatnym i przyjemnie ogrzewanym dwuosobowym pokoju w ładnym pensjonacie lub domku (np. w lubianym Camp Ripan). W ciągu dnia od czasu do czasu wpadasz na sycące korzystne menu obiadowe (dagens rätt), które nasyci cię na długo, a wieczorem albo gotujesz sam w aneksie, albo idziesz na lubianą szwedzką fikę do kawiarni. W budżecie na aktywności masz uwzględnione dzienne zwiedzanie Icehotelu, fantastyczną przejażdżkę na skuterach śnieżnych z wypożyczeniem całego ciepłego sprzętu oraz wieczorne zorganizowane polowanie na zorzę polarną z przewodnikiem w okoliczną głęboką dzicz, gdzie zapewnią ci ucieczkę przed chmurami.
3. Arktyczny komfort (ok. 8000+ zł) Po prostu chcesz przeżyć z zimy absolutnie wszystko w pełni i bez kompromisów czy ustępstw z komfortu. Mieszkasz w pięknym nowoczesnym hotelu z panoramicznym widokiem prosto w centrum Kiruny wraz z bogatym hotelowym śniadaniem, a na jedną jedyną noc z ciekawości przenosisz się do słynnego artystycznego lodowego pokoju w Icehotelu. Jadasz kolacje wyłącznie w renomowanych miejscowych klasycznych restauracjach i delektujesz się wyborną arktyczną gastronomią z reniferów i ryb. Masz opłacony bilet i wyjazd starym wyciągiem na prestiżową Aurora Sky Station na ekskluzywną wieczorną obserwację zorzy polarnej, prowadzisz wyłącznie własny mniejszy zaprzęg husky tylko dla siebie, a na koniec wyjazdu wypróbujesz topowe arktyczne wellness z zewnętrznymi gorącymi podgrzewanymi basenami i prawdziwą szwedzką sauną z możliwością lodowej kąpieli.
Dokąd dalej z Kiruny
Jeśli rozważasz szerszy skandynawski plan podróży lub szukasz kolejnej inspiracji do polowania na aurorę, koniecznie zajrzyj do naszych szczegółowych artykułów z regionu. Napisaliśmy dla ciebie od razu kilka przewodników, w których dowiesz się, jak poskładać najlepszą podróż dalej na południe lub jak odwiedzić zachwycające parki narodowe w sąsiednich krajach skandynawskich.
Kiedy jest największa szansa zobaczyć zorzę polarną?
Statystycznie najlepsze warunki panują w miesiącach luty i marzec, kiedy noce zaczynają się rozjaśniać, a aktywność geomagnetyczna wokół równonocy wiosennej wzrasta. W przeciwieństwie do grudnia nie panują już tak ekstremalne mrozy, a dni są wyraźnie dłuższe, więc w ciągu dnia możesz oddawać się zimowym sportom w słońcu, a wieczorem wypatrywać zielonego nieba.
Ile dni powinienem zarezerwować na Kirunę?
Idealna długość pobytu to od trzech do pięciu dni. Ten okres daje Ci wystarczająco dużo czasu na wszystkie kluczowe aktywności, takie jak jazda psim zaprzęgiem czy wizyta w lodowym hotelu. Przede wszystkim jednak zapewnia odpowiednią rezerwę na wypadek, gdyby przez pierwsze dwie noce było pochmurno i przez zachmurzenie nie udałoby Ci się zobaczyć zorzy.
Jak najlepiej dostać się do Kiruny z Polski?
Najszybszą i najwygodniejszą trasą jest lot z Warszawy do Sztokholmu na główne lotnisko Arlanda, skąd następnie bezpośrednio łączą się loty krajowe wprost do Kiruny. Jeśli wolisz wolniejsze podróżowanie, bardziej romantyczną alternatywą jest skorzystanie z nocnego pociągu sypialnego, który wyrusza ze szwedzkiej stolicy i zawiezie Cię przez ośnieżony krajobraz aż za koło podbiegunowe.
Ile kosztuje jazda psim zaprzęgiem?
Ceny husky safari zwykle wahają się między 900 a 1400 zł na osobę, czyli około 1000 do 1500 koron szwedzkich. Ostateczna kwota zależy głównie od tego, czy sanie tylko dzielisz z doświadczonym przewodnikiem i siedzisz okryty kocami, czy dopłacasz za fizycznie bardziej wymagające prowadzenie własnego mniejszego zaprzęgu.
Czy potrzebuję specjalnego ubrania na mróz?
Podstawą jest dobrej jakości odzież warstwowa z wełny merino i ciepłego flisu, ale ciężkiej odzieży ekspedycyjnej nie musisz kupować w Polsce. Masywne arktyczne kombinezony i ogromne śniegowce do minus trzydziestu stopni chętnie wypożyczą Ci operatorzy bezpośrednio na miejscu, i to zawsze w cenie wykupionej aktywności, takiej jak skutery śnieżne czy psy.
Czy można odwiedzić Icehotel bez nocowania w lodzie?
Tak, i jest to w zasadzie najpopularniejszy i najmądrzejszy wariant. Za bilet dzienny zapłacisz 325 SEK, czyli w przeliczeniu około 145 zł. W ciągu dnia możesz więc spokojnie obejrzeć wszystkie piękne pokoje artystyczne jak unikalną zamrożoną galerię, a wieczorem wrócić do ciepła swojego klasycznego, ogrzanego pensjonatu.
Jak ciemno jest w grudniu podczas nocy polarnej?
To nie jest absolutna, czarna ciemność, jaką znamy z północy, ale raczej taki całodzienny zmrok. Słońce wprawdzie w ogóle nie wychodzi ponad horyzont, ale około południa krajobraz na kilka godzin pięknie rozświetla się w cudowne odcienie niebieskiego i fioletu. Fotografowie nazywają to zjawisko błękitną godziną i jest to całkowicie wyjątkowe wrażenie wizualne.
Czy wakacje w Kirunie są drogie?
Zimowa Laponia niestety należy do bardziej kosztownych destynacji. Nawet przy bardzo ostrożnym samodzielnym planowaniu i noclegach w średniej klasie powinieneś liczyć się z budżetem około 8000 do 12000 zł na jedną osobę za pięciodniowy pobyt. Kwota obejmuje bilety lotnicze, wyżywienie, zakwaterowanie w cieple oraz najpopularniejsze płatne arktyczne aktywności.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRTrajekt mezi Helsinkami a Tallinnem překoná osmdesátikilometrovou vzdálenost přes Finský záliv za dvě až dvě a půl hodiny a jednosměrná jízdenka pro pěšího pasažéra vyjde orientačně na 10 až 35 eur. Na trase jezdí tři dopravci – Tallink, Viking Line a Eckerö Line – s celkem 12 až 13 odjezdy denně, přičemž lodě odplouvají z helsinských terminálů Länsisatama a Katajanokka do tallinnského přístavu Vanasadam. Nejvýhodnější je kupovat lístky šest a více týdnů předem, kdy zpáteční jízdenka vyjde na 18 až 35 eur, zatímco poslední chvíle v letní sezóně může vygenerovat cenu i 80 eur. Mezi osvědčené triky patří nákup přes estonskou doménu tallink.ee, volba Eckerö Line při cestě s autem (od 17 eur) a cestování uprostřed týdne mimo páteční a sobotní špičku.
Hledáte trajekt z Helsinek do Tallinnu? Finský záliv totiž připomíná spíše rušnou dálnici než klidnou mořskou úžinu, protože osmdesátikilometrovou vzdálenost mezi oběma hlavními městy zvládne moderní loď za necelé dvě hodiny. Ročně tudy projde neskutečných osm až devět milionů pasažérů, což z této trasy dělá jednu z absolutně nejvytíženějších na celém světě.
Ať už se chystáte na rychlý jednodenní výlet, nebo si naopak plánujete celoroční příletovou trasu přes letiště Vantaa, trajekt vás nemine. Drtivá většina spojů operuje v letní špičce, kdy moře křižuje zhruba 86 spojů týdně, ale i v hluboké zimě se dostanete na druhý břeh naprosto bez problémů.
Připravila jsem pro vás podrobného průvodce: jak si vybrat dopravce, ze kterého terminálu lodě odplouvají a co vás čeká na palubě. A hlavně — jak na lístcích výrazně ušetřit, abyste zbytečně nepřepláceli.
Foto: Tony Webster / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
Shrnutí
Délka plavby: Cesta trvá velmi příjemné dvě až dvě a půl hodiny, podle toho, jakého dopravce a typ lodi si pro svou cestu zvolíte.
Cena lístku: Pro pěšího pasažéra se ceny pohybují orientačně od 10 do 35 eur za jednosměrnou jízdenku, přičemž dynamická cenotvorba hraje obrovskou roli.
Kdo na trase jezdí: Konkurují si tu tři obří rejdařství, a to Tallink, Viking Line a Eckerö Line, která dohromady zajišťují 12 až 13 odjezdů denně.
Odkud se vyplouvá: V Helsinkách lodě startují z terminálů Länsisatama nebo Katajanokka, zatímco v Tallinnu všechny míří do hlavního přístavu Vanasadam nedaleko centra.
Kdy si koupit lístek: Ideální čas pro nákup jízdenky je šest a více týdnů předem, nákupy na poslední chvíli v letní sezóně se mohou nepříjemně prodražit.
Jednodenní výlety: Rejdaři nabízejí speciální zpáteční tarify pro lidi, kteří se vrací tentýž den, což často vyjde levněji než klasická jednosměrná cesta.
Foto: Pjotr Mahhonin / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Kdo na trase jezdí a odkud vyplouvá
Na této rušné trase neoperují žádné malé kocábky, ale rovnou tři obří rejdařské společnosti, které se předhánějí v kvalitě služeb. Zajišťují celkem 12 až 13 odjezdů denně, takže si pohodlně vyberete čas, který vám do programu sedí nejlépe.
Všechny tři společnosti nasazují na trasu obrovské moderní kolosy, které připomínají spíše plovoucí obchodní centra. Abyste v nabídce nebloudili, srovnala jsem pro vás dopravce do přehledné tabulky. Pro nákup lístků rovnou u zdroje přidávám i oficiální odkazy.
3× denně. Dlouhodobě nejlevnější volba pro auta i pěší.
Ceny v tabulce berte prosím vždy jako orientační, protože se neustále mění podle sezóny a předstihu nákupu. Upozorňuji, že zejména u Viking Line podléhají ceny za auto dynamické tvorbě, takže v letní špičce počítejte s vyšší částkou.
Foto: Tolga Aslantürk / Pexels
Jak dlouho plavba trvá a jak vypadá loď
Celá cesta přes Finský záliv zabere kolem dvou až dvou a půl hodin, což uteče rychleji, než byste čekali. Nejrychlejší jsou moderní lodě Megastar a MyStar od Tallinku, zatímco plavba s Eckerö Line trvá o něco déle, ale zase bývá klidnější a levnější.
Pokud jste nikdy podobným trajektem nepluli, připravte se na obrovský plovoucí komplex, který má několik pater. Na palubě najdete vše od obrovských supermarketů a restaurací až po kavárny, dětské herny a odpočinkové zóny, kde se můžete pohodlně usadit s knížkou. Například lodě společnosti Tallink se pyšní obrovskými prosklenými zimními zahradami, kde si můžete užívat výhled na Baltské moře s šálkem horkého čaje v ruce. Naopak na lodi Finlandia od Eckerö Line narazíte na skvělý bar s živou hudbou, kde pro dobrou náladu často hrají lokální finské kapely.
Před samotným naloděním vás čekají prostorné a moderní terminály, které svými službami připomínají menší letiště. Mají dostatek míst k sezení, kavárny i automaty na vodu, takže i případné čekání na spoj uteče naprosto bez potíží. V obou městech jsou navíc přístavní budovy skvěle propojeny s městskou hromadnou dopravou.
Za hezkého počasí doporučuji vyrazit rovnou na venkovní otevřené paluby, odkud je fantastický výhled na mizející helsinské ostrovy. V restauracích na palubě se podávají severské speciality i mezinárodní klasika, ovšem počítejte s tím, že ceny jídla na lodi jsou nastavené spíše na finské poměry.
V zimních měsících má plavba své specifické kouzlo, protože moře často částečně zamrzá. Lodě jsou však na tyto podmínky perfektně stavěné a fungují jako ledoborce, takže uvnitř vládne příjemné teplo a naprostý komfort, i když venku zrovna zuří sněhová vánice.
Foto: Margo Evardson / Pexels
8 tipů, jak na trajektu ušetřit
Cestovatelé na fórech sdílejí spoustu triků, díky kterým můžete cenu srazit na minimum a ušetřené eura raději proměnit v estonský řemeslný likér nebo dvě porce svíčkové.
Foto: Leeloo The First / Pexels
1. Nakupujte s dostatečným předstihem
💡 Tip: Zlaté pravidlo říká, že ideální okno pro nákup je šest a více týdnů před odjezdem. V takovém případě vás zpáteční lístek vyjde orientačně na 18 až 35 eur, což je velmi příjemná cena.
Pokud naopak necháte nákup na poslední chvíli, připravte se na šok. Zvláště v sobotu ráno během letní sezóny mohou ceny vystřelit do astronomických výšin a za jednosměrný lístek zaplatíte klidně i 80 eur.
Vždy se tedy vyplatí plánovat dopředu a rezervovat termín ihned, jakmile máte jasno o datech své cesty. Včasný nákup vám také zaručí nejlepší výběr časů odjezdů, které bývají v sezóně rychle vyprodané.
Foto: A.Savin / Wikimedia Commons, FAL
2. Využijte kouzlo estonské domény
💡 Tip: Když kupujete lístky u společnosti Tallink, zkuste místo globální verze webu překliknout na estonskou mutaci (tallink.ee). Zkušení cestovatelé z fór opakovaně potvrzují, že ceny pro lokální trh bývají nižší.
Někdy se jedná o pár eur, ale ve vybraných dnech může být rozdíl oproti mezinárodní „.com” doméně až poloviční. Systém vás sice provede estonským rozhraním, ale s pomocí automatického překladače v prohlížeči rezervaci hravě zvládnete.
Tento drobný trik funguje především proto, že kupní síla v Estonsku je stále o něco nižší než ve Finsku. Rejdaři tak lokálním obyvatelům často nabízejí skryté slevové akce, ke kterým se přes anglickou verzi webu nedostanete.
Foto: Renata B. / Pexels
3. Zkuste speciální denní plavbu (day cruise)
💡 Tip: Plánujete jen rychlou jednodenní otočku a večer se vracíte zpět? Vždy hledejte speciální tarif „day cruise” (ve finštině päiväristeily), který je výrazně dotovaný.
Rejdaři totiž dobře vědí, že pasažéři během dne utratí peníze v lodním duty-free nebo v restauracích. Zpáteční lístek na tentýž den tak v rámci této akce často vyjde levněji než pouhá jednosměrná jízdenka klasickým tarifem.
Podmínkou ovšem je, že se opravdu musíte vrátit ve stejný den, obvykle večerním spojem. Je to skvělá volba pro ty, kteří chtějí Tallinn aspoň okoštovat, než se rozhodnou, jestli se sem vrátí na celý víkend.
Foto: Sharon Hahn Darlin / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
4. Volte Eckerö Line pro cestu s autem
💡 Tip: Pokud se chystáte na velký roadtrip a potřebujete převézt auto, Eckerö Line bývá dlouhodobě nejlevnější. Cena za osobní vozidlo tu startuje orientačně už na 17 eurech.
U konkurenčního Tallinku počítejte s tím, že startovací cena za auto je zhruba kolem 48 eur. Vždy si samozřejmě porovnejte aktuální nabídky, ale pokud hledáte čistě nízkonákladovou variantu, finská loď Finlandia je jasný favorit.
Nezapomeňte, že k ceně za auto se přičítá i poplatek za každého pasažéra. I tak ale kombinace Eckerö Line vychází pro rodiny s vozem značně výhodněji, zvláště pokud cestujete mimo ty nejvytíženější letní víkendy.
Foto: á / Wikimedia Commons, CC BY 3.0
5. Sledujte akce u Viking Line
💡 Tip: Společnost Viking Line sice na trase nasazuje jen jednu loď (Viking XPRS), ale zato je proslulá velmi častými slevovými kampaněmi pro pěší cestovatele.
Běžně se stává, že jednosměrnou jízdenku v jejich akcích ulovíte orientačně za 11 až 15 eur. Vyplatí se přihlásit k jejich newsletteru nebo sledovat sociální sítě, kde tyto bleskové výprodeje pravidelně oznamují.
Jejich loď navíc v Helsinkách vyplouvá z terminálu Katajanokka, který se nachází velmi blízko centra. To vám ušetří další peníze i čas za přesun tramvají z přístavu, což je příjemný bonus k levné jízdence.
Foto: t. / Pexels
6. Cestujte uprostřed týdne
💡 Tip: Cenová křivka trajektů přesně kopíruje chování finských a estonských cestovatelů. Pátek odpoledne a sobota ráno jsou absolutně nejdražší časy pro odjezd.
Pokud můžete svůj itinerář alespoň trochu posunout, vyrazte v úterý nebo ve středu. Lodě bývají poloprázdné, na palubě je mnohem větší klid a ceny jízdenek padají na své absolutní dno.
Podobné pravidlo platí i pro denní dobu odjezdu. Brzké ranní spoje (kolem 7:30) nebo naopak pozdní večerní odjezdy bývají značně levnější než ty nejoblíbenější časy kolem desáté hodiny dopolední.
Foto: Magda Ehlers / Pexels
7. Kajuta jako náhrada hotelu
💡 Tip: Při cestě přes noc nebo brzy ráno zvažte pronájem vlastní kajuty, která vás může vyjít od 30 eur za ty nejlevnější až po průměrných 119 eur za lepší standard.
I když plavba trvá jen dvě hodiny, kajuta vám poskytne soukromí, vlastní koupelnu a klid na odpočinek. Pokud zvolíte noční spojení, můžete v přístavu přespat přímo na lodi a ráno vyrazit čerství do města.
Chytře tak ušetříte za jednu noc v klasickém hotelu, jehož ceny v obou hlavních městech nejsou zrovna nejnižší. Navíc si ušetříte stres se ranním přesunem na terminál.
Foto: Sergey Makashin / Pexels
8. Nezapomeňte na rodinné slevy
💡 Tip: Cestujete-li s dětmi, pečlivě prozkoumejte rodinné balíčky a dětské slevy, které nabízí všichni tři hlavní dopravci na této trase.
Děti do určitého věku (obvykle do 5 nebo 6 let) cestují často úplně zdarma, zatímco starší děti mají nárok na poloviční jízdné. Některé společnosti nabízejí i výhodné rodinné vstupenky, které zahrnují auto a čtyři pasažéry za jednu fixní cenu.
Na palubě navíc pro nejmenší cestovatele najdete skvěle vybavené herny, takže jim dvouhodinová plavba uteče jako voda. Vždy ale do rezervace poctivě vyplňte věk všech dětí, aby se vám slevy v košíku správně načetly.
Foto: Anton Massalov / Pexels
Lukáš a Lucie doporučují
Kde se ubytovat v Tallinnu a Helsinkách
5 ubytování — hotely, wellness hotely a další možnosti ubytování
Pokud se rozhodnete pro rychlou otočku, vyrazte hned ranním trajektem kolem osmé hodiny. Do Tallinnu připlujete krátce po desáté a celý den máte před sebou. Intenzivní? Rozhodně. Ale stojí to za to.
Tady ale přichází zásadní varování od zkušených cestovatelů. Mezi 9:30 a 18:00 se do uliček Starého Města vyvalí tisíce lidí z velkých výletních lodí, takže je centrum únavně přelidněné a plné skupinek s průvodci.
V tuto dobu doporučuji utéct za hradby a navštívit moderní čtvrť Telliskivi nebo nádherný park Kadriorg. Do historického centra se vraťte až kolem šesté hodiny večerní, kdy výletní lodě odplují, uličky se vylidní a město dostane tu správnou melancholickou atmosféru.
Právě kvůli těmto davům se obrovsky vyplatí zůstat v Tallinnu přes noc. Ráno i večer budete mít ty nejfotografovanější uličky téměř jen pro sebe, což je zážitek k nezaplacení, který vám jednodenní otočka nikdy nenabídne.
Foto: www.EPiC VIDEO.es🎥 / Pexels
S autem na palubě
Cestování autem po Pobaltí je obrovským hitem, a trajekt je k tomu ideálním prostředkem. Cena za auto se liší podle dopravce, ale jak už bylo zmíněno, Eckerö Line bývá nejlevnější volbou, zatímco Tallink si nechá za své služby připlatit.
Pokud jedete s vozem, musíte k terminálu dorazit zhruba hodinu před odplutím, abyste stihli check-in a plynulé nalodění. Samotný nájezd na loď je skvěle organizovaný, obsluha vás navede na milimetr přesně a vše probíhá bez jakéhokoliv stresu.
Během plavby nemáte k autu přístup, takže si doklady, léky a svetr vezměte na palubu, a počítejte s tím, že parkování v historickém centru Tallinnu je pořádně drahé, proto auto raději nechte na odstavném parkovišti kousek od hradeb.
Pro jízdu v obou zemích nepotřebujete žádné speciální dokumenty nad rámec toho, na co jste zvyklí z domova. Řidičský průkaz z Evropské unie bez problémů platí, jen si dejte velký pozor na přísné dodržování rychlostních limitů. Pokuty ve Finsku i v Estonsku dokážou letní dovolenou poměrně nepříjemně prodražit, navíc je všude po silnicích rozeseto obrovské množství automatických radarů.
Foto: Jorge Láscar from Melbourne, Australia / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
Trajekt ze Stockholmu a další spojení
Trajekty z Tallinnu nejezdí jen na sever do Finska. Klasickou, i když časově náročnější alternativou je noční linka do švédského Stockholmu, které dlouhodobě vládne Tallink se svou lodí Baltic Queen.
Plavba trvá úctyhodných 17 hodin, a na rozdíl od rychlého skoku přes záliv je tady kajuta povinná pro každého pasažéra. Není to ani tak doprava, jako spíš zážitek sám o sobě, pro který mají Švédové speciální termín „kryssning”.
Večer nastoupíte, užijete si program na palubě, vyspíte se a ráno se probudíte při proplouvání nádherným stockholmským souostrovím. Pokud vás moře neláká, další možností je nová vlaková linka do Rigy, která od prosince 2024 spojuje Pobaltí po souši.
Foto: Tima Miroshnichenko / Pexels
Kde se najíst
Ať už zakotvíte v Helsinkách, nebo v Tallinnu, jídlo je nedílnou součástí každé cesty. Obě města nabízejí naprosto odlišný gastronomický zážitek. Zatímco ve Finsku dominuje severská jednoduchost plná ryb a lesních plodů, estonská kuchyně je výrazně zemitější, vydatnější a pro vaši peněženku mnohdy o poznání milosrdnější.
Vždycky se každopádně vyplatí udělat pár kroků navíc a vyhnout se těm největším turistickým pastem přímo naproti přístavním terminálům. Raději zabočte do postranních uliček, kde na vás čekají ty pravé kulinářské klenoty, za které neutratíte majlant.
Foto: Liilia Moroz / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Osvědčené podniky v Tallinnu
Při toulkách estonskou metropolí určitě nevynechejte restauraci Rataskaevu 16, která je proslulá vynikajícím lokálním jídlem a naprosto neuvěřitelně milou obsluhou. Z jejich nabídky musíte ochutnat tradiční tmavý chléb i výborné domácí sýry. Bývá tam ovšem velmi často plno, takže si stůl doporučuji zarezervovat i několik dní dopředu.
Pokud hledáte něco trochu uvolněnějšího, projděte se za hradby do už zmíněné hipsterské čtvrti Telliskivi. Na každém rohu tam narazíte na lákavé food trucky, malé pražírny kávy a útulná bistra s nabídkou z celého světa. Výbornou volbou je například oblíbený podnik F-hoone sídlící ve zrekonstruované průmyslové hale, kde dělají ty nejlepší snídaně a pestré obědy za velmi rozumné peníze.
Foto: Pjotr Mahhonin / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Z přístavu do centra Tallinnu
Všechny tři společnosti připlouvají do přístavu Vanasadam (Old City Harbour), který leží necelý kilometr a půl od Starého Města. Pěšky se do historického centra dostanete pohodlnou procházkou asi za 15 minut.
Dejte si ale obrovský pozor na nepravdivé informace. Některé automaticky generované weby s umělou inteligencí lživě tvrdí, že levná Eckerö Line kotví v nákladním přístavu Muuga, odkud musíte jet přestupním autobusem. Je to nesmysl, osobní loď Finlandia kotví normálně v A-terminálu přímo v centru města!
Pokud se vám nechce chodit pěšky, od prosince 2024 jezdí přímo k A i D terminálu zbrusu nová tramvajová linka číslo 2. Ta pohodlně propojuje přístav s centrem. Případně si můžete zavolat estonskou službu Bolt, která vás k hotelu doveze orientačně za pět eur.
A co přesuny na finské straně? Terminál Länsisatama (West Terminal) obsluhují kapacitní tramvaje číslo 7 a 9, které vás do samotného centra Helsinek dovezou zhruba za patnáct minut. Odtud jezdí trajekty Tallink a Eckerö Line. Konkurenční Viking Line pak kotví u terminálu Katajanokka, kam bez potíží dojedete vyhlídkovou tramvají číslo 4.
Foto: Max Vakhtbovych / Pexels
Kde se ubytovat v Tallinnu a v Helsinkách
💡 Tip na ubytování a zážitky: Ubytování si nejradši hledáme na Booking.com, kde bývají nejlepší storno podmínky. Vstupenky, výlety a aktivity se pak vyplatí porovnat a koupit přes GetYourGuide.
Abyste se vyhli těm největším davům a užili si obě města naplno, zůstat přes noc je naprostá nutnost. Ubytování doporučuji rezervovat s dostatečným předstihem, protože kvalitní hotely bývají v letních měsících velmi rychle vyprodané.
Pokud si chcete dopřát ubytování přímo ve Starém Městě, Nunne Boutique Hotel má nádherný design a polohu těžko překonat. A Hotel Telegraaf? Ten je pro ty, co si rádi užijí opravdový hotelový luxus včetně sauny a wellness.
Pokud hledáte skvělý poměr ceny a výkonu s moderním vybavením, fantastickou volbou je Citybox Tallinn City Center nacházející se kousek od přístavu. Milovníci klasické elegance pak jistě ocení Palace Hotel Tallinn, který leží hned u ikonického náměstí Svobody. Pokud potřebujete přespat ještě ve Finsku, rezervace pokojů v centru probíhá nejsnáze klasicky přes portál Booking.
Plánování cesty velkým trajektem může přinést řadu nejasností, obzvlášť pokud se do Finska nebo Estonska chystáte poprvé a na podobné lodi jste ještě nikdy nepluli. Shrnula jsem proto pro vás ty vůbec nejčastější dotazy, na které se lidé před nákupem lístku a plánováním itineráře ptají.
Jak dlouho trvá plavba?
Samotná cesta přes Finský záliv zabere kolem dvou až dvou a půl hodin, v závislosti na konkrétní lodi a dopravci. Nejrychlejší bývají moderní lodě od společnosti Tallink, zatímco u Eckerö Line a Viking Line počítejte spíše s tou horní hranicí.
Kolik stojí trajekt?
Pro pěšího pasažéra se ceny pohybují orientačně od 10 do 35 eur za jednosměrnou cestu. Ceny fungují velmi dynamicky, takže nákupem šest a více týdnů předem můžete ušetřit klidně i polovinu částky oproti rezervaci na poslední chvíli.
Který dopravce je nejlevnější?
Dlouhodobě nejnižší ceny pro pěší i pro cestovatele s autem nabízí společnost Eckerö Line. Na druhou stranu se vyplatí sledovat i Viking Line, která pravidelně pořádá bleskové slevové akce s lístky začínajícími lehce nad deseti eury.
Dá se stihnout Tallinn na jeden den?
Ano, spousta cestovatelů volí ranní odjezd a večerní návrat, což se dá pohodlně zvládnout. Počítejte ale s tím, že mezi devátou ranní a šestou večerní je město úplně zahlcené davy turistů z velkých výletních lodí.
Potřebuji rezervaci předem?
Rozhodně vám doporučuji koupit lístek v dostatečném předstihu online. Na místě v přístavu sice lístek pořídíte také, ale vystavujete se riziku, že spoj bude vyprodaný, a navíc zaplatíte tu nejvyšší možnou ceníkovou cenu.
Můžu vzít na trajekt auto?
Samozřejmě, všechny tři společnosti běžně převážejí osobní i obytná auta. Na terminál musíte dorazit přibližně hodinu před odjezdem, přičemž nejlevněji vás převoz vozidla vyjde u společnosti Eckerö Line.
Jak daleko je přístav od centra?
Přístav Vanasadam leží velmi blízko, do historického Starého Města dojdete pěšky zhruba za 15 minut. Od konce roku 2024 navíc můžete využít novou tramvajovou linku číslo 2, která staví přímo u obou hlavních terminálů.
Jezdí trajekty i v zimě?
Finský záliv sice v hluboké zimě zamrzá, ale linky fungují celoročně a naprosto bezpečně. Moderní lodě jsou totiž stavěné na prorážení ledu, takže spoje nejsou nijak omezené a uvnitř na vás čeká příjemné teplo.
Co dělat na lodi při špatném počasí?
I když venku zrovna prší, na palubě se rozhodně nudit nebudete. Můžete nakupovat v obřích supermarketech, zajít si na kávu, využít dobře vybavené dětské herny nebo posedět v některé z mnoha palubních restaurací.
Dá se na lodi platit kartou?
Estonsko i Finsko jsou vysoce bezhotovostní společnosti a to samé platí i na palubě všech trajektů. Své nákupy i jídlo zaplatíte běžnou kartou nebo mobilem, hotovost v eurech využijete opravdu jen zcela výjimečně.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DRMost Öresund łączy Kopenhagę i Malmö na łącznej długości 16 kilometrów (z czego sam most mierzy niecałe 8 km, resztę stanowi sztuczna wyspa Peberholm i podmorski tunel Drogden), a jednokierunkowa opłata za samochód osobowy do 6 metrów kosztuje w 2026 roku około 470–510 DKK (mniej więcej 280–300 zł), z abonamentem ØresundGO tylko 178 DKK. Tańszy i szybszy dla par oraz osób podróżujących w pojedynkę jest pociąg Öresundståg, który pokonuje trasę z centrum Kopenhagi do Malmö w 40 minut za około 145 SEK (57 zł). Alternatywą jest prom Helsingør–Helsingborg (20 minut rejsu) albo autobus FlixBus już od 27 zł. Szwecja do listopada 2026 prowadzi wyrywkowe kontrole graniczne, dlatego niezbędny jest ważny paszport lub dowód osobisty dla całej załogi, a tańsze noclegi niż w Kopenhadze oferuje szwedzkie Malmö.
Most Öresund to prawdziwy cud inżynierii, który na zawsze zmienił mapę Skandynawii. Podróż z duńskiej stolicy na południe Szwecji zajmuje pociągiem mniej czasu, niż spędzisz w porannym korku w Warszawie, przejeżdżając z jednego końca miasta na drugi. Może znasz go z mrocznych skandynawskich kryminałów, ale w rzeczywistości to najszybsze i najwygodniejsze połączenie na Twój letni roadtrip albo przedłużony weekend. Zanim jednak wciśniesz gaz, warto poznać kilka kluczowych zasad. Bramki poboru opłat potrafią bowiem porządnie zaskoczyć niedoświadczonego podróżnika, a błędna płatność może się nieprzyjemnie skończyć wysokim rachunkiem.
Przez most da się przejechać także bez przygotowania, ale wtedy ryzykujesz, że zapłacisz niepotrzebnie dwa razy więcej, niż musiałeś. Poniżej znajdziesz wszystko, co najważniejsze: od aktualnych cen opłaty na 2026 rok, przez sprytny abonament, aż po wskazówki, gdzie zanocować taniej.
Foto: Nick-D / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Podsumowanie dla tych, którzy nie mają czasu na cały artykuł
Podstawowa cena opłaty: Jednokierunkowy przejazd dla standardowego auta osobowego kosztuje w 2026 roku około 470–510 DKK (mniej więcej 280–300 zł).
Jak wyraźnie zaoszczędzić: Jeśli jedziesz tam i z powrotem, opłaca się rejestracja online w programie ØresundGO (dawniej BroPas), który zbija cenę jednego przejazdu do zaledwie 178 DKK.
Gdzie się płaci: Punkt poboru opłat leży wyłącznie po szwedzkiej stronie w rejonie Lernacken. Z Danii wjeżdżasz na most płynnie, bez zatrzymywania.
Pociąg jest tańszy: Dla par i osób podróżujących samotnie dużo korzystniejszy jest pociąg Öresundståg. Bilet kosztuje około 145 SEK, a podróż z centrum Kopenhagi do Malmö trwa 40 minut.
Nie zapomnij o dokumentach: Szwecja przedłużyła wyrywkowe kontrole graniczne aż do listopada 2026. Ważny paszport lub dowód osobisty to absolutna konieczność dla całej załogi.
Porównanie transportu w pigułce:
Samochód: ok. 290 zł za kierunek, idealny dla rodzin z pełnym bagażnikiem. Pociąg: ok. 57 zł za osobę, bezkonkurencyjny dla par jadących do centrum. Autobus: od 27 zł z FlixBusem, najtańsza opcja dla podróżujących solo. Prom (Helsingør): świetna alternatywa dla roadtripów jadących prosto na północ do Göteborga.
Tańsze noclegi: Hotele w szwedzkim Malmö są wyraźnie tańsze niż w Kopenhadze, dlatego warto zrobić sobie bazę po szwedzkiej stronie.
Foto: Magnus Martinsen / Pexels
Most Öresund: 17 rzeczy, które musisz wiedzieć przed podróżą
Wygląda to jak zwyczajna jazda po autostradzie, ale przejazd między dwoma skandynawskimi państwami ma swoją specyfikę. Od zakupu opłaty, przez ograniczenia prędkości, aż po nieprzewidywalną jesienną pogodę – zawsze lepiej wiedzieć z góry, w co się pakujesz.
Spisaliśmy dla Ciebie najważniejsze punkty, które na trasie oszczędzą Ci nerwów i zawartości portfela. Przyjrzyjmy się razem temu, co warto mieć na oku, żeby nie płacić niepotrzebnie więcej.
Foto: Karrock / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
1. Czym właściwie jest most Öresund i wyspa Peberholm
Kiedy mowa o moście, większość ludzi automatycznie wyobraża sobie potężne betonowe filary wznoszące się wysoko nad wodą od jednego brzegu do drugiego. Tutaj jednak pod względem architektonicznym jest znacznie ciekawiej i bardziej skomplikowanie. Cała przeprawa mierzy imponujące 16 kilometrów, z czego sam most wiszący stanowi zaledwie niecałe 8 kilometrów. Reszta trasy prowadzi sprytnie pod powierzchnią morza, żeby wysokie konstrukcje nie zakłócały ruchu lotniczego. Budowniczy musieli rozwiązać ogromny problem logistyczny z międzynarodowym lotniskiem Kopenhaga-Kastrup, które leży bezpośrednio na duńskim wybrzeżu. Wysokie filary klasycznego mostu poważnie zagrażałyby lądującym samolotom, dlatego inżynierowie wymyślili genialny kompromis. Mniej więcej w połowie cieśniny stworzyli zupełnie nową sztuczną wyspę Peberholm, na której droga się załamuje.
Właśnie na tym skrawku lądu autostrada i dwutorowa linia kolejowa płynnie opadają pod ziemię do czterokilometrowego podmorskiego tunelu Drogden, którym bezpiecznie przejeżdżasz pod pasem startowym. Wyspa Peberholm pełni obecnie także funkcję unikatowego laboratorium botanicznego i biologicznego. Wstęp mają tu wyłącznie naukowcy, a przyroda rozwija się tu zupełnie swobodnie, bez jakiejkolwiek ingerencji człowieka. Z okna samochodu zobaczysz więc kawałek nowo powstającej dziczy pośrodku morza, jakiej nigdzie indziej w Skandynawii nie znajdziesz. Podczas samego przejazdu bardzo uważaj na prędkość, bo limit wynosi tu 110 km/h. Szwecja jest w ogóle usiana niepozornymi szarymi słupkami z radarami (ATK), które nie błyskają, ale niezawodnie robią zdjęcia, a mandaty zaczynają się od 1500 SEK za drobne przekroczenie.
💡 Wskazówka: Jeśli jedziesz samochodem, opuść szyby tuż przed wjazdem do tunelu. Akustyczne przejście od buczącego wiatru na moście do zamkniętej przestrzeni pod powierzchnią morza to przeżycie samo w sobie.
Foto: Chen EdisoN / Pexels
2. Opłata za samochód osobowy i ceny w 2026 roku
Za to inżynieryjne przeżycie porządnie sobie jednak zapłacisz i warto się na to finansowo przygotować. Ceny opłat są co roku aktualizowane i zależą również od konkretnego sezonu, przy czym miesiące letnie tradycyjnie są najdroższe. Standardowy bilet jednokierunkowy kupiony bezpośrednio przy bramce lub online, bez żadnej zniżki, wyniesie zwykłe auto osobowe do 6 metrów długości 470–510 DKK. W przeliczeniu przygotuj więc około 280–300 zł za jeden przejazd. Cenniki na oficjalnej stronie podawane są głównie w koronach duńskich (DKK) lub szwedzkich (SEK). Most Öresund jest zresztą jedną z niewielu płatnych dróg, jakie spotkasz, ponieważ szwedzkie autostrady są dla aut osobowych całkowicie darmowe.
Płacąc przy terminalu, zawsze radzę płacić kartą i wybrać rozliczenie w miejscowej skandynawskiej walucie. Nigdy nie pozwalaj terminalowi na dynamiczne przeliczenie na złotówki (DCC), które niepotrzebnie okroi Cię z kolejnych pieniędzy po bardzo złym kursie. Pamiętaj też, że jeśli ciągniesz za autem przyczepę, wieziesz rowery na bagażniku z tyłu albo kierujesz kamperem dłuższym niż 6 metrów, cena przy bramce automatycznie się podwoi. Limit sześciu metrów jest całkowicie sztywny, a czujniki mierzą go bezkompromisowo dokładnie.
💡 Wskazówka: Przed podróżą zmierz auto wraz ze wszystkimi bagażnikami i boxami na dachu. Jeśli jesteś tylko nieznacznie ponad limitem sześciu metrów, opłaca się zdjąć rowery i schować je na chwilę do środka – zaoszczędzisz w ten sposób ponad 250 zł.
Foto: David McElwee / Pexels
3. Czy opłaca się roczny abonament ØresundGO?
To pytanie pada chyba przy każdym planowaniu: czy w ogóle opłaca się ten abonament, skoro jedziesz tylko raz? Większość turystów waha się, czy warto wykupić program zniżkowy ØresundGO (dawniej znany jako BroPas), jeśli jadą do Szwecji tylko na jedne letnie wakacje. Odpowiedź jest zupełnie jasna i poparta liczbami. Jeśli planujesz przejazd przez most tam i z powrotem, zawsze się to finansowo opłaca. Program działa bowiem na zasadzie stałej rocznej opłaty, która wynosi około 359 DKK (mniej więcej 210 zł). Gdy tylko ją uiścisz, stajesz się abonentem.
Dzięki temu cena jednego przejazdu spada z 510 DKK do zaledwie 178 DKK (ok. 105 zł). Kiedy zsumujesz roczną opłatę i dwa przejazdy ze zniżką tam i z powrotem, dojdziesz do łącznej kwoty około 715 DKK. Dwa pełne przejazdy bez zniżki kosztowałyby Cię tymczasem ponad 1000 DKK. Oszczędność jest więc natychmiastowa i bardzo odczuwalna już przy pierwszym wypadzie. Rejestracji musisz dokonać online jeszcze przed wyjazdem z domu i powiązać z nią numer rejestracyjny pojazdu. System sam rozpozna wtedy Twoją tablicę na moście, a Ty przejedziesz płynnie, bez czekania.
💡 Wskazówka: Roczny abonament po dwunastu miesiącach automatycznie się przedłuża i ściąga pieniądze z karty na kolejny rok. Nie zapomnij więc anulować go w swoim profilu użytkownika od razu po powrocie z wakacji.
Foto: Towfiqu barbhuiya / Pexels
4. Jak przebiega sama płatność przy bramce
Cały system jest zaprojektowany tak, żeby nie tworzyły się niepotrzebne kolejki, a ruch płynął jak najszybciej. Kluczowa informacja jest taka, że punkt poboru opłat Lernacken znajduje się wyłącznie po szwedzkiej stronie lądu. Jeśli więc jedziesz z Danii, wjeżdżasz na most, przejeżdżasz tunel, pokonujesz całe morze i płacisz dopiero po zjeździe na szwedzki grunt. W drodze powrotnej ze Szwecji do Danii płacisz odwrotnie – od razu na samym początku. Przed punktem zobaczysz wyraźnie kolorowo oznaczone pasy, na które musisz się w porę zjechać w zależności od wybranego sposobu płatności.
Zielone pasy z napisem BroBizz/Auto/ØresundGO są przeznaczone wyłącznie dla abonentów z odczytem tablicy lub elektronicznym urządzeniem. Tymi pasami przejedziesz płynnie z prędkością około 30 km/h, bez konieczności zatrzymywania się. Niebieskie pasy służą do płatności zwykłą kartą płatniczą – zatrzymujesz się, przykładasz kartę (akceptowane są wszystkie popularne rodzaje, w tym Visa i Mastercard) i jedziesz dalej. Żółte pasy są z kolei przeznaczone do płatności gotówką lub na wypadek, gdy masz jakiś problem i potrzebujesz pomocy żywej obsługi. Pamiętaj, że Szwecja jest niemal bezgotówkowym społeczeństwem, więc karta to absolutna konieczność.
💡 Wskazówka: Jeśli płacisz kartą na niebieskim pasie, menu na terminalu łatwo przełączysz na angielski. Zatrzymaj się dostatecznie blisko, żebyś nie musiał wysiadać z auta, i miej kartę gotową w ręku.
Foto: John-Mark Smith / Pexels
5. System Epass24 i groźba niepotrzebnych kar
Szwecja powszechnie stosuje do poboru różnych opłat automatyczny system inteligentnych kamer, co dotyczy również opłat miejskich w Sztokholmie i Göteborgu. Na moście Öresund fizyczne szlabany wciąż istnieją, ale gdybyś przez pomyłkę zjechał na zielony pas zarezerwowany dla abonentów, nie mając opłaconego przejazdu, a szlaban z jakiegoś powodu by Cię przepuścił, zdecydowanie nie masz jeszcze wygranej. Kamery bezlitośnie zarejestrują Twoją tablicę, a rachunek za pełną opłatę plus solidna prowizja administracyjna dotrze do Ciebie do domu, do Polski. Urzędy łatwo Cię odnajdą poprzez międzynarodowe bazy danych.
Wielu kierowców korzysta więc z bezpłatnej rejestracji w systemie Epass24. Wgrywasz tam po prostu swoją kartę płatniczą i numer rejestracyjny pojazdu. Wszelkie ewentualne dopłaty za mosty lub wspomniane opłaty miejskie (tzw. congestion tax) zostaną Ci wtedy ściągnięte automatycznie, bez żadnych kar i opóźnień. Założenie konta zajmuje pięć minut i oszczędza mnóstwo stresu związanego z ewentualnymi wezwaniami z zagranicy. Świetną wiadomością dla letnich roadtripów jest fakt, że opłata miejska w Sztokholmie bywa w lipcu powszechnie zawieszona.
💡 Wskazówka: Załóż konto na Epass24 przynajmniej tydzień przed wyjazdem. System potrzebuje trochę czasu na aktywację i powiązanie z Twoim numerem rejestracyjnym oraz kartą płatniczą.
Foto: GEORGE DESIPRIS / Pexels
6. Kiedy most jest zamykany i co robić przy silnym wietrze
Morze między Danią a Szwecją potrafi bardzo szybko pokazać swoje surowe i nieprzewidywalne oblicze. Silny wiatr to główny wróg płynnego ruchu i jedyna rzecz, która potrafi niezawodnie sparaliżować most. Na oficjalnej stronie mostu zawsze znajdziesz aktualny stan przejezdności. Gdy wieje umiarkowany wiatr, na tablicach świetlnych jedynie prewencyjnie obniżana jest dozwolona prędkość. Kiedy jednak porywy wiatru przekroczą pewien próg bezpieczeństwa, sytuacja zaczyna się dramatyzować.
Najpierw zakaz wjazdu zaczyna obowiązywać dla pojazdów wrażliwych na wiatr. Dotyczy to przede wszystkim pustych ciężarówek, kamperów, aut z przyczepami i wysokich pojazdów mieszkalnych, które boczny podmuch mógłby przewrócić. W skrajnych przypadkach jesiennych orkanów most zamyka się na kilka godzin całkowicie dla wszelkiego ruchu. Tablice informacyjne na autostradzie na szczęście ostrzegą Cię o tym z wyprzedzeniem dziesiątek kilometrów, więc nie utkniesz tuż przed wodą. Radzę śledzić oficjalną aplikację, która wysyła powiadomienia o zmianach prędkości i zamknięciach w czasie rzeczywistym prosto na telefon.
💡 Wskazówka: Jeśli jedziesz kamperem, a most zamkną dla pojazdów wrażliwych na wiatr, nie próbuj ryzykować. Zjedź na najbliższy parking, zaparz sobie kawę i poczekaj. Zwykłe zamknięcia trwają najczęściej tylko kilka godzin.
Foto: Johan Wessman / News Oresund / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
7. Pociągiem z Kopenhagi do Malmö: dlaczego to często lepszy wybór
Jeśli nie ciągniesz obszernego sprzętu kempingowego i wybierasz się tylko na spokojne miejskie zwiedzanie, auto zostaw po prostu w domu. Pociągi Öresundståg to zupełnie bezkonkurencyjna i ekologiczna opcja podróżowania. Kursują co 20 minut, a w porannym i popołudniowym szczycie nawet częściej, a cała podróż z dworca głównego w Kopenhadze na dworzec główny w Malmö trwa około 40 minut. Bilet dla dorosłego wyniesie około 145 SEK (mniej więcej 57 zł), a dzieci mają prawo do wyraźnych zniżek.
Bilety najłatwiej kupisz przez aplikację mobilną Skånetrafiken, gdzie możesz je od razu aktywować. Pociąg ma ogromną zaletę – dowiezie Cię prosto do centrów obu miast. Parkowanie w Kopenhadze i Malmö jest bowiem astronomicznie drogie (często przekracza 140 zł za dzień), a szukanie wolnego miejsca w wąskich uliczkach zabierze Ci mnóstwo czasu i nerwów. Z okna pociągu zobaczysz zresztą konstrukcję mostu dużo lepiej niż zza kierownicy. Na rok 2026 obowiązuje jeszcze jeden ogromny bonus – szwedzki rząd masowo dotuje transport publiczny i od lipca do grudnia powszechnie zbił ceny biletów miesięcznych o połowę.
💡 Wskazówka: Jeśli planujesz podróżować pociągiem intensywniej po regionie Skania lub dalej do Sztokholmu, sprawdź w aplikacji bilety wielodniowe. Dotowane ceny czynią z nich niezwykle korzystną opcję.
Foto: kallerna / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
8. Podróż prosto z lotniska Kastrup
To jeden z największych luksusów transportowych w całej Europie i powód, dla którego warto lecieć do Danii, nawet jeśli zmierzasz na południe Szwecji. Międzynarodowe lotnisko Kopenhaga-Kastrup (CPH) leży zaledwie kilka metrów od wjazdu do podmorskiego tunelu. Z hali przylotów po prostu zjeżdżasz schodami ruchomymi wprost na podziemny peron pociągów. Nie potrzebujesz absolutnie żadnych autobusów transferowych ani przepłaconych taksówek. Jeśli zmierzasz na północ, wystarczy wsiąść do pociągu w kierunku Malmö lub Göteborga, a w niecałe 25 minut wysiadasz już w szwedzkiej metropolii.
Wielu sprytnych podróżników kupuje więc tanie bilety lotnicze do Kopenhagi. To dużo szybsze i często również wyraźnie tańsze niż skomplikowane podróżowanie przez odległe lotniska takie jak Sztokholm Skavsta, które leży ponad sto kilometrów od cywilizacji, a transfer autobusem z niego trwa półtorej godziny. Na lotnisku w Kopenhadze znajdziesz drogowskazy do pociągu praktycznie od razu za odbiorem bagażu – naprawdę nie musisz nawet szukać. Pociągi kursują tak często, że w ogóle nie musisz się stresować dokładną godziną odjazdu.
💡 Wskazówka: Bilety na pociąg kup dopiero po przylocie w czerwonych automatach Skånetrafiken bezpośrednio w hali przy odbiorze bagażu, albo w aplikacji mobilnej. Nie ma sensu kupować ich wcześniej – pociągi nie mają obowiązkowych miejscówek i nie da się ich wyprzedać.
Foto: Marta Branco / Pexels
9. Kontrole graniczne i przygotowanie dokumentów
Choć oba kraje należą do strefy Schengen, swobodny ruch bez kontroli nie do końca tu obowiązuje. Szwedzki rząd z wewnętrznych względów bezpieczeństwa przedłużył wyrywkowe kontrole na granicach wewnętrznych co najmniej do listopada 2026 i traktuje je bardzo poważnie. Niezależnie od tego, czy jedziesz własnym autem przez bramki, czy podróżujesz wygodnie pociągiem, zawsze musisz mieć przy sobie ważny dowód osobisty lub paszport. Kontrole odbywają się wyłącznie po szwedzkiej stronie, po przejechaniu morza.
Policjanci często przechodzą przez składy pociągów, sprawdzają dokumenty pasażerów i wyrywkowo kierują auta na specjalne pasy do kontroli. Nie zapomnij o dokumentach dla wszystkich dzieci, nawet tych najmniejszych (akt urodzenia nie wystarczy), a podróżowanie tylko na prawo jazdy jest niedopuszczalne – ryzykujesz mandat i niewpuszczenie do kraju. Niemieckie urzędy wydały nawet oficjalne ostrzeżenie, że kierowca przewożący pasażera bez ważnych dokumentów może mieć poważne problemy prawne.
💡 Wskazówka: Miej dokumenty przygotowane w ręku już w chwili, gdy pociąg wjeżdża na stację Malmö Hyllie (pierwszy przystanek w Szwecji). Przyspieszysz w ten sposób proces, a policjanci szybko Cię tylko skontrolują.
Foto: Johan Wessman / News Oresund / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
10. Prom Helsingør–Helsingborg jako tańsza alternatywa
Most Öresund nie jest jedynym sposobem na pokonanie morza między tymi dwoma państwami. Około 50 kilometrów na północ od Kopenhagi leży historyczne duńskie miasto Helsingør, skąd kursuje częsty prom do szwedzkiego Helsingborga. Rejs przez cieśninę trwa zaledwie 20 minut, a statki firmy Öresundslinjen (dawniej znane jako ForSea) pływają nieustannie tam i z powrotem. W szczycie wypływają nawet co piętnaście minut, więc nigdy nie czeka się długo na zaokrętowanie.
Ta opcja świetnie nadaje się na roadtripy jadące prosto na północ w kierunku Göteborga albo dalej do norweskich fiordów. Dzięki niej ominiesz gęsty szczyt komunikacyjny w Kopenhadze, a bilet na prom bywa często nieco tańszy niż opłata za sam most. Z pokładu statku nacieszysz się dodatkowo wspaniałym widokiem na oba wybrzeża. Jeśli zaplanujesz podróż tędy, nie zapomnij zajrzeć w Helsingørze przed zaokrętowaniem do słynnego, majestatycznego zamku Kronborg. To właśnie tu William Szekspir umieścił akcję swojej słynnej tragedii o duńskim księciu Hamlecie.
💡 Wskazówka: Bilety na prom kup online przynajmniej dzień wcześniej – bywają tańsze niż zakup na miejscu przy szlabanie. W porcie wystarczy wtedy zeskanować kod z telefonu i wjechać prosto na statek.
Foto: Arild Vågen / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
11. Porównanie cen: samochód, pociąg, autobus
Budżet podróży odgrywa dla większości ludzi główną rolę przy planowaniu. Zestawienie mówi samo za siebie – wybierz w zależności od tego, ile Was jedzie i co ciągniesz w bagażniku:
Samochód: Około 290 zł za jeden kierunek (z abonamentem ØresundGO ok. 105 zł). Ma ogromny sens dla czteroosobowej rodziny z pełnym bagażnikiem, namiotami i zapasami jedzenia, ponieważ całkowita cena rozkłada się na załogę, a auto pełni funkcję bazy.
Pociąg: Około 57 zł za osobę dorosłą. Całkowicie idealny dla par, backpackerów i podróżujących solo. Dzieci i studenci mają często wyraźne zniżki, a dodatkowo oszczędzasz na drogim parkowaniu w centrach miast. Jako świetna alternatywa dla podróży do Szwecji rysuje się także nocny pociąg Snälltåget z Drezna przez Kopenhagę prosto do Sztokholmu.
Autobus: Firmy takie jak FlixBus czy Vy bus4you oferują bilety na trasie Kopenhaga–Malmö już od niewiarygodnych 27 zł. To zdecydowanie najtańszy sposób przeprawy przez wodę. Autobusy są nowoczesne, wygodne i korzystają z tego samego mostu co auta. Musisz tylko liczyć się z tym, że podróż trwa nieco dłużej z powodu możliwych korków przy lotnisku lub opóźnień przy kontroli granicznej.
💡 Wskazówka: Jeśli jedziesz autobusem, uważaj bardzo na to, z jakiego przystanku w Kopenhadze odjeżdżasz. Niektóre linie zatrzymują się przy dworcu głównym, inne od razu przy lotnisku Kastrup.
Foto: Kampus Production / Pexels
Lukáš i Lucie polecają
Gdzie się zatrzymać w Malmö
4 noclegi — hotele, hotele wellness i inne opcje zakwaterowania
12. Praktyczne wskazówki na podróż z dziećmi i kamperem
Rodzinne podróżowanie kamperem ma na moście swoją wyraźną specyfikę. Jak już wspominaliśmy, opłata za dłuższe auta załamuje się dokładnie na granicy sześciu metrów długości. Zmierz więc auto wcześniej wraz z bagażnikami na rowery, żeby podwójna kwota na wyświetlaczu Cię nie zaskoczyła. Wielu kamperowiczów robi sobie po szwedzkiej stronie, tuż za bramką, zasłużoną przerwę na dużym parkingu z pięknym widokiem na most, gdzie do dyspozycji są czyste toalety i stoły piknikowe. Podczas samej jazdy po szesnastokilometrowej trasie obowiązuje surowy zakaz zatrzymywania się. Nie możesz tak po prostu przyhamować na pasie awaryjnym i zrobić zdjęcia – kamery bezpieczeństwa od razu to widzą.
Jeśli przyjeżdżasz kamperem, uważaj na jeden częsty błąd. Słynne szwedzkie prawo do swobodnego przebywania w przyrodzie (allemansrätten) nie dotyczy pojazdów motorowych. Kamperem nie zaparkujesz na plaży ani na leśnej łące – musisz korzystać wyłącznie z oficjalnych miejsc postojowych (ställplats) lub kempingów. Na południu Szwecji pilnuj też cennych rzeczy, włamania do pojazdów mieszkalnych niestety zdarzają się czasem nawet na ruchliwych parkingach.
💡 Wskazówka: Jeśli jedziesz z mniejszymi dziećmi, puść im w aucie film dokumentalny o tym, jak budowano podmorski tunel. Podróż pod powierzchnią morza będzie dla nich wtedy dużo bardziej ekscytującym przeżyciem.
Foto: Francisco Fernández / Pexels
13. Mroczna sława z serialu Most nad Sundem
Dla setek tysięcy ludzi na całym świecie ten niezwykły most stał się globalną ikoną dzięki jednemu z najlepszych kryminałów ostatniej dekady. Mroczna szwedzko-duńska koprodukcja Most nad Sundem (Bron/Broen) z niezapomnianą i społecznie nieporadną śledczą Sagą Norén zaczyna się właśnie od znalezienia zwłok dokładnie na granicy obu państw pośrodku jezdni mostu. Serial przyciągnął w te okolice tłumy zachwyconych turystów, a w Malmö do dziś możesz wykupić specjalne wycieczki z przewodnikiem po lokacjach zdjęciowych.
Rzeczywistość samego mostu jest oczywiście dużo mniej dramatyczna i nie służy filmowym morderstwom. Codziennie korzystają z niego dziesiątki tysięcy zwykłych ludzi, którzy dojeżdżają tędy do pracy z jednego kraju do drugiego. Most jest tu bowiem dość codzienną rzeczą. Duńczycy jeżdżą do Szwecji po tańsze mieszkania, Szwedzi przez wodę po wyższe pensje. Trochę inna romantyka niż u Sagi Norén, ale na swój sposób też fascynująca. 😉 A jeśli pytasz, czy Malmö jest bezpieczne, to tak. Znane z mediów problemy z gangami rozgrywają się na odległych przedmieściach jak Rosengård, historyczne centrum i okolice mostu są dla turystów zupełnie spokojne.
💡 Wskazówka: Jeśli jesteś fanem serialu, wybierz się w Malmö do dzielnicy Västra Hamnen. Wiele nowoczesnych budynków i ulic z telewizyjnego ekranu bezpiecznie rozpoznasz od pierwszego rzutu oka.
Foto: Hanlu Cao / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
14. Co zdążyć w Kopenhadze, gdy masz tylko dzień
Kopenhaga jest przepiękna, ale dla polskiego portfela także bardzo droga. Jeśli wybierasz się tu ze szwedzkiej bazy tylko na całodzienny wypad, skup się na tym, co najlepsze w centrum. Od dworca głównego dojdź do historycznego parku rozrywki Tivoli i idź dalej najdłuższą ulicą handlową Strøget. Zdecydowanie musisz zobaczyć ikoniczny port Nyhavn z kolorowymi domkami. To wprawdzie ogromny turystyczny frazes, ale widok drewnianych łodzi i kanału po prostu się nie nudzi, a zdjęcie stamtąd po prostu mieć trzeba.
Po południu koniecznie wypożycz rower (na przykład przez chętnie używaną aplikację Donkey Republic). Kopenhaga jest światową stolicą rowerów, a jazda szerokimi i bezpiecznymi ścieżkami należy do najlepszych przeżyć, jakie oferuje tu miasto. Kiedy zgłodniejesz, zajdź na tradycyjną duńską otwartą kanapkę smørrebrød, którą łatwo dostaniesz też w wielu świetnych wariantach wegetariańskich. Często podaje się ją z bogatą warstwą ziemniaków, dobrej jakości majonezem, rzodkiewkami i świeżymi ziołami, co bezpiecznie nasyci Cię aż do kolacji.
💡 Wskazówka: Unikaj przepłaconych restauracji bezpośrednio w Nyhavn. Wejdź o dwie uliczki dalej albo wybierz się do hali targowej Torvehallerne, gdzie znajdziesz fantastyczne jedzenie w dużo rozsądniejszych cenach.
Foto: Susanne Jutzeler, suju-foto / Pexels
15. Co zobaczyć w nowoczesnym Malmö
Malmö może Cię zaskoczyć. Pierwsze wrażenie przemysłowej dzielnicy szybko zastąpi nowoczesne nabrzeże i kawiarnie pełne designu. Miasto zmieniło się przez ostatnie dwadzieścia lat nie do poznania. Twoim pierwszym przystankiem będzie Turning Torso, 190-metrowy skręcony wieżowiec autorstwa architekta Santiago Calatravy. Na górę niestety się nie dostaniesz, bo w budynku brakuje publicznego tarasu widokowego, a kryją się w nim tylko luksusowe mieszkania. Spacer wokół niego w ekologicznej dzielnicy Västra Hamnen nad morzem zdecydowanie jest jednak wart zachodu.
Historyczne serce miasta znajdziesz z kolei na malowniczym placu Lilla Torg. Tutejsze brukowane uliczki otaczają piękne domy o konstrukcji szachulcowej, pamiętające czasy, gdy miasto należało jeszcze do Danii. To idealne miejsce, gdzie możesz zwolnić i podziwiać kontrast między starą architekturą a nowoczesną zabudową nad nabrzeżem.
Foto: Shameel mukkath / Pexels
16. Gdzie zjeść: legendarny falafel i szwedzka fika
Jeśli chcesz doświadczyć prawdziwego, pełnego kontrastów nowoczesnego Malmö, wybierz się na plac Möllevångstorget (w skrócie Möllan). Ta wielokulturowa dzielnica jest domem legendarnego falafela z Malmö, który uchodzi za lokalną instytucję. Po najlepsze kawałki skieruj się do bistr takich jak Jalla Jalla czy Möllans Falafel. Pyszny, świeży falafel roll dostaniesz tu za grosze, często za 50–70 SEK, co w przeliczeniu wynosi mniej więcej 20–28 zł. Wegetarianie i wszyscy miłośnicy dobrego jedzenia znajdą tu coś dla siebie za ułamek zwykłych szwedzkich cen, które w restauracjach bywają skądinąd bardzo wysokie.
Gdy najdzie Cię ochota na coś bardziej tradycyjnego, zajdź do restauracji Smak w pobliżu galerii Konsthall, gdzie oferują świetne menu obiadowe w rozsądnej cenie. A jeśli chodzi o słynną szwedzką fikę (przerwę na kawę i coś słodkiego), polecam kawiarnię Lilla Kafferosteriet w centrum miasta. Mają tu doskonałe bułeczki cynamonowe, a kawę palą na miejscu. Kawa wyniesie Cię tu mniej więcej 65–100 SEK.
Foto: nieznany autor / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
17. Roadtrip po Skanii i przystanek w Lund
Jeśli przyjechałeś autem, zdecydowanie nie zostawaj tylko w Malmö. Południowa prowincja Skania oferuje fantastyczny materiał na spokojne wypady z bardzo krótkimi przejazdami. Tuż za miastem leży starożytna uniwersytecka perła Lund. Tutejsza majestatyczna katedra kryje unikatowy zegar astronomiczny z XV wieku, który uruchamia się dwa razy dziennie, zwykle dokładnie o 12:00 i 15:00. Drewniani rycerze staczają przy tym pojedynek przy dźwiękach historycznych organów. Jedź autem dalej na południe do malowniczego Ystad, pełnego doskonale zachowanych domów szachulcowych, gdzie możesz chodzić śladami fikcyjnego komisarza Wallandera.
Zdecydowanie nie pomiń magicznych megalitycznych kamieni Ales stenar. To swego rodzaju szwedzkie Stonehenge złożone z 59 ogromnych głazów ustawionych w kształt 67-metrowego okrętu. Wznoszą się na wysokim klifie tuż nad huczącymi falami Morza Bałtyckiego i owieje Cię tu nieprawdopodobna atmosfera epoki żelaza. Jeśli marzysz o białym piasku i kąpielach, zajedź na półwysep Falsterbo. Tamtejsze piaszczyste plaże z kolorowymi kabinami plażowymi wyglądają raczej jak dekoracje z filmu niż surowa europejska północ – trochę Cię zaskoczy, co potrafi Skandynawia. ☺️
💡 Wskazówka: Autostrady w Szwecji są dla aut osobowych całkowicie darmowe, nie płacisz żadnych winiet autostradowych. Możesz więc bez obaw krążyć po całej prowincji Skania i odkrywać mniejsze drogi bez dodatkowych opłat.
Foto: Efrem Efre / Pexels
Gdzie się zatrzymać w Malmö (i dlaczego nie w Kopenhadze)
💡 Wskazówka na noclegi i atrakcje: Noclegów najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulacji. Bilety, wycieczki i atrakcje opłaca się z kolei porównać i kupić przez GetYourGuide.
To jeden z największych sekretów sprytnych podróżników, który uratuje Ci mnóstwo pieniędzy. Nocleg bezpośrednio w Kopenhadze potrafi zrujnować Twój budżet w niewiarygodnym tempie. Ceny za zwykły przeciętny hotel często atakują tam astronomiczne kwoty, a hostele nierzadko kosztują tyle, co u nas przyzwoity pensjonat. Dlatego ogromny sens ma zrobienie głównej bazy w szwedzkim Malmö. Hotele są tu dużo tańsze, usługi na wysokim poziomie, a do duńskiej metropolii wyskoczysz w ciągu dnia wygodnie i szybko pociągiem.
Malmö po prostu oferuje topowe hotele w cenach, które w Kopenhadze zapłaciłbyś za pryczę we wspólnym pokoju. Warto skupić się na okolicy bezpośrednio wokół dworca głównego (Malmö Centralstation), co docenisz przy porannych wypadach za wodę. Drugą świetną lokalizacją jest nowoczesna dzielnica Västra Hamnen tuż nad morzem, skąd łatwo dostaniesz się zarówno na pociąg, jak i do głównych zabytków, a wieczorem możesz się przechadzać po drewnianych molach z widokiem na most.
Tutaj znajdziesz konkretne propozycje sprawdzonych hoteli bezpośrednio w Malmö:
Moment Hotels: To sekretna propozycja dla tych, którzy pilnują budżetu. Hotel leży zaledwie kilka kroków od dworca głównego, co jest zupełnie idealne, jeśli planujesz jeździć pociągiem do Kopenhagi na wycieczki. Pokoje są wprawdzie mniejsze i urządzone minimalistycznie, ale czyste, nowoczesne, a śniadanie jest w cenie (pokój dostaniesz mniej więcej od 370 zł za noc).
Clarion Hotel Malmö Live: Jeśli chcesz wycisnąć z pobytu maksimum i uwielbiasz fantastyczne widoki, to strzał w dziesiątkę. Wieżowiec stoi kawałek od dworca, a z wyższych pięter i ze skybaru zobaczysz całe miasto, a przy dobrej widoczności również sam most Öresund (cena od 460 zł). Śniadania słyną tu z obfitości i ogromnego wyboru.
Story Hotel Studio Malmö: Wspaniały hotel butikowy z pięknym industrialnym designem. Leży w nowoczesnej okolicy niedaleko portu i historycznego centrum. Na dachu znajdziesz restaurację ze świetnym tarasem, a pokoje urządzono z niewiarygodnym wyczuciem detalu (cena mniej więcej od 500 zł). Idealny wybór dla par szukających czegoś trochę bardziej wyjątkowego i stylowego.
Havshotellet: Jeśli wolisz spokój i chcesz mieszkać kawałek od morza, spróbuj tego unikatowego hotelu przy porcie Limhamn. Każdy pokój jest urządzony w niepowtarzalnym stylu marynistycznym, a design inspirowany historycznymi statkami zupełnie Cię pochłonie (cena od 430 zł). Do centrum Malmö dostaniesz się stąd łatwo lokalnym autobusem, więc nie jesteś odcięty od wydarzeń.
Foto: S D / Pexels
Modelowa wycieczka przez most na jeden dzień
Jeśli spędzasz wakacje w Kopenhadze, ale chcesz odhaczyć też wizytę w Szwecji, ułożyliśmy dla Ciebie idealny jednodniowy plan. Nie czeka Cię żaden pośpiech, tylko przyjemne odkrywanie z dużą ilością czasu na kawę. Wycieczkę zrobisz wygodnie pociągiem, więc auto zostaw zaparkowane – zaoszczędzisz w ten sposób setki złotych na parkowaniu w Kopenhadze i szwedzkiej opłacie.
9:00 Wyjazd z Kopenhagi: Wyrusz z dworca głównego (København H) albo bezpośrednio z lotniska Kastrup pociągiem Öresundståg. Bilet wyniesie Cię około 145 SEK, czyli mniej więcej 57 zł. Podróż pod morzem, a następnie wysoko po moście jest niezwykle szybka. Nie zapomnij mieć pod ręką ważnego dowodu osobistego lub paszportu do szwedzkiej kontroli granicznej.
9:45 Poranna fika w Malmö: Wysiądź na stacji Malmö Centralstation i przejdź się pieszo do starego miasta Gamla Staden. Wejdź do jednej z kawiarni na historycznym brukowanym placu Lilla Torg. Zamów mocną kawę i świeżą bułeczkę cynamonową (kanelbulle), co wyniesie Cię mniej więcej 70 SEK. Chłoń poranną atmosferę wśród pięknych domów szachulcowych.
11:00 Nowoczesna architektura: Przejdź w stronę morza do dzielnicy Västra Hamnen. Przespaceruj się po długich drewnianych molach, skąd rozciąga się świetny widok na sam most w oddali, i dojdź aż pod stopy skręconego wieżowca Turning Torso. Dzielnica jest ekologiczną wizytówką Szwecji i doskonale kontrastuje z historycznym centrum.
13:00 Obiad za grosze: Zgłodniałeś? Wybierz się do wielokulturowej dzielnicy Möllevången (Möllan). Zjedz tu legendarny falafel z Malmö w chlebku pita ze świeżymi warzywami i sosem tahini. Ten wegetariański przysmak wyniesie Cię zaledwie 60 SEK i bezpiecznie nasyci na resztę popołudnia.
14:15 Przejazd do Lund: Z pobliskiego podziemnego dworca Triangeln wskocz do pociągu i przejedź zaledwie 15 minut do starożytnego uniwersyteckiego miasta Lund. Twoim celem jest majestatyczna romańska katedra w Lund z XII wieku.
15:00 Zegar i powrót: Bądź w katedrze dokładnie o 15:00, kiedy uruchamia się unikatowy zegar astronomiczny z XV wieku. Drewniani rycerze staczają pojedynek przy dźwiękach historycznych organów. Po zwiedzaniu przejdź się malowniczymi uliczkami pełnymi studentów i obrośniętych bluszczem domów. Około 17:00 wsiądź w bezpośredni pociąg i ruszaj z powrotem do Kopenhagi.
Praktyczne podsumowanie mostu Öresund i orientacyjne ceny
Żeby łatwiej Ci się planowało podróż, przygotowaliśmy szybki przegląd orientacyjnych cen na 2026 rok. Kursy oczywiście się zmieniają, ale proporcje pozostają zwykle takie same (1 SEK ≈ 0,4 zł, 1 DKK ≈ 0,6 zł).
Opłata (auto bez abonamentu): 470–510 DKK (ok. 280–300 zł)
Opłata (auto z ØresundGO): 178 DKK (ok. 105 zł)
Roczna opłata ØresundGO: ok. 359 DKK (ok. 210 zł)
Pociąg Kopenhaga–Malmö (jednokierunkowy): ok. 145 SEK (ok. 57 zł)
Autobus FlixBus (jednokierunkowy): od 27 zł
Kawa i bułeczka cynamonowa (fika): ok. 70 SEK (ok. 28 zł)
Falafel w Malmö (Möllevångstorget): ok. 60 SEK (ok. 24 zł)
Dokąd dalej
Jeśli masz już podróż przez most zaplanowaną, zajrzyj też do naszych innych przewodników, które pomogą Ci ułożyć resztę skandynawskiej przygody.
Spisaliśmy dla Ciebie odpowiedzi na najczęstsze pytania, które nurtują podróżnych przed przeprawą przez cieśninę. Szybko i zwięźle, żebyś miał pewność, że na trasie nic Cię już nie zaskoczy.
Ile dokładnie kosztuje opłata za przejazd przez most?
W 2026 roku za przejazd w jedną stronę zwykłym samochodem osobowym o długości do sześciu metrów zapłacicie od 470 do 510 DKK. Zależy to od tego, czy jedziecie w głównym sezonie letnim oraz czy kupujecie bilet online, czy dopiero na miejscu. Dzięki sprytnej rejestracji i abonamentowi ØresundGO cena dramatycznie spada do 178 DKK za jeden przejazd.
Czy na bramkach płatnych można płacić zwykłą kartą płatniczą?
Tak, płatność zwykłą kartą jest całkowicie bezproblemowa i szybka. Wystarczy w porę ustawić się w niebieskim pasie. Terminale przyjmują wszystkie popularne karty (Visa, Mastercard), a menu można łatwo przełączyć na angielski. Polecam zawsze wybierać rozliczenie w lokalnej walucie – unikniecie w ten sposób niekorzystnych kursów.
Czy potrzebuję BroPas (ØresundGO), jeśli jadę tylko raz tam i z powrotem?
Tak, zdecydowanie się opłaca i zaoszczędzicie. Roczna opłata rejestracyjna zwróci się już przy pierwszym przejeździe w obie strony. Zamiast dwóch pełnych kwot zapłacicie jedną stałą opłatę roczną oraz dwie znacznie tańsze opłaty za przejazd, co w efekcie pozwoli zaoszczędzić niemałe pieniądze w budżecie podróżnym. Nie zapomnijcie jednak anulować abonamentu po powrocie.
Jak długo trwa przejazd pociągiem z Kopenhagi do Szwecji?
Nowoczesny pociąg Öresundståg jedzie z głównego dworca w centrum Kopenhagi na główny dworzec w szwedzkim Malmö około 40 minut. Jeśli jednak wsiadacie od razu na lotnisku w Kopenhadze Kastrup, skąd pociąg zjeżdża pod morze, podróż do Malmö zajmie wam niespełna 25 minut.
Czy potrzebuję paszportu, kiedy jadę z państwa do państwa w ramach UE?
Zdecydowanie tak. Szwecja przedłużyła wyrywkowe kontrole graniczne co najmniej do listopada 2026 roku i posiadanie ważnego dowodu osobistego lub paszportu jest absolutnym obowiązkiem. Bez niego ryzykujecie wysokie kary i odmowę wjazdu do kraju. Nawet małe dzieci muszą koniecznie mieć swój własny dokument podróży – akt urodzenia nie wystarczy.
Czy można przejechać przez most na rowerze lub przejść pieszo?
Nie, most Øresund jest otwarty wyłącznie dla pojazdów silnikowych i kolei. Ze względów bezpieczeństwa (silny wiatr, autostradowe prędkości samochodów oraz czterokliometrowy tunel podmorski) ruch pieszych i rowerzystów jest surowo zabroniony. Rower możecie jednak za opłatą zabrać ze sobą do pociągu, który przewiezie was przez morze.
Czy tańszy jest prom z Helsingør?
Krótki, dwudziestominutowy prom na trasie z duńskiego Helsingør do szwedzkiego Helsingborga bywa często nieco tańszy niż jednorazowa opłata za przejazd przez most. Ta opcja ma idealny sens, jeśli wasz roadtrip prowadzi dalej na północ wzdłuż wybrzeża w kierunku Göteborga lub norweskich fiordów.
Czy mogę samochodem z duńskiej wypożyczalni przejechać przez granicę?
Większość dużych międzynarodowych wypożyczalni bez problemu na to pozwala, ale zawsze musicie to wcześniej pisemnie zatwierdzić w umowie najmu. Niektóre wypożyczalnie pobierają specjalną opłatę za przekroczenie granicy, dlatego dokładnie przeczytajcie warunki konkretnej rezerwacji, żeby nie czekała was niespodzianka przy zwrocie auta.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!
TL;DREstonię można w 2026 roku wygodnie objechać w 7 do 10 dni, przy czym samą Tallinn z Rynkiem, wzgórzem Toompea i dzielnicą Telliskivi ogarniesz nawet podczas przedłużonego weekendu. Wśród 25 kluczowych pomysłów są bagno Viru raba, wodospad Jägala, park narodowy Lahemaa, wyspy Saaremaa i Hiiumaa z latarnią Kõpu, uniwersytecka Tartu, plażowe Pärnu z dwukilometrową promenadą i dzicz Alutaguse z obserwacją niedźwiedzi. Najlepiej wyruszyć we wrześniu bez komarów albo w czerwcu z uwagi na białe noce, natomiast listopada raczej lepiej unikać. Dzienny budżet bez noclegu wychodzi na 210 do 270 zł, bezpośrednie loty z Warszawy działają tylko w sezonie letnim, poza tym z przesiadką w Rydze lub promem z Helsinek.
Estonia często kojarzy się z szarym postsowieckim wschodem pełnym odrapanych bloków. Rzeczywistość jednak całkowicie cię rozbroi, bo Estonia to najbogatszy i najbardziej zielony kawałek Bałtyki, który mentalnie i technologicznie plasuje się wprost obok Skandynawii. Zresztą historyczne związki z Danią i Szwecją widać tu na każdym kroku, a sama nazwa stolicy Tallinn tłumaczy się jako „duńskie miasto”. Miejscowi z upodobaniem mówią, że mają znacznie bliżej do Helsinek niż do sąsiedniej Rygi.
Liczby mówią całkiem jasno, bo połowę estońskiego terytorium pokrywają głębokie lasy, a cały kraj przejedziesz autem w ciągu jednego popołudnia. Rano możesz więc popijać kawę speciality w średniowiecznym Tallinnie, a wieczorem siedzieć już w drewnianej chacie i obserwować niedźwiedzie w dzikiej tajdze. Wszechobecna cyfryzacja dodatkowo oznacza, że wszystko — od biletów na prom po parkowanie w lesie — załatwisz elegancko przez telefon.
Przygotowałam dla ciebie kompletny przewodnik z 25 pomysłami na miejsca i przeżycia, które byłoby ogromną szkodą pominąć w podróży, plus wszystko, co niezbędne o transporcie, noclegach i cenach, żebyś mógł spakować walizki i ruszyć w drogę.
Foto: Egorov.nick / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Podsumowanie
Na jak długo jechać: Idealny czas na zwiedzenie całego kraju to 7 do 10 dni, ale sam Tallinn ogarniesz też podczas przedłużonego weekendu.
Cztery oblicza kraju: Estonia oferuje średniowieczne miasta na północy, dzikie parki narodowe z bagnami, wyspy z latarniami morskimi na zachodzie i pagórkowate południe z silną tradycją sauny.
Budżet: Estonia dawno już nie jest tanim kierunkiem, a ceny zbliżają się raczej do Berlina, więc licz się z mniej więcej 210 do 270 zł dziennie bez noclegu.
Kiedy jechać: Najpiękniejszy jest wrzesień bez komarów, ewentualnie czerwiec pełen białych nocy, natomiast listopada z uwagi na mrok i deszcz raczej unikaj.
Transport: Bezpośrednie loty z Warszawy działają tylko w sezonie letnim, ale przez cały rok dostaniesz się tu z przesiadką w Rydze albo promem z fińskich Helsinek.
Nordycki klimat: Z miejscowej kultury bije północny spokój, znakomity angielski, wszechobecne sauny i ogromny szacunek do przyrody.
Foto: Kadri Võsumäe / Pexels
Kiedy wyruszyć do Estonii
Planowanie wyprawy nad Bałtyk kręci się głównie wokół światła i wszechobecnej przyrody. Jeśli marzysz o nieskończonych dniach, czerwiec zaoferuje ci fenomen tzw. białych nocy, kiedy słońce zachodzi dopiero około jedenastej wieczorem, a prawdziwy mrok w zasadzie nigdy nie zapada. Największym świętem jest tu noc świętojańska, podczas której miasta pustoszeją, a wszyscy miejscowi jadą palić ogniska na wieś.
Szczyt sezonu letniego przychodzi w lipcu i sierpniu. Temperatury zwykle utrzymują się w okolicach przyjemnych 22 stopni, co czyni z Estonii idealny kierunek na ucieczkę przed środkowoeuropejskimi upałami. Musisz się jednak uzbroić w cierpliwość przy rezerwacji promów na wyspy i zabrać naprawdę mocny repelent, bo aktywność komarów na bagnach osiąga w lipcu swoje absolutne maksimum.
Złotym graalem dla podróżnych jest bez wątpienia wrzesień. Miejscowe lasy barwią się w niesamowite odcienie, znikają natrętne komary i tłumy turystów, a w przyrodzie możesz na dodatek nazbierać koszyki grzybów lub jagód. Pogoda co prawda bywa już chłodniejsza i wymaga lekkiej kurtki, ale na piesze wędrówki po parkach narodowych nie znajdziesz lepszego okresu.
Za to październik, a szczególnie listopad, to miesiące, kiedy Estonia spowija się w szarość, deszcz i bardzo krótkie dni. Jeśli akurat nie szukasz nordyckiej melancholii, tych jesiennych miesięcy raczej unikaj, bo do tego duża część usług na wyspach się zamyka. Zima wraca do formy dopiero w grudniu za sprawą słynnych jarmarków adwentowych, po których w styczniu i lutym nadchodzą trzaskające mrozy idealne na biegówki i saunę.
Foto: Unique Hotels / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0
Gdzie się zatrzymać w Estonii
💡 Tip na noclegi i atrakcje: Noclegów najchętniej szukamy na Booking.com, gdzie zwykle są najlepsze warunki anulacji. Bilety, wycieczki i aktywności warto z kolei porównać i kupić przez GetYourGuide.
Nocleg w Estonii może cię mile zaskoczyć, ale też porządnie nadwyrężyć portfel, jeśli źle go wybierzesz. Dla łatwiejszej orientacji podzieliłam je według regionów, żebyś wiedział, gdzie warto dopłacić, a gdzie z kolei wystarczy wygodny hostel.
Największy wybór znajdziesz oczywiście w stolicy Tallinnie, gdzie warto mieszkać albo bezpośrednio w historycznym centrum, albo w nowoczesnej dzielnicy Rotermanni. Na wyspach i na południu kraju panuje z kolei fenomen hoteli spa, do których zjeżdża się cała Skandynawia. Nocleg łatwo zorganizujesz przez klasyczny Booking, ale w miesiącach letnich zdecydowanie nie zostawiaj rezerwacji na ostatnią chwilę.
Nunne Boutique Hotel (Tallinn): Absolutnie luksusowe przeżycie tuż przy starych murach miejskich. Hotel oferuje piękny design, spokojną atmosferę i znakomite śniadania, których goście w recenzjach nie mogą się nachwalić.
Fat Margaret’s (Tallinn): Świetny wybór dla podróżnych z napiętym budżetem. Ten czysty i nowoczesny hostel leży kawałek od portu i dysponuje własną sauną, co po całym dniu spacerów jest na wagę złota.
Hedon Spa & Hotel (Pärnu): Historyczny budynek kąpieli błotnych tuż przy plaży, który zmienił się w oazę spokoju. Jego cicha strefa Silent Spa przeznaczona wyłącznie dla dorosłych to absolutny szczyt estońskiego wellness.
GOSPA Georg Ots Spa (Saaremaa): Faworyt rodzin i par w wyspiarskiej stolicy Kuressaare. Podróżni uwielbiają tutejsze zewnętrzne baseny z widokiem na morze i słynną hotelową restaurację z lokalnymi produktami.
Hotel Lydia (Tartu): Elegancki i bardzo sprytny hotel w samym centrum miasta uniwersyteckiego. Zachwyci cię pięknym basenem wewnętrznym i świetną lokalizacją zaraz za ratuszem, skąd wszędzie dojdziesz pieszo.
Pädaste Manor (Muhu): Jeśli nie liczysz się z pieniędzmi i szukasz tego, co najlepsze w kraju, ten odrestaurowany dwór cię zachwyci. Oferuje własną restaurację z gwiazdką Michelin i kąpiele w sianie, dzięki czemu należy do sieci Small Luxury Hotels of the World.
Foto: Sergei Gussev / Pexels
⭐ Tallinn: średniowiecze, które nie boi się XXI wieku
Stolica to absolutnie podręcznikowy przykład tego, jak można wrażliwie połączyć głęboką historię z postępem technologicznym. Żeby ją pokochać, musisz nauczyć się uchylać przed tłumami z gigantycznych wycieczkowców, które w dzień niezawodnie zapychają centrum. Ruszaj w uliczki wcześnie rano albo przeciwnie — pod wieczór, kiedy stare mury nabierają tego właściwego, melancholijnego uroku.
Tallinn jest jednocześnie wizytówką cyfrowego państwa, gdzie głosuje się przez internet, a firmę dzięki programowi e-Residency założysz spokojnie z kanapy w Warszawie. Właśnie dlatego z estońskiej stolicy stała się jedna z europejskich baz cyfrowych nomadów, którzy spotykają tu szybkie wi-fi dosłownie na każdym rogu.
Foto: Julie Anne Workman / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
1. Rynek i uliczka świętej Katarzyny
Sercem Dolnego Miasta jest Rynek (Raekoja plats), któremu króluje potężny gotycki ratusz z symbolem miasta — chorągiewką Starego Tomasza. W jednym z rogów rynku kryje się Raeapteek, najstarsza nieprzerwanie działająca apteka w Europie, która stoi tu od 1422 roku. Dawniej ludzie kupowali tu marcepan jako lek na złamane serce, ale też suszone ropuchy albo proszek ze skrzydeł nietoperza, które podobno leczyły najróżniejsze dolegliwości.
Zaledwie kilka przecznic dalej odkryjesz Pasaż świętej Katarzyny (Katariina käik). Ta wąska, częściowo zadaszona uliczka obramowana masywnymi średniowiecznymi płytami nagrobnymi wygląda jak idealna filmowa sceneria. W dzień tłoczą się tu tłumy turystów, ale jeśli zajrzysz tu punktualnie o ósmej rano, całe to kamienne piękno będziesz mieć tylko dla swojego aparatu.
💡 Tip: Bruk na Starym Mieście tworzą bardzo szorstkie i nieregularne kamienie, więc raczej nie bierz tu wózka, a już na pewno nie butów na obcasie.
Foto: Scotch Mist / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
2. Wzgórze Toompea i widoki na czerwone dachy
Podczas gdy na dole mieszkali kupcy, na wzgórzu Toompea historycznie rezydowała szlachta i możni, a gdy tylko przejdziesz stromą uliczką Lühike jalg, na górze od razu rzuci ci się w oczy potężna prawosławna katedra Aleksandra Newskiego ze swoimi cebulastymi kopułami, która działa tu trochę jak pięść na oko. Naprzeciwko katedry stoi na dodatek niepozorny, ale tym ważniejszy różowy pałac, w którym dziś obraduje estoński parlament, tzw. Riigikogu.
Na Toompeę chodzi się jednak przede wszystkim po te najlepsze widoki na całe miasto. Taras widokowy Kohtuotsa z napisem „The Times We Had” na ścianie to absolutny hit mediów społecznościowych, natomiast sąsiedni taras Patkuli zaoferuje ci bezkonkurencyjny widok na zachowane mury miejskie i błękitną taflę Zatoki Fińskiej.
💡 Tip: Jeśli chcesz uniknąć kolejek do zdjęć przy napisie, przyjdź tu tuż po zachodzie słońca, kiedy pasażerowie statków jedzą już kolację na swoich pokładach.
Foto: Liilia Moroz / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
3. Telliskivi i targ Balti Jaama Turg
Gdy tylko średniowiecze cię zmęczy, wystarczy przejściem pod dworcem opuścić historyczne centrum, a znajdziesz się w zupełnie innym świecie. Targ Balti Jaama Turg to fantastyczny raj dla miłośników jedzenia, gdzie na parterze znajdziesz świetny street food, a w piwnicy dla odmiany dziwaczny sowiecki lumpeks pełen starych odznak i porcelanowych jeleni.
Tuż obok targu przechodzi Telliskivi Creative City, czyli ogromny dawny teren fabryczny przemieniony w tętniące serce miejscowych hipsterów. Stare ceglane ściany zdobią tu ogromne legalne murale, a w industrialnych halach mieszczą się dziesiątki kawiarni, butików designerskich oraz słynna sztokholmska galeria Fotografiska, która jest otwarta do późnych godzin wieczornych.
💡 Tip: Na obiad na targu polecam świetnego wegańskiego burgera albo tradycyjne grzybowe pielmieni, które wyjdą cię na przyjemne 7 do 10 euro (około 30 do 45 zł).
Foto: Hiiumaa mudeliklubi / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
4. Noblessner i muzeum morskie Lennusadam
Nadbrzeżna dzielnica Noblessner powstała na miejscu dawnej carskiej stoczni, gdzie sto lat temu potajemnie produkowano okręty podwodne. Dziś szczyci się nagrodą za najlepszy projekt urbanistyczny, bo z niszczejących hal wyrosły luksusowe mieszkania, znakomite restauracje i browary. Wprost na nabrzeżu możesz wynająć designerską saunę Iglupark i z rozgrzanego drewna skoczyć wprost w chłodne fale morza.
Sąsiednie muzeum Lennusadam (Seaplane Harbour) uchodzi za absolutną konieczność (zwłaszcza jeśli podróżujesz z rodziną) i mieści się w ogromnych betonowych hangarach dla hydroplanów, których główną gwiazdą jest prawdziwy okręt podwodny Lembit z lat trzydziestych, do którego ciasnego wnętrza możesz bez obaw wleźć i wszystkiego dotknąć.
💡 Tip: Nieopodal leży również groźna morska twierdza i dawne więzienie Patarei, miej jednak na uwadze, że cały teren jest obecnie zamknięty z powodu remontu, a pełne otwarcie planowane jest dopiero na 2027 rok.
Foto: Egorov.nick / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Północ i Lahemaa: kapitanowie, wodospady i bagna
Zaledwie niecałą godzinę jazdy na wschód od stolicy leży najstarszy estoński park narodowy Lahemaa. Ten zakątek kraju działa jak idealna wizytówka miejscowej nietkniętej przyrody, gdzie głęboko wciągniesz zapach sosen, przejdziesz się po bujających się torfowiskach i odkryjesz stare osady rybackie balansujące na klifach.
Foto: Diego Delso / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
5. Viru raba: najsłynniejsze estońskie bagno
Bagna (po estońsku raba) stanowią prawdziwy narodowy skarb, a Viru raba jest z nich bezkonkurencyjnie tym najbardziej dostępnym. Nie spodziewaj się żadnego cuchnącego moczaru, lecz przepięknego krajobrazu pełnego karłowatych sosen i ciemnoniebieskich oczek wodnych, przez które prowadzi bezpieczna drewniana kładka. Torfowiska powstawały tu przez tysiące lat i zatrzymują niewiarygodne ilości wody, dzięki czemu działają jak ogromna naturalna gąbka.
Cała pętla mierzy przyjemne 3,5 kilometra, a mniej więcej w jej połowie natrafisz na wysoką drewnianą wieżę widokową, skąd sfotografujesz tę pozaziemską równinę w całej krasie. Latem rośnie tu wokół ścieżki rzadka malina moroszka, a jesienią cała równina barwi się w soczyste czerwone i rdzawe odcienie.
💡 Tip: Jeśli wyruszysz tu w lipcu, zdecydowanie polecam ubrać długie spodnie i zabrać mocny repelent z DEET, bo aktywność miejscowych komarów nie zna litości.
Foto: Ymblanter / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
6. Jägala: wodospad, który zimą zamarza
W drodze do parku narodowego koniecznie zatrzymaj się przy wodospadzie Jägala, który miejscowi z lekką przesadą nazywają estońską Niagarą. Z wysokością ośmiu metrów i szerokością ponad pięćdziesięciu metrów to jeden z najpotężniejszych naturalnych wodospadów w całym kraju, którego brązowa woda zabarwiona torfem spada przez wapienny uskok.
O ile latem oferuje przyjemne ochłodzenie w leśnym cieniu, swoje największe widowisko wodospad daje podczas tęgiej zimy. Kiedy termometry spadają głęboko poniżej zera, masa wody zamarza i tworzy gigantyczną ścianę z lodowych sopli, za którą można nawet ostrożnie przejść.
💡 Tip: Parkowanie przy wodospadzie jest darmowe, a od auta do punktu widokowego przejdziesz zaledwie dwieście metrów, więc to idealny szybki przystanek na rozprostowanie nóg.
Foto: Abrget47j / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
7. Käsmu i Altja: wioski z zapachem morza
Wybrzeże parku narodowego Lahemaa jest usiane małymi osadami, przy czym Käsmu zasłużyło sobie na dumny przydomek „kapitańskiej wioski”. W XIX wieku mieściła się tu bowiem prestiżowa szkoła morska i niemal z każdego miejscowego białego domku pochodził jakiś słynny kapitan statku, co do dziś przypomina niesamowite muzeum morskie.
Sąsiednia wioseczka Altja przeniesie cię dla odmiany w stare rybackie czasy. Znajdziesz tu tradycyjne drewniane zagrody z krytymi strzechą dachami, a wprost na plaży stoją odrestaurowane sieci do suszenia połowów. Miejscowe wybrzeże jest na dodatek usiane ogromnymi głazami narzutowymi, które kiedyś dawno temu przypchał tu lodowiec ze Skandynawii.
💡 Tip: W Altji działa świetna tradycyjna karczma Altja Kõrts, gdzie możesz zamówić porządną miskę gorącej zupy warzywnej albo znakomity deser kama za bardzo rozsądne ceny.
Foto: Abrget47j / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
8. Palmse i Sagadi: dwory szlacheckie w lasach
Lahemaa była domem nie tylko rybaków — przez wieki rządziła tu bogata bałtycko-niemiecka szlachta. Zostawiła po sobie przepiękne dwory szlacheckie (po estońsku mõis), które dziś lśnią nowością i tworzą nieoczekiwanie elegancki kontrast z otaczającą dziką tajgą.
Palmse to okazały barokowy kompleks z rozległym francuskim parkiem i przeszkloną oranżerią, natomiast sąsiedni dwór Sagadi natychmiast oczaruje cię swoją wyrazistą różową fasadą. Jeśli szukasz idealnego spokoju, w dworach często możesz się nawet zatrzymać albo przynajmniej wypić kawę w ich historycznych ogrodach.
💡 Tip: Wstęp do wnętrz i ogrodów dworu waha się w okolicach 9 do 12 euro (ok. 40 do 55 zł), ale jeśli wystarczy ci widok z zewnątrz, spacer po głównym dziedzińcu bywa często ogólnodostępny.
Foto: Abrget47j / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 ee
Wyspy: Saaremaa, Hiiumaa i Kihnu
Wyruszyć na wyspy oznacza dla Estończyków to samo, co dla Polaków wyjazd na działkę. Czas płynie tu wyraźnie wolniej, powietrze pachnie wszechobecnym jałowcem, a zasięg telefonu czasem ustępuje szumowi morza. Żeby w pełni cieszyć się tym urokiem, zdecydowanie będziesz potrzebować auta i biletu na prom.
Foto: WikedKentaur / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
9. Saaremaa i zamek Kuressaare
Saaremaa jest bez wątpienia największą i najpopularniejszą estońską wyspą, na którą dostaniesz się wygodnie promem, a następnie po długiej sypanej grobli z wyspy Muhu. Stolica Kuressaare szczyci się doskonale zachowanym zamkiem biskupim z XIV wieku, który otacza potężna fosa i rozległy park.
Miasto żyje jednak przede wszystkim uzdrowiskiem. Tradycja kąpieli błotnych sięga tu aż roku 1824, a dziś znajdziesz tu ogromne zagęszczenie znakomitych hoteli spa, do których zjeżdżają się goście z całej Finlandii. Zabiegi z miejscowym błotem dolomitowym podobno robią z bolącymi plecami prawdziwe cuda.
💡 Tip: Jeśli jedziesz na wyspę z autem w lipcu lub sierpniu, bilety na prom kup przez stronę praamid.ee spokojnie tydzień wcześniej, inaczej ryzykujesz godziny czekania w porcie.
Foto: Ymblanter / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
10. Krater Kaali i klify Panga
Około dwadzieścia kilometrów od uzdrowiskowego Kuressaare natrafisz na miejsce, które często nazywają estońską Tunguską. Ponad trzy tysiące lat temu spadł tu ogromny meteoryt i zostawił po sobie krater o średnicy 110 metrów, na którego dnie kryje się dziś ciemnozielone oczko wodne. Miejsce emanuje niesamowicie silną pogańską atmosferą, a historia twierdzi, że kiedyś służyło jako rytualne miejsce ofiarne.
Kolejną naturalną dominantą wyspy są klify Panga na północnym wybrzeżu. Wapienne ściany opadają tu stromo do morza z wysokości ponad dwudziestu metrów i stanowią absolutnie fantastyczne miejsce na wieczorne obserwowanie zachodu słońca nad niespokojnym Bałtykiem.
💡 Tip: Za wstęp do krateru nie płaci się, a tuż obok parkingu działa świetne małe muzeum z okazami odłamków meteorytu.
Foto: Aet and Margus Sõmer (margus.s6mer (at) gmail.com) / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
11. Hiiumaa i trzecia najstarsza latarnia świata
Sąsiednia wyspa Hiiumaa jest w porównaniu z uczesaną Saaremą znacznie dziksza, bardziej zalesiona i też o wiele spokojniejsza. Miejscowi mieszkańcy słyną na dodatek ze swojego specyficznego wyspiarskiego humoru, więc bez przerwy robią sobie żarty z siebie samych i ze swoich sąsiadów. Zimą, kiedy morze wystarczająco zamarznie, można tu na dodatek dojechać z lądu po oficjalnej lodowej drodze, co jest absolutnie unikalnym adrenalinowym przeżyciem.
Głównym magnesem wyspy jest jednoznacznie latarnia Kõpu. Stoi na wzgórzu w głębokim lesie i świeci marynarzom nieprzerwanie od 1531 roku, co czyni z niej trzecią najstarszą działającą latarnię na świecie. Ma kształt masywnej kwadratowej twierdzy z ogromnymi przyporami, a wspinaczka po jej ekstremalnie stromych i wąskich schodach sprawdzi twoją kondycję.
💡 Tip: Między wyspami Saaremaa i Hiiumaa kursuje lokalna linia promowa (Triigi–Sõru), dzięki której możesz je łatwo połączyć w jeden wielki i wspaniały roadtrip.
Foto: Vaido Otsar / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
12. Kihnu: wyspa chroniona przez UNESCO
Ten mały kawałek lądu leżący nieopodal Pärnu stanowi europejski unikat, o którym często mówi się jako o ostatnim matriarchacie na kontynencie. Ponieważ miejscowi mężczyźni spędzali historycznie większość roku na morzu, kobiety musiały przejąć absolutną kontrolę nad funkcjonowaniem wyspy — od zarządzania gospodarstwami po podtrzymywanie folklorystycznych rytuałów.
Cała przestrzeń kulturowa Kihnu zasłużyła sobie na wpis na listę UNESCO i do dziś spotkasz tu na co dzień kobiety jadące na motocyklach z przyczepką boczną, ubrane w tradycyjne pasiaste spódnice. Kolor ich pasków jasno sygnalizuje, czy rodzina jest w żałobie, czy przeciwnie — świętuje.
💡 Tip: Zostaw auto na lądzie, wsiądź na prom pasażerski, a na wyspie wypożycz zwykły rower, bo z jego siodełka wchłoniesz tutejszy równinny krajobraz zdecydowanie najlepiej.
Foto: Sergei Gussev / Wikimedia Commons, CC BY 4.0
Południe: Tartu, Pejpus i wzgórza, które nazywają tu górami
Podczas gdy północ rządzi biznesem i turystyką, południowa Estonia kryje duszę całego kraju. Przyroda zaczyna się tu lekko falować, lasy przeplatają się z niebieskimi jeziorami, a mentalność ludzi jest wyraźnie bardziej ziemista i wyluzowana. To właśnie tu odkryjesz rosyjskie wioski z polami cebuli albo dumne mniejszości podtrzymujące pradawne rytuały sauny.
Foto: Cayambe / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
13. Tartu: uniwersyteckie serce Estonii
Tartu jest drugim co do wielkości miastem, a dzięki starodawnemu uniwersytetowi z 1632 roku panuje tu niewiarygodnie młoda i pulsująca atmosfera. Uniwersytet założył szwedzki król Gustaw II Adolf i do dziś stanowi najważniejsze intelektualne centrum całego kraju, z którego wyszła większość estońskich odrodzeniowców i prezydentów. W 2024 roku miasto dumnie nosiło tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, a ten ogromny sukces zostawił po sobie mnóstwo nowych kawiarni, odnowionych parków i kreatywnych centrów w starych fabrykach.
Twoim pierwszym przystankiem powinna być ikoniczna fontanna z całującymi się studentami przed budynkiem ratusza. Stąd wyruszaj na wzgórze Toomemägi, gdzie wśród starych drzew wznoszą się majestatyczne ceglane ruiny gotyckiej katedry, która dziś służy jako ogromna czytelnia pod chmurką dla studentów uczących się do egzaminów, a atmosfera jest tu po prostu niepowtarzalna.
Kiedy z Tartu ruszysz na wschód, natrafisz na gigantyczne jezioro Pejpus, które tworzy naturalną granicę z Rosją i jest tak ogromne, że przeciwległego rosyjskiego brzegu w ogóle nie widać we mgle. Stoisz nad wodą, a mózg przez chwilę odmawia przyjęcia do wiadomości, że to nie morze.
Wybrzeże jest domem społeczności tzw. staroobrzędowców, którzy uciekli tu w XVII wieku przed reformami religijnymi. Ich wioski nazywają Cebulowym Szlakiem, bo na wywyższonych grządkach uprawiają słynną cebulę, którą potem sprzedają w długich warkoczach wprost przy drodze. Koniecznie zatrzymaj się w miejscowej herbaciarni i zamów mocną czarną herbatę zaparzoną w tradycyjnym samowarze.
💡 Tip: Ryby i potrawy mięsne są tu co prawda słynną miejscową specjalnością, ale w każdej gospodzie chętnie przygotują ci też znakomite placki ziemniaczane z gęstą śmietaną.
Foto: Radoslaw Sikorski / Pexels
15. Otepää: zimowa stolica
Estończycy przyzwyczaili się nazywać każdy większy pagórek górą, więc kiedy dotrzesz do lekko pagórkowatego regionu Otepää, poczujesz się raczej jak na Mazurach. Ten kraj co roku dumnie wciela się jednak w rolę zimowej stolicy kraju, bo zjeżdżają tu wszyscy zapaleni biegacze narciarscy.
Tutejsze centrum sportowe Tehvandi oferuje znakomite oświetlone trasy i ogromną skocznię narciarską, przy której odbywają się nawet puchary europejskie. W lutym rozgrywa się tu na dodatek legendarny maraton saunowy, podczas którego setki szalonych drużyn biegają w mrozie między dwudziestoma różnymi saunami i kąpią się w wyrąbanych w lodzie przeręblach.
💡 Tip: Latem co prawda śniegu nie znajdziesz, ale pagórkowata okolica jeziora Pühajärv działa jak absolutny raj dla spokojnej jazdy na rowerze i pieszych wędrówek z widokami.
Foto: HUUM │sauna heaters / Pexels
16. Võromaa i Setomaa: królestwo saun
Zupełnie na południu natrafisz na regiony, które żyją według własnych pradawnych zasad. Võromaa jest domem estońskiej sauny dymnej (suitsusaun), która jest na tyle unikalna, że organizacja UNESCO wpisała ją na listę niematerialnego dziedzictwa. Nie spodziewaj się żadnego szybkiego pocenia — to kilkugodzinny medytacyjny rytuał w czarnym, pokrytym sadzą pomieszczeniu z bali.
Sąsiednia Setomaa jest z kolei domem Setów, dumnej mniejszości z własnym językiem i wiarą prawosławną. Miejscowe kobiety śpiewają tu chronione pieśni polifoniczne i noszą zachwycające stroje z masywną srebrną biżuterią. Setowie co roku w sierpniu wybierają nawet swojego własnego króla, a wizyta w ich swoistym muzeum w Värska niezawodnie zaprze ci dech w piersiach.
💡 Tip: Przeżycie w tradycyjnej saunie dymnej możesz zarezerwować na przykład na słynnej farmie Mooska, licz się jednak z ceną około 250 euro (1100 zł) za całą grupę, a termin załatwiaj miesiące wcześniej.
Foto: IngimarE / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Zachód, plaże i uzdrowiska: Pärnu i Haapsalu
Jeśli myślisz, że nad Bałtyk nie da się jechać na wakacje plażowe, zachodnia Estonia szybko wyprowadzi cię z błędu. Długie kilometry białego piasku, płytka nagrzana woda i promenady obramowane drewnianymi willami z XIX wieku przyciągają tu latem dziesiątki tysięcy Skandynawów szukających spokojnego odpoczynku.
Foto: Ave Maria Mõistlik / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.5
17. Pärnu: dwa kilometry białego piasku
Miasto Pärnu dzierży oficjalny tytuł „letniej stolicy”, a Estończycy nie dają na nie powiedzieć złego słowa. Głównym magnesem jest tu luksusowa dwukilometrowa plaża, którą obramowuje zadbana promenada pełna kawiarni i rowerzystów. Zatoka jest tu ekstremalnie płytka, więc woda latem zwyczajnie nagrzewa się do niewiarygodnych 24 stopni, co czyni z niej najcieplejsze morze w kraju.
Dla rodzin z dziećmi to absolutny raj, bo możesz iść dziesiątki metrów w wodę, a tafla sięga ci zaledwie do kolan. Samo centrum miasta oczaruje z kolei deptakiem na ulicy Rüütli, pozostałościami średniowiecznych fortyfikacji i przecudnie zdobionymi drewnianymi domami, które nadają Pärnu ten właściwy letni, lekko nostalgiczny sznyt.
💡 Tip: Jeśli naprawdę chcesz się zanurzyć i popływać, uzbrój się w cierpliwość, bo po pas w wodzie będziesz realnie dopiero po kilku długich minutach marszu od brzegu.
Foto: Flying Russian / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 ee
18. Kąpiele błotne i luksusowe spa
Pärnu to jednak nie tylko kąpiele w morzu — jego sława opiera się na dwustuletniej historii leczniczego błota. Symbolem tej tradycji jest okazały neoklasycystyczny budynek kąpieli z 1927 roku z majestatycznymi kolumnami, w którym dziś mieści się jeden z najlepszych resortów w kraju, Hedon Spa & Hotel.
Estońskie wellness nie działa na zasadzie popijania wody mineralnej z kubeczka — tutaj w gorącej wodzie musisz się zanurzyć. Hotele uzdrowiskowe umiejętnie łączą nowoczesne światy wodne z dziesiątkami rodzajów nordyckich saun, więc nawet jeśli przyjedziesz tu w plugawym listopadzie, wyjedziesz absolutnie wypoczęty i z rozgrzanymi kośćmi.
💡 Tip: Za luksus latem się płaci, więc noc w lepszym hotelu spa w Pärnu w sierpniu spokojnie przekroczy 250 euro (1100 zł), za to zimą ceny spadają o połowę.
Foto: Fatima Yusuf / Pexels
19. Lottemaa: bajka dla rodzin
Jeśli podróżujesz z dziećmi do mniej więcej dziesięciu lat, z Pärnu koniecznie wybierz się kawałek za miasto do parku rozrywki Lottemaa. To największy park tematyczny nad Bałtykiem, osadzony w pięknym sosnowym lesie i zbudowany na motywach estońskiej animowanej postaci, pieskowej dziewczynki Lotte.
Nie spodziewaj się żadnego rozkrzyczanego wesołego miasteczka, raczej ogromnej wioski pełnej wynalazków, przedstawień teatralnych i drewnianych domków do przełażenia, którą polskie dzieci mimo nieznajomości postaci Lotte dzięki wizualnej figlarności od razu pokochają, i bez problemu spędzisz tu cały dzień.
💡 Tip: Park jest otwarty wyłącznie w sezonie letnim, konkretnie od 13 czerwca do 30 sierpnia, a podstawowy bilet wyjdzie cię na 28 euro (ok. 125 zł).
Foto: Ivar Leidus / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 ee
20. Haapsalu: drewniana koronka i Czajkowski
Kawałek dalej na północ leży Haapsalu, które jest jeszcze nieco spokojniejsze i bardziej romantyczne niż tętniące Pärnu. Miasteczko zasłynęło swoimi przepięknymi willami z rzeźbioną drewnianą koronką, a także jednymi z najstarszych kąpieli błotnych, które w 1825 roku założył doktor Hunnius. Tutejsze lecznicze błoto podobno zawiera unikalne minerały z morskiej zatoki i leczyły się nim całe pokolenia rosyjskich carów.
Atmosfera tak bardzo urzekła tu kiedyś rosyjskiego kompozytora Piotra Czajkowskiego, że spędził tu lato i skomponował kilka swoich dzieł. Dziś możesz usiąść na jego pamiątkowej ławeczce wprost na nadbrzeżnej promenadzie, skąd cicho snują się melodie jego utworów, podczas gdy ty obserwujesz łabędzie na tafli zatoki. Nad miastem wznosi się na dodatek imponujący zamek biskupi, gdzie według legendy straszy Biała Dama.
💡 Tip: Nie przegap też przepięknego historycznego budynku starego dworca kolejowego w Haapsalu, którego zadaszony drewniany peron mierzy całe 216 metrów.
Foto: Diego Delso / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Sowiecka warstwa: Narwa, Rummu i KGB
Czterdzieści pięć lat sowieckiej okupacji pozostawiło w kraju głębokie blizny, przed którymi Estończycy nie zamykają oczu, lecz przeciwnie — pokazują je światu z chłodną nordycką logiką. Te miejsca oferują ci surowy, lekko mrożący widok na dzieje, które my w Polsce dobrze rozumiemy, i być może właśnie dlatego mrozi z nich odrobinę bardziej.
Foto: A.Savin / Wikimedia Commons, FAL
21. Narwa: na krawędzi imperium
Jeśli chcesz doświadczyć silnej geopolitycznej rzeczywistości Europy, wybierz się na daleki wschód do miasta Narwa. Aż 95% miejscowych mieszkańców mówi tu po rosyjsku, a wprost w centrum miasta przez wąską rzekę wznoszą się dwie ogromne twierdze. Na estońskim brzegu stoi średniowieczny zamek Hermann, a zaledwie 150 metrów od niego masywny rosyjski Iwangorod.
Nigdzie indziej w Unii Europejskiej nie zobaczysz tak fizycznej i ciasnej granicy dwóch zupełnie odmiennych światów. Choć atmosfera w Narwie jest specyficzna i lekko chłodna, miasto jest absolutnie bezpieczne, a widok z estońskiej promenady na rosyjskie imperium za wodą należy do przeżyć, których nigdy nie zapomnisz.
💡 Tip: Most graniczny jest od dawna zamknięty dla samochodów, a przejście piesze rząd silnie reguluje, dlatego trzymaj się estońskiego brzegu i nie próbuj fotografować rosyjskiej twierdzy zbyt dużymi obiektywami.
Foto: Ivar Leidus / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
22. Rummu: estońska turkusowa laguna
Około 40 minut jazdy od Tallinna leży miejsce, które wygląda jak wycięte z postapokaliptycznego filmu. W czasach Związku Radzieckiego działał tu kamieniołom wapienia i więzienie, gdzie więźniowie harowali w brutalnych warunkach, dopóki w latach dziewięćdziesiątych nie przestały działać pompy, a cały teren błyskawicznie nie zalała woda.
Dziś z turkusowo błękitnej tafli jeziora sterczą na wpół rozpadnięte ceglane budynki i drut kolczasty. Miejsce z przesadą nazywają estońską Chorwacją, bo latem zjeżdżają się tu tłumy ludzi, wypożyczają paddleboardy i pływają wprost nad zatopionymi celami i maszynami wydobywczymi.
💡 Tip: Wstęp na teren jest płatny i zarządza nim miejscowe letnie centrum, ale koniecznie wejdź ostrożnie na ogromną białą hałdę urobku, skąd zrobisz najdoskonalsze zdjęcia.
Foto: Ivar Leidus / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 ee
23. Paldiski i tajne muzeum w hotelu
Nieopodal kamieniołomu Rummu znajdziesz portowe miasto Paldiski, które aż do 1994 roku nie istniało na zwykłych mapach, ponieważ funkcjonowało jako ściśle tajna baza szkoleniowa dla załóg sowieckich atomowych okrętów podwodnych. Dziś turyści przybywają tu przede wszystkim do pobliskiej latarni Pakri, przy której do morza łamią się zachwycające dwudziestopięciometrowe wapienne klify.
Jeśli wrócisz do Tallinna, koniecznie zarezerwuj zwiedzanie na 23 piętrze ikonicznego Hotelu Viru. W czasach komunizmu to piętro oficjalnie w ogóle nie istniało i mieściła się w nim tajna centrala podsłuchowa KGB, która dziś zmieniła się w mrożące i autentyczne muzeum.
💡 Tip: Do muzeum KGB dostaniesz się wyłącznie z przewodnikiem, a małe grupy bywają często wyprzedane, więc bilety za około 12 euro (55 zł) kupuj na stronie hotelu spokojnie tydzień wcześniej.
Foto: Ruukel / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Przeżycia, których nigdzie indziej nie doświadczysz
Na koniec zostawiłam sobie dwie rzeczy, po które zjeżdżają się tu smakosze z całego świata. Estońska przyroda jest bowiem na tyle zachowana, że pozwoli ci doświadczyć zjawisk, o których w Europie Środkowej dawno już zapomnieliśmy albo których po prostu nigdy nie mieliśmy.
Foto: Ruukel / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
24. Piąta pora roku w Soomaa
Park narodowy Soomaa na południowym zachodzie kraju szczyci się światowym unikatem, który miejscowi nazywają viies aastaaeg (piąta pora roku). Dochodzi do niej typowo na przełomie marca i kwietnia, kiedy ogromna ilość topniejącego śniegu nie nadąża odpływać, a woda z rzek rozlewa się na szeroką okolicę, zalewając łąki, drogi i głębokie lasy.
W tej chwili miejscowi wyciągają kajaki, a ty również możesz je wypożyczyć. Wiosłowanie na łódeczce w zupełnej ciszy wprost między pniami starych drzew i ślizganie się wysoko ponad letnimi szlakami turystycznymi to absolutnie surrealistyczne przeżycie, które w Europie nie ma sobie równych.
💡 Tip: Jeśli wyruszysz latem, kiedy woda opadnie, Soomaa zmienia się w fantastyczne miejsce na piesze wycieczki po bagnach albo wieczorne spływy kajakowe połączone z obserwowaniem bobrów.
Foto: Vincent M.A. Janssen / Pexels
25. Noc z niedźwiedziami w Alutaguse
W estońskich lasach żyje około tysiąca niedźwiedzi brunatnych, a ty masz absolutnie realną szansę bezpiecznie zobaczyć je na własne oczy. Centrum tej dziczy jest gęsta tajga w regionie Alutaguse na północnym wschodzie kraju, gdzie lokalne agencje zbudowały specjalne drewniane chatki obserwacyjne (bear hides) wyposażone w prycze i szczeliny do fotografowania.
Przewodnik zaprowadzi cię po południu do chatki, zamknie cię tam, a ty w absolutnej ciszy czekasz, aż na polanie, zwabiona zapachem przynęty, pojawi się kudłata bestia. Największą szansę na sukces masz w maju i czerwcu, kiedy niedźwiedzie budzą się głodne, a potem znów w październiku przed snem zimowym.
💡 Tip: Noc w takiej chatce wyjdzie na 80 do 120 euro (350 do 530 zł) na osobę, i choć nikt nie zagwarantuje ci stuprocentowego sukcesu, napięcie i respekt przed nocnym lasem są tego absolutnie warte.
Foto: Pixabay / Pexels
Gdzie zjeść w Estonii
Estońska gastronomia przechodzi w ostatnich latach ogromną rewolucję. Dawno już nie obowiązuje zasada, że dostaniesz tu tylko ciężkie potrawy inspirowane kuchnią rosyjską lub niemiecką. Nowocześni estońscy szefowie kuchni dumnie przyznają się do nurtu New Nordic, który kładzie maksymalny nacisk na lokalne produkty, sezonowość i czyste smaki. Na talerzu spotyka się więc zwyczajnie leśne igliwie, dzikie zioła i wszechobecny ciemny chleb żytni.
Czy wyruszysz do luksusowej restauracji w centrum stolicy, czy zatrzymasz się w niepozornej gospodzie gdzieś na wsi, jakość produktów prawdopodobnie cię zachwyci. W centrach turystycznych co prawda porządnie dopłacisz, ale wystarczy przejść o dwie ulice dalej, a znajdziesz fantastyczne jedzenie za bardzo przystępne ceny.
Foto: Liilia Moroz / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Od gwiazdek Michelin po lunch za 6 euro
Szczyt sceny trzymają tallińskie 180° by Matthias Diether z dwiema gwiazdkami Michelin i NOA Chef’s Hall z widokiem na zatokę, gdzie chodzi się na menu degustacyjne, a rezerwacje załatwia się tygodnie wcześniej. O piętro niżej, ale wciąż świetnie, gotuje Fotografiska w Telliskivi, gdzie restauracja na dachu galerii działa w trybie zero-waste, a wegetariańska część menu nie jest tu odbębnionym dodatkiem, lecz równorzędną ofertą.
Klasyką Starego Miasta jest Rataskaevu 16, gdzie bez rezerwacji nie usiądziesz, oraz jego siostrzany lokal Pegasus z nordyckim wnętrzem i uczciwymi cenami. Kto szuka raczej przeżycia niż gastronomii, może zajrzeć do średniowiecznego III Draakon tuż przy ratuszu, gdzie je się bez sztućców i bez świec. Miejscową specjalnością jest tu zupa z łosia za około 4 euro (18 zł).
Na wsi i na wyspach szukaj tradycyjnych gospod, które nazywają się kõrts. Tam i w miejskich bistrach działa magiczne słowo päevapraad, czyli lunch za 5 do 8 euro (25 do 35 zł). Świetnie zjesz też na targu Balti Jaama Turg w Tallinnie, gdzie obok siebie stoją stoiska ze świeżymi warzywami, serami i street foodem z całego świata.
Z miejscowych specjałów koniecznie spróbuj must leib, treściwego ciemnego chleba żytniego, słodkich twarożkowych batoników kohuke i świątecznego plecionego kringel. Słynne są tu też wędzone ryby i mięso z sauny dymnej, co jest jednak raczej wizytówką miejscowej tradycji niż kolacją dla wegetarian. Do tego pije się kwasowy napój kali albo piwo z browaru Põhjala, którego Tap Room w Noblessnerze należy do najlepszych adresów w mieście.
Foto: A.Savin / Wikimedia Commons, FAL
Jak dostać się do Estonii i jak poruszać się po kraju
Choć Tallinn leży na mapie całkiem wysoko, transport tutaj jest zaskakująco prosty. W sezonie letnim (od kwietnia do października) linie lotnicze oferują bezpośrednie loty z Warszawy, dzięki którym jesteś na miejscu w niecałe dwie godziny. Przez resztę roku dostaniesz się tu z szybką przesiadką w łotewskiej Rydze albo możesz polecieć do Helsinek i do Tallinna dopłynąć ogromnym promem przez zatokę.
Jeśli lubisz roadtripy, rozważ podróż własnym autem przez Litwę i Łotwę. To około 900 kilometrów z Warszawy, drogi są dobrej jakości, a za autostrady w całych Bałtykach nie płacisz ani grosza — nie potrzebujesz tam żadnej winiety autostradowej. Bonusem są świetne przystanki w Kownie czy Wilnie po drodze. Na miejscu do zwiedzania odległych parków narodowych i wysp auto jest absolutną koniecznością, więc jeśli przylecisz, wypożyczalnia na lotnisku cię nie ominie.
Między większymi estońskimi miastami (Tallinn, Tartu, Pärnu) działa absolutnie znakomity transport publiczny. Pomarańczowe pociągi Elron są czyste, punktualne i pełne miejsca na nogi, natomiast autobusy firmy Lux Express oferują skórzane fotele, filmy na ekranach i ekspres do kawy za darmo, i to często w cenie zaledwie około 10 euro (45 zł).
Ile kosztują wakacje w Estonii
Przygotuj się na to, że Estonia dawno już nie należy do tanich kierunków, a tego słynnego taniego Wschodu naprawdę tu nie szukaj. W lipcu 2025 podstawowa stawka VAT wzrosła do 24%, a podatek noclegowy podskoczył do 13%, co siłą rzeczy odbiło się na wszystkich kartach dań i cennikach hoteli. Ceny zbliżają się dziś raczej do Berlina i są wyraźnie wyższe niż w Polsce.
Na zwykły dzienny budżet (bez wliczania noclegu) zarezerwuj sobie mniej więcej 50 do 60 euro (220 do 270 zł) na osobę, jeśli chcesz dobrze zjeść i odwiedzić jakieś muzeum. Za pintę lanego piwa w centrum Tallinna zapłacisz między 4 a 7 euro, kawa wyjdzie na 3 euro, a kolacja w przeciętnej restauracji około 20 do 30 euro.
Złotą zasadą oszczędzania jest magiczne estońskie słowo „päevapraad” (dzienne menu obiadowe). Większość kawiarni i bistr oferuje je każdego dnia roboczego, a porządną porcję zupy i dania głównego kupisz dzięki niemu za piękne 5 do 8 euro (25 do 35 zł). Zaoszczędzisz też na wodzie, którą w restauracjach możesz kazać sobie przynieść za darmo w karafce z kranu (kraanivett), bo jest w całym kraju absolutnie czysta i bezpieczna.
Jeśli jedziesz autem z Polski albo planujesz wielki bałtycki objazd, zdecydowanie nie możesz pominąć łotewskiej stolicy, pełnej secesji i wspaniałych targowisk. Wszystko, co najważniejsze o niej, znajdziesz w tekście 10 ciekawostek i praktycznych rzeczy o Rydze. A gdybyś zaplanował tę nordycką wyprawę na grudzień, nie zapomnij, że talliński adwent należy do Najlepszych jarmarków bożonarodzeniowych w Europie.
Estonia smakuje północą, więc gdy ten zakątek Europy raz cię już złapie, pomkniesz najpewniej jeszcze dalej. W miesiącach zimowych i tutaj warto obserwować niebo, bo przy silnej aktywności słonecznej nad północnym wybrzeżem da się upolować zorzę polarną. Kto chce ją ze znacznie większą pewnością, niech skieruje się do fińskiej Laponii. A jeśli dopiero zastanawiasz się, dokąd w tym roku wyruszyć, przejrzyj nasz przegląd Wakacje w Europie: 17 najpiękniejszych miejsc.
Często zadawane pytania
Planujesz podróż i wciąż nurtuje cię kilka praktycznych niejasności? Zebrałam dla ciebie odpowiedzi na najczęstsze pytania, które dotyczą podróżowania do tego bałtyckiego kraju, żebyś mógł wyruszyć z czystą głową.
Ile dni potrzebuję na Estonię?
Jeśli chcecie zobaczyć tylko Tallin, wystarczy wam przedłużony weekend (3 do 4 dni). Aby poznać cały kraj, łącznie z wyspami na zachodzie, bagnami w parkach narodowych i uniwersyteckim Tartu na południu, zarezerwujcie sobie idealnie od 7 do 10 dni. Kraj jest na szczęście mały, a przejazdy są szybkie.
Czy Estonia jest droga?
Niestety tak, Estonia już nie należy do tanich krajów. Ceny żywności w supermarketach i dań w restauracjach są zauważalnie wyższe niż w Polsce, a po niedawnym podwyższeniu VAT do 24% poziom cen zbliża się raczej do niemieckiego Berlina. Wyraźnie zaoszczędzicie, szukając obiadowych zestawów (päevapraad).
Czy jest tam bezpiecznie ze względu na bliskość Rosji?
Absolutnie bezpiecznie. Estonia jest integralną częścią NATO i UE, nad niebem patrolują sojusznicze myśliwce, a poziom zwykłej przestępczości ulicznej jest tu niższy niż w większości zachodniej Europy. Jedyną namacalną konsekwencją geopolityki jest fakt, że przejście graniczne w Narwie jest dla pojazdów całkowicie zamknięte.
Czy potrzebuję wynajętego samochodu do podróżowania?
Do Tallinna, Tartu czy Pärnu dojedziecie absolutnie wygodnie i tanio doskonałymi autobusami czy pociągami. Jeśli jednak chcecie zwiedzić odległe parki narodowe, odludne plaże i wyspy, bez własnego lub wynajętego samochodu poradzicie sobie bardzo trudno, ponieważ transport wiejski jeździ rzadko.
Kiedy jest najlepszy czas na wizytę?
Najpiękniejszy jest wrzesień, kiedy lasy zaczynają się barwić, tłumy turystów rzedną, a z bagien już zniknęły uciążliwe komary. Świetny jest też czerwiec dzięki magicznym białym nocom. Z kolei w listopadzie dużo pada, wcześnie się ściemnia, a duża część usług turystycznych poza miastami jest zamknięta.
Jak się tam dostanę z Polski?
W sezonie letnim (kwiecień – październik) bezpośrednie połączenia do Tallinna obsługują linie LOT oraz Wizz Air z Warszawy, dzięki którym jesteście na miejscu w niecałe dwie godziny. Poza tym okresem musicie skorzystać z przesiadki, najczęściej w Rydze z airBaltic lub w Helsinkach z Finnair. Samochodem z Warszawy czeka was około 1000 kilometrów przez Litwę.
Czy w Estonii powszechnie mówi się po angielsku?
Tak, i to na doskonałym poziomie. Młodsze i średnie pokolenie Estończyków mówi po angielsku płynnie i z perfekcyjnym akcentem, więc porozumiecie się tu znacznie łatwiej niż na południu Europy. Rosyjski usłyszycie tylko u starszych ludzi lub we wschodnim regionie przygranicznym wokół miasta Narwa.
Czym się płaci i czy potrzebuję gotówki?
Płaci się euro, ale gotówka praktycznie nie jest potrzebna. Estonia to niezwykle zdigitalizowany kraj i kartą płatniczą (lub telefonem) zapłacicie dosłownie wszędzie, nawet za bilet w tramwaju, kawę na leśnym parkingu czy jabłko na wiejskim targu.
Czy da się połączyć Estonię z Łotwą i Litwą?
Zdecydowanie tak, duży bałtycki roadtrip jest bardzo popularny wśród Polaków. Autostrady w tych trzech krajach są ponadto dla samochodów osobowych całkowicie bezpłatne. Liczcie się jednak z tym, że na wszystkie trzy państwa potrzebujecie przynajmniej 12 do 14 dni, żebyście nie spędzili całych wakacji tylko za kierownicą.
Co muszę spróbować z lokalnej kuchni?
Podstawą wszystkiego jest sycący czarny chleb kwaszony (must leib), który podaje się chyba do każdego dania. Spróbujcie też słodkiego plecionego kringla z cynamonem, lokalnych piw rzemieślniczych (na przykład z browaru Põhjala) oraz słynnego likieru ziołowego Vana Tallinn. Wegańska i wegetariańska scena jest tu ponadto bardzo bogata.
Wskazówki i triki na Twój urlop
Nie przepłacaj za bilety lotnicze
Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.
Rezerwuj noclegi mądrze
Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.
Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).
Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.
Znajdź najlepsze atrakcje
Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!