Przed nami zaczęły się otwierać pocztówkowe góry, turkusowe jeziora i niebieskawe lodowce – wjeżdżaliśmy na Półwysep Kenai, do tej części Alaski, którą wszyscy znamy ze słynnych kiczowatych zdjęć. To właśnie ten kawałek ziemi, który w naszej wyobraźni reprezentuje całą Alaskę.
„Wiesz, że właśnie przemyciliśmy przez granicę wszystko, co potwierdziliśmy, że nie mamy? Broń (spray na niedźwiedzie jest uważany za broń), alkohol, owoce i produkty komercyjne." Granicę Kanady z USA przekroczyliśmy w ostatnim roku wielokrotnie i zawsze mamy nieprzyjemne uczucie w brzuchu.
Trzeci dzień z rzędu pada deszcz. Jedziemy podobno jedną z najpiękniejszych autostrad świata prowadzącą na Alaskę, ale poza dziurawą drogą i niedźwiedziami przy poboczu nie zobaczyliśmy żadnych zapierających dech widoków. Trzy tysiące kilometrów z Calgary i 30 godzin jazdy, z czego 25 w deszczu.