Alaska – relacja z podróży: To, co najlepsze z amerykańskiej Północy

lucy siedzi alaska

Przed nami zaczęły się otwierać pocztówkowe góry, turkusowe jeziora i niebieskawe lodowce – wjeżdżaliśmy na Półwysep Kenai, do tej części Alaska USA, którą wszyscy znamy ze słynnych kiczowatych zdjęć. To właśnie ten kawałek ziemi, który w naszej wyobraźni reprezentuje Alaskę jako całość.

Zanim oficjalnie wjechaliśmy na Półwysep Kenai, skręciliśmy do pierwszego portowego miasteczka Whittier nad Prince William Sound. Pierwsze słowa, które przeczytaliśmy o tym miejscu z 200 mieszkańcami, brzmiały: „Whittier jest dziwne, to miejsce, które nie ma na świecie odpowiednika.” Żeby się tam dostać, trzeba zapłacić około 8 EUR za przejazd tunelem kolejowym, a jeśli macie pecha, możecie czekać nawet pół godziny, bo jest tylko jednokierunkowy.

whittier marina alaska
Podobno „It is shittier in Whittier” – przewodnik znowu kłamał

Dziwne portowe miasteczko Whittier

Aż tak „dziwne” nam się nie wydało. Wybraliśmy się na krótką trzygodzinną wędrówkę do lodowca i przeszliśmy miniaturową społeczność z uroczym portem i niezwykle błękitną wodą, gdzie w sumie niewiele się dzieje, i pędziliśmy z powrotem.

lodowiec whittier alaska
Pierwszy PRAWDZIWY lodowiec, który zobaczyliśmy po trzech tygodniach

To niby jest główna ulica?

Zatrzymaliśmy się na kempingu tuż przed Hope, gdzie rano mieliśmy eksplorować „typową wiejską Alaskę przesiąkniętą historią”. Tak obiecywał nasz papierowy przyjaciel, który prowadził nas przez tę północną krainę. Niewiele historycznego w Hope odkryliśmy i zaczęliśmy mocno wątpić w jakość informacji, którą przekazywał nam przewodnik Lonely Planet. Tak zaczął się jeden z mniej udanych dni na Alasce.

Kajaka na Alasce na morze po prostu nie wypożyczą i koniec

Ruszyliśmy do Seward, gdzie chcieliśmy popływać kajakami po fiordach i lodowcach. To jedne z najbardziej promowanych przeżyć tutaj na Alasce i inaczej niż z wycieczką się tam nie dostaniecie. Jeśli nie jesteście ekspertami od kajakowania, nikt wam kajaka na fiordy nie wypożyczy. A my siedzieliśmy w kajaku wcześniej raz czy dwa razy. Ale płacicie za to około 250 EUR od osoby. Byliśmy już przygotowani, że do końca podróży będziemy jedli korzenie, bo nie planowaliśmy tu wracać w najbliższej przyszłości i to by nas bolało.

valdez alaska port
Turkusowy port w Valdez

Kajakowanie całkowicie zmieniło nasze plany – niestety najbliższe wolne miejsca były dopiero za kilka dni. W sobotę. Musieliśmy więc ponownie zmienić plany i jechać eksplorować resztę Półwyspu Kenai, żeby wrócić tu za parę dni.

Jak chcieli nas nawrócić mormoni

„Słyszeliście o mormonach?” Siedzieliśmy już po wyczerpującej podróży w publicznym parku w City of Kenai i piekliśmy świeżo złowionego łososia. Na dwadzieścia minut dołączyło do nas dwóch miłych mormonów i opowiadali nam, jak są wysyłani jako misjonarze w różne miejsca na świecie. Właśnie spędzili pół roku w Kanadzie w Whitehorse, zanim przeniesiono ich tu na Alaskę.

łosoś City of Kenai alaska
Oprócz łososia nie mieliśmy nic, więc poszliśmy po drewno do lasu

„Znacie Biblię? No to jest niedzisiejsza. My też mamy biblię, a ponieważ jesteście tacy mili, jedną wam damy.” Mormon wyciągnął biblię i napisał nam swój numer. „Gdybyście czegoś potrzebowali w drodze, wystarczy zadzwonić, mamy misjonarzy w całej Ameryce.” Pożegnali się z nami. Wizytówkę i biblię schowaliśmy. Może się przyda w Utah.

łowienie ryb alaska city of kenai
Codzienność alaskańskich rodzin – złowić obiad

Z innymi kamperami przejeżdżamy co wieczór przez miasta, szukając miejsca na nocleg

Po zarezerwowaniu kajaków zdecydowaliśmy, że nie będziemy już spać na kempingach i znaleźliśmy sobie miejsce na parkingu przy supermarkecie, gdzie spaliśmy w aucie. Nie byliśmy zresztą sami – już zdążyliśmy zauważyć, że jak tylko wybije ósma wieczorem, kampery i domy na kółkach zaczynają krążyć po mieście w poszukiwaniu darmowego miejsca na nocleg.

chiquita kamper alaska
Nasza Chiquita to raczej funkcjonalny dom niż luksusowy hotel, ale kochamy ją!

Taki dom na kółkach to zresztą nie jest żadna zabawa. Płacicie za niego jakieś 300 tysięcy dolarów, a na litrze paliwa przejedziecie tylko trzy kilometry. A w środku wygląda jak hotel. „W porównaniu z tym nasze łóżko w Red Chiquicie to żaden luksus,” komentował to Łukasz, kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy hotelowe toalety w tych wielkich monstrach przemierzających amerykańskie drogi.

Homer alaska miasta
Homer miał w sobie coś wyjątkowego, gdyby nie ten chłód

Homer to miasto sztuki i Mierzei

Homer to miasteczko sztuki. Gdybyście chcieli, moglibyście przez cały dzień przemierzać małe galerie lokalnych artystów. To była też nasza rozrywka. Bo niewiele innego można tu robić – okolica jest dość płaska, a klimat nieprzyjazny. Mimo to warto się tu wybrać, bo jest tu cienki cypel wystający w ocean, który nazywają „Spit” (mierzeja), i przy pierwszym spojrzeniu rozumiecie dlaczego. Macie wrażenie, że silniejszy podmuch wiatru albo większa fala mogłyby go zmieść, i w ogóle nie da się uwierzyć, że ta rozsypana cienka kręta linia mogła tak długo utrzymać się w wodzie.

Homer alaska galerie sztuki
Homer słynie ze swoich miniaturowych galerii

Jeśli akurat nie wieje (co zdarza się niemal rzadko), przyjemnie jest po nich spacerować. Ten dziwny cypel otaczają kolorowe domki rybackie, mieszają się tu zapachy ryb i soli, a czasem zawieje słodki wiatr od miejscowej naleśnikarni. Ludzie spacerują tu z lodami, jakby nie było tu jakichś dwunastu stopni. Przyjechaliśmy w idealne warunki – słoneczko, lazur i podobno najwyższe temperatury lata. Ale i tak, kiedy zapomnieliśmy w aucie bluzę, musieliśmy szybko biec z powrotem.

Seward alaska port
Seward powitał nas idealną pogodą, niestety tak nie zostało

Wróciliśmy do Seward dzień wcześniej, żeby móc wejść na Ice Harding Trail, co ma być jeden z najpiękniejszych szlaków tu na Alasce. Tyle że lazur zmienił się w ulewny deszcz, góry schowały się pod chmurami i nasz dzień spędziliśmy z innymi turystami stłoczeni w jednej z trzech kawiarni w mieście.

Ice Harding Trail alaska szlak
Na Ice Harding Trail odkładaliśmy dwa dni z powodu pogody. Warto było czekać

Baliśmy się, że będzie tak samo następnego dnia i zepsuje nam to całe kajakowanie. Nie mogłam spać, budziła mnie każda kropla spadająca na nasze auto, a każde jej rozpryśnięcie wywoływało we mnie złość i smutek.

Złota tu się nie wydobywa, ale poszukiwaczy jest aż za dużo

O siódmej rano nie padało. Siedzieliśmy gotowi na nasze największe przeżycie w biurze firmy, która zabierała nas na wycieczkę. Jechaliśmy tylko w piątkę, więc szybko załadowaliśmy się i wyruszyliśmy na ocean. Łódka podskakiwała na falach i wkrótce zobaczyliśmy pierwsze wieloryby. Obserwowaliśmy te ogromne stworzenia, jak elegancko wynurzają się i wydmuchują wodę. Prawie jakby wiedziały, że są obserwowane – płynęły wokół łodzi, a my zamarliśmy, patrząc na ten wielorybi spektakl.

rozgwiazdy morskie kajakowanie alaska
Rozgwiazdy morskie!

Wiosłowanie między małymi kawałkami lodu, obserwowanie uchatek i rozgwiazd morskich było niesamowitym przeżyciem, nawet mimo zachmurzonego nieba i chmur kołyszących się nad górami. Wokół nikogo. Często myślimy, że Ameryka nie ma historii, bo zapominamy o rdzennych mieszkańcach. A to dlatego, że nie zostawili po sobie śladów w przyrodzie. Pozostała po nich nietknięta. Ale już tysiące lat temu widzieli ją z kanoe tak, jak my ją widzieliśmy tego zimnego dnia. Ta myśl wywołała we mnie poczucie czegoś wręcz sakralnego – kołysząc się z pięcioma innymi ludźmi w kajaku i w ciszy obserwując potęgę przyrody.

kajakowanie lodowiec seward alaska
Kajakowanie to nic dla leniwców

Najpiękniejsza wędrówka w naszym życiu

Z Seward nawet po tym nie wyjechaliśmy. Liczyliśmy, że następnego dnia się rozpogodzi i będziemy mogli zakończyć Półwysep Kenai jeszcze jednym przeżyciem. Wspaniałym widokiem na Exit Glacier, jedyny lodowiec dostępny z lądu.

„Olej to. Jedziemy stąd.” Rano otworzyłam oczy, a na zewnątrz ciemne chmury zakrywały niemal wszystkie okoliczne góry, woda w porcie zmieniła się z turkusowej na szarą, odbijając niebo, a na dodatek znowu zaczęło padać.

Chcieliśmy więc odjechać, wściekli, że straciliśmy kawałek dnia podróży, ale potem zdecydowaliśmy, że to i tak po drodze i może 20 minut dalej przy lodowcu będzie lepsza pogoda.

Na parkingu nie wyglądało obiecująco. „Ale tam się przebija.” Wskazałam nad lodowiec. Wszędzie były ciemne chmury, tylko nad naszym celem był kawałeczek błękitnego nieba, a promienie słoneczne tańczyły na lodzie Exit Glacier.

I tak wyruszyliśmy. Wzięliśmy mordercze tempo. W sumie ta wędrówka miała trwać 6-8 godzin. My zrobiliśmy ją w 4 godziny. Kiedy byliśmy w jednej czwartej drogi na górę, niebo już się przejaśniało. Po chwili na niebie nie było ani jednej chmury, a my cieszyliśmy się błękitnym niebem kontrastującym z białym lodowcem i fioletowymi kwiatami rozsianymi wszędzie dokoła. Przez rok, który spędziliśmy w Ameryce Północnej, widzieliśmy wiele, ale jak dotąd nic tak pięknego jak podczas tej wędrówki. Kiedy dotrzecie na górę, podobno naskytne wam się obraz, jak wyglądała epoka lodowcowa. Surowa i zapierająca dech. Kolejny raz potwierdziliśmy sobie, że najlepsze rzeczy w życiu są za darmo.

dji mavic pro exit glacier alaska
Exit Glacier / Zdjęcie z drona DJI Mavic Pro
exit glacier hiking szlak alaska
Imponujący widok na Exit Glacier

Co się nie zmieściło – szlak, który zrobiliśmy po drodze z Homer do Seward

Wybieracie się na Alaskę? Sprawdźcie naszego ulubionego przewodnika

 

Wskazówki i triki na Twój urlop

Nie przepłacaj za bilety lotnicze

Szukaj lotów na Kayaku. To nasza ulubiona wyszukiwarka, ponieważ przeszukuje strony wszystkich linii lotniczych i zawsze znajduje najtańsze połączenie.

Rezerwuj noclegi mądrze

Najlepsze doświadczenia w wyszukiwaniu noclegów (od Alaski po Maroko) mieliśmy z Booking.com, gdzie hotele, apartamenty i całe domy są zwykle najtańsze i dostępne w najszerszej ofercie.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym

Dobre ubezpieczenie podróżne ochroni Cię przed chorobą, wypadkiem, kradzieżą lub anulowaniem lotów. Odwiedziliśmy już kilka szpitali za granicą, więc wiemy, jak ważne jest mieć porządne ubezpieczenie.

Gdzie się ubezpieczamy: SafetyWing (najlepsze dla wszystkich) i TrueTraveller (na wyjątkowo długie podróże).

Dlaczego nie polecamy żadnego polskiego ubezpieczyciela? Ponieważ mają zbyt wiele ograniczeń. Ustalają limity liczby dni za granicą, w przypadku ubezpieczenia z karty kredytowej wymagają często opłacania kosztów leczenia tylko daną kartą i często ograniczają liczbę powrotów do Polski.

Znajdź najlepsze atrakcje

Get Your Guide to ogromny rynek online, gdzie możesz zarezerwować spacery z przewodnikiem, wycieczki, bilety skip-the-line, oprowadzania i wiele więcej. Zawsze znajdujemy tam coś dodatkowo fajnego!

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz tutaj swoje imię i nazwisko

To jest miejsce, gdzie jesteś

PodróżAmeryka PółnocnaAlaska – relacja z podróży: To, co najlepsze z amerykańskiej Północy

Najnowsze artykuły na blogu