Albania na rowerze: Bezpieczeństwo, stan dróg i jak się tam jeździ

Kiedy zdecydowaliśmy się, że na rowerach elektrycznych dojedziemy z Czech do Grecji, to właśnie Albania na rowerze napawała nas największym strachem. Informacje o stanie dróg były przerażające, podobnie jak wyobrażenia o Albanii naszych przyjaciół i rodziny.

Mieliśmy wrażenie, że mieszkają tam bandyci, a czekają nas co najmniej drogi w ugandyjskim stylu. Na dodatek jechaliśmy na rowerach elektrycznych, więc baliśmy się, czy uda nam się ładować baterie. No i jeszcze internet. Przez cały półtora miesiąca, kiedy jechaliśmy z Czech do Grecji i przez Włochy z powrotem, również pracowaliśmy. Jak to wyglądało w rzeczywistości?

Na rowerze przez Albanię: Trasa ze Shkodera do Sarande

Zdecydowaliśmy się na trasę nadmorską z miasta Shkoder aż na południe do Sarande. Mieliśmy nadzieję, że droga będzie w lepszym stanie niż w głębi lądu. Cały przejazd trwał 4 dni, w tym czasie przejechaliśmy 375 km.

Trasa Szkoder-Saranda na rowerze
Trasa Szkoder-Saranda na rowerze

1. dzień: Shkoder – Durres

Ze Shkodera do Durres nie ma prawie żadnych przewyższeń, ale też nie ma co oglądać, więc jechaliśmy głównie ponad 20 km/h. Jedzie się główną drogą, trzeba więc liczyć się z dużym natężeniem ruchu.

Droga w 2018 roku była nowa, ale gdy tylko próbowaliśmy zjechać z głównej trasy, czekała nas niekończąca się polna droga lub bardzo zła nawierzchnia (która najczęściej kończyła się tą polną drogą).

Informacje o trasie Shkoder – Durres

2. dzień: Durres – Kolonje

Na tej trasie sporo się namęczyliśmy, nawet nie z powodu przewyższeń, bo prawie ich nie było, ale raczej z powodu własnej głupoty. Najpierw nie chcieliśmy niczego ryzykować i jechaliśmy autostradą. Tak, w Albanii rowery na autostradzie też są zakazane, ale nawigacja GPS nie pokazywała żadnej alternatywnej drogi, a my w 40-stopniowym upale nie chcieliśmy szukać własnej trasy przez pola.

Pasterz kóz w albańskich górach
Pasterz kóz w albańskich górach

Z Durres planowaliśmy dojechać aż do Vlory lub Fieru, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się zakotwiczyć po 72 km w Kolonje w małym hotelu. Chcieliśmy odpocząć. To był błąd. Do hotelu nie prowadziła porządna droga i około 3 godziny pchaliśmy rowery przez pola w nieznośnym upale. Oczywiście wcale nie odpoczęliśmy i lepiej byłoby, gdybyśmy pojechali aż do Vlory.

Informacje o trasie Durres – Kolonje

3. dzień: Kolonje – Dhermi

Z Kolonje wyruszyliśmy do Dhermi, czekało nas 107 km. Ruszyliśmy w dobrych humorach, zapominając, że czeka nas najbardziej brutalne podejście z całej trasy. Najpierw jechaliśmy wzdłuż pięknych plaż z turkusową wodą i mieliśmy ochotę ciągle się zatrzymywać. Na stacji benzynowej na plastikowych krzesełkach spokojnie delektowaliśmy się espresso i rogalikami, nigdzie się nie śpiesząc.

Nie wiem, jak to się stało, że tak się zagapiliśmy, ale nasz błąd dotarł do nas po tym, jak przez dwie godziny bez przerwy podjeżdżaliśmy pod górę, i choć za każdym zakrętem modliliśmy się o zjazd, zamiast tego czekało nas tylko stromsze podejście z 10% nachyleniem.

Podjazd na wysoką górę w Albanii
Zasłużone zdjęcie po podjeździe

Musieliśmy przed szczytem doładować baterie i na szczyt dotarliśmy dopiero po zachodzie słońca. Temperatura z 40 stopni spadła do zera i po raz pierwszy tego lata wyciągnęliśmy nawet kurtki. Czekał nas długi zjazd, który dał się we znaki naszym hamulcom, i byliśmy wdzięczni, że nasze rowery elektryczne mają mocne światła.

Informacje o trasie Kolonje – Dhermi

4. dzień: Dhermi – Sarande

Ten przejazd nie był ani trochę łatwiejszy, cały dzień pokonywaliśmy wzgórza z 9% nachyleniem, ale droga była przepiękna i co najważniejsze – tym razem wyruszyliśmy o czasie. Choć po drodze mieliśmy kilka krytycznych momentów, gdy nawet miejscowi oferowali, że nas podwiozą do celu, daliśmy radę. Do Sarande dotarliśmy ponownie wieczorem przy zachodzie słońca i cieszyliśmy się, że czeka nas grecka wyspa Korfu.

Informacje o trasie Dhermi – Sarande

Jak się nawigowaliśmy

Polecamy mapy.cz bardziej niż Google Maps czy jakiekolwiek aplikacje rowerowe. Wypróbowaliśmy naprawdę wszystko i mapy.cz były najdokładniejsze. W Albanii trzeba polegać również na zdrowym rozsądku, nowe drogi są budowane, ale nie w takim tempie, jakbyśmy potrzebowali.

Nie polecamy więc wymyślania skrótów, chyba że macie rowery przystosowane do trudnych dróg polnych. Skrót w Albanii to zawsze zły pomysł.

Czy Albania jest niebezpieczna dla rowerzystów?

Nie, byliśmy zaskoczeni, jak uprzejmi są Albańczycy. Podczas gdy nasi znajomi, którzy podróżowali po Albanii samochodem, narzekali, że Albańczycy jeżdżą „jak szaleni”, wobec nas zachowywali się znacznie lepiej niż kierowcy w Chorwacji.

Na dodatek sami Albańczycy dużo jeżdżą na rowerze – sam Shkoder jest pełen rowerzystów! Gdybyśmy nie byli jasnowłosi i nie mieli roweru załadowanego sakwami, całkowicie wtopilibyśmy się w tłum. Ogólnie Albańczycy są bardzo mili, przyjaźni i pomocni, choć często nie mówią po angielsku, starają się pomóc na migi.

Gdy przejeżdżacie przez wioski, ludzie machają i pozdrawiają, często zbiegają się ciekawskie dzieci, uśmiechają się do was, a jeśli uczą się w szkole angielskiego, wykrzykują „How are you”. Przez całą podróż nie spotkaliśmy nikogo, kto byłby wobec nas nieprzyjemny.

Przepiękne widoki z drogi do Sarande
Przepiękne widoki z drogi do Sarande

Internet i ładowanie w Albanii

Ładowanie było proste, tak jak wszędzie indziej, z internetem też nie było problemu. W Shkoderze kupiliśmy albańską kartę SIM z danymi i w hotelach oraz na kempingach zazwyczaj było Wi-Fi. Tak jak wszędzie w Europie, było niestabilne, ale nic, czego nie dałoby się rozwiązać danymi mobilnymi. Warto rozważyć też kartę eSIM od Holafly, która pozwoli wam mieć internet od razu po przyjeździe.

Piękne albańskie plaże
Piękne albańskie plaże

Gdzie spaliśmy w Albanii

W Albanii dwa razy nocowaliśmy na kempingu, raz w Airbnb i raz w hotelu. Polecamy Camping Legjenda w Shkoderze, gdzie dotarliśmy z Czarnogóry i zdecydowaliśmy się zostać na dwie noce.

Był to najlepszy kemping z całej naszej podróży – z pięknym basenem, stabilnym Wi-Fi, tanią, a przede wszystkim fantastyczną restauracją i barem. Do tego kosztował dla dwojga tylko 13 euro za noc. W Dhermi nocowaliśmy na The Sea Turtle Camping, który ma widok na góry i jest kawałek od plaży. Nie jest luksusowy, ale spełnia swoją rolę.

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię i nazwisko

To jest miejsce, gdzie jesteś

EuropaAlbaniaAlbania na rowerze: Bezpieczeństwo, stan dróg i jak się tam jeździ

Najnowsze artykuły na blogu